listopada 19, 2010 - grudnia 10, 2010

Straszliwa ofensywa dyplomatyczna władz tubylczych Polski i jej efekt: ładownie powietrznych transportowców pełne przedświątecznych prezentów - Stanisław Michalkiewicz o najnowszych wydarzeniach ze scen teatrów politykierskich nie tylko "polskiego regionu UE" Wysłane piątek, 10, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na temat "wojny krzyżowej":

- "Noc polityki krzyżowej" - pilot filmu TVASME o nocy konfrontacji "obrońców pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego" ze zwolennikami przeniesienia "krzyża smoleńskiego" do kościoła pw. św. Anny w Warszawie

- Polityczna awantura wokół "krzyża smoleńskiego" przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie - dzień drugi konfliktu


Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2)

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 1)

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- - II Debata studencka "Polska a waluta euro" - Warszawa 19.01.2009 z udziałem Stanisława Michalkiewicza

- Cykl "Cesarstwo Niemieckie i Cesarstwo Rosyjskie wracają do gry" - Stanisław Michalkiewicz o pomyśle, powstawaniu, konsekwencjach rozwoju Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej

"Proszę Państwa, jesteśmy świadkami niebywałej ofensywy dyplomatycznej, jaką przedsięwzięły władze naszego nieszczęśliwego kraju: niedawno gościł osobiście sam prezydent Miedwiediew - z tej okazji prezydent Komorowski dobrał sobie na konsyliarza samego towarzysza generała Jaruzelskiego. Był to wybór niezwykle trafny, dlatego że któż lepiej towarzysz generał doradzi prezydentowi Komorowskiemu, w jaki sposób dogodzić prezydentowi Miedwiediewowi? Towarzysz generał potrafił dogodzić i Leonidowi Breżniewowi, i Jurijowi Andropowowi, i Konstantemu Czernience, i Michałowi Gorbaczowowi, i nawet Włodzimierzowi Putinowi, chociaż w trochę inny sposób... Trzeba w tej ofensywie dyplomatycznej zwrócić uwagę na pewną dwutorowość: o ile prezydent Komorowski »konsultował się« z towarzyszem Jaruzelskim, o tyle premier Donald Tusk »konsultował się« przed wizytą prezydenta Miedwiediewa z »naszą złotą panią Anielą«! Ta dwutorowość pokazuje, że »strategiczni partnerzy« wzięli nas w opiekę, dzieląc się sprawiedliwie, po bratersku... Prezydent, jak widać, jest po stronie rosyjskiej, premier zaś raczej reprezentuje »stronnictwo pruskie«..." - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik naszego serwisu ASME, komentuje najnowsze wydarzenia na scenie nie tylko "polskiego regionu UE".

Wszystkim tym wydarzeniom towarzyszyło ujawnienie przez portal Wikileaks korespondencji dyplomatów amerykańskich dotyczących Polski. Okazało się, że kiedyś, kiedyś tam... NATO miało takie plany, by Polski i krajów bałtyckich bronić nawet aż pięcioma dywizjami, a dużą rolę w tych planach wyznaczono portowi w Świnoujściu. Więc pan premier Tusk dowiedział się od "naszej złotej pani Anieli", że nic z tego nie będzie: na wszelki wypadek port w Świnoujściu został zagwożdżony Gazociągiem Północnym. Ledwo nas opuścił prezydent Miedwiediew, pozostawiając gest w postaci udekorowania jakimś orderem reżysera Wajdy, a już pan prezydent Komorowski poleciał do Waszyngtonu, by "spotkać się z prezydentem Obamą i obśmiać oraz wyszydzić Amerykanów", jak opisywał tę wizytę profesor Kuźniar. Niewątpliwie widać w tym rękę towarzysza Jaruzelskiego, który pamięta, że jak tow. Urban "obśmiewał i wyszydzał" Amerykanów w swoim czasie - ci obsypywali w zamian komunistów podarkami w postaci m.in. stypendiów Fulbrighta, dzięki którym niektórzy z nich mogli na własne oczy i kieszenie poznawać skalę "upadku i zgnilizny" kapitalistycznego Zachodu. Prezydent Komorowski więc straszliwie obsztorcował prezydenta Obamę i... już mamy tego efekty! Oto Amerykanie zapowiedzieli przylot na stacjonowanie w Polsce kilku transportowych samolotów Herkules. A przecież w ładowniach tych transportowców zmieści się sporo przedświątecznych prezentów! - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa prawie 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.




Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Straszliwa ofensywa dyplomatyczna władz tubylczych Polski i jej efekt: ładownie powietrznych transportowców pełne przedświątecznych prezentów - Stanisław Michalkiewicz o najnowszych wydarzeniach ze scen teatrów politykierskich nie tylko "polskiego regionu UE" Wysłane piątek, 10, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |













Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010 (cz. 2) Wysłane niedziela, 5, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA!!! Plik o ciężarze ponad 890 MB!












Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010 (cz. 1) Wysłane piątek, 3, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA! Plik o ciężarze ponad 870 MB!












Prezydenckie Forum - prof. Jerzy Przystawa Wysłane czwartek, 2, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

W środę 1 grudnia 2010 miałem zaszczyt uczestniczyć, jako Prezes Zarządu Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w zorganizowanym przez Prezydenta RP "Forum Debaty Samorządowej", której celem, jak rozumiem, jest przygotowanie do zamierzonych przez Pana Prezydenta inicjatyw ustawowych w sprawie struktury i funkcjonowania samorządu terytorialnego. Obradom przewodniczył min. Olgierd Dziekoński, Minister Stanu w Kancelarii Prezydenta, a Pan Prezydent przysłuchiwał się obradom, wygłosił słowo wstępne i podsumował pierwszą część obrad. Wprowadzenie do dyskusji przygotowali doradcy Prezydenta RP, profesorowie Paweł Świaniewicz i Michał Kulesza.

Uczestnicy, w liczbie ok. 60, podzieleni byli na dwie grupy - siedzących za stołem właściwych uczestników Debaty (ok. 20) i ok. 40-osobową grupę "obserwatorów". Przedstawiciele mediów dopuszczeni byli tylko na kilka początkowych minut, dla zrobienia zdjęć. Całość spotkania była nagrywana i ma być dostępna w internecie. Czas wystąpień był ściśle reglamentowany: po 3 minuty dla uczestników właściwych i 2 minuty dla obserwatorów.

Prof. Świaniewicz wprowadził do kwestii jednostek pomocniczych samorządu terytorialnego, a prof. Kulesza przygotował opracowanie na temat relacji między władzą wykonawczą a uchwałodawczą na różnych szczeblach samorządu terytorialnego. Jest rzeczą ciekawą, że projektodawcy rozważają, de facto, regulację ustawową czwartego stopnia samorządu terytorialnego, bo do tej pory ograniczaliśmy się do trzech (województwa, powiaty, gminy). Wprawdzie prof. Świaniewicz wielokrotnie zastrzegał się, że jest przeciwnikiem "przeregulowania" sprawy jednostek pomocniczych, jakby nie dostrzegając, że sam pomysł regulowania ustawowego sprawy rad osiedlowych, dzielnicowych itp., jest już sam w sobie daleko idącym przeregulowaniem. W dyskusji, obserwator, p. Mariusz Wis, Prezes Zarządu Fundacji im. Madisona "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze", wysunął koncepcję zupełnego zrezygnowania z ustawowego regulowania spraw samorządowych i pozostawienia decyzji, w szczególności kwestii ordynacji wyborczych, samym samorządom. Ale głos ten, jak na razie, pozostał bez echa.

Niezwykłym, ale zasadniczym, elementem tego spotkania i debaty był fakt, że wszyscy mówcy, bez wyjątku, zdecydowanie popierali koncepcje jednomandatowych okręgów wyborczych na różnych szczeblach samorządu terytorialnego, aczkolwiek tu były pewne niuansowe różnice. Natomiast sam Pan Prezydent opowiedział się zdecydowanie za JOW na wszystkich szczeblach samorządu terytorialnego, bo uważa, że będzie to znaczący krok w kierunku ewolucyjnego przejścia na system JOW także w wyborach do Sejmu. "Gdy to się sprawdzi w samorządzie, to będziemy mieli poważny argument za wprowadzeniem JOW w wyborach parlamentarnych".

Ponieważ praktycznie wszyscy uczestnicy debaty wychwalali zalety systemu JOW, więc w moich dwu minutach nie oparłem się pokusie wyrażenia oczarowania tą atmosferą i pozwoliłem sobie powiedzieć, że kiedy razem z obecnym na sali b. Prezesem Trybunału Konstytucyjnego Jerzym Stępniem, prawie 20 lat temu rozpoczynaliśmy działalność Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW, to nawet nie podejrzewaliśmy, że doczekamy takiego czasu, gdy w Pałacu Prezydenckim wszyscy mówcy będą wychwalali koncepcję JOW! Zaapelowałem więc do Pana Prezydenta, żeby wykorzystał swoje uprawnienia konstytucyjne, poparcie Platformy Obywatelskiej i obywatelskie poparcie dla idei JOW i jak najszybciej zarządził referendum ogólnokrajowe w sprawie JOW w wyborach do Sejmu.

