4/2000

Serwis informacyjny Okręgu Mazowieckiego UPR


Serwis Informacyjny
Archiwum
1/2000
KRAJ
O Polsce...

Niepokój biurwokratów UE, by Polska nie stała się autentyczną konkurencją dla socjalistycznej gospodarki na zachodzie Europy więcej...
 

Wiadomości z UPR

Wypowiedzi przedstawicieli UPR na konferencji nt. finansowania partii politycznych w Polsce

Konwent Oddziału Stołecznego UPR

Jak to się można pomylić na "uczciwości" towarzysza z SLD więcej...
Czyżby zmiana dekoracji w scenografii "prawicowego" rządu AW"S"-UW? więcej...
Posadki w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich - kuszą następnych "ideowców" więcej...
Znowu morderstwo - kiedy kara śmierci zostanie przywrócona w Polsce? więcej...
Fundusze wyborcze SLD - rąbek tajemnicy uchylony... więcej...
Mechanizm olbrzymich wypłat na odprawy urzędnicze z pieniędzy podatników - był oczywiście opracowany przez socjalistów z SLD i PSL więcej...
Balcerowicz wciąż gnębi polskich przedsiębiorców - będą kolejne podyżki akcyzy, mimo wzrost cen surówców więcej...
ZAGRANICA
Publicystyka

Środek na przeczyszczenie sumień
artykuł Stanisława Michalkiewicza

Rabin żądał 5 milionów
artykuł Tadeusza M. Płużańskiego
 

Korupcja, korupcja i jeszcze raz korupcja - w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich więcej...
Socjaliści europejscy oburzeni wyborem Austriaków więcej...
.
Uważamy, że przystąpienie do Unii Europejskiej może się odbyć na naszych warunkach, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby przystąpienie do NAFTA!!!

 

KRAJ

22.01.2000 r. 
Pomoc poszkodowanych

Poseł SLD po interwencji „życia” oddał 2 tys. zł Stowarzyszeniu Poszkodowanych przez III Rzeszę

Posłowi SLD Mirosławowi Podsiadle nie wystarcza pensja parlamentarzysty. W ubiegłym roku wziął zapomogę z kasy organizacji, której jest prezesem – Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę. Błyskawicznie zwrócił pieniądze, gdy sprawą zainteresowało się „życie”.

