kwietnia 26, 2011 - maja 24, 2011

Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011 Wysłane wtorek, 24, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Stowarzyszenie Wolnego Słowa: wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody - cz. 3., Węgry współczesne: problemy rządu Victora Orbana Wysłane poniedziałek, 23, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TVASME o antypolskich działaniach:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (3)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

Artykuły na temat antypolskich akcji w światowych mediach:

- Skrzywdzone miasteczko - Antoni Zambrowski

- ANTYPOLSKI SPISEK W MEDIACH - Antoni Zambrowski

- ADAM MICHNIK ŁŻE JAK GROSS - ANTONI ZAMBROWSKI

- ANTYSEMITYZM CZY LUDOBÓJSTWO - artykuł Antoniego Zambrowskiego

- Geszefty wokół Jedwabnego - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

- Jak Hollywood zakłamuje polską historię: "Opór" przeciw Polakom - Tadeusz M. Płużański

Stowarzyszenie Wolnego Słowa oraz Ambasada Republiki Węgierskiej w Polsce 15 lutego w siedzibie SWS w Warszawie zorganizowały wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody. W spotkaniu wzięli udział zaproszeni goście: Ákos Engelmayer, były ambasador Republiki Węgierskiej w Polsce w latach 1900 - 1995, Attila Szalai, radca Ambasady Węgier, dyrektor Instytutu Węgierskiego w Warszawie do roku 1995, Imre Molnár, radca polityczny Ambasady Węgierskiej w Polsce, Mirosław Chojecki, honorowy prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa oraz o. Paweł Cebula, franciszkanin przez kilkanaście lat posługujący na Węgrzech. W trakcie spotkania odbyła się prezentacja książek Józsefa Antalla "Schronienie uchodźców", "Ułaskawiony na śmierć" (Rzecz o Jánosu Esterházym) Marii z Esterhazych Mycielskiej, "Węgierski łącznik" (o opozycji polsko-węgierskiej) Pawła Cebuli i Grzegorza Górnego.

W trzeciej części nagrania dyskutanci opowiadają o współczesnej Republice Węgierskiej po wyborach prawicowego rządu Victora Orbana. Największym kłopotem oprócz zdewastowanej przez lata rządów postkomunistów pod wodzą premiera Gyurcsany'ego gospodarki pozostaje monopol medialny postkomunistów, który wraz z zachodnioeuropejskimi koncernami medialnymi tworzą przeważającą część węgierskiej sceny informacyjnych środków masowego rażenia. Do dnia dzisiejszego największą gazetą na Węgrzech jest odpowiednik polskiej, na szczęście już nie istniejącej, "Trybuny Ludu" - gazety Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Propozycja wprowadzenia nowej ustawy medialnej została oprotestowana nie tylko przez zarządców mediów madziarskich, ale - ZANIM została opublikowana w języku angielskim przez rząd Victora Orbana - w mediach zachodnioeuropejskich została przeprowadzona zorganizowana nagonka na twórców tej ustawy! Wprowadza on m.in. kary za przejawy tzw. mowy nienawiści, czemu sprzeciwiają się postkomuniści, stosujący ją bezustannie w swoich mediach w stosunku do prawicowych organizacji i instytucji. Nakłada za takie przejawy zdziczenia dyskursu politycznego drakońskie kary, które mogą doprowadzić do szybkiego bankructwa wydawców i nadawców elektronicznych. Postkomuniści jednak zapominają, że te kary mogą zostać nałożone na WSZYSTKIE strony sceny medialnej Węgrzech!

Nagranie trwa ponad 28 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.




Stowarzyszenie Wolnego Słowa: wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody - cz. 3., Węgry współczesne: problemy rządu Victora Orbana Wysłane poniedziałek, 23, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Postępy tresury Polaków na przykładzie Grzegorza Brauna, czyli "do gazu z nim - w polskich obozach koncentracyjnych!" - Stanisław Michalkiewicz o zgodnej akcji zniewalania Polaków prowadzonej przez dzieci komunistycznych oprawców z czasów stalinowskich Wysłane środa, 18, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

"Proszę Państwa, świetnie się składa, że dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności możemy poznać zarówno mechanizm tresury, jego świetną koordynację, jak i głupotę tresowanych! 11 kwietnia podczas spotkania Grzegorza Brauna, zorganizowanego przez koło studentów-historyków Katolickiego uniwersytetu Lubelskiego, został on zapytany o osobę nieboszczyka już arcybiskupa Józefa Życińskiego i dosyć bezceremonialnie scharakteryzował Go jako kłamcę i łajdaka, zresztą uzasadniając użycie tych epitetów. I tyle. Podobno rozległy się tam oklaski - nie wiadomo czy aprobaty, czy zniecierpliwienia. Na tym cały incydent wyczerpałby się może, gdyby nie to, że Grzegorz Braun nakręcił wcześniej film »Eugenika«, w którym to filmie dokonał porównania »zapłodnienia w szklance«, czyli jak mówią postępacy - »in vitro«, które jest używane przez nich do wymuszenia na Kościele katolickim aprobaty aborcji - do różnych eksperymentów eugenicznych, których dokonywali »źli naziści«. To już samo w sobie było zbrodnią niesłychaną, bo jakżeż można porównywać takie rzeczy, którymi postępactwo się zachwyca - do »złych nazistów«? Ale gorszą sprawą było to, że 14 maja państwowy kanał telewizyjny wyemitował ów film! Tego samego dnia w »Gazecie Wyborczej« ukazała się obszerna informacja o »skandalu, jakiego dopuścił się Grzegorz Braun« i »co na to władze KUL?«... Nietrudno się domyślić, dlaczego »Gazeta Wyborcza« czekała aż do 14 maja z opublikowaniem tego artykułu..." - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik witryny ASME, opisuje straszliwie mocno nagłośnioną w minionym tygodniu najnowszą burleskę graną na krajowych scenach teatrów politykierskich.

Chodziło o to, żeby twórca filmu zgodnego z linią kościelną w sprawie aborcji został rozsmaarowany na podłodze nie przez środowisko postępackie, ale przez katolicki uniwersytet! KUL coraz bardziej przypomina Park Jurajski, i jego kadra się w sprawie nic nie zorientowała i natychmiast na dźwięk trąbki zareagowali odruchem Pawłowa: Zaczęło się "świergolenie", "zbiorowe protesty", choć nie było to tylko to samo, co w czasach stalinowskich, bo rektor Wilk wymusił na studentach tzw. pokajanije, "wyciągnął konsekwencje, zawiesił na cały rok"... odwołał opiekuna tego koła studenckiego, pana doktora Piłata, ale jeszcze - czego w czasach stalinowskich nie bywało, widzimy tu ów postęp w tresurze - zaaranżował coś w rodzaju nabożeństwa przebłagalnego. Jeżeli za każdego konfidenta Służby Bezpieczeństwa PRL takie modły będą aranżowane, to Polska będzie rozmodlona od Bałtyku po Tatry!
Z oświadczeniem potępiającym Grzegorza Brauna wystąpił również zarząd warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Nie byłoby to może nic specjalnie zajmującego, gdyby nie pikantna okoliczność, że przewodniczącą tego zarządu jest pani Joanna Święcicka, tak się składa córka "odwiecznego wicepremiera" z czasów PRL-u, towarzysza Eugeniusza Szyra, byłego "dąbrowszczaka" z "porządnej żydowskiej, komunistycznej rodziny", który - wysłany przez Józefa Stalina do Hiszpanii, między innymi zajmował się tam mordowaniem "przedstawicieli reakcyjnego kleru"... "Take czasy nastali!".
Żeby już kropkę nad "i" postawić - "Gazeta Wyborcza" urządziła na swoich internetowych stronach "ludowy sondaż", jaką mękę obmyślić dla Grzegorza Brauna? Przecież to proste: "do gazu z Nim!". W "polskich obozach koncentracyjnych"! - proponuje typowe dla socjalistycznych i komunistycznych projektów "cywilizacyjnych", którymi parali się antenaci redaktorów z warszawskiej ulicy Czerskiej, rozwiązanie Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Postępy tresury Polaków na przykładzie Grzegorza Brauna, czyli "do gazu z nim - w polskich obozach koncentracyjnych!" - Stanisław Michalkiewicz o zgodnej akcji zniewalania Polaków prowadzonej przez dzieci komunistycznych oprawców z czasów stalinowskich Wysłane środa, 18, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Wchodził, katował i zarządzał karcer
Przed warszawskim sądem trwa od pół roku proces Jerzego Kędziory, ubeckiego sadysty z Mokotowa i Miedzeszyna - Tadeusz M. Płużański
Wysłane poniedziałek, 16, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne artykuły związane z tematem bandytów komunazistycznych:

- Przed warszawskim sądem rozpoczął się proces Jerzego Kędziory, ubeckiego sadysty z Mokotowa i Miedzeszyna
Komunistyczny bandyta zostanie skazany? - Tadeusz M. Płużański

- Sadysta z Mokotowa i Miedzeszyna mieszka na warszawskim Bródnie i kpi sobie z prawa
Przedawniony Kędziora? - Tadeusz M. Płużański

- Jerzy Kędziora - sadysta z bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (9) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (8) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (7) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (6) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (5) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (4) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (3) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (2) - Tadeusz M. Płużański

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- "Generał smród" skazany - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

- Jako człowiek składam najgłębsze ubolewanie z powodu tego, co się stało, że przez tyle lat Wacław Sikorski siedział w więzieniu i prawdopodobnie doznawał tam cierpień. Jednak ani jedno, ani drugie nie jest związane z moją osobą, ani moją pracą - taką deklarację złożył Jerzy Kędziora przed warszawskim sądem podczas swojego procesu.