Pomimo wszystkich miłych uchu wypowiedzi na Sali, wiadomo było i jest, że Sejm przygotowuje Kodeks Wyborczy, w którym JOW będą wprowadzone tylko w gminach do 40 tysięcy mieszkańców. Profesor Kulesza i inni mówcy zwracali uwagę, że takie postawienie sprawy jest naruszeniem fundamentalnej zasady RÓWNOŚCI obywateli, bo dlaczego mieszkańcy miast powyżej 40 tysięcy mają być pozbawieni prawa, które będą mieli pozostali? Ten sam prof. Kulesza powiedział też, że hańbą demokracji polskiej jest systematyczne gwałcenie biernego prawa wyborczego obywateli. O tym samym mówił też w swoim wystąpieniu p. Mariusz Wis.

Prawie wszystkim zwolennikom JOW, przynajmniej obecnym na Sali, sen z oczu spędza sprawa osławionego "parytetu"! Jak w JOW zapewnić wymagany dzisiaj globalnie "parytet"? Sędzia Jerzy Stępień podsunął propozycję zobowiązania ustawowego komitetów wyborczych do zgłaszania kandydatów z zachowaniem "parytetu"! Było to nieco zaskakujące wystąpienie, ponieważ JOW realizują zasadę "parytetu" w sposób najbardziej pełny i najbardziej demokratyczny: gwarantując każdemu równe prawo kandydowania. Mówimy, oczywiście, o brytyjskim systemie FPTP, który zachwalało wielu mówców, w tym uczestnik debaty p. Bartłomiej Michałowski z Ruchu Normalne Państwo.

W podsumowaniu Prezydent Bronisław Komorowski zdystansował się do mojego apelu o referendum w sprawie JOW w wyborach do Sejmu, twierdząc, że jest zwolennikiem przemian "ewolucyjnych", a nie "rewolucyjnych". Podjął natomiast inną zgłoszoną przeze mnie propozycję: rezygnację z II tury w wyborach w JOW, przede wszystkim w już obowiązujących wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ta druga tura bowiem niczemu dobremu nie służy: jest zachętą do korupcji, działań defamacyjnych, konfliktowania obywateli i grup obywateli. Znakomite potwierdzenie słuszności tego stanowiska mamy w skandalu, jaki wybuchł po ujawnieniu taśm z podsłuchu rozmowy senatora Romana Ludwiczuka z członkiem (czy szefem?) sztabu wyborczego prezydenta Wałbrzycha. Ciekawostką jest fakt, że Pan Senator jest wiceprzewodniczącym Krajowego Sądu Koleżeńskiego Platformy Obywatelskiej.

Debata, której byłem świadkiem i uczestnikiem, budzi mieszane uczucia. Z jednej strony uczucie satysfakcji z faktu, że postulat JOW zaszedł już tak wysoko i jest odbierany tak jednoznacznie. Z drugiej strony dyskusja budzi zdziwienie wobec faktu już praktycznie przesądzonych działań parlamentarnych, a więc przygotowanych do uchwalenia zmian w ordynacji wyborczej do samorządu terytorialnego. Na Sali nie zauważyłem parlamentarzystów, zarówno posłów, jak i senatorów. W tej sytuacji można było odnieść wrażenie, że Pałac Prezydencki to miejsce jakichś marginesowych debat, nie mających odniesienia do bieżącej polityki państwa. Prezydent jednakże zapewnił, że ma określone plany i jest zdecydowany, dla ich zrealizowania, skorzystać z pełni swoich uprawnień konstytucyjnych i politycznych.

No cóż: miejmy nadzieję!

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010 Wysłane czwartek, 2, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

Najnowsze nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem:

- JKM czy HGW? - debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010)

- Janusz Korwin-Mikke na czele warszawskiego Marszu Niepodległości 11 listopada 2010 r.!

- Cieszę się, że mam swojego człowieka! - Jerzy Iwaszkiewicz, dziennikarz motoryzacyjny o kandydacie na prezydenta Warszawy Januszu Korwin-Mikkem

- Kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin-Mikke oddaje hołd moskiewskiej wiktorii Polaków

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

- W Stanach Zjednoczonych nie było żadnych inkubatorów przedsiębiorczości, bo po prostu nie trzeba było walczyć z systemem - Janusz Korwin-Mikke na konferencji Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości na Politechnice Warszawskiej

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Warszawie 17.06.2010

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Krakowie 12.06.2010

- Debata "prezydencka" 8 z 10 kandydatów na Uniwersytecie Warszawskim 09.06.2010, zwycięzca: Janusz Korwin-Mikke!

Warsztaty Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzają spotkania z politykami polskimi w ramach cyklu "Wizja Polski". 1 grudnia 2010 roku odbył się wykład Janusz Korwin-Mikkego - lidera prawej części sceny politycznej obecnej PRL-bis, założyciela i wieloletniego prezesa partii unia Polityki Realnej, obecnie prezesa ugrupowania Wolność i Praworządność, który w wyborach na "prezydenta RP" osiągnął 4. pozycję wśród kandydatów, pokonując m.in. konkurenta z obecnej koalicji rządowej - wicepremiera Waldemara Pawlaka, szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego Wykład był połączony z dyskusją z przybyłymi na spotkanie studentami z wielu warszawskich uczelni. Przedstawiamy Państwu relację TV ASME.



Nagranie trwa prawie 2 godziny. W Klubie TV ASME - jest dostępna wersja w najlepszej jakości.





Ze świata: "Jak małą ilością mądrości rządzony jest ten świat" - z okazji "wycieku Wikileaks", z Polski: wezwanie zimy na potrzeby wizyty rosyjskiego prezydenta Miedwiediewa - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach ze scen teatru politykierskiego Wysłane środa, 1, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na temat "wojny krzyżowej":

- "Noc polityki krzyżowej" - pilot filmu TVASME o nocy konfrontacji "obrońców pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego" ze zwolennikami przeniesienia "krzyża smoleńskiego" do kościoła pw. św. Anny w Warszawie

- Polityczna awantura wokół "krzyża smoleńskiego" przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie - dzień drugi konfliktu


Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2)

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 1)

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- - II Debata studencka "Polska a waluta euro" - Warszawa 19.01.2009 z udziałem Stanisława Michalkiewicza

- Cykl "Cesarstwo Niemieckie i Cesarstwo Rosyjskie wracają do gry" - Stanisław Michalkiewicz o pomyśle, powstawaniu, konsekwencjach rozwoju Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej

"Proszę Państwa tym razem z nietypowego wnętrza, z Muzeum na Woli, gdzie przed chwilą odbyło się otwarcie wystawy »Drukowała Polska cała« w podziemiach tego muzeum oczywiście - o podziemnym drukarstwie »za komuny«. Na wystawie tej z przyjemnością rozpoznałem broszurę, wydaną przez wydawnictwo »Kurs«, które razem z kolegą Miszalskim prowadziliśmy w latach 80. ub. wieku. Była to broszura o libertarianizmie Dawida Berglanda. Informowała ona polskiego czytelnika, co to jest ten cały libertarianizm, bo wtedy pojęcie to - nie mówiąc już o zasadach ideowych tego ruchu - było kompletnie w Polsce nieznane. Przy takich okazjach człowiek sobie powspomina - tym bardziej, że przy wejściu do budynku muzeum stało dwóch ZOMO-wców w pełnym rynsztunku, którzy później, podczas zwiedzania wystawy wtargnęli na miejsce, »aresztowali« dwóch drukarzy, a nam wszystkim kazali się rozejść..." - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik naszego serwisu ASME, komentuje najnowsze wydarzenia na scenie nie tylko "polskiego regionu UE".

Warszawa została zasypana śniegiem, ponoć jeszcze gorzej jest w Lublinie - zima jak się patrzy. W ogółe - pół Europy ściśnięte mrozem. A tymczasem w Meksyku trwają przygotowania do konferencji o "globalnym ociepleniu. Jak widać - nic nie powstrzyma tych, którzy wypłukują pieniądze "z powietrza" (chodzi i tzw. kwoty CO2, którymi handel odchodzi w najlepsze), by mieć choć kawałek "naukowego" uzasadnienia swoich machinacji. Jednak ten atak zimy można potraktować dwojako: jako poważne ostrzeżenie dla rządu od Pana Boga, albo - jako przygotowanie do zbliżającej się nieubłaganie wizyty rosyjskiego prezydenta Dymitra Miedwiediewa w Warszawie. Być może tzw. gienierał LWP Jaruzelski doradził prezydentowi Komorowskiemu na ostatnim posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że rosyjskiemu prezydentowi będzie przyjemniej zobaczyć, że Warszawa w ramach pojednania rosyjsko-polskiego upodabnia się już nie tylko do Moskwy, ale - do Syberii! Taką delikatną aluzją prezydent Komorowski może dać do rozumienia prezydentowi Miedwiediewowi, że już nie musi nas nigdzie przesiedlać... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Zatem strategiczne partnerstwo się rozwija, nie tylko między Niemcami a Rosją, ale także między NATO a Rosją. Polsce jako wzorowemu członkowi NATO na pewno dadzą odegrać jakąś "poważną rolę", bo grunt ku temu jest już przygotowywany: oto Duma rosyjska uchwaliła, że "w nocy jest ciemno, a w dzień jasno", czyli że za zbrodnię katyńską jest odpowiedzialne kierownictwo stalinowskich Sowietów.
Tymczasem na świecie zapanował "potężny skandal". Oto witryna Wikileaks ujawniała kilkadziesiąt tysięcy depesz amerykańskich dyplomatów wysyłanych do centrali w Waszyngtonie. Między innymi sam mam z tego taką osobistą satysfakcję, że po roku z tak pewnego źródła potwierdziły się moje ówczesne komentarze. Mianowicie - o deklaracji prezydenta Obamy z 17 września zeszłego roku. Była ona właściwie wykonaniem porozumienia z 16 sierpnia 2009 roku, dokonanego między izraelskim prezydentem Peresem a rosyjskim prezydentem Miedwiediewem, który odpowiednio zadbał, by prezydent Obama swoje priorytety odpowiednio zmienił. Przy okazji - cały ten skandal z ujawnieniem kilkudziesięciu tysięcy depesz pokazuje "jak małą ilością mądrości rządzony jest ten świat"... - konstatuje publicysta.

