lipca 29, 2011 - września 10, 2011

Co z JOW do Sejmu? - Stanisław Sauć rozmawia z prof. Jerzym Przystawą dla "Naszego Regionu" Wysłane sobota, 10, września 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Stanisław Sauć: W maju 2009, na wałbrzyskim Rynku, manifestowaliśmy naszą wolę wprowadzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu. Jak wspomina Pan tamtą akcję uliczną?

Jerzy Przystawa:
Ruch Obywatelski na rzecz JOW stoi wobec sytuacji generalnej blokady dostępu do mediów zarówno publicznych jak i prywatnych. Informacji o naszych akcjach, manifestacjach czy konferencjach, nie można opublikować nawet w formie płatnego ogłoszenia. Przebicie się przez tę blokadę jest bardzo trudne i wymaga znacznych środków finansowych, którymi nie dysponujemy. Dlatego odzew na nasze zaproszenia i wezwania jest nie wielki, jedyną drogą jest bezpośredni kontakt, telefon, internet. Stąd skromna liczba uczestników naszych happeningów, takiego np. jak w Wałbrzychu. Ale bardzo się cieszę, ze taka akcja została zorganizowana, że nasze broszury, książki, ulotki trafiły do jakiejś grupy ludzi, że poszerzyły wiedzę na temat tego ważnego postulatu ustrojowego. Tak wtedy, jak i dzisiaj dziękuję i gratuluję organizatorom akcji. Uważam, że Wasz wysiłek obywatelski nie poszedł na marne i zachęcam wszystkich, aby brali z Was przykład.

Stanisław Sauć: 9 października po raz pierwszy wybory do Senatu odbędą się w JOW. Czy jest to mały krok do przodu czy socjotechniczny zabieg mający na celu de facto skompromitowanie idei JOW? A może autentyczna i pożądana rewolucyjna wręcz zmiana?

Jerzy Przystawa:
I tak, i nie. Mały krok do przodu, ponieważ wreszcie cała Polska dowiaduje się, że jest coś takiego jak JOW, że to jest jakiś inny sposób wybierania i wielu ludzi przy okazji dowie się, że JOW to sposób wyboru parlamentów Wielkiej Brytanii, USA, Kanady, Australii, Indii, Francji, etc., etc. i zada sobie pytanie "a dlaczego w Polsce tak być nie może?". Poseł Arkadiusz Mularczyk, atakując przed Trybunałem Konstytucyjnym wprowadzenie JOW w wyborach do Senatu, był łaskaw powiedzieć, że "JOW są zagrożeniem dla demokracji"! Więc teraz wszyscy będą mieli okazję się przekonać, czy rzeczywiście wspaniała polska demokracja tak bardzo na nich ucierpi? Nie jest to natomiast żadna rewolucyjna zmiana, gdyż w strukturze ustrojowej III RP Senat odgrywa rolę, delikatnie mówiąc, drugorzędną, o czym najlepiej świadczy fakt, że bez przerwy się mówi o jego likwidacji, a PO zebrała nawet prawie milion podpisów pod wnioskiem o referendum, w którym jedno z pytań miała właśnie być likwidacja Senatu. Jest to więc de facto ruch obronny, taki mniej więcej jaki wykonują obrońcy twierdzy, paląc osiedla wokół twierdzy i oddając te pola przeciwnikowi. Twierdzą jest Sejm i listy partyjne w wyborach do Sejmu, czyli tzw. ordynacja proporcjonalna, bo to jest najważniejsze miejsce w hierarchii ustrojowej Polski.

Stanisław Sauć: 6 października Ruch JOW organizuje VI Marsz o JOW w Warszawie. Jakie są cele tego Marszu i jego program?

Jerzy Przystawa:
W swoich wystąpieniach telewizyjnych Premier wielokrotnie zapewniał nas o swoim szczerym poparciu dla JOW w wyborach do Sejmu, a kilka tygodni temu powiedział, że on by bardzo chciał - tylko wszyscy są przeciwko niemu! Idziemy więc, żeby pokazać Premierowi, że nie jest sam, że są obywatele, którzy tę ideę popierają i zapraszamy go, żeby poszedł razem z nami! A dokąd? Do Pana Prezydenta, który niedawno, odpowiadając na pytanie internauty, na swojej stronie internetowej oświadczył, że zawsze był i jest za okręgami jednomandatowymi. To są znamienne deklaracje. Z jakiegoś jednak powodu, ci najważniejsi i najwyżsi urzędnicy państwa nie są w stanie przeprowadzić swoich szlachetnych zamiarów. Idziemy więc do Prezydenta z wnioskiem, żeby przeprowadził w tej sprawie referendum obywatelskie i wtedy się przekona, że ani ON, ani Premier nie są sami, że popiera ich większość Polaków i to powinno być rozstrzygające. Wyruszymy o godzinie 11. ze skrzyżowania Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej, a zakończymy na placu Zamkowym. W Domu Polonii, tuż przy placu Zamkowym, organizujemy małą konferencję podsumowującą nasze działania i perspektywy. Do udziału w niej zapraszamy wszystkich, a w szczególności prezydentów miast, którzy podjęli inicjatywę "Obywatele do Senatu". Proszę spróbować zachęcić do wzięcia w tym udziału nowego Prezydenta Wałbrzycha.

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Pasterze i owce - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 31, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Z okazji Święta Matki Boskiej Częstochowskiej, na temat zbliżających się wyborów parlamentarnych, wypowiedział się sam Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Na razie tylko wstępnie i ogólnie, ale wysunął pokrzepiające przypuszczenie, że prawdopodobnie w komunikacie po obradach Rady Biskupów Diecezjalnych na Jasnej Górze pojawią się już bardziej precyzyjne wskazania dotyczące wyborów. "Udział w wyborach jest wyrazem naszego zaangażowania. Łatwo jest narzekać, natomiast chorobą jest bierność, pasywność społeczna. Twórcza rola każdego z nas, wyborców, polegać powinna zarówno na dobrym wyborze kandydata, człowieka fachowego, przygotowanego do zadań, ale i etycznie wiarygodnego" .

Zdaniem Księdza Arcybiskupa: "pytanie o twórczą obecność, zaangażowanie społeczeństwa w tych wyborach powinno iść w kierunku wsparcia ludzi i ugrupowań, niekoniecznie silnych liczbowo, ale tych, które mają ludzi rzeczywiście wiarygodnych, i którzy wystawią tych, którzy budzą nadzieję, że wypełnią zobowiązania. U podstaw naszych wyborów powinny stanąć kryteria: fachowości, przygotowania, uczciwości oraz etyki".

Arcybiskup przestrzegł przed "przypisywaniem niektórych biskupów do niektórych partii politycznych". "Od tego zawsze się odcinamy". Jak zauważył, rozmowa z jakimś politykiem nie oznacza, że konkretny biskup się z nim utożsamia, że utożsamia się z linią tej czy innej partii. "Ideałem jest rozmawiać, a nie odwracać się od człowieka innych przekonań".

Ta wypowiedź Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski wpisuje się w dwudziestoletnią już tradycję niezłomnego przekonywania wiernych, że jedyne co powinni zrobić w kwestii wyborów, to pójść gremialnie do urn i głosować. Oczywiście, na ludzi spełniających kryteria, jakie Ich Ekscelencje nieustannie przypominają. Innymi słowy, zdaniem naszych Pasterzy, odpowiedzialność za to, że polska demokracja kiepsko funkcjonuje, spada na wyborców, którzy nie angażują się twórczo i nie ma związku z wadliwymi instytucjami ustrojowymi, wyprodukowanymi przy "okrągłym stole". Z drugiej strony, jest rzeczą możliwą, że Episkopat Polski instytucji tych wcale za ułomne nie uważa, nigdy przecież dotąd nie wypowiedział się oficjalnie w sprawie ordynacji wyborczej. Mamy więc prawo sądzić, że zdaniem naszych dzisiejszych Hierarchów, procedura wyborcza jest albo dobra, albo bez znaczenia. Istnieje też jeszcze inna interpretacja: ordynacja wyborcza, to polityka, a od polityki Kościół winien się trzymać jak najdalej. Taką opinię słyszałem wielokrotnie z ust wielu biskupów, z jakimi miałem okazję wymieniać na ten temat poglądy.

Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, inaczej bywało. Biskupi polscy, prawie 100 lat temu, tak się publicznie wypowiedzieli w sprawie prawa wyborczego: "Jakkolwiek reforma wyborcza jest aktem politycznym, nie jest nim jednak wyłącznie. Nowy bowiem ustrój prawa wyborczego wydaje ze siebie prawodawców, którzy za pomocą władzy ustawodawczej wpływać mogą i wpływać będą na wszystkie dziedziny życia kościelnego, narodowego, kulturalnego, społecznego i moralnego, a szczególnie na przyszły kierunek wychowania publicznego. Tym samym reforma wyborcza w te wszystkie dziedziny wkracza i z nimi się łączy. Do nas więc, jako stróżów praw wiary w tych dziedzinach należy pytać i badać, o ile do ich zdrowego rozwoju proponowany ustrój prawa wyborczego dopomaga, albo też w uprawnionym rozwoju przeszkadza lub nawet go niszczy".

Przypomnieć wypada także i to, że list ten podpisali biskupi, którzy w sposób wybitny i szczególny zapisali się w historii Kościoła i Polski, w tym biskup krakowski książę Adam Sapieha i wyniesieni już na ołtarze św. Józef Bilczewski, arcybiskup lwowski oraz św. Józef Pelczar, biskup przemyski.

Gdyby tylko brakowało odpowiedniej, klarownej artykulacji wad polskiego systemu wyborczego, to wydawałoby się, że nasi Pasterze nie mogą przejść do porządku dziennego nad taką oficjalną, wygłoszoną z trybuny sejmowej, wypowiedzią dzisiejszego premiera, a wówczas wicemarszałka Sejmu: "Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie - i to przekonanie narasta - że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne".

Ksiądz Arcybiskup i Jego Prześwietni Koledzy, wydają się nie dostrzegać, że wybory do Sejmu odbywają się, de facto, w dwóch turach: najpierw jest ta główna i ważniejsza, w której wspomniane przez Donalda Tuska "aparaty partyjne", sporządzają partyjne listy kandydatów, a wyborcom pozostaje już tylko ta druga tura, mniej ważna, która jest jedynie głosowaniem na wybrane przez kogo innego osoby!

Na pozór, wydawać by się mogło, że ta wstępna procedura selekcji kandydatów powinna jedynie ułatwić wyborcom decyzję, żeby już nie musieli sobie tak strasznie łamać głów nad tym, kto jest wart mandatu, a kto nie wart. Na chwilę obecną zarejestrowanych jest 19 komitetów wyborczych, które mają prawo wysunięcia kandydatów do Sejmu. To jest bardzo ciekawa forma pomocy obywatelom, w wielu innych krajach, jak np. w USA, W. Brytanii, Kanadzie czy Australii, zupełnie nieznana. Tam, być może, na takie "procedury ułatwiające" jeszcze nie wpadli. Otóż każdy z tych komitetów przeprowadził już straszną pracę, żeby znaleźć ok. 1000 godnych kandydatów, w tym ok. 350 najbardziej godnych tego pań! Razem daje to, jak widzimy ok. 20 tysięcy kandydatów, w tym 7 tysięcy przedstawicielek płci odmiennej. Praca tytaniczna, prawdziwa łapanka na ludzi, osobliwie na damy! Jak to podzielimy na 41 okręgów wyborczych, to wyjdzie nam po ok. 450 kandydatów na jednego wyborcę. Niestety, to jest i tak strasznie dużo i przed każdym wyborcą stoi nie lada zadanie, jak wśród nich znaleźć tego jednego "dobrego, fachowego, przygotowanego do zadań i jeszcze etycznie wiarygodnego"? Czy Ich Ekscelencje nie mogłyby pójść dalej i po prostu wskazać nam, na kogo z tych prawie pięciu setek oddać głos? Jak bowiem mamy się wśród tego mnóstwa zorientować, skoro wybory już za miesiąc, a listy nadal są nieznane, a nawet, co gorsza, nawet "wyborcza łapanka" nie została zakończona? Za kilka dni ta trudna procedura zostanie zamknięta, ale czy jeden miesiąc wystarczy nam na rozpoznanie godne katolików? Wiszą wprawdzie po całej Polsce gigantyczne bilbordy wyborcze, ale jest na nich zaledwie kilka najbardziej znanych twarzy i ma się to nijak do tych 20 tysięcy, przy których wyborcy mają prawo postawić tylko jeden krzyżyk

Niestety, biskupi polscy XXI wieku pozostają głusi na głosy obywatelskie domagające się zmiany tego stanu rzeczy. Ignorują pisane do nich listy i apele, aby chociaż zechcieli zażądać otwartej debaty obywatelskiej nad polskim systemem wyborczym. Nie dawno, kandydujący na senatora, były Przewodniczący Kolegium Rektorów Akademickich Szkół Polskich, prof. Tadeusz Luty, powiedział publicznie, że środowiska akademickie od wielu lat domagają się zmiany i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Co tu przywoływać Profesora Lutego! Sam Premier oświadczył w telewizji, że praktycznie nie sypia, tak bardzo chciałby wprowadzenia JOW do Sejmu, ale "wszyscy są przeciwko niemu"! Ale kim są ci "wszyscy", którzy nie chcą Premierowi pomóc? Przeglądając uważnie polską scenę polityczną, zobaczymy, że głównymi na niej wrogami JOW są Aleksander Kwaśniewski, Adam Michnik i Jarosław Kaczyński. No, może jeszcze prezes Pawlak. Czy to z nimi raczej trzymają Ich Ekscelencje biskupi niż z obywatelami, którzy parę lat temu złożyli prawie milion podpisów pod wnioskiem o referendum narodowe w sprawie ordynacji wyborczej? Te podpisy zostały całkowicie zlekceważone przez Sejm i Senat, poszły na przemiał, zanim odbyła się nad tym wnioskiem jakakolwiek debata parlamentarna, aczkolwiek taki jest wymóg Świętego Pisma Polskiej Demokracji, jaką jest Konstytucja Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie zabrali w tej sprawie głosu biskupi, ignorując zarówno "twórczą obecność i zaangażowanie społeczne obywateli" - jakich bez wątpienia wymagała ta gigantyczna akcja obywatelska, którą Donald Tusk nazwał "największym przedsięwzięciem politycznym w Polsce od roku 1989".

Procedury wyborcze zapisane w dzisiejszym Kodeksie Wyborczym i dotychczasowych ordynacjach sprowadziły obywateli polskich do statusu pańszczyźnianego chłopstwa. Tak było w I Rzeczypospolitej, że tylko szlachcic miał prawo kandydowania. Ale w III Rzeczypospolitej nie ma nawet szlachty uprawnionej do kandydowania, są tylko oligarchowie - partyjni baroni, którzy prawem kaduka sporządzają listy wyborcze. I nawet Księża Biskupi do tego zacnego grona nie należą. Dzisiaj zatem zarówno owieczki, jak i ich Pasterze, do tego statusu zostali zredukowani. Ciekawe, jak długo musimy jeszcze czekać, żeby Episkopat Kościoła katolickiego w Polsce, któremu ufają miliony Polaków, zechciał te podstawowe sprawy zauważyć i upomnieć się o obywatelski status swój i powierzonych Jego pieczy owieczek?

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Choć przewidział je już Mickiewicz - pierwsze od czasu Wiednia zwycięstwo Polaków nad bisurmanami nie może przejść bez odpowiedniego dla niego triumfu! - Stanisław Michalkiewicz o sukcesie rządu premiera Tuska na skalę międzynarodową Wysłane środa, 24, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa - w naszym nieszczęśliwym kraju trwają przygotowania do kampanii wyborczej! Nasi Umiłowani Przywódcy toczą swój »bój ostatni« o umieszczenie ich na listach wyborczych i o miejsce na tych listach - bo od niego wszystko zależy. Wszyscy też się uwijają wokół zbierania podpisów, więc na razie potępieńcze swary, spory o różnice między przodkiem a tyłkiem, jeszcze się nie toczą, chociaż już sądy są zaangażowane - Platforma oskarżyła Prawo i Sprawiedliwość o różnicę łajdactwa... Tymczasem w Libii Polska odniosła wreszcie pierwsze zwycięstwo nad bisurmanami od czasu wiktorii wiedeńskiej! Oto nie dość, że Polska »wspiera moralnie« całą tę »kinetyczną operację militarną«, to jeszcze przedwczoraj okazało się, że dostarczaliśmy tamtejszym rebeliantom broń" - Stanisław Michalkiewicz, stały komentator wydarzeń na scenach międzynarodowego i krajowego teatru politycznego, omawia najnowsze doniesienia z kuluarów oraz samych granych sztuk.

Sprawa jest tajemnicza, bo nie wiadomo, kto w imieniu tych rebeliantów broń naszą przyjmował, kto będzie nam płacił, z jakiego funduszu i czym? Pan minister Sikorski odmówił wszelkich komentarzy, nie wiemy więc, kto i ile wziął łapówki, bo był to przecież nielegalny obrót bronią. Podobna sytuacja miała swoje miejsce i czas w Iraku, chociaż sama Polska wyszła z tamtej operacji z "fiu*em w garści". Wtedy agentom CIA wypłacała pensje firma Nour, a bronią nielegalnie handlowała firma Ostrowski Arms (której prezesa proces rozpoczął się w tym roku - po siedmiu latach - przyp. red.). Teraz o to czy w ogóle obejrzymy (poza łapówkami) jakiekolwiek pieniądze - martwić się będzie "wybitny mąż stanu", jak Go mianował generał Petelicki, minister Sikorski - od tego ma główę, by się nią martwić - uśmiecha się publicysta.
Wszystko to już przewidział przed 200 laty Adam Mickiewicz! "Już w gruzach leżą Maurów posady / ich naród dźwiga żelaza / Bronią się jeszcze twierdze Grenady / ale w Grenadzie zaraza" - co prawda powinno być "Bab al-Azizija", ale nie bądźmy drobiazgowi! Zarazę Mickiewicz przewidział, zarazę w osobie pana "pułkownika" Muammara Kaddafiego. "Naród dźwiga żelaza" - to owa przecież broń, dostarczona przez pana ministra Sikorskiego! Mickiewicz w ogólnym zarysie przewidział triumf naszego oręża i naszego "nieszczęśliwego kraju". A już komentatorzy zaczynają się zastanawiać, jak to będziemy tę Libię rozdrapywać? Między innymi pan były rektor SGH Marek Rocki zwrócił uwagę w radiu, że przecież Libia importują całą swoją żywność, więc przed naszymi rolnikami stoi wspaniała przyszłość. Wzorem pomysłu pana śp. Leppera rząd odkupi wszystko, co rolnicy wyprodukują i sprzeda to Libijczykom, a oni przyniosą nam ropę w zębach. Zwłaszcza sprzeda im naszą wieprzowinę, z którą co jakiś czas mamy same kłopoty. W czynie społecznym doradzam więc panu "premieru Tusku" i panu "ministru Sikorskiemu", by ożywić niemrawą kampanię wyborczą - niech urządzą w Warszawie triumf! Pan minister Sikorski będzie mógł pojechać w białym rydwanie, zaprzężonym w cztery białe konie, ciągnąc na powrozie za nim "pułkownika" Kaddafiego, którego na tę okazję wypożyczy nam prezydent Obama... Cóż to byłoby pierwsze od czasu Wiednia zwycięstwo Polaków nad bisurmanami bez triumfu? - zastanawia się Stanisław Michalkewicz.

Nagranie trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.




Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Choć przewidział je już Mickiewicz - pierwsze od czasu Wiednia zwycięstwo Polaków nad bisurmanami nie może przejść bez odpowiedniego dla niego triumfu! - Stanisław Michalkiewicz o sukcesie rządu premiera Tuska na skalę międzynarodową Wysłane środa, 24, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












"Gazeta Wyborcza" zmienia "mądrość etapu", "Solidarność" wrze przed obchodami dnia Porozumień Sierpniowych, ale o kierunku "pchnięcia" naszego kraju i tak decydować będzie "fallus Szatana" Dody-Elektrody oraz Nergala - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach sezonu "ogórkowego" w występach trup aktorskich teatru politycznego "polskiego regionu UE" Wysłane czwartek, 18, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, mamy sezon ogórkowy - wakacje parlamentarne. Dlatego najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia była pielgrzymka na Jasną Górę, na dzień 15 sierpnia, a w ramach nabożeństwa tam odprawianego dla pielgrzymów - kazanie księdza arcybiskupa Andrzeja Dzieńgi. Ksiądz arcybiskup dokonał w nim między innymi czegoś w rodzaju recenzji funkcjonowania naszego państwa, no i nie da się ukryć, że wypadła ona dość niekorzystnie dla rządu. Krytycznie ze strony rządu najpierw wypowiedziała się pani minister Julia Pitera, uznając te kazanie za »bełkot«, ale pani Katarzyna Wiśniewska, którą redaktor Adam Michnik rzucił na »religijny odcinek frontu ideologicznego«, skrytykowała księdza arcybiskupa jedynie za »stronniczość«. Rozumiem, że gdyby ksiądz arcybiskup »wyważył« swoje kazanie, trochę skrytykował, ale i trochę pochwalił pana premiera Tuska - "Gazeta Wyborcza« nie miałaby mu tego za złe! Widzimy więc odstępstwo od dotychczasowej linii, zmienia się »mądrość etapu« i środowisko »GW« nie chce już »całkowitej apolityczności duchowieństwa katolickiego«, tylko - żeby angażowało się do polityki »symetrycznie«..." - Stanisław Michalkiewicz, uważny komentator życia politycznego "polskiego regionu UE", omawia ostatnie wydarzenia na scenach teatru politycznego.

Związki zawodowe musiały zamanifestować potrzebę swojego istnienia - zwłaszcza przed dorocznym świętem "Solidarności", czyli obchodami podpisania "porozumień sierpniowych" z 1981 roku. Z tej okazji zapanowały wśród naszych Umiłowanych Przywódców bardzo poważne kontrowersje - który z nich zostanie zaproszony, a który nie. Pan Duda, szef "Solidarności", nie zaprosił na tę uroczystość pana Jarosława Kaczyńskiego, w związku z tym - w związku "Solidarność" wrze! To nas skłania do zastanowienia się, w jakim stopniu związki zawodowe są spenetrowane przez tajne służby, bo akurat w dniu dzisiejszym związek zawodowy w jednej ze spółek, na które została podzielona firma państwowa do niedawna PKP, w spółce Przewozy Regionalne - podjął strajk, bo zarząd tej spółki nie zgodził się na podwyżki w wysokości 280 złotych. Podobno mogłoby to zagrozić płynności finansowej tej spółki, co ilustruje stopień drenażu spółek "z udziałem Skarbu Państwa" przez ich zarządy i ich "menedżerów", ale przecież po to je założono! To jest przykład "prywatyzacji wzorowej", kiedy "prywatyzujemy zyski", podczas gdy straty są jeszcze "państwowe" - zastanawia się publicysta.
Właśnie dzisiaj też miała nastąpić, a właściwie - nastąpiła "uroczysta inauguracja" otwarcia partyjnej telewizji Platformy Obywatelskiej. Miał być piękny reportaż z Donaldem Tuskiem - owszem ukazał się, ale... bez fonii, dźwięku. Jak się okazało - pan Zwiefka i pani Kidawa-Błońska nie odbiegają pod względem "udacznictwa" od pana ministra Infrastruktury, odpowiedzialnego za koleje państwowe - Cezarego Grabarczyka: jak się ktoś nie nadawał do razwiedki, to go dawali do Platformy Obywatelskiej... A ponieważ jest czas ogórkowy - wygląda na razie na to, że to w jakim kierunku zostanie popchnięty nasz "nieszczęśliwy kraj", zależy nie od pana premiera, nie od ministra Grabarczyka czy nawet - od Sił Wyższych, co już wygląda niewiarygodnie, ale od tego, w jakim kierunku zostanie "popchnięta" pani Doda-Elektroda, bo podobno jest w przededniu jakichś "zasadniczych decyzji", czyli - czy na przykład czy będzie kontynuować "nurt postępowy", epatując panienki opisem "fallusa Szatana" razem z panem Nergalem, który uchodzi za "przedstawiciela Lucyfera na nasz kraj"... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.




Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Gazeta Wyborcza" zmienia "mądrość etapu", "Solidarność" wrze przed obchodami dnia Porozumień Sierpniowych, ale o kierunku "pchnięcia" naszego kraju i tak decydować będzie "fallus Szatana" Dody-Elektrody oraz Nergala - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach sezonu "ogórkowego" w występach trup aktorskich teatru politycznego "polskiego regionu UE" Wysłane czwartek, 18, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Ceny paliw są wynikiem fiskalnego modelu ich opodatkowania - konferencja prezesa KNP Janusza Korwin-Mikkego oraz jego gościa - Andrzeja Szczęśniaka, eksperta rynku paliw Wysłane czwartek, 18, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Stop bezprawiu ZUS! - III manifestacja przedsiębiorców oraz Kongresu Nowej Prawicy

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Wiec Kongresu Nowej Prawicy w Koninie: Robert Maurer i Janusz Korwin-Mikke wzywają do walki z eurosocjalizmem

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

Kolejna z konferencji prasowych prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego, tym razem z udziałem Andrzeja Szczęśniaka, byłego przewodniczącego Polskiej Izby Pali Płynnych, eksperta rynku paliw w Polsce. Tematem konferencji oczywiście były ceny paliw płynnych w naszym kraju i wyjaśnienia powodu ich wysokiego stanu.



Nagranie trwa ponad 17 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja relacji w najlepszej jakości.




Ceny paliw mogą być niższe - konferencja prasowa prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego oraz byłego prezesa Polskiej Izby Paliw Andrzeja Szczęśniaka Wysłane czwartek, 18, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Przyczyną śmierci pana Leppera był osławiony "błąd pilota", Brytyjczycy na razie nie stosują polemiki przez fakty konkludentne, a Alan Grynszpan mówi, że dolarów to można drukować, ile się chce - Stanisław Michalkiewicz o dramatycznych ekscesach na deskach teatru politycznego UE i USA Wysłane środa, 10, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, kiedy umarł Talleyrand, znajomi widząc go na marach, zastanawiali się »co on teraz znowu kombinuje«? Pan Andrzej Lepper może aż takiego wrażenia nie wywiera, ale ponieważ nie zostawił żadnego listu pożegnalnego, wszyscy zachodzą w głowę, co też takiego mogło się stać, że został znaleziony, niby to, powieszony »własnoręcznie«, ale coraz to większe wątpliwości się nawarstwiają wokół tej hipotezy. Ja lansuję hipotezę, że przyczyną śmierci pana Leppera - jak zresztą wszystkiego, co się dzieje ostatnio w naszym nieszczęśliwym kraju - był »błąd pilota«..." - Stanisław Michalkiewicz dokonuje analizy, czasami dramatycznych niestety, wydarzeń na głównej scenie, jak i z kulis teatru politycznego pod nazwą "Polski region Unii Europejskiej".

