![]() Polska jest atrakcyjna dla inwestycji krajowych i zagranicznych, bo mamy wiele atutów w porównaniu ze starzejącymi się i degenerującymi się społeczeństwami zachodniej części Europy - wykład eksperta CAS Ireneusza Jabłońskiego w Klubie Dyskusyjnym UPR Wysłane niedziela, 1, kwietnia 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Przedstawiamy Państwu notację wykładu "Polskie atuty w walce konkurencyjnej w Unii Europejskiej", wygłoszonego przez eksperta Centrum im. Adama Smitha Ireneusza Jabłońskiego w cyklu spotkań Klubu Dyskusyjnego Okręgu Mazowieckiego i Oddziału Stołecznego Unii Polityki Realnej. O, felix culpa! - prof. Jerzy Przystawa Wysłane sobota, 31, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Niezwykłe poruszenie środowisk akademickich, wywołane wejściem w życie ustawy lustracyjnej, budzi we mnie mieszane uczucia zaskoczenia i nadziei. Żyjąc i pracując na dużym uniwersytecie od ponad 50 lat, nie przypominam sobie równie gorącej reakcji na cokolwiek się w tym, bogatym w wydarzenia, półwieczu działo. "Gazeta Wyborcza", która stoi niejako na czele "frontu antylustracyjnego", publikuje najbardziej obszerną dokumentację protestu, zamieszczając uchwały rad, wypowiedzi rektorów itp. Prof. Tadeusz Luty, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, w wywiadzie przeprowadzonym przez Beatę Maciejewską mówi, że "środowisko akademickie jest zobowiązane protestować przeciwko patologiom życia politycznego i społecznego". To są święte słowa i tak powinno być! Tyle tylko, że od czasu historycznej Rady Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego w marcu 1968 nie przychodzi mi na myśl żadne inne posiedzenie równie dostojnego gremium, na którym uczeni chcieliby się wypowiedzieć na temat jakichś "patologii". Piszę tu o tej właśnie radzie nie dlatego, że jestem (byłem) jej członkiem, ale dlatego, że także wtedy, w roku 1968, nie wiem czy potrzeba było aż palców jednej ręki, żeby policzyć jakie inne oficjalne ciała naukowe do tamtego protestu odważyły się dołączyć?
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Miało być: "MY rządzić będziemy inaczej" - Łukasz Perzyna o powrocie błędów z czasów rządów AW"S"-UW w polityce rządzącej formacji PiS Wysłane piątek, 30, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Miało być: "MY rządzić będziemy inaczej" - Łukasz Perzyna o powrocie błędów z czasów rządów AW"S"-UW w polityce rządzącej formacji PiS Wysłane piątek, 30, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
"Jarosław Kaczyński spotkał się niedawno z Mathiasem Döpfnerem, szefem wydawnictwa Axel Springer w Polsce. To nie jest nic dziwnego, że szef rządu polskiego zjadł kolację z przedstawicielem międzynarodowej instytucji medialnej, która płaci podatki w Polsce, lecz przy tej okazji ujawniło się parę zdecydowanie niekorzystnych dla tego rządu szczegółów. Po pierwsze: nie podano po nim komunikatu. Nie podano, choć miało być niby to spotkanie kurtuazyjne, jak mówił Jan Dziedziczak, rzecznik prasowy rządu - takie spotkania z innymi reprezentantami są zawsze odnotowywane. Pojawiły się za to przecieki w mediach konkurencyjnych do Axela Springera, wraz z całą możliwą tego spotkania otoczką. Oto niedawno stracił stanowisko prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Cezary Banasiński za to, że nie dostrzegał przeciwwskazań dla dalszego inwestowania Axela Springera w sektorze mediów, ale mediów, w których do tej pory ten koncern nie był aktywny: mediów elektronicznych, telewizyjnych. A tu już dochodzimy do magicznego pojęcia »koncentracja kapitałowa w mediach«. W podobny sposób postępował na polskim rynku prasowym - usiłując opanować go dla siebie" - Łukasz Perzyna, analityk "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, komentuje ważne, choć mało naświetlone przez merdia "głównego nurtu" wydarzenie ze sfer rządzących.| Kto utworzy nową partię na terenie zniwelowanym po Platformie Obywatelskiej? - Stanisław Michalkiewicz o zdarzeniach na scenie politycznej po przyjęciu Deklaracji Berlińskiej Wysłane środa, 28, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Kto utworzy nową partię na terenie zniwelowanym po Platformie Obywatelskiej? - Stanisław Michalkiewicz o zdarzeniach na scenie politycznej po przyjęciu Deklaracji Berlińskiej Wysłane środa, 28, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
"Amatorzy doskonale wiedzą, że wódka żołądkowo-gorzka wcale nie jest gorzka, raczej słodka, a z żołądkiem ma tyle wspólnego że może szkodzić na żołądek, jak ktoś nie jest przyzwyczajony, a napije się za dużo... Producentem wódki żołądkowo-gorzkiej jest pan Janusz Palikot, przedsiębiorcza z Lubelszczyzny, który jest jednocześnie wybitnym członkiem Platformy Obywatelskiej. Właściwie nie wiedzieliśmy o tym, że jest tym wybitnym członkiem, politykiem i posłem, bo jakoś obiektywy aparatów fotograficznych unikały utrwalenia jakiegokolwiek wybitnego dzieła pana posła, ale ostatnio szalenie się zaktywizował politycznie: wydał książkę i następnie zapowiedział, że jutro - 28 marca złoży wniosek do pana Tuska, by ten wyrzucił pana Jana Marię Rokitę z Platformy. To jest zdarzenie, które mieści się doskonale w sekwencji innych zdarzeń, pozornie od siebie oderwanych, ale mających ze sobą bardzo ścisły związek, mianowicie: przyjęcie Deklaracji Berlińskiej 25 marca, w niedzielę, a wcześniej - ujawnienie nagrań prywatnej rozmowy, jaką przeprowadził w stanie chyba skazującym spożycie... chyba wódki żołądkowo-gorzkiej... pan Oleksy z panem Gudzowatym. W środowisku dżentelmenów utrwalił się już zwyczaj, jak się okazuje, nagrywania prywatnych rozmów, a następnie publikowania tych nagrań na użytek dziennikarzy śledczych, którzy dostają już do pracy gotowce. W tej rozmowie pan Oleksy straszliwie oczernił pana Kwaśniewskiego, że jest nygusem, co jest tajemnicą poliszynela, ale także - że ma kłopoty z wyliczeniem majątku, jaki udało się mu uciułać w czasie dziesięciu lat sprawowania prezydentury, co też właściwie jest tajemnicą publiczną" - Stanisław Michalkiewicz, jeden z najlepszych komentatorów prawicowych, analizuje skutki zbyt dużej konsumpcji wódki żołądkowo-gorzkiej przez znanych i lubianych przez spore grono osób aktorów sceny teatru politykierskiego "polskiego regionu UE".| "Lody" przełamane? - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 27, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Na marginesie raportu ambasadora informującego o deklaracji kanclerza Bismarcka, że zagraniczna podróż następcy tronu nie ma żadnego, ale to żadnego znaczenia politycznego, rosyjski cesarz Aleksander III napisał: "czto-to zatiewajet etot obier-skot, no czto imienno - nieizwiestno" (to ober-bydlę coś kombinuje, ale co konkretnie - nie wiadomo). Na szczęście dzisiaj już nie te czasy, czasy dyplomacji, co to służyła nie tyle wyrażaniu, co raczej ukrywaniu myśli. Dzisiaj wszystko jest jawne; co w sercu, to i na ustach. Nikt niczego nie kombinuje, a gdyby nawet i kombinował, to o wszystkim natychmiast szczerze informuje. Dlatego też jeszcze nie możemy przyjść do siebie po niezwykle szczodrym obsypaniu narodu polskiego i Polski komplementami przez panią Anielę Merkel, kanclerki Niemiec, która przybyła do Warszawy z wizytą mającą przełamać istniejące ponoć w stosunkach niemiecko-polskich "lody". Skąd te "lody" w sytuacji, gdy Niemcy nie tylko nas komplementują, ale w ogóle - gotowe są przychylić nam nieba?| Zegarmistrz światła państwowy - Krzysztof Mazur Wysłane wtorek, 27, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Dokąd zmierzasz Akademio? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane wtorek, 27, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Przez polskie akademie przewala się fala buntu i nieposłuszeństwa obywatelskiego. Trudno uwolnić się od mimowolnego Schadenfreude: oto środowisko, które od dziesięcioleci przywykłem uważać za najbardziej oportunistyczne, samolubne i nacechowane serwilizmem wobec każdej władzy; dystansujące się od wszelkich spraw, jakie wykraczają poza własne podwórko - mobilizuje się nagle we froncie "nieposłuszeństwa obywatelskiego", wzywa do nie poddania się rygorom ustawy lustracyjnej i w imię "zachowania godności" gotowe jest do najwyższych poświęceń. Ogłasza profesor Janusz Grzelak, dziekan Wydziału Psychologii UW: "jestem gotów stracić pracę, byle zachować godność". Specjalna uchwała Prezydium PAN z 20 marca 2007 r. stwierdza, że ustawa ta "gwałci zakorzenioną głęboko w polskiej tradycji prawa zasadę autonomii szkolnictwa wyższego i nauki". Zbierają się senaty i rady wydziałów, zbierają się rektorzy i z całej Polski rozlega się jeden wielki "jęk" protestu!
Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW| Mistyka Służby III Wysłane poniedziałek, 26, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Patrz też: |
Niektórzy starsi, a właściwiej: bardziej dojrzali wiekiem obserwatorzy sceny teatralnej polityki naszego (?) "polskiego regionu UE" pamiętają oznajmioną niby mimochodem uwagę tzw. generała MO, tow. Czesława K., obecnie o statusie przestępcy nieprawomocnego, o piętnastoletnim okresie danym do dyspozycji nomeklaturze PZPR-owskiej i jej janczarom z "wiejskich" (poprzednie i właściwe miejsce pracy, a zarazem wyznania agenturalnego tow. generała MO) i "chuopskich" struktur - na "zagospodarowanie się" w nowych rolach "kapitalistów nowego etapu".| Nie będzie ekstradycji Stefana Michnika - Tadeusz M. Płużański Wysłane poniedziałek, 26, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Na temat: |
Stefan Michnik, stalinowski sędzia wojskowy, przyrodni brat naczelnego "Gazety Wyborczej", a także - co niedawno wyszło na jaw - agent zbrodniczej Informacji Wojskowej, nie poniesienie żadnej odpowiedzialności za swoje bezprawne czyny. Przyznają to - oczywiście pośrednio - nawet ścigający go prokuratorzy IPN. Od lat nie można bowiem ustalić, czy obecny obywatel Szwecji Stefan Michnik to ta sama osoba, co były obywatel Polski o tym samym imieniu i nazwisku. Nasi śledczy nie są w stanie go zidentyfikować, gdyż... w szwedzkich dokumentach jego data urodzenia różni się o jeden dzień od tej, która figuruje w dokumentach polskich. Niewykluczone, że w innym przypadku Szwecja, gdzie Michnik mieszka, wydałaby Polsce tego mordercę w todze.| Moje rodzinne sprostowanie - Antoni Zambrowski Wysłane poniedziałek, 26, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Nie kruszyłbym kopii z Bohdanem Urbankowskim o jego niezmiernie interesujący artykuł o długim tytule "Aniołowie stróże (więzienni) w nowych szatach czyli drugie pokolenie UB atakuje", gdyby nie to, że napisał dwie niezbyt ścisłe rzeczy o moim ojcu. Stary dowcip z czasów PRL mówił, że towarzysze sowieccy - to nie są nasi przyjaciele, lecz bracia. Przyjaciół wszak sobie się wybiera, zaś braci po prostu się ma. Tak samo ojca i matkę. Kiedyś spowiadający mnie w kościele św. Jacka ojciec dominikanin tłumaczył mi, że muszę czcić swoją matkę, choć jest komunistką, bo przykazanie Boże głosi: czcij ojca swego i matkę swoją. Niezależnie, czy owi rodzice są pobożni, czy też nie.Zostań donatorem naszych publicystów: |
| Z polską "centroprawicą" jest dzisiaj źle, powinna uczyć się na błędach innych, a nie własnych - Łukasz Perzyna o panoptikum "drugiej sprawy Oleksego" Wysłane sobota, 24, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
| Pobierz |![]() Z polską "centroprawicą" jest dzisiaj źle, powinna uczyć się na błędach innych, a nie własnych - Łukasz Perzyna o panoptikum "drugiej sprawy Oleksego" Wysłane sobota, 24, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
"Jonasz, jak pamiętamy z historii biblijnej, niezawodnie ściągał zagładę na wszystkich, również sprawiedliwych na pokładzie statku. Jonaszem post(?)komunistycznej lewicy okazał się Józef Oleksy, mamy drugą »sprawę Oleksego«, pierwsza doprowadziła do zmiany u stery władzy - oskarżony o kontakty z szpiegiem sowieckim Ałganowem, musiał Oleksy ustąpić, i to w momencie kiedy SLD ciszył się wysokimi notowaniami. Jak się idzie na spotkanie z Aleksandrem Gudzowatym, działającym we wrażliwym sektorze strategicznej części gospodarki - bezpieczeństwa energetycznego państwa - należy się mieć na baczności. SLD wybrał innych oligarchów niż Gudzowatego - Jana Kulczyka, ścieżkę dziwnych, Rywinowych interesów, więc ten oligarcha miał wiele powodów, by pałać niechęcią do byłych towarzyszy walki" - Łukasz Perzyna, komentator i analityk "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, komentuje głośne opublikowanie "taśm prawdy Oleksego".![]() Sprawy wartości moralnych lepiej pozostawić w gestii lokalnych społeczności - Dariusz Wieczorek, prezes Okręgu Mazowieckiego UPR o parlamentarnej próbie penalizacji posiadania i rozpowszechniania materiałów obscenicznych Wysłane piątek, 23, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
"Czy są państwo zwolennikami twardej pornografii albo pornografii - w ogóle? Oto mieszkańcy podwarszawskiego Józefowa postanowili niedawno powiedzieć zjawisku pornografii »nie« i zawiązali komitet, by mu przeciwdziałać. Matkom nie spodobało się, że ich dzieci mają kontakt z pismami pornograficznymi w sklepach, kiedy wchodzą do nich po zakupy i na początek przedstawiciele komitetu odwiedzili takie placówki, zapowiadając bojkot tych, które nie wycofają takich czasopism z oferty. Właściciele przeliczyli, czy opłaca się im utrzymywanie dotychczasowego stanu w sytuacji odpływu klienteli i szybko pozbyli się obscenicznych materiałów" - mówi Dariusz Wieczorek, prezes Okręgu Mazowieckiego UPR.| WIELKI GŁÓD, CZYLI SOWIECKIE LUDOBÓJSTWO NA UKRAINIE W LATACH 1932 - 1933 - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane czwartek, 22, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
Po przewrocie bolszewickim, przez Rosję przetoczyły się w sumie trzy fale głodu: na początku lat 20., Wielki Głód lat 30. i po II wojnie światowej (w latach 1946-47). Głód w latach 30. - najtragiczniejszy w skutkach - szczególne nasilenie przybrał na terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR (dzisiejsza Ukraina wschodnia i centralna), pochłaniając kilka milionów ludzi. Klęska głodowa nastąpiła zatem w jednym z najbardziej urodzajnych regionów Europy. Jedyną przyczyną była stalinowska polityka terroru. Apogeum Wielkiego Głodu przypada na wiosnę 1933 r.| Dobry policjant wchodzi do akcji - Krzysztof Mazur Wysłane poniedziałek, 19, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
| Kompromis w służbie Bezpieczeństwa - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 19, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
"Panie Boże, jeśli jesteś, zbaw duszę moją, jeśli ją mam". Podobno tak właśnie modlił się francuski żołnierz w epoce rewolucji, która wstrząsnęła dotychczasowymi dogmatami, by na ich gruzach wznieść niewzruszalny dogmat kompromisu. Kult kompromisu jest następstwem podważenia chrześcijaństwa i ubóstwienia demokracji, a właściwie nie tyle demokracji, co Ludu, jako jedynego źródła Władzy i Prawa. Tak było w wieku XVIII, kiedy to filozofowie jeszcze naiwnie wierzyli w "dzikiego Hurona", którego, ma się rozumieć, nigdy nie widzieli na oczy, a ponieważ Lud był prawie tak samo obcy i nieznany, niczym Irokezi, więc łatwo było przypisać mu atrybuty boskie. Te naiwniactwa rozwiał Napoleon, przekonując, że umiejętnie grając na emocjach Ludu, można wyprowadzić go na zatracenie, a on, w entuzjastycznym zachwycie nawet tego nie zauważy. W XX wieku, po kompromitacji kultów ubóstwianych wodzów w osobach wybitnych przywódców socjalistycznych Adolfa Hitlera i Józefa Stalina (nawiasem mówiąc, ciekawe dlaczego Sławomir Sierakowski tak się w "Rzeczpospolitej" dystansuje od Hitlera; to przecież w końcu człowiek lewicy, która niezależnie od różnych "błędów i wypaczeń", przecież zawsze "dobrze chciała", a i teraz znowu chce jak najlepiej, nieprawdaż?) Te skompromitowane kulty pozbawiły również niewinności Lud, który w znacznej - ba - przeważającej części dał się "nadczłowiekom" uwieść. Ale dzisiejsze "nadczłowieki" też czegoś się od Stalina i Hitlera nauczyły - co mową wiązaną streścił Janusz Szpotański w "Carycy i zwierciadle": "Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Toż w nich przetapia się historia!". Dzisiejsze "nadczłowieki" Ludem w gruncie rzeczy gardzą i - opanowawszy wszystkie dziedziny kształtującego wyobraźnię Ludu przemysłu rozrywkowego, podsuwają mu co i rusz rozmaite makigigi. Zwrócił na to kiedyś uwagę Józef Mackiewicz, wspominając, jak to w dzieciństwie wielkie wrażenie zrobił na nim paryski dorożkarz, czytający na koźle gazetę. Jako dziecku szalenie mu zaimponował kulturą i światowością. Ale w wieku dojrzałym Mackiewicz bardziej cenił białoruskiego chłopa, który, zamiast gazetowymi rewelacjami, pasjonował się takimi oto głupstwami: czy, dajmy na to, jest Bóg? Gdzie jest prawda? I tak dalej. Dzisiaj pewnie takich chłopów nie ma nawet na Białorusi, bo przecież i tam mają telewizję, która bombarduje audytorium opisami "różnicy między przodkiem a tyłkiem" albo przedstawieniami "budowy cudnej tronu monarszego; jego poręczy słodkich i nóg sprawiedliwych". Zarówno tam, bowiem, jak i tu, gdzie z jednej strony "nadczłowieki" schlebiają Ludowi, ale z drugiej biją go pałami, polewają wodą, podglądają i podsłuchują, pozwalając mu, ma się rozumieć, wybrać sobie jak nie tego, to tamtego pałowacza i podglądacza, ale samej zasady pałowania i podglądania nie pozwalając mu zakwestionować. No a Lud, jak to Lud; też nie lubi być pałowany ani podglądany, więc pozostaje tylko wytłumaczyć mu, najlepiej od przedszkola, poprzez szkołę, uniwersytet i niezawodne media - że jedynym sposobem na uniknięcie tych przykrości jest kompromis. | Kogo dofinansowuje Mazowiecki Urząd Marszałkowski? - Dariusz Wieczorek Wysłane czwartek, 15, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
| Salomon na łonie Abrahama - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane środa, 14, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
W Izraelu zmarł Salomon (Szlomo) Morel, były naczelnik "polskich", a w rzeczywistości ubeckich obozów śmierci w powojennej Polsce - w Świętochłowicach-Zgodzie (według komunistycznej propagandy dla Niemców, ale w praktyce dla wszystkim wrogów "ludu") i Jaworznie ("reedukacja" młodych patriotów), a po ucieczce z Polski na początku lat 90. - dziadek izraelskich wnuków. Jego życie było pasmem niegodziwości i zbrodni, które nigdy nie zostały osądzone.