Stowarzyszenie zrzesza ponad 400 tys. b. więźniów obozów koncentracyjnych i pracowników przymusowych. Łączy ich średnia wieku powyżej 70 lat i nadzieja na uzyskanie z Niemiec odszkodowania za niewolniczą pracę. Stowarzyszenie nie jest przez nikogo dotowane ani nie prowadzi działalności gospodarczej. Utrzymuje się wyłącznie ze składek członkowskich. Od 9 lat jego prezesem jest Mirosław Podsiadło. W 1998 r. udało mu się wejść do Sejmu z listy krajowej SLD. Zastąpił Grzegorza Tuderka, który zrezygnował z mandatu. Jak twierdzi część działaczy, od tego czasu rzadko bywa w siedzibie stowarzyszenia, a niepodzielną władzę nad nim sprawuje z parlamentu. Na spotkaniach opowiada o wizytach u prezydenta i kontaktach w szerokim świecie. Aspirował do odznaczenia Krzyżem Komandorskim, ale okazało się, że ustawa o orderach i odznaczeniach nie pozwala wynagradzać posłów takimi honorami. Swym asystentem sejmowym zrobił szefa komisji rewizyjnej stowarzyszenia. Nie uchroniło go to jednak przed kontrolą finansów organizacji. Wykazała ona, że w lipcu 1998 r. pobrał z kasy stowarzyszenia 2 tys. zł zapomogi. Był już wtedy zawodowym posłem zarabiającym ponad 9 tys. zł miesięcznie. W dokumentach nie ma śladu decyzji komisji socjalnej o przyznaniu posłowi zapomogi. Jest natomiast pokwitowanie odbioru gotówki podpisane przez Podsiadłę.
– Wydźwięk moralny tego wydarzenia jest wysoce naganny i kompromitujący – uważa Tadeusz Gilecki, sekretarz Głównej Komisji Rewizyjnej. – Nie chcę komentować, w jakim „dobrobycie” żyją członkowie stowarzyszenia, czekając na ochłap z Niemiec – dodaje oburzony.
Komisja poinformowała Podsiadłę o wyniku kontroli i przez 8 miesięcy czekała, by zwrócił pieniądze. W końcu Gilecki zdecydował się powiadomić Sejmową Komisję Etyki Poselskiej. Jego wniosek jeszcze do komisji nie dotarł. Tymczasem Podsiadło zdecydował się oddać pieniądze. Zrobił to przed kilkoma dniami, gdy o sprawę zapomogi spytało go życie. Podczas pierwszej rozmowy tłumaczył, że wziął nie zapomogę lecz nagrodę za działalność w 1997 r., gdy nie był jeszcze posłem. Jego zdaniem na pokwitowaniu jest mowa o zapomodze, ponieważ pomyliła się kasjerka. Nie spostrzegł od razu, co podpisuje.
Parlamentarzysta na następnym spotkaniu z reporterem życia miął pokazać pokwitowanie o zapłaceniu podatku od nagrody oraz uchwałę władz stowarzyszenia o jej przyznaniu. Żadnych dokumentów jednak nie przedstawił. Poinformował natomiast, że właśnie wpłacił 2 tys. zł na fundusz socjalny stowarzyszenia. – Sprawa została zamknięta – uznał poseł.
– Ta wpłata go nie rozgrzesza – uważa jednak Gilecki. – Jego zachowanie wymaga potępienia. Dziwne, że tak długo nie oddawał pieniędzy, a zrobił to dopiero po interwencji prasy.
Według Gileckiego nie było żadnej uchwały o nagrodzie dla Podsiadły. Na jednym z posiedzeń prezydium Zarządu Głównego Stowarzyszenia zgłosił on jedynie propozycję przyznania nagród 6 osobom, w tym sobie.
– Fakt zgłoszenia propozycji nagród uległ zagadkowej metamorfozie i przemienił się w obowiązującą decyzję – mówi Gilecki.
Poseł zwracając pieniądze chce uchronić się przed postępowaniem w Komisji Etyki Poselskiej.
– Pod presją i po długim okresie oddał pieniądze, ale nie uniknie odpowiedzialności -uważa członek komisji Bogdan Pęk z PSL.
Przeciw Podsiadle świadczy to, że pobrania 2 tys. zł nie ujawnił w rejestrze korzyści materialnych. Przyjęcie tej kwoty budzi też wątpliwości etyczne.
Pęk: – Poseł zawodowy osiąga dochody wystarczające do godnego życia. Z całą pewnością nie powinien pobrać zapomogi, zwłaszcza że działa w stowarzyszeniu grupującym biednych ludzi. Jeśli pobrał nagrodę, powinien wpisać ją do rejestru. Moim zdaniem zachodzi podejrzenie, że złamał prawu. Jerzy Kubrak
Za dziennikiem "Życie" z dn. 22.01.2000 r.



21.01.2000 r. 
Zmiany w rządzie koalicji AW"S-UW?

Podczas niedzielnej konferencji prasowej przewodniczący Rady Naczelnej ZChN Ryszard Czarnecki zaapelował o zmieny w rzadzie tej koalicji. Według ZChN, fakt, że 74 posłów AWS podpisało się pod wnioskiem o odwołanie Wąsacza "pokazał słabość rządu i wyraźnie topniejące poparcie dla gabinetu Jerzego Buzka w jego bezpośrednim zapleczu politycznym - Klubie Parlamentarnym AWS". "Fakt, że 40 proc. posłów AWS podpisuje się pod wnioskiem o dymisję swojego ministra świadczy o erozji zaufania dla Rady Ministrów w tym składzie" - mozna było przeczytać oświadczenie Rady Naczelnej Zjednoczenia. Nie powiedzieli czy zmiany mają się też odnieść do samego premiera Jerzego Buzka.



