Prof. Jerzy Przystawa był w kadencji 1990 - 1998 radnym rady miejskiej Wrocławia, startował w wyborach do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej przeprowadzonych w dniu 21 września 1997 r.
Od kilkunastu lat jest jednym z liderów Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW.
Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW
Komentarz (0)
| Izolacja Prezydenta Kaczyńskiego od Polonii waszyngtońskiej podczas wizyty w Waszyngtonie - List Otwarty do ministra Andrzeja Urbańskiego Wysłane poniedziałek, 6, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Do Pana ministra Andrzeja Urbańskiego
Dlaczego Prezydent Kaczyński będzie izolowany od Polonii waszyngtońskiej podczas wizyty w Waszyngtonie w dniach od 8 lutego do 10 lutego? Otrzymałem informację, że o godz. 19 ma być wydany obiad na cześć Prezydenta Kaczyńskiego przez działaczy Kongresu Polonii Amerykańskiej w Waszyngtonie. Nie potrafiono mi powiedzieć, gdzie będzie odbywał się ten obiad.
W związku z tym zadałem to samo pytanie Panu Tadeuszowi Mireckiemu, szefowi Kongresu Polonii Amerykańskiej na terenie Waszyngtonu. Odmówił mi on jednak podania tej informacji. Nie powiedział mi też, kto będzie obecny na tym obiedzie. Powiedział mi, że wszystko organizuje Biały Dom. Zachował się jak kadrowy pracownik służb (...) Ambasady, Departamentu Stanu czy też innych. Kto wydał mu instrukcje, aby nie informować o tym spotkaniu? Czy można by go w końcu zlustrować, tak jak i innych działaczy polonijnych?
Dlaczego wizyta prezydenta Kaczyńskiego w Waszyngtonie utrzymywana jest w takiej tajemnicy? Czy to może robota Pana Ireneusza Bila - wicedyrektora biura spraw międzynarodowych kancelarii prezydenta - pracownika kancelarii również w czasach Kwaśniewskiego, czy też MSZ-u, czy Ambasady RP w Waszyngtonie, czy Departamentu Stanu? Kiedy w końcu skończy się polityka izolacji prezydenta od Polonii w Waszyngtonie? Kiedy nastąpi lustracja oraz wymiana pracowników ambasady?
Prezydent Kaczyński będzie spotykał się z osobami, które były i są jemu nadal przeciwne, natomiast zostanie odizolowany od tych, co go popierają i na niego głosowali.
Dzwoniłem do Pana ministra 30 razy. Ani razu nie udało mi się z Panem ministrem porozmawiać. Podobna sytuacja nastąpiła z ministrem Krawczykiem. Dlaczego wizyta Prezydenta organizowana jest przez ludzi Kwaśniewskiego (...)?
Trafnym trickiem medialnym jest wizyta prezydenta w Chicago. Tam jest wielka Polonia, ale nie ma ona wpływu na politykę amerykańską w takim stopniu jak Polonia w Waszyngtonie. Można więc będzie po tej wizycie napisać w prasie, że prezydent spotkał się z Polonią, a więc nie jest od niej izolowany.
Jak długo Polska będzie traktowana przez Departament Stanu jako kraj podbity, z którego należy wyciskać maksymalnie wszystko, ile się da? Jak długo polityka wobec Polski prowadzona będzie przez służby specjalne Departamentu Stanu? Kiedy to się zmieni? Te opinię przedstawił już publicznie redaktor Stanisław Michalkiewicz.
Dlaczego Polonia w Waszyngtonie jest lekceważona przez kancelarię Prezydenta Kaczyńskiego?
Łączę wyrazy Szacunku
Jacek Marczyński
Komentarz (0)
| Jezus dzisiaj chce dokonywać cudów i uwalniać nas od złych duchów - Jacek Salij OP Wysłane poniedziałek, 6, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Kazanie radiowe, wygłoszone w kościele Świętego Krzyża w Warszawie, 5 lutego 2006 r.
Znamienne, że głoszenie Ewangelii zaczął Pan Jezus od północnej Galilei. Była to głęboka prowincja, świat zabity deskami. Również religijnie była to kraina bardzo zaniedbana. Ziemia ta najwcześniej odpadła od jedności ludu Bożego, toteż ignorancja religijna i duchowe zagubienie były tam większe niż w Judei.
Dlaczego właśnie tych ludzi Zbawiciel tak wyróżnił, że głoszenie Ewangelii zaczął właśnie od nich? Czyż nie chciał w ten sposób pouczyć nas, że Bóg nie ma względu na osoby? Jak czytamy w Księdze Mądrości: "On bowiem stworzył małego i wielkiego i jednakowo o wszystkich się troszczy". Wolno nam domyślać się jeszcze więcej: że ubodzy, dyskryminowani, lekceważeni, marginalizowani są Bogu szczególnie drodzy.
Obyśmy tylko starali się naśladować naszego Zbawiciela w Jego szacunku dla tych wszystkich, których świat ma za nic i lekceważy. Kiedy ja, zwyczajny człowiek, okazuję szacunek i życzliwość komuś, kim ludzie często pogardzają, np. człowiekowi umysłowo upośledzonemu, to tak jakby promień miłości samego Boga wychodził ze mnie ku temu człowiekowi.
Dlaczego ludzie garnęli się do Jezusa?
Ewangelista Mateusz, kiedy opisywał głoszenie Ewangelii wśród tego ludu lekceważonego niemal przez wszystkich, zwrócił uwagę, że wypełniało się w ten sposób proroctwo Izajasza: "Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło". Dzięki Jezusowi ludzie ci uświadomili sobie, że kocha ich sam Pan Bóg, że samemu Bogu na nich zależy. Uświadomili sobie, że ich dotychczasowe życie było zamknięte w horyzoncie śmierci, ale dzięki Jezusowi to się może zmienić.
Z chwilą, kiedy ludzie ci spotkali Jezusa, zaczęli się do Niego garnąć. Coś dobrego dzięki Jezusowi zaczęło się z nimi dziać. Uwierzyli, że Jego miłość jest potężna. Ewangelista odnotował, że "przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił".
Wielu z nas na samych sobie doznało, że to jest prawda - że jeżeli człowiek zawierzy Bogu całego siebie, wtedy cuda będą się działy w jego życiu. Bóg pierwszy nas umiłował. Jego miłość jest źródłem naszego życia i wszelkiego dobra. Jeżeli ją przyjmiemy i Boga postawimy w naszym życiu na pierwszym miejscu, przybliży się do nas Królestwo Boże. Trzeba tylko wiarą i modlitwą wychodzić naprzeciw tej miłości, z którą przyszedł do nas nasz Zbawiciel.
Co jednak robić, kiedy przyjdzie na nas jakieś utrapienie, albo choroba, albo nawet jakieś nieszczęście? Co robić w momencie, kiedy chciałoby się skarżyć i krzyczeć, tak jak Hiob w dzisiejszym pierwszym czytaniu, że już całe miesiące trwa moja męczarnia, że już nie do zniesienia są noce udręki? Otóż czymś ogromnie ważnym jest również wtedy wierzyć, że Bóg jest i będzie ze mną, i że mi dopomoże, i sił będzie dodawał. Mocą wiary wtedy nieraz i cud się stanie, i utrapienie zniknie albo przynajmniej dziesięciokrotnie zmaleje, a na pewno łatwiej będzie mu sprostać.
Zapewne wielu z nas zauważyło, że skargę Hioba dzisiejsza liturgia spuentowała śpiewem Psalmu: "Panie, Ty leczysz złamanych na duchu!".
Mówię o tym nastawieniu ducha, które tak głęboko streszczone jest w modlitwie: "Tobie, Panie, zaufałem - nie zawstydzę się na wieki!". Psalmista wyraził to nawet w słowach, które niedowiarka mogą gorszyć, a my odczuwamy, że są to słowa bardzo prawdziwe: "Bóg zbawienie nasze, On sam dźwiga nasze ciężary" (Ps 68,20). Bardzo podobnie mówił apostoł Paweł: "Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz jeżeli zsyła próbę, równocześnie da moc, abyście mogli bezpiecznie ją przetrwać" (1 Kor 10,13). Do takiej właśnie odpowiedzi na miłość Bożą, do całoosobowego zawierzenia wzywa nas również napis umieszczony na obrazie Pana Jezusa Miłosiernego: "Jezu, ufam Tobie!".
Cuda Jezusa dzisiaj
Tłum z dzisiejszej Ewangelii, który garnął się do Jezusa, doznał wielu uzdrowień i wiele złych duchów Jezus z nich wyrzucił. Również dzisiaj, również dla nas Jezus chce tych cudów dokonywać. Chodzi tylko o to, żebyśmy zbliżyli się do Niego i naprawdę chcieli się pozbyć tego ducha kłótliwości, który może zapanował w mojej rodzinie, albo tego ducha rozpusty, który niszczy moją człowieczą godność, i tego ducha egoizmu, który upodabnia nasze serca do twardych, nieczułych kamieni.
Opowiadała mi pewna osoba, że po wielu latach spotkała się ze swoją koleżanką z klasy. Męża ma dobrego, dziecko też udane, ale życie ją nie cieszyło. Najgorsze były ciągle powracające depresje. Jakaś intuicja kazała jej postawić pytanie: "Słuchaj, kochana, a może ty kazałaś sobie włożyć spiralę?". Okazało się, że tak. "To się w ogóle nie zastanawiaj, tylko od razu jutro idź do lekarza i wyrzuć z siebie to śmiercionośne narzędzie. Bo jeszcze nikt przez deptanie Bożych przykazań szczęścia nie osiągnął". Za jakiś czas koleżanka dzwoni: "Dziękuję ci strasznie. Zrobiłam tak, jak kazałaś. I odzyskałam radość, życie mi się odmieniło".
Tego wydarzenia nikt w księdze cudów nie zapisze. A przecież to prawdziwy cud, że ktoś wrócił na drogę Bożych przykazań, że wyprostował się duchowo i wiele dobrych rzeczy zaczyna dziać się w jego życiu. Bracia i Siostry, życzmy sobie nawzajem podobnego cudu. Jeżeli ktoś z nas zagubił się Panu Jezusowi - oby jak najszybciej się do Niego nawrócił. Natomiast ci z nas, którzy staramy się trzymać Bożych przykazań - obyśmy w tym wytrwali. I więcej jeszcze - obyśmy nie tylko zachowywali Boże przykazania, ale obyśmy naprawdę je miłowali. Jak to modlimy się w Psalmie (19,11): oby przykazania Pańskie były dla nas "cenniejsze niż złoto, a słodsze od miodu płynącego z plastra". Takie nawrócenia to są prawdziwe cuda, może większe jeszcze niż przywrócenie wzroku niewidomemu albo władzy w nogach człowiekowi nie mogącemu chodzić.
O jednym cudzie dzisiejsza Ewangelia mówi szczególnie, mianowicie o uzdrowieniu teściowej Szymona Piotra. Ewangelista dyskretnie podkreśla, że Pan Jezus uzdrowił ją nie tylko z choroby ciała, ale uzdrowił również jej duszę. Mianowicie natychmiast po uzdrowieniu owa kobieta zaczęła usługiwać Jezusowi i Jego uczniom. Zwykle choroba wyczerpuje ciało, toteż kiedy ktoś w sposób naturalny wraca do zdrowia, potrzebuje trochę czasu na rekonwalescencję, aby wrócić do sił. Teściowa Piotra, uzdrowiona cudownie, od razu była w pełni zdolna do wypełniania swoich obowiązków gospodyni.
W ogóle to było charakterystyczne dla cudów Pana Jezusa, że On uzdrawiał ciała, ale bardziej jeszcze chodziło Mu o duszę człowieka. Brak czasu, żeby ten wątek rozwinąć trochę szerzej, zwłaszcza że jeszcze na dwa szczegóły z dzisiejszej Ewangelii koniecznie musimy zwrócić uwagę.
Znaczenie modlitwy
Otóż zauważmy najpierw, że chociaż cały wieczór spędził Pan Jezus wśród ludzi, których nauczał i uzdrawiał, to "nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił". On, chociaż Syn Boży, wiele się modlił. Jedność z Ojcem i oddanie Ojcu były źródłem Jego miłości do nas. To stąd brała się Jego bezinteresowność i poświęcenie. Wolno nam się domyślać, że swoją modlitwą ogarniał wtedy również nas, którzy mieliśmy się narodzić dopiero za niespełna dwa tysiące lat.
Tym bardziej my potrzebujemy modlitwy, bo inaczej źródła naszej miłości wyschną. Jak napisał Ojciec święty Benedykt XVI w swojej pierwszej encyklice, człowiek, "aby stać się źródłem [miłości], sam musi pić wciąż na nowo z tego pierwszego, oryginalnego źródła, którym jest Jezus Chrystus, z którego przebitego serca wypływa miłość samego Boga". I przywołuje Ojciec święty "przykład Mojżesza, który wciąż powraca, wchodzi do świętego namiotu, prowadzi dialog z Bogiem, aby mógł dzięki temu, wychodząc od Boga, być do dyspozycji swojego ludu".
Pragnienie, by Ewangelia była głoszona wszędzie
I jeszcze jeden szczegół z dzisiejszej Ewangelii, na który warto zwrócić uwagę. Mianowicie mieszkańcy Kafarnaum poczuli się tak bardzo obdarzeni przez Pana Jezusa, że prosili Go, żeby pozostał z nimi na zawsze. On im wtedy odpowiedział: Muszę iść również "gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem".
Patrzmy, o ile my jesteśmy szczęśliwsi od tamtych prostych ludzi, którzy uwierzyli w Pana Jezusa i Go pokochali. Kiedy On dokonał już naszego odkupienia i zmartwychwstał, i zesłał nam Ducha Świętego, starczy Go dla wszystkich. Choćby nas było miliardy, każdy z nas ma do Niego bezpośredni dostęp, każdy z nas może słuchać Jego Ewangelii, żywić się Jego Ciałem, kochać Go i się z Nim przyjaźnić. O ileż szczęśliwsi jesteśmy od mieszkańców Kafarnaum!
Natomiast to swoje pragnienie, żeby Ewangelia była głoszona wszędzie, gdzie to tylko możliwe, Pan Jezus chce wszczepić w nasze serca. To dlatego liturgia wiąże z dzisiejszą Ewangelią wykrzyknik apostoła Pawła: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział".
Zatem módlmy się serdecznie o to, żeby również w nas i wśród nas Pan Jezus dokonywał swoich cudów. Ufajmy, że również z nas i spośród nas Jezus zechce usuwać złego ducha kłótliwości, rozpusty i egoizmu. Pilnujmy modlitwy jako źródła naszej miłości. I oby nam bardzo zależało na tym, żeby dzielić się Ewangelią z innymi ludźmi!
Jacek Salij OP
Komentarz (0)
| "Katastrofalne" z katastralnego? - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 6, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Ogłoszona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego żałoba narodowa z powodu tragedii w Chorzowie wyciszyła polityczny jazgot przynajmniej do 1 lutego. Oczywiście niezupełnie, bo taka tragedia, to dla polityków kąsek nie do pogardzenia, toteż mimo żałoby z obfitości serca usta mówią, przekazując opinie przydatne z punktu widzenia politycznego. I tak np. poseł Ryszard Kalisz, niedawno posłujący do tymczasowej siedziby przyszłego pierwszego sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (która pod inną oczywiście nazwą ma być wkrótce reaktywowana) do Szwajcarii (gdzie zdeponowano walory pierwszej PZPR), oświadczył, że winę za katastrofę w Chorzowie ponowi kapitalizm. Kapitalizm bowiem sprawia, że o wszystkim decyduje rachunek ekonomiczny, a nie bezpieczeństwo, podczas gdy w socjalizmie wszystko podporządkowane było Służbie Bezpieczeństwa, więc jak wiadomo, takie katastrofy nigdy się nie zdarzały. Jeśli nawet tu i ówdzie coś się i zawaliło, to zawsze przyczyną był sabotaż wroga klasowego, ewentualnie szpiegów któregoś z państw NATO, a Służba Bezpieczeństwa nieubłaganie takiego sprawcę demaskowała, by oddać go w niezawodne ręce niezawisłego sądu. No a niezawisły sąd już tam wiedział, co do niego należy, podobnie jak gdański Sąd Okręgowy w sprawie wytoczonej przez Lecha Wałęsę Krzysztofowi Wyszkowskiemu. Zresztą - co tam Sąd Okręgowy, kiedy wcześniej drogę wskazał sam Sąd Najwyższy, oczyszczając Mariana Jurczyka z zarzutu agenturalności wbrew powszechnie znanym i publicznie udokumentowanym faktom. Razwiedka walczy, razwiedka czuwa, razwiedka nam kaganiec wykuwa!
Z kolei posłanka Julia Pitera z Platformy Obywatelskiej daje do zrozumienia, że jest odwrotnie; winę za zawalenie się hali w Chorzowie i inne, podobne katastrofy ponosi oczywiście socjalizm. To właśnie socjalizm sprawia, że nawet stalowe konstrukcje od samego początku przeżarte są korupcją i nie są w stanie wytrzymać obciążeń nawet zgodnych z polskimi normami, a cóż dopiero - niezgodnych? Rzeczywiście trudno odmówić i temu rozumowaniu pewnej logiki; liczba inspekcji działających w służbie bezpieczeństwa jest tak duża, a ich koszty tak wysokie, że na sama konstrukcję inwestorom często nie wystarcza już pieniędzy, z czego potem rodzą się katastrofy. Widać wyraźnie, że między tymi pozornie diametralnie różnymi opiniami jest iunctim w postaci wskazania na oszczędności, jako przyczynę katastrofy. Skoro tak, to nie można wykluczyć, że jeśli razwiedka słodszymi od malin ustami Donalda Tuska zdecyduje się na zamach sta..., tzn. pardon - oczywiście na ogłoszenie "obywatelskiego nieposłuszeństwa", to i Platforma Obywatelska i Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (oczywiście pod inną nazwą) znajdą się we wspólnym fołksfroncie.
Ale nie wybiegajmy zanadto w przyszłość. Na razie partie polityczne jeszcze przez dwa następne tygodnie będą trwały w niepewności i na wszelki wypadek kaptowały wyborców rozmaitymi prezentami, ma się rozumieć, na ich koszt. Nie jest zatem wykluczone, że obok "becikowego", "senioralnego", "stypendialnego", "rolniczego" i "godnościowego", pojawi się wkrótce nowa propozycja, w postaci "katastrofalnego" albo - bardziej elegancko - "ryzykowego". I tak, jak "becikowe" wymaga utrzymania stawki VAT na artykuły dla dzieci na poziomie 22 procent, jak "senioralne" wymaga utrzymania podatku dochodowego od emerytów, jak "stypendialne", "rolnicze" i "godnościowe" wymagają konfiskowania przez państwo 83 procent dochodu rodziny pracowników najemnych, to "katastrofalne", zwane inaczej "ryzykowym", będzie prawdopodobnie wymagało albo podniesienia nadchodzącego podatku od nieruchomości, czyli tzw. katastralnego z 2 do 2,5 procenta albo pozyskiwania środków na ten prezent w cenie prądu elektrycznego i wody. Cóż to jednak znaczy w obliczu faktu, że dzięki temu partie będą mogły nam, na nasz koszt przychylić nieba? Sprzyja to niewątpliwie przywróceniu jedności moralno-politycznej narodu, czyli utraconego ideału z epoki Edwarda Gierka, kiedy poza tym Polska (oczywiście ze Związkiem Radzieckim na czele) była dziesiątą potęgą gospodarczą świata, o czym wymownie świadczyły kartki najpierw na cukier, a potem już - na wszystko.
Śledząc pilnie doniesienia o wszelkich aspektach katastrofy, dowiedziałem się i o mobilizacji psychologów (tylko patrzeć, jak w związku z tym na Śląsk spadnie desant socjologów, bez których żadna poważniejsza katastrofa nie może się przecież obejść) i adwokatów, którzy z podziwu godną bezinteresownością udzielają wszystkim porad prawnych, natomiast nie zauważyłem, by ktokolwiek majątek spółki będącej właścicielką zawalonej hali zabezpieczył na poczet przyszłych roszczeń. W rezultacie może się okazać, że nie ma ona żadnego majątku, tylko same długi, najwięcej wobec urzędu skarbowego i ZUS-u. W takiej sytuacji może się okazać, że rację ma pan poseł Kalisz, gdy mówi, że winien jest "kapitalizm" i pani posłanka Pitera, gdy mówi, że winien jest "socjalizm". Że skądś już wiedzą, jak się to wszystko zakończy. Bo czy ktokolwiek otrzymał jakieś odszkodowanie od "kapitalizmu" lub "socjalizmu"?
Stanisław Michalkiewicz
Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME
Komentarz (0)
| Witryna Antysocjalistycznego Mazowsza ASME na własnej domenie - asme.pl Wysłane poniedziałek, 6, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Witryna ASME - Antysocjalistycznego Mazowsza, jedna z najstarszych w polskiej części Sieci witryn konserwatywno-liberalnych (istniejemy od 1998 roku) doczekała się własnej domeny, zgodnej z zastosowanym akronimem.
Choć powolność działania nie należy do podstawowych cech konserwatyzmu, jednak u podłoża wszelkich zmian tkwi namysł przy wprowadzaniu kolejnych modyfikacji nawet w "życie" takich form, jak środek komunikacji publicznej, do którego nasza witryna jest od samego jej założenia zaliczana, stanowiąc źródło informacji dla wielu innych mediów polskojęzycznych i ośrodków analiz tak polskich, jak i zagranicznych.
Rozważając różne propozycje "zakotwiczenia" wieloletniego dorobku Naszych PT Współpracowników oraz najbardziej korzystne dla PT Odbiorców Witryny, uznaliśmy, że kwestia przyzwyczajenia do powszechnie funkcjonującej już, potocznej jej "nazwy"-akronimu ma pierwszorzędne znaczenie, stanowiąc istotny powód sięgnięcia po wygodny dla wszystkich zainteresowanych adres sieciowy.
Obecnie, by uzyskać najszybsze połączenie z zasobami witryny ASME, można wpisywać w okno przeglądarki adres "www.asme.pl" lub "asme.pl", co rekomendujemy jako stały już początek odnośników Antysocjalistycznego Mazowsza.
Redakcja ASME
Komentarz (0)
| Zwasalizowani "kryminaliści" szpuntem stabilizacji w "IV Rzeczypospolitej" - Łukasz Perzyna o konsekwencjach zawarcia Paktu Stabilizacyjnego pomiędzy ugrupowaniami PiS, LPR a Samoobroną Wysłane sobota, 4, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |
Zwasalizowani "kryminaliści" szpuntem stabilizacji w "IV Rzeczypospolitej" - Łukasz Perzyna o konsekwencjach zawarcia Paktu Stabilizacyjnego pomiędzy ugrupowaniami PiS, LPR a Samoobroną Wysłane sobota, 4, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Sukces w polityce nie polega na tym, by przeciwnika politycznego rozbić, wywołać u niego rozłam, doprowadzić do tego, by nie przekroczył progu 5-procentowego w wyborach - sztuką jest, by go zwasalizować, by stał się "»naszym« klientem. To się właśnie udało Jarosławowi Kaczyńskiemu. Kiedy ten manewr się zaczynał - wydawał się kolejnym fantomem polskiej polityki. Pakt Stabilizacyjny stał się faktem, został podpisanym po długich negocjacjach w czwartek 2 lutego. Ta umowa stabilizuje rząd Kazimierza Marcinkiewicza, a partnerzy PiS otrzymują jedynie prolongatę daty wyborów i przywilejów poselskich - na czas jednego roku" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, komentuje najbardziej doniosłe wydarzenie z początku lutego, które będzie miało największy wpływ na tegoroczne wydarzenia na scenie politycznej "polskiego regionu UE".
Wiadomo, że w przypadku jednej z zawartych przy tej okazji umów nie chodzi tu o rozliczenie komunizmu, ale raczej tego, co po nim pozostało - czyli zaplecza finansowego biznesowej korupcji, afer czasu "transformacji". Mnóstwo innych umów jest przyszykowanych "pod publiczkę" i zepchnięte do aneksu umowy stabilizacyjnej.
