marca 1, 2011 - marca 19, 2011

"Złote żniwa" Grossów - polskie turnee propagandowe ropoczęte - premiera książki w warszawskim Teatrze na Woli cz. 1 Wysłane sobota, 19, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz | UWAGA! - przekaz dla osób o silnych nerwach! Redakcja TVASME nie bierze odpowiedzialności za skutki zapoznania się z wygłoszonymi podczas tej prezentacji i dyskusji poglądami PT Autorów oraz wspierających ich dyskutantów!









Nieszczere pohukiwanie ministra Sikorskiego, bo po Libii to i tak Polska będzie się gięła przed "rządem USA", czyli sekretarką Hilarzycą, w sprawie "odszkodowań żydowskich" - Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych ustaleniach w scenariuszu przedstawień krajowego oraz międzynarodowego teatrów politykierskich Wysłane sobota, 19, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

Proszę Państwa, właśnie wróciłem z Urugwaju, gdzie dobie właśnie gorące lato i uczestniczyłem w XVI Walnym Zebraniu USOPAŁ, czyli Unii Stowarzyszeń i Organizacji Ameryki Łacińskiej, której prezesem od lat jest niezmiennie jest Jan Kobylański, zażywający w Polsce "reputacji kontrowersyjnej" - głównie za sprawą "Gazety Wyborczej". On sam jest oskarżany o antysemityzm, a zebrania USOPAŁ są przedstawiane jako sabat czarownic, więc z tym większym zainteresowaniem tam przyleciałem. W odróżnieniu od "dyplomatów polskich", którzy najprawdopodobniej nie mogą się wciąż wydobyć spod kompleksu zespołu skompletowanego przez nieboszczyka profesora Geremka w MSZ-cie - inni dyplomaci się z Janem Kobylańskim spotykają, jak na przykład najczęściej tam widziany nuncjusz apostolski. Rzeczywiście - Jan Kobylański popsuł interesy panu Sznepfowi i innym jego kolaborantom, i w tej sytuacji z powodów rasowych najwyraźniej jego koledzy nie mogą mu tego darować. USOPAŁ zrzesza różne organizacje z terenu Ameryki Południowej, najbardziej liczna jest brazylijska organizacja skupiająca ponad 100.000 członków i działająca od ponad 100 lat, choć w tym zebraniu uczestniczyli przedstawiciele różnych organizacji polonijnych z terenu Stanów Zjednoczonych i Kanady. Po przyjeździe do Polski już się dowiedziałem, że pan minister Sikorski ostro skarcił senatorów w liczbie czterech i jednego posła, którzy wybrali się też na ten zjazd USOPAŁ, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że tak zwana "czarna lista", której tak solennie wypierał się pan minister Sikorski - rzeczywiście istnieje! Jeśli tak dalej pójdzie, to polskim dyplomatom za granicą będzie wolno spotykać się tylko z jakimiś agentami spod ciemnej gwiazdy, a z prawdziwą Polonią nie będzie to miało nic wspólnego" - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik witryny ASME, komentuje najnowsze wydarzenia z krajowych i międzynarodowych scen teatru politykierskiego.

Po przybyciu do naszego nieszczęśliwego kraju zaraz się okazało, że rozpoczął się tutaj festiwal "światowej sławy historyka" Jana Tomasza Grossa. Postępactwo na wyścigi Mu się podlizuje, licząc na na to, że jakimiś okruszkami ze stołu pańskiego się pożywi - przecież z 65 miliardów dolarów z samego tylko kurzu przy przeliczaniu takiej kwoty można założyć wiele "starych rodzin". Na tym tle niesamowitym zgrzytem odezwał się pan minister zagraniczny Sikorski, karcąc panią Hilarzycę Clintonową za to, że dała wyraz swemu rozczarowaniu tym, że pan premier Tusk odłożył na pewien czas prace nad ustawą o reprywatyzacji, po której organizacje Przemysłu Holokaustu i rząd "bezcennego Izraela" tak wiele sobie obiecują! Z uwagi na pewnie kontekst, uważam, że to oburzenie ministra Sikorskiego nie było szczere. Nie tak dawno to pan minister Sikorski namawiał się z panią Hilarią i coś tam musieli ustalić, a później cały rząd Platformy Obywatelskiej i premiera Tuska złożył wizytę w Izraelu i program rewindykacyjny, którego realizacja ma się już rozpocząć od maja tego roku, o którym pisał dziennik "Haaretz" bez względu na wyniki jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce - nie jest zagrożony bez względu na to, jaka koalicja zainstaluje tutaj rząd. To tylko ma być takie wrażenie, że premier Donald Tusk "postawił się" pani Hilarii, że "będzie bronił interesów polskich do ostatniej kropli krwi", ale po wyborach - po cichutku, w podskokach te roszczenia się załatwi. Czyli - znowu operacja pijarowska, zwłaszcza że odbywa się to w czasie festiwalu "światowej sławy historyka"... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Oto z okazji rebelii w Libii Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję o zakazie lotów nad nią, by "uchronić przed bombardowaniem cywilów". Charakterystyczne jest, że Francja zamierzała zbombardować Libię - zapewne dla dobra tych cywilów. Zdecydowała się ona realizować swoje "imperium kieszonkowe" w postaci Unii Śródziemnomorskiej, a jest ciekawe, dlaczego Moskalikowie oraz Chińczycy nie zawetowali tej rezolucji, czyli - co dostali w zamian? Obawiam się, że Moskalikowie mogli uzyskać jakieś koncesje w naszym nieszczęśliwym kraju, natomiast brytyjski premier Dawid Cameron zdołał uzyskać koncesję, według której "starsi i mądrzejsi", czyli kraje najsilniejsze UE mogą karcić kraje i ich przywódców, którzy "im szurają". W przypadku interwencji zbrojnej NATO pan premier Tusk wykazał daleko idącą rezerwę, przełożoną przez deklarację pana ministra obronnego Klicha, że ten kontyngent askarisów, jaki trzymamy w Afganistanie - jest "uzbrojony po zęby". Trzeba rozumieć, że został wyposażony w całą zdatną do walki broń, jaką mamy. I w kraju naszym nieszczęśliwym już nic więcej nie zostało! Pośredni potwierdził to sam premier, oznajmiając, że na "misję humanitarną" to możemy naszych wojaków wysłać, ale na żadną inną - nie. Warto pamiętać, że w Afganistanie jest też rząd pod przewodnictwem wyznaczonego przez Amerykanów tubylczego pana Chamida Karzaja, który też bombarduje swoich cywilów przy pomocy askarisów z NATO, ale - bombarduje z "ze słusznych pozycji"! I żadna społeczność międzynarodowa się na to nie burzy... Dlatego też sympatia Afgańczyków do polskich askarisów wzrasta z dnia na dzień i dlatego też pan Anders Rassmusen przyjechał do Polski z rozkazem, że nie ma mowy, by polscy askarisowie czy jacykolwiek inni wycofali się z Afganistanu przed rokiem 2014! - zauważa publicysta.