Nagranie trwa prawie 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Ze świata: "Jak małą ilością mądrości rządzony jest ten świat" - z okazji "wycieku Wikileaks", z Polski: wezwanie zimy na potrzeby wizyty rosyjskiego prezydenta Miedwiediewa - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach ze scen teatru politykierskiego Wysłane środa, 1, grudnia 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |














Prezydent Bronisław Komorowski reanimuje komunistycznego zombie, tow. Wojciecha Jaruzelskiego Wysłane piątek, 26, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na temat tow. Wojciecha Jaruzelskiego w ASME:

- Prawdziwa historia autorów polskiej transformacji ustrojowej
Kiszczak i Jaruzelski: cenni informatorzy

Na temat stanu wojennego w ASME:

- Zamach na uciele¶nion± niewinno¶ć - prof. Jerzy Przystawa

- I poszli chłopcy w bój bez broni - prof. Jerzy Przystawa

- Rocznica stanu wojennego Pamięć o represjach
ZACZĘŁO SIĘ W 1957 ROKU - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

- Skazano trzeciego milicjanta pacyfikuj±cego manifestację "Solidarno¶ci" w stanie wojennym
Zabójstwo w Lubinie (symbolicznie) os±dzone - Tadeusz M. Płużański

- MATKA BOŻA STANU WOJENNEGO - ANTONI ZAMBROWSKI

- DWIE GRUDNIOWE ROCZNICE - artykuł Antoniego Zambrowskiego

Na temat Ryszarda Siwca:

UROCZYSTE OBCHODY ROCZNICY CAŁOPALENIA - Antoni Zambrowski

CZE¦Ć I PAMIĘĆ - 36. rocznica całopalenia Ryszarda Siwca - artykuł Antoniego Zambrowskiego

Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił 24.11 br. na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego byłego przewodniczącego Rady Państwa PRL, prezydenta PRL/RP (obecnej PRL-bis), tow. Wojciecha Jaruzelskiego, wieloletniego I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP, szefa Sztabu Generalnego LWP, ministra obrony narodowej PRL, przewodniczącego Komitetu Obrony Kraju, współtwórcę fasadowego Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego; szefa Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 wprowadziła na terytorium Polski stan wojenny. Wszystkie sprawowane przez tego byłego aparatczyka PZPR funkcje i stanowiska wpisane były w aparat ucisku i podporządkowania Polski militarnym interesom Układu Warszawskiego oraz politycznym kierownictw moskiewskiego imperium. Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest konstytucyjnym organem doradczym prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa.

Wojciech Jaruzelski został agentem Informacji Wojskowej - najbardziej zasłużonej dla procesu stalinizacji Polski i najkrwawszej obok Urzędu/Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego instytucji aparatu represji i sowietyzacji okupowanej przez wojska sowieckie Polski, odpowiedzialnej m.in. za masowe represje wśród żołnierzy Wojska Polskiego, Armii Krajowej oraz ludności cywilnej - pod pseudonimem "Wolski" już w latach 40. ub. wieku. W 1968 roku jako szef Ministerstwa Obrony Narodowej był faktycznym wykonawcą ze strony "polskiej prowincji" imperium sowieckiego napaści wojsk Układu Warszawskiego na usiłującą się wyemancypować spod kurateli sowieckiej Czechosłowację, co pogłębiło trudne od początków XX wieku relacje polsko-czesko-słowackie. W aktach protestu przeciw tej interwencji w Polsce dokonał aktu samospalenia żołnierz AK Ryszard Siwiec, a w Czechosłowacji - student Jan Palach. W latach 60. ub. wieku odpowiadał za "aryzację" tzw. Ludowego Wojska Polskiego, włączając się w nadaną i sterowaną przez Moskwę akcję wymierzoną w mieszkańców imperium sowieckiego pochodzenia żydowskiego, związaną ówczesnymi z wojnami arabsko-izraelskimi. Jako minister Obrony Narodowej PRL nadzorował i w dużym stopniu kierował wojskowo-milicyjną akcją pacyfikacyjną na Wybrzeżu w grudniu 1970 r., wymierzoną w manifesty i protesty robotnicze, związane z podwyżką cen żywności. W jej trakcie zginęło (oficjalnie) 39 osób, a ponad 3 tysiące zostało aresztowanych. Od roku 1980 kierował przygotowaniami do wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, który został przeprowadzony nielegalnie nawet w świetle ówczesnego "prawa PRL" 13 grudnia 1981 r. Bilans śmiertelnych ofiar stanu wojennego i czasów po nim późniejszych został oceniony przez sejmową komisję posła Jana Marii Rokit na 100 osób.

Tyle nadzwyczaj krótkiego podsumowania "dokonań" zaproszonego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego byłego prominentnego aparatczyka kolaboracyjnych wobec władz imperium sowieckiego instytucji "polskiej prowincji", jaką była Polska Rzeczpospolita Ludowa.

Jako wyraz nieprzemijających "wyrazów uznania" i odczuć polskiego społeczeństwa dla towarzysza Wojciecha Jaruzelskiego pozwalamy sobie przypomnieć utwór zatytułowany "Bluzg", wykonany podczas koncertu w 20. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego przez aktora Emiliana Kamińskiego. Autor utworu pozostaje nieznany.




Czy to obywatele, czy tylko mieszkańcy? - prof. Andrzej Czachor Wysłane piątek, 26, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Przeczytałem co najmniej 200 wypowiedzi na blogu "Gazety Wyborczej" na temat werdyktu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie traktatu lizbońskiego i wobec większości z nich poczułem głęboki niesmak. Czy jesteście myślącymi ludźmi - pomyślałem - obywatelami państwa o nazwie Polska, czy też tylko gorącymi przeciwnikami klubu sportowego o nazwie PiS, którego szefowie wykazali się niekonsekwencją i krętactwem? Co to ma za znaczenie, że Lech traktat podpisał, a Jarosław teraz protestuje, co z tego, że im to z satysfakcją 100 razy wytkniecie, pluniecie w twarz? Dodając własne klozetowe żarciki i szpile? Tak jakby kompromitacja obu braci była istotą obecnych problemów. Czy ten "sarkazm" ma uratować Polskę suwerenną? Czy tu jest pies pogrzebany?

To tak jak w starym szmoncesie - "Icek, twoja żona zdradza cię z całym miastem. Fi, wielkie mi miasto, 10 tysięcy mieszkańców". Czym wy się zajmujecie? Sypiecie plewy, a tu wisi nad głową potop.

Ale chyba jest tak, że ta ich gorliwość w opluwaniu obu panów wynika z nieczystego sumienia. Bo nie chcą, aby Traktat Lizboński kwestionowano. Nie chcą mieć własnego państwa. Prawie wszyscy "dyskutanci" uważają hasło "suwerenna Polska" za durny i szkodliwy absurd. Lepiej się podpiąć do europejskiej krowy, którą wyhodował wprawdzie kto inny, ale mleka starczy też dla nas. Jak mi jeden "Polak" powiedział koło Sejmu 28 lutego 2008 - "Niech przyjdzie Niemiec, niech się skończy ten bardak".

Przypuszczam, że nasze dzieci i wnuki, które te rozstrzygnięcia skazują na przyszłe powstania narodowe, zapytają kiedyś każdego z nas - co robiłeś, gdzie byłeś 13 grudnia 2007? 28 lutego i 1 kwietnia 2008? 10 października 2009? I na koniec - 10 i 24 listopada 2010? W te dni, gdy "elity" polityczne zatwierdzały rezygnację z suwerenności naszego państwa.
Dobrze, że na wczorajszym posiedzeniu Trybunału Konstytucyjnego pojawił się choć jeden Rejtan z okrzykiem "Hańba".

Andrzej Czachor
Warszawa, 25 XI 2010

Autor jest jednym z liderów Grupy Warszawskiej Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW


Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Jedyny ratunek: kadencyjność! - prof. Jerzy Przystawa Wysłane czwartek, 25, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Rok 2010 przyniósł nam nieoczekiwane ożywienie polityczne, wielkie emocje i niezwykle wysoką temperaturę politycznych sporów. Po wyborach prezydenckich politycy zapowiedzieli, że głównym polem walki będą teraz wybory samorządowe, jako batalia wstępna przed wyborami parlamentarnymi przyszłego roku. Liderzy partyjni i ich drużyny rozjechały się po kraju, agitując, przekonując, namawiając, a wybitni reprezentanci klasy politycznej zadeklarowali nawet kandydowanie na najbardziej odpowiedzialne stanowiska samorządowe.

Od niedzieli 21 listopada wszystkie media raczą nas oświadczeniami partyjnych polityków o ich wielkich dokonaniach i, naturalnie, wszyscy wygrali. Gazety publikują statystyki, z których wynika ogromne i wszystko ogarniające zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, ale pozostałe partie parlamentarnej koalicji-opozycji nie pozostają w tyle. Jarosław Kaczyński ogłosił zwycięstwo PiS-u, które mogło być jeszcze większe, gdyby nie szkodnicy i zdrajcy, którzy usiłowali mu w tym przeszkodzić. Waldemar Pawlak wręcz stracił mowę z radości na widok sukcesu PSL, który przeszedł jego najśmielsze oczekiwania, a o Napieralskim czy Olejniczaku nawet nie wspomnę, bo oni zawsze idą równo od wiktorii do wiktorii.

Dzisiaj, kiedy PKW ogłosiła wreszcie wyniki I tury wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast (WBiPM) możemy już przyłożyć bardziej precyzyjną linijkę do oceny tych niebywałych zwycięstw. Ta linijka będzie lepszą miarą od tabelek i diagramów, jakie drukują gazety i pokazują ekrany telewizorów, a to dlatego, że od czasu wprowadzenia tzw. bezpośrednich wyborów WBiPM, to te wybory stały się głównym elementem wyborów samorządowych, gdyż to właśnie wyłonieni bezpośrednio (w jednomandatowych okręgach wyborczych) WBiPM, z jednej strony, uzyskali autentyczny, niekwestionowany mandat społeczny do sprawowania swoich urzędów, a z drugiej to w ich rękach spoczywa główny ciężar działań samorządowych i odpowiedzialność.

Poprzednie dwie odsłony batalii samorządowej, w latach 2002 i 2006, zakończyły się, na tym poziomie, totalną klęską wszystkich partii politycznych. W roku 2002 aż 75% stanowisk WBiPM objęli kandydaci lokalnych, bezpartyjnych komitetów wyborczych, co pozwoliło mi na zwięzłe podsumowanie tej sytuacji w artykule "Polska kontra Partie Polityczne - 3:1". W roku 2006 wynik tych zmagań okazał się jeszcze bardziej nieprzyjemny: 82% stanowisk WBiPM wymknęło się z partyjnych łap! Wszyscy więc byliśmy ciekawi, jak na tych wyborach odbije się gorąca partyjna agitacja roku 2010? Dzisiaj już wiemy, pomimo tego, że II tura jeszcze przed nami.

Porównajmy sytuację dzisiejszą z tą sprzed 4 lat:

W roku 2006:

W I turze wyborów wybrano 1633 WBiPM. Do II tury przeszły 843 gminy, w których żaden z kandydatów nie uzyskał więcej niż połowy ważnie oddanych głosów. Struktura tych wyników przedstawiała się następująco:

- Zaledwie 282 na 1633 WBiPM, a więc 17,3% wygrało wybory pod szyldem komitetów partii politycznych, a 1351 wybranych gospodarzy gmin wystąpiło jako kandydaci bezpartyjni.

- Na 843 gminy w 515 (61,1%) do II tury przeszli wyłącznie kandydaci bezpartyjni. A zatem już po I turze było wiadomo, że co najmniej 1866 gmin (75,4%) będzie miało bezpartyjnych gospodarzy. Tylko w 47 gminach do II tury przeszło po dwu kandydatów reprezentujących partie polityczne.

- W II turze w 154 gminach zwyciężyli kandydaci bezpartyjni, co ustaliło liczbę bezpartyjnych WBiPM na 2020, czyli 81,6% ogólnej liczby.

21 listopada 2010:

- W I turze mandat uzyskało 1741 WBiPM, a w 738 gminach czekamy na rozstrzygnięcie do 5 grudnia. W 1429 gminach, rządy objęli kandydaci bezpartyjni, a w ręce kandydatów partii politycznych dostało się 312 mandatów, a więc 17,9% (220 dla PSL, 39 dla PO, 37 dla PiS i 16 dla SLD).

- Na 738 gmin, w których odbędzie się II tura w 428 gminach, pojedynkować się będą wyłącznie kandydaci komitetów lokalnych, a więc już dzisiaj możemy powiedzieć, że w co najmniej 1857 gminach (74,9%) na wójtowsko-burmistrzowsko-prezydenckim stołku nie zobaczymy przedstawiciela żadnej z rządzących partii politycznych! W 40 gminach natomiast pojedynkować się będą między sobą kandydaci PO, PiS, PSL i SLD. Kandydaci partyjni zewrą się w dogrywce z bezpartyjnymi w 270 gminach.

Możemy spokojnie założyć, że w tej dogrywce, w której partie polityczne wykorzystają wszystkie swoje możliwości, wynik będzie bliski remisu, a więc że ok. połowa z tych 270 mandatów przejdzie w ręce kandydatów lokalnych, co da nam znowu wynik bardzo bliski rezultatowi z roku 2006, a więc ponad 80%. Takie założenie o tyle jest uprawnione, że na 270 gmin, w których do II tury przeszli po jednym kandydacie partii i po jednym bezpartyjnym, aż w 157 przypadkach kandydaci lokalni uzyskali przewagę i to często bardzo znaczącą, nawet dwukrotną i większą. Przykładowo: w Poznaniu Ryszard Grobelny zdobył 49,52% głosów, podczas gdy Grzegorz Ganowicz z PO tylko 21,53%; w Gliwicach Zygmunt Frankiewicz uzyskał 47,62%, a Zbigniew Wygoda z PO 16,87%; w Bełchatowie Marek Chrzanowski 48,03%, a Tadeusz Rozpara z SLD - 17,25%.

Ciekawa demokracja

Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami sytuacji niespotykanej w normalnych krajach demokratycznych: trzykrotnie, w regularnych odstępach czasu, partie polityczne, wymieniające się między sobą władzą, poddały się, volens-nolens, osądowi społeczeństwa, każąc się wybierać na stanowiska lokalnych gospodarzy kraju. We wszystkich trzech przypadkach poniosły druzgocącą, kompromitującą w systemie demokratycznym, klęskę. Już jeden taki przypadek powinien wystarczyć, żeby parlament się rozwiązał i zarządzone zostały nowe wybory. A tu - trzy razy ta sama sztuka z takim samym wynikiem!

To, co słyszymy w mediach po wyborach 21 listopada, to kontynuowanie tej samej partyjnej hucpy, trąbienie o swoim sukcesie i wielkich przewagach nad partyjnymi rywalami. Ani IM w głowie wyciągnąć takie wnioski, jakie przystoją demokracji.

Już wiemy, co szykują w partyjnej kuchni: kadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast! Albowiem tak się składa, że zwycięzcami tych wyborów zostali, w bardzo dużym procencie, ci sami WBiPM, którzy dokonali tego wyczynu już kolejny raz i nie mają zamiaru ustępować z placu boju. Trzeba tę hydrę bezpartyjności ściąć dobrze naostrzonym mieczem odpowiedniej ustawy! Wtedy sprawy od razu staną na swoim, tj, partyjnym miejscu. Można, oczywiście, skasować w ogóle te bezpośrednie wybory i wrócić do starego, sprawdzonego sposobu powoływania WBiPM przez rady. Przecież tak dalej być nie może!

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Nieskuteczny antysemityzm III RP - Tadeusz M. Płużański Wysłane czwartek, 25, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na temat bandyty komunistycznego Stefana Michnika:

- To ostatni moment, aby prócz sędziego Stefana Michnika, ścigać innych komunistycznych oprawców - nie tylko w Szwecji, ale także w Polsce Mordy katowickiej bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Nie będzie ekstradycji Stefana Michnika - Tadeusz M. Płużański

- OCZEKUJEMY KOLEJNYCH EKSTRADYCJI KOMUNISTYCZNYCH ZBRODNIARZY - STEFANA MICHNIKA I JÓZEFA BIKA VEL BUKARA O TYCH, KTÓRZY SCHRONILI SIĘ W SZWECJI - Tadeusz M. Płużański


Inne artykuły związane z tematem bandytów komunazistycznych:

- Jerzy Kędziora - sadysta z bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (9) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (8) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (7) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (6) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie, cz. 5 - Tadeusz M. Płużański

- Bestie, cz. 4 - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (3) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (2) - Tadeusz M. Płużański

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- "Generał smród" skazany - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Polska to antysemicki kraj. Wystąpiliśmy o ekstradycję trzech osób-zbrodniarzy i wszystkie były Żydami. Antysemityzm naszego państwa jest jednak czysto teoretyczny. Wszystkie sprawy zakończyły się praktyczną klęską - trójka Żydów nie została nam wydana. Ale przecież najważniejszy jest antysemicki zamiar.

Przypomnijmy te trzy historie. Najpierw antysemicki wniosek III RP o ekstradycję Salomona Morela odrzucił Izrael, potem Wielka Brytania - Heleny Wolińskiej, a teraz Szwecja - Stefana Michnika.