Nasuwają się następujące możliwości: pan Andrzej prowadził rozliczne interesy na Białorusi i w Rosji, a wiadomo, że tam liczni kontrahenci bywają bezwzględni, jak ktoś się nie rozliczy. Na taki trop wskazują okoliczności, bowiem wiadomo, że sześć tygodni przedtem podobną śmiercią zginął współpracownik pana Leppera, który na pewno z nim jakieś tam interesy robił. Śmierć pana Andrzeja Leppera już wywołała rezonans międzynarodowy - na Wschodzie... Druga możliwość jest taka, że pan Lepper planował powrót do polityki, ale ten powrót musiał być jedynie możliwy na zasadzie "wejścia smoka": jakiejś historii, której media "głównego nurtu" nie potrafiłyby wyciszyć. Na przykład ogłoszenia jakichś rewelacji na temat tajnych więzień CIA w Polsce! Zamieszani w tę sprawę są m.in. były prezydent Kwaśniewski, były premier również z SLD Miller. Trzecia możliwość, choć najmniej prawdopodobna, to to, o czym mówił redaktor Sakiewicz: że pan Lepper zwierzył się przed kilkoma miesiącami o tym, kto go ostrzegł przed prowokacją w sprawie "afery gruntowej". Miał go ostrzec "pan K.". Jedyne nazwisko, które przychodzi mi do głowy w związku z tą pierwszą literą, to - pan Janusz Kaczmarek, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, który niewątpliwie o tej operacji wiedzieć musiał. Wiemy zresztą, że nie tylko panu Lepperowi się zwierzał, ale także innym osobom... - publicysta przypomina znane fakty sprzed kilku lat.
Pan Lepper jako nieboszczyk zaczyna żyć "drugim życiem" - razem z panią Blidą - jako kandydat... no, może nie na ołtarze, ale w każdym razie na męczennika "straszliwego reżimu kaczystowskiego"! W każdym razie taką wersję lansują Prorocy Mniejsi, panowie Żakowski i Wołek. Widać, że zapotrzebowanie Służby Bezpieczeństwa na "symetryczny do kultu smoleńskiego" kult męczenników - jest ogromne. Niezależnie od tego dramatu, na świecie dzieją się "straszne rzeczy" Londyn stał się terenem rozruchów. Głównie żulii, której "Gazeta Wyborcza" jeszcze - znajdując się na etapie "walki klasowej" i jej "zaostrzania się w miarę postępów socjalizmu" - piórem pani Miłady Jędrysik współczuje, bo premier Cameron tnie wydatki i "każdy musi sobie jakoś radzić". Ale - gdyby żulia zaczęła rozbijać i plądrować żydowskie sklepy i domy? Wtedy oczywiście, takie "antysemickie ekscesy" natychmiast spotkałyby się z pryncypialnym potępieniem "Gazety Wyborczej"... A gdyby rząd premiera przeszedł do ofensywy, wtedy zacznie się krytyka za "polemikę przez fakty konkludentne" z kultem multi-kulti. Ten kult jest cokolwiek wymuszony, bo z mojego naocznego oglądu wynika, że w dużych miastach "kolorowi" imigranci stanowią co najmniej połowę mieszkańców! Wydaje się więc, że ofensywa ta i tak jest cokolwiek spóźniona. Podejrzewam, że - podobnie jak we Francji - rząd brytyjski będzie różne rzeczy obiecywał i czekał, aż rozruchy się same wygaszą. Teraz mamy właściwie do czynienia z sytuacją, kiedy kierownicy państwa są w zasadzie "nadzorcami bydełka", które czasami się gzi, ale jednak nie można go krzywdzić, bo trzeba dbać, by dawało mleko... A Starsi i Mądrzejsi eksploatują te bydełko m.in. za pomocą "kryzysu finansowego", który "znowu się zaostrzył". Wszyscy uciekają od słabnącego dolara, kupują po staremu - złoto, które jak zawsze, mimo wszelkich teorii ekonomicznych, jest ostatnią deską ratunku, a na tym tle warto odnotować wypowiedź człowieka, który do niedawna, do roku 2008 uchodził za "największego na świecie znawcę zagadnień gospodarczych", czyli Alana Grynszpana: "niedobre się stało, że agencja (***) obniżyła notowania Stanów Zjednoczonych o jedno »A«, bo Stany Zjednoczone mogą każdy dług spłacić, drukując taką ilość dolarów, jaka jest potrzebna" - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Przyczyną śmierci pana Leppera był osławiony "błąd pilota", Brytyjczycy na razie nie stosują polemiki przez fakty konkludentne, a Alan Grynszpan mówi, że dolarów to można drukować, ile się chce - Stanisław Michalkiewicz o dramatycznych ekscesach na deskach teatru politycznego UE i USA Wysłane środa, 10, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Przywódcy Powstania Warszawskiego - pod sąd! - konferencja prasowa prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikkego oraz prezydenta Stalowej Woli Andrzeja Szlęzaka Wysłane poniedziałek, 8, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Stop bezprawiu ZUS! - III manifestacja przedsiębiorców oraz Kongresu Nowej Prawicy

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Wiec Kongresu Nowej Prawicy w Koninie: Robert Maurer i Janusz Korwin-Mikke wzywają do walki z eurosocjalizmem

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

4 sierpnia odbyła się konferencja prasowa prezesa konserwatywno-liberalnego ugrupowania Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego, na której gościł prezydenta miasta Stalowa Wola, p. Andrzeja Szlęzaka. Prezydent jednego z miast Centralnego Okręgu Przemysłowego wystąpił z pomysłem postawienia przed sądem byłych przywódców Powstania Warszawskiego.

Będziemy chcieli przeprowadzić proces sądowy osób odpowiedzialnych za wywołanie Powstania - powiedział prezydent Stalowej Woli, p. Andrzej Szlęzak.

W Polsce mamy gloryfikację nie powstańców warszawskich, którzy oczywiście walczyli w sposób godny podziwu: z taką liczbą broni utrzymać się ponad dwa miesiące, to jest imponujący wyczyn wojskowy - natomiast chodzi o ludzi, przywódców, którzy Powstanie Warszawskie wywołali, co spowodowało śmierć 200 tysięcy cywilów - nieprawdopodobną hekatombę. W Powstaniu zginęło około 19 tysięcy powstańców i około 2 tysiące Niemców, ale ich akurat nam nie żal. Straty są nieproporcjonalne i w każdym cywilizowanym kraju oficerowie, którzy to by zrobili, stanęli by przed sądem wojennym. To nigdy nie nastąpiło, bo komuniści nie bardzo mogli postawić przed sądem wojennym, gdyż akurat Moskwa wzywała do powstania, a rząd londyński - dlatego, że komuniści potępiali dowódców powstania - też nie, bo byłoby to pójście na lep komunistów... - objaśniał cel tego działania prezes Janusz Korwin-Mikke.

Nie mam żadnych związków z Warszawą i Powstaniem, myślę, że Powstanie Warszawskie jest wywoływane dzisiaj jako doraźny element gry politycznej w Polsce, a po drugie - te myślenie reprezentowane powszechnie na temat Powstania uważam za zabójcze dla polskiej myśli politycznej. Prowadzi ją absolutnie na manowce i uważam, że trzeba temu się stanowczo przeciwstawić. Uważam, że mam tytuł do takiego stanowisko, bo sprzeciwiłem się przed dwoma laty administracyjnemu nakazowi włączania syren w rocznice wybuchu Powstania. Uważam, że trzeba to kontynuować. Stalowa Wola jest symbolem trochę innego myślenia w Polsce - COP co prawda nie był sukcesem dokończonym (przed II wojną światową - dop. red.), ale jednak był czymś zupełnie innym, jeśli chodzi o zamiar i skutek niż Powstanie Warszawskie. Chciałbym, by Polacy uczyli się raczej o sukcesach, myśleli w kategoriach sukcesu, zwycięstwa, a nie w kategoriach wiecznie zbitego tyłka, za przeproszeniem - nieco emocjonalnie oświadczył prezydent Stalowej Woli.



Kongres Nowej Prawicy ma nowy skrót: Nowa Prawica - Janusza Korwina-Mikke, ale proszę o nas mówić po prostu Nowa Prawica, tak jest najkrócej i najprościej. Starujemy samodzielnie w tych wyborach, w sondażu Homo Homini mamy niecałe 8% poparcia, ale na ogół dostajemy dwa razy więcej niż sondaże, więc zobaczymy... Nasz program nie jest wymyślany po to, by nas wyborcy popierali, my mówimy prawdę i to wyborcy powinni rozumieć, że to jest w ICH interesie, żebyśmy my wygrali wybory! Jeśli mówimy o likwidacji podatku dochodowego, to mówimy to od 20 lat - pod różnymi nazwami - UPR, UPR-WiP, teraz KNP. Teraz jest pora, by zlikwidować podatki dochodowe! Całkowicie! Pewnie nawet VAT-u nie trzeba będzie podnosić, bo likwidacja tych podatków spowoduje raptowny wzrost gospodarczy - ludzie nie płacący podatków będą rozwijali produkcję na 2. i 3. zmianę, co spowoduje znaczne zwiększenie wpływów z VAT-u i zrekompensuje z nadwyżką "stratę" ze zlikwidowanych podatków - mówił na konferencji prezes Kongresu Nowej Prawicy.
Te partie, które się nazywają "prawicowymi", nie są żadną Prawicą - ani partia PO nie jest partią liberalną, co widać po ich działaniach, zamiast podatki obniżać, je podwyższa i walczy a to z pedofilią, a to z dopalaczami, a to z czymś innym. PiS nie jest żadną partią konserwatywną, jest partią SOCJALNĄ... Przypominam, że PiS obiecywał, że będzie bronił suwerenności Polski, jednak ratyfikował Traktat Lizboński, a śp. Lech Kaczyński go podpisał, więc jedni i drudzy są oszustami! Dlatego wzywał pana Tuska do ustąpienia, że obiecał przed wyborami, że będzie dawał 20% sum z prywatyzacji na Fundusz Emerytalny. Nie dał ani grosza. Fundusz Emerytalny jest w tej chwili w stanie bankructwa, żeby go uratować, obrabowano OFE, w tych dniach rabuje się Fundusz Rezerwy Demograficznej i jeśli to nie jest powód na podanie się do dymisji w niesławie, to - przepraszam bardzo - co innego? - stawiał pytania Janusz Korwin-Mikke.

Raport pana Millera jest ukartowaną z góry zagrywką, która ma za zadanie odciągnąć ludzi od rzeczy istotnych, by przed wyborami ludzie kłócili się na temat katastrofy w Smoleńsku, czy generał Błasik miał we krwi 0,1 promille, czy też 0,3 promille, natomiast odciąga ludzi od pytania - gdzie znikają nasze pieniądze? Gdzie rządząca Polską klika nie tyle te pieniądze kradnie - ale je marnuje? Uważam, że wojsko nie powinno mieszać się do polityki, nie znam uzasadnień ostatnich dymisji w Siłach Powietrznych, uważam jednak, że każda powinna nastąpić z indywidualnych powodów, nie w wyniku stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Całkiem możliwe, że powinno się zrobić porządki w wojsku, ale należało zrobić to o wiele wcześniej! Myśmy już o tym mówili już od 20 lat.. Żeby ta zaskorupiała warstwa się jakoś ruszyła, żeby były szybsze awanse, żeby żołd był taki, by się opłacało być w wojsku, żeby nie musieli robić fikcyjnych etatów w Afganistanie. W tej chwili jest tak, że generałowie latają do Afganistanu, tylko tam przeszkadzając, by dostać większe pieniądze. To jest niedopuszczalne! Generał powinien mieć takie pieniądze, żeby nie musiał sobie dorabiać w Afganistanie - prezes KNP odpowiadał na pytania dziennikarzy w sprawie ostatnich wydarzeń związanych z publikacją raportu komisji ministra Millera nt. przyczyn katastrofy w Smoleńsku.

Polska polityka chodzi od ściany do ściany, jeśli chodzi o Wschód. Nie wierzono mi, kiedy przez 10 lat tłumaczyłem, że należy popierać za wszelką cenę niezależność Białorusi, niezależnie, jaki reżim na niej panuje. Dopiero rok czy dwa lata temu pan Sikorski zaczął przejawiać zrozumienie tego, ale ostatnie oświadczenie pokazało, że wrócił w stare koleiny. Na pewno w interesie Polski leży niepodległość Białorusi, a nie wpychanie jej w objęcia Moskwy, a to robi teraz polska polityka wschodnia! My tym bardziej kochamy Rosję, im dalej jest od Polski, więc zdecydowanie wolimy graniczyć z Białorusią niż z Rosją. Ostatnia wypowiedź w "Financial Timesie" pana Sikorskiego nie mieści się w moim pojęciu dyplomacji - że urzędujący minister może wzywać prezydenta obcego państwa do rezygnacji - takie coś kiedyś byłoby uważane za wypowiedzenie wojny! - Janusz Korwin-Mikke odpowiadał na pytania dziennikarzy o stan naszych stosunków ze wschodnimi sąsiadami.

Sprawą "zainteresowała się"... "Gazeta Wyborcza": http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10080179,Dowodcy_Powstania_Warszawskiego_stana_przed_sadem.html

Nagranie trwa ponad 12 minut.

Jedną z części tego materiału można promować na witrynie Wykop.pl:
wykop.pl





Przywódcy Powstania Warszawskiego - pod sąd! - konferencja prasowa prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikkego oraz prezydenta Stalowej Woli Andrzeja Szlęzaka Wysłane poniedziałek, 8, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Kim jesteśmy i kto nie chce JOW? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane niedziela, 7, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Prezydent Rzeczypospolitej, w ramach nowej polityki otwartości i wychodzenia naprzeciw postulatom obywatelskim, zaprosił nas do stawiania Mu pytań w najważniejszych sprawach państwowych i obywatelskich, a on będzie odpowiadał, w pierwszej kolejności na te pytania, za którymi opowie się największa liczba internautów. Program nazywa się "Twoje pytanie do prezydenta". W piątek, 5 sierpnia 2011 r., Prezydent odpowiadał.

Tak się ułożyło, że największą popularność zyskało pytanie zadane przez p. Jana Sadowskiego:
"Panie Prezydencie, w swojej kampanii wyborczej obiecywał Pan wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Sejmu RP. Razem z Senatem, bez otrzymywania zgody Sejmu, ma Pan prawo rozpisać referendum w tej sprawie. Czy doprowadzi Pan do tego?".

A Prezydent na to:
"Byłem i jestem zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych. Dlatego z satysfakcją wspierałem wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu oraz w wyborach do rady miejskiej. Zamierzam już po wyborach zgłosić propozycję zmian w ordynacji w wyborach samorządowych wszystkich szczebli tak, aby wybierać radnych w jednomandatowych okręgach wyborczych. Musimy jednak pamiętać, że w przypadku zmiany zasad w wyborach do Sejmu konieczna jest nowelizacja Konstytucji. Zmiana Konstytucji nie może nastąpić wyłącznie przez referendum. Referendum może tylko zatwierdzić wcześniej uchwalone zmiany w Konstytucji. Celem pozostaje więc budowanie porozumienia, budowanie większości wokół tego pomysłu. Zbieranie politycznego poparcia dla idei jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu wymaga konsekwencji, czasu, a czasami uporu. Liczę, że część partii politycznych, które na razie są zdecydowanie nieprzychylne dla tego pomysłu, właśnie w wyborach do Senatu, w czasie tych najbliższych wyborów i w wyborach do rad gmin, przekona się, że są istotne zalety tego rozwiązania: jednomandatowych okręgów wyborczych".

Patetyczna sytuacja. Badania opinii publicznej od lat niezmiennie wykazują, że większość Polaków chciałaby wybierać posłów właśnie w taki prosty, naturalny sposób, jak to robią Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy, a nawet ludzie zamieszkujący największą demokrację świata, jaką są Indie. Największa, i rządząca partia, zebrała podpisy prawie miliona obywateli pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Premier Rządu RP zapewnił nas już szereg razy, że "nie spocznie, dopóki nie wprowadzi JOW w wyborach do Sejmu". Prezydent RP, z wysokości swego Urzędu, zapewnia nas, że zawsze był i nadal jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Ale nie zarządzi referendum w tej sprawie, bo, okazuje się, nawet gdyby wszyscy Polacy w tym referendum opowiedzieli się za JOW, to i tak nic to nie zmieni, bo konieczna jest jakaś "większość polityczna", której wciąż nie ma i długo nie będzie.

Któż więc jest tą "większością polityczną", która ma za nic życzenia Premiera, Prezydenta, a nawet woli Narodu Polskiego wyrażonej w referendum? Czy tą tajemniczą większością jest profesor Piotr Winczorek razem z profesorem Kazimierzem Działochą? Niedawno politolog z UJ, dr Jarosław Flis, napisał w artykule, że o tym co oznacza słowo "proporcjonalne" - decyduje w Polsce Profesor Winczorek. A może to niedobry Jarosław Kaczyński, który, w odróżnieniu od naszego prezydenta i premiera, zawsze wypowiadał się przeciwko JOW? Profesor Działocha już od dawna na emeryturze, ale może ktoś zna profesora Winczorka? Może dałoby się go jakoś nakłonić, żeby zmienił zdanie i przychylił się do tego, czego chce Prezydent z Premierem i jeszcze ogół Polaków? W końcu, o co mu może chodzić? Do Sejmu, bez powodzenia, kandydował jeszcze w roku 1989, ale teraz już chyba nie, więc co mu mogą przeszkadzać jednomandatowe okręgi wyborcze?

Ale jest postęp. W 1997 roku, kiedy Zgromadzenie Narodowe uchwalało obecną Konstytucję, jeden tylko poseł wrocławski, dr Wojciech Błasiak, domagał się usunięcia zapisu o proporcjonalności wyborów do Sejmu. Wysokie Izby odpowiedziały na to szyderstwem, tupaniem i buczeniem. Takie horrendum nie mieściło się bowiem wówczas w głowach naszej światłej elity. Dzisiaj o JOW walczą jak lwy sam Premier i sam Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. I z uporem, konsekwentnie - jak nas zapewnia Prezydent Bronisław Komorowski - budują pożądaną "większość polityczną".

A my, biedni obywatele Rzeczypospolitej, "My, Naród", o którym grzmiał w Sali Kongresu Stanów Zjednoczonych Lech Wałęsa, czy mamy cokolwiek w tej sprawie do powiedzenia?

I to jest pytanie, które stoi przed nami wszystkimi: kim jesteśmy i dokąd idziemy?

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Śledczy Kędziora oskarżony o nowe zbrodnie przeciwko ludzkości - Tadeusz M. Płużański Wysłane czwartek, 4, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne materiały związane z tematem bandytów komunistycznych:

- Krwawi ubecy z Myślenic - Tadeusz M. Płużański

- Jerzy Kędziora - sadysta z bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (9) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (8) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (7) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (6) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (5) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (4) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (3) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (2) - Tadeusz M. Płużański

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- "Generał smród" skazany - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Sąd Rejonowy dla Warszawy - Mokotowa, 8 lipca. Przed rozprawą Wacław Sikorski - jedyna żyjąca ofiara Kędziory, razem z rodzinami innych poszkodowanych denerwuje się, że ubek pewnie znów wykpi się brakiem pamięci. Mówi, że nie oczekuje wysokiego wyroku, tylko sprawiedliwości i szczerego przyznania się do winy, że w ponurych czasach stalinowskich ten "oficer" śledczy bezpieki znęcał się nad aresztowanymi polskimi patriotami.

"Niewinny" od Humera


Duże poruszenie wywołuje temat emerytur, bo zasłużony profesor ma niecałe 3000 zł, a ubecy od 8000 do 12000. Ci ostatni gromadzą się w innej części sądowego korytarza. Uśmiechnięci witają się ze sobą, poklepują, kłaniają przed wyższymi rangą. "Chciałem pogratulować małżonce, że niedawno dostała odznaczenie!" - tak Zdzisław Jatczyk (świadek nr 2) zwrócił się do Tadeusza Tomporskiego (świadek nr 1). Potem zagłębił się w lekturze Urbanowej szmaty - tygodnika "NIE".
Kolejna rozprawa w ciągnącym się od kilku miesięcy procesie Jerzego Kędziory rozpoczyna się z półgodzinnym opóźnieniem. W malej sali ledwo mieszczą się wszyscy zainteresowani (z prawnikami, świadkami i widzami ok. 15 osób). Ciasno i duszno, ale nikt się nie uskarża. Sikorski i Kędziora zajmują miejsca w dwóch ławach naprzeciw siebie. Ubek nerwowo zaczesuje włosy grzebieniem. Chyba jednak trochę się boi, że zostanie złapany na kłamstwie.
Sąd przesłuchuje pierwszego świadka Tadeusza Tomporskiego - małego, chudego, wysuszonego staruszka. Pytany przez sędzinę, nie zgadza się na upublicznianie swojego wizerunku, bo "nie jest kryminalistą" (choć w słynnym procesie Humera został skazany na siedem lat więzienia; miał postawionych aż 12 zarzutów znęcania się nad więźniami). W MBP pracował jako młodszy "oficer" śledczy. Potwierdził, że znał Kędziorę, ale "nie pamięta", czym konkretnie oskarżony się zajmował - w jakich sprawach brał udział, kogo przesłuchiwał, komu dawał wytyczne. Tomporski sprawia wrażenie, jakby nie rozumiał, co się do niego mówi. Po kilku minutach stwierdza, że od kilku lat ma problemy z pamięcią oraz komunikacją ("mózg nie nadąża"). Sędzina decyduje o przerwaniu przesłuchania i wznowieniu go na następnej rozprawie, po konsultacjach z psychologiem. Tomporski kończy: "może następne przesłuchanie już nie będzie potrzebne". Czyli jednak niektóre rzeczy rozumie i potrafi o nich zakomunikować.

"Nie krzykiem, a dowodem
trzeba było działać"


Sąd przesłuchuje drugiego świadka - Zdzisława Jatczyka. Ten pozwala na filmowanie, bo "nie ma sobie nic do zarzucenia". W latach 50. ub. wieku pracował w Departamencie śledczym MBP.
Tak jak Tomporski "nie pamięta" spraw, które sam prowadził, co dopiero spraw innych oficerów. A poza tym "podstawowe zasady dyskrecji wykluczały możliwość rozmawiania na te tematy". Już w tym momencie kłamstwa Jatczyka sięgnęły absurdu.
Do bezpieki trafił "być może dlatego, że był z rozbitej rodziny". Po zdaniu matury w 1951 r. wstąpił do szkoły śledczej MBP w Legionowie. Uczył się od starszych "technik śledczych" (jego mistrzem był właśnie Kędziora - o czym niżej). W 1953 r. otrzymał przydział do jednej z najważniejszych komórek bezpieki - Departamentu X (ochrona partii). Zajmował się sprawami szpiegowskimi (np. "inspirowanymi przez obce wywiady wypadkami lotniczymi"). Potem, za pośrednictwem kierownika sekcji, został oddelegowany do prowadzenia tzw. ogonów, czyli wyjaśniania szczegółów, doprecyzowania faktów spraw już de facto zamkniętych. Oznacza to, że "wydobywał" od więźniów zeznania, potwierdzające tezy oskarżenia, aby przyznali się do niepopełnionej winy.
Odnośnie Kędziory - nie przyjaźnił się z nim, mieli innych znajomych i inne zainteresowania, wie jednak, że był od niego starszy stopniem. "Biedny" Jatczyk musiał każdego dnia przygotowywać plan śledztwa, w tym "pytajniki" (zestaw pytań, które należało zadać przesłuchiwanym). Po przesłuchaniach z kolei spisywał protokoły, które były... przerabiane przez jego przełożonych na niekorzyść oskarżonych i "zmuszany" był (np. przez płk. Duszę) do ich podpisywania. Twierdził, że odmawiał ich podpisania, bo były niezgodne z prawdą i z tego powodu Dusza robił mu nieprzyjemności. Zwracał się do wyższych przełożonych, że nie chce współpracować z płk. Duszą, prosząc o przesunięcie go do innej sekcji. Zajmował się też przesłuchiwaniem przedwojennych policjantów, którzy rzekomo ścigali członków KPP.
Jatczyk oczywiście nie bił więźniów - jak to określił - "nie używał krzyku podczas śledztw". Tłumaczył to tak: "jak raz dałem się ponieść emocjom, to przesłuchiwany weteran walk o Wał Pomorski stwierdził, że przetrzymał długi ostrzał frontowy, dlatego krzyk i hałas nie zrobią na nim wrażenia". Skonsternowany i skruszony Jatczyk miał już nigdy więcej na przesłuchiwanych nie krzyczeć. Nigdy nie widział też, żeby inni bili - słyszał tylko o tym co nieco z plotek. Podkreślał, że od 1955-56 roku na odprawach zakazywano używania przemocy: "Nie krzykiem, a dowodem trzeba było działać".

Kędziora denerwuje się

Nazwisko Kędziory Jatczyk usłyszał po raz pierwszy po 1956 r. Potem, przyciskany, stwierdził jednak, że z obiegowych opinii słyszał same superlatywy o Kędziorze - że był bardzo taktownym śledczym, nie dającym ponieść się emocjom. Na początku przesłuchania udawał nawet, że nie zna Kędziory, kierując wzrok w stronę Sikorskiego. Gdy sąd zwrócił mu uwagę, że oskarżony siedzi z drugiej strony, stwierdził: "o proszę, po tylu latach nawet nie byłem w stanie go rozpoznać", po czym porozumiewawczo puścił oko do Kędziory. To, że nie zetknął się z nim wcześniej, tłumaczył faktem, że on pracował w Departamencie X, a Kędziora w śledczym. Ale po dociekliwych pytaniach znów zaczął zmieniać zdanie. Okazało się, że Kędziorę mógł poznać już przed 1956 r., ale "nie pamięta" dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach. Pamięć Jatczykowi starał się przywrócić nie tylko sąd, ale nawet... Kędziora. Podsunął mu odpowiedź, że może poznali się podczas wspomnianych szkoleń w Legionowie. Jatczyk stwierdził jednak, że niestety "nie pamięta" Kędziory z tamtego czasu (po rozprawie śmiał się z innymi ubekami, że Jurek oczywiście był jego wykładowcą).
W końcu "przypomniał sobie", że przed 1956 r. nie tylko słyszał o Kędziorze, ale być może spotkał go "podczas pracy zawodowej". Przełożony miał go uczyć sztuki zszywania akt protokołu - tworzenia odpowiedniego marginesu podczas pisania, wpisywania godzin rozpoczęcia i zakończenia przesłuchania. Kędziora oświadczył, że było to zapewne w latach 1951 - 1953, w Legionowie właśnie, kiedy był wykładowcą "techniki śledczej". W przypadku Jatczyka owa "technika" nie polegała rzecz jasna na buchalterii i wyzbywaniu się wobec aresztantów krzyku, ale na prowadzeniu regularnych, brutalnych przesłuchań. Przyznał zresztą przypadkowo, że w ich trakcie ważne było trzymanie się procedur, czyli granic czasowych (8-24) z przerwami na śniadanie, obiad i godzinę spacerniaka.
Na koniec prokurator złożył nowe wnioski dowodowe:
- wydruk akt IPN o Kędziorze,
- teczka z IPN o Ludwiku Guzawskim, który był wielokrotnie przesłuchiwany przez Kędziorę (na protokołach widnieją podpisy śledczego)
- wniosek o przesłuchanie córki Guzawskiego, Anny Chatojan (skądinąd obecnej na sali, co wprawiło w konsternację obrońcę Kędziory).
Nowe wnioski mają udowodnić, że Kędziora nie jest winny pojedynczym aktom przemocy, ale odpowiada za wiele zbrodni przeciwko ludzkości. Kędziora zareagował na nie butnie, ale też nerwowo. Zaczął krzyczeć do adwokata, że kolejna osoba stara się go pomówić, że to stek obelg i bzdur. "Nie rozumie", dlaczego łączy się sprawy, które przecież nie mają ze sobą żadnego związku.
Może brutalny śledczy z Mokotowa i Miedzeszyna zrozumie wtedy, gdy sąd wyda sprawiedliwy wyrok, oparty na dokumentach jego zbrodni.
Kolejna rozprawa przeciwko Jerzemu Kędziorze przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa (Ogrodowa 51 A) odbędzie się 20 września br. (godz. 9.00, sala nr 521).

Podczas jednej z wcześniejszych rozpraw zeznawał Wojciech Uromski, syn płk. Kazimierza Uromskiego - kolejnej ofiary Kędziory. Przywoływał dwa wyroki w sprawie ojca: skazujący na 10 lat więzienia przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie za "szpiegostwo" dla DSZ i WiN, oraz kontakty z Mikołajczykiem i uniewinniający w czasie "odwilży". W uzasadnieniu drugiego pojawia się osoba Kędziory w kontekście stosowania niedozwolonych metod śledztwa. Matka Wojciecha Uromskiego wspominała, że Kędziora znęcał się nad jego ojcem fizycznie i psychicznie: bił, zarządzał karcer, polewał wodą, pozbawiał snu.


Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku "Nasza Polska"

Tadeusz M. Płużański

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Okupacja bezpieczniacka czy nazistowska - nie ma znaczenia w sytuacji, kiedy kraj jest okupowany - Stanisław Michalkiewicz o zmianach w prawdziwych kręgach władzy "naszego nieszczęśliwego kraju" Wysłane środa, 3, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, 29 lipca zapisze się złotymi zgłoskami w dziejach Salonu i oficerów frontu ideologicznego, dlatego że wreszcie ustała zgryzota z dysonansem poznawczym z powodu braku reakcji rządu na »kłamliwe i oszczercze Białe Księgi Antoniego Macierewicza"! W dodatku jeszcze Najwyższa Izba Kontroli zapowiada opublikowanie swojego raportu, więc decyzja pana premiera Tuska, który rozkazał kategorycznie opublikować 29 lipca »suwerenny« raport pana ministra Jerzego Millera, wyrwała z chUOPskiej piersi oficerów frontu ideologicznego westchnienie ulgi, że oto wreszcie można dać odpór znienawidzonemu Antoniemu Macierewiczowi - udokumentowany w dodatku opiniami »prawdziwych ekspertów«. W niezastąpionej »Gazecie Wyborczej« wystąpił pan redaktor Grzegorz Sroczyński, oznajmiając, że »bzdury Antoniego Macierewicza« zostały »obezwładnione«, na co Antoni Macierewicz opublikował rewelację - co cały czas podejrzewałem - że raport pana ministra Millera niepotrzebnie był ponownie tłumaczony na język rosyjski, bo pierwotna jego wersja została sporządzona w tym języku - na co wskazywałyby daty: wersja rosyjska nosi datę 1 lipca, zaś polska - 25..." - Stanisław Michalkiewicz komentuje w swój wytrawny sposób najnowsze wydarzenia na scenach teatru politycznego "polskiego regionu UE".

Oczywiście pan minister Miller energicznie zdementował te pogłoski, co utwierdza mnie w prawdziwości znanego Państwu spostrzeżenia księcia Gorczakowa, że "nie wierzy w nie zdementowane informacje". Zaś co do samego raportu - jest on najwyraźniej wydestylowany z fusów, jakie dostarczyła komisji pana ministra Millera strona rosyjska. Polska wersja raportu poszerza wersją rosyjską o "błędzie pilota" o kilka szczegółów, troszeczkę wspomina o rosyjskich kontrolerach i bałaganie na lotnisku w Smoleńsku, co świadczy o "suwerenności" tego raportu, ale zasadniczo jest on zgodny z wnioskami strony rosyjskiej, co zapowiadał już wzeszłym roku podczas gospodarskiej wizyty w Warszawie pan prezydent Dymitr Miedwiediew, który oświadczył wtedy, że "nie dopuszcza możliwości, by polska wersja śledztwa różniła się w sposób istotny od wersji rosyjskiej"! Zgodność obu wersji śledztwa i raportów komisji pana ministra Millera oraz MAK-u stanowi dobry punkt wyjścia do przepowiedzianego też w zeszłym roku "pojednania polsko-rosyjskiego" - uśmiecha się publicysta.
Polityczne wnioski i konsekwencje raportu pana ministra Millera świadczą o tym, że "zemsta choć leniwa" - to nagnała jednak razwiedkę wojskową w sieci Służby Bezpieczeństwa, która najwyraźniej niczego nie zapomniała, ani niczego nie wybaczyła... Widać to po dymisji pana ministra Klicha, któremu pozwolono na wykazanie "energicznej samodzielności". Najwyraźniej w gronie watah bezpieczniackich tworzących Dyrektoriat rządzący Polską, został ukształtowany nowy kompromis. Na katastrofie smoleńskiej nie zyskała tylko razwiedka wojskowa i pan Prezydent Komorowski (Państwo pamiętają, jak 10 kwietnia zeszłego roku ludzie pana marszałka Komorowskiego bardzo energicznie poszukiwali w Pałacu Prezydenckim aneksu do raportu o rozwiązaniu WSI - i szczęśliwie dla siebie go odnaleźli!), ale również dawni funkcjonariusze SB PRL spostrzegli, że katastrofa smoleńska dostarcza im znakomitego materiału do szantażowania wojskowej razwiedki. Zalecenia kierowane w stronę władz wojskowych są już sformułowane: głowy będą leciały nie tylko w dowództwie Sił Powietrznych, ale i w pozostałych rodzajach wojsk. Oznacza to "czystkę etniczną" na tle katastrofy smoleńskiej. Pan generał Petelicki, reprezentujący nurt bezpieczniacki, cywilny, już w maju ubiegłego roku domagał się w otwartym liście do pana premiera Tuska dymisji ministra Klicha, podając szereg konkretnych decyzji personalnych w resorcie wojskowym, teraz nominacja pana ministra Siemoniaka, byłego wiceministra Spraw Wewnętrznych, na nowego ministra Obrony Narodowej - pokazuje, że "na tym odcinku" zwycięstwo Służby Bezpieczeństwa jest całkowite... - ciągnie rozważania Stanisław Michalkiewicz.
Generał Petelicki znamiennie zauważył, że "Amerykanie wszystko wiedzą", może miał na myśli miejscowość Renton w stanie Washington, gdzie mieści się siedziba zakładów Boeinga? Produkują one m.in. komputery samolotowe, w które był wyposażony również i tupolew rządowy. Został on bez otwierania tam dostarczony i odczytany przy obecności przedstawicieli MAK-u i naszych władz. Nie słyszałem, by raport pana ministra Millera o tym wspominał. W takim razie generał Petelicki, tak samo jak i Antoni Macierewicz - mają jeszcze asy w rękawie... - podsumowuje publicysta.

Nagranie trwa prawie 13 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Okupacja bezpieczniacka czy nazistowska - nie ma znaczenia w sytuacji, kiedy kraj jest okupowany - Stanisław Michalkiewicz o zmianach w prawdziwych kręgach władzy "naszego nieszczęśliwego kraju" Wysłane środa, 3, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Ci, co rozpoczęli powstanie, w każdym kraju trafiliby pod sąd wojenny! - Janusz Korwin-Mikke z okazji obchodów 67. rocznicy Powstania Warszawskiego Wysłane wtorek, 2, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Stop bezprawiu ZUS! - III manifestacja przedsiębiorców oraz Kongresu Nowej Prawicy

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Wiec Kongresu Nowej Prawicy w Koninie: Robert Maurer i Janusz Korwin-Mikke wzywają do walki z eurosocjalizmem

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

Czcimy ludzi, którzy mając kilkanaście pistoletów, rzucili się na armię niemiecką, a przynajmniej na tę jej część, która stacjonowała w Warszawie. Czcimy bohaterstwo, ich pomysłowość - z taką (małą) siła ognia utrzymać się przez dwa miesiące - to jest wielki wyczyn. Trzeba to podziwiać. Natomiast w każdym normalnym kraju ludzie, którzy rozpoczęli powstanie - trafiliby pod sąd wojenny. Kiedy była "szarża lekkiej brygady", w której zginęło niepotrzebnie stu trzydziestu żołnierzy - to dowódcy trafili pod sąd wojenny, który zresztą się dość łagodnie z nimi obszedł. W przypadku Powstania Warszawskiego - nie ma okoliczności łagodzących!" - Janusz Korwin-Mikke założyciel i wieloletni prezes Unii Polityki Realnej, obecnie prezes Kongresu Nowej Prawicy, z okazji 67. rocznicy obchodów rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, komentuje tamten czas i decyzje przywódców powstania.

Co prawda, ci którzy podejmowali tę decyzję, nie wiedzieli, że wśród nich jest dwóch agentów sowieckich, którzy namawiają do powstania, jako "wielcy patrioci", ALE - wiedzieli doskonale, że te powstanie jest skierowane przeciwko Armii Czerwonej, przeciwko Sowietom! I Sowieci też doskonale o tym wiedzieli... Jeżeli więc 27 lipca radio sowieckie nawoływało do powstania, to chyba jest rzeczą oczywistą, że należało powstania NIE wywoływać! Jeżeli nasz wróg do czegoś nas namawia - to OCZYWIŚCIE nie należy tego robić...
Ta decyzja jest niewybaczalna. Zginęło 200 tysięcy cywilów, zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy. Tych najdzielniejszych, którzy potem - przez lata - mogli być kośćcem oporu przeciw Sowietom. W gruz zaległo miasto, którego odbudowa była niesłychanie kosztowna. To wszystko dlatego, że dwudziestu paru ludzi podjęło zupełnie kretyńską decyzję. Pod sąd nie da się już ich postawić, ale - pod sąd Historii, moralny osąd Historii - postawić należy... Tymczasem widzimy próby robienia z nich bohaterów! Nie z żołnierzy, ale z tych co wywołali Powstanie! Ba, nawet się uzasadnia Powstanie, znajduje się dla niego "jakieś rozsądne powody"! Słyszałem głos chyba Jarosława Kaczyńskiego, że "tylko dzięki Powstaniu mamy dziś niepodległość"... Chcę przypomnieć, że bardzo wiele państw: Rumunia, Bułgaria, Czechosłowacja - są niepodległe, a nie robiły żadnych TAKICH powstań, więc te zdanie jest oczywistym nonsensem.
Kiedy wreszcie ci, co rządzą państwem - zaczną myśleć, a nie wygadywać patriotyczne duperele? Najgorsze jest to, że rośnie nowe pokolenie, które - tak samo jak pokolenie Powstania było uczone na kretyńskich powstaniach: styczniowym, listopadowym, które chwalono - tak samo dzisiaj się chwali Powstanie Warszawskie, czego skutkiem może być następna głupota! I temu należy zapobiedz... - mówi charakterystyczne dla stałości swoich przekonań, cierpkie słowa prezes Janusz Korwin-Mikke.

Nagranie trwa prawie 5 minut.



Zapraszamy do podbijania naszego materiału na witrynie Wykop.pl:
wykop.pl


Ci, co rozpoczęli powstanie, w każdym kraju trafiliby pod sąd wojenny! - Janusz Korwin-Mikke z okazji obchodów 67. rocznicy Powstania Warszawskiego Wysłane wtorek, 2, sierpnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz











"JOW do Senatu to mit i nic więcej" - prof. Jerzy Przystawa Wysłane niedziela, 31, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Senatu wywołało pewne zamieszanie w szeregach polskich fachowców od nauk politycznych, albowiem jest to rozwiązanie dokładnie niezgodne z obowiązującą ponad pół wieku na polskich uczelniach wykładnią, czym jest demokracja i jakie wybory mają prawo uchodzić za demokratyczne, a jakie za ich przeciwieństwo. Na dodatek wariant JOW, wprowadzony Kodeksem Wyborczym, nie jest nawet taki, jaki obowiązuje we Francji - a więc wybory w dwóch turach, z wymogiem większości bezwzględnej w I turze - ale najbardziej prymitywny i obskurancki, jaki od ponad 200 lat funkcjonuje w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie. Kłopot, naturalnie, jest taki, że kiedy "za starego reżimu" pisano w podręcznikach akademickich, że wybory w W. Brytanii są antydemokratyczne, to wszystko było "po linii i na bazie", bo wtedy, w kraju demokracji ludowej, taki "trynd" w politologii polskiej bezwzględnie obowiązywał. Dzisiaj jednak coś się zmieniło i USA, Kanada czy choćby Wielka Brytania to nasi najwięksi i oddani sojusznicy, tam "spadają" bez przerwy setki tysięcy młodych Polaków w poszukiwaniu godziwego zarobku i pracy. Na dodatek, w referendum 5 maja 2011, obywatele Zjednoczonego Królestwa, stosunkiem głosów 7 : 3, potwierdzili, że oni nadal chcą w takiej właśnie "antydemokracji" pracować i żyć. Kiedy więc wybitny warszawski politolog i telewizyjny ekspert, dr Rafał Chwedoruk, mówi nam, że "system wyborczy oparty na JOW jest skrajnie niereprezentatywny i wręcz antydemokratyczny" (zob. "Angora" z 31 lipca 2011 r.), to mamy wrażenie jakby polska nauka politologiczna zatrzymała się gdzieś na latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Dlatego z uznaniem dla ich politologicznych sukcesów edukacyjnych trzeba przyjąć fakt, że np. taki "były reprezentant byłej klasy robotniczej" jak Władysław Frasyniuk głosi nadal, że "tylko niekompetentni ludzie mogą uważać, że JOW wzmocnią polską demokrację" (tamże). Piszę "nadal", bo jeszcze przed wielu laty, kiedy JOW do Senatu nikomu się nie śniły, Frasyniuk publicznie wyznawał pogląd, że za popieranie JOW należałoby wsadzać na 10 lat więzienia! W sukurs tym kompetentnym znawcom idzie politologiczny ekspert z Zielonej Góry, dr Ryszard Kessler, głosząc, iż w JOW do Senatu szanse będą mieli "tylko ludzie naprawdę bogaci" i tu od razu podaje koronny przykład senatora Henryka Stokłosy, bez którego polska politologia obejść się w żaden sposób nie jest w stanie. To samo pisze i Chwedoruk " w przyszłym Senacie znajdzie się wielu celebrytów lub bogatych biznesmenów, którzy nie tylko będą mieli pieniądze, ale stworzą klientelistyczną sieć uzależnionych od siebie ludzi". Itd., itp.

Chwała Bogu, nasi prawodawcy, wśród których politolog na politologu i politologiem pogania, ostrzeżeni zawczasu tymi poważnymi głosami rozsądku i troski obywatelskiej, zrobili wszystko, co jest możliwe, żeby ten czarny scenariusz nie mógł być zrealizowany. Przede wszystkim ograniczyli z góry ilość pieniędzy, które jakiś bogacz, aspirujący do stanowiska senatora RP mógłby wydać na kampanię wyborczą: ta kwota, zgodnie z art. 259. KW nie może przekroczyć 18 groszy na jednego wyborcę w okręgu! Zważywszy, że w okręgu, średnio, będziemy mieli 300 tysięcy wyborców, ogranicza to możliwości kupowania głosów przez bogaczy do 300.000 razy 18 groszy, czyli do góra 54 tysięcy PLN! Gdyby chciał wynająć salę na spotkania, to musi za nią zapłacić w ramach tego limitu, nie można mu też nieodpłatnie użyczyć żadnego sprzętu ani żadnych usług. A to nie muszą być wydatki bagatelne: Ruch JOW, organizujący 6 października 2011 r. "Marsz o JOW" w Warszawie, zmuszony jest zapłacić za wynajęcie, na kilka godzin, stołecznej sali kwotę ok. 2,5 tysiąca złotych! Jak więc widzimy, bogacze mogą sobie swoją forsę dusić w swoich przepastnych portfelach: w kampanii wyborczej wielkiego użytku z niej nie zrobią!

Bystro tę sytuację analizuje nasz samorodny ekspert polityczny, Władysław Frasyniuk: "Trybunał Konstytucyjny sprawił, że o zwycięstwie w wyborach będzie decydowała przede wszystkim kasa. Żadna lokalna inicjatywa, żaden prezydent, nawet Rafał Dutkiewicz, nie będzie w stanie wytrzymać finansowo rywalizacji z partiami politycznymi... jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu to mit i nic więcej".

Powiedzmy tak: logiki w tym Frasyniukowym wywodzie za dużo nie ma, ale nie jest on przecież ekspertem od logiki, tylko od polityki, a jak już wieki temu zauważył genialny Lech Wałęsa: "w polityce logika nie zawsze funkcjonuje, a nawet bardzo rzadko". No bo gdzie ta kasa, proszę Frasyniuka, której nie będzie nawet miał Dutkiewicz? Kodeks Wyborczy przecież jasno definiuje: 0,18 PLN na wyborcę i ani grosza więcej!

Częściową odpowiedź na to pytanie znajdziemy w tym samym Kodeksie: art. 199. KW precyzuje, że w wyborach do Sejmu, które się przecież odbywają razem z wyborami do Senatu, na jednego wyborcę wydać już można 82 grosze, a więc prawie 5 razy więcej niż w wyborach do Senatu! W ten sposób nasi eksperci od demokracji alla Polacca ustanowili, że partie polityczne będą mogły w wyborach wydać pełną złotówkę na jednego wyborcę, podczas gdy Dutkiewicz i jemu podobni bogacze, i mafiozi zaledwie 18 groszy. Nie musimy się więc bać wilczego dołu demokracji, jakim są wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, wszystko jest pod kontrolą! Ma sto procent racji nasz polityczny Geniusz Sudetów: JOW do Senatu to mit i nic więcej.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


III Manifestacja przedsiębiorców pod hasłem "Zlikwiduj ZUS!" - Kongres Nowej Prawicy broni przedsiębiorców przed bezprawiem! 28.07.2011 Wysłane piątek, 29, lipca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |