listopada 4, 2009 - listopada 10, 2009

UPR: wyrok Sądu Naczelnego UPR: panowie Witczak i Grocki złamali Statut UPR Wysłane wtorek, 10, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Na posiedzeniu 7.11.2009 Sąd Naczelny Unii Polityki Realnej stwierdził, że panowie: Bolesław Witczak - Prezes UPR oraz Grzegorz Grocki - Skarbnik UPR dopuścili się naruszenia punktu 58 Statutu UPR.

Sąd Naczelny UPR obradujący w składzie: Jacek Szymona - Prezes SN, Jacek Urbaniak - I sędzia nadzwyczajny, Szymon Kotnis - II sędzia nadzwyczajny rozpatrywał wniosek z dnia 23 X 2009 roku prezesa Okręgu Mazowieckiego UPR Tomasza Daleckiego o stwierdzenie złamania Statutu UPR przez p. Bolesława Witczaka - prezesa partii i Grzegorza Grockiego, skarbnika UPR. Podczas obrad Sądu Naczelnego wyjaśnienia osobiście składali ww. oskarżeni. Po zapoznaniu się z ich zeznaniami i ponad dwugodzinnej naradzie Sąd Naczelny orzekł, iż Prezes UPR Bolesław Witczak wraz ze skarbnikiem UPR Grzegorzem Grockim winni są złamania Statutu UPR w pkt. 58 w kwestii wypłacania sobie pieniędzy z kasy partii. Punkt 58 Statutu stwierdza, iż Rada Główna UPR kontroluje działalność Prezesa partii i decyduje o sprawach finansowych. Wyrok jest prawomocny i nie podlega odwołaniu. Swym wyrokiem Sąd Naczelny UPR potwierdził bezprawność działań Bolesława Witczaka i Grzegorza Grodzkiego co powinno skutkować wnioskami do Straży UPR o wyrzucenie skazanych z partii.

W związku z apelami Okręgu Mazowieckiego do Prezesa UPR o rezygnację, oraz w związku z faktem, że to na wniosek prezesa Okręgu Tomasza Daleckiego Sąd Naczelny UPR stwierdził naruszenie Statutu UPR przez panów Bolesława Witczaka i Grzegorza Grockiego, pan Prezes UPR postanowił dokonać zmiany na stanowisku prezesa Okręgu. Nowym prezesem Okręgu został mianowany pan Wojciech Domagała.
Nowy prezs Okręgu jest zarazem szefem oddziału częstochowskiego UPR i nie jest związany z Mazowszem.

(za podwitryną Oddziału Stołecznego UPR)


Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - cz. 2 relacji TVASME z konferencji Centrum im. Adama Smitha nt. potrzeby ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane niedziela, 8, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TV ASME z CAS:

- Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - cz. 1 relacji TVASME z konferencji Centrum im. Adama Smitha nt. potrzeby ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości

- Po raz pierwszy od 20 lat jesteśmy zmuszeni zmienić naszą misję! - Centrum im. Adama Smitha o zagrożeniu wolności słowa w Polsce

- Wprowadźmy system emerytur typu kanadyjskiego! - propozycja Centrum im. Adama Smitha

- Ceny leków: Czy rząd koalicji PO-PSL jest po stronie pacjentów, czy korporacji? (cz. 2) - konferencja Centrum im. Adama Smitha nt. nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne

- Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 5, ostatnia

- W ogóle nie mówi się u nas o usłudze medycznej, a mówi się o pensjach lekarzy! Jest to konsekwencja zatrudniania przez "państwo" lekarzy. "Umiesz liczyć - licz na siebie". Na ZUS proszę już nie liczyć! - Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha oraz prezes RN ZUS o przyszłości systemu ubezpieczeń społecznych, emerytalnych w "polskim regionie UE"

"Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski?" - pod takim tytułem 04.11.2009 r. odbyła się konferencja Centrum im. Adama Smitha. Wzięli w niej udział: dr Janusz Kochanowski - Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat Antoni Łepkowski - były członek Naczelnej Rady Adwokackiej, prof. Krzysztof Rybiński reprezentujący Szkołę Główną Handlową. Moderatorem spotkania był dr Robert Gwiazdowski - prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Centrum im. Adama Smitha zgłasza propozycję fundamentalnej zmiany podejścia do wymiaru sprawiedliwości. Postuluje wprowadzenie rozwiązań istniejących w prawie anglosaskim, które ułatwiają prowadzenie spraw i zwiększają stopień zaufania obywateli do wyroków sądowych, jak: wybieralność niektórych sędziów i prokuratorów oraz radykalną zmianę sposobu finansowania i funkcjonowania sądownictwa. CAS uważa, że rządy w naszym kraju nie realizują jednego ze swoich najważniejszych zadań: funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, Głównymi objawami tego stanu rzeczy są: masowo produkowane prawo powielaczowe, którego nie sposób przestrzegać, omnipotencja władz ustawodawczych, które chcą w najdrobniejszych szczegółach regulować wszystko i wszędzie, a przede wszystkim - ciągnące się latami procesy, które pozbawiają obywateli jednego z podstawowych praw - prawa do szybkiego procesu i rozstrzygnięcia sporu.

"Jesteśmy przekonani, że sytuacja zabrnęła już tak daleko, że żadne reformy nie są możliwe. Kosmetyczne reformy będą tylko pogarszać istniejący stan rzeczy, jeszcze bardziej go komplikując i wydłużając procedury. Jesteśmy przekonani, że zauważalną dla obywateli poprawę można osiągnąć, tworząc system wymiaru sprawiedliwości od początku. Skoro "Usprawnianie" istniejącego systemu od 20 lat nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, należy przestać "usprawniać" ten system, lecz go zmienić - brzmi oświadczenie Centrum im. Adama Smitha.


Nagranie 2. części relacji TVASME z konferencji CAS trwa 43 minuty. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o najlepszej jakości i bez uciążliwości reklam.




Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - cz. 2 relacji TVASME z konferencji Centrum im. Adama Smitha nt. potrzeby ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane niedziela, 8, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA! Plik o ciężarze 631 MB!










Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - cz. 1 relacji TVASME z konferencji Centrum im. Adama Smitha nt. potrzeby ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane sobota, 7, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TV ASME z CAS:

- Po raz pierwszy od 20 lat jesteśmy zmuszeni zmienić naszą misję! - Centrum im. Adama Smitha o zagrożeniu wolności słowa w Polsce

- Wprowadźmy system emerytur typu kanadyjskiego! - propozycja Centrum im. Adama Smitha

- Ceny leków: Czy rząd koalicji PO-PSL jest po stronie pacjentów, czy korporacji? (cz. 2) - konferencja Centrum im. Adama Smitha nt. nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne

- Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 5, ostatnia

"Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski?" - pod takim tytułem w dniu dzisiejszym odbyła się konferencja Centrum im. Adama Smitha. Wzięli w niej udział: dr Janusz Kochanowski - Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat Antoni Łepkowski - były członek Naczelnej Rady Adwokackiej, prof. Krzysztof Rybiński reprezentujący Szkołę Główną Handlową. Moderatorem spotkania był dr Robert Gwiazdowski - prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Centrum im. Adama Smitha zgłasza propozycję fundamentalnej zmiany podejścia do wymiaru sprawiedliwości. Postuluje wprowadzenie rozwiązań istniejących w prawie anglosaskim, które ułatwiają prowadzenie spraw i zwiększają stopień zaufania obywateli do wyroków sądowych, jak: wybieralność niektórych sędziów i prokuratorów oraz radykalną zmianę sposobu finansowania i funkcjonowania sądownictwa. CAS uważa, że rządy w naszym kraju nie realizują jednego ze swoich najważniejszych zadań: funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, Głównymi objawami tego stanu rzeczy są: masowo produkowane prawo powielaczowe, którego nie sposób przestrzegać, omnipotencja władz ustawodawczych, które chcą w najdrobniejszych szczegółach regulować wszystko i wszędzie, a przede wszystkim - ciągnące się latami procesy, które pozbawiają obywateli jednego z podstawowych praw - prawa do szybkiego procesu i rozstrzygnięcia sporu.

"Jesteśmy przekonani, że sytuacja zabrnęła już tak daleko, że żadne reformy nie są możliwe. Kosmetyczne reformy będą tylko pogarszać istniejący stan rzeczy, jeszcze bardziej go komplikując i wydłużając procedury. Jesteśmy przekonani, że zauważalną dla obywateli poprawę można osiągnąć, tworząc system wymiaru sprawiedliwości od początku. Skoro "Usprawnianie" istniejącego systemu od 20 lat nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, należy przestać "usprawniać" ten system, lecz go zmienić - brzmi oświadczenie Centrum im. Adama Smitha.



Nagranie 1. części relacji TVASME z konferencji CAS trwa ponad 40 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o najlepszej jakości i bez uciążliwości reklam.




Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - cz. 1 relacji TVASME z konferencji Centrum im. Adama Smitha nt. potrzeby ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane sobota, 7, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA! Plik o ciężarze 597 MB!










To ostatni moment, aby prócz sędziego Stefana Michnika, ścigać innych komunistycznych oprawców - nie tylko w Szwecji, ale także w Polsce
Mordy katowickiej bezpieki - Tadeusz M. Płużański
Wysłane piątek, 6, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Pierwsza morda to Józef Bik, vel Bukar, vel Gawerski. Po 1968 r. uciekł - tak jak Stefan Michnik - do Szwecji, ale z Polską czuł się nadal związany - za pośrednictwem sądu wyżebrał od ZUS podwyżkę emerytury. W sprawie karnej - o zbrodnię komunistyczną - sąd okazał się bezradny. Druga morda to Markus Kac. Żyje w Polsce, ale wymiar sprawiedliwości też nie kwapi się, aby wymierzyć mu adekwatną karę.

W dzienniku "Polska" (9.03.2008) można było przeczytać wywiad z Włodzimierzem Kacem (tekst o marcu 1968 r.): "Ojciec był spod Rzeszowa, ze Świlczy; uszedł przed Niemcami do Lwowa, a potem, za uwagę niezbyt pochlebną o propagandowym sowieckim filmie wywieziony został do Kazachstanu. »Zwiedzał« łagry. (...) Ojciec zachorował na komunizm. Wrócił do Polski z II Armią. (...) Urodziłem się w 1951 r. w Gdańsku, ale od dziecka jestem w Katowicach. Chodziłem do Piecka, to taka szkoła TPD. Nie było religii, więc chodziło do tej szkoły wielu Żydów".

UTRWALA I PŁODZI SYNA

Czego nie dowiemy się z tekstu w "Polsce"? Ojciec - Markus Kac (ur. w 1918 r., syn Fiszela) to jeden z 11 oprawców skazanych w marcu 1996 r. razem z Adamem Humerem, dyrektorem Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sąd III RP udowodnił im znęcanie się nad więźniami politycznymi w czasach stalinowskich.
Kac-junior w wywiadzie wspomina o Katowicach i Gdańsku. W tym pierwszym mieście rozpoczynał karierę jego ojciec, wstępując w 1945 r. do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W aktach figuruje jako młodszy oficer śledczy. Dwa lata później Kac-senior jest już w Gdańsku, gdzie awansuje na zastępcę naczelnika Wydziału Śledczego. Tu ciężko haruje: utrwala władzę ludową, a niepokornym wybija wolną Polskę z głowy i innych części ciała. Po dwóch latach, w 1951 r., rodzi mu się syn Włodzimierz. Kolejne dwa lata i jest w Stalinogrodzie (czyli ponownie w Katowicach, tylko "wyróżnionych" na cześć zmarłego wodza) pozostając na stanowisku naczelnika Wydziału Śledczego WUBP. W UB Markus Kac pracuje do 1956 r., aż do końca Stalinogrodu, ale w 1958 r. w Katowicach wstępuje do SB. Z bezpieki ostatecznie odchodzi w 1962 r. Z ubeka przekwalifikowuje się na ekonomistę - może pochwalić się tytułem magistra. Nie z tego jednak tytułu działa w ZBoWiD.
Dziś jego syn - Włodzimierz Kac - jest przewodniczącym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach. Funkcję pełni od 2002 r. A dziennikarzowi "Polski" pogratulować wiedzy.

"MA PODEJŚCIE
DO ARESZTOWANYCH"


Edward D. po wojnie był funkcjonariuszem UB, potem strażnikiem w elbląskich zakładach mechanicznych "Zamech". W 1949 r. został oskarżony o celowe podpalenie fabryki na polecenie francuskiego konsula. Sprawy pewnie w ogóle by nie było, gdyby pożar nie zbiegł się z plenum KC, podczas którego Bierut opieprzał UB, iż jest nieudolne. UB postanowiło udowodnić, że jest inaczej i wysłało do Elbląga grupę operacyjną, m.in. Różańskiego, Humera i... Kaca, którzy błyskawicznie wykryli sprawców. W śledztwie Markus Kac bił po twarzy Edwarda D. i groził: "My piszemy akty oskarżenia, wyroki, również je wykonujemy".
W wolnej Polsce Edward D. i Markus Kac zamienili się miejscami. Pierwszy był ofiarą, drugi oskarżonym. Zarzut brzmiał: bicie gumową pałką w pięty Edwarda D. i sześciu innych pracowników "Zamechu". Ale były ubek - drobny, przygarbiony staruszek - przychodził do sądu i zaprzeczał, by kogokolwiek torturował.
Sąd nie dał jednak wiary jego zapewnieniom i w 1996 r. skazał go na sześć lat więzienia. Dwa lata później, po apelacji złożonej przez obrońców, w II instancji wyrok został zmniejszony. Skrócenie czasu odsiadki było jedynie formalne. Markus Kac, jako jedyny z parszywej dwunastki Humera, w ogóle nie trafił do aresztu - "z powodu złego stanu zdrowia".
Z opinii służbowej: "Ma podejście do aresztowanych. Umie ich załamywać i wydobywać potrzebne materiały. Jest pracowity i zdyscyplinowany. Stawia dobro pracy nad dobro osobiste. Pracuje wieczorami, nie liczy się z czasem pracy. Jest zupełnie oddany wydziałowi". To oddanie Kaca "doceniali" nawet więźniowie, którzy uważali go nie za zwyczajnego bandytę, ale... kata-wirtuoza.
Przy okazji procesu Humera wyszło na jaw, że Markus Kac, nawet po 1989 r., żył w Polsce na od dawna nieaktualnych, sowieckich dokumentach. Za inne zbrodnie, nie objęte oskarżeniem z 1996 r., nigdy nie odpowiedział.

CO TO JEST DEMOKRACJA

Druga morda katowickiej bezpieki - Józef Bik-Bukar-Gawerski w 2003 r. przysłał do IPN list, w którym prosił o wydanie zaświadczenia, że w latach 1945 - 1953 pracował w... bezpiece. Było mu potrzebne, aby starać się o wyższą emeryturę. W ten sposób oprawca, po 35 latach, odnalazł się. Wcześniej śledztwo przeciwko Bikowi nie mogło ruszyć z miejsca, bo prokuratorzy Instytutu nie znali miejsca jego zamieszkania.
Akt oskarżenia brzmiał: "Józefowi B. zarzucamy popełnienie zbrodni komunistycznej, której dopuścił się w czasie przesłuchań członków organizacji Polskie Siły Demokratyczne i Polska Tajna Armia Wyzwoleńczo-Demokratyczna. Bił ich, znęcał się i zmuszał w ten sposób do składania zeznań".
Zarzuty dotyczyły lat 1948-49, kiedy Bik był zastępcą naczelnika wydziału śledczego WUBP w Katowicach (a więc zastępcą Markusa Kaca). Więźniowie zapamiętali, że "miał ciężką rękę". Okładał ich nogą od stołka po plecach, gumą po gołych piętach, kopał w jądra i bose stopy.
Z zeznań świadka: "Bik spytał mnie, co to jest demokracja. Odpowiedziałem, że to musi być coś dobrego, bo o tym w gazetach piszą. Wtedy on z całej siły uderzył mnie pięścią w zęby wybijając mi obie górne jedynki". Inny o mało nie stracił życia wskutek pobicia. Po wyjściu na wolność nie odzyskał zdrowia i wkrótce zmarł. Bik nie tylko sam znęcał się fizycznie i psychicznie nad osadzonymi, ale namawiał do przemocy swoich podwładnych.
Ciągnęła się za nim "sława" oprawcy. Czy dlatego zmienił nazwisko? On sam podawał inny powód: "Melduję, że w związku z ośmieszającym brzmieniem mego dotychczasowego nazwiska, decyzją władz administracyjnych zmieniłem dotychczasowe jego brzmienie na Bukar Józef [...]. Jednocześnie melduję, że w dniu 4 marca 1950 r., na podstawie zezwolenia Departamentu Kadr MBP, zawarłem związek małżeński z [...], na co przedkładam odpis aktu ślubu".
Na wyjazd do Palestyny o zgodę resortu już nie poprosił i... nie wyjechał, a nadto został zwolniony z bezpieki. Był 1953 r. Prawdziwy powód wyrzucenia Bukara może być jednak inny. To kontakty z gen. Wacławem Komarem (Mendlem Kossojem, funkcjonariuszem MBP i KBW, weteranem wojny w Hiszpanii, oczywiście po "słusznej“ stronie), oskarżonym o "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne". Nie wiadomo, co Józef Bukar robił później, ale znów zmienił nazwisko i stał się Józefem Gawerskim, po czym wyjechał z Polski - jak wielu innych stalinowców - na fali pomarcowej emigracji 1968 r. Już nie do Palestyny, ale do Szwecji.

SĄD i "INKA"

Katowicki IPN skierował co prawda do sądu akt oskarżenia przeciwko Bikowi-Bukarowi-Gawerskiemu, ale przez dłuższy czas nie wyznaczono terminu procesu, z powodu - jak oficjalnie tłumaczono - natłoku spraw. Akta wędrowały między sądami, w międzyczasie były sezony urlopowe.
Potem postępowanie blokował adwokat, wnosząc o jego zawieszenie - oczywiście ze względu na stan zdrowia jego klienta. Sędzia musiał prosić Szwedów o przeprowadzenie badań lekarskich oskarżonego, a gdy wreszcie przyjechały do Polski, trzeba je było przetłumaczyć. Tak mijały kolejne miesiące.
Sam Gawerski utrzymywał przez swojego obrońcę, że chce uczestniczyć w procesie. Ale tak chciał, że nie stawiał się na wezwania. Nie zgodził się również na prowadzenie sprawy bez jego obecności.
Nazwisko Bika pojawiło się także w związku ze śledztwem IPN w sprawie sądowego mordu na Danucie Siedzikównie "Ince", bohaterskiej sanitariuszce Brygady Wileńskiej AK Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Nasz bohater był wówczas naczelnikiem wydziału śledczego WUBP w Gdańsku. Drugiego sierpnia 1946 r. w piśmie do tamtejszej prokuratury wojskowej informował: "Przesyłam akta sprawy przeciwko Siedzikównie Danucie, ps. Inka, w celu przekazania do Wojskowego Sądu Rejonowego w trybie postępowania doraźnego". Za ten okres "pracy" też chciał wyższą emeryturę.
A więc przed Katowicami był Gdańsk - jakże przypomina to karierę jego kolegi - Markusa Kaca. Po drodze była jeszcze Warszawa. Sześć dni po egzekucji "Inki" (w nagrodę?) Bik został oficerem śledczym w centrali MBP. W Katowicach wylądował ostatecznie rok później, jako porucznik, odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz Orderem Odrodzenia Polski.

CHORY Z EMERYTURĄ

W wolnej Polsce ten stalinowski oprawca medali już nie dostawał. Ale wyższą emeryturę, i owszem! W tej kwestii - chory dla organów ścigania - był wyjątkowo energiczny. Kiedy sąd niższej instancji odmówił mu, odwołał się i wygrał. Nie tylko lepiej wyliczane bieżące uposażenie, ale także wyrównanie za ubeckie zbrodnie lat 1945-53 (jako Bik, a po 1950 r. jako Bukar), ale i okres późniejszy - aż do wyjazdu z Polski w 1968 r. (jako Gawerski).
A więc odebrać świadczeń komunistycznym mordercom nie można (bo to przecież prawa nabyte), ale podwyższyć - czemu nie. Tak wygląda w wolnej Polsce sprawiedliwość.
Oskarżony przez IPN Józef Bik-Bukar-Gawerski zmarł kilka miesięcy temu. Nie osądzony, ale za to z wysoką emeryturą za ciężką pracę w organach bezpieczeństwa. Gdyby teraz nie przeniósł się na łono Abrahama, świadczenie mogło być jeszcze wyższe, gdyż od ostatniego wyroku - korzystnego dla siebie - też się odwołał, a ZUS nie protestował. Bik dołączył do grona innych "zasłużonych" zbrodniarzy - Heleny Wolińskiej-Brus i Salomona Morela, których ekstradycji do Polski nie udało się przeprowadzić. Może naszemu wymiarowi sprawiedliwości łatwiej pójdzie chociaż z Markusem Kacem?

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - Centrum im. Adama Smitha o potrzebie ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane środa, 4, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TV ASME z CAS:

- Po raz pierwszy od 20 lat jesteśmy zmuszeni zmienić naszą misję! - Centrum im. Adama Smitha o zagrożeniu wolności słowa w Polsce

- Wprowadźmy system emerytur typu kanadyjskiego! - propozycja Centrum im. Adama Smitha

- Ceny leków: Czy rząd koalicji PO-PSL jest po stronie pacjentów, czy korporacji? (cz. 2) - konferencja Centrum im. Adama Smitha nt. nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne

- Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 5, ostatnia

"Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski?" - pod takim tytułem w dniu dzisiejszym odbyła się konferencja Centrum im. Adama Smitha. Wzięli w niej udział: dr Janusz Kochanowski - Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat Antoni Łepkowski - były członek Naczelnej Rady Adwokackiej, prof. Krzysztof Rybiński reprezentujący Szkołę Główną Handlową. Moderatorem spotkania był dr Robert Gwiazdowski - prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Centrum im. Adama Smitha zgłasza propozycję fundamentalnej zmiany podejścia do wymiaru sprawiedliwości. Postuluje wprowadzenie rozwiązań istniejących w prawie anglosaskim, które ułatwiają prowadzenie spraw i zwiększają stopień zaufania obywateli do wyroków sądowych, jak: wybieralność niektórych sędziów i prokuratorów oraz radykalną zmianę sposobu finansowania i funkcjonowania sądownictwa. CAS uważa, że rządy w naszym kraju nie realizują jednego ze swoich najważniejszych zadań: funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, Głównymi objawami tego stanu rzeczy są: masowo produkowane prawo powielaczowe, którego nie sposób przestrzegać, omnipotencja władz ustawodawczych, które chcą w najdrobniejszych szczegółach regulować wszystko i wszędzie, a przede wszystkim - ciągnące się latami procesy, które pozbawiają obywateli jednego z podstawowych praw - prawa do szybkiego procesu i rozstrzygnięcia sporu.

"Jesteśmy przekonani, że sytuacja zabrnęła już tak daleko, że żadne reformy nie są możliwe. Kosmetyczne reformy będą tylko pogarszać istniejący stan rzeczy, jeszcze bardziej go komplikując i wydłużając procedury. Jesteśmy przekonani, że zauważalną dla obywateli poprawę można osiągnąć, tworząc system wymiaru sprawiedliwości od początku. Skoro "Usprawnianie" istniejącego systemu od 20 lat nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, należy przestać "usprawniać" ten system, lecz go zmienić - brzmi oświadczenie Centrum im. Adama Smitha.

Nagranie pilota relacji TVASME z konferencji CAS trwa ponad 3 minuty. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o najlepszej jakości.




Czy brak wymiaru sprawiedliwości hamuje rozwój Polski? - Centrum im. Adama Smitha o potrzebie ponownego zbudowania systemu wymiaru sprawiedliwości Wysłane środa, 4, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |










Kto rządzi Polską? Agent generalski Marian Zacharski dementuje pogłoski i przypuszczenia, że... służby specjalne PRL-bis - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o "pobożnym pośle Gowinie" Wysłane środa, 4, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Instytut Paderewskiego w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa - wykład Władysława Dorosza "Bezpieczeństwo energetyczne Polski" (geotermia) Wysłane środa, 4, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA! Plik o wadze 556 MB!










Kto rządzi Polską? Agent generalski Marian Zacharski dementuje pogłoski i przypuszczenia, że... służby specjalne PRL-bis - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o "pobożnym pośle Gowinie" Wysłane środa, 4, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2)

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 1)

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- - II Debata studencka "Polska a waluta euro" - Warszawa 19.01.2009 z udziałem Stanisława Michalkiewicza

- Cykl "Cesarstwo Niemieckie i Cesarstwo Rosyjskie wracają do gry" - Stanisław Michalkiewicz o pomyśle, powstawaniu, konsekwencjach rozwoju Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej

"Proszę Państwa, trwają intensywne przygotowania do widowiska telewizyjnego pod tytułem "sejmowa komisja śledcza", która ma wyświetlić »prawdę" o »aferze hazardowej«, Oczywiście, jak się Państwo domyślacie - komisja sejmowa żadnej prawdy nie wyświetli, ponieważ w komisji sejmowej ustalenia dokonywane są poprzez głosowanie, a posłowie głosujący w komisji nie kierują się chęcią ustalenia prawdy, ale - dyscypliną partyjną, której celem jest osiągnięcie sukcesu politycznego, a ten z prawdą nic wspólnego nie ma. Sukces polityczny opiera się a zręcznym kłamstwie. Dzięki temu sytuacja polityczna jest w stanie zawieszenia, widowisko telewizyjne jest przeznaczone dla nas - biednych podatników, żebyśmy też coś z życia mieli, żebyśmy się nasładzali, patrzyli jak jedni drugich »strasznie osaczają«... Dzięki temu jednak mamy chwilę czasu, by się trochę rozejrzeć wokół, zarówno po Polsce, jak i po świecie, a jak się rozglądamy po Polsce, czytamy »niezależne media« - natrafiamy na artykuł »generała« Zacharskiego, Mariana zresztą, który powiada, że »śmieszną rzeczą jest przypuszczenie, jakoby rządziły w Polsce tajne służby«" - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik naszej witryny ASME Antysocjalistycznego Mazowsza, komentuje wydarzenia z minionego i obecnego tygodni na scenach teatru politycznego "polskiego regionu UE".

Tajne służby przecież nie rządzą, mówi "generał" tajnych służb Zachrski, Marian zresztą (w dzienniku "Rzeczpospolita" - przyp. ASME), bo one wykonują zadania, jakie zlecają im politycy! No, dobrze - można w takim razie powiedzieć: a skąd się biorą politycy? Pan "generał" Zacharski, Marian zresztą, udziela na to pytanie odpowiedzi: politycy biorą się z... demokratycznych wyborów. Otóż suweren - Naród - tego słowa z lubością pan "generał" Zacharski, Marian Zacharski zresztą, używa, suweren w wolnych, demokratycznych wyborach wybiera sobie polityków, a ci z kolei przekazują zadania do wykonania tajnym służbom. No, dobrze, ale dlaczego Naród wybiera sobie polityków ciągle z jednej czy drugiej grupy? Tej tajemnicy pan Zacharski, Marian Zacharski zresztą, nam nie wyświetla, każe nam wierzyć, że wszystko opiera się na wolnych i demokratycznych wyborach. Ten artykuł jest bardzo przekonywujący, ale mając w pamięci spostrzeżenie księcia Gorczakowa, rosyjskiego, carskiego ministra spraw zagranicznych, że "nie wierzy informacjom nie zdementowanym" - to takie zdementowanie z ust samego "generała" Zacharskiego, Mariana Zacharskiego, zapewnia nas, że - oczywiście! - skoro ON mówi, że nie rządzą, to - nie rządzą, jasne! - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Rządzą oczywiście tacy sami "tędzy politycy". A tu takiego "tęgiego polityka", jakim był pan Chlebowski - tajne służby i podsłuchują, i nagrywają, i podglądają. "Niezależne media" wyciągają mu jakieś rozmowy z "Rychem", co nas skłania do pewnego dystansu do rewelacji "generała" Zacharskiego, a nawet - do pomyślenia z zuchwalstwem, że "generał" Zacharski, Marian Zacharski zresztą - jak zwykle... kłamie! - mówi nasz współpracownik.
Pewne światło na wynurzenia pana "generała" Zacharskiego, Mariana Zachrskiego zresztą, rzucają "śmierdzące dmuchy" w Afganistanie, gdzie "nasza duszeńka", czyli kandydat na prezydenta Afgańczyków Hamid Karzaj, agenciak amerykański wystawiony tam w charakterze zająca - sfałszował pierwszą turę wyborów "demokratycznych"! Na domiar złego drugi kandydat - Abdullah, zapewne po wysłuchaniu propozycji nie do odrzucenia wycofał się z wyborów zadowolony, że jest zdrowy i żywy, więc po co mu być jakimś tam prezydentem Afgańczyków? Wygląda na to, że istnieje jakaś międzynarodówka agenciaków - w Afganistanie Hamid Karzaj, u nas - "generał" Zacharski, Marian Zacharski zresztą, zgodnie z tym zresztą, co nam kiedyś klarował premier Leszek Miller - walcząca o "wprowadzenie demokracji", czyli sytuacji jak u nas, kiedy "suweren, czyli Naród, wybiera sobie polityków, a ci politycy wydają polecenia tajnym służbom", a tajne służby - podglądają polityków i poprzez "niezależne media" różne "śmierdzące dmuchy" ujawniają - zastanawia się Stanisław Michalkiewicz.
A tu "pobożny poseł Gowin" pracuje nad "kodeksem etycznym" dla posłów Platformy Obywatelskiej, czyli krótko mówiąc - będzie ich uczył, jak kraść "po bożemu" - podsumowuje publicysta.

Nagranie trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna wersja w najlepszej jakości bez uciążliwości reklam.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME