44/99

Serwis informacyjny Okręgu Mazowieckiego UPR

KRAJ

23-24.10.1999 r.
Najskuteczniejsza siła polityczna w Polsce - „GAZETA WYBORCZA” ogłosiła właśnie swój kolejny sukces. Wyszydzana i wyśmiewana przez nią ustawa dekomunizacyjna wylądowała w koszu. Nic dziwnego - wystąpiły przeciw niej zjednoczone siły SLD i UW przy jak zawsze koniunkturalnej postawie PSL-u  i części AWS.
Trzeba przyznać, że idea dekomunizacji czyli odsunięcia od władzy  elit komunistycznych była od początku oparta na całkowicie błędnej tezie - że w roku 1989 "Solidarność" dokonała rewolucji i przejęła rządy w Polsce.
Nic bardziej złudnego!!!
O ile w latach 1980 i 81 coś do powiedzenia mieli jeszcze tacy ludzie jak Gwiazda, Walentynowicz czy A.Słowik, to w 1989 transformacji ustrojowej dokonywali panowie Rakowski ,Urban i Kwasniewski wspólnie z Michnikiem, Geremkiem i Wałęsą (?), przy cichym akompaniamencie SB generała Kiszczaka .
A ... "Solidarność"??? - no ktoś musiał służyć do mydlenia oczu!
Trudno się więc dziwić, że po odniesieniu tak wspaniałego sukcesu towarzysze z SLD od żadnej władzy oddzielić się nie pozwolą , a każdą próbę recydywy „w tym temacie” zniszczą w zalążku wspólnie z przyjaciółmi z UW i podopiecznymi generała Kiszczaka.


25.10.1999
Marian Krzaklewski - przewodniczący NSZZ "Solidarność" powiedział, że blokady górników na torach PKP "były spontaniczne" i nie byly organizowane pod niczyim przewodnictwem. Przecież to jest naprawde dobre wytlumaczenie!!! Odtąd wszystkie blokady i demonstracje szantażystów ze związków zawodowych będą tak traktowane i nikt z ich kierownictw nie będzie mógł byc pociągnięty do odpowiedzialności karnej i cywilnej (za spowodowanie strat i zadośćuczynienie poniesionym szkodom). Dodał, że jeśli sąd uzna winę "Solidarności", będzie to "olbrzymi cios" w ten związek zawodowy. Straty PKP szacuje się na ok 5 mln 300 tys. zł.


25.10.1999 r.
W studio III Programu PR zostały wręczone Tęczowe Laury - nagrody przyznawane przez środowiska pederastów za "rozwijanie tolerancji"... Poprzednio wśród Laureatów byli m.in. Monika Olejnik, Kora Jackowska i Jerzy Jaskiernia. Obecnie nagrodzeni zostali: I miejsce - "za tworzenie klimatu..." - p. Barbara Labuda; II miejsce - Maria Szyszkowska; III miejsce - "za wkład..." - Lech Falandysz; IV miejsce - "za liczne publikacje..." - Sokrat Janowicz; V miejsce - "za wieloletnią walkę" - Marek Kotański, VI miejsce - "za przeciwstawianie się przejawom nietolerancji..." - Aleksander Małachowski; VII miejsce - "za działalność na rzecz praw człowieka" - Marek Nowicki; VIII miejsce - "za prowadzenie działalności edukacyjnej..." - Program III PR. Niedługo będzie można się szczycić, że się NIE jest laureatem takiej "nagrody"...


26.10.1999 r.