"POTĘPIAMY WSZELKIE
AKTY PRZEMOCY"


Salomon (Szlomo) Morel, były naczelnik "polskich", a w rzeczywistości ubeckich obozów śmierci w powojennej Polsce - w Świętochłowicach-Zgodzie (według komunistycznej propagandy dla Niemców, ale w praktyce dla wszystkim wrogów "ludu") i Jaworznie ("reedukacja" młodych patriotów), z Polski uciekł w 1992 r.
Antysemicko zaczął był ścigany dopiero kilka lat później. Wówczas Polska skierowała do jego prawdziwej Ojczyzny - Izraela wniosek ekstradycyjny (zarzut: spowodowanie śmierci 1695 więźniów Świętochłowic, zakwalifikowane jako zbrodnie przeciwko ludzkości, które w świetle polskiego i międzynarodowego prawa nie ulegają przedawnieniu). Ministerstwo Sprawiedliwości Izraela odpowiedziało szybko i treściwie: zbrodnie Morela, jeśli w ogóle miały miejsce, w świetle izraelskiego prawa nie są żadnym ludobójstwem, a ponadto uległy już przedawnieniu. Najciekawszy był komentarz: "Wniosek podniósł wiele kwestii odnośnie okresu bezpośrednio po drugiej wojnie światowej, podczas którego w Polsce około tysiąca Żydów zostało zamordowanych przez obywateli polskich. Wiele zeznań świadków, dowodzących tych morderstw znajduje się w aktach Yad Vashem w Jerozolimie w Izraelu i w różnych instytucjach na całym świecie. Wspomniane powojenne morderstwa Żydów były badane przez władze polskie, ale wiele osób spośród odpowiedzialnych za te zbrodnie nie stanęło w obliczu sprawiedliwości. Stąd, chociaż potępiamy wszelkie akty przemocy, łącznie z tymi, o które jest oskarżany Morel, fakt kontynuacji ścigania Morela w zestawieniu ze wspomnianym tłem historycznym jest zarówno niepokojący, jak i smutny...".
Szkoda, że izraelskie ministerstwo "zapomniało", za co od Yad Vashem w 1983 r. Józef Tkaczyk dostał medal "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata". A dostał za uratowanie w czasie wojny rodziny Morelów. Tymczasem Szlomo, znęcając się już po wojnie nad więźniami, mówił: "Byłem w Auschwitz przez sześć długich lat i przysięgałem sobie, że jeśli stamtąd wyjdę, odpłacę tym samym wam - hitlerowcom". W rzeczywistości w KL Auschwitz Morel nie był ani jednego dnia. Ukrywał się w gospodarstwie Tkaczyków we wsi Garbów.
Po likwidacji obozu w Świętochłowicach Morel został naczelnikiem więzienia w Opolu, potem w Katowicach i Raciborzu, by w 1949 r. zostać komendantem obozu dla młodocianych więźniów politycznych w Jaworznie (w czasie wojny, tak jak w Świętochłowicach, była tu filia KL Auschwitz). Za te zbrodnie - mimo wieloletnich starań byłych więźniów - Salomon Morel nigdy nie był ścigany. Zmarł w Izraelu w lutym 2007 r. Jego życie było pasmem niegodziwości i zbrodni, które nigdy nie zostały osądzone.

SPRAWIEDLIWOŚĆ
W KRAJU AUSCHWITZ


Taki sam, najistotniejszy dla sprawy "argument" pojawił się w przypadku prokurator Heleny Wolińskiej. Jeszcze przed odmową jej wydania brytyjski "The Independent" podkreślał, że pani ta jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej z Polski, która ocalała z Holokaustu: "Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka". W te same tony uderzał "The Sunday Times": "Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany". Potem dodano do tego inne, na wskroś antysemickie miejsce - Jedwabne.
Podbudowana takimi tekstami Helena Wolińska oznajmiła, że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty "ukręciłaby łeb" (już w "ludowej" partyzantce: GL i AL, pod wdzięcznym pseudonimem "Lena", była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu - ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy - złamała karierę, a nawet "załatwiła" odsiadkę).
Ale nawet niektóre brytyjskie gazety sugerowały, że do ekstradycji Wolińskiej może nie dojść, gdyż będzie jej bronić... "wpływowa mniejszość narodowa". W Polsce murem za stalinowską prokurator stanęła "Gazeta Wyborcza", najpierw przez dłuższy czas przemilczając sprawę, a potem relatywizując jej winę. Dziennik Michnika podkreślał, że w czasie wojny była w getcie, a ten, kto śmiał zmącić jej spokój, głosi wstrętną, "pomarcową propagandę" (Marek Beylin, publicysta "GW", syn marcowego emigranta, "autorytet"). Jakże podobnie grzmiała jedna z żydowskich agencji (Jewish Telegraphic Agency), która przeprowadziła wywiad z inkwizytorką. Sugestia była jasna - fakt przebywania w getcie i doznawane tam cierpienia uprawniły ją do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).

HUMANITARYZM
I PRZEDAWNIENIE


21 listopada 1950 r. płk Helena Wolińska usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila", co w konsekwencji doprowadziło do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej. Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
Polski (antysemicki) wniosek o ekstradycję Wolińskiej z Wielkiej Brytanii z 1999 r. wymieniał jeszcze 15 innych osób, które aresztowała z pogwałceniem stalinowskiego prawa. Po prawie ośmiu latach brytyjskie władze odmówiły wydania inkwizytorki. Informacja dotarła do Polski w przeddzień 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Historia po raz kolejny okrutnie zadrwiła sobie z bohaterów, gdyż była prokuratorka wojskowa nienawidziła szczególnie AK-owców, wydając ich w ręce bezpieki na tortury i śmierć.
- W uzasadnieniu strona brytyjska podała trzy powody odmowy ekstradycji - mówiła prokuratorka IPN Małgorzata Kuźniar-Plota. - Po pierwsze są to tzw. względy humanitarne, czyli wiek, stan zdrowia i sytuacja osobista podejrzanej. Po drugie - od popełnienia przestępstw minęło już ponad 50 lat. Po trzecie - "wystąpiły znaczne opóźnienia w prowadzenia sprawy", czyli że Polska późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję, bo dopiero po kilku latach od upadku komunizmu w naszym kraju.
Helena Wolińska urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie jako Helena Brus.

ZBRODNIARZ
W OGRÓDKU


Teraz Szwecja odrzuciła kolejny polski (antysemicki) wniosek. Nie wydadzą nam sędziego Stefana Michnika, gdyż rzeczony brat naczelnego "Gazety Wyborczej" jest obywatelem Szwecji, a zarzucane mu czyny w świetle szwedzkiego prawa uległy przedawnieniu. Tak postanowił sąd w Uppsali, gdzie od lat Michnik mieszka.
Z pisma sądu wynika, że przez prawie 10 lat pobytu w Szwecji Stefan Michnik był jeszcze Polakiem. Szwedo-Polakiem został dopiero w 1977 r. Jego nowych krajan nie obchodzi jednak, że polskiego obywatelstwa nie zrzekł się. Ważna jest szwedzkość podejrzanego - a swoich mają obowiązek chronić, szczególnie przed antysemitami. I nie przekona ich żaden polski (antysemicki) czy europejski nakaz aresztowania.
Zarzuty wobec Michnika - dla nas najważniejsze, dla Szwedów są sprawą poboczną. Uznali wszak, że bezprawne działania wobec więźniów bezpieki w stalinowskiej Polsce ze zbrodniami przeciw ludzkości nie mają nic wspólnego. Ale w ogóle o jakich zbrodniach tu mówimy? Szwedzka prasa wielokrotnie podnosiła kluczowy "argument" - o pochodzeniu podejrzanego.
To koniec wieloletnich starań antysemickiej III RP o ekstradycję krwawego sędziego. Choć polska (antysemicka) prokuratura może się jeszcze odwołać, to losy naszego wniosku są przesądzone. Stefan Michnik będzie dalej spokojnie uprawiał ogródek w chroniącej go Uppsali.

Tadeusz M. Płużański

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Zbliżają się "ciekawe czasy" z przekleństwa chińskiego: konflikt w Korei, w Polsce - wzmocnienie "wywiadu skarbowego" oraz przygotowania do wprowadzenia do konstytucji zapisu o "wiecznym sojuzie z Unią Europejską" - Stanisław Michalkiewicz podsumowuje minione dni wyborcze i zwykłe hołubce nie tylko ze scen teatru politycznego "polskiego regionu UE" Wysłane środa, 24, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Na temat "wojny krzyżowej":

- "Noc polityki krzyżowej" - pilot filmu TVASME o nocy konfrontacji "obrońców pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego" ze zwolennikami przeniesienia "krzyża smoleńskiego" do kościoła pw. św. Anny w Warszawie

- Polityczna awantura wokół "krzyża smoleńskiego" przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie - dzień drugi konfliktu


Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2)

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 1)

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- - II Debata studencka "Polska a waluta euro" - Warszawa 19.01.2009 z udziałem Stanisława Michalkiewicza

- Cykl "Cesarstwo Niemieckie i Cesarstwo Rosyjskie wracają do gry" - Stanisław Michalkiewicz o pomyśle, powstawaniu, konsekwencjach rozwoju Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej

"Proszę Państwa, »demokracja zwyciężyła!«, to znaczy - odbyły się wybory samorządowe, które potwierdziły wszystkie obawy dotyczące stanu i ewolucji naszej, tubylczej sceny politycznej. Przede wszystkim - frekwencja nie przekroczyła w skali państwa 50%, co oznacza, że połowa obywateli bojkotuje statystowanie w procedurach demokratycznych. A co do drugiej połowy: samych kandydatów było ponad ćwierć miliona. Każdy z nich co najmniej pięciu członków rodziny, To już jest prawie półtora miliona. Do tego należy dołożyć sto pięćdziesiąt tysięcy członków partii, którzy też mają rodziny - to daje następne półtora miliona. Mamy już trzy miliony. Mamy też co najmniej pół miliona urzędników państwowych i samorządowych, trzeba dodać do tego przynajmniej sto tysięcy urzędników pozatrudnianych w instytucjach pozarządowych i ich rodziny - w ten sposób kreuje się już cała grupa ludzi, którzy są bezpośrednio zainteresowani w takim czy innym wyniku wyborczym Do tego dochodzi najtwardszy, ideowy elektorat poszczególnych partii, który bierz udział w wyborach, bo myśli, że to tak naprawdę... Wybory do sejmików wojewódzkich pokazały, że proces uszczelniania sceny politycznej przenosi się również na samorządy terytorialne" - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik naszego serwisu ASME, podsumowuje wyniki minionych przed dwoma dniami wyborów do samorządu "polskiego regionu UE".

W sejmikach dominują cztery partie parlamentarne z jednym wyjątkiem - mam na myśli pana Dutkiewicza, wieloletniego prezydenta Wrocławia, ale ten wyjątek jedynie "potwierdza regułę". Zupełnie inna sytuacja jest w przypadku prezydentów miast, zwłaszcza dużych: nie w każdym przypadku kandydaci wysuwani przez partie odnoszą sukces. Najwyraźniej nawet zatwardziali wyborcy partyjnie odczuwają niejakie zmęczenia Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością: obie partie osiągnęły w samorządach mniejszy sukces niż się spodziewały. Zwraca uwagę dobry wynik Polskiego Stronnictwa Ludowego, które uplasowało się na trzeciej pozycji i przypominam, że już w grudniu zeszłego roku mówiłem, że pogłoski o śmierci PSL są przedwczesne... Ma więc ono już gotowy aparat wyborczy, przyszykowany na wybory parlamentarne, który z całą pewnością je do sejmu wepchnie. Również dobry wynik Sojusz Lewicy Demokratycznej zwraca uwagę: najwyraźniej w Bandzie Czworga ci najwięksi trochę tracą, trochę zyskują za to ci mniejsi, co - jeśli ta tendencja utrzyma się do przyszłorocznych wyborów - oznacza, że nie będziemy mieli silnych rządów, tylko będą to rządy koalicyjne. Spowoduje to być może przeniesienie swoich kapitałów politycznych przez razwiedkę na rzecz SLD, co zbiega się z tendencją w całej UE - ujednolicania ideologicznego, a SLD wychodzi naprzeciw temu zapotrzebowaniu, forsując na terenie "przywiślińskim" teorie "zapateryzmu", czyli "podgryzania proboszczów". By zakończyć podsumowania powyborcze - dzisiaj (wtorek 23.11.2010 - przyp. ASME) został utworzony nowy klub parlamentarny "Polska jest najważniejsza", zorganizowany z dysydentów z Prawa i Sprawiedliwości - widać, każdy sposób jest dobry, by przeforsować nowelizację konstytucji, przygotowaną 12 listopada i wniesioną do sejmu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zakłada ona - wzorem próby zmiany konstytucji PRL z 10 lutego 1976 roku z ówczesnym zapisem o "wiecznym sojuszu ze Związkiem Socjalistycznych Republik Sowieckich" i "przodującej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w dziele budowy socjalizmu" w Polsce - dostosowanie przepisów konstytucji o Narodowym Banku Polskim, by umożliwić wejście Polski do unii walutowej EU. Jednak jest tam jeszcze zapis (artykuł 10a) o "odwiecznym sojuszu"... czyli - "odwiecznym członkostwie" Polski w Unii Europejskiej... A więc przygotowania na terenie sejmu już trwają - by zmienić konstytucję, trzeba większości 2/3 w obecności przynajmniej połowy składu izby. Kończą się też przygotowania ustawy w sejmie, która umożliwi "wywiadowi skarbowemu" (mało kto wie, co to jest...) jeszcze większe podsłuchiwanie i podglądanie nas - podatników - podsumowuje publicysta.

Nagranie trwa 16 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Zapraszamy do podbijania naszego materiału na witrynie Wykop.pl:
wykop.pl


Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Zbliżają się "ciekawe czasy" z przekleństwa chińskiego: konflikt w Korei, w Polsce - wzmocnienie "wywiadu skarbowego" oraz przygotowania do wprowadzenia do konstytucji zapisu o "wiecznym sojuzie z Unią Europejską" - Stanisław Michalkiewicz podsumowuje minione dni wyborcze i zwykłe hołubce nie tylko ze scen teatru politycznego "polskiego regionu UE" Wysłane środa, 24, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |














Debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010) - część 3. Wysłane środa, 24, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Najnowsze nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem:

- JKM czy HGW? - debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010)

- Janusz Korwin-Mikke na czele warszawskiego Marszu Niepodległości 11 listopada 2010 r.!

- Cieszę się, że mam swojego człowieka! - Jerzy Iwaszkiewicz, dziennikarz motoryzacyjny o kandydacie na prezydenta Warszawy Januszu Korwin-Mikkem

- Kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin-Mikke oddaje hołd moskiewskiej wiktorii Polaków

- "Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 2)

- "Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 1)

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

- W Stanach Zjednoczonych nie było żadnych inkubatorów przedsiębiorczości, bo po prostu nie trzeba było walczyć z systemem - Janusz Korwin-Mikke na konferencji Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości na Politechnice Warszawskiej

- Wykład "Co to jest kapitalizm?" Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego na Politechnice Częstochowskiej 10.06.2010

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Warszawie 17.06.2010

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Krakowie 12.06.2010

- Debata "prezydencka" 8 z 10 kandydatów na Uniwersytecie Warszawskim 09.06.2010, zwycięzca: Janusz Korwin-Mikke!

- Debata prezydencka Kandydatów na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikke oraz Andrzeja "MUSTA" Olechowskiego na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego 02.06.2010

16.11.2010 na kampusie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w podwarszawskim Ursynowie odbyła się debata kandydatów do funkcji szefa stołecznego ratusza, w której udział wzięli wszyscy zarejestrowani pretendenci. Przedstawiamy Państwu nagranie trzeciej części debaty.



Nagranie trwa 45 min. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w pełnej wersji i najlepszej jakości oraz całość nagrania z tej debaty.





Debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010) - część 2. Wysłane środa, 24, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

Najnowsze nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem:

- JKM czy HGW? - debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010)

- Janusz Korwin-Mikke na czele warszawskiego Marszu Niepodległości 11 listopada 2010 r.!

- Cieszę się, że mam swojego człowieka! - Jerzy Iwaszkiewicz, dziennikarz motoryzacyjny o kandydacie na prezydenta Warszawy Januszu Korwin-Mikkem

- Kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin-Mikke oddaje hołd moskiewskiej wiktorii Polaków

- "Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 2)

- "Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 1)

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

- W Stanach Zjednoczonych nie było żadnych inkubatorów przedsiębiorczości, bo po prostu nie trzeba było walczyć z systemem - Janusz Korwin-Mikke na konferencji Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości na Politechnice Warszawskiej

- Wykład "Co to jest kapitalizm?" Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego na Politechnice Częstochowskiej 10.06.2010

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Warszawie 17.06.2010

- Wiec wyborczy Kandydata na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikkego w Krakowie 12.06.2010

- Debata "prezydencka" 8 z 10 kandydatów na Uniwersytecie Warszawskim 09.06.2010, zwycięzca: Janusz Korwin-Mikke!

- Debata prezydencka Kandydatów na Prezydenta RP Janusza Korwin-Mikke oraz Andrzeja "MUSTA" Olechowskiego na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego 02.06.2010

16.11.2010 na kampusie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w podwarszawskim Ursynowie odbyła się debata kandydatów do funkcji szefa stołecznego ratusza, w której udział wzięli wszyscy zarejestrowani pretendenci. Przedstawiamy Państwu nagranie drugiej części debaty.



Nagranie trwa 35 min. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w pełnej wersji i najlepszej jakości oraz całość nagrania z tej debaty.





Ksiądz Stanisław Trzeciak - antysemita, który pomagał Żydom - Tadeusz M. Płużański Wysłane poniedziałek, 22, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

W II RP wywołał największą wojnę polsko-żydowską. Ignorant, fałszerz, kłamca, a przede wszystkim zwolennik Protokołów Mędrców Syjonu. "Jeden z czołowych katolickich propagatorów antysemityzmu w okresie międzywojennym w Polsce" (wikipedia). Poglądów nie zmienił nawet w czasie okupacji, kiedy Niemcy mordowali Żydów. Tylko, czy to cała prawda o księdzu profesorze Stanisławie Trzeciaku, jednym z najsławniejszych w przedwojennej Polsce?

(Profesor) Władysław Bartoszewski napisał, że "dla wielu był on sztandarowym człowiekiem, którego wystąpieniami publicystycznymi uzasadniali swoje antysemickie poczynania". A profesor Leszek Kołakowski: "Między rozmaitymi odmianami antysemityzmu zachodzi tylko różnica ilościowa, różnica stopnia. (...) Umiarkowany antysemityzm sanacji w tej urzędowej postaci, choćby ograniczony do »ekonomicznego bojkotu« kupców żydowskich podtrzymywał i podsycał aurę, w której rozkwitały Falangi, księża trzeciakowie, późniejsi donosiciele gestapo i szantażyści okupacyjni".

Agent Gestapo
ratuje Polaków


O co chodzi z tym donoszeniem? Otóż krążyły (i krążą do dziś) legendy, że jako agent gestapo ks. Trzeciak donosił na cichociemnych. Chciał też powołać polską partię narodowo-socjalistyczną, a nawet proniemiecki rząd. Czy to prawda? W dokumentach czytamy, że pomagał represjonowanym... Polakom, ponieważ miał chody u Niemców, którzy mieli go cenić jeszcze sprzed wojny. Na plebanii kościoła św. Antoniego w Warszawie (przy ul. Senatorskiej) zorganizował punkt żywieniowy Rady Głównej Opiekuńczej (prowadziła go jego gospodyni Helena Rokossowska, siostra Konstantego, późniejszego marszałka Polski). Za pośrednictwem Niemców potrafił zdobyć dodatkowe przydziały żywności, którymi dzielił się z biednymi, oraz ukrywającymi się u niego oficerami Wojska Polskiego. Wielu z nich wyciągnął z więzienia (m.in. na Pawiaku). 1 sierpnia 1944 przyjął na plebanię wielu księży i osób świeckich. W schronie kościoła ludność mogła chować się przed nalotami. 8 sierpnia ocalił domowników i przybyszów od akcji pacyfikacyjnej, okazując oficerowi niemieckiemu otrzymane przed wojną odznaczenia.
Jednak Niemcy tak go cenili, że w końcu go zabili. Ksiądz Stanisław Trzeciak zginął od niemieckiej kuli w czasie Powstania Warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Zginął wraz z osobami, które ukrywał w kościele św. Antoniego. A było to tak. Hitlerowcy zagonili ich do rozbiórki powstańczej barykady na pl. Teatralnym. Trzeciak odmówił, żądając rozmowy z oficerem niemieckim - bezskutecznie. Po rozebraniu barykady Niemcy poprowadzili grupę w kierunku ul. Alberta Króla Belgów. Wówczas "padł strzał, który śmiertelnie ugodził proboszcza".

Antysemici - znawcy Talmudu

Wikipedia pisze dalej (bez powołania się na żadne źródła): "Ksiądz Trzeciak sympatyzował z antysemicką polityką hitlerowską. (...) Był uważany przed wojną za czołowego teoretyka akcji antyżydowskiej w Polsce". Ale sami autorzy wpisu nie mają pewności, bo następne zdania brzmią: "Niektóre źródła kościelne podają, że należał do krytyków polityki nazistowskich Niemiec. Twierdził m.in., iż ideologia narodowosocjalistyczna jest przesiąknięta duchem żydowskim, a rasizm jest koncepcją wprost zaczerpniętą z "ducha Talmudu".
W następnej części notki mamy już totalne pomieszanie pojęć: "Stanowisko to nie przeszkodziło Trzeciakowi wyrażać uznania dla niektórych rozwiązań zmierzających do usunięcia Żydów z Niemiec, jednak miało to miejsce w latach 30., czyli w okresie, gdy antysemicka polityka Adolfa Hitlera ograniczała się do mniej lub bardziej dotkliwych prześladowań i nie pokazała jeszcze światu swego ludobójczego oblicza. Jednocześnie współpracował z hitlerowskim Instytutem badania problemów żydowskich".
Przyjrzyjmy się bliżej osobie księdza. Stanisław Trzeciak, urodził się w 1873 r. w Rudnie Wielkiej w rodzinie chłopskiej. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, seminarium duchowne w Przemyślu, studia teologiczne we Fryburgu, w Wiedniu, Rzymie, Krakowie i w Jerozolimie. W latach 1907 - 1918 był profesorem Akademii Duchownej w Petersburgu. Międzywojenna prasa żydowska uważała go za ucznia innego profesora tej uczelni - ks. Justyna Pranajtisa - jak pisała - jednego z największych antysemitów. W kręgach naukowych Pranajtis miał z kolei opinię jednego z największych wśród duchownych katolickich znawców Talmudu. Podobną estymą cieszył się później Trzeciak, a jeśli chodzi o jego antysemityzm współpracował z czasopismem "Monumenta Judaica", które tworzyli profesorowie chrześcijanie i profesorowie rabini. Jego talmudyczne kompetencje zaczęto podważać dopiero później, ale o tym za chwilę.
Sam Trzeciak tak pisał o swoim antysemityzmie: "W czasie wojny światowej Żydzi jako jeńcy wojenni w Petersburgu przychodząc do mnie z prośbą o pomoc, mówili »to jest nasz ksiądz«. Z Żydami zagranicą, nawet z Rabinami byłem w dobrych stosunkach, miałem nawet wykład w synagodze".
W tym samym okresie współzakładał Polskie Towarzystwo Pomocy Ofiarom Wojny. Po powrocie do kraju brał udział w obronie Lwowa. W 1921 r. był inicjatorem akcji pomocy dla dzieci powracających z Rosji. Od 1928 r. był rektorem kościoła św. Jacka w Warszawie (wówczas napisał większość swoich książek - w sumie kilkanaście pozycji), a od 1938 r. proboszczem parafii św. Antoniego (tej, w której chronił w czasie wojny ludność przed Niemcami). Był również jednym z założycieli prometejskiej placówki - Instytutu Wschodniego w Warszawie.

Bolszewizm
- oszustwo żydowskie


Poglądy Stanisława Trzeciaka w kwestii żydowskiej ewoluowały po rewolucji bolszewickiej. Wtedy zgodził się ze słynnymi "Protokołami Mędrców Syjonu", że istnieje światowy spisek żydowski przeciwko cywilizacji łacińskiej i katolicyzmowi, którego celem miało być zdobycie władzy nad światem. "Potwierdza się to szczególnie w Rosji, którą żydzi zniszczyli, zrabowali i ujarzmili, którą dotąd rządzą. Nic więc dziwnego, że całą siłą prą do wywołania rewolucji światowej. (...) Bolszewizm to nie choroba dusz, ale wielkie oszustwo żydowskie, a kto mówi o komunizmie, a nie mówi o żydach, ten nie ma wprost pojęcia co to jest komunizm, bo komunizm i judaizm to obecnie prawie równoznaczne pojęcia". W książce "Mesjanizm a kwestia żydowska" wykazywał, na podstawie pism żydowskich, głównie Talmudu, że Żydzi oczekiwali i oczekują, iż Mesjasz przyjdzie jako potężny król, który zniszczy narody - gojów - i założy wszechświatowe królestwo żydowskie.
Odnośnie spraw polskich uważał, że Żydzi "wyszydzają w społeczeństwie polskim wszystko, co polskie, katolickie i narodowe, by osłabić w Polsce to, co tworzy spójnię państwa i narodu, by rozłożyć przez wywrotową działalność nasze Państwo od wewnątrz i by je zniszczyć". Do walki tej wykorzystują "płatnych szabesgojów".
Żydzi byli, jego zdaniem, czwartym zaborcą Polski. Nie tylko szabesgoje, ale wszyscy ci, którzy "zachowują się biernie i neutralnie, usprawiedliwiając swoją w tej kwestii bezczynność, niby chrześcijańską miłością bliźniego, przyczyniają się żydowskiego zwycięstwa".

Podwójna etyka

Talmudyczne kompetencje Trzeciaka zaczęto podważać w latach 30. Powód - był jednym z głównych przeciwników żydowskiego uboju rytualnego - szechity. W skrócie polegało to na tym, że rzezak (szojchet) musiał zarżnąć przytomne zwierzę jednym szybkim cięciem przez gardło, przy życiu specjalnego, długiego, ostrego noża, co musiało doprowadzić do całkowitego wykrwawienia. Metoda wykluczała wcześniejsze ogłuszenie czy uśpienie ofiary lub rażenie jej prądem.
Szechitą zajął się polski Sejm, powołując księdza na jednego z rzeczoznawców (w końcu specjalista od Talmudu). Warto przyjrzeć się dokładniej tej sprawie, bo wywołała ona największą wojnę polsko-żydowską - nie tylko w Sejmie, ale w całym życiu politycznym II RP. Trzeciaka zaatakowała niemal cała społeczność żydowska - nie tylko ortodoksi, także syjoniści i bundowcy.
Dr Gedalja Rozenman, rabin Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Białymstoku pisał: "Jak ongiś w czasach biblijnych Balak, król Moabitów - zawezwał Bilema wroga narodu Izraelickiego, by ten naród przeklął, tak zawezwano tym razem »uczonego żydoznawcę« księdza Trzeciaka, by oczerniając Talmud, ubój rytualny, a razem z nim żydostwo polskie dał hasło do walki. Ksiądz Dr Stanisław Trzeciak wywiązał się »świetnie« ze swego zadania".
W "Naszym Przeglądzie" - żydowskim dzienniku wydawanym w języku polskim żydowski genealog Mateusz Mieses (14 III 1936) napisał: "Trzeciak odkrył, że ubój rytualny jest niepotrzebny dla zbawienia duszy Żyda. (...) Rabini siwobrodzi, którzyście swe życie strawili nad foliantami, wy wszyscy błądziliście i w błąd wprowadzaliście innych. Rzezacy do domu, na urlop. Szafy z księgami, traktującymi o przepisach uboju, na opał. Przekropić gruntownie wszelkie koszerne naczynia na trefne i korzystać jak najszybciej z konsumowania tłustych zadków. (..) Zbliż się przemiana wartości, Wiosna Ludów. A na wsi będzie raj!. (...) Utopia Tomasza Morusa wejdzie w życie. Nastąpi koniec kryzysu, pacyfikacja Europy. (...) Jednym zamachem naukowym finis szechitae kres największej przeszkody w rozwoju ludzkości".
Żydowski senator Mojżesz Schorr uznał, że publiczna dyskusja o uboju w Sejmie miała "wywołać widmo średniowiecza ku uciesze gawiedzi, ku poklaskom ulicy i ku poniżeniu dostojeństwa naszego wyznania i godności naszego narodu". Inny senator Jakub Trockenheim uważał, że ksiądz Trzeciak "skwapliwie skorzystał z okazji, by miotać oszczerstwa i potwarze na wiarę [Żydów - przyp. TMP]" i podeptał jedno z przykazań dekalogu: "Nie świadcz o bliźnim fałszywego świadectwa". "Jest to smutny paradoks, że religii, która dała światu dekalog, która pierwsza głosiła światu zasady etyki i humanitarności, odważają się zarzucić okrucieństwo i barbarzyństwo".
Ksiądz Trzeciak odparowywał, że Żydzi uważają za antysemitów wszystkich, którzy występują przeciw ich barbarzyńskim przepisom, w tym ubojowi rytualnemu. Jego zdaniem Talmud stosuje podwójną etykę nie tylko w stosunku do ludzi, inaczej traktując swoich i gojów, ale również wobec zwierząt - jeśli należą do gojów podlegają innym przepisom, żyd nie musi być dla nich humanitarny. Talmud - pisał - prócz nielicznych wyjątków, "jako całość, jako kodeks życia i kodeks prawa jest jedynym w swojej potworności i niedorzeczności". Prawa te miały oddzielić Żydów od innych narodów i przez to ich wywyższyć.

