43/99

Serwis informacyjny Okręgu Mazowieckiego UPR

Pretendent Republikanów do prezydentury USA Stefan Forbes podczas środowego wykładu w Eccles Centre w Londynie zaproponował projekt paktu handlowego między Stanami a Irlandią i W. Brytanią, mówiąc, że taki pakt "mógłby przynieść profity obu stronom Atlantyku".
Ostrzegł również, że obecny system ekonomiczny w Europie "może doprowadzić do zguby pomyślność waszego kraju i waszych sąsiadów w Irlandii".
Jego pomysł wymaga opuszczenia przez oba kraje Unii Europejskiej.
Forbes przestrzegł przed niebezpieczeństwami europejskiego systemu, który według niego pogrąża się w biurokracji i "Trzeciej Drodze socjalizmu i postępującej za nią stagnacji".
"Barierą pomiędzy nami nie jest Ocean Atlantycki" mówił Forbes, "jest nią potężna administracja rządowa. To jest ocean podatków, taryf i opłat, które oddzielają rodziny pracowników od korzystania z dobrodziejstw wolności ekonomicznej".
Projekt mógłby korzystać z doświadczeń paktu NAFTA, który zniósł bariery handlowe i nwestycyjne pomiuędzy USA, Kanadą i Meksykiem.
Oficjele w Londynie i Waszyngtonie nie byli w stanie skomentować tego oświadczenia.
Jako Prezydent USA, Forbes powiedział, że "będzie budował wielki most wolności ekonomicznej, który przekroczy Ocean Atlantycki - most, który połączy Londyn z Los Angeles, Dublin z Detroit i Edynburg z Pittsburgiem". Przyrzekł, że profitami jego prezydentury będą: niższe podatki, zwiększenie wartości gospodarek, mniejsze administracje rządowe i większa wolność dla rolników oraz rodzin.
"Unia Europejska chce >>zharmonizować<< politykę ekonomiczną w całym regionie" mówił Forbes. "Oznacza to usiłowania wprzęgnięcia was, suwerennych ludzi w większe podatki, większe regulacje życia, większą biurokrację...".

Dlaczego jacyś Angole czy Celtowie mają być lepsi od Słowian Zachodnich??? Polska Polonia powinna zapytać Kandydata o projekt dla Polaków!!!!!



Europejska Obłuda.

Afera wokół „ceramicznego murku” w mieście Usti na Łabą zaczyna przybierać monstrualne rozmiary. Całkowicie naturalny odruch mieszkańców tego czeskiego miasteczka stał się okazją dla co Bardziej Postępowych Polityków europejskich do zademonstrowania, doprowadzonej już do granic absurdu Politycznej Poprawności.
Skromny murek oddzielający mieszkańców osiedla od źródła hałasu i niezbyt przyjemnego sąsiedztwa, zaczyna urastać w ich ustach do rozmiarów Muru Berlińskiego, a niedługo sięgnie już wyżyn jego Chińskiego Odpowiednika.
Wszystko to oczywiście nie powinno wywoływać naszego zdziwienia, takie obyczaje panują w PRAWDZIWEJ EUROPIE już dosyć dawno, gdyby nie fakt że jednocześnie ci sami EUROPEJSCY politycy rękami i nogami bronią się przed imigracją czeskich i słowackich Cyganów, tworząc z wiz, obozów przejściowych i deportacji najprawdziwszy MUR oddzielający ich od tego „nieistniejącego” problemu.
Zaiste: cynizm i obłuda Prawdziwych Europejczyków nie zna granic.



18.10.1999 r.
Wałęsa dla "Focusa": zrobiłbym wszystko lepiej niż rząd

W wywiadzie dla monachijskiego tygodnika "Focus" Lech Wałęsa ponownie potwierdził zamiar kandydowania w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Zaznaczył, że "wszystko zrobiłby lepiej niż (obecny) rząd". Tekst wywiadu, który ukaże się w najnowszym wydaniu "Focusa", został wcześniej udostępniony agencji DPA.

"Sytuacja w kraju i sposób, w jaki podchodzi do problemów rząd, nie podobają mi się. Zrobiłbym wszystko lepiej i mądrzej" - powiedział były  prezydent.

Wałęsa podkreślił, że jego kandydatura nie stanowi żadnej konkurencji dla polskiej prawicy. "Rozumiem siebie jako uzupełnienie, jako korektywę" - powiedział były przywódca "Solidarności". Dodał, że chce zapobiec sytuacji, kiedy "nagle w obozie prawicowym w ogóle zabrakłoby osoby, którą można by było wybrać".
(Za Dziennikiem Internetowym PAP)



19.10.1999 r.
Mniej niż połowa Polaków popiera integrację z UE

Gdyby teraz miało się odbyć referendum w sprawie członkostwa Polski w UE, za przystąpieniem głosowałoby 46 proc. Polaków - wynika z październikowego sondażu Pracowni Badań Społecznych opracowanego przez Instytut Spraw Publicznych. Jest to o 18 punktów procentowych mniej niż w lutym 1998 r., tuż przed rozpoczęciem negocjacji z Unią.

Po raz pierwszy od czasu, gdy zaczęto badać poparcie polskiego społeczeństwa dla członkostwa Polski w UE, mniej niż połowa Polaków popiera naszą integrację z Unią Europejską - wynika z sondażu.

Poparcie dla integracji z Unią stale słabnie, a jedynym wyjątkiem był tegoroczny czerwiec, gdy chęć członkostwa w UE gwałtownie wzrosła (do 62 proc.). Instytut Spraw Publicznych (ISP) wiąże to z pielgrzymką Jana Pawła II, który wyraźnie opowiedział się za przystąpieniem Polski do Unii. Nie bez znaczenia była też ogólna poprawa nastrojów społecznych, jaka wtedy nastąpiła.

Nie zmienia się poparcie w grupie studentów i ludzi w wieku do 24 lat, spada natomiast w innych grupach tradycyjnie "proeuropejskich": osób z wyższym wykształceniem, pracowników umysłowych i zatrudnionych w budżetówce. Zdaniem ISP, powodem są reformy, które objęły przedewszystkim pracowników sektora publicznego, a związane z nimi obawy i niedogodności wpływają na stosunek do integracji.

Osoby w wieku 40-59 lat częściej niż inne grupy sprzeciwiają się integracji, silniej nawet niż ludzie starsi. Według ISP, może to wynikać stąd, że są to osoby czynne zawodowo, które nie są pewne, czy uda się im przystosować do nowych warunków po przystąpieniu Polski do Unii.

48 proc. badanych wiąże z integracją nadzieje, a o 10 proc. mniej - żywi obawy. "Dla osób odpowiedzialnych za politykę informacyjną istotna wydaje się grupa osób - 25 proc. - wykazujących zaciekawienie" - zauważa ISP. Niemal tyle samo (po 38 proc.) jest tych, którzy uważają, że wprowadzane w Polsce reformy narzuca Unia, jak i tych przekonanych, że reformy są niezbędne niezależnie od integracji.

Nadal najbardziej popierają integrację zwolennicy ugrupowań koalicyjnych: UW (70 proc.) i AWS (57 proc.) oraz Unii Pracy (62 proc.). Niższe poparcie jest wśród opozycji: SLD (48 proc.) i PSL (31 proc.) Badanie przeprowadziła PBS w dniach 9-10 października na reprezentatywnej próbie 1050 osób.
(Za Dziennikiem Internetowym PAP)



20.10.1999 r.
Prodi ponawia postulat gruntownej reformy UE przed poszerzeniem

Szef Komisji Europejskiej Romano Prodi ponowił propozycję gruntownego zreformowania instytucji i mechanizmów decyzyjnych UE, aby przygotować Unię od razu na "podwojenie liczby członków w następnych 30 latach". Prodi podchwycił większość sugestii wysuniętych w poniedziałek przez grupę tzw. "mędrców" - autorów zamówionego przez Komisję raportu w tej sprawie: byłego premiera Belgii Jeana-Luca Dehaene, byłego prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera oraz byłego szefa British Petroleum i  ministra w rządzie brytyjskim lorda (Davida) Simona.

Wezwali oni Piętnastkę, aby zrezygnowała z planowanej "minireformy", przygotowującej Unię na przyjęcie mniejszej grupy (do pięciu) kandydatów, na rzecz wielkiej reformy. Miałaby ona umożliwić powiększenie liczby członków UE z obecnych 15 do 30.

W środowym wystąpieniu na forum Komitetu Społeczno - Ekonomicznego UE Prodi starał się w ślad za "mędrcami" rozwiać obawy takich krajów jak Polska czy Węgry, że próba gruntownych reform może zablokować poszerzenie. Według niego, to raczej "minireforma" i konieczność natychmiastowego otwarcia debaty nad następnymi zmianami "grozi zwłoką w poszerzeniu".

Prodi nalegał, by dyskusja nad zmianami w Traktacie (podstawie prawnej UE) zakończyła się w 2000 roku, jak planują to poszczególne rządy. Ratyfikacja tych zmian powinna zaś nastąpić przed końcem 2002 roku, kiedy "będą dobiegać końca negocjacje z najbardziej zaawansowanymi kandydatami" - mówił. Zdanie to padło nazajutrz po brukselskim apelu premiera Węgier Viktora Orbana, aby Unia stworzyła najlepszym kandydatom możliwość zakończenia negocjacji w 2001 roku i przystąpienia  - po trwającej mniej więcej rok ratyfikacji - 1 stycznia 2003 r.

W cytowanym wystąpieniu Prodi zapowiedział, że konferencja międzyrządowa Piętnastki, mająca uzgodnić reformę, rozpocznie się w marcu 2000 roku na szczycie UE w Lizbonie. Wprawdzie cała Komisja zastrzegła w środowym oświadczeniu, że jeszcze nie zajmuje stanowiska w sprawie propozycji "mędrców", ale sam Prodi poparł tego dnia większość sugerowanych przez nich rozwiązań. Nie opowiedział się tylko jednoznacznie ani za redukcją liczby komisarzy ani za pozostawieniem przynajmniej po jednym z każdego państwa członkowskiego i równoczesnym wzmocnieniem roli przewodniczącego. "Mędrcy" sugerowali to drugie.

Poparł natomiast częstsze niż dotychczas podejmowanie decyzji większością głosów, uproszczenie Traktatu i jego podział na kartę podstawowych praw i zasad oraz osobny zestaw bardziej szczegółowych przepisów, które można by zmieniać większością głosów, bez potrzeby ratyfikacji w parlamentach narodowych.

(Jacek Safuta - Bruksela)
(Za Dziennikiem Internetowym PAP)



21.10.1999 r.
CBOS: najniższe notowania premiera w dziesięcioleciu

58 proc. ankietowanych wyraża swą dezaprobatę dla premiera Jerzego Buzka i jest to najniższe notowanie szefa rządu w ostatnim dziesięcioleciu -
wynika z przeprowadzonego w październiku sondażu CBOS.

W stosunku do września notowania premiera Buzka pogorszyły się o 3 punkty procentowe. Poparcie dla premiera wyraża 29 proc. badanych, a 13 proc. nie ma zdania na jego temat.

65 proc. badanych źle ocenia wyniki działalności całego rządu. Z pracy rządu zadowolonych jest 26 proc. ankietowanych.

Najgorszą opinię wyrażają o rządzie rolnicy i prywatni przedsiębiorcy. Najlepsze zdanie o gabinecie Buzka mają przedstawiciele kadry kierowniczej i inteligencji.

Negatywna ocena Rady Ministrów nie zmieniła się zasadniczo od września, kiedy to dezaprobata dla jej działań wynosiła 64 proc., a poparcie - 25 proc. (...).

(Za Dziennikiem Internetowym PAP)

To już chyba więcej nie trzeba, by zrozumieć pospieszne działania AW"S"-owców i UW-oli w dążeniu do zdominowania wszystkich nadajacych się do ciągnięcia profotów stanowisk w instytucjach państwowych i firmach, w których ma udziały skarb państwa, a także pośpiech, z jakim wszedł pod obrady Sejmu projekt ustawy "dekomunizacyjnej" - by wyciąć konkurentów z rosnącego w siłę w reżimowych sondażach SLD do żłobu...