53/99

Serwis informacyjny Okęgu Mazowieckiego UPR


 
Serwis Informacyjny
Archiwum
53/99
KRAJ
O Polsce... Wiadomości z UPR

Wypowiedzi przedstawicieli UPR na konferencji nt. finansowania partii politycznych w Polsce
 

ZUS znowu pozyczył od nas pieniądze więcej...
Zabawa noworoczna na pl. Pilsudskiego w Warszawie - w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza więcej...
Państwowy kapitalizm w wydaniu AWSLD więcej...
Czy możemy być rajem podatkowym? więcej...
ZAGRANICA
Publicystyka

Rozterki społeczeństwa obywatelskiego
artykuł Stanisława Michalkiewicza

Rząd kieszonkowców
artykuł Pawła Sztąberka

Uważamy, że przystąpienie do Unii Europejskiej może się odbyć na naszych warunkach, ale jeszcze lepszym rozwiazaniem byłoby przystąpienie do NAFTA!!!

 

KRAJ

27.12.1999 r.
Przekładania naszych pieniędzy z kieszeni do kieszeni ciąg dalszy...

ZUS zaciągnął następną "pożyczkę" z naszych portfeli - by wypłacić wiadczenia emerytalno-rentowe za rok 1999 r. Tym razem zażyczył sobie 1,243 mld zł, co wyczerpuje kwotę przydzieloną mu przez urzędnika-szefa MinFin-u Balcerowicza... Na przyszły rok - 2000 - przewidziano kwotę do ściągnięcia z naszych kieszeni w wysokości 2 mld zł. Oprócz tego ZUS jest już zadłużony na sumę 2,6 mld zł w bankach komercyjnych.



27.12.1999 r.
Pomniki w Warszawie - czy są równo traktowane?

Bal Sylwestrowy '2000 - na który się zgodził obecny prezydent z nominacji Unii Wolności Paweł Piskorski - będzie się odbywał na placu Pilsudskiego, obok pomnika Grobu Nieznanego Żołnierza. Do tej pory odbywał się na placu Zamkowym. Będzie transmitowany przez publiczną Telewizję Polską - której naciski doprowadziły do takiego rozwiązania. Wśród nasuwających się pytań o takie umiejscowienie miejsca zabawy na plan pierwszy wybija się takie: jakie by miałoby reperkusje umiejscowienie jubla '2000 w pobliżu Pomnika Pomordowanych w Getcie Warszawskim?



27.12.1999 r.
Jadwiga Staniszkis komentuje mijające lata...

"(...) W Polsce zmienione w kapitał fundusze publiczne stają się źródłem akumulacji głównie poprzez lokaty spekulacyjne, zarabianie na długu wewnętrznym nie zaś wspieranie sfery produkcji. Model "kapitalizmu sektora publicznego", czyli kapitalizmu państwowego bez państwa rozprasza środki i, z wyjątkiem wariantu amerykańskiego, nie sprzyja skokom modernizacyjnym. Model ten pojawił się w krajach rozwiniętego kapitalizmu, gdy osiągnęły już wysoki stopień rozwoju. W krajach postkomunistycznych z kolei model ów ułatwia prywatną akumulację kosztem "dobra wspólnego". Towarzyszące temu rozpraszanie kapitału i eliminacja długiego horyzontu czasowego z decyzji gospodarczych oraz koordynacyjnej roli państwa stanowi jednak blokadę modernizacji".
Fragment artykułu z dziennika "Rzeczpospolita"



27.12.1999 r. 
Dlaczego Polska nie miałaby być "rajem podatkowym"?

"(...) Typowy raj podatkowy to państwo, którego głównym źródłem dochodów budżetowych są opłaty rejestracyjne, płacone przez zakładane tam spółki. Do tej kategorii zalicza się wszystkie egzotyczne wyspy, jak: Kajmany, Antyle Holenderskie czy Bahamy. Druga kategoria rajów podatkowych, określanych jako preferencyjne systemy podatkowe to państwa, do których można by zaliczyć także Polskę, ze specjalnymi strefami ekonomicznymi. Stosuje się w nich zwolnienia podatkowe, ale tylko od dochodu, który został wytworzony na ich terytorium. Celem tego jest zachęcenie przedsiębiorców do inwestowania właśnie w tym, a nie innym kraju. Cechą wspólną obu kategorii państw jest brak lub ograniczony obowiązek płacenia podatku dochodowego".
Fragment artykułu z dziennika "Rzeczpospolita"


O POLSCE...






ZAGRANICA




Wiadomości z UPR

09.12.1999 r.
7 września br. w hotelu „VICTORIA" w Warszawie odbyła się konferencja nt. „Finansowanie partii politycznych w Polsce; ocena dotychczasowych doświadczeń, wnioski na przyszłość" zorganizowana przez Instytut Spraw Publicznych. W pierwszym panelu – „Problemy finansowania partii politycznych w Polsce" jako panelista wystąpił wiceprezes UPR Leszek Samborski. W swoim wystąpieniu powiedział m.in.:
„UPR zawsze uważała, że partie polityczne powinny być finansowane ze składek członkowskich oraz dobrowolnych darowizn sympatyków. Jakakolwiek próba utrzymywania partii politycznych z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatnika, jest po prostu niemoralna. Jest niedopuszczalne, aby sympatycy np. Unii Pracy poprzez podatki płacili na utrzymanie Unii Polityki Realnej bądź odwrotnie.
A takie rozwiązania są tutaj dzisiaj (i nie tylko dzisiaj) proponowane przez moich szanownych polemistów (Z. Janas – UW, A. Miedlicka – RS AW„S", A. Bentkowski – PSL).
Wg obecnie obowiązującej ustawy partie, które otrzymały w wyborach co najmniej 3% głosów, uzyskują z budżetu częściową refundację środków wydatkowanych na kampanię. Wynikają z tego dwie implikacje;
1 – wyborcy nie biorący udziału w wyborach (ok. 50% uprawnionych), a więc jak można się domyślać (wskazują na to różne badania) nie widzący żadnego sensu w partyjnych zmaganiach o stanowiska są zmuszani, jako podatnicy do opłacania tych igrzysk,
2 – wyborcy ugrupowań, które otrzymały mniej niż 3% głosów, płacą jako podatnicy na partie, przeciwko którym głosowali.
Taka sytuacja jest niemoralna i nie wolno jej utrzymywać.
Skoro jednak wśród parlamentarnych ugrupowań jest takie olbrzymie ciśnienie na finansowanie partii za pośrednictwem budżetu, to proponujemy wprowadzenie odpłatności za akt głosowania. Kwotę można ustalić na 5-10 zł.
Osiągniemy w ten sposób kilka pożytecznych rzeczy:
1 – w wyborach wezmą udział ludzie świadomi tego, co robią. Jak człowiek za coś płaci, to zastanawia się, czy warto wydawać pieniądze,
2 – osoby nie zainteresowane wyborami nie będą musiały za nie płacić,
3 – z uzyskanych środków pokryte zostaną koszty przeprowadzenia wyborów,
4 – środki pozostałe po opłaceniu kosztów można będzie przekazać partiom biorącym udział w wyborach proporcjonalnie do ilości uzyskanych głosów".

Podczas trwającej cały dzień konferencji właściwie wszyscy paneliści oraz dyskutanci (AW„S", UW, PSL, SLD), z wyjątkiem oczywiście UPR, starali się uzasadnić pogląd, że partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa. Poseł L. Dorn przedstawił, opracowany w sejmowej komisji pod jego przewodnictwem, projekt zmian w ustawie o partiach politycznych i ich finansowaniu. Przedstawiający stanowisko SLD poseł L. Nikolski praktycznie w całości poparł proponowane zmiany, które sprowadzają się do tworzenia możliwości finansowania partii z budżetu oraz drobiazgowego kontrolowania każdej złotówki przechodzącej przez partyjne konta. Niezależnie od tego czy pochodzi z darowizn od osób prywatnych, czy z budżetu. Bardzo duży nacisk położono w ustawie wyznaczanie różnego rodzaju limitów finansowych, których partie nie mogą przekroczyć, finansując swoje kampanie. Jednocześnie właściwie wszyscy zauważali, że skontrolowanie czy limity nie zostały przekroczone, jest w praktyce niemożliwe.
Autorzy ustawy oraz ich poprawni politycznie zwolennicy bardzo ubolewali, że na razie społeczeństwo jest za mało dojrzałe, aby zgodziło się na całkowite finansowanie partii z budżetu. W wystąpieniach pojawiała się jednak wiara, iż przyjdzie czas, gdy naród do tego dojrzeje.
UPR wierzy, że naród rzeczywiście dojrzeje i pogoni tych cwaniaków, którzy chcą żyć cudzym kosztem.
Wiceprezes UPR Leszek Samborski ustosunkowując się do przedstawionego projektu ustawy oraz całości konferencji, powiedział:
„Nie znam stanowiska posła Dorna i pozostałych autorów projektu ustawy do kwestii wejścia Polski do UE. Po zapoznaniu się z projektem ustawy stwierdzam, że są oni w awangardzie postępu i takie osiągniecie UE jak np. ustalenie właściwej krzywizny banana jest niczym w porównaniu z tym co pan Dorn i jego koledzy zawarli w przedstawionej ustawie.
Komentowanie poszczególnych zapisów ustawy jest bez sensu, bo jest ona nikomu niepotrzebnym kawałem ciężkiej roboty przeprowadzonej zgodnie z zasadą ustaloną przez założyciela UPR Stefana Kisielewskiego; "Socjalizm to jest taki ustrój, który tworzy trudności nie znane w żadnym innym systemie tylko po to, by je potem bohatersko pokonywać".
Ta konferencja oraz omawiany na niej projekt ustawy są, co mnie niezmiernie cieszy, jawnym dowodem na to, że kierownictwa partii parlamentarnych zorientowały się, że potencjalni darczyńcy nie dadzą im tyle pieniędzy, co w poprzednich wyborach, bo po owocach ich już poznali. Stąd teraz te limity".
Poseł SLD, L. Nikolski odpowiedział na to: „Nam jeszcze dają".
No cóż, zobaczymy jak długo?



 

powrót do strony głównej