| Patrzę na sejmową zawieruchę z rozbawieniem - I Prezes UPR Janusz Korwin-Mikke o szykowanych w tym roku wyborach parlamentarnych Wysłane czwartek, 23, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Patrzę na sejmową zawieruchę z rozbawieniem - I Prezes UPR Janusz Korwin-Mikke o szykowanych w tym roku wyborach parlamentarnych Wysłane czwartek, 23, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Ludzie mówią o nowych wyborach, my się tym zupełnie nie przejmujemy, ale mam wiadomości, że trwa dogadywanie dwóch gigantów w nadziei, że wyrezają konkurencję z parlamentu" Janusz Korwin-Mikke komentuje wydarzenia ze sceny politycznej "polskiego regionu UE"| MOSKWA WSPIERA DYKTATORÓW - Antoni Zambrowski Wysłane czwartek, 23, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Moskiewska telewizja pełna jest lamentów nad losem zmarłego w więzieniu serbskiego prezydenta Slobodana Miloszevicia - oskarżonego o zbrodnie wojenne w wojnie bałkańskiej, do wybuchu której walnie się przyczynił. Nad jego losem płaczą nie tylko opozycyjni komuniści, swoją troskę wyraziła cała Duma Państwowa. Wielu dygnitarzy nazywa go swym przyjacielem. Gdy były początkowo problemy z pogrzebem w kraju ojczystym dyktatora, gdyż władze demokratycznej Serbii nie wyrażały zgody na urzędowy pogrzeb w Belgradzie, natychmiast zrodziła się idea uroczystego pogrzebu w Moskwie. W Moskwie zresztą stale przebywa ścigana w ojczyźnie wdowa Mira, która obawia się nawet wziąć udział w pogrzebie męża w ich rodzinnym mieście, także ich syn - Marko oraz brat Borislav, były ambasador Serbii w Rosji. Ten ostatni jest częstym gościem na ekranach moskiewskiej telewizji, gdyż dobrze mówi po rosyjsku. | Stalinowski sędzia Mieczysław Widaj żyje w Warszawie, przez nikogo nie ścigany Kat AK-owców co miesiąc dostaje ponad 9 tys. zł emerytury - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane czwartek, 23, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
- Pamiętam, w Ostrołęce prowadziłem z rozgłosem sprawę bandy "Lasa" (Kozłowskiego). W sprawie odpowiadało dziewięciu ludzi. Sam "Las" miał coś z dziewięćdziesiąt zarzutów, dalsi po kilkadziesiąt - około pięćdziesiątki. Od tow. Wareckiego jako szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie otrzymałem wtedy rozkaz rozpocząć rozprawę 26 kwietnia, a zakończyć przed 1 maja, bo tak żądają czynniki partyjne, by ze względów politycznych procesu dłużej nie przeciągać, w szczególności poza pierwszomajową uroczystość. Było to chyba w 1949 r. Ten nakaz wykonałem, choć wymagał on niespania w ciągu czterech nocy i pisania tego wyroku po nocach, który był już udowodniony w toku toczącego się procesu.| W Radio Maryja tow. Lepper został ukontentowany - Wojciech Popiela, prezes UPR, o mgielnych jaskółkach wiosennych przyszłych rządów "patryjotów socjalliberalnych" z "prawicawymi" konserwatystami, a może i nawet z "lumpen-liberałami" Wysłane środa, 22, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | W Radio Maryja tow. Lepper został ukontentowany - Wojciech Popiela, prezes UPR, o mgielnych jaskółkach wiosennych przyszłych rządów "patryjotów socjalliberalnych" z "prawicawymi" konserwatystami, a może i nawet z "lumpen-liberałami" Wysłane środa, 22, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Szczerze współczuję PiS-owi, ponieważ postawiło sie w takiej sytuacji, że IV RP może budować TYLKO z »nowom, patryjotycznom lewicom«. Ta sytuacja przypomina zdarzenia z sąsiedniego kraju sprzed II wojny światowej. Ta lewica już stała się »socjal-liberalnom«, tak więc PiS dookoptowuje do siebie »liberałów«, tylko takich trochę inaczej. Może nawet PiS dokooptuje do siebie »peezel«, słynną partię, która »mogła zawsze z każdym«, ale tow. Lepper wypominał wczoraj, że »jak to jest!