lipca 7, 2011 - sierpnia 2, 2011

Ci, co rozpoczęli powstanie, w każdym kraju trafiliby pod sąd wojenny! - Janusz Korwin-Mikke z okazji obchodów 67. rocznicy Powstania Warszawskiego Wysłane wtorek, 2, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz











"JOW do Senatu to mit i nic więcej" - prof. Jerzy Przystawa Wysłane niedziela, 31, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu wywołało pewne zamieszanie w szeregach polskich fachowców od nauk politycznych, albowiem jest to rozwiązanie dokładnie niezgodne z obowiązującą ponad pół wieku na polskich uczelniach wykładnią, czym jest demokracja i jakie wybory mają prawo uchodzić za demokratyczne, a jakie za ich przeciwieństwo. Na dodatek wariant JOW, wprowadzony Kodeksem Wyborczym, nie jest nawet taki, jaki obowiązuje we Francji - a więc wybory w dwóch turach, z wymogiem większości bezwzględnej w I turze - ale najbardziej prymitywny i obskurancki, jaki od ponad 200 lat funkcjonuje w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie. Kłopot, naturalnie, jest taki, że kiedy "za starego reżimu" pisano w podręcznikach akademickich, że wybory w W. Brytanii są antydemokratyczne, to wszystko było "po linii i na bazie", bo wtedy, w kraju demokracji ludowej, taki "trynd" w politologii polskiej bezwzględnie obowiązywał. Dzisiaj jednak coś się zmieniło i USA, Kanada czy choćby Wielka Brytania to nasi najwięksi i oddani sojusznicy, tam "spadają" bez przerwy setki tysięcy młodych Polaków w poszukiwaniu godziwego zarobku i pracy. Na dodatek, w referendum 5 maja 2011, obywatele Zjednoczonego Królestwa, stosunkiem głosów 7 : 3, potwierdzili, że oni nadal chcą w takiej właśnie "antydemokracji" pracować i żyć. Kiedy więc wybitny warszawski politolog i telewizyjny ekspert, dr Rafał Chwedoruk, mówi nam, że "system wyborczy oparty na JOW jest skrajnie niereprezentatywny i wręcz antydemokratyczny" (zob. "Angora" z 31 lipca 2011 r.), to mamy wrażenie jakby polska nauka politologiczna zatrzymała się gdzieś na latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Dlatego z uznaniem dla ich politologicznych sukcesów edukacyjnych trzeba przyjąć fakt, że np. taki "były reprezentant byłej klasy robotniczej" jak Władysław Frasyniuk głosi nadal, że "tylko niekompetentni ludzie mogą uważać, że JOW wzmocnią polską demokrację" (tamże). Piszę "nadal", bo jeszcze przed wielu laty, kiedy JOW do Senatu nikomu się nie śniły, Frasyniuk publicznie wyznawał pogląd, że za popieranie JOW należałoby wsadzać na 10 lat więzienia! W sukurs tym kompetentnym znawcom idzie politologiczny ekspert z Zielonej Góry, dr Ryszard Kessler, głosząc, iż w JOW do Senatu szanse będą mieli "tylko ludzie naprawdę bogaci" i tu od razu podaje koronny przykład senatora Henryka Stokłosy, bez którego polska politologia obejść się w żaden sposób nie jest w stanie. To samo pisze i Chwedoruk " w przyszłym Senacie znajdzie się wielu celebrytów lub bogatych biznesmenów, którzy nie tylko będą mieli pieniądze, ale stworzą klientelistyczną sieć uzależnionych od siebie ludzi". Itd., itp.

Chwała Bogu, nasi prawodawcy, wśród których politolog na politologu i politologiem pogania, ostrzeżeni zawczasu tymi poważnymi głosami rozsądku i troski obywatelskiej, zrobili wszystko, co jest możliwe, żeby ten czarny scenariusz nie mógł być zrealizowany. Przede wszystkim ograniczyli z góry ilość pieniędzy, które jakiś bogacz, aspirujący do stanowiska senatora RP mógłby wydać na kampanię wyborczą: ta kwota, zgodnie z art. 259. KW nie może przekroczyć 18 groszy na jednego wyborcę w okręgu! Zważywszy, że w okręgu, średnio, będziemy mieli 300 tysięcy wyborców, ogranicza to możliwości kupowania głosów przez bogaczy do 300.000 razy 18 groszy, czyli do góra 54 tysięcy PLN! Gdyby chciał wynająć salę na spotkania, to musi za nią zapłacić w ramach tego limitu, nie można mu też nieodpłatnie użyczyć żadnego sprzętu ani żadnych usług. A to nie muszą być wydatki bagatelne: Ruch JOW, organizujący 6 października 2011 r. "Marsz o JOW" w Warszawie, zmuszony jest zapłacić za wynajęcie, na kilka godzin, stołecznej sali kwotę ok. 2,5 tysiąca złotych! Jak więc widzimy, bogacze mogą sobie swoją forsę dusić w swoich przepastnych portfelach: w kampanii wyborczej wielkiego użytku z niej nie zrobią!

Bystro tę sytuację analizuje nasz samorodny ekspert polityczny, Władysław Frasyniuk: "Trybunał Konstytucyjny sprawił, że o zwycięstwie w wyborach będzie decydowała przede wszystkim kasa. Żadna lokalna inicjatywa, żaden prezydent, nawet Rafał Dutkiewicz, nie będzie w stanie wytrzymać finansowo rywalizacji z partiami politycznymi... jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu to mit i nic więcej".

Powiedzmy tak: logiki w tym Frasyniukowym wywodzie za dużo nie ma, ale nie jest on przecież ekspertem od logiki, tylko od polityki, a jak już wieki temu zauważył genialny Lech Wałęsa: "w polityce logika nie zawsze funkcjonuje, a nawet bardzo rzadko". No bo gdzie ta kasa, proszę Frasyniuka, której nie będzie nawet miał Dutkiewicz? Kodeks Wyborczy przecież jasno definiuje: 0,18 PLN na wyborcę i ani grosza więcej!

Częściową odpowiedź na to pytanie znajdziemy w tym samym Kodeksie: art. 199. KW precyzuje, że w wyborach do Sejmu, które się przecież odbywają razem z wyborami do Senatu, na jednego wyborcę wydać już można 82 grosze, a więc prawie 5 razy więcej niż w wyborach do Senatu! W ten sposób nasi eksperci od demokracji alla Polacca ustanowili, że partie polityczne będą mogły w wyborach wydać pełną złotówkę na jednego wyborcę, podczas gdy Dutkiewicz i jemu podobni bogacze, i mafiozi zaledwie 18 groszy. Nie musimy się więc bać wilczego dołu demokracji, jakim są wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, wszystko jest pod kontrolą! Ma sto procent racji nasz polityczny Geniusz Sudetów: JOW do Senatu to mit i nic więcej.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


III Manifestacja przedsiębiorców pod hasłem "Zlikwiduj ZUS!" - Kongres Nowej Prawicy broni przedsiębiorców przed bezprawiem! 28.07.2011 Wysłane piątek, 29, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










"Okładamy się raportami, ale w granicach konstytucyjnie dozwolonych!" - Stanisław Michalkiewicz o ostatnich wydarzeniach na scenie teatru politycznego w Polsce i w innych krajach ZSRE (UE) Wysłane czwartek, 28, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

Proszę Państwa, widać, że Norwegia jest krajem bogatszym od naszego nieszczęśliwego kraju, u nas cała »klasa polityczna« musi się podzielić jakoś trupem nieboszczki Barbary Blidy, podczas gdy w Norwegii - do wyboru, do koloru! Ofiar nie wiadomo, ile: od 68 do 86 - trwają jeszcze ustalenia, bo policja tam trochę za późno przybyła. No, wiadomo - nie było tam bezpiecznie, więc związek zawodowy policjantów chyba im zabronił interweniować »na ostro«. Ważniejsze jest to, że norweski zamach stanowi prawdziwy dar niebios dla bezpieczniaków z całej Europy. Teraz wszystko w całej Europie zostanie przekazane w »służbę bezpieczeństwa« - jakiś belgijski zdechlaczek powiedział, że trzeba zakazać posiadania broni... Oczywiście - zamachowcy będą się najbardziej takimi zakazami przejmowali! Oczywiście u nas przedstawiono pana Breivika jako »chrześcijańskiego fundamentalistę«. Co prawda, był on masonem i syjonistą, zatem raczej takim lewicowym wielbicielem Izraela, więc nie bardzo wiadomo, jak go zakwalifikować. Signum temporis to to, że nikomu nie mieści się w głowie, że pan Breivik był po prostu - konsekwentnym człowiekiem: miał jakieś poglądy, mniejsza o to czy słuszne, czy nie - i postępował zgodnie z tymi poglądami! I to się współczesnym Europejczykom nie mieści w głowie!" - Stanisław Michalkiewicz, nasz współpracownik i znakomity publicysta, komentuje wydarzenia z ostatnich dni, mające miejsce i czas w różnych "regionach" Związku Socjalistycznych Republik Europejskich.

U nas nikt nie ma własnych poglądów, tylko ma takie, jakie wynikają z emploi, jakie w swoim czasie zgłosił swojemu oficerowi prowadzącemu. Bardzo ładnie kiedyś to podsumował Antoni Słonimski: "Niech sobie człowiek wiarę ma czy nie ma, ale najgorzej, kiedy się nie trzyma tego, w co już raz wdepnął i próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje!". Teraz mamy osławione "transfery polityczne", w wyniku których "ultramontański" poseł Jan Fili Libicki będzie się "kolegował", a być może i odbywał "bliskie spotkania III stopnia" z "bolszewicą z czarnym podniebieniem" Izabellą Sierakowską w ramach Platformy Obywatelskiej - uśmiecha się publicysta.
Wiemy już w wyniku tego zamachu dokonanego przez "chrześcijańskiego fundamentalistę", w jakim kierunku zostanie skierowane ostrze całej bezpieki. I oto już cała komisja sejmowa, która została powołana w celu wyjaśnienia "incydentu pod Jasną Górą", gdzie nie wiadomo kto kogo ponoć poturbował: ekipa reporterska Polsatu pielgrzymów czy odwrotnie - uradziła, że "trzeba będzie wyeliminować przemoc z Jasnej Góry"! Któż lepiej wyeliminuje tę "przemoc z jasnej Góry", jak nie policja bezpieczeństwa? "Bezpieczeństwa trzeba strzec bardziej niż niepodległości!", o czym wiedział najlepiej towarzysz "gienierał LWP" Wojciech Jaruzelski, z którym ostatnio przeprowadził wywiad panegiryczny w piśmie "Wprost" były muzyk Zbigniew Hołdys - przypomina Stanisław Michalkiewicz.
Dzisiaj mamy 27 lipca, tego dnia miał przybyć "ze spóźnioną wizytą" do Warszawy premier Izraela Beniamin Netanjahu, lecz na życzenie strony izraelskiej ta wizyta została przesunięta. Nie wiemy, kiedy pan Netanjahu przybędzie do Warszawy, czy w ogóle? Nie ma już wielkie powodu, by przybywać, bo "wszyscy eksperci" mają powszechny pogląd, że "Polska powinna poprzeć stanowisko Izraela" w sprawie jednostronnego proklamowania państwa palestyńskiego. Departament Stanu Stanów Zjednoczonych już ogłosił, że zawetuje każdą uchwałę o uznaniu niepodległości państwa palestyńskiego i stanowisko Polski może być jedynie odpryskiem tej uchwały. Wygląda na to, że okazja, by powiązać polską zgodę na głosowanie zgodne z izraelskimi życzeniami - z naszym żądaniem odstąpienia przez państwo izraelskie od "odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej" - przemknie nam koło nosa... Za to "cała Polska" nie może już się doczekać z ogłoszeniem raportu komisji pana Millera o katastrofie smoleńskiej, co ma nastąpić w piątek 29 lipca o godzinie 10. Istnieje już "biała księga" posła Macierewicza, swój raport zapowiada Najwyższa Izba Kontroli - ostatnia "nie przetrawiona" przez Platformę Obywatelską instytucja kontroli państwowej - a więc najwyższy czas, by ten raport komisji pana Millera został ujawniony, bo inaczej "Salon" mógłby dostać potężnego dysonansu poznawczego! W takim razie przez cały sierpień - z krótkimi przerwami na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego i zwycięstwa w wojnie polsko-bolszewickiej, a może (jak "nasza złota pani Aniela" nam pozwoli...) i rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz (jak się drugi "strategiczny partner" nie pogniewa...) 17 Września - nastąpi okładanie się raportami... Ciekawe, czy komisja pana Millera wyjaśni, KTO właściwie podjął decyzję o tym, że badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej odbywało się według konwencji chicagowskiej? Panu "premieru Tusku" wydawało się na początku, że to on podjął tę decyzję, ale potem okazało się, że to nie on sam, lecz podjęła ją trójka dygnitarzy w osobach pana premiera, pana ministra Grasia i pana ministra Arabskiego. Tylko premier z tej trójki jest konstytucyjnym członkiem rady ministrów, ale pozostali może stoją wyżej w hierarchii niż pan premier Tusk? - zastanawia się nasz komentator.

Nagranie trwa ponad 13 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Okładamy się raportami, ale w granicach konstytucyjnie dozwolonych!" - Stanisław Michalkiewicz o ostatnich wydarzeniach na scenie teatru politycznego w Polsce i w innych krajach ZSRE (UE) Wysłane czwartek, 28, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Oprawcy od "spisku w wojsku" skazani - Tadeusz M. Płużański Wysłane wtorek, 26, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne materiały związane z tematem bandytów komunistycznych:

- Jerzy Kędziora - sadysta z bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (9) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (8) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (7) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (6) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (5) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (4) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (3) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (2) - Tadeusz M. Płużański

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- "Generał smród" skazany - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Temida dopadła wreszcie dwóch stalinowskich śledczych od słynnego "spisku w wojsku". Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie uznał, że Zbigniew Krauze i Józef Kulak są winni znęcania się nad aresztowanymi oficerami WP. Do więzienia jednak nie trafią "z powodu podeszłego wieku" - mają dziś 86 i 84 lata. Ale przecież mogli zostać skazani 20 lat temu...

Decydując o zawieszeniu kar, sąd podkreślił również, że nie można mówić o zagrożeniu "powrotem do przestępstwa". Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić, aby ponad osiemdziesięcioletni staruszkowie mieli dziś siłę, aby bić kogoś przez wiele dni kilkanaście godzin dziennie. "Niedozwolone metody śledcze" stosowali 60 lat temu, jako "oficerowie" Głównego Zarządu Informacji WP - stalinowskiego kontrwywiadu wojskowego. W 2010 r. IPN oskarżył ich, że w latach 1951-52 znęcali się nad przesłuchiwanymi więźniami: płk. Józefem Jungrawem, płk. Szczepanem Ściborem, płk. Augustem Menczakiem i ppłk. Albertem Szaadem.

Straceni 7 sierpnia 1952

Na stronie IPN czytamy, że Zbigniew Krauze "będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, pełniąc zawodową służbę wojskową na stanowisku oficera śledczego Głównego Zarządu Informacji WP, działając w strukturach systemu państwa totalitarnego posługującego się na wielką skalę terrorem dla realizacji celów politycznych i społecznych, wspólnie z innymi funkcjonariuszami GZI WP, wykorzystując stosunek zależności istniejący pomiędzy oficerem śledczym, a przesłuchiwanym płk Józefem J. [Jungrawem - TMP], stosował represje wobec wymienionego z powodów politycznych, w ten sposób, że znęcał się nad nim fizycznie i moralnie, poprzez wielokrotne, trwające przez wiele godzin w dzień i w nocy, przesłuchiwanie płk Józefa J., z pozbawieniem go w tym czasie snu, zmierzając w ten sposób do spowodowania u tegoż pokrzywdzonego załamania fizycznego oraz psychicznego i do zmuszenia go do przyznania się do udziału w dywersyjno-szpiegowskiej organizacji działającej w Wojsku Polskim, do uczestniczenia w działalności agenturalnej na rzecz państw zachodnich oraz do składania wyjaśnień zgodnych z koncepcją prowadzonego przeciwko w/w pokrzywdzonemu śledztwa, przy czym czyn ten stanowi zbrodnię komunistyczną i zbrodnię przeciwko ludzkości". Takiej samej treści zarzuty dotyczyły Józefa Kulaka, z tą różnicą, że jemu sąd udowodnił znęcanie się nad pozostałymi trzema pułkownikami: Ściborem, Menczakiem i Szaadem.
Kim były ofiary "śledzi"? Józef Maksymilian Jungraw vel Jungrav to żołnierz wojny polsko-bolszewickiej i września 1939 r. Po internowaniu w Rumunii przedostał się na Zachód, gdzie służył w Polskich Siłach Zbrojnych. W 1946 r. wrócił do kraju za namową płk. Józefa Kuropieski i wstąpił do LWP. Kierował referatem lotniczym w Biurze Studiów Oddziału II. Mimo wysokich ocen Departament Personalny MON uznał, że "w odrodzonym Wojsku Polskim pozostać nie może". Nie pozwolono mu również pracować w "Wojskowym Przeglądzie Lotniczym". Zatrudnił się jako inspektor w spółce łowieckiej, a następnie jako kierownik bazy sprzętu Państwowego Przedsiębiorstwa Robót Komunikacyjnych nr 1 w Warszawie. Aresztowany 19 marca 1951 r. i sądzony w tzw. procesie odpryskowym od sprawy głównego "szpiega" - gen. Stanisława Tatara. W szeregu procesów przeciwko wysokim oficerom II RP i PSZ na Zachodzie, sfingowanych przez kierujących Informacją Wojskową Sowietów, wielu z nich zostało skazanych na kary śmierci i wieloletniego więzienia. Wymuszone torturami zeznania płk. Jungrawa posłużyły do skonstruowania aktu oskarżenia przeciwko gen. Kuropiesce, który z kolei "przyznał się" do "utrzymywania kontaktów wywiadowczych za pośrednictwem Józefa Jungrawa". 13 maja 1952 r. Józef Jungraw został skazany przez NSW na karę śmierci. Zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim w Warszawie 7 sierpnia 1952 r. W 1956 r., na fali "odwilży", wyrok uchylono, uzasadniając, że nie popełnił żadnych przestępstw. Jego symboliczny grób znajduje się w Kwaterze "Ł" Cmentarza Wojskowego w Warszawie.
W tym samym procesie KS dostał, a potem tego samego dnia został zastrzelony płk Szczepan Ścibor. Podobnie jak Jungraw po kampanii wrześniowej internowany w Rumunii. W Wielkiej Brytanii został dowódcą 1. eskadry w 305. Dywizjonie Bombowym Ziemi Wielkopolskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. 6 sierpnia 1941 r. zestrzelony nad Belgią, zdołał się uratować. Wkrótce jednak, po aresztowaniu przez gestapo, trafił do obozu jenieckiego. 2 maja 1945 r. wyzwolony przez wojska brytyjskie. W marcu 1946 r. wrócił z Wielkiej Brytanii do kraju. Został dowódcą 7. pl bombowego w Łęczycy, a następnie komendantem Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Aresztowany 9 sierpnia 1951 r.
Kilka miesięcy wcześniej w ręce IW trafił trzeci z naszych bohaterów - August Aleksander Menczak, ps. Alot. Podczas wojny polsko-bolszewickiej jego eskadra wykonała 171 lotów bojowych. Podczas okupacji niemieckiej pełnił funkcję szefa wyszkolenia wojskowego i przeciwlotniczego na warszawskim Mokotowie w ramach Polskiej Armii Ludowej - organizacji zbrojnej Robotniczej Partii Polskich Socjalistów. Po Powstaniu Warszawskim wywieziony do obozu w Wolbromiu. W lutym 1945 r. wrócił do Warszawy i został przyjęty do LWP. W 1946 r. objął stanowisko szefa sztabu kwatermistrzostwa Wojsk Lotniczych, następnie kierował sekcją wyszkolenia kadr lotnictwa cywilnego. W latach 1947 - 1948 był redaktorem naczelnym "Wojskowego Przeglądu Lotniczego". Opracowywał historię polskiego lotnictwa do 1939 r. Po aresztowaniu do niedopełnionych czynów zdrady państwa przyznał się dopiero, gdy śledczy Informacji zagrozili mu, że w więzieniu zamkną jego żonę i wychowanicę.

"Tu się kroi i tu się szyje"

Ostatni z maltretowanych przez Józefa Kulaka pułkowników - Albert Szaad, prócz zawodowej służby wojskowej, był lekarzem okulistą, ordynatorem oddziału okulistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu.
W raporcie komisji zastępcy prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura (powołana w 1956 r. do zbadania odpowiedzialności funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa publicznego, m.in. Głównego Zarządu Informacji WP za łamanie prawa) czytamy: "ppłk, b. aresztowany Albert Szaad wspomina Kulaka jako aktywnego uczestnika konwejerów [ciągnące się miesiącami, bezustanne przesłuchania - TMP], który osadził go w karcerze. Z akt wynika, że Szaad w trakcie śledztwa zachorował psychicznie". Wobec Szaada wymiar "sprawiedliwości" PRL okazał się łaskawszy - skazał go na karę więzienia.
Ale śledczy Kulak znęcał się w śledztwie nad wieloma innymi oficerami Wojska Polskiego (obecne zarzuty to tylko kropla w morzu jego bestialstwa). Poświadczają to m.in. zeznania, zgromadzone w raporcie Mazura:
"Badania przeprowadzone przez Naczelną Prokuraturę Wojskową w sprawie Tatara i pochodnych wykazały, że na polecenie płk Skulbaszewskiego, pod którego kierownictwem pracował Kulak, stosowano nadmiernie niedopuszczalne metody śledcze, polegające na stosowaniu konwejeru i innych udręk fizycznych i psychicznych".
"mjr, b. aresztowany Eugeniusz Rękosiewicz podaje, że Kulak, prowadząc śledztwo w jego sprawie, brał udział w stosowanym konwejerze, stawiał go wielokrotnie pod ścianą na baczność, nie pozwalał mu spać, otwierał okna w zimie, wulgarnie się do niego odnosił, a także - jak zeznaje Rękosiewicz - Kulak opisywał mu sceny rozstrzelania go w razie, gdy nie będzie nadal się przyznawał".
"Agent »Szkło« w doniesieniu z dnia 27 IX 1949 r. relacjonuje, co mówi Bojanowski w celi: "zachowanie się por. Kulaka poniża jego godność ludzką, ponieważ każe mu się rozbierać do naga i bije go po członku męskim, to jednak - jak twierdzi - nie zmusi go do zeznania".
"Mam wielki żal do oficera śledczego Kulaka (Józefa), który przesłuchiwał mnie w dzień i w nocy w pozycji stojącej, przy czym skakał mi on często butami na palce u nóg, wypróbowywał na mnie chwyty, tak, że przez parę tygodni nie mogłem władać lewą ręką. (...) Poza tym Kulak znęcał się nade mną moralnie. Kazał mi rozbierać się do naga, a następnie biegać na czworakach i przysiadać co chwila, on zaś śmiał się z wykonywanych przeze mnie czynności. Gdy kiedyś zapytałem, gdy był w humorze, po co robi to wszystko, odpowiedział, że musi mnie »złamać«".
"Cywil, b. aresztowany Stefan Cichoń (...): »Kpt. Kulak, jak mówił mi, stosował wobec mnie system prof. Pawłowa. Polegał on na tym, że bił mnie rękami po twarzy, kopał mnie, deptał mi po palcach nóg, pękiem kluczy dzwonił mi nad uchem oraz bił mnie drewnianą linijką po głowie«. Dalej ob. Cichoń podaje, że Kulak i inni, kiedy zasypiał ze zmęczenia, oblewali go wodą i stawiali w przeciągu przy otwartym oknie i drzwiach. »Podczas jednego z przesłuchań oświadczyłem kpt. Kulakowi, że skoro nie wierzą mi, to po co mnie męczyć, lepiej skierować sprawę do sądu, a tam znajdę sprawiedliwość i będę uniewinniony. W odpowiedzi kpt. Kulak, wypukując ręką w biurko, oświadczył mi, że >>sądy w Polsce Ludowej to pic i fotomontaż. Tu się kroi i tu się szyje. Sądy są od tego, aby zaprasować nasz wyrok i ogłosić go<<«".

Tylko zamordował

Józef Kulak w Informacji pracował od czerwca 1947 r. (miał 22 lata), a rok później został starszym śledczym GZI MON. W czasie wojny walczył w Wogezach, Alpach i na terenie Niemiec. Do Polski wrócił ze Zgrupowaniem Piechoty Polskiej przy 1. Armii Francuskiej. Może ze względu na tę "kompromitującą" przeszłość był potem nadgorliwie bestialski Musiał się jednak nieźle zasłużyć, skoro oddelegowano go do kluczowych śledztw w "sprawach tatarowskich".
Wspomniany raport Mazura nie wnioskował o ukaranie Kulaka, gdyż toczyło się wobec niego postępowanie karne: "Prokuratura Wojskowa rozporządza już niewątpliwymi dowodami popełnienia w toku śledztwa zbrodni zabójstwa".
13 lipca 1948 r. śledczy Kulak, razem z innym oprawcą - Jurkiewiczem dostali polecenie od szefa Oddziału Śledczego GZI, ppłk Aleksandra (Sergiusza) Malkowskiego i zastępcy szefa GZI, płk. Anatola Fejgina, by zastosowali wobec aresztowanego ppłk. Lucjana Załęskiego, szefa sztabu 3. Dywizji Piechoty w Lublinie, tzw. przesłuchania trzeciego stopnia (bicie w pięty i w plecy). Raport Mazura ustalił: "Z materiałów sprawy, jakie Naczelna Prokuratura Wojskowa przeprowadziła w sprawie śmierci ppłk. Lucjana Załęskiego, wynika, że Kulak brał udział w stosowanym przeciwko Załęskiemu konwejerze z oficerami śledczymi Lisem i Wójcikiem. Kulak przyznaje się, że w dniach 12-13 lipca 1948 r. na rozkaz płk. Malkowskiego, b. Szefa Zarządu Śledczego GZI, uderzył Załęskiego kilkakrotnie pałką gumową po pośladkach. 13 lipca 1948 r. Kulak i Jurkiewicz tak zbili pałką gumową po całym ciele ppłk. Załęskiego, a w szczególności po pośladkach i stopach, że ppłk Załęski nie wstawał z łóżka, a dnia 22 lipca 1948 r. zmarł".
Major Kulak uniknął jednak odpowiedzialności karnej. Kierownictwo GZI starało się ukryć sprawę, twierdząc że więzień umarł na skutek choroby serca. Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej, mjr Zbigniew Domino, w związku ze śmiercią ppłk. Załęskiego, napisał: "Wyodrębnienie i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej jedynie mjr Kulaka i płk Jurkiewicza byłoby niesłuszne, albowiem byli oni może sadystycznymi wykonawcami poleceń przełożonych ale tylko wykonawcami".
Na korzyść Kulaka świadczył też młody wiek, krótki staż pracy i "panująca w GZI atmosfera wypaczonych pojęć walki z wrogiem i daleko posuniętej izolacji oficerów Informacji od całokształtu życia społeczno-politycznego".

Tatar zawsze ogolony

12 października 1983 r. mjr Józef Kulak został awansowany do stopnia podpułkownika. Podobny awans spotkał jego kolegę z Informacji - mjr Zbigniewa Krauzego. Stało się tak mimo, iż w 1956 r. raport Mazura - wobec "mniejszych przewinień" (nie udało mu się nikogo zabić), wnosił o "łagodniejsze konsekwencje, tj. obniżenie stopnia o jeden".
Oprawca Krauze w wolnej Polsce był już raz skazany. W kwietniu 2007 r. ten sam Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie udowodnił mu, że katował osadzonych w areszcie generałów: Stanisława Tatara, Stefana Mossora, Józefa Kuropieskę oraz płk. Mariana Utnika.
W sądzie Krauze zapewniał, że pozwalał gen. Tatarowi wygodnie siedzieć na krześle z oparciem i wstawać, kiedy chciał: "Tatar zawsze przychodził na przesłuchanie nienagannie ubrany i ogolony, nie sprawiał wrażenia człowieka, na którym przesłuchanie odcisnęło piętno, w tym okresie, kiedy ja z nim rozmawiałem". Przekonywał też, że był równie łagodny wobec Józefa Kuropieski, któremu pozwalał przechadzać się w trakcie przesłuchań, gdyż generał uskarżał się na brak ruchu.
Zbigniew Krauze, jako jeden z nielicznych "oficerów" śledczych IW ukończył gimnazjum i liceum.

Za młodzi, za starzy

Podczas drugiego, zakończonego właśnie procesu prokurator IPN Piotr Dąbrowski żądał dla Zbigniewa Krauzego dwóch lat więzienia bez zawieszenia, a dla Józefa Kulaka trzech lat. Byli "śledzie" i ich obrońcy chcieli uniewinnienia.
Sąd podkreślił, że obaj stosowali "wyniszczającą metodę śledztwa, która niewinnych ludzi przymuszała do przyznawania się do czynów, za które skazano ich potem na śmierć". Byli oni "gorliwymi wykonawcami poleceń i nie liczyli się ze skutkami swych działań, a skutkiem tym była śmierć niewinnych osób". A "metoda śledcza, za której pomocą niszczy się człowieka, nie ma prawnego usprawiedliwienia".
Wyjaśnienia Krauzego i Kulaka, że ich metody śledcze nie były uciążliwe dla przesłuchiwanych, sąd uznał za "zupełnie niewiarygodne" i "bardzo wątpliwe moralnie". Podkreślił, że bezzasadnie stawiają się w roli ofiar.
Wyrok jednego roku więzienia (dla Krauzego) oraz jednego roku i 10 miesięcy (dla Kulaka) sędziowie uzasadnili tym, że kiedyś - w momencie popełniania czynów - byli "młodzi i bez doświadczenia", a dziś - jak pisaliśmy na wstępie - są starzy. Prokurator IPN nie wykluczył apelacji.

Tadeusz M. Płużański

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


"Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011 Wysłane wtorek, 26, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

Współczesne formy niewolnictwa - tytuł wykładu wygłoszonego przez znakomitego analityka życia społeczno-politycznego "naszego nieszczęśliwego kraju", jak sam opisuje Rzeczpospolitą - jak i znawcę spraw międzynarodowych. Stanisław Michalkiewicz, bo o Nim jest tu mowa, wygłosił wykład 22 lipca 2011 r. w warszawskiej, staromiejskiej Jazzowni Liberalnej. Po wykładzie wymiana poglądów, dyskusja z licznie zebraną publicznością trwała ponad 2 godziny...




Nagranie trwa ponad 1 godzinę. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Ciennikarz" "Gazety Wyborczej" Paweł Smoleński obrzuca błotem Janusza Korwin-Mikkego na podstawie spreparowanej przez lewackich terrorystów sieciowych fałszywki Wysłane poniedziałek, 25, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Niejaki Paweł Smoleński, z zawodu wykonawca zadań specjalnych, zleconych przez Nadredaktora Adama Michnika z "Gazety Wyborczej", wyprodukował kolejny "fakt prasowy", o rzetelności typowej dla tego dziennika "robionego przez półinteligentów dla ćwierćinteligentów", jak od lat go opisowo obrazuje nasz współpracownik, publicysta Stanisław Michalkiewicz.

Otóż - co jest typowe dla warsztatu zatrudnianych tam partaczy pióra z lubością określających się nawzajem mianem dziennikarzy - partacz Paweł Smoleński - wzorem swego kolegi w ignorancji, Sewka Blumsztajna, który w lokalnej, warszawskiej mutacji nagłaśniał, ile mógł, z całych sił zeszłoroczny Marsz Niepodległości jako "marsz prawicowych ksenofobów, faszystów i w ogóle ludzi złych nad złych", czym spowodował wzięcie organizatorów Marszu pod obronę przez znane osobistości życia polityczno-medialnego (m.in. Janusza Korwin-Mikkego oraz Rafała Ziemkiewicza; relacja - na NASZEJ PODSTRONIE i jego nad wyraz udaną popularyzację, co zaowocowało wysłaniem Blumsztajna na wcześniejszą emeryturę przez przytomniejszych niż Sewek właścicieli koncernu AGORA - znowu potknął się o własne sznurówki i zamieścił komentarz do rzekomego artykułu Janusza Korwin-Mikego na Jego blogu.

Rzecz w tym, że cały materiał, o którym Paweł Smoleński pisze z odrazą w leadzie

"Janusz Korwin-Mikke dwoma zdaniami na temat tragedii w Norwegii zasygnalizował chęć przynależności do partii bydlaków"

- nie wyszedł spod klawiatury prezesa Kongresu Nowej Prawicy, ale był dość nieudolnie przygotowaną fałszywką, wykonaną przez lewackich terrorystów sieciowych, produkujących się na forum tzw. Kiełbasachanu (OSTRZEŻENIE - prezentowane tam "produkcje" oraz wypowiedzi mają charakter obsceniczny oraz odrażający - adres http://kielbasachan.host22.com/b/res/5075.html).

Paweł Smoleński na witrynie lewicowego dziennika "Gazeta Wyborcza" dał wyraz swojej ignorancji i typowej dla redakcji "GW" rzetelności "ciennikarskiej", mając w pogardzie sprawdzenie źródeł swojego komentatorskiej rewelacji, ale pouczając i pomawiając Janusza Korwin-Mikkego w stylu "autorytetu moralnego" - śle wyraz pogardy dla pierwszoplanowego polityka polskiej Prawicy:

"Janusz Korwin Mikke, kiedyś polityk i nawet poseł (choć przede wszystkim, od zawsze i po dziś dzień, mimo upływu lat oraz siwych włosów - zadowolony z siebie, radosny buc i głuptas) skomentował w internecie norweską tragedię: »Śmierć setki socjalistów w Norwegii to dramat. Aż boję się pomyśleć, jakbym to nazwał, gdyby napastnik strzelał do ludzi«. Dwa zdania, a jak głęboka myśl. Buc i głuptas zgłosił akces do partii bydlaków. Ale żeby aż tak otwarcie".



Obrzucić swoich przeciwników politycznych opartym na kłamstwie łajnem - jakie to typowe dla "ciennikarza" "Gazety Wyborczej"!

Ponieważ pół godziny po północy z 25 na 26.07.2011 r. webmaster witryny pisemka "GW" usunął podstronę z POMAWIAJĄCYM prezesa Kongresu Nowej Prawicy komentarzem partacza Pawła Smoleńskiego - prezentujemy Państwu skany obu opisanych w tekście powyżej "artykułów":

Paweł Smoleński o JKM-ie:




"Kiełbasachanowcy" przygotowujący fałszywkę na forum:




Krzysztof Pawlak

PS. Webmastera tzw. Karachanu przepraszam za złączenie prowadzonego przez niego "chanu" z "Kiełbasachanem". Proszę wybaczyć mój brak rozeznania w nazwach pokojów w ośrodku zamkniętym dla trolli i prymitywistów.

KP


"Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011 (2) Wysłane niedziela, 24, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











"Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011 (1) Wysłane sobota, 23, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Experimentum crucis dla JOW? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane sobota, 23, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zatwierdził wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu wywołał wysyp tekstów ostrzegających przed groźbami, jakie się za tym rozwiązaniem kryją. Do niedawna koronnym argumentem przeciwników JOW było opowiadanie, że jest to system archaiczny, przeżytek wyborczy, że nowoczesne demokracje już od tego odchodzą, a za pożywkę tego rodzaju legendom służyły głosy niezadowolonych, których w demokracji nigdy nie brakuje i w odniesieniu do dowolnej sprawy. W Wielkiej Brytanii dodatkowo istnieje silna partia liberalno-demokratyczna, która od wielu lat nie jest w stanie zdobywać takiej liczby mandatów parlamentarnych, jaka odpowiadałaby jej politycznym aspiracjom. Argumentację tego rodzaju przecięło referendum ogólnonarodowe, które odbyły się 5 maja 2011 i w którym Brytyjczycy, większością 70% odrzucili propozycję zmiany ich systemu wyborczego.

Ten system brytyjski, nazywany tam First-Past-The-Post, który Ruch Obywatelski na rzecz JOW proponuje dla wyborów do Sejmu, sprowadza się w zasadzie do następujących rozwiązań:

1. Kandydować może każdy obywatel, którego swoimi podpisami poprze 10 wyborców z jego okręgu i który wpłaci niewielką kaucję, w wysokości 500 funtów. Ta kaucja podlega zwrotowi, gdy kandydat uzyska w wyborach nie mniej niż 3% głosów poparcia.
2. Wygrywa kandydat, który uzyskał najwięcej głosów
3. Okręgi są małe, wynikające z podzielenia ok. 62 mln obywateli na 650 miejsc w Parlamencie, czyli ok. 95 tysięcy mieszkańców, a ca 80 tysięcy wyborców.

Ordynacja wyborcza do Senatu RP różni się od brytyjskiej w punktach 1 i 3. Po pierwsze tym, że okręgi są ponad trzykrotnie większe od brytyjskich; a po drugie, kandydaci nie mogą zgłaszać się sami, muszą powstać komitety wyborcze składające się minimum z 15 osób i te komitety muszą zebrać co najmniej 2 tysiące podpisów poparcia. Nie ma też obowiązku wpłacenia kaucji.

Te zapisy powodują, że zdobycie mandatu senatora w Polsce jest sztuką wielokrotnie trudniejszą niż zdobycie mandatu w Wielkiej Brytanii. Decyduje o tym wielkość okręgu i znacznie trudniejsze warunki kandydowania, czyli ograniczenia biernego prawa wyborczego. Logika systemu JOW jest bowiem taka, że aby zdobyć mandat w takim okręgu, trzeba być osobą ZNANĄ Z DOBREJ STRONY. Jest rzeczą oczywistą, że dać się poznać z dobrej strony w okręgu poniżej 100 tysięcy mieszkańców, a w okręgu ponad 300 tysięcy mieszkańców, to zupełnie różne sprawy.

Pomimo tego wprowadzenie JOW w wyborach do Senatu wywołało lekką panikę w szeregach partyjnych kandydatów, a na dodatek słyszymy, że zmawiają się prezydenci dużych miast (Wrocławia, Poznania, Gdyni, Kielc, Krakowa, Rzeszowa i Zabrza) i chcą wystawić swoich kandydatów, z nadzieją, że w ten sposób złamią monopol czterech partii rządzących. Dla różnych publicystów ten krok ma stanowić experimentum crucis systemu JOW. Jeśli ten eksperyment się powiedzie i spółka prezydencka wprowadzi swoich protegowanych do Senatu, będzie to, dla jednych, dowód na to, że w JOW wygrywają pieniądze, koterie i mafie - bo teraz chętnie przedstawia się prezydentów miast, szczególnie tych, którzy już kilkakrotnie wygrali wybory, jako okazy lokalnych, mafijnych grup interesu. Jeśli, przeciwnie, ten zamysł nie przyniesie efektów, to będzie to - dla drugich - dowód na to, że JOW się nie sprawdził, że z JOW tak samo jak bez JOW i nie ma co zawracać sobie głowy systemem wyborczym.

Inicjatywa prezydentów zasługuje szacunek, jako wysiłek zmierzający w stronę przykrócenia rozbuchanej partiokracji, ale sceptycznie oceniam szanse powodzenia. Dowcip JOW polega na tym, że osłabiają one moc palców wskazujących partyjnych liderów i umożliwiają wyborcom samodzielną ocenę kto jest, a kto nie jest wart mandatu ich reprezentanta. Dowodem na to są same prezydentury panów Dutkiewicza, Grobelnego, Szczurka, Lubawskiego i wielu innych. Oni bowiem zdobyli mandaty, pomimo że wskazujące palce partyjnych baronów wskazywały na innych. Teraz zaś uwierzyli, że ich palce wskazujące będą miały, kto wie, może nawet większą moc niż palce Kaczyńskiego, Tuska, Pawlaka czy Napieralskiego. To się może nie sprawdzić, a to dlatego, że kampania wyborcza będzie bardzo krótka i wypromować, w trzystutysięcznym okręgu, jakiegoś Iksińskiego czy Igrekowskiego w tak krótkim czasie może przekraczać nawet ich wielkie możliwości. Bowiem nie tylko czas jest krótki, ale finansowo pohulać sobie nie można, gdyż Kodeks Wyborczy zezwala na wydanie nie więcej niż jakichś 60 tysięcy złotych w jednym okręgu wyborczym. Nie bardzo wierzę, że za niecałe 60 tysięcy, w ciągu niecałych trzech miesięcy uda się wypromować osoby, które zawładną wyobraźnią wyborców. Tym bardziej, że partie nie będą przecież próżnowały, ale kampania będzie na całego.

Tym niemniej będzie to ciekawa próba, a doświadczenie zdobyte w tej kampanii może zaowocować w następnej. Jeśli prezydenci będą dalej wspomagać swoich protegowanych, to w przyszłych wyborach może im się to przydać. Tylko kto w Polsce patrzy dalej niż na odległość jednej kampanii wyborczej?

Dla pełnego otworzenia sceny politycznej i rozbicia "bandy czworga" konieczne są jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. W małych, 60 - 80 tysięcznych okręgach wyborczych. Z nieograniczonym biernym prawem wyborczym i w jednej turze.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Budzą się nie tylko dinozaury "lewicy", także strzygi i upiory przeszłości, tow. Oleksy został strażnikiem polucji! - Stanisław Michalkiewicz o przedwyborczych wydarzeniach na scenie lewicowego kabaretu Wysłane środa, 20, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

"Proszę Państwa, chciałbym na początku powiedzieć, że »młyny sprawiedliwości mielą powoli«, ale tu nie ma mowy o żadnych »młynach sprawiedliwości«. Mam na myśli oczywiście wyrok skazujący pani Aleksandrę Jakubowską na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Jest to ostatni - przynajmniej na razie - odprysk »afery Rywina«. Nie o sprawiedliwość tu chodziło, raczej o dintojrę w »klubie gangsterów«. Przed dziewięcioma laty, w 2002 roku »Lew Rywin przyszedł do Michnika« z osławioną »propozycją korupcyjną«. Pewnie już większość opinii publicznej nie pamięta, o co chodziło: w 2001 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej uzyskał w wyborach powyżej 40% głosów, co mu wystarczało do samodzielnego stworzenia rządu, ale towarzysz Leszek Miller przezornie dobrał sobie do kompanii Polskie Stronnictwo Ludowe, co stworzyło »sojusz robotniczo-chłopski«, jako zwieńczenie osławionej »transformacji ustrojowej«. I kiedy wydawało się, że cała Polska leży przed owym sojuszem robotniczo-chłopskim z rozłożonymi nogami - nastąpiło owe »nieporozumienie w klubie gangsterów« na tle podziału łupów" - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik naszego serwisu ASME, wyjaśnia kulisy kilku zadziwiających wydarzeń odgrywanych na deskach teatrów politykierskich w "polskim regionie UE".

Lew Rywin chciał, by reaktor Michnik mu zapłacił 17,5 miliona dolarów za "stworzenie warunków" do nabycia przez spółkę AGORA za psie pieniądze stacji telewizyjnej Polsat. Pan Solorz w tym ogólnym projekcie podziału łupów - przeznaczony został do "likwidacji". Pan Rywin - dobry kupiec - chciał panu "redaktoru Michniku" przedstawić taką propozycję, ale pan Michnik - jeszcze lepszy kupiec! - "on sobie pomyślał", że jak on nagra propozycję korupcyjną pana Rywina i będzie tym nagraniem straszył towarzysza premiera Millera, to towarzysz premier Miller odda mu - dla świętego spokoju - cały ten Polsat za darmo! To po co "on ma płacić Lwu Rywinu te 17,5 miliona dolarów?". Ale towarzysz Miller Leszek - jeszcze lepszy kupiec! Pomyślał, że jak będzie opowiadał różne przyjemne rzeczy "redaktoru Michniku" i przetrzyma go "na bezdechu", to później redaktor Michnik będzie mu mógł "skoczyć"! Tak się i stało - pani Wanda "Rapaczyński" oraz redaktor Michnik przez parę miesięcy łykali te miraże, aż w końcu połapali się, co się stało i po pół roku redaktor Michnik ogłosił "wyniki dziennikarskiego śledztwa" poprzez redaktora Pawła Smoleńskiego, który w "Gazecie Wyborczej" jest od takich zadań. Wybuchła burza w szklance wody, powstała sławna komisja śledcza, która zapoczątkowała całą późniejszą serię takich kabaretów, choć Lew Rywin milczał jak zaklęty na temat tego, kto go posłał z tą propozycją do Michnika. Dostał wraz z synem wyrok kilku miesięcy więzienia za błahe przewinienie - jakieś fałszowanie świadectw lekarskich, ale jak widać - redaktor Michnik stosuje biblijną odpowiedzialność "za grzechy ojców odpowiedzą synowie do dziesiątego pokolenia". Ja zresztą nie mam nic przeciw temu, by Żydzi pozagryzali się wzajemnie, jak tak to lubią - uśmiecha się publicysta.
Na skutek tych "zawirowań" wytworzyła się polityczna próżnia, nastąpiła dekompozycja Grupy Trzymającej Władzę, tow. Miller musiał ustąpić ze stanowiska premiera, Siły Wyższe zastąpiły go tow. profesorem Markiem Belką, posiadaczem aż dwojga pseudonimów TW, który stworzył "sierocy" rząd, bo żadne ugrupowanie parlamentarne nie chciało się przyznać do niego! W tę polityczną próżnię wśliznął się Jarosław Kaczyński. Podobnie stało się niedawno na Węgrzech, z opóźnieniem o fazę i zobaczymy, jak tam się to skończy... Choć pani Jakubowska został skazana, wygląda na to, że Sojusz Lewicy Demokratycznej powoli wraca do łask Sił Wyższych, czego wyrazem jest "przebudzenie Parku Jurajskiego", czyli widoczna od wiosny obecność w merdiach tow.tow. Oleksego oraz właśnie Millera. Tow. Oleksy został dokooptowany do personelu Kancelarii Prezydenta, p. Komorowskiego - jako "doradca ekologiczny". A czym się zajmuje doradca ekologiczny? Doradca ekologiczny strzeże przed... POLUCJĄ! Jest to jak znalazł zajęcie dla tow. Oleksego, który jest przecież pierwszorzędnym fachowcem od "zbliżeń III stopnia z Rosją". No więc - zadba, by przy tej okazji nie doszło do żadnej polucji... - jeszcze szerzej uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Niedawno przebudził się z nirwany pan senator Piesiewicz, oznajmiając, że nie zamierza rezygnować z udziału w życiu politycznym. Akurat jemu immunitet poselski przyda się jak znalazł, ale najlepszą rewelacją z tej okazji jest osoba, która wyraziła radość z "powrotu do życia politycznego pana senatora". Jest nią pani Janina Paradowska, komentatorka polityczna i wyrocznia dla niektórych kręgów naszego nieszczęśliwego kraju, która jest żywym dowodem na prawdziwość teorii reinkarnacji. Znakomicie odpowiada opisowi "damy czerwonej literatury", który przeprowadził Leopold Tyrmand: "zlepek brodawek i wyschłej skóry, która w życiu wypełnionym walką o socjalizm k(...)a widziała chyba tylko w atlasie anatomicznym". Tak więc widać, że nie tylko dinozaury się budzą, ale upiory przeszłości również... - podsumowuje nasz komentator.



Nagranie trwa ponad 11 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Budzą się nie tylko dinozaury "lewicy", także strzygi i upiory przeszłości, tow. Oleksy został strażnikiem polucji! - Stanisław Michalkiewicz o przedwyborczych wydarzeniach na scenie lewicowego kabaretu Wysłane środa, 20, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Wysokie poparcie Kongresu Nowej Prawicy w sondzie TVN24 Wysłane niedziela, 17, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Stacja TVN24 uruchomiła kolejną sondę na swoim portalu dotyczącą preferencji politycznych swoich odbiorców internetowych. Po raz kolejny okazuje się, że Kongres Nowej Prawicy może być "czarnym koniem" zbliżających się wyborów parlamentarnych! Po około 2 godzinach od czasu zamieszczenia tej internetowej ankiety, czyli w okolicach godziny 17. ugrupowanie Kongres Nowej Prawicy, skupiające konserwatywnych liberałów z połączonych środowisk Unii Polityki Realnej oraz partii Wolność i Praworządność, którym przewodzi lider polskiej prawicy Janusz Korwin-Mikke, osiągnęło wysoki stan poparcia sięgający ponad 8% głosujących na tej witrynie.

Adres sondy: Na kogo jesteś skłonny zagłosować w najbliższych wyborach parlamentarnych?



Ta sama ankieta - wyniki z godz. 22.20 w dniu 17.07.2011 r:




...i po 20-u (!!!) MINUTACH ZALEDWIE, tj. o godz. 22.40 w tym samym dniu:




Najwyraźniej administratorzy witryny TVN24, nie mogąc sobie poradzić z żądaniami kierownictwa stacji telewizyjnej, by nie ujawniać skali poparcia internautów dla Kongresu Nowej Prawicy - "ręcznie" dodali ponad 30 TYSIĘCY (jeszcze raz przypominamy - minęło tylko 20 minut!) "userów" w ankiecie, by całkowicie uniewiarygodnić jej wynik wskazujący na kolejną wygraną zwolenników Kongresu Nowej Prawicy, który - tak jak wcześniej Unia Polityki Realnej, która obecnie współtworzy KNP - ZAWSZE osiąga najwyższe podium w INTERNETOWYCH ankietach i sondażach (choć inaczej jest w wyborach nieinternetowych!)...




Następnie - przez całą noc z 17 na 18 lipca 2011 oraz przedpołudnie 18.07 zostali uruchomieni przez głównie sztab wyborczy Platformy Obywatelskiej jej zwolennicy, którzy poproszeni o zmianę wyników tej ankiety na już całkiem nieprawdopodobne - pracowali ciężko nad wypromowaniem nieistniejących realnie w polskiej polityce bytów w postaci Krajowej Partii Emerytów i Rencistów czy Partii Kobiet, także - nad promocją środowiska ogarniętego fobią "antykorwinowską" w postaci kilkunastoosobowej grupki działaczy skupionych wokół odsuniętego na śmietnik polityczny niegdysiejszego działacza PiS Marka Jurka, do którego przed pewnym czasem dołączyła mikrogrupka byłych i usuniętych z UPR jej działaczy z "wodzem", byłym prezesem UPR Bolesławem Witczakiem. Efekty działalności internetowych sympatyków Platformy Obywatelskiej widoczne są poniżej, a sama pozycja KPEiR z poparciem 9% (partia już nie istnieje faktycznie w polskim społeczeństwie) mówi samo za siebie (grafika z godz. 13. - dn. 18.07.2011):






Witryna Kongresu Nowej Prawicy:





















Przesłanie Michała Falzmanna - prof. Jerzy Przystawa Wysłane niedziela, 17, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Przeszło, minęło całe pokolenie, kto jeszcze wie, co oznacza nazwisko Falzmann i w ogóle o co chodzi? Czy warto wracać do tych przebrzmiałych spraw i czy mają one jakieś odniesienie do dzisiejszej rzeczywistości?

Nazwisko Michała Falzmanna wiąże się na ogół z tajemniczą sprawą FOZZ, a co ten akronim oznacza na próżno by pytać dzisiejszych studentów elitarnych uczelni. Sam Falzmann, prowadzący, na początku roku 1991, kontrolę FOZZ z ramienia Najwyższej Izby Kontroli, miał pełną świadomość, że FOZZ to istotny, ale jednak tylko fragment większej całości. Notatka służbowa dla Naczelnika Izby Skarbowej, jaką sporządził jesienią 1989, jak w łupince orzecha, ujmuje istotę sprawy.

Donosił w niej, że PHZ "Universal", największa w owym czasie firma zajmująca się handlem zagranicznym, udzieliła kredytu w wysokości 5 milionów dolarów nieznanej nikomu firmie "Altex", założonej bez grosza, na dalekich Wyspach Dziewiczych, którą zarządzał jednoosobowo niejaki Krzysztof P., pracownik "Universalu". Gwarantem kredytu okazał się być FOZZ. Celem miał być zakup nowoczesnej włoskiej linii produkcyjnej do produkcji włókna sztucznego, które to włókno produkować miała jakaś inna firma w dalekim Szczecinie, nazwę pomińmy. A potem zespoły biegłych kontrolerów Izby Skarbowej zgromadziły stosy dokumentów, a z tych dokumentów wynikało na pewno tylko tyle, że żadna linia produkcyjna kupiona nie została, a firmy, które pośredniczyły w tej operacji gdzieś się pozapadały. Na tej podstawie Falzmann sugerował Naczelnikowi Izby Skarbowej, że w całej tej sprawie nie chodziło nigdy o żadną linię produkcyjną, tylko o spekulację finansową i wytransferowanie z Polski grubych pieniędzy. I nie chodziło tu o głupie 5 milionów dolarów, tylko o znacznie większe kwoty, a dodatkowo Falzmann podejrzewał, że kontrola, którą mu zlecono, była tylko pewnym testem sprawności polskich służb kontroli finansowej: czy są one kompetentne i czy są w stanie wykrywać spekulacyjne przekręty finansowe na dużą skalę.

Michał Falzmann okazał się człowiekiem kompetentnym, sprawnym i gotowym do odpowiedniego działania. Wobec tego został od razu usunięty z pracy w Izbie Skarbowej, a jak nam w swoich notatkach zapodał, stało się na podstawie polecenia zastępcy Leszka Balcerowicza, wiceministra finansów, głównego negocjatora polskiego zadłużenia, przewodniczącego Rady Nadzorczej FOZZ, przypadkowo również pułkownika WSI. Jakoś tak się ułożyło, że dyrektorem generalnym FOZZ był inny wysoki oficer WSI, a szef "Universalu", potem pierwszej polskiej spółki giełdowej, zaprzysięgał się na procesie, jaki wytoczył autorom książki "Via bank i FOZZ", że nic nigdy z żadnymi służbami specjalnymi nie miał, a nawet mieć nie mógł, bo w KC jakikolwiek kontakt ze służbami specjalnymi był surowo zabroniony. Dzisiaj, naturalnie, akronim KC nikomu nic nie mówi, nawet prowadząca sprawę sędzia Sądu Okręgowego nie wiedziała, o co chodzi. Zmuszony do wynurzeń, Dariusz Przywieczerski wyjaśnił wtedy, że chodzi o Komitet Centralny PZPR, gdzie wcześniej pracował. W dalszej fazie procesu wyjaśniło się także, że nie mówił "do końca prawdy", bo Instytut Pamięci Narodowej wykrył, że jednak miał, a nawet podał sądowi jego służbowy pseudonim i zaszeregowanie.

Wspomniany w notatce Krzysztof P. też okazał się być nie od macochy. Przypadkiem jego zięciem był inny polski Przywieczerski, szef innego wielkiego przedsiębiorstwa handlu zagranicznego, a kiedy udało się dziennikarzom wytropić jego telefon, to trop prowadził wprost do Ambasady Związku Sowieckiego w Warszawie. Po latach jego nazwisko pojawiało się tu i tam, zawsze przy okazji jakichś nieważnych setek milionów dolarów, które raptem gdzieś przepadały, niczym pieniądze FOZZ-u, a gdzie by się miały podziać, tego służby prokuratorskie ustalić nie były w stanie, wobec czego śledztwa kończyły się niczym.

Kontrola, jaką prowadził Falzmann w Izbie Skarbowej, zakończyła się wyrzuceniem go z pracy, co powinien był traktować jako ostatnią poważną przestrogę Opatrzności, bo już kontrola FOZZ, jaką nieopatrznie zlecono mu w NIK, zakończyła się jego śmiercią, po zaledwie trzech miesiącach dochodzenia, w dniu 18 lipca 1991.

Nazwisko Dariusza Przywieczerskiego, który przez 14 lat trzymał nas pod sądem, jeszcze nie jeden raz wypłynie, bo to postać szczególnie zasłużona. Kiedyś był ogłaszany "herosem biznesu i transformacji ustrojowej", wymieniany bez przerwy na czołówce rankingu najbogatszych Polaków. Chwalił się publicznie, że wszystkie partie polityczne zwracały się do niego o pomoc materialną, a on pomagał tyle, ile mógł. Jedyną partią, jaka od niego pomocy nie chciała, był Sojusz Lewicy Demokratycznej i chyba tylko z tego powodu w jego pałacu w Głodowie balowali prawie wszyscy eseldowscy twórcy III RP, z Aleksandrem Kwaśniewskim, Józefem Oleksym, Leszkiem Millerem na czele. Potem, na procesie karnym FOZZ, okazało się, że to bidula, skromny emerycina, mieszkający w mieszkaniu o powierzchni zaledwie przekraczającym 40 metrów kwadratowych, na utrzymaniu żony - zawodowej tłumaczki, którego nawet nie bardzo stać na adwokata. Dzisiaj, kiedy przepadł bez wieści, a ścigają go po świecie sądowe listy gończe, nadal figuruje w Krajowym Rejestrze Sądowym we władzach ponad 50 firm. W tych spółkach pojawia się także i nazwisko jego żony - tłumaczki.

Wielkim zaskoczeniem dla wielu prostodusznych Polaków było pojawienie się na liście tej politycznej dobroczynności Przywieczerskiego osoby Jacka Kuronia. Pośrednikiem w tym zbożnym dziele była niejaka Anna Turska, w owym czasie dziennikarka "Gazety Wyborczej" i przyjaciółka Wielkiego Jacka. Może ten sympatyczny sponsoring polityczny przeszedłby niezauważony, gdyby Pani Anna nie wykpiwała w "GW" ludzi zajmujących się "aferą FOZZ", a osobliwie śledczych i prokuratorów, którzy przez lata molestowali ten Fundusz. Zeznając przed sądem, zaprzeczyła ona jakimś specjalnym związkom z Dariuszem Przywieczerskim - ot, po prostu Jacek poprosił ją, żeby po drodze wstąpiła do kasy - ale potem się okazało, że zbyt skromnie oceniła swoje koligacje, bo w wywiadzie prasowym wyznała nieoczekiwanie, że Przywieczerski to dla niej osoba bardzo bliska, tyle co "szwagier". Co nie dziwi, ponieważ Przywieczerski założył razem z nią spółkę "Ad Novum" (a więc ku nowym, pięknym czasom!), która to spółka wydawała pamiętną "Trybunę" (już nie "Ludu"), a w drodze ewolucji Anna Turska dostała od "szwagra" tę firmę na własność i objęła funkcję redaktora naczelnego. Co chyba "Trybunie" najlepiej na zdrowie nie wyszło, skoro do dzisiaj ślad po niej zaginął. Ale nazwisko "szwagierki i przyjaciółki" nadal, bez kłopotu, znaleźć można wśród zarządzających i właścicieli ok. 40 różnych spółek opisanych w KRS.

Przywieczerski, Pochrzęst, Turska, Kuroń, Sawicki to wszystko rybki, większe i mniejsze, pływające w brudnej wodzie transformacji ustrojowej, a co służyło im za karmę, to wyjaśnił w swoim śledztwie Michał Tadeusz Falzmann. Były to rozliczne "umowy kredytowe", gdzie różni Żemkowie i Przywieczerscy udzielali kredytów różnym Pochrzęstom, a ci spekulowali uzyskanymi pieniędzmi, korzystając z dobrodziejstw polityki finansowej Leszka Balcerowicza. Albowiem zniesienie prawa parytetu stóp procentowych poprzez zamrożenie kursu dolara na dziesiątki miesięcy, umożliwiało zysk bez ryzyka, wielokrotnie przewyższający kwoty udzielonych kredytów. W tej mętnej wodzie powstały rozliczne "rekiny finansjery" i "imperatorowie III RP". Wielu z nich, po 20 latach, już gdzieś odeszło, jak i sam Przywieczerski, pochowali się za plecami dzieci, wnuków, szwagrów i szwagierek. Brudna woda jednak nie oczyściła się specjalnie i nadal wielu wędkarzy może w niej łowić złote rybki.

Śmierć Michała Falzmanna i procesy, jakie po jego śmierci miały miejsce, ciężarówki akt śledczych i kompanie prokuratorów i sędziów, dowodnie pokazały, że w konstrukcji ustrojowej III RP tkwi zasadniczy błąd, który oczyszczenie tej wody uniemożliwia. Nad grobem Michała Falzmanna powstał Ruch Obywatelski, który wskazuje, jak tego oczyszczenia trzeba dokonać: konieczna jest reforma systemu wyborczego do Sejmu i wprowadzenie na wzór brytyjski jednomandatowych okręgów wyborczych. I to jest nasze zobowiązanie wobec tego niezwykłego człowieka, który 20 lat temu poległ w służbie publicznej.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Podwójna zdrada prezydenta Komorowskiego i zasądzana przez najwyższy trybunał narodowy kara śmierci za frymarczenie polskim interesem państwowym - Stanisław Michalkiewicz o konsekwencjach decyzji i zachowań politycznych Wysłane piątek, 15, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

"Proszę Państwa, wprawdzie słaba to pociecha - ale pocieszajmy się, czym możemy w tych ciężkich czasach: pan prezydent robi postępy! Co prawda - w gafach, ale zawsze to jakiś postęp jest! Wszelkie poprzednie gafy pana prezydenta muszą odejść w cień, w porównaniu do tego, czego dopuścił się 10 lipca, kiedy urządzono konkurencyjne do obchodów »kultu smoleńskiego« - obchody w Jedwabnem, obchody »kultu jedwabieńskiego«. Do Jedwabnego przybyli faryzeusze wszystkich krajów (...łączcie się!). Pan Komorowski akurat nie przybył, bo podejmował »naszą złotą panią Anielę", przesłał odręczny list, który odczytał znany z »postawy służebnej« z czasów Pierwszej Komuny obywatel Tadeusz Mazowiecki. W liście tym, pan prezydent w ramach »pedagogizacji naszego mniej wartościowego narodu tubylczego« napisał, że naród tubylczy powinien zrozumieć, »że i on też bywał sprawcą«... W kontekście jedwabieńskim oznacza to taką generalizację, że cały naród polski »bywał« sprawcą masakry Żydów w czasie II wojny światowej - krótko mówiąc: jest odpowiedzialny za zbrodnie w tamtym czasie. Widzimy tu jak na dłoni, że deklaracja pana prezydenta Komorowskiego wychodzi naprzeciw zarówno niemieckiej, jak i żydowskiej »polityce historycznej«. Niemiecka polityka historyczna polega na stopniowym zdejmowaniu z Niemców odpowiedzialności za ofiary II wojny światowej, ale żeby nie powstało wrażenie, że te ofiary zmarły śmiercią naturalną - trzeba poszukać winowajcy zastępczego. I nasi Umiłowani Przywódcy z byłym prezydentem Kwaśniewskim, teraz - z prezydentem Komorowskim na czele, tę odpowiedzialność w podskokach na siebie przyjmują. Żydowska polityka historyczna również zmierza do obarczenia Polaków odpowiedzialnością za zbrodnie II wojny światowej, zwłaszcza za holokaust Żydów, by stworzyć atmosferę moralną, która sprzyja naciskom na wyszlamowanie obywateli Polskich na 65 miliardów dolarów. Taka decyzja została w tym roku podjęta do spółki z Agencją Żydowską przez rząd izraelski - w tym celu została utworzona grupa HEART z Anną Wierchowskają na czele, znaną z tego, że przed laty wyciągnęła z banków szwajcarskich miliardy dolarów dla żydowskich prawników nowojorskich, biorących udział w akcji ówczesnego szefa Światowego Kongresu Żydów Edgara Bronfmana" - opisuje wydarzenia na polskich i światowych deskach teatrów polityczno-gospodarczych Stanisław Michalkiewicz, publicysta i współpracownik naszej witryny.

Pan prezydent Komorowski dopuścił się nie tylko hańbiącego i obrzydliwego czynu, ale dopuścił się zdrady podwójnej. 11 lipca miała zostać proklamowana w sejmie uroczystość upamiętniająca ofiary ludobójstwa Polaków na Wołyniu, ale marszałek Schetyna schował projekt tej uchwały pod sukno i nic nie zostało uchwalone - sejm "zapomina" nie tylko o Kresach Wschodnich, ale nawet zapomina o pamięci o Kresach Wschodnich! - zauważa publicysta.
27 lipca przyjeżdża z zaległą wizytą do Polski premier Izraela Beniamin Netanjachu, aby namawiać naszych Umiłowanych Przywódców, by ci w jesiennym głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ głosowali przeciwko palestyńskiemu wnioskowi o uznanie państwa palestyńskiego. Nadarza się nam niepowtarzalna szansa, by postawić warunek polityczny "bezcennemu Izraelowi", żeby ten za nasze "sprzedanie" Palestyńczyków zrezygnował z jakichkolwiek roszczeń majątkowych wobec Polski i Polaków. Jeśli nasi Umiłowani Przywódcy takiego warunku nie postawią, to mam nadzieję, że będą kiedyś karnie odpowiadać za to nie przed jakimś Trybunałem Stanu, ale przed najwyższym trybunałem narodowym, który takie akty zdrady narodowej będzie piętnował i penalizował karą śmierci! A jeśli taki warunek postawią - wtedy należy życzyć im wszystkiego najlepszego! "Bezcenny Izrael" nieprzypadkowo podjął akcję "odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej" w obecnym momencie - gdyż musiał wiedzieć coś na temat stanu finansów państwowych Stanów Zjednoczonych. Jak wiadomo, trwają teraz rozpaczliwe negocjacje ze strony towarzysza prezydenta Obamy z przywódcami Partii Republikańskiej, żeby jej przedstawiciele w Kongresie zgodzili się podwyższenie dopuszczalnego limitu zadłużenia USA z 14,3 BILIONA dolarów na jakąś większą sumę. Jeśli Republikanie nie zgodzą się - rząd amerykański będzie musiał ciąć "niepotrzebne wydatki", a wśród nich może znaleźć się coroczna bezzwrotna "pomoc" dla Izraela, wyciągana z kieszeni podatników amerykańskich w wysokości ponad 3 miliardów dolarów... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 11 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Podwójna zdrada prezydenta Komorowskiego i zasądzana przez najwyższy trybunał narodowy kara śmierci za frymarczenie polskim interesem państwowym - Stanisław Michalkiewicz o konsekwencjach decyzji i zachowań politycznych Wysłane czwartek, 14, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy: ogłoszenie wyników rozmów koalicyjnych, przedstawienie szefa sztabu wyborczego, prezentacja głównych założeń programu wyborczego, Warszawa 07.07.2011 Wysłane czwartek, 7, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Wiec Kongresu Nowej Prawicy w Koninie: Robert Maurer i Janusz Korwin-Mikke wzywają do walki z eurosocjalizmem

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

7 lipca odbyła się konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy, w trakcie której jego lider Janusz Korwin-Mikke zaprezentował plany KNP w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Ogłoszone zostały wyniki przedwyborczych rozmów koalicyjnych, przedstawiono jedynie imiennie szefa sztabu wyborczego, gdyż z przyczyn służbowych nie mógł stawić się na konferencji oraz zaprezentowano główne założenia programu wyborczego liberalno-konserwatywnej partii.

Z rozmów przedwyborczych, koalicyjnych nic nie wynikło - różna prasa kładła nas niemal do łóżka z PJN-em i PR. Nie widziałem u nas w partii wielkiego entuzjazmu, ale zrozumienie potrzeby - widziałem. Natomiast u moich rozmówców - też widziałem, że chcieli rozmawiać, ale z tych rozmów nic nie wyszło. Do poniedziałku, do godziny 18.00 dałem czas rozmówcom na konstruktywne propozycje, ale ponieważ nikt się nie odezwał, tego dnia Zarząd naszej partii podjął decyzję o starcie samodzielnym. Program wyborczy, który Państwo zaraz dostaną, nie zawiera żadnych rewelacji - każdy wie, czego oczekiwać po partii Prawicy! W odróżnieniu od pozostałych partii lewicowych, zwłaszcza "Bandzie Czworga" - nam chodzi o to, by państwo było jak najmniejsze, budżet był jak najmniejszy, żeby państwo jak najmniej ingerowało w życie ludzi, pełny program Partii też zresztą Państwo możecie dostać - mówił Janusz Korwin-Mikke.

Patrzę na sondaże, które są robione z uwzględnieniem Ruchu Pana Palikota i z uwzględnieniem naszej partii - i widzę, że i ja, i pan Palikot mamy w nich po 7-8 procent! Nie mówię już o internetowych, w których na ogół prowadzimy... Wiadomo, że wśród internautów jesteśmy potęgą... Sondaże dzisiaj służą jako sposób manipulacji opinią publiczną, a nie jako sposób podania prawdziwych informacji. W każdych sondażach na trzy miesiące przed wyborami dostajemy mniej więcej trzy razy mniejsze wyniki niż dostajemy w rzeczywistości, co może być efektem tego, że nie pokazują nas w telewizji, a pokazują dopiero wtedy, kiedy już muszą - wtedy nam przyrasta... Jakie są szanse - trudno mi powiedzieć, ale jedno jest pewne: nastroje w społeczeństwie są zdecydowanie życzliwsze nam niż poprzednio, kiedy dostawaliśmy 2-3 procenty. Nawet jak była manifestacja "Solidarności", miałem objawy poparcia ze strony maszerujących członków tego związku zawodowego: "Wreszcie wiemy, na kogo głosować!", "Wreszcie się pan doczekał - będziemy głosować na pana!" - mówił lider Kongresu Nowej Prawicy.

Jesteśmy za wolnym handlem w Europie, zresztą - nie tylko w Europie, bo wszędzie na świecie! Popieramy układ z Schengen i Europejski Obszar Gospodarczy, zwalczamy zaś pasożyta, którym jest biurokracja Unii Europejskiej. Pod okupacją Unii Europejskiej nawet tak potężna gospodarka, jaką jest gospodarka Niemiec, rozwija się w tempie od -1% do 1% - to właśnie efekt okupacji tego kraju przez biurokrację UE. Polska na szcześćie rozwija się w tempie około 4%, bo my się mniej przejmujemy regulacjami płynącymi z Unii, bo Polacy nauczyli się już dawno oszukiwać. Niemcy posłusznie wykonują to, co im z Brukseli przyślą. Nie jesteśmy (KNP) EUROFOBAMI, jesteśmy UNIOFOBAMI - i tak proszę to cytować! Nie jesteśmy za rozwojem Unii Europejskiej, bo jesteśmy za rozwojem wolności, a właściwie - jej przywróceniem. Jestem dobrym Europejczykiem i dlatego nienawidzę Unii Europejskiej. Tak samo jak dobry Rosjanin nienawidził Związku Sowieckiego, dobry Niemiec nienawidził III Rzeszy , tak samo dobry Europejczyk nienawidzi Unii Europejskiej, pod okupacją której Europa schodzi na psy! - podkreślał lider Kongresu Nowej Prawicy.

Będziemy głosowali w sejmie za JOW-ami! Trzeba też wrócić do rozwiązań z czasów sprzed "rewolucji" francuskiej, kiedy za swoje błędy urzędnik po prostu płacił. W naszym państwie potrzeba bardzo niewielu urzędników i nie będą to byle hołysze pracujący za 2 tysiące złotych, tylko ludzie, którzy dostają dobre pensje, ale - za swoje błędy płacą! - odpowiedział na pytania zadane przez reportera naszego serwisu Janusz Korwin-Mikke.

Mamy radosną wiadomość z wczorajszego procesu o spalenie tzw. flagi UE, że... warszawskie Krakowskie Przedmieście jest... niepalne! To znaczy, że palenie papierosów ani jakichś flag nie powoduje zagrożenia pożarowego! Pani Gronkiewicz-Waltz wyłożyła kamieniem całe Krakowskie Przedmieście i dzięki niej jest ono niepalne, i można tam palić flagi unijne - prezes KNP odpowiedział na pytanie o wynik procesu sądowego wytoczonego przez Policję wiceprezesowi KNP Mieczysławowi Burchertowi.

To jest niebezpieczeństwo rozpadu układu z Schengen. Wolność podróżowania nam zostanie odjęta, natomiast biurokracja unijna - zostanie! My byśmy chcieli dokładnie odwrotnie: zlikwidować biurokrację, a zachować układ z Schengen i Europejski Obszar Gospodarczy - mówił Korwin-Mikke w odpowiedzi na pytanie o komentarz do duńskiej zapowiedzi wprowadzenia kontroli granicznych.

Przedstawiamy Państwu zapis TV ASME z tego wydarzenia.


Nagranie trwa prawie 16 minut.




Konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy: ogłoszenie wyników rozmów koalicyjnych, przedstawienie szefa sztabu wyborczego, prezentacja głównych założeń programu wyborczego, Warszawa 07.07.2011 Wysłane czwartek, 7, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











"Odzyskiwanie majątku żydowskiego w Europie Środkowej" wchodzi w decydującą fazę, widzimy przypływy i odpływy majątku tzw. biznesmenów "porządkujących rynek medialny" - Stanisław Michalkiewicz o przygotowaniach do powyborczych działań w Polsce i innych gospodarkach krajów Środkowej Europy Wysłane czwartek, 7, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

Proszę Państwa, premier Tusk najwyraźniej nie doszedł jeszcze do siebie po uroczystościach związanych z prezydencją Polski w ZSRE czyli UE, bo w parlamencie europejskim rozpoczął przemówienie w najlepszym stylu propagandy sukcesu, jaką uprawia w naszym nieszczęśliwym kraju wzorem Macieja Szczepańskiego, który robił to w epoce towarzysza Edwarda Gierka. Pan premier Tusk tokował tram bardzo pięknie, aż jakiś deputowany holenderski zwrócił Mu uwagę, że najwyraźniej traci poczucie rzeczywistości! Myślę, że pan premier to wie, ale musi mówić to, czego wyuczył się na pamięć - że »jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej«. A inny Anglik uniosceptyczny zwrócił Mu uwagę, żeby nie tak plótł, ale najzabawniejszym momentem była polemika między polskimi unioposłami, poseł Ziobro skrytykował premiera, poseł Siwiec skrytykował posła Ziobrę, mówiąc, że za »jego czasów jakieś zbrojne bandy ludzi napadały«! To ciekawe, bo poseł Siwiec zapomniał, że w czasach stanu wojennego taka jedna zbrojna banda - mianowicie »związek zbrojny o charakterze przestępczym« nawet przejęła władzę w PRL i dawała posłowi Siwcowi jakieś posady..." - Stanisław Michalkiewicz komentuje doniosłe wydarzenia z międzynarodowych i prowincjonalnych scen gry aktorsko-politykierskiej w Związku Sowieckich Republik Europejskiej, czyli Unii Europejskiej.

To jest drobiazg w porównaniu z ogłoszeniem przez prezydenta polskiej prowincji UE, pana Komorowskiego terminu wyborów parlamentarnych - i to nie dwudniowych, tylko zwyczajnych - jednodniowych. Ale zanim te ogłoszenie terminu nastąpiło - zaczęło się "porządkowanie rynku medialnego". Udziały w dzienniku "Rzeczpospolita" zostały wykupione przez bardzo chyba zamożnego przedsiębiorcę, bo wyłożył on na stół 80 milionów złotych, chociaż jak mówił kolega Ziemkiewicz w Lublinie - miał ten przedsiębiorca kłopoty niedawno z opłaceniem pensji dziennikarzy tygodnika "Przekrój". Takie przypływy i odpływy bogactwa sprzyjają podejrzeniom, że te pieniądze nie są własnością takich przedsiębiorców, tylko że obracają oni pieniędzmi powierzonymi przez "starszych i mądrzejszych", a może i przez razwiedkę... Ta znów raczej służy "starszym i mądrzejszym", bo termin "odzyskiwania majątku żydowskiego w Europie Środkowej" wchodzi w decydującą fazę, bo oto w słynnej gazecie angielskiej "Times" ukazał się artykuł "przestrzegający polski rząd przed niezrealizowaniem tych żądań, co byłoby bardziej kosztowne niż ich zrealizowanie"! Dyrektorka wykonawcza Grupy HEART, powołanej przez rząd Izraela i Agencję Żydowską, osławiona pani Anna Wierchowskaja z tego, że wyszlamowała banki szwajcarskie - a więc pierwszorzędna fachówka - najwyraźniej przystąpiła do uruchamiania swoich "pudeł rezonansowych" w "prasie międzynarodowej"... Ów program będzie realizowany po wyborach, w których po raz pierwszy będzie zastosowany "parytet" płciowy, w "demimondzie" więc zapanowało wielkie poruszenie, bo wiadomo, że co bardziej atrakcyjne kobiety będą musiały być pozyskiwane na listy wyborcze! - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
W tym "nowym sejmie" może być ciekawie, zwłaszcza wtedy, kiedy dojdzie do polemik między tymi nowymi posłankami! Na wszelki wypadek Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodny z Konstytucją przepis kodeksu karnego mówiący o obrazie Prezydenta. Przynajmniej Prezydent będzie chroniony prawem, bo już premier - nie. Wspominam tu sprawę pana Karola Litwina z Kielc, 22-letniego studenta, którego prokuratura ściga za nazwanie premiera Tuska w kibicowskiej gazetce "ćwokiem". Grozi Mu trzy lata więzienia - czyli tyle samo, ile dostał pan redaktor Poczobut od "niezawisłego" sądu w Grodnie za nazwanie pana prezydenta Łukaszenkę dyktatorem. Trochę zawiódł mnie pan Łukaszenka za to, bo Korneliusz Sulla nie obraziłby się za nazwanie Go dyktatorem, bycie dyktatorem w końcu nie jest niczym złym... - przekonuje publicysta.

Nagranie trwa prawie 10 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME