listopada 28, 2008 - grudnia 5, 2008

Ceny leków: Czy rząd koalicji PO-PSL jest po stronie pacjentów, czy korporacji? (cz. 1) - konferencja Centrum im. Adama Smitha nt. nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne Wysłane piątek, 5, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Zmiany, które wprowadza projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne są niestety antykonkurencyjne i antykonsumenckie. Takim rozwiązaniem jest przede wszystkim propozycja sztywnych cen. Dzisiaj te ceny mają charakter maksymalny - mówię o lekach refundowanych. Warunki ceny maksymalnej są najkorzystniejsze dla konsumenta, bo jednocześnie określają maksymalny pułap ceny i dozwala na konkurencję cenową PONIŻEJ tego pułapu. Cena sztywna nie stwarza już tej możliwości. Godzi to w warunki ekonomiczne społeczeństwa, pośrednio godząc w jego warunki zdrowotne, bo nie wszyscy będą w stanie kupić leki po cenie urzędowej. Powód wprowadzenia ceny sztywnej nie do końca znajduje uzasadnienie w projekcie nowelizacji!" - mówi dr Cezary Banasiński, były prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Proponowane zmiany nie są, moim zdaniem, uzasadnione żadnymi wymogami dostosowania prawa farmaceutycznego do prawa Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie: w tej chwili Komisja Europejska prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawach: włoskiej, hiszpańskiej czy austriackiej, gdzie są dyskutowane bardzo podobne rozwiązania do tych, które zamierza wprowadzić polski ustawodawca. Uważa, że polskie rozwiązania idą nawet dalej w zakresie usztywniania rynku czy też "cementowania" go, mówiąc kolokwialnie, i ingerowania w swobodę działalności gospodarczej. Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby te przepisy weszły w życie, to za niedługi czas mogą zostać zaskarżone do trybunały Sprawiedliwości UE, jako ograniczające nie tylko swobodę działalności gospodarczej w Polsce, ale - w Unii Europejskiej! - mówi mecenas Marcin Kolasiński z kancelaria prawna Baker & McKenzie.

Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów jest zapewnione, gdy udział pacjenta w dopłacie do ceny leków jest na poziomie 40%. W Polsce aktualnie udział pacjenta w dopłacie do leków wynosi 68%, a niektóre firmy badające rynek mówią o 70 procentach! My jesteśmy więc bardzo daleko od zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjenta i każdy ruch z ceną leków w górę te niebezpieczeństwo rozszerza - mówi prezes Federacji Pacjentów Polskich Stanisław Maćkowiak.

Interesujące są okoliczności powstawania absurdalnych i szkodliwych propozycji. Nowelizacja ustawy - Prawo farmaceutyczne znalazła się w programie prac rządu na październik 2008 r. Zaskakujący jest fakt, że nowelizacja oparta została na przygotowanym w 2007 r. przez rząd Jarosława Kaczyńskiego projekcie, który budził nie tylko zdecydowany sprzeciw przedsiębiorców, ale i ostrą krytykę posłów Platformy Obywatelskiej. Politycy PO wskazywali wówczas na szkodliwość przepisów dla pacjentów, ograniczanie wolności gospodarczej oraz sprzeczność z prawem UE. W 2007 r. To dzięki stanowisku posłów PO i PSL, udało się w Senacie zmienić inne groźne przepisy: zawarty w rządowym projekcie tzw. dużej nowelizacji Prawa farmaceutycznego - zakaz sprzedaży leków bez recepty przez internet oraz zakaz reklamy aptek. Na uchwalenie takiej regulacji naciskało lobby aptekarskie. Lobby te z uporem forsowało również projekt zmian, do którego wróciło teraz Ministerstwo Zdrowia - pisze w nocie na temat konferencji Centrum im. Adama Smitha.

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna, 12-minutowa wersja o doskonałej jakości.




Prezydent ma sam dbać o powagę swojego urzędu, a nie zajmować się drobiazgami czy obroną niskiej rangi swoich podwładnych - Łukasz Perzyna o okolicznościach i konsekwencjach wydarzeń w Gruzji Wysłane środa, 3, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |







Prezydent ma sam dbać o powagę swojego urzędu, a nie zajmować się drobiazgami czy obroną niskiej rangi swoich podwładnych - Łukasz Perzyna o okolicznościach i konsekwencjach wydarzeń w Gruzji Wysłane środa, 3, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Czy ktoś pamięta dzisiaj nazwisko szefa ochrony generała Karola Świerczewskiego pod Baligrodem? A jeśli to porównanie kogoś by uraziło, to można przecież wskazać, że raczej nie utrwaliło się w historii nazwisko szefa ochrony generała Władysława Sikorskiego - pamiętnego dnia podczas startu w Gibraltarze. Jedno jest pewne - jeden i drugi bez wątpienia nie spełnili swoich obowiązków. Nie spełnił też swoich obowiązków szef ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas eskapady w Gruzji, chociaż na szczęście skutki z całego tamtego zdarzenia można raczej rozpatrywać w kategoriach tragikomicznych. Wszystkie strony tego zajścia zwalają winę na siebie nawzajem, ale żądanie PiS-u odwołania marszałka Komorowskiego z jego parlamentarnej funkcji wydaje się być przesadną dbałością o prestiż głowy państwa" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i stały współpracownik naszej witryny ASME, komentuje najnowsze wydarzenia ze scen teatru politycznego.

O ten prestiż głowa państwa powinna dbać sama, razem ze swoimi urzędnikami, ze swoim zapleczem politycznym. Dzisiaj wiemy, że Lech Kaczyński w Gruzji podjął sam decyzję o bezprecedensowym zachowaniu. Krzysztof Olszowiec, szef ochrony prezydenta, po tym jak źle wypełnił swoje obowiązki w Gruzji, został zawieszony przez dowódcę BOR-u, generała Mariana Janickiego. Prezydent bardzo stanowczo ujął się za swoim podwładnym i zagroził, że zrezygnuje wręcz ze swojej ochrony podczas podróży do Japonii i na Daleki Wschód. Dlaczego prezydent zajmuje się drobiazgami, mimo że ma do dyspozycji dość mocno rozdętą administrację Kancelarii Prezydenta RP, na którą płacimy spore sumy w podatkach? - pyta się prawicowy publicysta.
Prezydent zajmuje się drobiazgami, np. bierze w obronę obsadę placówki dyplomatycznej w Ułan Bator, liczącą dosłownie TRZY osoby, chroniąc konsulat przed zapowiadaną przez ministra Sikorskiego likwidacją, w momencie kiedy w takiej Telefonice biznesmena Cupiała przygotowuje się do zwolnienia kilkaset osób, czy tak ma wyglądać dbałość o powagę urzędu prezydenckiego? - zadaje pytanie Łukasz Perzyna.

Nagranie trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Oświadczenie Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w związku z Kongresem Programowym Ruchu Polska XXI Wysłane środa, 3, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

Oświadczenie
Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych
w związku z
Kongresem Programowym Ruchu Polska XXI


W sobotę 29 listopada 2008 odbył się w Warszawie Kongres Programowy Ruchu Obywatelskiego Polska XXI, podczas którego padło wiele interesujących deklaracji i propozycji, dotyczących zarówno obecnego stanu społecznego i politycznego państwa, jak i instytucji demokratycznych, a liderzy Ruchu wskazali, jak widzą drogi naprawy Rzeczypospolitej. Ze szczególną satysfakcją przyjmujemy do wiadomości, że jako jeden z głównych elementów programu uczestnicy Kongresu przyjęli zasadę wyboru posłów w jednomandatowych okręgach wyborczych, a więc postulat, o realizację którego nasz Ruch zabiega od momentu swego powstania w 1993 roku. Wybory w małych, jednomandatowych okręgach wyborczych oczyściłyby polską scenę polityczną z ludzi niezasługujących na zaszczyt reprezentowania wyborców, otworzyłoby zablokowane drogi rozwoju i kariery dla młodego pokolenia, zdecentralizowałyby i odbiurokratyzowały państwo, przywróciły obywatelom zaufanie i wiarę w ustrój demokratyczny. Jest to dzisiaj najważniejszy postulat, na którego pilną realizację czeka cała Polska.