Poza tym były już same kłamstwa. Kędziora zeznawał: - Z Władysławem Jedlińskim prowadziłem pracę rozpoznawczą. Dostałem informacje, że istnieje komórka wywiadowcza Marta, a przy niej grupa zbrojna - bojówka, która z polecenia kierownictwa WiN przygotowywała zamachy na osoby z kierownictwa partii i państwa. Kolejne moje przesłuchania Jedlińskiego potwierdzały to. Przez dwa miesiące tym byliśmy zajęci z panem Jedlińskim.
Teraz o Wacławie Sikorskim: - Powiedziano mi, że był łącznikiem z terenu Warszawy o kryptonimie Wisła. Sprawdziło się tylko, że łączą go z Jedlińskim związki rodzinne. Sikorski sam prosił, żeby do protokołu dodawać szczegóły. Przesłuchiwałem go dwa razy - 17 i 20 września 1948 r. Nie znalazłem niczego, co by potwierdziło jego związki z nielegalną organizacją WiN.

Syndrom Miedzeszyna

- Do dziś mam syndrom Miedzeszyna - ciągnął Kędziora. - Ta praca była sprzeczna z moim poczuciem sprawiedliwości. W 1955 r. zostałem aresztowany, a w 1956 r. skazany za stosowanie przymusu w Miedzeszynie. Ale ja żadnych przestępstw nie popełniłem. To skutek propagandy, która była wtedy w mediach. Po rewelacjach Światły byłem jedyną osobą - oficerem w stopniu majora, która ujawniła działalność w Miedzeszynie. Broniąc się przed karą śmierci, przyjąłem na siebie wszystkie czyny, w tym śmierć płk. Dobrzyńskiego. Dostałem trzy lata więzienia. W 1956 r. Sąd Najwyższy umorzył sprawę, dlatego nie mam w aktach, że byłem skazany. Wieloletnie krzywdy Jedlińskiego i Sikorskiego zostały skupione na mojej osobie. Nie wiem, dlaczego. Dalszą pracę zawodową zawdzięczam tylko sobie, a łatwo nie było. Wszędzie ciągnęła się za mną sprawa Miedzeszyna. Wszędzie mnie represjonowano, degradowano, dla pracodawców byłem tylko kryminalistą. Dzisiejsze oskarżenia wynikają z tamtej propagandy - ujawnienia mojego nazwiska i zeznań składanych w moim procesie karnym. To powtarza dziś IPN i media.

"Potrafiłem rozmawiać"

Pytania Kędziorze zaczęła zadawać prokuratorka IPN:
- Jak postępowano z zatrzymanymi? Jakie były kolejne etapy procedury?
- Nie znam szczegółów. Byłem oficerem śledczym, a nie członkiem grupy dokonującej zatrzymań. Wykorzystywano mnie głównie do wstępnych rozpoznań, nie prowadziłem żadnej sprawy do końca, ponieważ zostałem oddelegowany do Miedzeszyna. Na Mokotowie nie mieliśmy żadnego pokoju przesłuchań. Pracowałem w celi więziennej, tylko zamiast łóżka był tam stolik i krzesła. Spisywane było każde słowo, wszystko szło do protokołu przesłuchania.
- Dlaczego został pan wybrany do pracy w Miedzeszynie?
- Nie wiem. Prawdopodobnie dlatego, że dostrzeżono, że potrafiłem rozmawiać w trudnych, złożonych sprawach. Prawdopodobnie zauważono też, że jestem synem członka KPP.
- Czy pisał pan regulamin Miedzeszyna?
- Tłumaczyłem tylko regulamin, który przygotował radziecki pułkownik, bo znałem rosyjski.
- Kto to jest Aleksander Gierczyk?
- 24 lutego br. będę przesłuchiwany w tej sprawie w IPN. To odrębne postępowanie.
- Jak przesłuchiwał pan Dobrzyńskiego?
- Tym zajmował się sąd w latach 50. Dobrzyński zmarł na cukrzycę, mimo że miał stałą opiekę lekarza.
- Dlaczego Sikorski twierdzi, że pan go bił?
- Nie wiem, to pytanie nie do mnie.

Przesłuchiwałem
pana Dekutowskiego


W dalszej części pytania Kędziorze zadawała mecenas Izabela Skorupka, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego Wacława Sikorskiego.
- Czy był pan członkiem grupy specjalnej?
- Dyrektor mówił - o 10.00 mamy być na dole i jechaliśmy. Nie byłem członkiem żadnej nielegalnej organizacji. Przed i po Miedzeszynie byłem oficerem śledczym. Członkiem grupy do spraw odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego.
- Co należało do pana kompetencji w pracy?
- Prowadzenie przesłuchań.
- Czy stosował pan karcer?
- Nie. Wiem, że takie miejsce było, ale nie miałem z tym nic wspólnego.
- Czy mówi coś panu nazwisko Dekutowski?
- Tak, przesłuchiwałem pana Dekutowskiego. Celem przesłuchania zatrzymanych członków WiN zostałem wysłany do Będzina, bo grupa WiN-owców została zatrzymana na południu, przy próbie przekraczania granicy.
- A Bzymek-Strzałkowski?
- Przesłuchiwałem go w Krakowie.
- Znał pan Fejgina?
- Fejgina znałem. Aresztował mnie i przesłuchiwał razem z wiceszefem MBP Romkowskim.
- A Różańskiego?
- Był moim przełożonym od 1945 roku.
- Humer?
- Oczywiście, że znałem, był zastępcą Różańskiego.
- Chimczak?
- Zostałem oddelegowany razem z nim do Będzina.

Dokonałem zdrady stanu

Na końcu głos oddano adwokatowi Kędziory:
- Kiedy pan ujawnił metody stosowane w Miedzeszynie?
- W 1955 r., na kilkanaście dni przed moim aresztowaniem. Na zebraniu partyjnym aktywu kierowniczego funkcjonariuszy urzędu bezpieczeństwa ujawniłem fakt stosowania niedozwolonych metod. Wytyczne pochodziły od Bieruta i były wykonywane przez Romkowskiego i Różańskiego. Wywołało to wielkie poruszenie. Od razu zawieziono mnie do wydziału śledczego MBP, gdzie wszystko powtórzyłem. Pytali mnie, dlaczego rozpowszechniam informacje obciążające Różańskiego i Romkowskiego. Wykorzystano mnie do rozgrywek w partii. To był początek dezawuowania mnie i oczerniania, że biłem wszystkich. To trwa do dziś. Pół roku spędziłem w MUBP w Pałacu Mostowskich. Za zabójstwo groziła mi kara śmierci. Różański postawił wniosek o sąd dla mnie za zabójstwo Dobrzyńskiego. Dokonałem zdrady stanu i zdrady służb specjalnych tamtego państwa.

Wysoki, w oficerkach

Niewiele brakowało, aby proces brutalnego śledczego MBP Jerzego Kędziory został zablokowany. Starania obrońcy ubeka szczęśliwie spełzły jednak na niczym. Sąd zgodził się nawet na rejestrowanie rozprawy, ale już nie na upublicznianie wizerunku oskarżonego, co zinterpretował jako całkowity zakaz... filmowania Kędziory, bo "nie jest w stanie skontrolować, co trafi do publicznego przekazu". Potem przez kilka godzin zeznawali poszkodowani - Wacław Sikorski i Maria Jedlińska-Adamus.
Wacław Sikorski - łącznościowiec po szkole oficerskiej w Krakowie - mówił, że 28 lipca 1948 r. został aresztowany podstępnie przez GZI. Najpierw trafił na ul. Oczki, potem do MBP na Koszykową, a następnie na Rakowiecką: - Zostałem osadzony w Pawilonie X na oddziale XI. Szybko zaczęły się przesłuchania, początkowo męczyli mnie "tylko" psychicznie. Kazali mi siedzieć na sedesie, puścili mocne światło w oczy tak, że nie widziałem dobrze śledczego. Zauważyłem jednak, że zawsze był po cywilnemu. Podczas każdego "posiedzenia" musiałem po 3-4 razy opowiadać życiorys. Kiedy za którymś razem zaoponowałem, że życiorys już opowiadałem, śledczy zaczął wyzywać mnie od szpiegów, zdrajców, krzyczeć, że zdradziłem swój kraj i sojuszników. Dał mi coś do podpisania. Odmówiłem.
Ten cywil przesłuchiwał mnie 2-3 razy w tygodniu. Mówił mi: "Ty jesteś młody, ja nawet ciebie polubiłem, mnie ciebie szkoda. Ale ja ci radzę, podpisz pismo, bo przyjdzie tu kapitan Kędziora, któremu nikt nigdy nie odmówił podpisu. Odbije ci nerki i zdechniesz w więzieniu. A tak masz szansę, »dychę« wytrzymasz i zobaczysz rodzinę". Odmówiłem podpisania. Wtedy w drzwiach stanął major, wysoki, w oficerkach. Spytał: "Mówi, ili niet?". "Nie mówi" - odpowiedział śledczy. Na to major: "To zróbcie tak, żeby z niego poleciało, jak z tego kalifiora [kaloryfera, który przeciekał - TMP]. Kiedy major wyszedł, śledczy powiedział: "Słyszałeś, co mówił major Serkowski. Odsyłam cię do celi na dwie godziny, żebyś się zastanowił".

To jest po panu Kędziorze

Po pewnym czasie zaprowadzili mnie ponownie na przesłuchanie - ciągnął dalej Wacław Sikorski. - "Przemyślałeś?" - spytał śledczy. Przemyślałem i nic nie będę podpisywał, bo to nieprawda. Wtedy śledczy wstał. Po raz pierwszy mogłem zobaczyć jego twarz. Zwrócił się do strażnika: "Poproście kapitana Kędziorę". Do pokoju wszedł człowiek w mundurze, w oficerkach. Miał w ręku jakiś drąg (potem przynosił coś gumowego). Spytał mnie: "Taki, nie taki, job twoju mać, podpiszesz?". "Nie podpiszę". Próbowałem mu wytłumaczyć, że jestem niewinny, że jako oficer miałem dobrą opinię. A on na to: "Każdy szpieg ma dobrą opinię".
Cały czas siedziałem na sedesie. W końcu Kędziora podszedł do mnie i znów spytał: "Podpiszesz?". Ja na to, że nie. Wtedy zaczął mnie kopać w lewy pośladek. Nie wiedziałem, o co chodzi. Po iluś kopnięciach chyba się zdenerwował: "Nie widzisz, o co cię proszę?". "Przecież pan mnie o nic nie prosił". "Posuń się" - rozkazał, co oznaczało, że mam przesunąć się na krawędź miski klozetowej. Jeszcze kopnął mnie parę razy. Prawą nogę postawił tam, gdzie wcześniej siedziałem. Pochylił się: "Podpiszesz, taka twoja mać?". "Nie". Otwartą ręką huknął mnie w lewe ucho. O, tu... - Wacław Sikorski pokazał sędzinie aparat przy uchu. - Do dziś słabo słyszę. To jest po panu Kędziorze.
Kędziora kazał mi stanąć twarzą do ściany. "Jeszcze bliżej" - krzyczał. - "Będziesz szatkował kapustę". Kazał mi robić przysiady. Nie mogłem, bo stałem tuż przy ścianie, a on jeszcze dociskał mi do niej głowę. Jeszcze czymś uderzył mnie w plecy. Wtedy odezwał się śledczy, który cały czas siedział za stołem: "Ja będę uderzał palcami w stół, a ty w takt będziesz robił przysiady". Nie byłem w stanie się podnieść i Kędziora zaczął kopać mnie po nerkach. Żądanie przysiadów i kopanie Kędziory powtórzyło się jeszcze parę razy. Wyszliśmy z pokoju przesłuchań. Kędziora sprowadzał mnie po schodach na dół, cały czas kopiąc. "W świątyni dumania wszystko sobie przypomnisz". Trafiłem do karca. Tu przejął mnie starszy strażnik Szymański, który kazał mi się rozbierać, a potem czołgać przez niewielką szczelinę przy ziemi. Nagi znalazłem się na betonowej posadzce, w kałuży ludzkiego moczu. Muszę powiedzieć wysokiemu sądowi - ja tam płakałem jak dziecko.

Dostaniesz KS

Znów śledztwo. Znów przesłuchiwał ten po cywilnemu. Gdy odmawiałem podpisu, zjawiał się kapitan Kędziora. Dwa, trzy razy na jego polecenie znalazłem się w karcu. Po kilku takich "posiedzeniach" zacząłem podpisywać wszystko. Bałem się, że mnie zabiją. Ale zacząłem też straszyć Kędziorę: - Panie kapitanie, przecież będzie jakaś sprawa, ja w sądzie powiem, że pan mnie bił, kopał, znęcał się, wszystko odwołam. Wtedy wpadł w jakiś trans, przesłuchiwał mnie coraz brutalniej. Kiedyś tak rąbnął mnie w tył głowy, że upadłem nosem na ścianę. Do dziś mam uszkodzoną przegrodę nosa. "Ty jesteś oficer? Ty jesteś ch.., a nie oficer. Na mnie w sądzie możesz mówić wszystko. Wyrok to ja tu piszę, a tam tylko ci odczytają. Nawet mogę ci powiedzieć, jaki będziesz miał wyrok". Za co? - spytałem. "Za to, co ja napiszę. Masz KS". A co to? - nie zrozumiałem. Kara śmierci.
W celi siedziałem razem z Wojciechem Zielińskim, naczelnym dyrektorem LOT. Tak go tłukli, że musiał potem dostawać zastrzyki. "Chrystusa udajesz?" - śmiali się z jego zarostu, ale jak miał się ogolić?
Adam Gajdek na skutek tortur podciął sobie żyły, ale go odratowali. Pan Kędziora na pewno go zna - tu Wacław Sikorski odwrócił się w stronę Kędziory. - Gajdka rozstrzelali na Mokotowie. Po wyjściu z więzienia poznałem jego dzieci.
Pewnego dnia wyprowadzili mnie z celi. - Franciszek Rafałowski, prokurator - przedstawił się mężczyzna w mundurze. - Podpiszcie dokument, śledztwo zostało zakończone. Odpowiedziałem, że nie podpiszę, bo byłem bity. Wymieniłem nazwisko Kędziory. Prokurator Rafałowski na to: "Obciążacie resort bezpieczeństwa, możecie za to zostać ukarani. Będę zmuszony wznowić śledztwo". Przestraszyłem się, bo zdałem sobie sprawę, że znów będę miał do czynienia z Kędziorą.

Sędzia Różański

Przypomniałem sobie, jak podczas jednego z przesłuchań usłyszałem krzyk kobiety. "Słyszysz?" - spytał Kędziora. - "A po głosie nie poznajesz?". Nie - odparłem. "A to ta, stara k...., twoja żona tak się drze". Dopiero później udało mi się ustalić, że to był blef, że moja żona nie została aresztowana.
W śledztwie bił mnie tylko Kędziora. Mój śledczy - do dziś nie wiem, jak się nazywa - powiedział mi nawet kiedyś: "Chyba nie masz do mnie pretensji, nawet cię nie dotknąłem".
"Sąd". Tzw. kiblówka - na kiblu w celi, bez udziału prokuratora, obrońcy i świadków. Sędziemu Różańskiemu - nie Józefowi, tylko Romanowi mówiłem, że byłem bity i zmuszany do podpisywania czegoś, czego nie popełniłem. Sędzia do protokolanta: "Tego nie zapisywać". O zarzutach: działaniu w jakiejś organizacji, o której nawet nie słyszałem, dowiedziałem się pięć minut przed "rozprawą". Wyrok: KS.
Na korytarzu przypadkowo spotkałem kolegę. "Co ty tu robisz?" - spytał Ryszard Mońko. "Siedzę" - opowiedziałem. - A ty? "Pracuję". Mońko był zastępcą Alojzego Grabickiego, naczelnika mokotowskiego więzienia.
"Ogólniak". W celi siedziało nas ponad 100 na 27 odczepianych od ściany łóżek. Dużo KS-owców. Władysław Siła-Nowicki (napisał mi odwołanie od wyroku), Hieronim Dekutowski "Zapora". Szykowali ucieczkę, wydrążyli dziurę w suficie celi, ale w ostatniej chwili wsypał ich współwięzień-kryminalista. Z karą śmierci siedziałem trzy miesiące, gdy Bierut ułaskawił mnie na dożywocie. W więzieniach spędziłem w sumie osiem lat. Potem dowiedziałem się, że zrobili mi proces zaoczny i złagodzili wyrok.
Już na wolności poprosiłem o akta. Odmowa. Napisałem drugi raz i dostałem zgodę. Na wcześniejszym wniosku był podpisany... Roman Różański.

"Bo ja jestem stary gwardzista"

W przerwie rozprawy na korytarzu ubek Kędziora opowiadał, że to, co działo się na sali sądowej jest potworne: - Oglądam to jak film sensacyjny, bajkę, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dziennikarze też głupoty piszą, że mam wysoką emeryturę resortową, a ja przecież mam cywilną, dwa tysiące złotych. Dlatego, że przez całe życie ciężko pracowałem. Do wszystkiego sam doszedłem, bo w dzieciństwie żyliśmy w biedzie. Zrobiłem studia. Taka kariera od robotnika do dyrektora. Zajmowałem kierownicze stanowiska w kilku firmach zagranicznych. Teraz piszę książkę o GL i AL, bo ja jestem stary gwardzista. Okresem po wyzwoleniu [po 1944 r. - TMP] się nie zajmuję, wymazałem 10 lat życia, bo byłem wówczas szykanowany.
Rodziny ofiar Kędziory słuchały tych wywodów z niedowierzaniem i goryczą. Jak w III RP butny i bezkarny może być stalinowski oprawca!?
Po przerwie sąd zaczął pytać Wacława Sikorskiego o Władysława Jedlińskiego: - To szwagier mojej mamy, wielki patriota. W śledztwie był strasznie torturowany. Wymieniał głównie trzy nazwiska: Kędziora, Kaskiewicz i Dusza. Podczas swojego procesu odwołał zeznania jako wymuszone pod groźbą zniszczenia rodziny.
O katowaniu przez Kędziorę opowiadał mi sam Władysław Jedliński, jego brat Jerzy i współwięźniowie na "ogólniaku", skazani na wysokie wyroki: "Zapora", Siła-Nowicki, Marian Gołębiewski, Arkadiusz Wasilewski, Edmund Tudruj. Od współwięźniów słyszałem też, że Kędziora zakatował w Miedzeszynie Wacława Dobrzyńskiego i Kazimierza Cessanisa.
Mieczysław Walczak, który siedział z Jedlińskim w jednej celi zapamiętał, że przynoszono go do celi na kocu. Kędziora bił też żonę Jedlińskiego Henrykę i jego teściową, a moją babcię Józefę Szwarc. Moja mama siedziała w więzieniu cztery lata. Do śmierci musiała chodzić w gorsecie, bo po przesłuchaniach miała uszkodzony kręgosłup. Moja rodzina została wywieziona do Przemkowa.
- Dlaczego był pan przesłuchiwany w sprawie Jedlińskiego? - pytał sąd.
- Nie wiem. Nie należałem do WiN, nie przekazywałem Jedlińskiemu żadnych informacji. Nasze relacje miały tylko rodzinny charakter. Mówiliśmy jeszcze o łączności, bo on też był łącznościowcem.
W tym momencie Kędziora złożył oświadczenie: "Zeznania Wacława Sikorskiego są pomówieniem. Nie stosowałem metod niezgodnych z prawem".

Dzieciństwo spędziłam
pod więzieniem


Następnie sąd przesłuchał córkę Władysława Jedlińskiego, Marię Jedlińską-Adamus: - Miałam 14 lat, gdy aresztowano całą moją rodzinę, dziewięć osób. Moja 16-letnia siostra trafiła na Koszykową. W mieszkaniu zrobiono kocioł. Czuwał na tym Wołkow, Rosjanin żydowskiego pochodzenia. Nie wiedziałam, gdzie oni wszyscy są, gdzie ich zabrano. Zostałam sama. Przy okazji zabrali nam wszystko. O działalności ojca wiedziałam tylko, że należał do Armii Krajowej.
Dzieciństwo spędziłam pod więzieniami na Rakowieckiej i Koszykowej. Tu po raz pierwszy usłyszałam o Kędziorze, jako największym oprawcy mojego ojca. Jego nazwisko zapisałam sobie w notatniku. Drugi raz z nazwiskiem Kędziora spotkałam się w Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę Śmierci w Okresie Reżimu Komunistycznego. Z 70 żyjących osób, tylko 11 stwierdziło, że nie katował ich Kędziora.
Przez pięć lat nie wiedziałam, czy ojciec w ogóle żyje. Powiedziała mi o tym dopiero osoba zwolniona z więzienia. Po raz pierwszy zobaczyłam go po ośmiu latach, w 1954 roku w więzieniu w Rawiczu. Różański w celi oświadczył ojcu, że ma karę śmierci. Rozprawa sądowa odbyła się przed Wojskowym Sądem Rejonowym, gdzie dostał dożywocie. Wtedy widziałam go po raz drugi. Na wolność wyszedł 23 grudnia 1955 r.
Potem dowiedziałam się, że Ojciec był torturowany za działalność w WiN. Najczęściej bił go właśnie Kędziora. Słyszałam też o innych oprawcach: Serkowski, Humer, Dusza, Kaskiewicz, Fejgin. Były dni, kiedy tracił przytomność i przynoszono go do celi na kocu. Raz był tak skatowany, że dostał krwotoku, cała cela była we krwi, ale Kędziora zarządził karcer. Ojciec prosił o ratunek strażnika, ale ten mógł mu tylko przynieść szklankę wody.
Kędziora bił go po nerkach, całym ciele, rozbił mu głowę. Bił prętem, płaskownikiem. Zapalał zapałki i rzucał na włosy ojca. Po śmierci stwierdzono trzy krwotoki - serca, wątroby i nerek. Ojciec nie doczekał rehabilitacji. Sprawa trwa tyle lat, a dziś Kędziora się uśmiecha.

Tadeusz M. Płużański


"Bezcenny Izrael" dostanie w arendę złoża gazu łupkowego? Jest mi wstyd za Jana Dworaka, który razem ze mną walczył w ROPCiO z cenzurą i ograniczeniami wolności słowa - Stanisław Michalkiewicz o nie tylko merdialnych działaniach przybliżających Nowy Porządek w Polsce Wysłane poniedziałek, 16, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

"Proszę Państwa, mówią, że »na bezrybiu i rak ryba« - i rzeczywiście, skoro naszym Umiłowanym Przywódcom już nie wolno jakiejś wielkiej polityki robić - to każde wydarzenie, które choć trochę zatrąca o politykę, urasta do rangi wydarzenia niezwykłego. Pan Bartosz Arłukowicz, do niedawna będący w klubie parlamentarnym SLD, przyjął posadę w rządzie premiera Tuska. Jest sekretarzem stanu, który będzie poświęcał swoją uwagę »osobom społecznie wykluczonym«. Bardzo to enigmatyczne, więc prawdopodobnie pan doktor Arłukowicz będzie zajmował się pederastami i innymi takimi nieszczęśnikami, którzy są »ofiarami homofobii«. Kulisy są podobno takie, że w Szczecinie na pierwszym miejscu z listy SLD chciał kandydować Grzegorz Napieralski i pan Arłukowicz też chciał kandydować i takiego konfliktu interesów nie dało się załatwić na drodze negocjacji, w związku z czym doszło do tego aktu apostazji. Nie sądzę, żeby ten akt oznaczał rozpoczęcie epoki wrogości pomiędzy SLD a Platformą Obywatelską, raczej jest to jaskółka jesiennej koalicji tych partii. Perspektywy tej koalicji należy upatrywać w stojących przed przyszłym rządem zadaniach. Będą to dwa zasadnicze zadania: pojednanie naszego nieszczęśliwego kraju z Rosją (a któż to lepiej zrobi od Sojuszu Lewicy Demokratycznej?) i spełnienie roszczeń majątkowych »bezcennego Izraela«" - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik witryny ASME, komentuje najnowsze, istotne wydarzenia z krajowych i międzynarodowych scen teatrów politykierskich.

W związku z tym chciałbym zwrócić uwagę na zbliżającą się wizytę prezydenta USA, pana Obamy, który jest znany z tego, że nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiłby dla "bezcennego Izraela". A ponieważ z komunikatu naszego MSZ-tu wynika, że nasi Umiłowani Przywódcy będą m.in. rozmawiali o gazie łupkowym, więc jestem ciekaw, czy nie padnie propozycja, by te złoża nie wypuścić "bezcennemu Izraelowi" w arendę i w ten sposób się rozliczyć z tymi roszczeniami majątkowymi Żydów? W tym kontekście należy postrzegać dyrektywę, jaką pan prokurator generalny Andrzej Seremet - na żądanie ministra Sikorskiego - w grudniu ubiegłego roku wystosował do podległych sobie prokuratorów, żeby "przestępstwa na tle antysemickim traktowali poważnie". Pan minister zagraniczny Sikorski za pomocą mecenasa Giertycha, który jednym susem przeskoczył z jednej strony politycznej na drugą, wystosowuje już pozwy w niezawisłych sądach. Profilaktyczne narzędzia terroru zostały już stworzone! I w tym kontekście należy oglądać list przewodniczącego KRRiTV Jana Dworaka do ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora radia Maryja, w sprawie dwóch wypowiedzi, jakie na antenie tej stacji się ukazały. Pierwsza - Jana Kobylańskiego, przewodniczącego południowoamerykańskiego stowarzyszenia polonijnego USOPAŁ, o tym, że we władzach Rzeczypospolitej etnicznych Polaków jest - być może - nawet mniej niż 30 procent, a druga - moja własna - o tym, że "Gazeta Wyborcza" w tej sprawie - jak zresztą w wielu innych - kieruje się odruchem solidarności rasowej... - przypomina znane fakty publicysta.
Zamiast pisać jakieś, pożal się Boże, "ekspertyzy" - warto po prostu policzyć takich osobników w rządzie, zresztą Jan Kobylański nie był odosobniony w swoim sądzie, bo już francuski dziennikarz żydowskiego pochodzenia Guy Sorman (co wyjaśniam na użytek pana Rafała Maszkowskiego, który ma swoiste i dziwne uprzedzenia oraz natręctwa umysłowe), którego swego czasu umówiłem i zawiozłem na rozmowę ze śp. Markiem Edelmanem i byłem przy tej rozmowie obecny - zapytał Go, czy "w Polsce nie dojdą do głosu nastroje antysemickie z powodu nadreprezentacji osób pochodzenia żydowskiego we władzach państwowych"? Po czym zaczął ich wyliczać i naliczył całkiem dużo - sam byłem tym zdumiony. Najwyraźniej pan przewodniczący KRRiTV i jego "eksperci" z Uniwersytetu Warszawskiego mylą "dyskryminację ze względu na narodowość" ze zwykłą spostrzegawczością. Podobnie jest z moją wypowiedzią, gdyż tajemnica Poliszynela jest to, że "Gazeta Wyborcza" kieruje się odruchem solidarności rasowej albo - narodowej, gdyż te pojęcia utożsamiał już naukowiec pochodzenia żydowskiego Ludwik Gumplowicz. Zajmował się On m.in. teorią powstawania państw i jako najbardziej trafną teorię ich powstawania zaproponował "teorię podboju ras". Rasami nazywał to, co dziś nazywamy wspólnotami etnicznymi... "Eksperci" z Uniwersytetu Warszawskiego powinni znać takie rzeczy, ale czasy są takie, że nie można być niczego pewnym. Myślę, że tylko w naszym nieszczęśliwym kraju takie obsesje i donosy, jakie ma i czyni pan Rafał Maszkowski, mogą wprawić w ruch całą machinę państwową. Mówiąc szczerze - nie mogę być niezadowolony, że znowu pan Rafał przyczynił się do spopularyzowania mojej osoby, za co jestem Mu niewymownie wdzięczny! - uśmiech się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Bezcenny Izrael" dostanie w arendę złoża gazu łupkowego? Jest mi wstyd za Jana Dworaka, który razem ze mną walczył w ROPCiO z cenzurą i ograniczeniami wolności słowa - Stanisław Michalkiewicz o nie tylko merdialnych działaniach przybliżających Nowy Porządek w Polsce Wysłane poniedziałek, 16, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Brytyjskie mohery pokonały 2 : 1 siły postępu - prof. Jerzy Przystawa Wysłane poniedziałek, 9, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 4)

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 3)

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 2)

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 1)

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

Co się stało?

W piątek 6 maja 2011 r., o godzinie 20.44 BBC przekazała oficjalną wiadomość, że obywatele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej zdecydowanie, większością głosów ponad 2 : 1, odrzucili w referendum propozycję unowocześnienia ich systemu wyborów do Izby Gmin i wprowadzenia australijskiego systemu AV w miejsce obowiązującego od niepamiętnych czasów systemu FPTP (First Past The Post - "pierwszy na mecie"). Do tej pory mandat, w jednomandatowym okręgu wyborczym (JOW), przypadał kandydatowi uzyskującemu najwięcej głosów poparcia. W systemie AV (Alternative Vote - głos alternatywny) wyborcy mieliby obowiązek ponumerowania wszystkich kandydatów stosownie do swoich sympatii, a mandat uzyskiwałby kandydat, któremu, po odpowiednich przeliczeniach przypadałoby ponad 50% preferencji. Ten nowoczesny i udoskonalony system stosują u siebie, jak dotąd, Australia, Wyspy Fidżi i Papua Nowa Gwinea.

Ale większości Brytyjczyków ta propozycja się nie spodobała. Szuka się różnych wyjaśnień tego przykrego stanu rzeczy. Jedni twierdzą, że termin referendum był źle dobrany: lepiej byłoby głosować jesienią. Inni utrzymują, że kampania na rzecz AV była zbyt niemrawa. Jeszcze inni zarzucają Konserwatystom, że prowadzili walkę nie fair. Twierdzi się też, że lepiej było od razu pójść na całość i zaproponować wybory "proporcjonalne" (jak listy partyjne w Polsce), a nie odwoływać się do półśrodków, jak AV. A według wybitnego brytyjskiego analityka politycznego, prof. Johna Curtisa, zwycięstwo zmurszałej tradycji zapewnili konserwatyści, ludzie starsi i bez wyższego wykształcenia. Wysoko wykształcona, postępowa młodzież była za zmianą. Niestety, było jej za mało. Na 440 okręgów głosowania zwolennicy "Tak dla AV" zwyciężyli jedynie w kilku, ale za to nie byle gdzie, bo w Cambridge, w okręgu Lambeth w Londynie i w Kelvin w Glasgow.

Co oznacza taki wynik referendum brytyjskiego?

Po pierwsze
, bolesną porażkę partii Liberalno-Demokratycznej i jej przywódcy, obecnego wicepremiera, Nicka Clegga. To Liberałowie domagali się zmiany systemu wyborczego, referendum to był ich pomysł i zgoda na referendum ze strony Konserwatystów była warunkiem wejścia Liberałów do koalicji rządzącej. Czwartkowe głosowania to prawdziwy cios. Nie tylko bowiem sromotnie przegrali referendum, ale ponieśli też druzgocą porażkę we wszystkich wyborach, jakie odbywały się tego samego dnia: w wyborach do parlamentów narodowych w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej i prawie we wszystkich wyborach samorządowych na terenie całego Królestwa. W porównaniu do poprzednich wyborów z roku 2007 Liberałowie stracili prawie 700 mandatów radnych w samorządach. Nic więc dziwnego, że w samej partii pojawiają się od razu głosy wzywające Clegga do ustąpienia z przywództwa partyjnego. Za wzór w tym miejscu stawia się lidera Laburzystów w Szkocji, który natychmiast po przegranych wczoraj wyborach ogłosił, że ustępuje ze stanowiska. Pojawiają się też głosy krytykujące Liberałów za pozostawanie w koalicji. Niektórzy uważają, że Liberałowie, jeśli chcą uzyskać w przyszłych wyborach parlamentarnych dobry wynik, powinni wyjść z koalicji i przejść do opozycji.

Po drugie, wynik referendum i wyniki wyborów czwartkowych bardzo wzmocniły pozycję premiera, Dawida Camerona i jego partii. Zwycięstwo w referendum to w dużym stopniu jego osobista zasługa. Natomiast wybory lokalne pokazują, że po roku rządzenia jego partia cieszy się równie wielkim poparciem, jak przed ubiegłorocznymi wyborami, co samo w sobie jest wielkim sukcesem. Daje mu to również dodatkowe atuty w polityce międzynarodowej.

Po trzecie, wynik referendum wyrywa dywan spod nóg wszystkich tych światłych krytyków JOW w systemie FPTP, którzy już dawno ogłosili, że jest to system archaiczny i anachroniczny, nie odpowiadający czasom postępu ludzkości, sprzeczny z zasadą sprawiedliwości społecznej, a przede wszystkim, że jest to system, którego sami Brytyjczycy już od dawna chcą się pozbyć. 70% głosujących za systemem FPTP zadaje kłam tej demagogii i pokazuje raz jeszcze, że obywatele, gdy tylko mają szansę wypowiedzieć się w tej sprawie, wybiorą prosty, jasny, zrozumiały i uczciwy system wyborczy, a nie takie czy inne zabawy w przeliczniki. Jest to też optymistyczny sygnał dla innych krajów Europy i świata, że można jeszcze i dzisiaj powiedzieć stanowcze NIE wyborom z listy partyjnych.

Po czwarte, druzgocące zwycięstwo opcji FPTP ma znaczenie dla nas w Polsce, dla perspektyw porzucenia partyjniackiego systemu wyborczego na rzecz wzoru brytyjskiego. Na Wyspach Brytyjskich mieszka i pracuje dzisiaj ok. 2 miliony polskich imigrantów zarobkowych. Aczkolwiek imigranci z reguły mało interesują się życiem politycznym kraju, do którego przyjechali na zarobek, to jednak nie mogli nie dostrzec żywej kampanii referendalnej i z pewnością wielu z nich musiało się dowiedzieć o co ten cały szum i o co chodzi? Dowiedzieli się więc nie tylko, że posłów można wybiera w zupełnie inny sposób niż w Polsce, ale że ogromna większość Brytyjczyków taki sposób popiera i jest z niego zadowolona. W Polsce, jak wiadomo, nie tylko Ruch Obywatelski na rzecz JOW domaga się wprowadzenia brytyjskiego systemu wyborczego, ale sam Premier był łaskaw oświadczyć, że "nie spocznie, dopóki nie wprowadzi w Polsce JOW do Sejmu". Wywiązaniu się z tej obietnicy przeszkadza mu nie tylko opozycja, a nawet i partia koalicyjna, czyli PSL. Jest więc sam jeden przeciwko wszystkim. Można więc teraz mieć uzasadnioną nadzieję, że Polacy, którzy pojechali do Zjednoczonego Królestwa za chlebem, przywiozą stamtąd nie tylko tak nam potrzebne pieniądze, ale przede wszystkim wiedzę o innym rozwiązaniu ustrojowym, innym sposobie wyłaniania posłów i innym ich funkcjonowaniu. Ich pomoc w tym zakresie może się okazać bezcenna.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Kto nie skacze - ten za Tuskiem! - protest kibiców warszawskiego klubu piłkarskiego "Legia" przeciw stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej przez rząd premiera Tuska - cz. 2 Wysłane poniedziałek, 9, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Wykład "Prawem i Lewem" Janusza Korwin-Mikkego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 06.04.2011

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

- Interwencjonizm państwowy: przyczyny i skutki - Janusz Korwin-Mikke jako ekspert w dyskusji Studenckiej Debaty Młodych

"Kto nie skacze - ten za Tuskiem!" - w ten sposób wykrzykiwali swoją frustrację kibice warszawskiego klubu piłkarskiego "Legia" w proteście przed zamkniętym dla nich stadionem klubowym. Na Łazienkowskiej zebrało się ponad 3 tysiące kibiców, skandujących nieprzychylne premierowi Tuskowi hasła oraz trzymających transparenty z epitetami wymierzonymi w decyzję administracji rządowej, której przedstawiciel w osobie wojewody mazowieckiego na polecenie premiera Tuska postanowił zakazać wstępu kibicom na stadion w odwecie za zamieszki wywołane przez kilkudziesięciu osobników na stadionie innego klubu.