Barbarzyński zabobon

Skąd wzięły się ataki na księdza? Trzeciak pisał: "nie chcę mieszać się do tych praktyk, uchodzących za religijne innego wyznania, bo one innym nie szkodzą". Za szkodliwy uważał właśnie ubój rytualny ("Ubój rytualny w świetle Biblii i Talmudu"). Przede wszystkim wywodził, że nie jest on przepisem religijnym: "prawo Mojżeszowe nie mówi nic o uboju zwierząt", że szechitę wymyślili rabini dopiero w Talmudzie: "Żydostwo zasklepiwszy się w podaniach ustnych większą do nich przykładało wagę niż do prawa Mojżeszowego i nazwom starotestamentalnym zaczęło inne podawać znaczenie, niż je pierwotnie posiadały".
Z drugiej strony Trzeciak zauważał, że Żydzi dopuszczają przecież postęp w swoich praktykach (np. przestali pić krew i jeść członki z żywych zwierząt), na czym religia żydowska nie tylko nie ucierpiała, ale tylko zyskała. Wysnuwał stąd wniosek, że jeśli Żydzi mogli się odzwyczaić od dawnych zwyczajów, mogą to zrobić również w przypadku szechity. Odzwyczajenie się od uboju rytualnego nie doprowadzi bowiem do upadku religii (tak jak było to w poprzednich przypadkach), a przejście do uboju mechanicznego jest łatwiejsze, niż niegdyś od dawnych praktyk. "Od czasu, kiedy synowie Izraela biegali po pustyni arabskiej za swoimi owcami, ludzkość już znacznie postąpiła naprzód i ten zwyczaj (...) nazywa dzisiaj z obrzydzeniem barbarzyństwem".
Dlaczego zdaniem Trzeciaka było to barbarzyństwo? Dowodził, że szechita jest niehumanitarna (zwierzęta bardziej cierpią, niż podczas innych metod uboju) i antysanitarna (przeprowadzana w brudnych rzeźniach). A przede wszystkim to haracz, jaki muszą płacić Żydom chrześcijanie:
"Wszyscy Polacy pracują na Żydów za ich barbarzyńskie znęcanie się nad zwierzętami przy uboju rytualnym. Pracuje rolnik, pobierając niskie ceny za bydło i pracuje każdy konsument mięsa", płacąc zawyżone stawki. Przy pomocy uboju rytualnego "żydzi wyciągają ze społeczeństwa polskiego około pół miliarda zł rocznie przez zmonopolizowanie handlu mięsem, bydłem, skórami, wyprawą skór i odpadkami rzeźnianymi". Wniosek: "dzięki propagandzie prowadzonej przez prasę zrozumiało społeczeństwo polskie, (...) że rozchodzi się tu o połączone z ubojem rytualnym zyski, a nie przepis religijny".
Monopol Żydów w branży mięsnej miał powodować, że 95-100 proc. bydła było ubijane rytualnie, a dochody z tego uboju stanowiły blisko 50 proc. wszystkich dochodów żydowskich gmin wyznaniowych w II RP.
Trzeciak konkludował, że ubój rytualny jest "ohydą dwudziestego wieku, która zadaje niepotrzebnie tyle tortur zwierzętom, poniża człowieka, a Boga obraża" i postulował "bezwzględne jego zniesienie, jako barbarzyńskiego zabobonu, nie mającego nic wspólnego z prawem Mojżeszowym".

Pierwszeństwo mają
zagrożone Żydóweczki


Hilel Seidman pisał, że "wyśmiewanie i profanowanie religii i rzeczy będących dla milionów ludzi największą świętością, zasługuje na wzgardę", ale też na sprawę sądową. I rzeczywiście, Żydzi chcieli postawić Trzeciaka przed sądem za wyszydzanie uczuć religijnych.
Co na to Trzeciak? - Żydzi zawsze powołują się na prawodawstwo Mojżeszowe, gdy nie mogą jakiegoś przepisu udowodnić. Mówią wtedy, że Mojżesza ustnie otrzymał polecenie od Boga i te przekazał dalszym pokoleniom. Rabini, nie mogąc znaleźć dowodu na to, iż ubój rytualny jest zapisany w Biblii, jako argument w sprawie potrafią tylko nazwać mnie ignorantem i zaskarżyć do sądu za obrazę ich religii. Powoływał się przy tym na księgę Sanhedrin 59a: "Jeśli goj zajmuje się Torą, zasługuje na śmierć, bo znaczy: naukę oddał nam Mojżesz w dziedziczne posiadanie". Z sądu nad Trzeciakiem nic nie wyszło, ale podobno Żydzi - przed jego wystąpieniem na komisji sejmowej - chcieli mu wykraść jego referat (policja nie wykryła sprawców). 1 stycznia 1937 r. Trzeciak odniósł sukces, ale tylko częściowy. Sejm nie zakazał uboju rytualnego, ale tylko ograniczył jego wykonywanie dla potrzeb religijnych.
Ale nie tylko o szechitę chodziło. W książce "Program światowej polityki żydowskiej, konspiracja i dekonspiracja" ksiądz nakreślił swój główny cel: "Jako gospodarz mamy prawo wymówić miejsce szkodliwym i wrogim sublokatorom, którzy brutalnie i zachłannie narzucają się nam na gospodarzy". "Żydzi muszą wyjść z Polski, bo oni są nieszczęściem narodu".
Mimo tych publicystycznych uogólnień nigdy jednak nie domagał się emigracji wszystkich Żydów, szczególnie ceniąc sobie "propaństwowych" ortodoksów. Mimo nawoływań księdza władze nie były zainteresowane pozbyciem się największej mniejszości narodowej, stosując raczej zasadę: "walka ekonomiczna i owszem, ale krzywdy żadnej" (słowa premiera Felicjana Sławoj-Składkowskiego).
W marcu 1939 r. Sejm znowelizował ustawę o uboju rytualnym - został on zakazany całkowicie. Jednak nigdy nie weszła ona w życie, jej ratyfikowanie przez Senat uniemożliwił wybuch wojny.
Czyli ks. Trzeciak poniósł klęskę na całej linii. Ale oświecony historyk Janusz Tazbir napisał: "Do końca życia wierzył zapewne w imperialne ambicje Mędrców Syjonu; nic nie wskazuje na to, aby pod wpływem holocaustu zmienił swe zapatrywania w kwestii żydowskiej".
Tylko czy na pewno? Dla niektórych "badaczy" dowodem na kolaborację księdza z Niemcami mają być plakaty z cytatami z jego przedwojennych książek nawołujące do walki z Żydami i komunistami. Tymczasem Stanisław Trzeciak Żydom... pomagał. Relację przywołuje Władysław Bartoszewski: - Siostra Wanda Garczyńska, przełożona szkoły i internatu sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP na ul. Kazimierzowskiej w Warszawie, która ratowała małe Żydówki, przyjmując je pod fałszywymi papierami do internatu tak zapamiętała Trzeciaka: Ponieważ niektóre matki "aryjki" miały jej za złe, że ochrania niekatolickie dzieci w katolickim zakładzie, Wanda zwróciła się o radę do księdza... Trzeciaka. Zapytał ją, komu grozi większe zagrożenie w przypadku usunięcia z internatu. Powiedziała, że pierwszym grozi nauka w gorszych warunkach lub zaprzestanie nauki, a drugim pewna śmierć. Ksiądz Trzeciak miał odpowiedzieć: "siostrze nie wolno się wahać i zastanawiać, pierwszeństwo tu mają te małe, zagrożone Żydóweczki".

Tadeusz M. Płużański

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010) - część 3. Wysłane piątek, 19, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Debata warszawska kandydatów na prezydenta Warszawy (SGGW, 16.11.2010) - część 2. Wysłane piątek, 19, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Wiec przedwyborczy kandydata na prezydenta Warszawy Janusza Korwin-Mikkego 18.11.2010 Wysłane piątek, 19, listopada 2010 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |