Serwis informacyjny Okręgu Mazowieckiego UPR
|
|
||
|
|
||
|
|
||
|
|
O
Polsce...
Czy w Londynie już wiedzą, że my nie mamy wielkiej
ochoty na zsocjalizowanie sie w ZSRE? więcej...
|
Wiadomości
z UPR
Oświadczenie Unii Polityki Realnej w sprawie austriackiej Partii Wolności Jerzego Haidera Konwent Oddziału Stołecznego UPR Pikieta pod urzędem ZUS w Warszawie w dniu 15.02.2000 r. |
|
Podwyżki, podwyżki... Wielki Komornik
spełnia swoje obietnice... więcej...
|
||
| Znowu ludzie w Polsce domagają się przywrócenia kary śmierci więcej... | ||
|
Tadusz Mazowiecki - najlepszym kandydatem
UW na prezydenta RP więcej...
|
||
| Więcej wolności w szkolnictwie wyższym! wiecej... | ||
| Kampania antagonizująca UW - przynosi efekty! więcej... | ||
| "Intelektualiści" europejscy z Krakowa piszą listy błagalne o poparcie dla europejczyka Olechowskiego więcej... | ||
| Spada zainteresowanie inwestorów Polską - można za to podziękować spółce autorskiej UW-AW"S" więcej... | ||
|
|
Credo
sztokholmskie
Dla
kogo uprawnienia?
|
|
| Jak to się robi w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich - czyli rzecz o oszustwach i złodziejstwie w "cywilizowanej demokracji" więcej... | ||
| Porównanie socjalizmów: "europejskiego" i polskiego więcej... | ||
| McCain vs Bush junior 4:3 więcej... | ||
|
Uważamy, że przystąpienie
do Unii Europejskiej może się odbyć na naszych
warunkach, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby przystąpienie do NAFTA!!!
|
||
KRAJ
W związku z podwyżką akcyzy (realizacja "liberalnej"
polityki kierownictwa MinFinu....) - od 01.03 drożeje benzyna z PKN...
na razie o 8 groszy...
Mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego wstrzaśnięci są bestialskim zamordowaniem
w ubiegłą środę 19-letniego ucznia. Bandyta sterroryzował na ulicy swoją
ofiarę, a potem znęcał się nad nią przez kilka godzin. Sadyście w zbrodni
i ukryciu na wysypisku mieci zwłok ofiary pomagali dwaj koledzy. Policja
zatrzymała sprawców zabójstwa 26 lutego.
W sobotę 26 lutego policjanci zatrzymaali dziewiętnastolatków Tomasza
B. i Łukasza K. oraz o rok młodszego Konrada S. Cała trójka nie uczy się
i nie pracuje. Wczoraj Tomasz B. przyznał się do zbrodni. Tłumaczy się,
że był pijany, a Adrian K., który przypadkowo znalazł się w tej dzielnic
miasta, "wyglądał jak frajer".
Oburzeni mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego zapowiadają, że wystąpią
z petycją do Sejmu o nowelizację kodeksu karnego i przywrócenie kary śmierci.
Gustaw Romanowski
artykuł z papierowego wydania dziennika "Rzeczpospolita" z dn. 28.02.2000
r.
"(...) Przewodniczący regionów Unii Wolności uważają, że wspólnym kandydatem
obozu posierpniowego w zbliżających się wyborach prezydenckich powinien
być
Tadeusz Mazowiecki.
Przedstawiciele regionalnych organizacji UW naradzali się w Łodzi 26
lutego. Według nich sytuacja polityczna w kraju, w roku wyborów prezydenckich
jest trudna i wymaga konsolidacji środowisk postsolidarnościowych dla stworzenia
klimatu "poparcia kandydatury człowieka godnego wprowadzić Polskę w XXI
wiek".
fragment artykułu z dziennika "Rzeczpospolita"
"Liberałowie inaczej" chcą do tej radosnej wiosennej
nowalijki przekonać dzielnych chłopców z AW"S". Ciekawe, czy im sie uda?
RAPORT NIK
Uczelnie niepaństwowe poza nadzorem MEN
Samowola i bezkarność
Rozwój niepaństwowego szkolnictwa wyższego wymknął się spod kontroli
- uważają zgodnie minister edukacji oraz kontrolerzy NIK. Nie było do tej
pory ani jednego przypadku
skutecznego zawieszenia działalności lub likwidacji uczelni niepaństwowej,
mimo uporczywego łamania przez niektóre z nich przepisów. Dlaczego? Minister
edukacji Mirosław Handke
tłumaczy, iż zgodnie z obecnie obowiązującym prawem nie ma możliwości,
by zawiesić czy zlikwidować niepaństwową uczelnię.
NIK stawia niepaństwowym uczelniom wiele zarzutów. Najważniejsze z
nich to: preferowanie studiów zaocznych, niewypełnianie wymagań kadrowych
i programowych, prowadzenie
nielegalnych filii i punktów zamiejscowych. W ubiegłym roku akademickim
studenci studiów dziennych stanowili tylko 20 proc. ogółu studentów tego
typu uczelni. Jest to niezgodne z zapisami statutów tych uczelni oraz ustawą
o szkolnictwie wyższym, która stanowi, że podstawowym systemem są studia
dzienne (...).
Fragmenty artykułu z dziennika "Rzeczpospolita"
Jakiż jazgot po stwierdzeniu oczywistego faktu!
Jak widać, biurwokratom - jak wszyscy wiemy - nie w smak jest, kiedy nie
mogą czego kontrolować, a szczególnie - wpływać na "socjalizowanie" młodych
umysłów... Oby tak dalej...
Jak wynika z "telefonicznej ankiety" pracowni
PBS - nieskuteczna kampania Pawełka Piskorskiego polegająca na antagonizowaniu
warszawiaków z resztą mieszkańców naszego kraju co do podziału łupów z
pieniędzy podatników - może jednak przynieść "pozytywne" efekty - w postaci
zwiększenia "popularności" nowej primabaleriny Unii Zniewolenia - po odchodzącym
w niesławną przeszłość L. Balcerowiczu - nowym towarze eksportowym na nasz
rynek...
Na zadane pytanie: ""czy chciałby by pan
(i), aby [29 lutego] prezydentem pozostał Paweł Piskorski". Za tym rozwiązaniem
opowiedziało się aż 74 procent mieszkańców miasta. "Nie" odpowiedziało
12 procent, a "trudno powiedzieć" - 14 procent (...)". - fragment artykułu
z dziennika "Rzeczpospolita".
25 osób, nazwanych od razu przez polskie środki
masowego rażenia "intelektualistami", wystosowało list do Mariana Krzaklewskiego,
Lecha Wałęsy i Leszka Balcerowicza, w którym zwrócili się do nich o poparcie
kandydatury Andrzeja Olechowskiego na najwyższy stolec w naszym państwie.
Tenże jest ostatnio (od czasu pobytu w Polsce tzw. Komisji Trójstronnej
- nie-polskiej... na jesieni zeszłego roku) intensywnie "lansowany" w mass
mediach. Najnowszy naukowy "sondaż" - Demoskopu wskazuje na jego "ogromną"
popularność: w drugiej turze wyborów prezydenckich oddałoby 21% respondentów.
Tym niemniej Marian Krzaklewski odrzucił możliwość poparcia Olechowskiego
przez AW"S", gdyż "nie wywodzi się z obozu solidarnościowego, podczas obrad
"okrągłego stołu" był po stronie rządowej, współpracował z wywiadem gospodarczym
PRL". Przewodniczący UW L. Balcerowicz oświadczył, że zarząd jego ugrupowania
"będzie rozpatrywał tę propozycję, biorąc pod uwagę innych adresatów tego
listu otwartego".
Pod listem otwartym podpisali się m.in.: Józefa
Hennelowa, publicystka "Tygodnika Powszechnego", Czesław Miłosz, Jan Józef
Szczepański, pisarz, Jan Winiecki, ekonomista, Bogdan Zdrojewski, prezydent
Wrocławia, Maciej Jankowski, poseł Akcji Wyborczej Solidarność, Krzysztof
Kozłowski, senator UW, profesor Zbigniew Religa, kardiochirurg, były szef
Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform, oraz Andrzej Zoll, były prezes Trybunału
Konstytucyjnego.
Aż 19 tych "intelektualistów" pochodzi z galicyjskiego
miasteczka - naszej byłej stolicy. Ech, ten Krakowek wolnomyślący...
Dzięki Wielkiemu Komornikowi i spółce pod wezwaniem
AW"S" - spada wiarygodność w świecie i chęć zagranicznych inwestorów do
umieszczania swoich pieniędzy na coraz bardziej zsocjalizowanym tzw. wolnym
rynku...
"Polska coraz mniej nęci
Zagraniczni przedsiębiorcy zainwestowali w ubiegłym roku w Polsce około
8,3 mld dolarów, wobec ponad 10 mld dolarów rok wcześniej. To zdecydowanie
zły wynik, którego źródła warto byłoby poszukać nie tylko w kryzysie rosyjskim
oraz w wolniejszym ubiegłorocznym tempie wzrostu gospodarczego, jak to
uczyniła wczoraj Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych.
Prawie jedna trzecia kapitału, jaki napłynął w ubiegłym roku do Polski,
zainwestowana została w zakup udziałów i akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw.
To zdecydowanie więcej niż rok wcześniej. Sprzedaje się jednak tylko raz,
i gdyby pominąć wielkie prywatyzacje, okazałoby się, że zainteresowanie
kapitału zagranicznego naszym krajem gwałtownie spada.
Jedną z zasadniczych tego przyczyn może być zachwianie zaufania do
Polski jako kraju, który stopniowo, ale systematycznie stabilizuje swoją
sytuację makroekonomiczną. Od lata ubiegłego roku wzrasta inflacja, drożeje
też kredyt, sytuacja w ZUS negatywnie wpłynęła na równowagę finansów publicznych,
wzrasta deficyt obrotów bieżących, gwałtownym zawirowaniom ulegał kurs
złotego. Okoliczności te zwiększają ryzyko inwestowania, gdyż utrudniają
ocenę opłacalności jego efektów.
Na gotowość inwestowania wpływają nie tylko czynniki czysto ekonomiczne.
Decyduje o tym także stabilność polityczna, przejrzystość prawa i sprawność
w jego egzekwowaniu, brak
otwierającej pole do korupcji ingerencji urzędników państwowych w zachowanie
przedsiębiorców. We wszystkich tych dziedzinach Polska postrzegana jest
jako kraj nie spełniający wysokich standardów, do jakich aspiruje. Dowodem
odległe nasze notowania w mówiących o tym rankingach.
Wszystko to oznacza, że polska gospodarka coraz wyraźniej natrafia
na silną barierę dalszego rozwoju, jaką jest brak kapitału niezbędnego
dla jego sfinansowania. Niska skłonność do oszczędzania powoduje, że własne
kapitały także się nie kumulują. Rząd i politycy powinni potraktować opublikowane
wczoraj przez PAIZ wyniki jako poważne ostrzeżenie, że prowadzona polityka,
nie tylko gospodarcza, jest źle odbierana przez świat".
Krzysztof Bień
Komentarz z dziennika "Rzeczpospolita"
Inf. własna Amb. RP w Londynie: - Odpowiedzi Ministra Stanu w FCO K.
Vaza na pytania podczas spotkania na forum "Poland Comes Home" 21.02.00.:
- Zapytany, jaka może być największa przeszkoda na drodze Polski do członkostwa
w UE, Vaz stwierdził, że jego zdaniem, mogą to być oczekiwania opinii publicznej
w Polsce. Powiedział, że na wszystkich stronach tego procesu spoczywa odpowiedzialność
za szerokie, właściwe informowanie opinii publicznej o procesie akcesyjnym
i rozszerzenia UE. Polska opinia publiczna powinna zostać przygotowana
na to, że w rozpoczynającym się, trudnym etapie negocjacji będą one toczyć
się wolniej. Informowanie opinii publicznej ma też zasadnicze znaczenie
w debacie
europejskiej w ZK.
Za "Przeglądem
Mediów Światowych" MSZ
"Lietuvos Aidas" (21.02.2000) Wywiad z Janem Kułakowskim, pełnomocnikiem
rządu RP ds. negocjacji z UE pt. "Wstępując do UE, Litwa powinna być nieustępliwa,
otwarta i
elastyczna". Fragment: p. - Polska została zaproszona do negocjacji
z UE przed dwoma laty. Co Polacy osiągnęli w ciągu tego okresu?
o. - Przede wszystkim nasze ustawy, normy prawne były uzgadniane z
UE. Ale już w listopadzie 1998 r. rozpoczęliśmy zasadnicze negocjacje.
Dotychczas, tymczasowo zakończono uzgadnianie dziewięciu rozdziałów. Czternaście
rozdziałów na razie nie jest zakończonych; otrzymaliśmy odpowiedź UE i
prowadzimy rozmowy.
Pozostało jeszcze sześć punktów, które należy uzgodnić, dopóki w UE
przewodniczy Portugalia. Najtrudniejsze negocjacje rozpoczną się, kiedy
przyjdzie negocjować o tzw. kompromisy. Wważam, iż nastąpi to w drugiej
połowie br., kiedy przewodniczyć będzie Francja. Oczekują nas b. trudne
dyskusje dot. rolnictwa Polski, ochrony środowiska oraz ochrony wschodnich
granic. W tej dziedzinie wymagania Brukseli są bardzo wysokie.
p. - Czy dotyczy to również granicy z Litwą?
o. - Nie, Litwa jest już na progu do UE, tak więc pogląd na nią jest
inny. UE chodzi przede wszystkim o granicę z Białorusią, Ukrainą i z Obwodem
Kaliningradzkim. Przewidujemy także, iż stosunkowo trudne będą negocjacje
także o wolne strefy handlowe w naszym kraju. Trudności wystąpią także
podczas negocjacji w dziedzinie sprzedaży ziemi dla obcokrajowców.
p. - W jakich dziedzinach Polska zamierza żądać okresu przejściowego?
o. - Co do przystosowania naszego rolnictwa do norm UE, nie chcemy
okresu przejściowego, ponieważ dążymy, aby wobec wszystkich krajów UE była
stosowana wspólna polityka ulgowa - dotacje, różnego rodzaju bezpośrednie
płatności itd. Natomiast w dziedzinie ochrony środowiska prosimy o 14 aż
okresów przejściowych. W naszym kraju nie da się łatwo rozstrzygnąć kwestii
sprzedaży ziemi obcokrajowcom, dlatego w tej dziedzinie będziemy żądali
najdłuższych okresów przejściowych, a np. w kwestii sprzedaży ziemi uprawnej
lub lasów - aż 18 lat. Chcielibyśmy 15-letniego okresu przejściowego w
kwestii sprzedaży ziemi obcokrajowcom na działalność przemysłową i handlową.
p. - Jak wygląda sprawa wolnych stref ekonomicznych? Wydaje się, że
UE niezbyt je popiera, natomiast w Polsce jest ich sporo?
o. - Według Brukseli, mogą one istnieć, jedynie pomoc państwa dla nich
powinna nosić nieco inny charakter. Z tego powodu również w tej dziedzinie
prosimy o przejściowy okres, jednak staramy się, aby tych okresów było
jak najmniej.
p. - Do 1 stycznia 2003 r. - kiedy Polska spodziewa się zostać członkiem
UE - należy jeszcze przyjąć ponad 160 ustaw. Chyba najbardziej rządowi
i Sejmowi zarzuca się nienadążanie. Czy jest możliwe przyjęcie tylu ustaw
w tak krótkim czasie?
o. - Tak, możliwe, ponieważ niektóre ustawy nie są skomplikowane. Oprócz
tego, przewidujemy pierwszeństwo dla tych ustaw, które dotyczą członkostwa
w UE. Powinniśmy to zrobić i zrobimy!
p. - Według najnowszych danych, w Polsce 56 % mieszkańców popiera integrację
z UE, a 24% - nie popiera. Przed rokiem członkostwo popierało 60% respondentów.
Dlaczego popularność UE zmniejszyła się?
o. - Tak, przed rokiem członkostwo w UE popierało 60% mieszkańców,
po jakimś czasie - zaledwie 47%. Obecnie liczba zwolenników integracji
wzrosła. Jest to normalne wahanie się stanowiska społeczeństwa. Sceptycy
zawsze byli i będą. Nie można oczekiwać, aby wszyscy byli entuzjastami.
Nie jesteśmy sowieckim społeczeństwem, gdzie politykę władz zawsze popierała
absolutna większość - ponad 99% mieszkańców.
p. - O korzyściach z członkostwa mówią nie tylko politycy, ale także
zwykli obywatele - studenci, uczniowie, mieszkańcy małych miasteczek. Jednak
prasa zarzuca, że rząd zbyt mało pracuje w tej dziedzinie. Czy tylko rząd
powinien to robić?
o. - Nasze media bardzo lubią krytykować rząd, władze. Włączyć się
zaś do propagowania powinny także: samorządy, władze lokalne i regionalne,
a także wyższe uczelnie, gimnazja, przedsiębiorcy, organizacje pozarządowe.
Niestety, moim zdaniem, większość z nich działa zbyt pasywnie.
p. - Pan dużo jeździ po miastach, województwach Polski, spotyka się
Pan z przedstawicielami społeczeństwa, Kościoła, porusza Pan te tematy...
o. - Jest to jeden z podstawowych sposobów propagowania. Odwiedzam
diecezje, ponieważ Kościół pełni u nas bardzo ważną rolę. Byłem zaproszony
także na konferencję Episkopatu w Częstochowie. Episkopat Polski popiera
stanowisko Papieża Jana Pawła II wypowiedziane w Sejmie RP. Ojciec Święty
podkreślił m.in., iż Watykan popiera proces integracji Europy. Alternatywy
nie ma. Jest to najlepsza droga dla Polski (podkreślenie nasze - SI)
i, myślę, także dla Litwy.
p. - Co mówicie mieszkańcom wsi, którzy nie popierają członkostwa w
UE?
o. - Nie wszyscy nie popierają. Nawet członkowie opozycyjnej PSL mówili
w Sejmie stosunkowo przychylnie. Obawy wsi są zrozumiale. Ale powinniśmy
zrozumieć, że jeżeli uda nam się wynegocjować przychylne warunki dla naszego
rolnictwa - w tej dziedzinie jesteśmy zdecydowani nie ustępować! - wówczas
dla rolników członkostwo w UE będzie korzystne.
p. - Większą część swego życia - ok. 50 lat - spędził Pan na Zachodzie,
dlatego pracując przez dwa lata na stanowisku głównego negocjatora swego
kraju, najlepiej rozumie Pan, co daje członkostwo w UE. Jak propaguje Pan
korzyści z członkostwa w UE, co mówi Pan ludziom?
o. - Jest to szeroki temat. Ważne jest to, że współczesny świat jest
połączony pod względem ekonomicznym. Bez względu na to czy jesteśmy, czy
też nie członkami UE, zależymy od jej decyzji, od działań różnych koncernów
międzynarodowych, banków. Tak więc, nasza niezależność ekonomiczna jest
względna. Wstępując do UE, znajdziemy się wśród tych, którzy decydują będziemy
jednymi z nich. Znaczy to, że będziemy mogli wywierać wpływ na podejmowanie
decyzji, które to, tak czy owak, już obecnie (te decyzje) wywierają wpływ
na nasz kraj. Jednym słowem, otrzymujemy prawo do wyrażania swego stanowiska.
p. - Polska, jak i każdy inny kandydat potrzebuje wiele środków na przygotowanie
się do członkostwa w UE. Czy dużą pomoc finansową otrzymała Polska i ile
jeszcze spodziewa się otrzymać?
o. - Dużo, czy mało - trudno powiedzieć, zawsze jednak wygląda, że
jest za mało. Do końca 2002 r. na potrzeby dostosowania rolnictwa do wymogów
UE powinni byśmy otrzymać 168 mln euro. Z Fundacji ISPA na potrzeby ochrony
środowiska i transportu - ok. 300 mln euro. Oprócz tego, jeszcze przed
negocjacjami PHARE udzieliło nam sporego wsparcia. Po wstąpieniu do UE
spodziewamy się otrzymać spore środki z tzw. funduszy strukturalnych (...).
Za "Przeglądem Mediów Światowych" MSZ
I taki, pożal się Boże, "negocjator" nas reprezentuje?
Od razu się ustawia w roli błagającego o "jedyne słuszne rozwiązanie"?
KOPENHAGA
"Berlingske Tidende" (16.02.00) artykuł Michaela Kuttnera pt. "Polska winda do UE", oparty na rozmowach z Jackiem Saryuszem-Wolskim i Jerzym Osiatyńskim.:
- Winda, którą autor jechał na spotkanie z J. Saryuszem-Wolskim jest
supernowoczesna i przypomina statek kosmiczny: cała ze stali i ze szkła,
a kiedy się wciśnie guzik, zaczyna gadać. Sam budynek, w którym kursuje,
pamięta dawne czasy: to tu na parterze Jerzy Urban, rzecznik gen. Jaruzelskiego,
rzucał ekskomuniki na zachodni świat. Ale wtedy nie było tu żadnej windy.
Dzisiaj, dziesięć lat później, urzęduje tu szef doradców polskiego premiera
ds. wejścia do UE, a po korytarzach biegają młodzi urzędnicy, mówiący wieloma
językami, zniecierpliwieni czekaniem na członkostwo we Wspólnocie.
J. Saryusz-Wolski, siedzący w pięknym gabinecie i palący Davidoffy
Lighty, zastanawia się, jak najlepiej wyminąć zasieki postawione przez
UE. W Polsce, największym po Turcji kandydacie do UE, uważa się, że już
niedługo będzie ona gotowa do członkostwa. Termin: to 31 grudnia 2002 r.,
a jeśli się nie uda, to wina Unii, a nie Polski.
Saryusz-Wolski, który mówi po angielsku lepiej niż Tony Blair i nosi
garnitur od Saville Row, jest uprzejmy, ale daje się też skusić na moment
na odejście od formuł dyplomatycznych: - "Chce się powiedzieć," - zwierza
się gościowi - "że to nie Polska, lecz UE jest największą przeszkodą w
szybkim przystąpieniu." W konkluzji chce się też powiedzieć, że - po rozmowach
z dużą liczbą polskich urzędników i polityków - nowy, prawicowy rząd w
Austrii nie koniecznie jest postrzegany jako pomoc w negocjacjach o rozszerzeniu,
ale trudności, widziane z Warszawy, zaczęły się na długo wcześniej, zanim
J. Haider wygrał wybory.
Frustracje biorą się częściowo ze zmienionego planu rozszerzenia, w
którym, na rzecz równoległych negocjacji, porzucono model dwóch grup, a
częściowo - z problemów wynikających z zeszłorocznej dymisji Komisji UE.
Z powodu korupcji w Komisji, reformy samej Unii nabrały aktualności, a
to oznacza, że ludzie, którzy mieli zająć się pracą wokół rozszerzenia,
przydzieleni zostali do wewnętrznego czyszczenia UE.
- "Jeśli chce się negocjować z 12 krajami na raz, trzeba mieć po temu
odpowiednie środki. Obawiamy się, że niestety tak nie jest. Życzylibyśmy
sobie większej dynamiki." - mówi Saryusz-Wolski. Wg niego, a także innych
rozmówców długi pobyt w poczekalni UE doprowadził również do zmęczenia
Polaków, które widać, czytając wyniki badań opinii publicznej. Kiedy jeszcze
kilka lat temu poparcie dla wstąpienia do UE było na poziomie 80 proc.,
obecnie wynosi między 46 a 59 proc., w zależności od badania.
W Polsce przyznaje się, że to nie tylko wina Unii. - "Duże poparcie
dla UE i NATO, koło roku 1990 zależało od czynników, które nie miały w
rzeczywistości wiele z nimi wspólnego." - mówi dyrektor Rafał Hykawy, z
Komitetu Integracji Europejskiej. - "Im bardziej Rosjanie np. sprzeciwiali
się polskiemu członkostwu w NATO, tym bardziej rosło dla niego poparcie."
Daje do zrozumienia, że wsparcie dla integracji z UE i NATO było w równym
stopniu wyborem natury kulturowej i uczuciowej, przeorientowania się ze
Wschodu na Zachód.
Hykawy wskazuje na trzy dodatkowe powody dla spadającego poparcia dla
przystąpienia:
1. po pierwsze, tendencja spadkowa pojawiła się po odejściu Komisji:
- "Kiedy ludzie słyszą w telewizji o korupcji, myślą sobie: 'Nie powinniśmy
się tam pchać' "; 2. po drugie, Polacy obawiają się wykupu ziemi i przedsiębiorstw
przez zachodnich kapitalistów; 3. po trzecie, szereg niepopularnych reform,
m.in. służby zdrowia i edukacji, wiązanych jest z UE.
- "Reformy mają bardzo nikły związek z Unią, ale społeczeństwo widzi
to inaczej." - objaśnia Hykawy. Największy opór stawia polskie rolnictwo,
w którym pracuje jedna czwarta część społeczeństwa. Zarówno polscy , jak
i zagraniczni eksperci uważają, że to zdecydowanie za dużo i koniecznie
trzeba tę liczbę zmniejszyć. Rolnicy, którzy dotychczas otrzymywali dobre
ceny za swoje produkty, obawiają się bezrobocia oraz importu konkurencyjnych,
zachodnich produktów.
- "Mój własny dziadek jest przeciw Unii, gdyż wg niego członkostwo
doprowadzi do upadku polskiego rolnictwa." - mówi dyrektor. Chłopom jest
również trudno zrozumieć, że Unia prawi kazania o wolnym rynku, podczas
gdy jej własna polityka rolna jest jednym z ostatnich na świecie przykładów
gospodarki planowej. Nieprzejrzysty system finansowania, ograniczenia plonów
oraz góry masła nie przystają do nauki płynącej z Brukseli. Szef doradców,
Saryusz-Wolski, patrzy na sprawę bardziej skrótowo: - "Bierzemy Wspólną
Politykę Rolna taką, jaka jest. Unia ma dobre oraz mniej dobre strony."
Profesor Jerzy Osiatyński, liberalny poseł na Sejm oraz członek Komisji
ds. UE, obserwował powolny spadek zachwytu rozszerzeniem w Brukseli, "szczególnie
po ostatnich wakacjach" i skandalu w Komisji. - "Większe zainteresowanie
wzbudzają reformy wewnętrzne niż Europa Środkowo-Wschodnia." - mówi. Osiatyński
przyznaje jednak, że sama Polska też ma problem: - "Niepokoję się, że rządowi
nie udało się przekonująco powiedzieć, jaki mamy interes we wstąpieniu
do UE. Nie mówi się np. jak wielkie korzyści miały z tego powodu Hiszpania,
Portugalia i Grecja."
Osiatyński nazywa fascynującym fakt, że "ta grupa społeczeństwa, która
najwięcej skorzysta na członkostwie - chłopi - najbardziej się przystąpieniu
sprzeciwia. Jednym z powodów jest na pewno złe informowanie. Polska telewizja
mówi o Unii niemal wyłącznie w złym kontekście. Biuro rządowe, które ma
się zajmować informowaniem o UE, jest kierowane przez partię chrześcijańsko-narodową,
która wobec UE jest sceptyczna. Taka sytuacja jest niemożliwa." Wg Jerzego
Osiatyńskiego istnieje wiele możliwości przekonania Polaków do UE: wystarczy
mówić o korzyściach.
Ale nie wszyscy uważają, że Polska powinna się do Unii spieszyć. -
"Im bardziej się spieszymy, tym gorsze dostaniemy warunki" - mówi ekonomista
Ryszard Bugaj, były przewodniczący Unii Pracy oraz jeden z czołowych krytyków
systemu w czasach komunizmu. Swój stosunek do UE określa on jako "sceptyczny
entuzjazm". Wg niego okoliczności polskiego przystępowania do UE są trudniejsze
niż były one w latach 1980. dla Hiszpanii, Portugalii i Grecji. - "Standardy
się zmieniły. UE stała się mniej solidarna, a bardziej liberalna. Nasze
zasługi związane z upadkiem komunizmu nie dają dodatkowych punktów." -
mówi Bugaj.
Wg niego rok 2003 jako rok przystąpienia jest datą całkowicie nierealną.
- "Pytanie polega też na tym, do jakiej Unii wstąpimy? Czy będzie to Europa
Ojczyzn, jak wyobrażał ją sobie de Gaulle, czy struktura federalna? UE
zmieniła się po traktacie z Maastricht. Zmieniła się też po traktacie z
Amsterdamu. Byłoby miło wiedzieć, do jakiego właściwie związku wchodzimy.
Mimo to, mówi Bugaj, "UE jest najlepszym wyborem dla Polski w czasach globalizacji."
Mimo tych wszystkich wątpliwości Polakom idzie dobrze. Duński ambasador
w Warszawie, Laurids Mikaelsen, przewiduje, że Polska wstąpi do UE w ciągu
kilku lat, może w latach 2004-2006. - "Polska trzyma się nieźle, ale to
waga ciężka" - mówi. - "Historycznie patrząc, przystąpienie w 2006r. można
uznać za szybkie. I mówię Polakom, że lepiej dopiero wtedy zostać członkiem,
kiedy wiadomo, jak korzystać z kasy. Trzeba znać korzyści, aby z nich korzystać."
Mrugająca winda u szefa doradców jeździ bez przerw codziennie w górę
i w dół i gada do swoich pasażerów. Kiedy mówię Saryusz-Wolskiemu, jak
mi się ona podoba, odpowiada: - "Jak pan widzi, jesteśmy bardzo nowoczesnym
krajem."
Za "Przeglądem
Mediów Światowych" MSZ
WIEDEŃ
"Die Presse" (15.02) korespondencja K. Bachmanna z Warszawy pt. "Niepewność
wśród kandydatów": - Zdaniem korespondenta, "Europa Wschodnia mniej obawia
się podważenia przez nowy rząd w Wiedniu wartości europejskich, niż opóźnienia
rozszerzenia Unii Europejskiej. Podczas gdy media o sympatiach lewicowych
wskazują palcem na Austrię (artykuł w "Polityce"- Hail Haider? i "Trybuna"),
prawica ostrzega przed UE: "Kto obcuje z UE, może zapomnieć o wolnych wyborach
i suwerenności."
Autor przedstawia też stanowisko polskiego rządu w związku z udziałem
FPÖ w austriackim rządzie.: "Polska podziela zaniepokojenie Unii zaistniałą
w Austrii sytuacją, nie przyłączyła się do sankcji UE tak samo jak Praga
i Budapeszt. Głównie dlatego, jak pisze K. Bachmann, że kraje kandydujące
mają z Austrią wciąż nie uregulowane rachunki - "Czy to się Polsce i Czechom
podoba czy nie, Wiedeń od czasu do czasu podnosi kwestię odszkodowań dla
wypędzonych, przede wszystkim dla Niemców Sudeckich."
"Dodatkowo, trzy ww. kraje EŚW podtrzymują, wg korespondenta, austriackie
obawy przed nadmiernym napływem siły roboczej do Austrii po rozszerzeniu
UE, głównie poprzez domaganie się wieloletnich okresów przejściowych."
Jak pisze K. Bachmann, "w krajach Europy Wschodniej pojawia się zaduma
i brak zrozumienia, dlaczego zachodni Europejczycy, którzy akceptują post-
lub ex-komunistów jako partnerów we współrządzeniu, tak reagują na prawicowego
populistę, jakim jest Haider. Niemal w każdym artykule prasowym podnoszony
jest zarzut, iż Unia jest ślepa na lewe oko. "
Na zakończenie, K. Bachmann w swojej korespondencji podaje, iż "już
tylko "Trybuna" i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", Adam Michnik, są
zdania, iż Polska powinna poprzeć sankcje UE wobec Austrii."
Za "Przeglądem
Mediów Światowych" MSZ
MADRYT
"El Pais" (10.02.00) korespondencja EFE z Warszawy pt. "Antysemityzm
odżywa w Polsce z powodu nienawiści między dwoma grupami kibiców". In extenso:
- "Polska 40 lat później. Wojna pomiędzy kibicami futbolowymi łódzkich
klubów Widzewa i ŁKS spowodowała odrodzenie antysemityzmu w mieście, którego
ulice są pokryte napisami antyżydowskimi.
Władze miejskie przyznają, iż sytuacja budzi wstyd i obiecały zwalczać
wszelkimi środkami to odradzanie się najbardziej mrocznej historii kraju.
Na razie umieszczono ochronę przed synagogami, aby ich murów nie zabrudzono
znowu napisami typu: "Żydzi do komór gazowych", "Hitler, wspominamy cię
z nostalgią".
Ulica, która nosi nazwę Kilińskiego, szewca patrioty powstania Warszawy
w 1830 przeciwko carom, dzieli Łódź na dwie strefy: żydowską, gdzie ma
swoją siedzibę Widzew i pozostałą, gdzie są obiekty ŁKS. Kibicom i piłkarzom
Widzewa ich przeciwnicy nadali przydomek "Pejsy", jako aluzję do bokobrodów
noszonych przez ortodoksyjnych Żydów.
Dziennik "Gazeta Wyborcza" ujawnił, iż w Łodzi nastąpiło odrodzenie
antysemityzmu na marginesie wojny między kibicami, chuliganami futbolowymi.
Jednak to oni są głównymi bohaterami. Bogdan, jeden z kibiców wymienionych
przez dziennik twierdzi, iż gwiazda Dawida stała się bronią, którą oznacza
się wszystko, co należy do "wroga".
Sąsiedzi z Łodzi dodają, że rozpoczęli wojnę z kibicami ŁKS, którzy
wymyślili piosenkę "Widzew to żydowska wieś", na co kibice Widzewa odpowiedzieli:
"ŁKS równa się SS". Na stadionach obu klubów kibice sprzedają swoje gazetki
ze zdjęciami przeciwnika i artykułami, w których mówi się np. "Jeżeli Widzew
ma kibiców w całej Polsce, to dlatego, że w całej Polsce są Żydzi, którzy
niestety nie zostali zgładzeni przez hitlerowców". W odpowiedzi kibic Widzewa
wskazuje: "Wytrzymaliśmy cierpliwie 3 lata zanim postanowiliśmy stosować
te same metody, co kibice ŁKS i również zaczęliśmy malować hasła antysemickie
związane z tym klubem. Będziemy to robić dopóty, dopóki oni nie przestaną,
ponieważ nie zamierzamy przegrać wojny w malowaniu haseł."
Przyłączają się politycy. Do wojny chuliganów zaczęli się przyłączać
politycy i organizacje młodzieżowe skrajnej prawicy jak Odrodzenie Narodowe
Polski, które są obecne na meczach z flagami Niemiec hitlerowskich i innymi
symbolami nazistowskimi i oni również dodają do napisów swoje godła.
Zjawisko jest tak niepokojące , że liczni obywatele żydowscy jak Abraham
Zelig zaapelowali do mieszkańców Łodzi, prosząc ich, aby nie dali się porwać
tej fali antysemityzmu. Piotr Goldstein, przewodniczący Związku Studentów
Żydowskich w Łodzi jest dumny z tego, że jego organizacji udało się odnieść
sukces w trudnym zadaniu przekonania Żydów z Izraela i diaspory, iż antysemityzm
w Polsce jest o wiele mniejszy niż można było sądzić.
Dziś Goldstein i jego koledzy czują się bardzo przygnębieni. "Kiedy
przybywa ktoś z zagranicy, młodzi Żydzi nie wiedzą jak go przeprowadzić
przez ulice miasta do siedziby naszej gminy żydowskiej tak, aby nie poczuł
się - z powodu napisów - w kraju szalejącego i totalitarnego antysemityzmu"
mówi Goldstein. Symcha Keller, sekretarz gminy żydowskiej w Łodzi twierdzi,
że nie odczuwa strachu przed kibicami, ponieważ są to ludzie, którzy nie
czują tak, jak mówią i można dojść z nimi do porozumienia. "Boję się natomiast
skinheadów, neofaszystów z Narodowego Odrodzenia Polski, którzy grozili
wiele razy, iż dadzą nam nauczkę" mówi Keller.
Za "Przeglądem
Mediów Światowych" MSZ
Jak oszukują w Unii Europejskiej
"Wspólny rynek" przestępstw gospodarczych może sięgać 77 miliardów dolarów
Obfitość krajowych informacji na temat rodzimego przemytu, prania pieniędzy,
"przekrętów" podatkowych i podobnych przestępstw w niemałej grupie obywateli
ukształtowała pogląd, że Polska - i kraje tej części Europy - są światowym
centrum tego typu nadużyć, a gospodarka - przeżarta korupcją. Więc choćby
dla higieny psychicznej zaprezentować należy wyniki specjalnego raportu,
jaki niedawno przedstawiła Komisji Europejskiej jedna z największych firm
konsultingowych Deloitte Touche Tohmatsu na temat przestępstw gospodarczych
w krajach Unii Europejskiej.
Dokument przygotowany został bardzo profesjonalnie i robi silne wrażenie.
Fakty i uogólnienia mają za podstawę odpowiedzi uzyskane od wysokich urzędników
z ponad 168
europejskich organizacji, zajmujących się kontrolą, ściganiem, legislacją,
gospodarką i finansami.
Na codzienny użytek zapamiętać warto podstawowe stwierdzenie zawarte
w raporcie: unijny Europejczyk potrafi oszukiwać - władze podatkowe, partnerów
w interesach,
konsumentów - i czyni to na wielką skalę. Według ekspertów, roczna
wartość międzynarodowych, jako że rynek mają wspólny, przestępstw gospodarczych
może sięgać 77 miliardów
dolarów, co odpowiada około połowie polskiego PKB.
"Przekręty" dokonywane na gospodarczym gruncie dają w niektórych krajach
kwotę odpowiadającą wpływom z handlu narkotykami, co w sposób oczywisty
ogranicza regulacyjną
skuteczność mechanizmów rynkowych i ożywcze działanie konkurencji (...).
część artykułu z gazety "Dziennik
Polski" z dn. 28.02.2000 r.
Wynosi obecnie ok. 10%, co stanowi ponad 15 mln
ludzi zdolnych do pracy... U nas wynosi 13,6 proc. ( 2,5 mln osób). Pytanie:
gdzie jest wiekszy socjalizm?
Proporcje zwycięstw "kandydataów na kandydatów"
Republikanów wyglądają teraz jak 4:3. W Michigan głosowało na Jana McCaina
50% uczestników prawyborów, a na Busha 44. W Arizonie, z której McCain
wszedł do Senatu USA, opowiedziało się za nim 67%, a za Bushem 25 proc.
Mimo to Jerzy Bush młodszy jest nadal uważany za faworyta w wyścigu do
prezydenckiego stolca. W stanach tych ordynacje umożliwiły oddawanie głosów
na kandydatów Republikanów także ich przeciwnikom - Demokratom, a także
wyborcom nie związanym z tymi głównymi ugrupowaniami sceny politycznej
USA.
"(...) Dużą aktywność w sieci przejawia natomiast Unia Polityki Realnej
- strona kandydata na prezydenta Janusza Korwin-Mikkego istnieje już od
zeszłego roku (...).
Fragment artykułu nt. politycznej części polskiej Sieci z dziennika
"Rzeczpospolita"
Pod urzędem ZUS na ul. Senatorskiej w Warszawie odbyła się pikieta
Unii Polityki Realnej, w której udział wzięli Prezesi UPR: pp. Janusz Korwin-Mikke
i Leszek Samborski. Rozdawano ulotki z opisem złodziejskiego systemu ZUS,
kradnącego w ciągu życia podatnika 4 miliardów złotych... Pikietę sfilmowała
telewizja Polsat, nagrało Radio Kolor, a także opis został umieszczony
w serwisie PAP.
3 lutego 2000 r.
Oświadczenie
Unia Polityki Realnej z zażenowaniem przygląda się skandalowi, który
wybuchł w Europie (i nie tylko) po wyborach w Austrii.
Uważamy, że oświadczenia polityków i eurokratów dotyczące wyników wyborów
w Austrii są skandaliczną próbą ingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennego
państwa. Zaś grożenie Austrii blokadą polityczną i gospodarczą na skutek
tego, że wynik demokratycznych (!) wyborów był nie pomyśli eurosocjalistów,
można określić tylko w jeden sposób: jest to zwykły terroryzm polityczny.
W świetle tych poczynań musimy uznać, że większością państw UE rządzą
ciemni nietolerancyjni, ksenofobiczni biurokraci, którzy nie są w stanie
zrozumieć i szanować poglądów innych niż swoje.
Wobec tak ewidentnego nieposzanowania demokracji, którą sami wychwalają
– i agresywnej postawy wobec jednego ze swych członków Rząd RP powinien
na nowo rozważyć czy wchodzenie do struktur UE ma jakikolwiek sens.
UPR ze zrozumieniem i szacunkiem przygląda poczynaniom FPÖ pana Jerzego
Haidera, który interes własnej Ojczyzny potrafi postawić wyżej od niejasnych
interesów eurosocjalistów i przełamując skostniałe, biurokratyczno-mafijne
struktury odnieść sukces. Mamy nadzieję, że sukces pana Haidera jest wydarzeniem,
które zapoczątkuje zdecydowaną zmianę kursu światowej polityki – w prawo.
UPR protestuje jednocześnie przeciwko określaniu w mediach organizacji
posthitlerowskich mianem „prawica”. Przypominamy, że hitlerowska partia
NSDAP nosiła socjalizm nawet w nazwie, czyli bardziej pasuje do niej określenie
skrajna lewica.
Prezes i wiceprezesi Unii Polityki Realnej
Janusz Korwin-Mikke
Leszek Samborski
Mariusz Waszak
Na Konwencie Oddziału Stołecznego, który odbył się 16.01.2000 r. jak
zwykle w budynku SD przy ul. Chmielnej - ustępujący zarząd pod kierownictwem
b. prezesa p. Sławomira Kameckiego dostał absolutorium i przeszedł do historii...
B. Prezes Kamecki nie zgłosił swojej kandydatury na następną kadencję...
Konwent prawie jednogłośnie (nie było innej kandydatury) zaaprobował
p. Grzegorza Parzycha (obecny prezes Stowarzyszenia "Koliber" i jego współtwórca)
na stanowisku nowego Prezesa. Serdecznie gratulujemy!!!