21.01.2000 r. 
ZChN będzie współpracować z Grupą Unia na Rzecz Europy Narodów

ZChN podpisało w piątek porozumienie o współpracy z Grupą Unia na Rzecz Europy Narodów w Parlamencie Europejskim. Na zaproszenie Zjednoczenia do Polski przyjechał prezes Grupy Charles Pasqua.
"Możemy uczestniczyć w spotkaniach tej grupy. Z punktu widzenia integracji Polski z Unią Europejską ma to istotne znaczenie informacyjne. Ponadto będziemy mieli możliwość obserwacji tego, co się dzieje w Parlamencie Europejskim" - powiedział PAP prezes ZChN Marian Piłka.
Uznał zarazem, że jest to "próba konsolidacji sił obliczonych na to, by UE nie przekształciła się w państwo federalne".
W protokole współpracy zapisano, że obie strony decydują się nawiązać współpracę m.in. dlatego, że podzielają wspólne wartości wywodzące się z 2000-letniego dziedzictwa Europejskiego Chrześcijaństwa; w przekonaniu, że UE może być zbudowana wyłącznie na podstawie suwerennych Państw, których ustawodawstwo i instytucje opierają się na etycznych i moralnych
zasadach, w poszanowaniu wartości naszej cywilizacji; dołożą wszelkich starań w tworzeniu niezależnej, demokratycznej oraz pluralistycznej Europy uwzględniającej potrzeby swoich mieszkańców w zakresie wolności politycznej, ekonomicznej i religijnej.
Grupa Unia na Rzecz Europy Narodów jest jedną z frakcji działających w ramach Parlamentu Europejskiego. Zszerza około 50 delegatów.
Za "Dziennikiem Internetowym" PAP
Ciekawe, czy to oznacza, iż szanowni przedstawiciele "prawicy" pobożnej nie widzą juz innego kierunku, w którym powinna podążać Polska i wymieniany przez nich zawsze z dużej litery - Naród - jak tylko w stronę świetlanego eurosocjalizmu??? Ech, te posadki, posadki, tysiące ciepłych posadek...



20.01.2000 r 
Oskarżony o zabicie i oskalpowanie ojca

Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 27-letniemu obywatelowi Rosji Władysławowi W., oskarżonemu o zabicie i oskalpowanie ojca.
"Władysławowi W. zarzucono, iż spowodował śmierć swojego ojca, a następnie oddzielił głowę od reszty ciała i oskórował ją" - powiedziała PAP w środę prok. Małgorzata Wilkosz-Śliwa, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.
Zdaniem prokuratury sprawca działał z niskich pobudek i motywacji zasługującej na szczególne potępienie, "z premedytacją, z nienawiści i chęci zemsty". Prokuratura odmawia jednak podania bliższych szczegółów sprawy, ze względu na dobro rodziny.
Do tragedii doszło 30 maja ubiegłego roku w podkrakowskiej miejscowości Brzyczyna, w domu przybyłych do Polski obywateli rosyjskich polskiego pochodzenia.
Jak ustalono, 27-letni Władysław W. zwabił ojca pod pozorem dokonania prac gospodarczych do piwnicy, tam obezwładnił go przy pomocy paralizatora elektrycznego, a następnie zabił, zadając kilkanaście ciosów śrubokrętem. Następnie odciął głowę i ściągnął z niej skórę.
Sąsiedzi pracujący w pobliskich ogródkach działkowych widzieli, że nosił skalp ojca na głowie.
W trakcie śledztwa Władysław W. był badany przez biegłych lekarzy. "Zdaniem biegłych, stan psychiczny oskarżonego w momencie czynu nie wyklucza jego odpowiedzialności karnej" - wyjaśniła prok. Wilkosz-Śliwa.
Prokuratura wykluczyła związek tej sprawy z wyłowionymi z Wisły w styczniu ubiegłego roku szczątkami 23-letniej studentki UJ, z których również zdjęto skórę.
Rodzina W. pochodzi z Ukrainy, w latach 20. została wywieziona do Kazachstanu. Do Polski przybyła z północnego Kaukazu. Pierwszy do Polski przyjechał najmłodszy z rodziny Władysław - w 1991 roku, na studia. Studiował medycynę, potem psychologię, którą przerwał po czterech latach. Kilka lat później ściągnęła za nim cała rodzina: rodzice z siostrą i dziadek. Ojciec sprzedał majątek i kupił dom w Brzyczynie. Po kilkunastu miesiącach pobytu w Polsce żona i córka wyjechały z Polski.
Zabity był stomatologiem w Nalczyku, kierownikiem polikliniki, jego ojciec, 81-letni Wiaczesław W., również stomatolog, był wykładowcą w instytucie stomatologicznym. Mieszkańcy Brzyczyny nazywali go "profesorem" i bardzo szanowali sąsiadów. Oskarżony nie mieszkał z ojcem i dziadkiem.
Grozi mu kara do 15 lat więzienia, 25 lat lub dożywocie.
za "Dziennikiem Internetowym" PAP



23.01.2000 r. 
Skąd SLD bierze pieniądze na kampanie wyborcze?

"(...) Można byłoby całą tę operację potraktować jako program badawczy, gdyby nie udział w przedsięwzięciu spółki Colmet. Dlaczego tak wielki koncern jak KGHM kupił złoże w Afryce od spółki z Wysp Dziewiczych, której szefem jest Polak, szwagier byłego dyrektora Impexmetalu kojarzonego z SLD. Budzi to podejrzenia, że nie chodziło o pozyskanie miedzi w Afryce, a o
sfinansowanie kampanii wyborczej SLD.

To kompletna bzdura.

Czy nie ma tu podobieństw do afery w łódzkim ZUS, który kupił budynek od pośrednika za znacznie wyższą cenę? Colmet był również pośrednikiem i sprzedał złoże za wysoką cenę.

Ponieważ nie interesował nas kontrakt wartości 400 mln dolarów, poprosiliśmy Kongijczyków, aby nam wskazali jakieś mniejsze złoże. Gecamines wskazał nam dwa: Kasombo eksploatowane już przez inną firmę afrykańską i Kimpe, kupione przez Colmet.

To dość niesamowity zbieg okoliczności. Pojechaliście państwo do Konga w poszukiwaniu nowych złóż i tam Kongijczycy skojarzyli was z panem Krzysztofem Pochrzęstem, szwagrem
Edwarda Wojtulewicza, który przez wiele lat handlował lubińską miedzią.

Kongijczycy skontaktowali nas z panem Kazadim, mającym obywatelstwo polskie i kongijskie.

A więc ze wspólnikiem pana Pochrzęsta.

Ta sprawa nie ma żadnego związku z panem Wojtulewiczem. To nieporozumienie (...)".
Częć wywiadu reprterów dziennika "Rzeczpospolita" z p. Stanisławem Siewierskim, byłym prezesem KGHM Polska Miedź



23.01.2000 r. 
Byłemu prezesowi Petrochemii zapewniono gigantyczną odprawę za nasze pieniądze