"Nie klub jest tu winien - w przygotowaniu pozew zbiorowy przeciwko rządowi. Nie ma zgody na komunistyczne metody stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie dowiedziono ani winy klubu (nie biorącego udziału w organizacji finału PP) ani braków w zabezpieczeniu stadionu Legii ani - co najważniejsze - jakichkolwiek przejawów łamania prawa nie tylko przez kibiców, którzy byli w Bydgoszczy, ale np. nie wybiegli na murawę, albo niczego nie demolowali (dowodów na demolkę do tej pory brak) - także takich, którzy na finale PP nie byli. Po prostu zakupili bilety na jutrzejszy mecz z Koroną Kielce" - oświadczają organizatorzy protestu kibiców warszawskiego klubu "Legia".

Zapraszamy do zapoznania się z drugim fragmentem relacji TV ASME z protestu kibiców "Legii".

Nagranie trwa około 7 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości, jak i cała relacja TV ASME z tego wydarzenia.




Nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem


Kto nie skacze - ten za Tuskiem! - protest kibiców warszawskiego klubu piłkarskiego "Legia" przeciw stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej przez rząd premiera Tuska - cz. 2 Wysłane niedziela, 8, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Protest kibiców warszawskiego klubu piłkarskiego "Legia" przeciw stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej przez rząd premiera Tuska Wysłane sobota, 7, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Protest kibiców warszawskiego klubu piłkarskiego "Legia" przeciw stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej przez rząd premiera Tuska Wysłane sobota, 7, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Wykład "Prawem i Lewem" Janusza Korwin-Mikkego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 06.04.2011

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

- Interwencjonizm państwowy: przyczyny i skutki - Janusz Korwin-Mikke jako ekspert w dyskusji Studenckiej Debaty Młodych

W związku z zamieszkami na stadionie w Bydgoszczy podczas rozgrywek Pucharu Polski w piłce nożnej wojewodowie - mazowiecki Jacek Kozłowski oraz wielkopolski Piotr Florek - zadecydowali o zamknięciu dla kibiców stadionów macierzystych klubów rozgrywających wtorkowy mecz - Legii Warszawa oraz Lecha Poznań. W Warszawie, w piątek o godz. 19.30 rozpoczął się protest kibiców "Legii" przed stadionem. Na Łazienkowskiej zebrało się ponad 3 tysiące kibiców, skandujących nieprzychylne premierowi Tuskowi hasła oraz trzymających transparenty z epitetami wymierzonymi w decyzje administracji rządowej.

"Nie klub jest tu winien - w przygotowaniu pozew zbiorowy przeciwko rządowi. Nie ma zgody na komunistyczne metody stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie dowiedziono ani winy klubu (nie biorącego udziału w organizacji finału PP) ani braków w zabezpieczeniu stadionu Legii ani - co najważniejsze - jakichkolwiek przejawów łamania prawa nie tylko przez kibiców, którzy byli w Bydgoszczy, ale np. nie wybiegli na murawę, albo niczego nie demolowali (dowodów na demolkę do tej pory brak) - także takich, którzy na finale PP nie byli. Po prostu zakupili bilety na jutrzejszy mecz z Koroną Kielce" - oświadczają organizatorzy protestu kibiców warszawskiego klubu "Legia".

Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem relacji TV ASME z protestu kibiców "Legii".

Nagranie trwa prawie 7 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości, jak i cała relacja TV ASME z tego wydarzenia.




Nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem


Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym Wysłane środa, 4, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Wykład "Prawem i Lewem" Janusza Korwin-Mikkego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 06.04.2011

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

W Sali Kongresowej Pałacu im. Stalina w Warszawie 16 kwietnia odbył się Kongres Nowej Prawicy, przygotowany przez nową partię, którą powołał i prezesem został między innymi Janusz Korwin-Mikke. Kongres zgromadził ponad 2 tysiące uczestników, w olbrzymiej większości młodych wiekiem sympatyków nieustającego lidera środowiska konserwatywnych liberałów i wolnościowców w Polsce. Do udziału w kongresie zostali zaproszeni reprezentanci innych środowisk prawicowych mających swoje reprezentacje w parlamencie, jaki pozostający poza nim. Udział wzięli również analitycy i komentatorzy życia gospodarczego "polskiego regionu UE", m.in. wystąpili pp. prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, były wiceprezes NBP, oraz Krzysztof Habich, znany doradca ekonomiczny wielu czołowych polskich przedsiębiorców, przez kilka lat więziony na wniosek urzędników polskiego fiskusa. Głos zabrali również były członek Unii Polityki Realnej, obecnie publicysta jednej z głównych polskich gazet, Rafał Ziemkiewicz oraz były minister obrony narodowej Romuald Szeremietiew. Wystąpienia zaproszonych gości trwały kilka godzin, po zakończeniu obrad uczestnicy przeszli niemal w całości ulicami centrum stolicy, kończąc przemarsz na placu Zamkowym pod kolumną króla Zygmunta III Wazy.

Zapraszamy do zapoznania się z kolejnym fragmentem relacji TV ASME z Kongresu Nowej Prawicy - przemarszem uczestników Kongresu oraz obszerną relacją z wiecu pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na pl. Zamkowym.

Nagranie trwa ponad 11 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości, jak i cała relacja TV ASME z tego wydarzenia.




Nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem


Kongres Nowej Prawicy - 6. część: przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz wiec pod kolumną króla Zygmunta III Wysłane środa, 4, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Kongres Nowej Prawicy - 5. część: wystąpienie przewodniczącego Rady Sygnatariuszów Unii Polityki Realnej Michała Marusika oraz kończąca Kongres przemowa założyciela i wieloletniego prezesa UPR, obecnie prezesa UPR-WiP/Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego Wysłane niedziela, 1, maja 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Rosyjscy śledczy w Polsce przesłuchują osoby przygotowujące Katastrofę Smoleńską, a biskup Pieronek żali się, że tow. generał LWP Jaruzelski nie został zaproszony na beatyfikację Jana Pawła II - Stanisław Michalkiewicz o dodatkowych przyczynach nikłego tętna życia aktorsko-politycznego w okresie Świąt i Wielkiej Majówki Wysłane piątek, 29, kwietnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

Proszę Państwa, cały kraj pogrążony jest w poświątecznej nirwanie i pewnie tak będzie aż do 5 maja, bo jeszcze nie zdążymy ochłonąć ze świątecznej atmosfery, a zaraz będą uroczystości beatyfikacyjne, co prawda - w Rzymie, ale cały kraj żyje tymi uroczystościami beatyfikacyjnymi... Święta Wielkanocne - wiadomo - szalenie trudny moment dla »dialogu z judaizmem"! Zwłaszcza, że z opisu zawartego w Ewangelii wg św. Mateusza, który jest odczytywany w drugim dniu świąt, wynika, że cały ten judaizm jest oparty na pewnym przekręcie i ujawnianie takich okoliczności zawsze bywa kłopotliwe dla zwolenników »dialogu". Tym tłumaczę serię wypowiedzi, które ukazały się w »Gazecie Wyborczej" i na portalach internetowych, których celem jest »troska o pion moralny Kościoła katolickiego". Szczególnie ową troskę wyrażają »ojczykowie", którzy zdezerterowali ze stanu kapłańskiego! Mam na myśli między innymi byłych »ojczyków" Bartosia i Obirka, którzy teraz uchodzą za ekspertów od sanacji Kościoła katolickiego... Nie tylko oni używają sobie teraz pełną paszczą, także Pani Filozofowa zatroszczyła się o »obniżający się poziom wykształcenia duchowieństwa katolickiego«" - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik witryny ASME, komentuje okoliczności obniżonego ostatnio poziomu adrenaliny u niektórych aktorów polskiego życia polityczno-aktorskiego.

Gdyby za reprezentanta "podnoszącego się poziomu wykształcenia pozostałej części społeczeństwa", co ponoć następuje według Pani Filozofowej, uznać najbardziej do tego predestynowaną postać, jaką jest Prezydent RP, pan Komorowski, to chyba nie najlepiej ów poziom by wyglądał, sądząc po Jego wpisach kondolencyjnych złożonych "w bulu i nadzieji" na oczach całej Polski... Tymczasem wyhamowanie tętna życia politycznego w Polsce może wynikać także stąd, że drugiej połowy kwietnia w Warszawie bawi delegacja rosyjskich prokuratorów! Przesłuchują aż 60 świadków zamieszanych w przygotowania do Katastrofy Smoleńskiej. Kilku wybitnych polskich dygnitarzy państwowych balansowało w tych przygotowaniach na granicy sabotażu, jak pamiętamy, a wyniki tego rosyjskiego śledztwa będą takie, jakich sobie życzy Partia! A ta sobie życzy, by jak najwięcej winowajców znalazło się po polskiej stronie i by przy okazji dokonać reorganizacji polskiego rządu w kierunku pożądanym przez Rosjan. Wiemy, że "ruscy szachiści" pamięć mają doskonałą, więc pamiętając po pierwsze - zaangażowanie ministra zagranicznego Radosława Sikorskiego w Afganistanie, kiedy jeszcze nie był ministrem, tylko dziennikarzem, ale niestety dla pana ministra - zaangażowanie nie po tej samej stronie, po której byli "ruscy szachiści", a po drugie - że już "w wolnej Polsce" WSI szpiegowały pana Sikorskiego, udzielając mu kryptonimu "Szpak", to można zacząć się zastanawiać, czy aby nie rozpoczął się sezon polowań na szpaki? Rysuje się więc możliwy scenariusz rekonstrukcji w rządzie, bo czy to przed wyborami, czy po wyborach - na stanowisko ministra zagranicznego może zostać wytypowany koalicyjny kandydat z SLD. Nikt przecież lepiej nie pojedna nas z Rosjanami ani nie "spłaci" Żydów do ostatniego srebrnika, jak jakiś komunista, bo ci przecież niejedno w swym życiu robili i znakomicie przecież nadają się na nadzorców "mniej wartościowego narodu tubylczego"... - zastanawia się publicysta.
W sprawie procesu beatyfikacyjnego papieża Jana Pawła II zabrał głos JE biskup Pieronek. Nie bardzo wiemy komu, ale wytknął on, że na te uroczystości nie został zaproszony "generał LWP" Jaruzelski, mimo że był on świadkiem papieskiego procesu beatyfikacyjnego. Skądinąd wiemy, że towarzysz generał nie potrafił udzielić jakichkolwiek ciekawych wyjaśnień na temat zamachu na papieża Jana Pawła II, przyznając, że... spytał się ówczesnego komunistycznego führera Bułgarii Todora Żiwkowa, czy czasem w ten zamach nie były zaangażowane bułgarskie służby specjalne. Ponieważ towarzysz Żiwkow zaprzeczył, więcej towarzysz Jaruzelski już nie drążył. Towarzysz generał LWP mógłby skądinąd odegrać większą rolę - ale w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego Popiełuszki, ale jakoś nikomu nie przyszło do głowy, by zaprosić go w tym charakterze na ten proces! Proszę zwrócić uwagę, jaki wielki takt wykazały obie strony w tamtym momencie... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa prawie 13 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Rosyjscy śledczy w Polsce przesłuchują osoby przygotowujące Katastrofę Smoleńską, a biskup Pieronek żali się, że tow. generał LWP Jaruzelski nie został zaproszony na beatyfikację Jana Pawła II - Stanisław Michalkiewicz o dodatkowych przyczynach nikłego tętna życia aktorsko-politycznego w okresie Świąt i Wielkiej Majówki Wysłane piątek, 29, kwietnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Dokąd zmierza Wielka Brytania? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 27, kwietnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Już za kilka dni, w czwartek, 5 maja, obywatele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przystąpią do referendum w sprawie systemu wyborczego i odpowiedzą na pytanie sformułowane następująco: "Obecnie Zjednoczone królestwo wybiera członków Izby Gmin w systemie first past the post. Czy system ten powinien być zmieniony na system alternative vote?". Odpowiedź TAK będzie oznaczała, że wyłanianie posłów będzie się odbywało podobnie, jak w Australii - drogą głosowania preferencyjnego - a odpowiedź NIE, że Brytyjczycy pozostaną przy starym systemie, w którym "zwycięzca bierze wszystko", a więc kandydat, który uzyskuje w okręgu największą liczbę głosów, dostaje mandat. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku wybory odbywać się będą w okręgach jednomandatowych (JOW), ale zwycięzcę tych wyborów wyłaniać się będzie inaczej. Zilustrujmy to na przykładzie.

W okręgach jednomandatowych zgłasza się, przeciętnie, 5 kandydatów na jedno miejsce parlamentarne. Wyobraźmy sobie, że w jakimś okręgu, liczącym 100 tysięcy wyborców, wyniki głosowania były następujące:

KandydatLiczba głosówProcent poparcia
White (Partia Demokratyczna)60006,0%
Smith (Partia Pracy)45.00045,0%
Jones (Partia Liberalna)35.00035,0%
Johnson (Zieloni)10.00010,0%
Davies (Niezależni)4004,0%


W dotychczasowym systemie First Past The Post mandat od razu otrzymałby Smith, którego poparło najwięcej, bo 45 tysięcy wyborców (45%). W systemie AV głosy należy ponownie przeliczyć. Wyborcy, przed wrzuceniem głosu do urny, zobowiązani byli ponumerować kandydatów według swoich preferencji, numerami od 1 do 5. Odkłada się więc na bok głosy, w których numer 1 uzyskał ten, kto zdobył najmniej głosów (Davies) i przydziela się te głosy pozostałym kandydatom, zamieniając numer 2 na 1, numer 3 na 2, 4 na 3 i 5 na 4.

Przypuśćmy, że połowa wyborców Daviesa dała numer 2 Smithowi, a połowa Jonesowi. W ten sposób Smith i Jones mają o 2 tysiące głosów więcej, co daje im, odpowiednio, 47 000 i 37 000. Nadal nie ma więc zwycięzcy, bo żaden z nich nie przekroczył 50%.

W następnym kroku odkłada się na bok głosy oddane na White'a (6 tysięcy) i przydziela je pozostałym kandydatom w ten sam sposób. Gdyby teraz się okazało, że w tych głosach nieco więcej niż 3 tysiące wskazało Smitha jako nr 2, to Smith miałby już ponad 50% i mandat. Jeśli nie, to procedurę należałoby powtórzyć. Postępując podobnie z głosami oddanymi na Johnsona.

Na Wyspach Brytyjskich trwa energiczna kampania referendalna, a w tej kampanii ostre, często emocjonalne i demagogiczne wypowiedzi zwolenników "NO" i zwolenników "YES". Koalicja rządząca jest podzielona: Konserwatyści są w całości za "NO", a Liberałowie - inicjatorzy tego referendum - za "YES". W pozostałych partiach jest różnie, Laburzyści są podzieleni. Obecny szef Partii Pracy uważa referendum za stosowną okazję do obalenia Camerona, który wypowiada się stanowczo przeciw AV. Jednak była przewodnicząca Partii Pracy i minister Spraw Zagranicznych w rządzie Toniego Blaira, Margaret Beckett, sformułowała swój stosunek zwięźle: "Nasz system jest prosty, uczciwy i decyduje o tym, kto sprawuje rządy. AV natomiast jest kosztownym i skomplikowanym politycznym bublem" (complicated political fudge).

Przeciwko obecnemu systemowi wysuwa się zarzuty o marnowaniu głosów, o niesprawiedliwości i niereprezentatywności, a podnosi się jako zaletę, że system AV zapewnia ponad 50-procentowe poparcie zwycięskiemu kandydatowi. Ale czy to prawda?

Na stronie internetowej Australian Electoral System znajduje się przykład wyborów z 1990 roku w okręgu Richmond, w którym szef rządzącej partii, National Party of Australia, Charles Blunt, przegrał z mało znanym kandydatem Neville Newellem. W "pierwszej rundzie" Blunt uzyskał 40,9% głosów poparcia, a Neville Newell 26,7%. Głosy trzeba było redystrybuować i przeliczać siedmiokrotnie, zanim wyłoniono zwycięzcę! Za siódmym przeliczeniem, kiedy już odrzucono i rozdystrybuowano głosy pozostałych sześciu konkurentów, wygrał Newell z poparciem 50,5% wobec 49,5% Blunta. Czy taki rezultat przekonuje nas do bezwzględnej przewagi jednego kandydata nad drugim?

Przeciwko AV wystąpiło, z listem otwartym, 25 znanych brytyjskich historyków, takich jak Niall Fergusson, David Starkey, Simon Sebag-Montefiore, Anthony Beevor i inni. Piszą oni, że system AV jest "głęboko nie-brytyjski" (profoundly un-British) i podkopuje zasady demokracji, przede wszystkim zasadę równości głosów wyborców, gdyż głosy jednych liczy się po wiele razy, a innych tylko raz. Przywołuje się opinię Winstona Churchilla z 1931 roku (wtedy też była batalia o wprowadzenie AV), że "w systemie AV o wyborze decydują najbardziej bezwartościowe głosy oddane na najbardziej bezwartościowych kandydatów", że o wyborze decyduje ślepy traf, co obniża szacunek dla Parlamentu i procedur parlamentarnych. Nic więc dziwnego, że z przykładu głosowania australijskiego skorzystały, do tej pory, jedynie Fidżi i Nowa Gwinea, które zresztą wcale z takiego sposobu wyborów nie wydają się być zadowolone.

W kampanii politycznej, w której chodzi o zwycięstwo jednej partii nad inną, trudno o prawdę i wyważone argumenty. Z polskiej perspektywy o tyle trudno wyrobić sobie dobrze uzasadnioną opinię, że oba konkurujące tam systemy, to dwa systemy JOW, oba gwarantujące odpowiedzialność posłów przed wyborcami, oba respektujące zasady demokracji w stopniu nieporównywalnym z tym, co dzieje się w Polsce, oba gwarantujące obywatelom ich bierne i równe prawo wyborcze. Być może najbardziej istotną między tymi systemami różnicę wskazał premier David Cameron: gdy Zjednoczone Królestwo wprowadzi u siebie australijski system AV, to rządy koalicyjne staną się regułą, a nie wyjątkiem, jak do tej pory! W istocie, rząd Camerona jest pierwszym brytyjskim rządem koalicyjnym po II wojnie światowej.

Porównajmy te dwa systemy przez lupę historii: od 1919 roku Australijczycy 36 razy wybierali swój Parlament. W tym 25 razy w wyniku wyborów powstawały rządy koalicyjne, a tylko 11 razy jedna partia obejmowała władzę. Jak więc widzimy, jest to zupełne przeciwieństwo sytuacji brytyjskiej. Pod tym względem skutki AV zbliżone są do skutków tzw. ordynacji proporcjonalnej, gdzie koalicyjność jest żelazną regułą, a sytuacji, w której w wyniku wyborów jedna partia przejmuje władzę (i odpowiedzialność za państwo!) nie podobna znaleźć ze świecą.

Czy ogół Brytyjczyków, tak jak ich Liberałowie, życzy sobie koalicyjnych rządów? Czy podoba im się sytuacja podobna do polskiej, gdzie zawsze premier ma na kogo zwalić winę za niepowodzenia swego rządu i usprawiedliwiać swoje braki tym, że on nic nie może, bo wszyscy są przeciwko niemu? Niedawno słyszeliśmy jak Donald Tusk wyjaśniał w ten sposób dlaczego jeszcze nie zrealizował swego koronnego postulatu: wyborów jednomandatowych do Sejmu! Podobnie tłumaczył się stale Jarosław Kaczyński i podobnie wszyscy ich poprzednicy.

Ale to sprawa Brytyjczyków. Chcą słabego brytyjskiego rządu - daj im Boże zdrowie! A my? Czy my też chcemy słabych brytyjskich rządów? Mój ulubiony pisarz polityczny, Stanisław Cat-Mackiewicz, zapewniał, że każdy Polak Anglików, z roku na rok, coraz bardziej nienawidzi, więc też życzy im wszystkiego najgorszego. Idąc zatem śladem historycznych upodobań, odpowiem: ależ proszę bardzo! Niech Anglicy, jak najbardziej, mają słabe, jak najsłabsze rządy i jak najsłabsze państwo! Dość już nam naszkodzili i naoszukiwali! Nie potrzebne nam silne Zjednoczone Królestwo!

Tylko wygląda mi na to, że i Unia Europejska też nie bardzo przepada za Brytyjczykami i za ich rządami. Unii Europejskiej też nie w smak silne brytyjskie państwo. Bez wątpienia biurokracja brukselska najbardziej kocha słabe rządy, bo one wtedy nie podskakują, przyjmują spokojnie brukselskie dyrektywy i pozwalają unijnej biurokracji robić co się jej podoba. Jak widzimy przez każde okno, Unia Europejska popiera na całym Kontynencie, listy partyjne i tzw. wybory proporcjonalne.

Dlatego wynik brytyjskiego referendum będzie miał wielkie znaczenie dla całej Europy. Jeśli zwycięży "NO dla AV", to będzie to znak, że przynajmniej tam, pod drugiej stronie Kanału, konserwatywne społeczeństwo, przywiązane do zasad demokracji praktykowanych tam od stuleci, nie daje sobie narzucić unijnego wędzidła, że chce nadal samo stanowić o swoim losie, o swojej gospodarce, o swoich instytucjach, o swoich wojnach.

Jeśli Brytyjczycy ulegną egoistycznej, partyjnej, lewackiej propagandzie i dadzą sobie narzucić obcy im system wyborczy, to będzie oznaczało, że kolejnym krokiem będą listy partyjne i podbój dumnego i zarozumiałego Albionu stanie się nieunikniony. Mimo mojej antypatii wobec Anglików, nie wiem czy wypada mi się na to cieszyć.

26 marca 2011 r.

Jerzy Przystawa


Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Odszedł Stanisław Szczuka...
Świadkowie Historii Prawdziwej: Stanisław Szczuka, adwokat w procesach tzw. radomskich i ursuskich z roku 1976 mówi o przyczynach protestu antykomunistycznego z tamtego okresu i o nieznanych aspektach powstania Komitetu Samoobrony Społecznej "KOR"
Wysłane wtorek, 26, kwietnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Antonim Zambrowskim:

- Koncepcja Romana Dmowskiego została zrealizowana przez Stalina, któremu podpowiedzieli ją polscy komuniści - Antoni Zambrowski o meandrach polskiej historii

"Z wielką przykrością zawiadamiam (wstrzymywałem się z tym przez Święta), że Stanisław SZCZUKA, mój przyjaciel - nie żyje.
Był to wybitny specjalista od procesów apelacyjnych - i jeden z tych adwokatów, którzy nie obawiali się bronić w procesach politycznych, które przecież nie przynosiły pieniędzy, a na ogół powodowały kłopoty. Już w 1956 roku występował w imieniu ludzi tępionych przez reżym Bieruta, potem w 1968, w 1970, w 1976... Bronił »taterników« i obalaczy Lenina z »Ruchu«.
W 1976 podpisał tzw. List 14 - słusznie protestując przeciwko wpisywaniu do Konstytucji PRL punktu o »nienaruszalności sojuszu z ZSRS« - co czyniło z PRL formalny protektorat.
Nie był to jednak »człowiek opozycji«. Był to człowiek sprawiedliwy. Gdy w »sprawach radomskich« zginął był przypadkiem śp. Jan Brożyna (nie miał nic wspólnego z protestami, zmarł z pobicia w niewyjaśnionych okolicznościach w pobliżu pijackiej meliny) i KOR próbował oskarżać dwóch funkcjonariuszy MO o mord polityczny (bo rewolucji potrzebna jest ofiara - podobnie było w Krakowie, gdzie do niedawna jeszcze usiłowano zrobić »ofiarę bezpieki« ze śp. Stanisława Pyjasa) - Mecenas wziął ich w obronę.
W 1981 wystąpił do sądu o rejestrację Solidarności Wiejskiej. A dalej - już normalnie... Jeszcze w 1987 bronił członków Ruchu »Wolność i Pokój«.
Autentyczny człowiek Prawicy, nasz Wielki Przyjaciel, prawdziwy konserwatysta.
Niech teraz z góry spokojnie patrzy na sprawy tego świata. Weźmiemy je w swoje ręce!
Z uwagi na wyjazd nie będę mógł uczestniczyć w piątkowym pogrzebie msza św. w kościele pw. św. Karola Boromeusza o 12.00 - ale będę na mszy św. za Jego duszę - jutro, we środę, w kościółku pw. św. Benona na Nowym Mieście (ul. Piesza 1) o 19.tej".

Za witryną Janusza Korwin-Mikkego.

Nota o Stanisławie Szczuce z "Encyklopedii Solidarności":

"Stanisław Szczuka, ur. 25 XI 1928 w Warszawie. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, Wydz. Prawa (1952).
1951-1955 aplikant adwokacki, 1955-1993 adwokat. Od 1956 zaangażowany w prowadzenie spraw politycznych, m.in. w 1956 w sprawę rehabilitacji członków kierownictwa Polski podziemnej skazanych w procesach stalinowskich; aresztowanych w III 1968 studentów UW i ASP; Jakuba Karpińskiego w procesie tzw. taterników; osób oskarżonych o »zakłócanie spokoju społecznego« w XII 1970; Jana Kapuścińskiego i Stefana Niesiołowskiego w procesie organizacji Ruch (za zbyt śmiałą obronę zawieszony na 3 mies. w prawie wykonywania zawodu); Wojciecha Ziembińskiego sądzonego za akcje niepodległościowe, np. wywieszanie klepsydr 11 XI; Władysława Siły-Nowickiego nieprawdziwie oskarżonego o fałszerstwo; w 1976 obrońca w procesach radomskich oraz licznych sprawach o nadużycie władzy przez funkcjonariuszy MO i prokuratury. W 1976 współautor (z Janem Olszewskim, Antonim Pajdakiem, W. Ziembińskim) Listu 14 z protestem przeciwko umieszczeniu w Konstytucji PRL zapisu o nienaruszalności sojuszu z ZSRR. Współpracownik Biura Interwencyjnego KOR.

W 1981 wystąpił do sądu o rejestrację »Solidarności Wiejskiej«.

Po 13 XII 1981 obrońca m.in. dziennikarzy biuletynów »S« w Puławach, animatorów radia »S« w Warszawie, robotników oskarżonych o kontynuowanie działalności związkowej, kolporterów niezależnych wydawnictw. W 1983 obrońca w procesie MRKS, w 1987 członków Ruchu WiP".


Nasz serwis z tej smutnej okazji prezentuje po raz kolejny jeden z wywiadów przeprowadzonych przez naszego współpracownika Antoniego Zambrowskiego z śp. mecenasem Stanisławem Szczuką - na temat Jego dokonań opozycyjnych w czasach okupacji sowieckiej i rządów polskich kolaborantów z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej...
Pierwotna emisja tego wywiadu jest dostępna POD TYM ADRESEM.

Nagranie łącznie trwa ponad 34 minuty. W Klubie TV ASME - jest dostępna wersja o doskonałej jakości.



Nagrania Antoniego Zambrowskiego dla TV ASME