«, że PiS utrzymuje w korytkach »peezel« w różnych radach nadzorczych"... Krótko mówiąc - wszyscy trafiają na swoich, być może będziemy mieli rząd kolejnie koalicyjny, ale raczej parlament się nie rozwiąże" - Wojciech Popiela, prezes UPR, komentuje najnowsze "osiągniecia" na obrotowej scenie politycznej "polskiego regionu ZSRE, czyli UE". Kiedy prawdziwie Polacy powstaną - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 22, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Przyczyny, dla których posłowie na Sejm RP obawiają się wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), są już dzisiaj dla każdego zrozumiałe i oczywiste: wybory w JOW to konkurs, w jakim ich szanse "stanięcia na podium" są przeraźliwie małe. Praktyka wyborów w JOW w innych krajach świata pokazuje, że aby wygrać, trzeba zdobyć minimum ok. 30% głosów wyborców w okręgu wyborczym. Tymczasem nawet Jarosław Kaczyński, który uzyskał w ostatnich wyborach rekordowe poparcie 171129 wyborców - nie może spać spokojnie (wytł. ASME). Gigantyczny okręg wyborczy, Warszawa I, jest równy 19 JOW. Jeśli podzielimy 171129 przez 19, wypadnie nam 9006. Na taki JOW przypada ok. 65700 wyborców, a więc wynik Jarosława Kaczyńskiego to zaledwie 13,7%. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę niską frekwencję wyborczą, to wynik lidera PiS ląduje w okolicach 30%. A przecież był to rekord. Jeśli weźmiemy wynik wyborczy, startującego w tym samym okręgu, tak wybitnego polityka PiS jak Mariusz Kamiński, to uzyskane przez niego poparcie 9142 głosów, podzielone przez 19 daje 481, czyli 0,7% uprawnionych do głosowania. I tak dalej. 297 posłów obecnego składu sejmowego nie przekroczyło 1% głosów w ich (wielkich) okręgach wyborczych. Gdyby więc Jarosław Kaczyński, jak emfatycznie głosi, rzeczywiście chciał się odwołać do tego najbardziej demokratycznego rozstrzygnięcia, jakim są uczciwe wybory, to z pewnością nasza scena polityczna wyglądałaby inaczej. Z tego powodu politycy polscy wolą zajmować się wyborami na Białorusi niż zadbaniem o to, żeby wybory do Sejmu w Polsce były rzeczywiście demokratyczne, a więc równe, bezpośrednie, a nawet proporcjonalne i gwarantowały obywatelom RP ich konstytucyjne bierne prawo wyborcze.
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Problemy relacji moskiewskiej telewizji - Antoni Zambrowski o międzynarodowych lewicowych "protestach" przeciw "okupacji Iraku" Wysłane środa, 22, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Problemy relacji moskiewskiej telewizji - Antoni Zambrowski o międzynarodowych lewicowych "protestach" przeciw "okupacji Iraku" Wysłane wtorek, 21, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Przez cały cywilizowany świat przewalają się manifestacje protestacyjne przeciw najazdowi Amerykanów na Irak. Z wyjątkową satysfakcją pokazuje to telewizja moskiewska, którą oglądam. Widać, że ani lewica na Zachodzie, ani Moskwa nie zastanawiają się, że mają podwójne standardy, dlatego że protestują przeciw temu, co robią Amerykanie w Iraku, zupełnie zapominając o tym co Rosjanie robią w Czeczeni" - Antoni Zambrowski, uczestnik Komitetu Pomocy Czeczenom w Polsce, przy tej okazji przypomina zakłamanie moskiewskie w znanej sprawie wolności dla narodów Zakaukazia.| NOWY PRZYKŁAD JĘZYKA NIENAWIŚCI - Antoni Zambrowski Wysłane wtorek, 21, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Na łamach "Przekroju" (nr 10 z dnia 9 marca 2006) ukazał się artykuł demaskujący prof. Jerzego Roberta Nowaka jako wojującego antysemitę. Tytuł jego brzmi odpowiednio: "Tropiciel judeospisków". W poniedziałkowym numerze "Gazety Wyborczej" z dnia 13 marca, dokładniej w dodatku do "GW" zatytułowanym "Duży Format", prof. Jerzy Robert Nowak jest z kolei bohaterem artykułu "Kampania z Żydem w tle". Jest on poświęcony wyborom burmistrza w miasteczku Jedwabne, rozsławionym dzięki książce Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi". Zaledwie przed miesiącem, bo 7 lutego prof. Jerzy Robert Nowak gościł już na łamach "Gazety Wyborczej" w związku z jego odczytem w domu kultury w podwarszawskim Pruszkowie. Wszystkie te artykuły napisane są w napastliwym tonie i raz po raz przetykane kłamliwymi insynuacjami pod adresem flekowanej ofiary. Stanowisko Ruchu na rzecz JOW przyjęte na konferencji w Lubinie oraz zaproszenie na konferencję JOW do Warszawy w dniu 8 kwietnia 2006 Wysłane poniedziałek, 20, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Powiastki filozoficznej ciąg dalszy - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 20, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Jak człowiek żyje dostatecznie długo, to z samego upływu czasu może stać się klasykiem. A jeśli jeszcze pisze...! Co prawda, nie ma rzeczy doskonałych i z pisaniem wiąże się też pewne ryzyko, bo nie ma nic śmieszniejszego niż diagnozy, co się nie sprawdzają. Jeśli jednak się sprawdzają, to czyż ich autorowi nie należy się choćby jeden listek bobkowy do wieńca sławy? Ożywiony takimi nadziejami, przypominam tedy felieton, jaki wydrukowałem 10 sierpnia 1991 roku w tygodniku "Najwyższy CZAS!" pod tytułem "Temat na powiastkę filozoficzną".| Czy następca Balcerowicza zepsuje złotego? - Krzysztof Mazur Wysłane poniedziałek, 20, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| UPRzejmy punkt widzenia (10) - Wojciech Popiela Wysłane poniedziałek, 20, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"I oto nagle, niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba, dociera do nas porażająca informacja, że jeden z tych, którzy nie tylko, że szkodzili nam tu na obczyźnie, ale przede wszystkim szkodzili naszej Ojczyźnie - niejaki p. Ryszard Schnepf, były ambasador RP w państwach Ameryki Łacińskiej, zostaje mianowany na stanowisko sekretarza stanu przy Premierze K. Marcinkiewiczu. Wszyscy Polacy, mieszkający tu w Ameryce Łacińskiej, pytaliśmy - co się stało? Co to ma oznaczać? Czyżby powrót do "starego"? Na odbytym w Punta del Este XI Zebraniu USOPAŁ w dniach 25 - 27 listopada 2005 r. uczestnicy spotkania przyjęli tę nominację ze zgrozą i oburzeniem. Uznali jednak, że jest to "wypadek przy pracy". Sądzili, że po zapoznaniu się przez Pana i Rząd R. P. kim jest p. Ryszard Schnepf, zostanie on natychmiast zdymisjonowany. Wystosowali więc List otwarty do Pana, Parlamentu, Senatu i Rządu RP, w którym to liście dokładnie przedstawili szkodliwą działalność p. Schnepfa, jaką prowadził on, pracując w placówkach dyplomatycznych RP w Ameryce Łacińskiej. Od czasu wysłania listu minęło kilka miesięcy i nie tylko, że ten pan dalej pracuje w MSZ w Warszawie jako sekretarz stanu, to w dodatku pozwolił sobie na taką bezczelność, że list zaadresowany do Premiera RP, p. K. Marcinkiewicza, odesłał z powrotem bez komentarza. Jest to coś niesamowitego - tego by nawet komuna nie potrafiła zrobić" - napisała Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej i powiedział to jej przedstawiciel w niedzielny wieczór w Radio Maryja. Na to obecny tam premier K. Marcinkiewicz z PiS stwierdził, że pan Schnepf to jego przyjaciel od paru lat, który m.in. organizował 25-lecie "Solidarności", a pismo na biurko premiera trafiło i odpowiedź otrzymają. | Meisterstück polityczny Braci Kaczyńskich: wypędzanie Diabła Belzebubem - Łukasz Perzyna o tow.tow. Andrzeju Lepperze i Leszku Balcerowiczu oraz uśmiechu zadowolenia na twarzach Braci Wysłane sobota, 18, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz | Meisterstück polityczny Braci Kaczyńskich: wypędzanie Diabła Belzebubem - Łukasz Perzyna o tow.tow. Andrzeju Lepperze i Leszku Balcerowiczu oraz uśmiechu zadowolenia na twarzach Braci Wysłane sobota, 18, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"Nie znamy jeszcze wszystkich efektów »wojny o banki«, która wywołał przecież Leszek Balcerowicz, wypędzając z posiedzenia KNB przedstawiciela rządu Cezarego Mecha. Spór jest na rękę zarówno tow. Balcerowiczowi, jaki Jego zaprzysięgłym przeciwnikom z PiS, bo przecież tow. Balcerowicz może już liczyć na stanowisko w Banku Światowym, z kolei Bracia Kaczyńscy zapoczątkowali już w trakcie zeszłorocznej kampanii proces przejmowania elektoratu Andrzeja Leppera i Macieja/Romana Giertycha, wiec jest to spór, w którego nagłośnieniu są zainteresowane obie strony" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, zwraca uwagę na zwycięstwo Braci Kaczyńskich na kolejnym polu sceny politycznej "polskiego regionu UE".| WYBORY NA BIAŁORUSI: BIAŁORUSKI ARTURO UI - Antoni Zambrowski Wysłane piątek, 17, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Wybitny niemiecki dramaturg Bertolt Brecht, przebywający jako antyfaszysta na emigracji poza granicami III Rzeszy Adolfa Hitlera, sportretował Führera - niewątpliwego przywódcę niemieckiego - jako pośledniego gangstera z Chicago Artura Ui. Był to chwyt mający pokazać wielkiego zbrodniarza wojennego jako pospolitego przestępcę, rządzącego twardą ręką miejscowym rynkiem kalafiorów. Z określonym skutkiem propagandowym. Gdyby dziś ktoś sportretował prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę jako białoruskiego Artura Ui, trudno byłoby mówić o pomniejszaniu białoruskiego dygnitarza. Aleksander Łukaszenka jest naprawdę postacią skrojoną na miarę brechtowskiego Artura Ui. Mały człowieczek (choć słusznego wzrostu) bez odpowiedniego wykształcenia, pochodzący z zabitej deskami białoruskiej prowincji, który dzięki płynnej wymowie (czasem bez sensu) wypowiadanej w niezbyt gramatycznej ruszczyźnie zdobył w odpowiedniej chwili masowe poparcie swych wyborców i został prezydentem kraju. Skutkiem tego wyboru ewidentny ćwok z kompleksami ćwierćinteligenta dorwał się do absolutnych rządów na zgubę powierzonego jego pieczy kraju. Z Arturem Ui łączy go również to, że z zamiłowaniem zarządza osobiście białoruskimi bazarami, ku utrapieniu miejscowych kupców. Ci w rozpaczy organizują akcje protestacyjne przeciwko ogłaszanym przez prezydenta Łukaszenkę rujnującym ich zarządzeniom. Sytuację pogarsza okoliczność, że wychowany w ubóstwie nieślubny syn samotnej dojarki wyładowuje swe kompleksy na najbliższym otoczeniu i niszczy w zapamiętaniu swych kolejnych dobroczyńców, przez co utrudnia służenie mu dobrą radą. Przy sposobności retuszuje swoje urzędowe życiorysy, wmawiając wyborcom, iż - dla przykładu - jego rodzice mieli cywilny ślub, a później sowieckim obyczajem się rozwiedli, choć nosi nazwisko nie ojca, lecz swego dziadka po kądzieli. Nie są to jedyne kłamstwa, z których słynie.| Spotkania z publicystą ASME, Radia Maryja, Telewizji TRWAM i pism prawicowych Stanisławem Michalkiewiczem w Lublinie i Poznaniu Wysłane piątek, 17, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Stanisław Michalkiewicz, jeden z najwybitniejszych publicystów prawicowych, współpracownik naszej witryny ASME, tygodników "Najwyższy CZAS!", "Nasza Polska", Radia Maryja, Telewizji TRWAM i wielu innych publikatorów, będzie "dostępny" publicznie podczas otwartych spotkań w stolicach Lubelszczyzny i Wielkopolski w najbliższych daniach.| KATYŃSKIEGO KŁAMSTWA CIĄG DALSZY - Antoni Zambrowski Wysłane czwartek, 16, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Nie jestem członkiem Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich, ale mój wuj Janek spoczywa w grobie w tamtym lesie. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku jako oficer rezerwy WP, lecz w cywilu był lekarzem-ginekologiem. Gdyby Stalin i jego przyboczni wierzyli w głoszone przez siebie hasła troski o dobro człowieka radzieckiego, wykorzystali by jego wiedzę i umiejętności dla leczenia sowieckich kobiet, którym tak ciężko było dostać się do lekarza. Zamiast tego wydali rozkaz, by wsadzić mu kulę w potylicę. A potem cynicznie wyparli się tej zbrodni, zwalając ją na hitlerowców. | NIEOPŁAKANA KATASTROFA - Antoni Zambrowski Wysłane czwartek, 16, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Od pierwszych lat władzy sowieckiej w Rosji obchodzono święto 23 lutego - najpierw jako dzień Armii Czerwonej, dziś po upadku tej władzy - jako Dzień Obrońcy Ojczyzny. Taka jest logika rządów prezydenta Władimira Putina, łączącego w jedno tradycje imperialne białych carów oraz czerwonego faraona Stalina. Od rana tego dnia (w czwartek) w moim telewizorze oglądałem na drugim moskiewskim kanale RTR programy batalistyczne lub świąteczno-patriotyczne. Z polskiej telewizji już wiedziałem, że w Moskwie nad ranem wydarzyła się katastrofa analogiczna do naszej chorzowskiej, aliści wieść ta nie mogła się przebić do rosyjskich telewidzów. Dopiero wieczorem ogłoszono ją w ogólnorosyjskim programie informacyjnym. Z niej się dowiedziałem, że już pierwszego dnia użyto ciężkiego sprzętu do rozbiórki zawałów, mimo znajdujących się pod nimi ofiar.