W latach ubiegłych postulat jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu był wielokrotnie wysuwany przez różne partie i ugrupowania polityczne, takie jak np. Platforma Obywatelska, Ruch Odbudowy Polski, Akcja Wyborcza "Solidarność", Samoobrona i inne. Kiedy ugrupowania te dostawały się do Parlamentu - ich aktywność na tym kluczowym dla demokracji polu, z reguły się kończyła. Platforma Obywatelska nawet wniosła do Sejmu prawie milion podpisów obywateli domagających się referendum w tej sprawie, ale na tym poprzestała. Mamy nadzieję, że z Ruchem Polska XXI będzie inaczej. Nadzieję tę budzi i uzasadnia fakt, że przywódca tego Ruchu, Prezydent Wrocławia, od lat należy do grona Patronów Honorowych Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i osobiście uczestniczył w tegorocznym "Marszu na Warszawę o JOW".

Podczas debaty programowej w Teatrze Buffo wielokrotnie padały opinie o konieczności zmiany Konstytucji dla realizacji postulatów Ruchu Polska XXI. Nie ulega wątpliwości, że Konstytucja Rzeczypospolitej jest dokumentem niespójnym, a wiele jej zapisów budzi poważne zastrzeżenia i zapisy te powinny być bądź zmienione bądź usunięte. Pragniemy jednak zwrócić uwagę na fakt, że to obecna ordynacja wyborcza do Sejmu posiada wady, skutkiem których wybory do Sejmu RP naruszają wszystkie zasady zapisane w art. 96.2 Konstytucji, oprócz zasady tajności. Naruszenia te były w przeszłości przedmiotem skarg poselskich i obywatelskich, w szczególności, we wrześniu ubiegłego roku wystąpiła w tej sprawie do Rzecznika Praw Obywatelskich Konferencja Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Miast w Łochowie. Ruch Obywatelski na rzecz JOW stoi na stanowisku, że konstytucja państwa, to nie są kajdany zniewalające aktywność obywatelską i przeszkadzające w rozwoju kraju, lecz przede wszystkim dokument gwarantujący podstawowe prawa obywatelskie i ograniczający możliwości nadużycia władzy.

Ruch Obywatelski na rzecz JOW, witając powstanie nowego Ruchu Polska XXI, deklaruje jednocześnie gotowość współpracy i współdziałania w tej najważniejszej sprawie, jaką jest zreformowanie prawa wyborczego do Sejmu i wprowadzenia w Polsce systemu, który tak dobrze sprawdził się w rozwiniętych demokracjach świata, takich jak Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Kanadzie i w wielu innych. Życzymy Ruchowi Polska XXI, jego liderom i uczestnikom powodzenia w ich wielkim obywatelskim przedsięwzięciu.




Stowarzyszenie na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych zachęca wszystkich zwolenników JOW do podpisywania tego oświadczenia, co można uczynić poprzez witrynę Ruchu JOW

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW

Pan prezydent poleciał do Japonii, a w Polsce pozostawił pytanie KTO jest prawdziwym zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych - Stanisław Michalkiewicz o najnowszych wydarzeniach na scenach teatru politycznego Wysłane środa, 3, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |








Pan prezydent poleciał do Japonii, a w Polsce pozostawił pytanie KTO jest prawdziwym zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych - Stanisław Michalkiewicz o najnowszych wydarzeniach na scenach teatru politycznego Wysłane środa, 3, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Pan prezydent doleciał właśnie do Japonii, samolot pana prezydenta przybył do Osaki z siedmiogodzinnym opóźnieniem. Jak wiadomo, opóźnienie nastąpiło dlatego, że właściwy samolot pana prezydenta nie mógł wylecieć z Mongolii do Japonii, ponieważ »zamarły mu skrzydła«. Jak nie choroba pilota, to skrzydła zamarznięte, krótko mówiąc: wracamy do pytania, KTO jest prawdziwym zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych, ponieważ najwyraźniej pan prezydent nim nie jest. Gdyby pan prezydent nim był, to skrzydła nie zostałyby oblodzone (generałowi Jaruzelskiemu, który nie na takie mrozy wylatywał - nigdy skrzydła nie "zamarzły"), więc najwyższy czas, by powstała jakaś sejmowa komisja, która by te sprawy wyjaśniła" - Stanisław Michalkiewicz, uważny komentator robaczkowego życia politycznego "polskiego regionu UE" i stały współpracownik naszej witryny ASME, opisuje najciekawsze wydarzenia z minionych dni.

Niezależnie od tej sprawy, powinna powstać kolejna komisja sejmowa, nadzwyczajna oczywiście, która mogłaby oszacować straty, jakie mogłaby ponieść Polska na skutek ubiegania się o posadę sekretarza generalnego północnoatlantyckiego sojuszu przez aż dwóch kandydatów pochodzących z Polski. Jak wiemy, w pierwszym rozdaniu nie dostał tej posady towarzysz Aleksander Kwaśniewski (dostał tylko nagrodę pocieszenia, czyli wykłady na uczelniach, które władze Stanów Zjednoczonych organizują swoim konfidentom), więc stara się ponownie, ale oprócz niego o te same stołki stara się pan Radek Sikorski, nasz minister zagraniczny, który jest ministrem przy wiceministrze Ryszardzie Sznepfie - sprawiającym wrażenie prawdziwego ministra zagranicznego. Nic więc za tym dziwnego, że pan minister pragnie zmienić posadę... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Trzecia sprawa - przed kilkoma dniami zmarła Fajga Mindla Danielak, zwana inaczej Heleną Wolińską, była prokuratorka wojskowa, która wydała nakaz aresztowania generała Emila Fieldorfa, który w wyniku morderstwa sądowego stracił życie w stalinowskim okresie rządów komunistów w Polsce. Wyrok zatwierdziła sędzia Maria Gurowska, która tak naprawdę nazywała się Zand, córka Moryca Zanda. Daniela-Wolińska broniła się przed ekstradycją z W. Brytanii do Polski argumentem, że nie może liczyć na sprawiedliwy proces, bo w Polsce "szaleje antysemityzm". Wynika z tego, że sprawiedliwy proces mógł być tylko w czasach stalinowskich i to nie dlatego, że pani Fajga Mindla Danielak była wtedy prokuratorką wojskową - ale... że nie była w wymiarze sprawiedliwości osamotniona! - zastanawia się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa ponad 10 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




W wyniku rządów komunistów w Związku Sowieckim w latach 30. ub. wieku miliony ludzi zostało skazanych na wielomiesięczną, powolną śmierć głodową - Antoni Zambrowski o obchodach 75. rocznicy "wielkiego głodu" na Ukrainie Wysłane poniedziałek, 1, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Niepodległa Ukraina, za sprawą swego prezydenta Wiktora Juszczenki, obchodzi 75. rocznicę straszliwego hołodomoru, czyli klęski głodu (głównie na Ukrainie, choć też i w innych miejscach Związku Sowieckiego). Ta klęska nie była żywiołowa, nie była zrządzeniem losu - była zarządzeniem najwyższych czynników sowieckich, z towarzyszem Stalinem na czele" - Antoni Zambrowski publicysta wielu pism prawicowych i stały współpracownik naszej witryny ASME, opisuje powody klęski głodu na Ukrainie w latach 30. ub. wieku, która pochłonęła, jak szacują historycy, od kilku do kilkunastu milionów ludzi.

Na temat "wielkiego głodu" w Związku Sowieckim:

- WIELKI GŁÓD, CZYLI SOWIECKIE LUDOBÓJSTWO NA UKRAINIE W LATACH 1932 - 1933 - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Kiedy przygotowywano Plan 5-letni ci planiści - ludzie na odpowiednim poziomie wykształcenia (choć nie było jeszcze wtedy dużych doświadczeń planowania w Sowietach) opracowali realistyczny wariant planu pięcioletniego, opracowali także wariant bardzo optymistyczny. Jednak to właśnie ten optymistyczny wariant plany Stalin uparł się wziąć pod uwagę do realizacji. Dal polecenie partyjne, "nie do odrzucenia". W związku z tym nastąpiło - jak się określa w ekonomii - "strome podejście do wzrostu", i oczywiście - okazało się mało realistyczne. Stalin w dodatku rzucił hasło, że "pięciolatkę wykonujemy w cztery lata". Związek Sowiecki nie miał prawie nic do sprzedania na Zachód, by kupować od "kapitalistów" dobra np. inwestycyjne do hut i zakładów zbrojeniowych, które wtedy naprędce budowano - zaczął sprzedawać zboże. Lecz w krajach Zachodu akurat wtedy zapanowała dekoniunktura na zboże: żeby podwyższyć ceny - wyrzucano ziarno do morza. Stalin nakazał sprzedawać za psi pieniądz olbrzymie masy "sowieckiego" zboża, głównie zabieranego siłą chłopom ukraińskim - przypomina fakty i przyczyny sztucznie wywołanej klęski głodu (głównie na Ukrainie sowieckiej, ale także w Kazachstanie i na Kubaniu) w Związku Sowieckim przed II wojną światową.
W wyniku rządów komunistów miliony ludzi zostało ZAMORDOWANYCH, nie tak jak polscy oficerowie w Katyniu, Ostaszkowie czy Miednoje - strzałem w potylicę, ale zostało skazanych na wielomiesięczną, powolną śmierć głodową - mówi publicysta Antoni Zambrowski.