NIK: na polski rynek trafiała żywność złej jakości

Na polski rynek w latach 1997-98 trafiała importowana żywność złej jakości, ponieważ Centralny Inspektorat Standaryzacyjny niewłaściwie kontrolował towary - wnika z raportu NIK. NIK skontrolowała państwowy nadzór standaryzacyjny towarów rolno-spożywczych w obrocie z zagranicą w latach 1997-1998.
Okazało się, że na polski rynek trafiały towary złej jakości, bo powołany do nadzoru importu CIS nie wykonywał właściwie swoich zadań. Na przykład, przeprowadzał tylko 5 proc. badań laboratoryjnych. Jeżeli nawet do badań dochodziło, to trwały one zbyt długo - nawet 60 dni (a towary ulegały w tym czasie przeterminowaniu).
Inspektorzy CIS wystawiali często zaświadczenia o jakości na podstawie innych dokumentów, np. atestów napisanych w obcym języku. Tłumaczyli to brakiem możliwości badania towaru lub jego hermetycznym zapakowaniem.
Kontrola NIK wykazała znaczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu samego CIS. Ich przyczynami były opóźnienie w wydaniu przepisów wykonawczych przez ministra rolnictwa oraz brak ich sprecyzowania. Z winy ministra rolnictwa inspektorat rozpoczął działalność z miesięcznym opóźnieniem (w lutym zamiast w styczniu 1997 r.). Konsekwencją tego był brak ochrony polskiego rynku żywnościowego przed importem produktów złej jakości. Chaos w tej dziedzinie trwał do grudnia 1997 roku, bo tak długo CIS się organizował - uważa NIK.
Według Izby, Inspektorat nieraz mylił się w swoich decyzjach. Zdarzało się, że wystawiał świadectwo jakości dla towaru nie dopuszczonego wcześniej do obrotu. Na przykład w ekspozyturze CIS w Krakowie-Wieliczce wystawiono takie świadectwo na wwóz 23,6 ton importowanego mięsa, które wcześniej było wykluczone z handlu.
W punkcie granicznym w Cieszynie inspektorzy wystawili świadectwo jakości dla importowanych z Austrii owoców kiwi, na które w tym samym dniu, tylko na poprzedniej zmianie, wystawiony był raport uniemożliwiający wwóz owoców do Polski.
NIK wykryła, że w ekspozyturze CIS w Rzepinie inspektorzy wystawili co najmniej 8 zakładom świadectwa jakości handlowej podpisane "in blanco" do wypełnienia w momencie wysyłki.
Jedną z przyczyn wwożenia do Polski towarów złej jakości jest - według NIK -  również brak współpracy między CIS-em a służbami celnymi. Zdarzało się, że  importowane towary były przepuszczane na granicy bez świadectw CIS.
(za Dziennikim Internetowym PAP)



27.10.1999 r.
Rząd chce od doprowadzić do nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu społecznym tak, aby od przyszłego roku pracobiorcy musieli płacić obowiązkową składkę od umów o dzieło i zleceń zawieranych z pozostającymi z nimi w stosunku pracy pracodawcami. Jest to jeden z pomysłów na ratowanie zbankrutowanego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jest oczywiste, że podniesie to koszty pracy w Polsce i zmniejszy w związku z tym konkurencyjność naszej gospodarki w porównaniu do innych, mniej zsocjalizowanych krajów. Przypominamy, że tego typu projekty są opracowywane w MinFinie, którego obecnym kierownikiem jest znany liberał gospodarczy - Leszek Balcerowicz z Unii Wolności...
"Nie ma takiej niegodziwości, do której by się nie posunął Rząd, kiedy mu brakuje pieniędzy"...


27.10.1999 r.
Przewodniczący PSL Jarosław Kalinowski zapowiedział, że jego ugrupowanie wystawi własnego kandydata w wyborach prezydenckich '2000. Kandydat zostanie ujawniony w marcu 2000 r., a do tego czasu "będziemy szukali szerszego poparcia dla naszego kandydata" - powiedział Kalinowski. Jednocześnie zapowiedział, że PSL nie udzieli poparcia znanemu z warcholskich wystąpień sprowadzających się do blokad dróg i niszczenia cudzego mienia liderowi zz "Samobrona" Andrzejowi Lepperowi.


27.10.1999 r.
Jak podała "Rzeczpospolita", wydatki na obronność w przyszłym roku będą na porównywalnym poziomie co budżety armii Czech i Węgier... A przecież wolumen obrotów naszej gospodarki jest chyba daleko większy niż tamtych krajów. Ciągle nie mozna się oprzeć wrażeniu, że polityka finansowa obecnego rządu UW-AW"S" nie uwzględnia prawdziwie dramatycznego stanu naszych sił wojskowych i postępującego w związku z tym powiększania się stanu bezbronności Polski. A to przecież po wstąpieniu do NATO - nasz kraj stał się państwem frontowym, za granicami którego (Białoruś,Ukraina i Rosja) nie ma ustabilizowanej sytuacji politycznej i wojskowej, co w przyszłości może okazać się realnym zagrożeniem. Wydatki mają być na poziomie 14 mld zł, co daje kwotę 15426 zł na żołnierza i 86 $ na głowę obywatela Polski. Dodatkowo zostaną drastycznie obcięte (o 35 proc.) wydatki na prace badawczo rozwojowe i wdrożenia. Cześć wydatków na modernizację będzie pochodzić z amerykańskiej pożyczki (100 mln $), z której jednak w przyszłym roku do naszej dyspozycji postawione będzie tylko 30 mln. Jednak 80% wydatkow pochłoną stałe" wydatki, głównie świadczenia. Dzieło wspólne przedstawicieli Unii Wolności (min. ON jest p. J. Onyszkiewicz, min. Finasów - L.Balcerowicz). Ciągle będziemy żyli w stanie zagrożenia...


28.10.1999 r.
Premier Buzek urlopował urzędnika z nominacji ZChN - Jerzego Kropiwnickiego, który jest kierownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych (dawniej CUP, spadek po Hilarym Mincu) z powodu "środowymi wypowiedziami ministra Kropiwnickiego, w których ten przedstawiał prognozy gospodarcze sprzeczne z innymi prognozami rządowym" - jak to określił rzecznik Rządu. Nastąpiło to po histerycznych wypowiedziach kierownika MinFinu, wicperemiera Leszka Balcerowicza, w których zarzucił Kropiwnickiemu, że ten złamał ustalenia koalicyjne zakazujące członkom rządu publicznej krytyki pod adresem gabinetu. Kolega partyjny kierownika RCSS Artur Zawisza, obrażony tymi pomówieniami, odparł, że "ustawowym zobowiązaniem ministra Kropiwnickiego jest prowadzenie długofalowych badań koniunktury gospodarczej i ogłaszanie ich wyników w sposób uznany przez siebie za właściwy. Nie wolno zaklinać rzeczywistości. Trzeba ją opisywać taką, jaka ona jest. W tym sensie wydaje mi się ze wszech miar rozsądne i właściwe zachowanie ministra". Tego samego dnia zanotowano najgorszy od dwóch lat notowania złotego na giełdach, co prezes NBP, pani Gronkiewicz-Waltz powiązała z wystąpieniem tego wysokiego urzędnika i przypisała mu moc sprawczą tego zjawiska. Jak przystało na partię ze szczególnym naciskiem podkreślającą rolę Wiary w polityce, inny partyjny kolega urzędnika, p. Tomasz Szyszko powiedział, że "nie może uwierzyć w to, iż z powodu wypowiedzi Kropiwnickiego doszło do wahań kursu złotego". Dodał też, że "to nie była krytyka, ale analiza". Wicepremier Balcerowicz już od dawna domagał się odejścia Kropiwnickiego, m.in. z powodu nieustannej krytyki swoich poczynań, wypływającej z RCSS. A Kropwinicki przedstawił tylko swoją prognozę gospodarczą, gorszą od oficjalnych, rządowych przedstawień, podobnie jak czynił to już dwukrotnie (marzec 1999 - Jerzy Kropiwnicki proponuje rozważenie możliwości dewaluacji złotego, sierpień - prognozuje wyższy od planowanego deficyt w bilansie płatniczym i głęboki wzrost deficytu budżetowego. "Nasi klienci już dawno uodpornili się na wypowiedzi ministra Kropiwnickiego" - powiedział dziennikowi "Rzeczpospolita"jeden z maklerów zagranicznego biura maklerskiego, działajacego w Polsce. Kropwinicki prognozował 9% inflację na koniec grudnia 1999 r., a nie jak Balcerowicz - 8,6%. "Jeżeli coś złego stanie się teraz w gospodarce, to winą można będzie obarczyć Kropiwnickiego" - oświadczyła prezes NBP. Jest więc upragniony rąbek u spódnicy primiabaleriny UW...
Wygląda na to, że UW szykuje sobie powody do wystąpienia z koalicji, widząc niepowodzenia we wdrażaniu jej reform i spadające notowania rządu Buzka. Po środowych rozmowach z Buzkiem i Krzaklewskim, Balcerowicz wyraził niezadowolenie z niedostania "wyraźnej odpowiedzi na pytanie czy ustawy towarzyszące budżetowi zostaną poparte przez AW"S"".

ZAGRANICA

24.10.1999 r.
Komisarz Verheugen zaniepokojony eurosceptycyzmem Polaków

Komisarz Unii Europejskiej do spraw jej rozszerzenia Guenter Verheugen wyraził zaniepokojenie nasilającymi się nastrojami antyeuropejskimi w krajach kandydujących do Unii, w tym w Polsce.
W wywiadzie dla poniedziałkowego "Berliner Zeitung" Verheugen powiedział, że już od pewnego czasu obserwuje "proces erozji" opinii publicznej w Polsce. Wyniki najnowszego sondażu na temat przyszłego członkowstwa w Unii są - jego zdaniem - alarmujące. Po raz pierwszy poparcie dla przystąpienia do Unii spadło w Polsce poniżej 50 procent.
Przyczyną tej zmiany są problemy Polski w rolnictwie i przemyśle ciężkim - uważa Verheugen. "W części ludności Polski celowo wywoływane są obawy, że przystąpienie do Unii Europejskiej będzie oznaczać całkowitą zmianę warunków życia, stratę miejsc pracy i stratę ojczyzny" - powiedział komisarz do spraw poszerzenia UE.
Zdaniem Verheugena, także w starych krajach członkowskich Unii, Komisja musi rozwijać strategię informacyjną, by przekonać ludzi o korzyściach z rozszerzenia. Właśnie w Niemczech przeważa dotychczas sceptycyzm. Należałoby ludziom wyjaśnić, "o co właściwie chodzi. A mianowicie nie o to, by trochę poszerzyć rynek, lecz o to, by w całej Europie osiągnąć trwały ład pokojowy i demokratyczny" - twierdzi Verheugen.
(za Dziennikiem Internetowym PAP)



25.10.1999 r.
Jugosławia: armia chce wrócić do Kosowa

Siły jugosłowiańskie powinny wrócić do Kosowa - powiedział w sobotę dowódca 3. Armii generał Nebojsza Pavković.
"Bądźmy konsekwentni! Jeżeli (Kosowo) jest częścią Serbii, to jest to oczywiście terytorium, na które nasza armia powinna wrócić i zostać ponownie rozlokowana" - powiedział serbski generał, były dowódca sił serbskich w Kosowie.
"Uważam, że nasze siły mogą tam wrócić pod jednym z trzech możliwych warunków" - dodał Pavković.
Według Pavkovicia powrót jego żołnierzy do Kosowa możliwy będzie jeżeli zostanie zrealizowana rezolucja nr 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ. Mówi ona o powrocie nielicznych sił serbskich do prowincji, jeżeli misja ONZ i sił KFOR w Kosowie zakończy się niepowodzeniem oraz jeśli KFOR wezwie Serbów do sprawowania wspólnej kontroli nad Kosowem.
Tę trzecią opcję Pavković uznał za "najbardziej logiczne wyjście".
Kosowo, chociaż pozostaje formalnie integralną częścią Jugosławii, kontrolowane jest przez siły międzynarodowe KFOR i podporządkowane ONZ-owskiej administracji.
(za Dziennikiem Internetowym PAP)
Jeżeli jeszcze dodamy najświeższą informację, że siły ONZ ogłosiły w tym dniu, że brakuje im pieniędzy na kontynuację misji - to coś się znowu kroi na horyzoncie...!!!



10-27-99
Rodziny są niezadowolone ze szkół swoich dzieci...

Waszyngton (AP)

Jedna trzecia rodzin posiadających dzieci w Cleveland i Oakland, Kalifornia jest niezadowolona ze szkół podstawowych w swoim sąsiedstwie, a jedna piąta tych rodzin w tych miastach jest tak niezadowolona z poziomu owych szkół, że chce się przenieść w inne miejsce.
Jednakże generalnie rodzice w Stanach odbierają przychylnie poziom szkół swoich dzieci, jak wynika z badania przeprowadzonego przez Służbę Badań Edukacyjnych. W ponad trzech czwartych przebadanych miast mniej niż 10% rodzin wyraziło chęć zmiany miejsca zamieszkania z powodu niskiego poziomu nauczania w szkołach.
Niektórzy obserwatorzy stwierdzają, że może to być początkiem wolnego rynku usług edukacyjnych - na razie małego - opartego na bonie oświatowym, który przekazuje rodzicom publiczne środki na posyłanie ich dzieci do szkół prywatnych. Cleveland jest samym środku walki w sądach o swój czteroletni program bonu oświatowego.
Służba Badań Edukacyjnych, organizacja badawcza i nadzorująca z Princeton, stan N. Jersey, zanalizowała w latach 1990-1996 dane maturalne z 55 największych miast Stanów Zjednoczonych.
W miastach, gdzie zaobserwowano mniejsze zadowolenie z państwowego systemu szkolnictwa, dzieci chętniej uczęszczały do szkół prywatnych. We wszystkich 55 miastach duża liczba nieusatysfakcjonowanych rodzin już się wypisała ze szkół państwowych. Z pośród niezadowolonych rodzin z dziećmi w wieku 5-13 lat, do szkół prywatnych posłało swe pociechy od 13,6% do 63,7%, w zależności od miasta.
Oprócz tego 10% rodzin przejawiających zadowolenie z państwowego systemu szkolnictwa posłało swoje dzieci do szkół prywatnych.
Poziom satysfakcji jest bardzo zróżnicowany pod względem miejsca zamieszkiwania, pomiędzy przedmieściami miast a ich centrami. Największe różnice wystąpiły w Buffalo, stan Nowy Jork, a zespołem metropolitarnym Minneapolis-St. Paul, gdzie cztery razy więcej rodzin ze centrów miast było bradziej niezadowolonych z państwowych szkół podstawowych niż ich odpowiednicy z przedmieść.
W Birmingham, stan Alabama, Chocago, Cincinnati, Cleveland, Dallas, Memphis, Milwaukee i Nowym Orleania procent zadowolenia ze szkół państwowych wśród czarnych rodziców był o jedną trzecią większy od procentu wśród białych rodziców. Rodziny hiszpańskojęzyczne wydają się być bardziej zadowolone z publicznego systemu edukacji.



powrót do strony głównej