Odprawa szejka

Mechanizm nagradzania bulwersująco wysokimi odprawami odchodzących menedżerów spółek skarbu państwa to wynalazek koalicji SLD-PSL. Wszystko wskazuje na to, że gdy ministrem przekształceń własnościowych był Wiesław Kaczmarek (SLD), prezesowi Petrochemii Płock zagwarantowano gigantyczną odprawę: 2,3 mln zł. Przeciętny Polak musiałby na nią pracować sto lat.
Chodzi o Konrada Jaskółę, który wówczas był szefem Petrochemii. Z naszych wyliczeń wynika, że odprawa oraz odszkodowanie za niepodejmowanie konkurencyjnej pracy wyniosły grubo ponad 2 mln złotych.
Jarosław Tyc, wiceprezes zarządu Polskiego Koncernu Naftowego (firmy powstałej z fuzji Petrochemii i CPN), potwierdził w rozmowie z nami, że taki problem istnieje. Był zaskoczony, że udało nam się dotrzeć do tych informacji. Nie chciał wymienić sumy. Powiedział tylko, że chodzi o ten rząd wielkości.
- Zwróciliśmy się o opinię prawną, by otrzymać jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy firma jest zobowiązana do wypłaty byłemu prezesowi z tytułu wcześniejszego rozwiązania z nim umowy o pracę całej kwoty odpraw w tej wysokości - dodał Tyc i zakończył rozmowę.
Z naszych informacji wynika, że tak wysoka odprawa to skutek sporządzonej 5 lat temu umowy, niesłychanie korzystnej dla Jaskóły, a słabo chroniącej interesy firmy. Umowę zawarto bowiem aż na dwie kadencje, czyli na 6 lat. To niezgodne z kodeksem handlowym, który mówi o jednej 3-letniej kadencji.
Umowa o pracę, którą z Jaskółą zawarł przewodniczący Rady Nadzorczej Leszek Juchniewicz, przewidywała, że w razie jego odwołania ze stanowiska albo niepowołania go na następną kadencję, firma będzie musiała mu wypłacić określone świadczenia - w tym m.in. odprawę, odszkodowanie oraz wynagrodzenie do końca drugiej kadencji, czyli do połowy 2002 roku.
W kwietniu 1999 r., pod koniec pierwszej kadencji, walne zgromadzenie odwołało Jaskółę ze stanowiska. Kiedy zsumowano wszystkie świadczenia, które należy mu wypłacić z tego powodu, okazało się, że suma wynosi ok. 2,3 mln zł.
W momencie podpisania umowy w lipcu 1996 r. wiadomo było, że Petrochemia Płock przestanie istnieć. Już na początku lat 90. zapowiedziano połączenie jej w jeden koncern z Centralą Produktów Naftowych. Kolejne programy rządowe przewidywały to włączenie Petrochemii do CPN, to CPN do Petrochemii, ewentualnie fuzję obu firm.
Ostatecznie do fuzji doszło w maju 1999 roku. Powstał Polski Koncern Naftowy, jedna z największych firm w Europie Środkowej i druga pod względem wielkości z notowanych na warszawskiej giełdzie.
- To oczywiste, że z powodu wcześniejszego rozwiązania umowy o pracę należy się odprawa, ale skandalem jest, że zawiera się umowę aż na dwie kadencje, czyli na sześć lat. To luksusowa sytuacja dla osoby, której umowa dotyczy, przez sześć najbliższych lat ma zagwarantowaną przyszłość - mówią ŻYCIU prawnicy. - Wątpliwe są jednak korzyści dla firmy, która musi taką sumę wypłacić - dodają.
Juchniewicz, który w 1996 r. złożył podpis pod umową z Jaskółą, był dla nas do wczoraj niedostępny. Nie mieliśmy okazji zapytać go, dlaczego zaakceptował niekorzystne dla firmy zapisy w umowie.
Za dziennikiem "ŻYCIE" z dn. 24.01.2000



26.01.2000 r. 
Mimo wysokich cen ropy - komornicy z MinFin-u planują podwyżki akcyzy

"Budżet nie zrezygnuje

Tadeusz Chrościcki podkreśla, że rozpatrując możliwość wzrostu cen paliw, należy - oprócz podwyżek cen ropy - brać również pod uwagę zapowiedziane podwyższenie akcyzy w ciągu roku. Dwa razy - z początkiem marca i września - zwiększy się ona o 60 zł na tonie. W skali roku daje to podwyżkę o 12 groszy na litrze paliwa.
- Nie sądzę, abyśmy mieli powtórkę z roku ubiegłego, ale trzeba pamiętać, że wzrost cen paliw najbardziej odbija się na cenach usług. W dalszej kolejności - na cenach żywności i innych dóbr. Cena paliw nie będzie głównym czynnikiem napędzającym inflację. Notowania ropy doszły już zresztą do takiego poziomu, że można się teraz spodziewać raczej ich spadku - powiedział Chrościcki. Przypomniał, że w ubiegłym roku paliwa zdrożały o 50 proc. przy wzroście cen ropy o ponad 150 procent.
- Zaplanowane wpływy budżetu z podatku akcyzowego to w tym roku 12 mld 614,6 mln zł. Nie sądzimy, aby możliwa była rezygnacja z tych podwyżek - powiedziała Mirosława Malesa z biura prasowego Ministerstwa Finansów. Jej zdaniem, jeżeli ustawa budżetowa przewiduje podwyżkę akcyzy, to trudno przypuszczać, aby pod wpływem sytuacji na rynkach paliw rezygnowano z wpływów do kasy państwa.
Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego Ryszard Kokoszczyński wskazuje jednak, że w przypadku cen paliw na polskim rynku działają nie dwa (ceny ropy i akcyza), jak w krajach strefy euro, lecz trzy czynniki. Dochodzi jeszcze monopolizacja rynku przez dwóch producentów. - Trzeba tylko mieć nadzieję, że zostanie sprzedana druga transza Polskiego Koncernu Naftowego i że ta firma zacznie prowadzić inną, bardziej niezależną politykę. Już teraz widać, że polscy importerzy nie uzależniają się, tak jak to było kiedyś, od importu ropy z tylko jednego kierunku (...).
Z artykułu w dzinniku "Rzeczpospolita"


O POLSCE...
23.01.2000 r. 
"Wirtschaftsblatt", (20.01.00) Art. G. Lessera pt. "Polskie oazy podatkowe na celowniku UE" opisuje różnice poglądów między Polską a UE nt. przyszłości specjalnych stref ekonomicznych.: - Unia domaga się ich likwidacji, przeciwko ich istnieniu protestuje także MFW. Towary produkowane w tych strefach, a następnie eksportowane naruszają - zdaniem ekspertów tych instytucji - zasady wolnej konkurencji. Polska stoi na stanowisku, że jest zobowiązana dotrzymać słowa danego inwestorom. Za zbyt kosztowną uważa unijną propozycję wypłaty rekompensat dla inwestorów, przy jednoczesnym pobieraniu podatków. Autorka opisuje kroki, jakie Polska podjęła dotychczas, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom UE. Unia domaga się jednak renegocjacji umów z firmami działającymi na terenie stref ekonomicznych.
Jak widać: to, by Polska stała się "rajem podatkowym", co postuluje Unia Polityki Realnej - najbardziej niepokoi Związek Socjalistycznych Republik Europejskich... Tak będziemy trzymać!!!


ZAGRANICA

23.01.2000 r. 
Korupcja wśród niemieckich chadeków

Były kanclerz Kohl zrzekł się honorowego przewodnictwa CDU na skutek ujawnionych następnych wątków afery korupcyjnej w jego ugrupowaniu. Telewizja niemiecka i francska przeprowadziły swoje "dochodzenia" dzięki którym pojawiły się następne "poszlaki" o nowym wymiarze - tym razem międzynarodowym: francusko-niemieckim tego skandalu: "(...) Z kolei w sobotę wieczorem niemiecka telewizja publiczna ARD poinformowała o milionach, którymi CDU mieli wesprzeć Francuzi. Zdaniem telewizji w 1992 roku francuski państwowy koncern naftowy na polecenie prezydenta Francoisa Mitterranda przekazał do Niemiec 85 milionów marek, z których część wsparła kampanię wyborczą kanclerza Helmuta Kohla (...)". - z artykułu w dzienniku "Rzeczpospolita"



26.01.2000 r. 
Koalicja FPO i OVP?

Trwający już 114 dni kryzys rządowy w Austrii może się zakończyć spodziwanym przez nas od dawna zawiązaniem koalicji między Partią Wolności p. Jerzego Haidera a OVP p. Wolfganga Shussela. Rządzący do tej pory układ konserwatystów z socjaldemokratami nie zdał egzaminu w oczach obywateli tego państwa i można mieć nadzieję, że obedcny sojusz wyprowadzi Austrię z bagna socjalizmu, w którym pogrążona była przez minione 13 lat.  Naciski na establishment austriacki, by nie dopuścił do takiego rozwiązania siągają nawet... Izraela, choć cały czas wydawało się nam, że ten kraj nie pozostaje w żadnym związku z uczestnictwem w ponadnarodowych strukturach Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, ale, jak widać, tkwiliśmy w błędzie. "(...) Wczoraj izraelski minister sprawiedliwości Josi Bejlin ostrzegł Austrię, że jeśli Haider wejdzie do rządu, to Izrael odwoła swego ambasadora z Wiednia. W nocie protestacyjnej skierowanej do austriackiego MSZ Izrael ostrzegł przed konsekwencjami dopuszczenia do głosu "polityków o poglądach nazistowskich". - z artykułu w dzienniku "Rzeczpospolita"



Wiadomości z UPR

09.12.1999 r.
7 września br. w hotelu „VICTORIA" w Warszawie odbyła się konferencja nt. „Finansowanie partii politycznych w Polsce; ocena dotychczasowych doświadczeń, wnioski na przyszłość" zorganizowana przez Instytut Spraw Publicznych. W pierwszym panelu – „Problemy finansowania partii politycznych w Polsce" jako panelista wystąpił wiceprezes UPR Leszek Samborski. W swoim wystąpieniu powiedział m.in.:
„UPR zawsze uważała, że partie polityczne powinny być finansowane ze składek członkowskich oraz dobrowolnych darowizn sympatyków. Jakakolwiek próba utrzymywania partii politycznych z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatnika, jest po prostu niemoralna. Jest niedopuszczalne, aby sympatycy np. Unii Pracy poprzez podatki płacili na utrzymanie Unii Polityki Realnej bądź odwrotnie.
A takie rozwiązania są tutaj dzisiaj (i nie tylko dzisiaj) proponowane przez moich szanownych polemistów (Z. Janas – UW, A. Miedlicka – RS AW„S", A. Bentkowski – PSL).
Wg obecnie obowiązującej ustawy partie, które otrzymały w wyborach co najmniej 3% głosów, uzyskują z budżetu częściową refundację środków wydatkowanych na kampanię. Wynikają z tego dwie implikacje;
1 – wyborcy nie biorący udziału w wyborach (ok. 50% uprawnionych), a więc jak można się domyślać (wskazują na to różne badania) nie widzący żadnego sensu w partyjnych zmaganiach o stanowiska są zmuszani, jako podatnicy do opłacania tych igrzysk,
2 – wyborcy ugrupowań, które otrzymały mniej niż 3% głosów, płacą jako podatnicy na partie, przeciwko którym głosowali.
Taka sytuacja jest niemoralna i nie wolno jej utrzymywać.
Skoro jednak wśród parlamentarnych ugrupowań jest takie olbrzymie ciśnienie na finansowanie partii za pośrednictwem budżetu, to proponujemy wprowadzenie odpłatności za akt głosowania. Kwotę można ustalić na 5-10 zł.
Osiągniemy w ten sposób kilka pożytecznych rzeczy:
1 – w wyborach wezmą udział ludzie świadomi tego, co robią. Jak człowiek za coś płaci, to zastanawia się, czy warto wydawać pieniądze,
2 – osoby nie zainteresowane wyborami nie będą musiały za nie płacić,
3 – z uzyskanych środków pokryte zostaną koszty przeprowadzenia wyborów,
4 – środki pozostałe po opłaceniu kosztów można będzie przekazać partiom biorącym udział w wyborach proporcjonalnie do ilości uzyskanych głosów".

Podczas trwającej cały dzień konferencji właściwie wszyscy paneliści oraz dyskutanci (AW„S", UW, PSL, SLD), z wyjątkiem oczywiście UPR, starali się uzasadnić pogląd, że partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa. Poseł L. Dorn przedstawił, opracowany w sejmowej komisji pod jego przewodnictwem, projekt zmian w ustawie o partiach politycznych i ich finansowaniu. Przedstawiający stanowisko SLD poseł L. Nikolski praktycznie w całości poparł proponowane zmiany, które sprowadzają się do tworzenia możliwości finansowania partii z budżetu oraz drobiazgowego kontrolowania każdej złotówki przechodzącej przez partyjne konta. Niezależnie od tego czy pochodzi z darowizn od osób prywatnych, czy z budżetu. Bardzo duży nacisk położono w ustawie wyznaczanie różnego rodzaju limitów finansowych, których partie nie mogą przekroczyć, finansując swoje kampanie. Jednocześnie właściwie wszyscy zauważali, że skontrolowanie czy limity nie zostały przekroczone, jest w praktyce niemożliwe.
Autorzy ustawy oraz ich poprawni politycznie zwolennicy bardzo ubolewali, że na razie społeczeństwo jest za mało dojrzałe, aby zgodziło się na całkowite finansowanie partii z budżetu. W wystąpieniach pojawiała się jednak wiara, iż przyjdzie czas, gdy naród do tego dojrzeje.
UPR wierzy, że naród rzeczywiście dojrzeje i pogoni tych cwaniaków, którzy chcą żyć cudzym kosztem.
Wiceprezes UPR Leszek Samborski ustosunkowując się do przedstawionego projektu ustawy oraz całości konferencji, powiedział:
„Nie znam stanowiska posła Dorna i pozostałych autorów projektu ustawy do kwestii wejścia Polski do UE. Po zapoznaniu się z projektem ustawy stwierdzam, że są oni w awangardzie postępu i takie osiągniecie UE jak np. ustalenie właściwej krzywizny banana jest niczym w porównaniu z tym co pan Dorn i jego koledzy zawarli w przedstawionej ustawie.
Komentowanie poszczególnych zapisów ustawy jest bez sensu, bo jest ona nikomu niepotrzebnym kawałem ciężkiej roboty przeprowadzonej zgodnie z zasadą ustaloną przez założyciela UPR Stefana Kisielewskiego; "Socjalizm to jest taki ustrój, który tworzy trudności nie znane w żadnym innym systemie tylko po to, by je potem bohatersko pokonywać".
Ta konferencja oraz omawiany na niej projekt ustawy są, co mnie niezmiernie cieszy, jawnym dowodem na to, że kierownictwa partii parlamentarnych zorientowały się, że potencjalni darczyńcy nie dadzą im tyle pieniędzy, co w poprzednich wyborach, bo po owocach ich już poznali. Stąd teraz te limity".
Poseł SLD, L. Nikolski odpowiedział na to: „Nam jeszcze dają".
No cóż, zobaczymy jak długo?



16.01.2000 r.
Konwent Oddziału Stołecznego

Na Konwencie Oddziału Stołecznego, który odbył się 16.01.2000 r. jak zwykle w budynku SD przy ul. Chmielnej - ustępujący zarząd pod kierownictwem b. prezesa p. Sławomira Kameckiego dostał absolutorium i przeszedł do historii... B. Prezes Kamecki nie zgłosił swojej kandydatury na następną kadencję...
Konwent prawie jednogłośnie (nie było innej kandydatury) zaaprobował p. Grzegorza Parzycha (obecny prezes Stowarzyszenia "Koliber" i jego współtwórca) na stanowisku nowego Prezesa. Serdecznie gratulujemy!!!



 

powrót do strony głównej