Jarosław Kaczyński nie daje swoim partnerom stanowisk rządowych - mówi się o jakichś miejscach w agencjach rządowych, jednocześnie przypomina się, że kandydaci muszą mieć czystą kartotekę w dziedzinie niekaralności.
Przy okazji podpisywania tej umowy zdarzył się kiks medialny, ponieważ dwukrotnie podpisywano tę umowę: najpierw przed kamerami TV TRWAM, która nieoczekiwanie doznała awansu do roli polskiej CNN, a później w miejscu pewnej inscenizacji przed pozostałymi dziennikarzami. Było to pewne kopnięcie wymierzone w odbiorców tych żurnalistów. Jarosław Kaczyński i tak miał na pieńku z pewnymi grupami dziennikarzy. Mieliśmy więc - i sukces, i błąd. Ale - jak mówili wysocy funkcjonariusze rządzącej formacji - było to świadome działanie, by odwrócić uwagę mediów od kłopotliwego faktu, że prezes PiS podpisuje umowę z Andrzejem Lepperem. Jeszcze niedawno Łukasz Perzyna przeprowadzał wywiad z JK, który wtedy oświadczał, że "kryminaliści prą do władzy" i miał wtedy na myśli właśnie Samoobronę...
Nagranie trwa ponad 13 minut i jest dostępne w Sieci do 18 II 2006 r. W Klubie TV ASME - pełna wersja o dobrej jakości.
Komentarz (0)
| Komunistyczni zbrodniarze bez emerytur - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane sobota, 4, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Ostatnio wspominaliśmy, że Ministerstwo Obrony Narodowej zawiesiło wypłacanie emerytury stalinowskiej Heleny Wolińskiej. MON sprawdzi też dokumenty innych osób, które są podejrzewane o to, że w latach 1944 - 1956 zwalczały podziemie niepodległościowe. Przemysław Gosiewski, szef Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości w radiowej "Jedynce": "To jest rząd dzisiaj kilkunastu tysięcy osób. To są osoby, które były funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa i innych służb PRL, które bardzo często podejmowały działania na niekorzyść innych obywateli i w tym zakresie te osoby powinny utracić przywileje emerytalne". Emeryturę w wysokości 5 tys. złotych pobiera np. mieszkający w Izraelu Salomon Morel, gdyż nie znaleziono w jego dokumentach żadnych uchybień.
Zawieszenie emerytury Wolińskiej było możliwe tylko dlatego, że na polecenie szefa MON Radosława Sikorskiego sprawdzono dokumenty byłej prokuratorki wojskowej. Okazało się, że nie spełnia ona wymogów formalnych, aby dostawać emeryturę. Po prostu do tej pory źle naliczano Wolińskiej podstawę emerytalną.
Piotr Paszkowski, rzecznik ministra obrony, tłumaczy: - Okazało się, że Wolińska-Brus nie przepracowała w prokuraturze wojskowej 15 lat, a taki jest wymóg ustawowy. Zabrakło jej dziewięć miesięcy i jednego dnia.
SKANDALICZNE WYPŁATY
Za jakie szczególne zasługi Wolińska dostawała emeryturę? Od 1 sierpnia 1942 r. do 31 lipca 1944 r. służyła w Gwardii Ludowej i Armii Ludowej (lata konspiracji są liczone podwójnie); od 1 sierpnia 1944 r. do 31 marca 1949 r. w MO; a od 1 kwietnia 1949 r. do dnia zwolnienia - 25 listopada 1954 r. - w Wojsku Polskim, m.in. w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej.
Zawieszenie wypłaty emerytury nie oznacza utraty do niej prawa. Wolińska może się bowiem odwołać.
Teraz MON ma sprawdzić, jak doszło do tego, że przez ponad 30 lat Wolińska dostawała pieniądze, które się jej nie należały. Na dodatek, okres tej szczególnej "służby" Wolińskiej może być jeszcze skrócony. Zgodnie z art. 13. ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym, pracy w latach 1944 - 1956 w prokuraturze wojskowej nie traktuje się jako służby w Wojsku Polskim, jeżeli emerytowi udowodniono w trybie postępowania karnego lub dyscyplinarnego stosowanie represji wobec osób podejrzanych lub skazanych za działalność podjętą na rzecz suwerenności i niepodległości Polski.
ODEBRAĆ PRZYWILEJE
- Jesteśmy zadowoleni z zawieszenia wypłacania Wolińskiej-Brus emerytury. Sprawę świadczeń dla stalinowskich prokuratorów i funkcjonariuszy trzeba jednak rozwiązać na drodze ustawowej - mówi Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
Organizacja skierowała apel w tej sprawie do klubów parlamentarnych - PiS, PO, LPR i PSL: "Skandalem jest fakt, że niepodległa Polska wciąż wypłaca kilkutysięczne świadczenia emerytalne ubeckim oprawcom".
Gosiewski w radiowej "Jedynce": "Cieszę się z tego apelu, bo on zbiegł się z pracami rozpoczętymi na naszym klubie nad taką nowelą ustawy, która by odbierała przywileje, bo rzeczywiście skandalem jest to, że ci, którzy katowali Polaków, którzy bardzo często łamali prawa wówczas też obowiązujące, dzisiaj pobierają wielotysięczne emerytury, sięgające czasami do 7 tysięcy złotych, co, oczywiście, z punktu widzenia tego, że średnia emerytura wynosi kilkaset złotych, pokazuje, jak bardzo niesprawiedliwa jest ta sytuacja. I nasz klub podjął się inicjatywy, która ma służyć odebraniu tym osobom przywilejów emerytalnych, tych szczególnych przywilejów".
PROJEKT PIS
Projekt PiS, o którym mówi Gosiewski, przygotowany razem z Ministerstwem Sprawiedliwości, przewiduje, że emerytury stracą ci funkcjonariusze służb specjalnych PRL, którzy dopuścili się zbrodni komunistycznych i zostali w III RP skazani za to prawomocnym wyrokiem. Ich emerytury często wielokrotnie przekraczają świadczenia, które dostają żołnierze AK czy NSZ.
- Uposażenie kata nie może być wyższe niż uposażenie ofiar, a tak jest w chwili obecnej - komentuje poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS), jeden z twórców projektu.
Wiadomo jednak, że wyroków na komunistycznych zbrodniarzy było niewiele. Procesy ubeków i esbeków są w toku lub w ogóle się jeszcze nie zaczęły. Projekt PiS przewidział również takie przypadki. Wystarczy, aby prokurator IPN postawił zarzuty. Wówczas świadczenie nie będzie co prawda odebrane, ale obniżone do wysokości najniższej emerytury. Gdyby sąd uniewinnił taką osobę, wówczas miałaby ona prawo do zwrotu różnicy pobieranej kwoty, wraz z ustawowymi odsetkami.
PiS przygotowuje też projekt innej ustawy, na mocy której można by odebrać świadczenia emerytalne stalinowskim sędziom i prokuratorom, którzy dopuścili się "zbrodni sądowej".
Kombatanci walczący o wolną Polskę (nie ci z GL i AL) chcą również, by Sejm specjalną uchwałą odebrał uprawnienia kombatanckie członkom bojówek Armii Ludowej.
"DEMONSTRACJA POGARDY"
Odebranie bądź zawieszenie emerytur mundurowych od lat budzi sprzeciw postkomunistów. Tak było też przed ostatnimi wyborami. We wrześniu ub.r. w "Trybunie" można było przeczytać: "1,5 miliona rencistów może stracić po wyborach jedyne źródło utrzymania, jakim jest świadczenie z ZUS. Na schorowanych i biednych chcą zaoszczędzić przyszli koalicjanci - Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość, które zapowiadają kolejną powszechną weryfikację rencistów".
"Trybuna" znalazła też oburzonych rencistów: "Większość to ludzie starzy i schorowani. Obawiam się, że przeprowadzanie tej weryfikacji może się dla nich źle skończyć - mówi Eugeniusz Mielnicki, przewodniczący Komisji Weteranów Pracy przy Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych".
"Zaskoczenia pomysłami PO i PiS nie kryją także posłowie lewicy. - To jest horror! Prawica i liberałowie chcą zasilać budżet państwa, oszczędzając na ludziach. Nie można odbierać rencistom tych i tak marnych pieniędzy - oburza się posłanka SLD Alicja Murynowicz".
SLD-owski minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński i jego zastępca Janusz Zemke wydali nawet oświadczenie, w którym stwierdzili, że jest propozycja obcięcia emerytur mundurowych jest nieodpowiedzialna: "Nie bierze ona pod uwagę trudów i warunków służby oraz praw nabytych. Godzi w poczucie stabilizacji i podważa troskę państwa o los żołnierzy zawodowych, policjantów, strażaków i innych służb mundurowych. Proponowane rozwiązanie nie jest znane w żadnym państwie".
Na stronie SLD Krzysztof Janik w tekście-apelu "Wszyscy do urn" pisał: "Jeśli Platforma dojdzie do władzy, to nie zawaha się także obciąć o 50 proc. renty i emerytury mundurowe. Dla nich to zwykła operacja oszczędnościowa, dla ok. 350 tys. rencistów i emerytów mundurowych - policjantów i wojskowych z rodzinami, to dramat. Bezwstydna demonstracja pogardy dla fundamentalnej zasady ich służby. Pensje w wojsku i policji nie są wysokie, choć przecież istotą tej służby jest gotowość ryzykowania życia za innych. Ale w każdym kraju i w każdej sytuacji policjanci, strażacy i żołnierze jednego są pewni - jeśli przeżyją, to za to, że się narażali, za to, że zawsze byli na rozkaz i na baczność, ojczyzna zapewni im godną starość".
Wniosek Janika był oczywisty: "Z wszelkich sondaży wynika, że jedynym ugrupowaniem, które w przyszłym Sejmie może przeciwstawić się prawicy, zahamować jej wszechwładzę, może być tylko Sojusz Lewicy Demokratycznej. Los sprawił, że dla ludzi spokojnych, tolerancyjnych, dla ludzi pracy najemnej, Sojusz jest doprawdy ostatnią deską ratunku".
W żadnej wypowiedzi postkomunistów nie ma, rzecz jasna, mowy, że chodzi o komunistycznych zbrodniarzy.
WOLIŃSKA NA RPO
"Czy zdaniem pana posła wnioskodawcy byłoby rzeczą wskazaną (...) szukać na to stanowisko tak apolitycznych osób jak na przykład pani Helena Wolińska, tak bardzo lubiana przez tę [lewą - red.] stronę sali parlamentarnej. I być może było naszym błędem, że nie szukaliśmy wśród takich osób". Tak na zarzuty SLD wobec kandydatury dr. Janusza Kochanowskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich odpowiadał w Sejmie Zbigniew Girzyński, poseł PiS z Torunia. I pytał: "ponieważ padły tu zarzuty, że dokonujemy tego wyboru pod osłoną nocy, o jakiej porze 13 grudnia 1981 r. państwo, którzy dziś wycieracie sobie twarz prawami obywatelskimi, wprowadzaliście w Polsce stan wojenny?".
"Czy myli mnie pamięć, czy nie myli, kiedy przypominam sobie, że funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich sprawował pan Tadeusz Zieliński, który w roku 1995 kandydował na niezwykle apolityczny urząd prezydenta Rzeczypospolitej i czy myli mnie pamięć, czy nie myli, kiedy przypominam sobie, że zaraz po nim funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich sprawował pan Adam Zieliński, który w wyborach 4 czerwca 1989 r. kandydował z listy krajowej ustalanej przez niezwykle apolityczny Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej?". To z kolei poseł Jacek Kurski.
"Pan przywołuje zbrodniarzy stalinowskich, pan przywołuje Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą po to tylko i wyłącznie, żeby autoryzować swoje dzisiejsze czyny. Panie pośle, wy skończycie tak jak PZPR". To poseł Wojciech Olejniczak. Szef SLD zapowiedział skierowanie wniosku przeciwko posłowi Girzyńskiemu do komisji etyki poselskiej w związku z tym, jak się "wypowiada w stosunku do posłów wybranych w demokratycznych wyborach do tej Izby".
Dr Janusz Kochanowski został wybrany na Rzecznika Praw Obywatelskich.
"KADROTÓRCZA PZPR"
Wolińską przywołał też Piotr Gadzinowski (SLD) podczas wyboru przez Sejm tego samego dnia członków Krajowej Rady Sądownictwa: "Pan poseł Wojciech Jasiński był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, partii, której członkiem była przywoływana tutaj pani prokurator Wolińska, ale także wielu porządnych ludzi. Na przykład zadający pytanie. Pytam, ponieważ mam dylemat, czy poprzeć towarzysza z mojej pierwszej organizacji partyjnej, człowieka o korzeniach lewicowych, który być może oddalił się i porzucił poprzednią formację. Ja jestem bardziej wierny formacjom i mam dylemat. Chociaż z drugiej strony Polska Zjednoczona Partia Robotnicza jest organizacją wielce kadrotwórczą i okazuje się, że gdyby nie PZPR, PiS nie miałby z czego wybierać".
Do Krajowej Rady Sądownictwa Sejm wybrał: Jana Burego (rekomendowanego przez PSL i Samoobronę), Przemysława Edgara Gosiewskiego i Wojciecha Jasińskiego (obaj PiS) i Alinę Gut (Samoobrona). Przepadł Cezary Grabarczyk (PO) i Katarzyna Piekarska (SLD). A prokurator Wolińska mieszka sobie spokojnie w Oksfordzie i śmieje się.
TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI
Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.
Komentarz (0)
| Nie ma tego złego - Janusz Baczyński Wysłane sobota, 4, lutego 2006 przez Janusz Baczyński |
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

Jak podał Puls Biznesu:
Bojkot duńskich produktów mleczarskich przez muzułmanów na Bliskim Wschodzie, oburzonych publikacjami karykatur proroka Mahometa, przyniósł już duńsko-szwedzkiemu koncernowi Arla straty rzędu 40-50 mln brytyjskich funtów (1 funt = 1,47 euro) - informuje w piątek na swoich stronach internetowych BBC. Codziennie z powodu bojkotu Arla traci milion funtów.
Jak się inwestuje w dziwnych rozfanatyzowanych krajach to trzeba się liczyć z ryzykiem. Zapraszamy do Polski, a fanatycy niech tam cierpią na skutek zmniejszonej podaży zdrowych i pożywnych serów, masła i śmietany. Jak podał prof. Leszek Balcerowicz zakaz importu polskiej żywności do Rosji spowodował spadki cen żywności w Polsce. To też da w efekcie wzrost zdrowia i siły narodu polskiego, a zaszkodzi społeczeństwu rosyjskiemu.
Janusz Baczyński
Komentarz (0)