Nagranie trwa ponad 8 minut.




Kolejna ofiara polskiego antysemityzmu nie żyje
Stalinowska inkwizytorka zmarła w Oksfordzie - Tadeusz M. Płużański
Wysłane poniedziałek, 1, grudnia 2008 przez Krzysztof Pawlak

Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie jako Helena Brus. 21 listopada 1950 r. jako płk Helena Wolińska usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila", co w konsekwencji doprowadziło do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany, wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, gwałcąc nawet stalinowskie "prawo" - m.in. bp. Czesława Kaczmarka, komunistę Zenona Kliszki, prawą rękę Gomułki i wielu AK-owców (w tym Władysława Bartoszewskiego).

Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła jego aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r. przedłużając areszt Fieldorfowi - podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.
Zmarła nigdy nie została osądzona za swoje zbrodnie - ponad dwa lata temu (po ośmiu latach starań) Polska usłyszała, że Brytyjczycy nie wydadzą swojej szanowanej obywatelki (bo sędziwa, chora, sprawa się przedawniła, a w ogóle to Polska za późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję, bo dopiero po upadku komunizmu w naszym kraju!). W ramach poprawności politycznej nie zobaczymy jej też w najnowszym filmie Ryszarda Bugajskiego o Fieldorfie (jak tłumaczył na jednej z laudacji ten skądinąd zasłużony twórca - pani prokurator nie odegrała żadnej istotnej roli w mordzie na gen. "Nilu"). Cieszą się też zapewne warszawskie i oksfordzkie "autorytety" - szacowni profesorowie nie będą wreszcie nękani niewygodnymi pytaniami o ich znajomą z salonu.
Stalinowska prokurator dożyła 89 lat, jej ofiary często nawet 1/3 tego. Zamiast odsiadywać wyrok 10 lat w polskim więzieniu, prowadziła do końca spokojny żywot nobliwej żony zasłużonego profesora kilku renomowanych uczelni Włodzimierza Brusa (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny oficer polityczny LWP, później marksistowski ekonomista, w końcu rewizjonista). Mieszkali w willowej dzielnicy Oksfordu. Brus-Zylberberg wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony's College. Danielak-Wolińska-Brus uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Ze znienawidzonej przez siebie Polski pobierała przez dekady wojskową emeryturę (dopiero w 2006 r. MON zmniejszył jej trochę to wysokie uposażenie, ze względu na... brak wysługi lat).
Włodzimierz Brus zmarł w ubiegłym roku. Pamięci prawego (rzecz jasna, nie w politycznym, ale życiowym sensie) człowieka i wybitnego ekonomisty tekst pod znamiennym tytułem: "Ucieczka od końca świata" napisał w "Gazecie Wyborczej" sam Adam Michnik. Miał rację, bo siedział w więzieniu. Ciekawe, czy na śmierć równie zacnej i zasłużonej żony profesora też powstanie podobna apologia?

POLSKI PINOCHET

Prawie 10 lat temu, kiedy w "Życiu Warszawy" ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi nieodżałowany varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej prokurator, prowadzący śledztwo mówił: - Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej.
W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski. Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r.: - Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka.
Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. "Daily Mail" pisał: "W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję". "The Sunday Times": "Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?"

SPRAWIEDLIWOŚĆ
W KRAJU AUSCHWITZ


Już wówczas pojawił się chyba najistotniejszy dla sprawy "argument". "The Independent" podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z Holokaustu: "Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka". W te same tony uderzył "The Sunday Times": "Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany?". Potem dodano do tego inne, na wskroś antysemickie miejsce - Jedwabne.
Wolińska oznajmiła, że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty "ukręciłaby łeb" (już w "ludowej" partyzantce: GL i AL, pod wdzięcznym pseudonimem "Lena", była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu - ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy - złamała karierę, a nawet "załatwiła" odsiadkę).
Nawet niektóre brytyjskie gazety sugerowały, że do ekstradycji żony prof. Brusa może nie dojść, gdyż będzie jej bronić... "wpływowa mniejszość narodowa". W Polsce murem za stalinowską prokurator stanęła "Gazeta Wyborcza", najpierw przez dłuższy czas przemilczając sprawę, a potem relatywizując jej winę. Dziennik Michnika podkreślał, że Wolińska była w czasie wojny w getcie, a ten, kto śmiał zmącić jej spokój, głosi wstrętną, pomarcową propagandę (Marek Beylin, publicysta "GW", syn marcowego emigranta, "autorytet"). Jakże podobnie grzmiała jedna z żydowskich agencji (Jewish Telegraphic Agency), która przeprowadziła wywiad z inkwizytorką. Sugestia była jasna - fakt przebywania w getcie i doznawane tam cierpienia uprawniły ją do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).
- Zatwierdzając akt oskarżenia wobec mnie, ppłk Wolińska wiedziała, że działałem w "Żegocie" (podziemnej Rady Pomocy Żydom). Jestem przykładem, że tłumaczenia pewnych ludzi wokół Wolińskiej i jej samej, że trwa wokół niej jakaś antysemicka akcja, są bzdurą - komentował Władysław Bartoszewski.
Kiedy w latach 50., jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać "w śledztwie" tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Wolińska nakazy aresztowania wydawała co prawda mechanicznie, nie zapoznając się z aktami sprawy (sama potwierdziła to w liście do córki generała Marii Fieldorf-Czarskiej, ale wtedy jeszcze nie mówiło się o jej ekstradycji), jednak w sposób świadomy - z myślą o wyeliminowaniu przeciwników politycznych.

BRYTYJSKA OBYWATELKA
PRZED WOJSKOWYM SĄDEM


Przeszkód w ekstradycji Wolińskiej było od początku wiele. Już kilka lat temu Brytyjczycy nie chcieli jej wydać wymiarowi sprawiedliwości III RP, gdyż... nie rozumieli, dlaczego - zamiast przed sądem powszechnym - ma być sądzona przed sądem wojskowym (takie sądy funkcjonują w Wielkiej Brytanii jedynie w czasie wojny). Dlatego w 2000 r. prokuratura wysłała drugi, poprawiony wniosek ekstradycyjny, w którym wyjaśniła m.in., że w Polsce wojskowi (w latach 50. - czyli w czasie popełniania przestępstw - Wolińska była prokuratorem wojskowym) podlegają jurysdykcji sądów wojskowych. Trzeci wniosek wysłał w 2001 r. nowo powstały IPN, który z mocy prawa przejął sprawę ścigania Wolińskiej od prokuratury powszechnej. Wszystko na nic. Brytyjczycy zignorowali nawet wysłany za nią rok temu ENA (Europejski Nakaz Aresztowania), który jest niezaskarżalny i wymaga najpóźniej 90-dniowej odpowiedzi.
Nierozwiązywalnym problemem okazało się podwójne obywatelstwo Wolińskiej. Aresztując generała "Nila", przedłużając mu areszt i nadzorując śledztwo, była obywatelką Polski. Jednak na początku lat 70., kiedy wraz z Brusem znalazła przyjazną przystań w Oksfordzie, otrzymała również obywatelstwo brytyjskie (10 lat później ta dwójka sowietników mogła sobie pozwolić na ostentacyjne kibicowanie "Solidarności" i potępianie stanu wojennego).
Na skutecznym ściganiu byłej stalinowskiej prokurator zaważył zatem fakt, że Wielka Brytania - mimo podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym z Polską - na ogół nie wydaje swoich obywateli innym państwom, tym bardziej, gdy pojawią się wątpliwości prawne. Można jednak nie znać terminu zbrodni stalinowskiej, ale egzekwować własny przepis o "pozbawieniu kogoś wolności z premedytacją". Ponadto, zgodnie z orzeczeniem powołanego przez międzynarodową społeczność Stałego Trybunału Karnego w Hadze - obywatelstwo nie może chronić przed wydaniem osoby oskarżonej o zbrodnie przeciwko ludzkości (przypadek Wolińskiej), ludobójstwo, zbrodnie wojenne i agresję zbrojną. Nie może chronić, a jednak chroni. Powołując się na tę samą zasadę, Izrael odmówił nam ekstradycji Salomona Morela, naczelnika komunistycznego obozu w Świętochłowicach (dla Niemców, volksdeutschów, a w praktyce wrogów "ludu") i Jaworznie ("reedukacja" młodych antykomunistów wedle Makarenki), prawdziwego kłamcy oświęcimskiego (kłamał, że był więźniem Auschwitz), a później dziadka swoich izraelskich wnuków. Można również przypuszczać, że Szwecja nie wyda nam stalinowskiego sędziego Stefana Michnika.
W jednym z wywiadów dla brytyjskiej prasy Wolińska powiedziała również, że do tych "haniebnych kłamstw", które wyszły z Polski (podobno jej rodzinnego kraju) może się ustosunkować jedynie przed sądem brytyjskim - faktycznie istniała taka możliwość (strona polska występuje wówczas o tzw. pomoc prawną - do miejscowego sądu przybywa polski prokurator, który może osobiście przedstawić zarzut albo uczestniczyć w rozprawie; mogła również składać przed polskim konsulem lub pracownikiem konsulatu w Londynie) - ale III RP całkowicie ją zlekceważyła.
Nikt nie sprawdził również, czy ubiegając się o brytyjskie obywatelstwo skłamała pisząc, że nie brała udział w prześladowaniach i czy było wobec niej prowadzone śledztwo. W latach 1956 - 1957 dwie komisje prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura badające "łamanie socjalistycznej praworządności" postawiły jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną. Wówczas zwolniono ją jedynie z pracy "z uwagi na to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje ją jako prokuratora" i zdegradowano.

"ŚMIEJĘ SIĘ"

Na pytanie polskiego dziennikarza w dniu wydania nakazu jej aresztowania przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie (3 grudnia 1998 r.) była prokurator odpowiedziała: "Śmieję się".
Tylko, czy w czasach stalinowskich jej ofiarom też było do śmiechu? Akowiec Juliusz Sobolewski po aresztowaniu przez Wolińską w 1953 r. został skazany na karę śmierci i zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia okazały się celowymi naświetleniami). Wcześniej karę Sobolewskiemu zmniejszył były konkubent Wolińskiej - "ludowy" gen. Franciszek Jóźwiak (przedwojenny działacz WKP[b] i KPP; jako wspomniana "Lena" pracowała najpierw w jego sztabie GL i AL, potem w Milicji - Jóźwiak był twórcą i pierwszym komendantem MO, a następnie w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej - od marca 1945 do marca 1949 Jóźwiak był wiceministrem bezpieki; z Brusem, z którym wzięła ślub jeszcze w 1940 r., zeszła się ponownie w 1956 r., dając kosza Jóźwiakowi).
Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: - Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym - żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.
- Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć "Nila" jest taka sama, jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy - podkreślała Maria Fieldorf-Czarska, która już kilka lat temu przewidziała: - Z prokurator Wolińską będzie tak, jak z sędzią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu.
16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła - pod zmienionym nazwiskiem Górowska - w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o "mord sądowy".
Na początku polskich starań o ekstradycję prokuratorki Wolińskiej-Brus w "Daily Mail" można było przeczytać: "Za ozdobnymi oknami imponującej wiktoriańskiej posesji w północnym Oksfordzie 80-letnia żona czołowego oksfordzkiego akademika czeka na dzwonek do drzwi. (...) Pieczołowicie skonstruowane emigracyjne życie profesora Brusa i jego żony zawaliło się. Oboje ukrywają się w domu za zaciągniętymi zasłonami, z niepokojem wyczekując wieści z ambasady RP w Londynie lub brytyjskiego MSW". My też czekaliśmy…
Może jednak doczekamy się osądzenia kilku żyjących jeszcze w kraju oprawców gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". I może wreszcie, po ponad pół wieku, rodzina odnajdzie miejsce pochówku tego polskiego patrioty.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.

Na temat zbrodniarki Heleny Wolińskiej aka Fajgi Mindli Danielak na witrynie ASME - Antysocjalistycznego Mazowsza:

Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

Ciemna strona Marca - Tadeusz M. Płużański

Profesor z przeszłością - Tadeusz M. Płużański

Za dwa miesiące Wolińska wyląduje na Okęciu? - Tadeusz M. Płużański

Komunistyczne zbrodnie na grząskim gruncie europejskiego prawa
ENA na Wolińską-Brus i Michnika-Szechtera - Tadeusz M. Płużański


Bohater Polski Podziemnej
Generał August Emil Fieldorf:
miejsce pogrzebania nieznane, mordercy nieosądzeni - Tadeusz M. Płużański


Nie będzie ekstradycji Stefana Michnika - Tadeusz M. Płużański

Oprawcy z Informacji Wojskowej - Tadeusz M. Płużański

OCZEKUJEMY KOLEJNYCH EKSTRADYCJI KOMUNISTYCZNYCH ZBRODNIARZY - STEFANA MICHNIKA I JÓZEFA BIKA VEL BUKARA
O TYCH, KTÓRZY SCHRONILI SIĘ W SZWECJI - Tadeusz M. Płużański


Apelujemy do władz RP: Sprawdźmy wniosek byłej stalinowskiej prokurator o przyznanie brytyjskiego obywatelstwa
Czy Helena Wolińska-Brus musi być bezkarna? - Tadeusz M. Płużański


Stalinowski sędzia Mieczysław Widaj żyje w Warszawie, przez nikogo nie ścigany
Kat AK-owców co miesiąc dostaje ponad 9 tys. zł emerytury - Tadeusz M. Płużański


Komunistyczni zbrodniarze bez emerytur - Tadeusz M. Płużański

Wolińska z Morelem do ZUS-u! - Tadeusz M. Płużański

Józef Garliński (1913 - 2005)
W służbie prawdy - Tadeusz M. Płużański


Stalinizm trzyma się mocno - Tadeusz M. Płużański

Kraj Auschwitz płaci kozłom ofiarnym - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Polska w cieniu Imperium - wywiad Tadeusza M. Płużańskiego z prof. Józefem Garlińskim

Stalinowscy kaci, ofiary Marca - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Mordercy generała Fieldorfa - atykuł Tadeusza M. Płużańskiego

PPŻ "Luna" Brystygier - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Jóźwiakowie - milicjant i andersowiec - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego


Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 5, ostatnia Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Centrum im. Adama Smitha 27.11.2008 r. zaprezentowało raport o tytule "Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy?", opisujący projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, zarządzane obecnie przez ministra Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej. Stale podkreślające swój werbalny i deklaratywny liberalizm gospodarczy ugrupowanie obecnego premiera Donalda Tuska przygotowało regulację prawną, która wprowadzi jeszcze bardziej niż dotąd rozbudowaną biurokrację, zawiera rozwiązania prowadzące do zwiększenie obszaru korupcji, a także daleko intensywniej rozmywa odpowiedzialność za realizację i bezpieczeństwo projektów budowlanych. Wśród przedsiębiorców i architektów od lat podnoszą się głosy za radykalnym uproszczeniem krajowych rozwiązań. Obecnej administracji rządowej z koalicji PO-PSL, gdy przygotowywała projekt nowelizacji obowiązujących ustaw dotyczących budownictwa w naszym kraju, również miał przyświecać ten cel. Jednak urzędnicza realizacja przerosła najśmielsze obawy, o czym informowali podczas konferencji prasowej eksperci największego ośrodka myśli wolnorynkowej.

Jak się tworzy prawo w Polsce? Mojej opinii w ogóle nie uwzględniono przy opiniowaniu projektu w konsultacjach społecznych przy okazji ustawy o odralnianiu gruntów, mimo, że byłam konsultantką - mówi ekspertka Centrum im. Adama Smitha Anna Wieczorek. Jak się tworzy prawo w Polsce: oto przykład - 15 listopada weszły wżycie dwie nowelizacje: prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i ustawy "Prawo budowlane". Nowelizacja ustawy "Prawo budowlane" ma obowiązywać do 31 grudnia 2008, a więc przez półtora miesiąca... a potem jest przygotowana kolejna nowelizacja. Czy nie można by wprowadzić tego razem? - retorycznie pyta się ekspertka CAS.

Zapraszamy do zapoznania się z piątą częścią nagrania TV ASME.

Pierwsza część nagrania TV ASME
Druga część nagrania TV ASME
Trzecia część nagrania TV ASME
Czwarta część nagrania TV ASME

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Dobrze by się stało, gdyby Polacy ustanowili medal dla tych ludzi, którzy ratowali Polaków przed ludobójstwem na Wołyniu - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski o ludobójstwie Polaków na Wołyniu cz. 6 Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Przed pięciu laty, w 60. rocznicę obchodów tego ludobójstwa organizacje społeczne w moim rodzinnym mieście Krakowie chciały wystawić pomnik ofiar tej rzezi. Znalazło się tylko jedne, »godne« miejsce ku temu - w kącie Cmentarza Rakowickiego, gdzie dawniej chowano samobójców. Ale wtedy zabrała głos Rada Miasta, która od razu zaczęła krzyczeć, że »to szkodzi stosunkom polsko-ukraińskim«, że »to działanie Rosji« i poddano POD GŁOSOWANIE radnych - czy BYŁO LUDOBÓJSTWO, CZY NIE... Proszę sobie wyobrazić, że w radzie miasta przeszło to JEDNYM głosem. Zawsze daję tę sprawę za przykład, do czego mogą doprowadzić absurdy polityczne: głosować, czy jakiś fakt historyczny miał miejsce, czy też nie miał" - na spotkaniu promocyjnym książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach" w Klubie Gazety Polskiej" i w lokalu Stowarzyszenia Wolnego Słowa ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski opowiada o kolejach historii walki o prawdę o ludobójstwie Polaków na Wołyniu.

Nasze ustępstwa po roku 1989 doprowadziły do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych na Ukrainie: pochody ku czci Bandery, widoczne sztandary UPA, formacji SS (na całym świecie SS jest organizacją przestępczą, a we Lwowie młodzież paraduje z tymi sztandarami!), ale to się dzieje dlatego, że strona polska kompletnie na to nie reaguje. Byłoby dobrze, gdyby - tak jak Żydzi ustanowili medal dla tych, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej - strona polska ufundowała medal dla tych, którzy ratowali Polaków przed ludobójstwem na Wołyniu - mówił ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Pierwsza część nagrania
Druga część nagrania
Trzecia część nagrania
Czwarta część nagrania
Piąta część nagrania

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.

Na temat ludobójstwa Polaków na wołyniu i stosunków
polsko-ukraińskich:

- Z kurzem krwi bratniej... - Antoni Zambrowski

- Antyukraińska histeria na łamach "Naszego Dziennika" - Antoni Zambrowski

- Polsko-ukraińska kwadratura koła - Antoni Zambrowski

- Korona i Ukraina: zawiłości naszej wspólnej historii - Antoni Zambrowski






Polscy rzecznicy interesów Moskwy - Antoni Zambrowski Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

W niedzielę 23 listopada prezydent Polski prof. Lech Kaczyński przyleciał z Warszawy do Tbilisi, by wziąć udział w kolejnych obchodach "rewolucji róż", czyli zwycięskiego, pokojowego protestu w obronie uczciwych wyborów w Gruzji, który zapewnił władzę prezydentowi Micheilowi Saakaszwilemu.

Wraz z witającym go na lotnisku prezydentem Saakaszwilim udali się w podróż samochodem, by odwiedzić położony na pograniczu z autonomiczną republiką Osetii Południowej obóz dla uchodźców, wspieranych m.in. przez polską pomoc humanitarną. Podczas tej podróży jadący wspólnie w jednym samochodzie prezydenci Gruzji i Polski uzgodnili, że wybiorą trasę koło posterunku rosyjskiej straży granicznej położonego na terytorium gruzińskim poza granicami Osetii Południowej, a więc w miejscu, w którym zgodnie z porozumieniem prezydentów Francji i Rosji posterunków rosyjskich być nie powinno. Gdy sznur samochodów zbliżył się do posterunku, rozległo się kilka wystrzałów. W ten sposób doszło do poważnego incydentu dyplomatycznego o zasięgu międzynarodowym.
Wykonany przez obydwu prezydentów test wykazał, że prezydent Gruzji nie może bezpiecznie podejmować zagranicznych gości na terenie swego kraju ze względu na nielegalną obecność posterunków rosyjskich. Oglądałem jak zwykle TV moskiewską i mogłem zaobserwować łamańce kremlowskiej propagandy w tej niewygodnej dla Rosji sprawy. Prezentacje w TV Planeta przypominały anegdotkę o kumoszce w sądzie w sprawie o pożyczony garnek: "Wysoki Sądzie! Po pierwsze, ja tego garnka wcale nie pożyczałam. Po drugie, oddałam go cały i nieuszkodzony. A po trzecie, gdy go pożyczyłam, już był dziurawy!".
Minister spraw zagranicznych Rosji Ławrow natychmiast skomentował, że chodzi o gruzińską prowokację, gdyż nikt z rosyjskich żołnierzy straży granicznej żadnych strzałów nie oddawał. Poza tym w korespondencji w tej sprawie dziennikarze wpierali telewidzom, że prezydent Kaczyński dezawuuje relację prezydenta Saakaszwilego, gdyż twierdzi, iż nie było żadnego poczucia zagrożenia. Chodziło oczywiście o wyrwane z kontekstu słowa prezydenta, który bynajmniej nie negował incydentu, lecz jedynie podkreślał, że incydent trwał krótko i nie było poczucia grozy.
W sukurs rosyjskiej propagandzie przyszli natychmiast polscy politycy z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim na czele. TV moskiewska z wielką satysfakcją przytaczała w kolejnych programach jego komentarz o ślepym snajperze, który z trzydziestu metrów nie umiał trafić do prezydenckiego samochodu i jako konkluzję słowa: "jaka wizyta, taki zamach".
Po kilku dniach sprawę wyjaśniło oświadczenie rzeczniczki popieranych przez Rosję władz republiki Południowej Osetii, pani Iriny Gagłojew. Potwierdziła ona, że kolumna samochodów podjechała do posterunku osetyjskiej straży granicznej, za którym znajduje się posterunek rosyjski. Gruzini poinformowali obcą straż graniczną, iż w samochodzie są dwaj prezydenci, ale Osetyjczycy nie chcieli ich przepuścić w dalsza drogę i oddali strzały ostrzegawcze w powietrze.
W ten sposób sprawa się wyjaśniła. Nie było gruzińskiej prowokacji, zorganizowanej przez prezydenta Saakaszwilego, natomiast ujawnił się w sposób dobitny problem pozostawania wojsk rosyjskich na terytorium Gruzji - wbrew międzynarodowym zobowiązaniom Kremla. Incydent ten ujawnił też okoliczność, że prezydent Kaczyński jest człowiekiem odważnym, nie lękającym rozsądnego ryzyka i to zademonstrował ceniącym odwagę Gruzinom. Z ręką w nocniku okazali się natomiast liczni polscy krytycy zachowania prezydenta RP, na wyścigi oskarżający go o antyrosyjskie awanturnictwo. Wobec tego jakże trafne są słowa prezydenta o rozległych wpływach rosyjskiego lobby w polskich elitach politycznych. Niestety, dotyczy to nie tylko SLD-owskich potomków PZPR, co niegdyś rozszyfrował Leszek Moczulski jako "płatni zdrajcy, pachołki Rosji". Dziś do tej nowej Targowicy coraz bardziej ochoczo dołączają politycy Platformy Obywatelskiej z marszałkiem Bronisławem Komorowskim na czele.

Antoni Zambrowski

Zostań donatorem naszych publicystów:
Jeśli satysfakcjonuje Cię publicystyka Antoniego Zambrowskiego - możesz wesprzeć Naszego Autora datkiem.
Konto:
61 1240 1040 1111 0010 0042 5486
Bank PeKaO SA III O. w Warszawie
SWIFT/BIC - PKOPPLPW



Publicystyka Antoniego Zambrowskiego na ASME


Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 4 Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Centrum im. Adama Smitha 27.11.2008 r. zaprezentowało raport o tytule "Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy?", opisujący projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, zarządzane obecnie przez ministra Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej. Stale podkreślające swój werbalny i deklaratywny liberalizm gospodarczy ugrupowanie obecnego premiera Donalda Tuska przygotowało regulację prawną, która wprowadzi jeszcze bardziej niż dotąd rozbudowaną biurokrację, zawiera rozwiązania prowadzące do zwiększenie obszaru korupcji, a także daleko intensywniej rozmywa odpowiedzialność za realizację i bezpieczeństwo projektów budowlanych. Wśród przedsiębiorców i architektów od lat podnoszą się głosy za radykalnym uproszczeniem krajowych rozwiązań. Obecnej administracji rządowej z koalicji PO-PSL, gdy przygotowywała projekt nowelizacji obowiązujących ustaw dotyczących budownictwa w naszym kraju, również miał przyświecać ten cel. Jednak urzędnicza realizacja przerosła najśmielsze obawy, o czym informowali podczas konferencji prasowej eksperci największego ośrodka myśli wolnorynkowej.

W Polsce sądy są największą barierą w rozwoju gospodarczym. Jeżeli nie będzie sprawnych sądów, nie będzie kontroli sądowej - to mamy sytuację jak w przypadku Rozpudy, gdzie dopiero po trzech latach sąd dopiero przystępuje do zajęcia stanowiska merytorycznego, kiedy już proces inwestycyjny tak na dobrą sprawę został uruchomiony - mówi wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski.
To nie urzędnik, ale architekt, urbanista powinni odpowiadać za projekt inwestycji. Moim zdaniem nie powinien istnieć zapis o zgłoszeniu do użytkowania obiektu, bo znowu odpowiadają za budowlę - wykonawca i projektanci. Mamy też problem z przepisem o "nieistotnych" oraz "istotnych" odstępstwach od projektu, kiedy znowu to urzędnik decyduje w sytuacji bardzo rozmytych definicjach tego zapisu - mówiła ekspertka CAS, p. Anna Wieczorek.

Zapraszamy do zapoznania się z czwartą częścią nagrania TV ASME.

Pierwsza część nagrania TV ASME
Druga część nagrania TV ASME
Trzecia część nagrania TV ASME

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Takiego ludobójstwa nie dokonywali nawet Niemcy czy Sowieci, nie z takim barbarzyństwem, które zastosowała UPA - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski o ludobójstwie Polaków na Wołyniu cz. 5 Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

"II Rzeczpospolita owszem, popełniała błędy, ale proszę pamiętać, że po drugiej stronie rzeki Zbrucz Ukraińcy ginęli w milionach, bo Józef Stalin doprowadziła tam do wielkiego głodu, więc jest szalona różnica między błędami polityków sanacyjnych, a straszliwym ludobójstwem, które dokonał na narodzie ukraińskim Józef Stalin. Polacy nie planowali ludobójstwa, natomiast strona ukraińskich nacjonalistów - owszem, tak, to było bardzo perfidnie zaplanowane. Wspomniałem o »krwawej niedzieli« 11 lipca 1943 roku: 167 wiosek otoczyć! Były wtedy tam wojska niemieckie, nie było tam telegrafu, internetu - jaka to musiała być niesamowita mobilizacja sił, żeby otoczyć te wioski? Czy Polacy mieli tam jakieś karabiny, czołgi, którymi mogliby się bronić? Nie - oni (ukraińscy nacjonaliści - przyp. ASME) ich tam wyrzynali po prostu - w barbarzyński sposób" - o kolejnych datach dzieła ludobójstwa Polaków na Wołyniu mówił ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski podczas spotkania promocyjnego Jego książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach" w lokalu Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

W jednej z zachowanych instrukcji UPA jest napisane, że "należy uderzyć, kiedy ksiądz zaśpiewa »Gloria!«", bo chodziło o to, że ludzie się przecież spóźniają do kościoła, więc jak już zaśpiewali "Chwała na wysokości Bogu", to znaczyło, że można już wyjąć noże i... rżnąć - opisywał detale ludobójstwa Polaków ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Pierwsza część nagrania
Druga część nagrania
Trzecia część nagrania
Czwarta część nagrania

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 3 Wysłane niedziela, 30, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Centrum im. Adama Smitha 27.11.2008 r. zaprezentowało raport o tytule "Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy?", opisujący projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, zarządzane obecnie przez ministra Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej. Stale podkreślające swój werbalny i deklaratywny liberalizm gospodarczy ugrupowanie obecnego premiera Donalda Tuska przygotowało regulację prawną, która wprowadzi jeszcze bardziej niż dotąd rozbudowaną biurokrację, zawiera rozwiązania prowadzące do zwiększenie obszaru korupcji, a także daleko intensywniej rozmywa odpowiedzialność za realizację i bezpieczeństwo projektów budowlanych. Wśród przedsiębiorców i architektów od lat podnoszą się głosy za radykalnym uproszczeniem krajowych rozwiązań. Obecnej administracji rządowej z koalicji PO-PSL, gdy przygotowywała projekt nowelizacji obowiązujących ustaw dotyczących budownictwa w naszym kraju, również miał przyświecać ten cel. Jednak urzędnicza realizacja przerosła najśmielsze obawy, o czym informowali podczas konferencji prasowej eksperci największego ośrodka myśli wolnorynkowej.

Projekt nowej ustawy może doprowadzić do wymuszenia ponawiania wszystkich czynności związanych z planowaniem przestrzennym, np. przy wytyczaniu i budowaniu dróg - to jest ewidentny dowód na bezsensowność tego pomysłu biurokratów ministerialnych. A nowa ustawa miała rzekomo usprawniać budowanie dróg - mówi ekspertka Centrum Adama Smitha, p. Anna Wieczorek.

Zapraszamy do zapoznania się z trzecią częścią nagrania TV ASME.

Pierwsza część nagrania TV ASME
Druga część nagrania TV ASME

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Pikieta UNII POLITYKI REALNEJ przeciwko histerii tzw. globalnego ocieplenia - 28 listopada 2008 r. Wysłane sobota, 29, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Struktury warszawskie, podwarszawskie i mazowieckie Unii Polityki Realnej przeprowadziły wczoraj, 28 listopada 2008 r., pikietę i akcję informacyjną przeciwko histerii tzw. globalnego ocieplenia.

Okazją do pikietowania jest odbywająca się w Poznaniu ONZ-owska Międzynarodowa Konferencja Klimatyczna. UPR wyraża stanowczy sprzeciw wobec prób narzucenia Polsce drastycznych zobowiązań klimatycznych. Pod wątpliwym pretekstem ochrony środowiska międzynarodowe lobby pseudoekologiczne chce doprowadzić do zahamowania rozwoju gospodarczego naszego kraju i nawet kilkusetprocentowych podwyżek cen energii. UPR przypomina, że nie ma jednoznacznych dowodów na tzw. efekt cieplarniany, a trzeźwo myślący naukowcy i politycy (m.in. prezydent Czech Vaclav Klaus) głośno wyrażają swój sceptycyzm.

Nagranie trwa ponad 7 minut.




Jak można prowadzić proces wyniesienia na ołtarze człowiekowi, który rozognił nacjonalizm ukraiński, prowadząc Ukraińców do ludobójstwa Polaków? - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski o ludobójstwie Polaków na Wołyniu cz. 4 Wysłane sobota, 29, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Co do współczesnej, zagranicznej - przyp. ASME) polityki polskiej, to oceniam ją jako błędną, jest ona w stylu »na pochyłe drzewo każda koza skacze«. Kolejni ministrowie spraw zagranicznych nie mają zielonego pojęcia na temat Wschodu, popełniają kategoryczne błędy i dzisiaj dochodzi do takiej sytuacji, że pan Juszczenko, który lada moment zniknie z powierzchni ziemi w znaczeniu wyborów - nie to, żeby ktoś go zabił, nie będzie miał racji bytu, a my mówimy, że jest to »wielki przyjaciel Polaków«. A to właśnie ten Wiktor Juszczenko wręcza medale, ordery banderowcom - tym, którzy mordowali Polaków, pozwala na stawianie im pomników. Pomnik Szuchewycza, Bander we Lwowie to jest tak samo, jak by w Berlinie postawić pomnik Heinricha Himmlera. Jeżeli strona polska nie protestuje, to później trzeba będzie mieć pretensje do jej rządów" - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wyjaśnia konsekwencje milczenia o ludobójstwie Polaków na Wołyniu.

Gdyby nie przyzwolenie metropolity Andrzeja, a właściwie - Romana, Szeptcykiego na sprawowanie posługi kapelańskiej w oddziałach ukraińskich SS, a później pseudokapelańskiej w UPA - ten ruch by się tak nie rozwinął. Paradoksalnie Szeptycki jest dzisiaj kandydatem na ołtarze w obrządku greckokatolickim, a ja mówiłem jednemu z księży biskupów, że chętnie wystąpię jako advocatus diaboli w tym procesie, choć mówiłem to troszeczkę z przymrużeniem oka, ale jak Ojciec Święty Jan Paweł II był we Lwowie, to ktoś się Go pytał, jak to może być, że taki zawzięty nacjonalista, anty-Polak, człowiek, który tak strasznie rozognił te nacjonalizmy - jak jemu może być taki proces prowadzony - o jednej z przyczyn ludobójstwa Polaków na Wołyniu mówił ksiądz Isakowicz-Zaleski.

Zapraszamy do zapoznania się z czwartą częścią nagrania TV ASME.

Pierwsza część nagrania
Druga część nagrania
Trzecia część nagrania

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Wolne wybory w Rosji - Antoni Zambrowski Wysłane sobota, 29, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

W dzisiejszej Rosji odbywają się wolne wybory! Ale nie prezydenta czy parlamentu, lecz symbolu Rosji - jej historycznej twarzy. Do głosowania namawia się nawet obywateli Ukrainy, Kazachstanu, Armenii, Tadżykistanu, Azerbejdżanu.

Historycy z Rosyjskiej Akademii Nauk wytypowali 500 wybitnych postaci z dziejów Rosji i zaproponowali telewidzom wybór spośród nich najwybitniejszej postaci. Kandydowali koryfeusze z różnych dziedzin życia społecznego: nauki, sztuki, literatury, medycyny. Nie zabrakło dostojników państwowych różnych epok, carów, premierów, sławnych wojskowych. Oddano ponad 44 miliony głosów, dzięki czemu do półfinału zakwalifikowało się 50 kandydatów. Trafili do tego grona bohaterscy marszałkowie Związku Radzieckiego Gieorgij Żukow oraz marszałek dwóch narodów Konstanty Rokossowski, autor sowieckiego programu kosmicznego Siergiej Korolow i urodzony w rosyjskim mieście Kaługa z polskich rodziców Konstanty Ciołkowski - pierwszy autor obliczeń trajektorii lotów rakiet kosmicznych.

Dwunastu finalistów

Do finału weszło dwanaście postaci: wyniesiony na ołtarze średniowieczny książę Nowogrodu Aleksander Newski, car Iwan Groźny, car Piotr I, cesarzowa Katarzyna II, jej generalissimus Aleksander Suworow, największy z poetów rosyjskich Aleksander Puszkin, car Aleksander II, wybitny pisarz Fiodor Dostojewski, światowej sławy chemik Dymitr Miendielejew, premier Rosji Piotr Stołypin, premier bolszewickiego rządu Włodzimierz Lenin oraz komunistyczny dyktator Związku Sowieckiego Józef Stalin. Jest to lista ułożona chronologicznie - po Stalinie nikt do finału się nie przebił. Ani zwany sumieniem Rosji prof. Andriej Sacharow - ojciec sowieckiej bomby wodorowej i zarazem najbardziej głośny obrońca praw obywatelskich, ani światowej sławy pisarz Aleksander Sołżenicyn - autor "Archipelagu GULAG" i laureat nagrody Nobla. Nie dano szansy nawet pierwszemu kosmonaucie Jurijowi Gagarinowi ani autorowi jego sukcesu - szefowi programu kosmicznego prof. Siergiejowi Korolowowi. A celem imprezy jest wszak wytypowanie postaci, która zjednoczy wokół siebie wszystkich Rosjan.
Listę finalistów prezentowaną na ekranie mego telewizora również otwiera św. Aleksander Newski, ale drugi na niej jest Piotr I, zaś trzeci tow. Stalin. Kolejność na oficjalnej liście zależy od liczby oddanych na daną postać głosów i to mówi nam wiele o stosunku zwyczajnych Rosjan do swych bohaterów. Chemik Miendielejew (poz. 4) wyprzedza generalissimusa Suworowa (poz. 5), zaś pisarz Dostojewski cesarzową Katarzynę, ale car Iwan Groźny (poz. 8) zebrał więcej głosów niż największy z poetów rosyjskich Puszkin (9.). Później jest Lenin, car Aleksander II oraz zamykający listę premier Stołypin.
Stosunek zwyczajnych Rosjan do postaci historycznych z dziejów Rosji jest wynikiem obecnej polityki historycznej państwa, realizowanej przede wszystkim w oświacie i mediach elektronicznych. Poza genialnym chemikiem i dwoma geniuszami literatury mamy samych dostojników państwowych i jednego wojskowego, który przeszedł do historii dzięki zbrojnym podbojom Katarzyny II. Polakom się - jak wiadomo zapisał w pamięci - dzięki krwawej rzezi podwarszawskiej Pragi, o czym zwyczajni Rosjanie po prostu nie wiedzą. W rosyjskich podręcznikach wręcz przeciwnie mogą przeczytać, że był wielkim humanistą dbającym o ludność cywilną. Tak czy owak jest symbolem imperialnej polityki Rosji. Rzecz znamienna, że do finału nie przebił się jeden z podwładnych Suworowa feldmarszałek książę Michaił Goleniszczew-Kutuzow, który obronił Rosję w wojnie z Napoleonem. Obrona Ojczyzny mniej jest zatem ceniona w pamięci powszechnej niż podboje.
W pamięci zbiorowej wyżej są też notowani władcy trzymający swych poddanych twardą ręką, jak Piotr I, Katarzyna II oraz Iwan Groźny niż car Aleksander II, który uwolnił chłopów pańszczyźnianych od poddaństwa i dał społeczeństwu rosyjskiemu sprawiedliwe i niezależne sądownictwo, oparte na wyrokach ławy przysięgłych. Polacy mogą mieć żal do cara Aleksandra II za krwawe stłumienie Powstania Styczniowego, ale dla Rosji był to władca o przydomku "Oswoboditiel", czyli wyzwoliciel (ostatni car Rosji Mikołaj II, dziś wyniesiony przez Cerkiew na ołtarze, zasłużył na przydomek "Krwawy"). Jakże mało się zmieniła Rosja od czasów, gdy krytycznym okiem opisywał ją współczesny Puszkinowi Adam Mickiewicz. ("Biedny narodzie, żal mi twojej doli, znasz tylko jeden heroizm - niewoli")!

Telewizyjne debaty

Spośród dwunastu nie zawsze świętych symboli świętej Rusi telewidzowie mają wybrać jedną postać. W kolejnych programach niedzielnych w RTR "Planeta" odbyły się debaty na temat zalet i wad poszczególnych kandydatów, reprezentowanych przez rzeczników wybranych z rosyjskich elit politycznych i intelektualnych. Ponieważ kandydatów w finale jest dwunastu, reprezentuje ich również dwunastu polityków i intelektualistów. Na przewodniczącego jury wyznaczono (za zgodą zebranych) znanego aktora i reżysera Nikitę Michałkowa, ponieważ wyreżyserował film o posiedzeniu ławy przysięgłych, w którym zagrał również rolę przewodniczącego 12-osobowego jury.
Odbyły się już cztery posiedzenia dyskusyjne. W niedzielę 5 października na pierwszym posiedzeniu jury prawosławny metropolita smoleński i kaliningradzki Kiriłł promował św. Aleksandra Newskiego. W następną niedzielę 12 października cara Piotra I promował Wiktor Czernomyrdin - były szef "Gazpromu" oraz premier rządu federalnego Rosji, dziś - ambasador Rosji w Kijowie. W niedzielę 19 października odbyła się telewizyjna debata o Stalinie - promotorem tej postaci był gen. Walentin Wariennikow. O Stalinie mówił, jak gdyby nie było uchwał XX i XXII zjazdu KPZR i zdemaskowania zbrodni stalinowskich. Kolejne niedzielne posiedzenie 26 października dotyczyło mniej kontrowersyjnej postaci, gdyż genialnego rosyjskiego chemika Dymitra Miendielejewa, którego promował prof. Siergiej Kapica ze sławnej dynastii naukowej.
Omawianie kandydatury generalissimusa Aleksandra Suworowa przeniesiono z następnej niedzieli na wtorek 4 listopada, kiedy Rosja obchodziła nowe święto Jedności Narodowej ku czci rocznicy wypędzenia Polaków z Moskwy w 1612 roku. Wskutek zbiegu okoliczności dla Polaków jest to rocznica krwawej rzezi Pragi przez żołdaków tegoż Aleksandra Suworowa. Laudację ku czci tego bohatera narodowego Rosji wygłosił przewodniczący (odpowiednik naszego marszałka Senatu) Rady Federacji Siergiej Mironow - przywódca lewicowego stronnictwa "Sprawiedliwa Rosja", poparty w zachwycie nad tą postacią przez wszystkich dyskutantów.
Następna dyskusja odbyła się ponownie w niedzielę 9 listopada br. Tym razem przedstawiciel Rosji w NATO Dmitrij Rogozin promował wielkiego pisarza rosyjskiego Fiodora Dostojewskiego.
Uczestnicy jury zabierają głos popierając lub krytykując promowanego tego dnia kandydata, następnie biorą udział w tajnym głosowaniu. Karty wyborcze złożone w depozycie zostaną przechowane aż do ogłoszenia wyników powszechnego głosowania w sprawie imienia Rosji.
Tak czy owak warto śledzić tok tej debaty ideowo-politycznej, zastępującej w Rosji wolne wybory parlamentarne czy prezydenckie. Rosjanie widzą przecież, jak przebiegają wybory w Stanach Zjednoczonych i jak do ostatniej chwili nie wiadomo, kto w nich zwycięży. Mimo woli porównują to z wyborami po rosyjsku, w których nie ma żadnej zagadki. Przypuszczam, że przynajmniej część społeczeństwa rosyjskiego też chciałaby wybierać bez odgórnej podpowiedzi - tak jak to czynią teraz Amerykanie - swego prezydenta oraz swoje władze parlamentarne czy też samorządowe. Najwidoczniej więc pracujący dla Kremla tzw. technolodzy polityczni namawiają ich, by w ramach rekompensaty wybrali w wolnych powszechnych wyborach tzw. imię Rosji czyli jej symbol osobowy. Zawszeć lepszy rydz niż nic.

Antoni Zambrowski

Zostań donatorem naszych publicystów:
Jeśli satysfakcjonuje Cię publicystyka Antoniego Zambrowskiego - możesz wesprzeć Naszego Autora datkiem.
Konto:
61 1240 1040 1111 0010 0042 5486
Bank PeKaO SA III O. w Warszawie
SWIFT/BIC - PKOPPLPW



Publicystyka Antoniego Zambrowskiego na ASME


Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy? Projekt Ministerstwa Infrastruktury pogarsza dotychczasowe złe prawo budowlane - konferencja prasowa Centrum im. Adama Smitha cz. 2 Wysłane sobota, 29, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Centrum im. Adama Smitha 27.11.2008 r. zaprezentowało raport o tytule "Dlaczego w Polsce będzie trudniej budować domy?", opisujący projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, zarządzane obecnie przez ministra Cezarego Grabarczyka z Platformy Obywatelskiej. Stale podkreślające swój werbalny i deklaratywny liberalizm gospodarczy ugrupowanie obecnego premiera Donalda Tuska przygotowało regulację prawną, która wprowadzi jeszcze bardziej niż dotąd rozbudowaną biurokrację, zawiera rozwiązania prowadzące do zwiększenie obszaru korupcji, a także daleko intensywniej rozmywa odpowiedzialność za realizację i bezpieczeństwo projektów budowlanych. Wśród przedsiębiorców i architektów od lat podnoszą się głosy za radykalnym uproszczeniem krajowych rozwiązań. Obecnej administracji rządowej z koalicji PO-PSL, gdy przygotowywała projekt nowelizacji obowiązujących ustaw dotyczących budownictwa w naszym kraju, również miał przyświecać ten cel. Jednak urzędnicza realizacja przerosła najśmielsze obawy, o czym informowali podczas konferencji prasowej eksperci największego ośrodka myśli wolnorynkowej.

15 listopada wyszła cząstkowa nowelizacja zarówno ustawy o zagospodarowaniu i planowaniu przestrzennym jak i ustawy "Prawo budowlane", gdzie zamiast zawęzić ilość uzgodnień inwestora - to je rozszerzono - mówi ekspertka CAS, p. Anna Wieczorek.
Konstrukcja polskiego prawa budowlanego polega na tym, że inwestor jest traktowany jak przestępca, kontroluje się go na każdym etapie, na każdą czynność musi przedstawić odpowiedni dokument - mówi ekspert CAS, p. Maciej Zieliński.

Zapraszamy do zapoznania się z drugą częścią nagrania TV ASME.

Pierwsza część nagrania TV ASME

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




W trakcie ludobójstwa na Wołyniu ginęli wszyscy: Ormianie, Rosjanie, Żydzi, osadnicy czescy, ale Polacy - najwięcej, bo żyło ich tam najwięcej - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski o ludobójstwie Polaków na Wołyniu cz. 3 Wysłane sobota, 29, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

"Polacy nie byli przygotowani na takie ludobójstwo. Gdy wchodziły oddziały UPA, to Polacy początkowo nie czuli się zagrożeni, nie widzieli potrzeby uciekania. Myśleli, że to wszystko będzie rozgrywało, jak na tej pierwszej wojnie - cywilizowanej. Nie było też przeciwdziałania ze strony państwa polskiego (podziemnego - przyp. ASME), nie było samoobrony, powstawała ona samorzutnie, a słynna wołyńska dywizja - 27. AK powstała na dobrą sprawę wtedy, gdy już wymordowano w większości ludność cywilną" - opisywał podczas spotkania w lokalu Stowarzyszenia Wolnego Słowa kolejność wydarzeń podczas ludobójstwa Polaków na Wołyniu ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ludobójstwo Polaków na Wołyniu było oczywiście na rękę i Niemcom, i Sowietom. W czasie ludobójstwa ginęli nie tylko Polacy, ale i Żydzi, Ormianie, osadnicy czescy, także Rosjanie - mordowano WSZYSTKICH. Nie było zasady, że "tylko Polacy", chociaż ich zginęło najwięcej! Mordowano także tych Ukraińców, którzy albo pochodzili z rodzin mieszanych, albo tych, którzy pomagali Polakom - mówił ksiądz Isakowicz-Zaleski w trakcie promocji swojej książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach".

Pierwsza część nagrania
Druga część nagrania

Nagranie tej części trwa ponad 9 minut. W Klubie TV ASME - jest również dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.




Helena Wolińska aka Helena Brus (fakt. Fajga Mindla Danielak), prokuratorka i zbrodniarka stalinowska - nie żyje Wysłane piątek, 28, listopada 2008 przez Krzysztof Pawlak

Stalinowska oprawczyni w mundurze Ludowego Wojska Polskiego, prokuratorka Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach 40. i 50. ub. wieku, sprawczyni kaźni m.in. Augusta Emila Fieldorfa, szefa "Kedywu" Armii Krajowej, została odtransportowana najpewniej do czeluści piekielnych w dniu 26 listopada 2008 roku - z domu Włodzimierza Brusa (właściwie Beniamina Zylberberga, marksistowskiego politruka, który po 1968 r. wyjechał z Polski do Wielkiej Brytanii), gdzie dokończyła 88-letnią drogę na naszym świecie, naznaczoną setkami ofiar swojego bestialstwa, rozpoczętą w 1919 r. w Warszawie.

Na temat zbrodniarki Heleny Wolińskiej aka Fajgi Mindli Danielak na witrynie ASME - Antysocjalistycznego Mazowsza::

Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

Ciemna strona Marca - Tadeusz M. Płużański

Profesor z przeszłością - Tadeusz M. Płużański

Za dwa miesiące Wolińska wyląduje na Okęciu? - Tadeusz M. Płużański

Komunistyczne zbrodnie na grząskim gruncie europejskiego prawa
ENA na Wolińską-Brus i Michnika-Szechtera - Tadeusz M. Płużański


Bohater Polski Podziemnej
Generał August Emil Fieldorf:
miejsce pogrzebania nieznane, mordercy nieosądzeni - Tadeusz M. Płużański


Nie będzie ekstradycji Stefana Michnika - Tadeusz M. Płużański

Oprawcy z Informacji Wojskowej - Tadeusz M. Płużański

OCZEKUJEMY KOLEJNYCH EKSTRADYCJI KOMUNISTYCZNYCH ZBRODNIARZY - STEFANA MICHNIKA I JÓZEFA BIKA VEL BUKARA
O TYCH, KTÓRZY SCHRONILI SIĘ W SZWECJI - Tadeusz M. Płużański


Apelujemy do władz RP: Sprawdźmy wniosek byłej stalinowskiej prokurator o przyznanie brytyjskiego obywatelstwa

Czy Helena Wolińska-Brus musi być bezkarna? - Tadeusz M. Płużański

Stalinowski sędzia Mieczysław Widaj żyje w Warszawie, przez nikogo nie ścigany

Kat AK-owców co miesiąc dostaje ponad 9 tys. zł emerytury - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Komunistyczni zbrodniarze bez emerytur - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Wolińska z Morelem do ZUS-u! - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Józef Garliński (1913 - 2005)
W służbie prawdy - Tadeusz M. Płużański


Stalinizm trzyma się mocno - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Kraj Auschwitz płaci kozłom ofiarnym - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Polska w cieniu Imperium - wywiad Tadeusza M. Płużańskiego z prof. Józefem Garlińskim

Stalinowscy kaci, ofiary Marca - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Mordercy generała Fieldorfa - atykuł Tadeusza M. Płużańskiego

PPŻ "Luna" Brystygier - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Jóźwiakowie - milicjant i andersowiec - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego