46/99

Serwis informacyjny Okęgu Mazowieckiego UPR

KRAJ

07.11.1999 r.
Służba cywilna

Interpretacje za pieniądze

Ministerstwo prelekcji

Wysocy rangą urzędnicy państwowi pobierają prywatnie honoraria za objaśnianie i interpretację przepisów prawa, które sami tworzą. Jako prelegenci uświetniają komercyjne konferencje i seminaria. Im wyższy rangą urzędnik, tym większe powodzenie konferencji i pewniejszy sukces finansowy.
Więcej w "Rzeczpospolitej" 06-07.11.1999 r.



07.11.1999 r.
Nowe projekty nie przewidują opodatkowania dochodów kapitałowych

Koalicyjne projekty ustaw podatkowych nie przewidują opodatkowania dochodów kapitałowych - wynika z tekstu projektów ustaw podatkowych przekazanych w piątek do marszałka Sejmu.
We wcześniejszych projektach, rząd proponował opodatkowanie od 2003 roku dochodów ze sprzedaży akcji według skali podatkowej, czyli na mniej korzystnych zasadach, niż dochody z lokat bankowych, papierów skarbowych i obligacji samorządowych.
Zyski z akcji, według wcześniejszego projektu rządowego, miały być opodatkowane według skali, która od 2003 roku wyniosłaby 18 i 28 proc., a zyski z lokat bankowych, papierów skarbowych i obligacji samorządowych - zryczałtowanym podatkiem 5 proc.
Przeciw opodatkowaniu dochodów kapitałowych w 2003 roku i zróżnicowaniu podatku dla zysków z giełdy i z lokat bankowych opowiedziały się we wrześniu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Giełda Papierów Wartościowych.
Za Dziennikiem Internetowym PAP



07.11.1999 r.
NIK: władze Mokotowa źle gospodarowały nieruchomościami

Władze warszawskiego Mokotowa popełniły szereg nieprawidłowości w gospodarowaniu nieruchomościami - wykryli kontrolerzy NIK. W efekcie gmina straciła ok. 14 mln zł. Kontrola sprzedaży budynków i gruntów w Gminie Warszawa Centrum Dzielnica Mokotów została przeprowadzona pod wpływem wielu skarg kierowanych w tej sprawie do NIK. Zakończono ją jesienią ubiegłego roku.
"Zbadaliśmy zarządzanie 11 nieruchomościami. Tylko w dwóch przypadkach nie stwierdziliśmy nieprawidłowości" - powiedział dziennikarzom w piątek wiceprezes NIK Zbigniew Wesołowski. Dodał, że w pozostałych przypadkach kontrolerzy "byli zdziwieni" podziałem gruntów, ich niską ceną i "łagodnym traktowaniem" przez władze dzielnicy niektórych podmiotów
gospodarczych.
Kontrolerzy wykryli m.in., że zarząd dzielnicy niezgodnie z prawem podzielił na nierówne części działkę budowlaną przy ul. Kieleckiej. Większą część gruntów zakupiła po zaniżonej cenie, w trybie bezprzetargowym spółdzielnia mieszkaniowa "Przyszłość". Część mniejsza, o powierzchni 122 m kw. nie  może samodzielnie stanowić działki budowlanej.
Dzielnica nie zdecydowała o losie 76 pawilonów handlowych przy ul. Bartyckiej. W większości przypadków terminy użytkowania tych pawilonów straciły swą ważność. Niektórzy właściciele wykorzystali sytuację i nie płacili podatku od nieruchomości.
NIK zarzuca także dyrektorowi zarządu dzielnicy brak właściwego nadzoru nad nieruchomościami. Na przykład nie skontrolował, czy spółka "Echo Investment", która buduje kompleks mieszkalny przy ul. Różanej i Grażyny, ma na budowę pozwolenie. Nikt nie dopatrzył się również, że "Echo Investment" przekazała dzielnicy nieprawdziwe dane o ilości budowanych
lokali. Dzielnica była przekonana, że chodzi o 49 lokali, a rzeczywiście było  ich o pięć więcej.
Inna spółka - "Aneks" w wyniku decyzji kierownika wydziału geodezji i gospodarki gruntami dzielnicy, otrzymała za darmo budynek z lokatorami przy ul. Stępińskiej. Spółka miała za darmo przeprowadzić remont i przebudowę budynku. Do dziś tego nie zrobiła.
Jak oszacowała NIK, w wyniku błędnych decyzji dzielnica straciła ok. 14 mln zł. Większość pieniędzy jest nie do odzyskania - twierdzą przedstawiciele NIK. Przypominają też, że Izba nie ma prawa kontrolować samych spółek.
Za Dziennikiem Internetowym PAP



07.11.1999 r.
Komisje zaaprobowały projekt ustawy uwłaszczeniowej

Najemcy mieszkań komunalnych i osoby, które mają lokatorskie spółdzielcze prawo do lokalu, staną się ich właścicielami - zakłada zaaprobowany w piątek przez sejmowe komisje projekt ustawy uwłaszczeniowej.
Wbrew stanowisku rządu i uwagom biura legislacyjnego komisje Finansów Publicznych oraz Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji, głównie głosami AWS, przyjęły projekt ustawy o powszechnym uwłaszczeniu, autorstwa posłów Akcji. Projekt zakłada dwie formy uwłaszczenia: bezpośrednią i pośrednią.
Uwłaszczeniem bezpośrednim objęci mieliby być użytkownicy mieszkań spółdzielczych lokatorskich, najemcy mieszkań komunalnych, a także mieszkań stanowiących własność Skarbu Państwa i mieszkań zakładowych.
Ich ograniczone prawo rzeczowe miałoby zostać przekształcone w pełne prawo własności.
Uwłaszczenie pośrednie miałoby być realizowane za pośrednictwem bonów uwłaszczeniowych, które będą papierami wartościowymi.
W opinii o projekcie rząd uznał za przedwczesne podejmowanie decyzji w sprawie uwłaszczenia pośredniego, przed przeprowadzeniem innych programów rządu, m.in. reprywatyzacji i reformy emerytalnej. Rząd uznał  natomiast za możliwe procesy uwłaszczenia bezpośredniego.
Podczas posiedzenia komisji Jan Wyrowiński (UW) zgłosił wnioski mniejszości, aby ograniczyć uwłaszczenie do własności Skarbu Państwa i usunąć z projektu uwłaszczenie pośrednie.
Projekt przewiduje, że uwłaszczone mają być też osoby, które nie spłaciły  kredytu mieszkaniowego z tzw. starego portfela, czyli zaciągniętego do maja 1992. Ich zobowiązania miałyby być umorzone do wysokości 50 proc.
Zgodnie z projektem ustawy banki zamiast niespłaconych kredytów dostałyby akcje spółek skarbu państwa.
Ustawa przewiduje także powołanie rejestru uczestników uwłaszczenia, czyli osób, które nieodpłatnie otrzymały akcje prywatyzowanych spółek skarbu państwa oraz tych, które zdecydują się uczestniczyć w uwłaszczeniu bezpośrednim. Rejestr ma pokazać, kto jest upoważniony do skorzystania z uwłaszczenia pośredniego. Bony uwłaszczeniowe mają dać ich właścicielom prawo do uczestnictwa w Narodowym Funduszu Uwłaszczeniowym. Bony te mogłyby być zbywane tylko w tym funduszu.
Kapitał uwłaszczenia mają stanowić akcje lub udziały Skarbu Państwa w spółkach prawa handlowego wniesione do funduszu oraz inne składniki  mienia, które mogą być wniesione przez ministra Skarbu Państwa.
Za Dziennikiem Internetowym PAP



06.11.1999 r.
Urzednicy z Ministerstwa Sprawiedliwości wypichcili "Kartę praw ofiary" i pochwalili się nią podczas "międzynarodowej konferencji na rzecz ofiar przestępstw, która rozpoczęła się w czwartek w Popowie pod Warszawą. W karcie zapisano prawa, jakie przysługują ofiarom przestępstw oraz porady, jak dochodzić tych praw.
Wiceminister sprawiedliwości Janusz Niemcewicz otwierając konferencję, podkreślał, że karta nie tworzy nowego prawa, zbiera tylko funkcjonujące w polskim prawodawstwie uprawnienia przysługujące osobom, wobec których popełniono przestępstwa.
"Karta odwołuje się szeroko do konferencji ONZ i zaleceń Rady Europy" - mówił wiceminister. Wśród uprawnień, które eksponowane są w karcie Niemcewicz wymienił m.in. prawo do godności, bezpieczeństwa, wymiaru sprawiedliwości, mediacji ze sprawcą oraz kompensacji krzywd.
Według Niemcewicza, w Polsce funkcjonuje błędne przekonanie, że przestępcy mają większe prawa niż ich ofiary. "Ofiary przestępstw nie mają świadomości swoich praw i nie potrafią z nich korzystać. Mam nadzieję, że karta ta, która będzie dostępna w komisariatach, sądach i prokuraturach, upowszechni tę wiedzę" - powiedział PAP Niemcewicz".
Za Dziennikiem Internetowym PAP


09.11.1999 r.
Adam Michnik podał w "Gazecie Wyborczej" najnowszy ranking OBOP-u, z pytaniem o stan uwielbienia ludności Polski do:
A. Kwaniewskiego lubia go - 55%, nie lubia - 12%
J. Kuronia - 52%, 11%
H. Gronkiewicz-Waltz - 39%, 12%
T. Mazowiecki - 36%, 12%
B. Geremek - 26%, 16%
L. Miller - 25%, 21%
A. Olechowski - 22%, 5%
A. Lepper - 20%, 35%
J. Buzek - 19%, 35%
J. Olszewski - 18%, 15%
J. KORWIN-MIKKE  - 17%, 22%
L. Walesa - 17%, 40%

Jak widać, zapadły już decyzję o uwzględnianiu UPR i jej Prezesa w maglu sondaży przedwyborczych - nie dziwi również wstawienie A. Olechowskiego do rankingu... Już dawno wiedzielimy, że masoneria wytypowała Go jako prawdopodobnego kontrkandydata do prezydentury w Polsce...



06.11.1999 r.
Pomysł powołania specjalnej sejmowej Komisji Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn - przepadł w głosowaniu, mimo  wysiłków posłów i posłanek z SLD, UW i PSL. Innego zdania była Olga Krzyżanowska z UW. - Komisja parlamentarna powinna powstać - twierdziła.


09.11.1999 r.
Koszty leczenia pobitego w Słupcy (Wielkopolskie) człowieka poniesie sprawca pobicia - orzekł Sąd Rejonowy w tym mieście. Z powództwem wystąpiła Wielkopolska Regionalna Kasa Chorych. Wyrok nie jest prawomocny.
Za Dziennikiem Internetowym PAP
Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni...


09.11.1999 r.
AWS ma pomysly na nowe podatki
Dodatkowe pieniądze na budowę autostrad w Polsce mogłyby pochodzić z podatków od zakupionych samochodów

Tak stwierdził wczoraj w Łodzi Witold Chodakiewicz (AW"S"), wiceminister transportu w Łodzi. Zastrzegł, że nie jest to pomysł rządowy, ale poselski (sam jest jego zwolennikiem, podpisało go kilkudziesięciu posłów). Według min. Chodakiewicza podatek płacony byłby od każdego kupionego auta. Za każdy nowy samochód płaciłoby się 1 tys. zł, a za stare - 100 zł. - Dzięki temu do kasy państwa wpłynęłoby 600 mln zł, a to pozwala wybudować około 150 km autostrad - mówił Chodakiewicz. (...) JAW,JKŚ
Za "Gazeta Wyborcza" 09.11.1999 r. Tytuł - nasz.



10-11.11.1999 r.
PFRON

Na upadku Polisy stracą inwalidzi

Polisa ostatniego frajera

Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych do dziś posiada 600 tysięcy akcji plajtującej spółki ubezpieczeniowej Polisa. Od 1995 roku kolejnych czterech prezesów PFRON nie zrobiło nic, aby akcje sprzedać i zmniejszyć straty. Za skandal z Polisą nikt nie poniósł odpowiedzialności.

W akcje Polisy Fundusz zainwestował cztery lata temu 4,8 mln złotych. Giełdowa cena akcji, które kupiono po 8 złotych, wynosiła wczoraj 36 groszy. PFRON dwukrotnie otrzymał dywidendę: ok. 93 tysiące zł w 1996 roku i 210 tysięcy zł w 1997 roku, stracił jednak niemal cały zaangażowany kapitał.
- Powtórzono numer z Agrobankiem, tylko na mniejszą skalę - mówi długoletni pracownik PFRON. - W Agrobanku utopiliśmy 24 miliony złotych i pieniądze te wypłynęły do osób prywatnych w postaci  nietrafionych kredytów. Tu schemat był podobny. Polisa cały zysk przeznaczała na dywidendę zamiast inwestować.
W 1995 roku wybuchł skandal, gdy okazało się, że akcje Polisy po preferencyjnej cenie kupili byli prominentni działacze PZPR oraz Jolanta Kwaśniewska i Maria Oleksy. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zapowiadał wówczas, że państwo wycofa swoje kapitały z Polisy. Tymczasem akcje Polisy sprzedała jedynie Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Pozostałe państwowe agendy: Agencja Rozwoju Gospodarczego (kupiła akcje po 7,20 zł) i PFRON nie mogły się z nimi rozstać, choć już w 1996 roku Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że inwestowanie państwowych pieniędzy w Polisę było niegospodarne, niecelowe i bardzo ryzykowne. Analitycy giełdowi zwracali uwagę, że przy pozyskiwaniu kapitału Polisa stosuje metodę
przypominającą łańcuszek świętego Antoniego, zwaną również strategią "ostatniego frajera". Polegała ona na ciągłym emitowaniu nowych serii akcji - nowi akcjonariusze utrzymywali starych. W gronie "frajerów" znalazł się m.in. PFRON.
Czy na inwestycji w papiery Polisy PFRON mógł kiedykolwiek zarobić? Nie, gdyż akcje kupiono za drogo. Można je było jednak korzystnie sprzedać na wiosnę 1997 roku, gdy Polisa miała na giełdzie swoje pięć minut. 5 maja 1997 roku, po miesiącu nieustannego wzrostu, kurs wynosił 9 złotych 40 groszy. Później zaczął gwałtownie spadać.
W ciągu rekordowego tygodnia przeszło z rąk do rąk zaledwie 357 tysięcy akcji Polisy (niewiele wobec 600 tysięcy pozostających w dyspozycji Funduszu). Aby nie doprowadzić do załamania kursu, PFRON mógł sprzedawać akcje małymi transzami. Mógł, ale nie chciał.
- Zamówiłem w firmie zewnętrznej ekspertyzę dotyczącą ewentualnej sprzedaży akcji Polisy - mówi poseł SLD Roman Sroczyński, prezes PFRON w latach 1996-1997. - Opinia była taka, żeby poczekać na wybory, które spowodują ożywienie na giełdzie. Potraktowałem tę sugestię poważnie. Obawiałem się, że jeśli ceny pójdą w górę, pojawią się zarzuty, że sprzedałem akcje za tanio.
W 1997 roku Roman Sroczyński zasiadał w radzie nadzorczej Polisy i za udział w posiedzeniach otrzymywał wynagrodzenie. Złożył rezygnację, gdy został posłem. Jego poprzednik, Karol Świątkowski (który zadecydował o kupnie akcji) wyjaśniał, że PFRON chciał mieć prawo głosu w radzie nadzorczej jakiejś firmy ubezpieczeniowej, a oferta Polisy była najlepsza. Polisa miała ubezpieczać pożyczki udzielane zakładom pracy chronionej oraz kredyty dla inwalidów na zakup samochodów.
"Są głosy, że Fundusz powinien bieżące nadwyżki biernie trzymać na  rachunku NBP. Stanowczo sprzeciwiam się temu. To właśnie byłaby niegospodarność. Nieobracanie tymi pieniędzmi oznaczałoby utratę korzyści. Wolnymi środkami publicznymi trzeba zarządzać aktywnie, ale nie narażając ich na ryzyko nieudanej inwestycji" - napisał Roman Sroczyński w oświadczeniu opublikowanym w listopadzie 1996 roku na łamach "Gazety Wyborczej". Dziś jest jednak zdania, że PFRON nie powinien prowadzić działalności gospodarczej.

Ciszej nad tą trumną

Włodzimierz Dobrowolski, który w grudniu 1997 objął stanowisko prezesa PFRON, nie miał szans na sprzedanie akcji Polisy po cenie zbliżonej do ceny zakupu. Mógł jednak odzyskać połowę kapitału. W 1998 roku było już wiadomo, że Polisa ma poważne kłopoty.
- Liczyłem na to, że Kredyt Bank wejdzie do Polisy jako inwestor strategiczny i akcje pójdą w górę - tłumaczy Włodzimierz Dobrowolski. - Gdybym je sprzedał po 4 złote, zostałbym oskarżony o niegospodarność. Udało mi się sprzedać udziały w dziesięciu spółkach, które uzyskaliśmy w drodze konwersji zadłużenia.
Waldemar Flźgel, który zastąpił Dobrowolskiego w lipcu 1999 roku, mógł sprzedać akcje Polisy po 3 złote, ale również nie podjął takiej próby. Obecnie PFRON traktuje temat Polisy jako tabu w myśl zasady "ciszej nad tą trumną". Rzecznik prasowy Krzysztof Perkowski, odsyła po informacje do Elżbiety Supy, dyrektor Wydziału Finansowego
PFRON, która konsekwentnie odmawia rozmowy z "Rzeczpospolitą". Pytania, które wysłaliśmy faksem 27 października, do dziś pozostały bez odpowiedzi. Nie dowiedzieliśmy się, co PFRON ma zamiar zrobić z akcjami Polisy i czy istnieją jakiekolwiek porozumienia dotyczące ubezpieczania osób niepełnosprawnych, wiążące Fundusz z tą firmą.
W 1995 roku PFRON podpisał z Polisą porozumienie o współpracy. Planowano utworzenie grupy kapitałowej ubezpieczającej m.in. zakłady pracy chronionej. PFRON zlecił spółce Biuro Informacji Bankowej (BIB) przygotowanie, kosztem ponad 100 tysięcy złotych, wniosku o licencję dla towarzystwa ubezpieczeniowego.
- Opracowaliśmy wniosek o utworzenie towarzystwa ubezpieczeniowego z przewagą kapitału PFRON, ale bez udziału Polisy - zapewnia Ryszard Maluta, wiceprezes Biura Informacji Bankowej.

Czy decydował Świątkowski

W 1995 roku wartość rynkową swoich akcji, nie notowanych wówczas na giełdzie, Polisa szacowała na 20,67 zł za sztukę. Ówczesny prezes PFRON, Karol Świątkowski, utrzymywał, że kupowanie akcji po 8 złotych to znakomity interes. PFRON nie przeprowadził własnej kalkulacji wartości akcji i przyjął za dobrą monetę znacznie zawyżone prognozy zysku.
Do dziś nie wiadomo, kto faktycznie podjął decyzję o zakupie. Na dokumentach widnieje podpis Karola Świątkowskiego, jednak wśród pracowników PFRON panuje przekonanie, że wykonywał on tylko dyspozycje "góry". Na zakup akcji Polisy zgodziła się rada nadzorcza Funduszu, której przewodniczył wiceminister pracy w rządzie Józefa Oleksego, Adam Gwara (PSL). Ministrem pracy był wówczas Leszek Miller.
- W 1995 roku wydawało się nam, że jest to transakcja opłacalna i tak z pewnością było - mówi Adam Gwara. - Tak przynajmniej wynikało z dokumentów, które przedstawił nam zarząd. Nie mieliśmy powodów nie ufać zarządowi. Fundusz dysponował wówczas bardzo dużą nadwyżką, którą trzeba było jakoś zagospodarować.
Nadwyżkę bilansową - 136 mln złotych - wykreowano sztucznie. PFRON znacznie ograniczył pomoc dla zakładów pracy chronionej, argumentując, że nie ma na to pieniędzy. Iwona Czekałowska, w 1995 roku dyrektor Wydziału Prezydialnego PFRON, w liście do ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskierni (gabinet Józefa Oleksego) wyjaśniała, że wybierając Polisę, Fundusz kierował się jej bardzo dobrymi wynikami finansowymi oraz ekspertyzami "wybitnych znawców rynku ubezpieczeniowego". Do dziś owi wybitni eksperci pozostają anonimowi, ich analiz nie udostępniono nawet kontrolerom NIK.

W sierpniu 1996 roku Iwona Czekałowska została prezesem Normiko Holding, spółki założonej przez PFRON. Po kontroli w Normiko, w marcu 1998 r., NIK skierowała do prokuratury doniesienie, w którym  jest mowa o 11 przestępstwach i stratach spółki przewyższających 2,5 mln zł.

Potrzebna nowelizacja

PFRON posiada udziały i akcje w co najmniej stu podmiotach gospodarczych. Najczęściej są to udziały niewielkiej wartości, ale zdarzają się również większe pakiety, np. 21 111 akcji Polifarbu Cieszyn SA warte jest ponad 118 tysięcy złotych. Rząd chce zakazać Funduszowi prowadzenia działalności gospodarczej. Gdyby Sejm zaakceptował rządowy projekt nowelizacji ustawy, PFRON musiałby zbyć akcje i udziały we wszystkich spółkach do końca 2004 roku.

Leszek Kraskowski, Mariusz Przybylski
Za "Rzeczpospolita" 10-11.11.1999 r.


ZAGRANICA

04.11.1999 r.
Prokurator generalna USA Janet Reno chce ograniczyć dostęp normalnym obywatelom do broni

Po ostatnich dwóch strzelaninach w ciągu dwóch dni w Stanach Zjednoczonych (w Honolulu na Hawajach i w Seattle), w których zginęło dziewięć osób, a dziesięć zostało rannych, p. Janet Reno zaapelowała w czwartek do Kongresu, by zaostrzył ustawodawstwo regulujące dostęp do broni palnej. "Ci ludzie zabili z broni palnej, gdyż ten kraj od zbyt dawna nie zajął
rozsądnego stanowiska wobec kwestii dostępu do tej broni" - oświadczyła Reno na konferencji prasowej. "To nie jest problem
Republikanów czy też Demokratów. To jest problem, który dotyczy wszystkich Amerykanów" - oznajmiła. Stałym orędownikiem odebrania prawa do posiadania broni przez obywateli USA jest JE Wiluś Clinton. Chce, by sprawdzać, czy osoby kupujące broń na targach nie mają przeszłości kryminalnej albo nie są chore psychicznie. Także, by podobną kontrolę stosować też wobec nabywców materiałów wybuchowych. O np. zawodowych przestępcach pani prokurator nic nie wspomniała - przecież na całym świecie wiadomo, że nie stosują się oni do przepisów prawa, z racji swojej profesji. A nie słyszeliśmy jeszcze o protestach Związków Zawodowych Przestępców...



31.10.1999 r.
"Dagens Nyheter" (31.10.99) w cyklu "10 lat po upadku muru" zamieszcza wywiad Michaela Winiarskiego z Adamem Michnikiem pt. "Wspaniała opowieść. Marzenie Adama Michnika spełniło się, kiedy Polska z dyktatury stała się demokracją": - Gazeta przypomina życiorys Michnika i jego udział w walce z komunizmem w Polsce. Michnik podkreśla, że Polska nie miała tak dobrej koniunktury od 300 lat. 10 lat temu nikt w Polsce nie mógł się spodziewać, że sukcesy Polski będą aż tak spektakularne. Zdaniem Michnika, okrągły stół miał tylko pozytywne skutki dla Polski i sprawił, że w polskiej demokracji jest miejsce dla byłych zwolenników generała Jaruzelskiego.
Redaktor naczelny "GW" uważa, że upadek komunizmu spowodowała kombinacja różnych czynników: wyboru polskiego papieża w roku 1978, gorbaczowowskiej pierestrojki i wygranej USA w wyścigu zbrojeń z ZSRR. Michnik podkreśla przy tym, że najważniejsze było jednak przygotowanie Polaków do wolności tak, że nie przekształciła się ona w chaos i anarchię.
W opinii Michnika, podział na prawicę i lewicę nie ma sensu, niewiele pozostało też z ideologii Solidarności z lat 80. Uważa on, że polskie społeczeństwo jest bardzo złożone i rozczłonkowane. Dzieli się ono na tych którzy skorzystali na reformach i na tych, dla których reformy stały się źródłem frustracji.
W konkluzji "Dagens Nyheter" cytuje Michnika, który porównuje polskie społeczeństwo do pasażerów pociągu zmierzającego do Europy i NATO. Jedni mają miejsca siedzące w pierwszej klasie, inni stojące. Miejsc wystarczy dla wszystkich. Zadaniem Państwa jest rozsądna redystrybucja środków do warstw mniej uprzywilejowanych.
Z serwisu MSZ "Przegląd Mediów Światowych"

powrót do strony głównej