Nagranie trwa prawie 16 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.




Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Nieszczere pohukiwanie ministra Sikorskiego, bo po Libii to i tak Polska będzie się gięła przed "rządem USA", czyli sekretarką Hilarzycą, w sprawie "odszkodowań żydowskich" - Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych ustaleniach w scenariuszu aktualnego przedstawienia krajowego oraz międzynarodowego teatrów politykierskich Wysłane sobota, 19, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |














Stowarzyszenie Wolnego Słowa: wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody - cz. 2, Polska i Węgry w XX-leciu międzywojennym i pod okupacją sowiecką Wysłane wtorek, 15, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TVASME o antypolskich działaniach:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (3)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

Artykuły na temat antypolskich akcji w światowych mediach:

- Skrzywdzone miasteczko - Antoni Zambrowski

- ANTYPOLSKI SPISEK W MEDIACH - Antoni Zambrowski

- ADAM MICHNIK ŁŻE JAK GROSS - ANTONI ZAMBROWSKI

- ANTYSEMITYZM CZY LUDOBÓJSTWO - artykuł Antoniego Zambrowskiego

- Geszefty wokół Jedwabnego - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

- Jak Hollywood zakłamuje polską historię: "Opór" przeciw Polakom - Tadeusz M. Płużański

Stowarzyszenie Wolnego Słowa oraz Ambasada Republiki Węgierskiej w Polsce 15 lutego w siedzibie SWS w Warszawie zorganizowały wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody. W spotkaniu wzięli udział zaproszeni goście: Ákos Engelmayer, były ambasador Republiki Węgierskiej w Polsce w latach 1900 - 1995, Attila Szalai, radca Ambasady Węgier, dyrektor Instytutu Węgierskiego w Warszawie do roku 1995, Imre Molnár, radca polityczny Ambasady Węgierskiej w Polsce, Mirosław Chojecki, honorowy prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa oraz o. Paweł Cebula, franciszkanin przez kilkanaście lat posługujący na Węgrzech. W trakcie spotkania odbyła się prezentacja książek Józsefa Antalla "Schronienie uchodźców", "Ułaskawiony na śmierć" (Rzecz o Jánosu Esterházym) Marii z Esterhazych Mycielskiej, "Węgierski łącznik" (o opozycji polsko-węgierskiej) Pawła Cebuli i Grzegorza Górnego.

O aktach wzajemnej pomocy węgiersko-polskiej i polsko-węgierskiej – państwowej i między osobami prywatnymi – w latach obu części wojny światowej, kiedy ustroje absolutne i totalitarne toczyły wojny na terenie naszych krajów, opowiadają Ákos Engelmayer oraz Attila Szalai. P. Attila przypomina czasy okupacji sowieckiej Polski i Węgier, kiedy swobodne przemieszczanie się i poruszanie się młodych ludzi było nadzorowane i często uniemożliwiane przez urzędników służb bezpieczeństwa kolaborujących z Sowietami miejscowych władz. W Wypowiedziach publiczności padają dodatkowe fakty z dziejów opozycji antykomunistycznej i jej związków z solidarnością polsko-węgierską.

Nagranie trwa prawie 40 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości bez uciążliwości reklam.




Stowarzyszenie Wolnego Słowa: wieczór poświęcony przyjaźni polsko-węgierskiej, wydarzeniom i osobom łączącym oba narody - cz. 2, Polska i Węgry w XX-leciu międzywojennym i pod okupacją sowiecką Wysłane poniedziałek, 14, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











11. miesięcznica katastrofy w Smoleńsku - polityczny sprawdzian na warszawskim Krakowskim Przedmieściu przed rocznicą tragedii Wysłane sobota, 12, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Nagrania TVASME o antypolskich działaniach:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (3)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

Artykuły na temat antypolskich akcji w światowych mediach:

- Skrzywdzone miasteczko - Antoni Zambrowski

- ANTYPOLSKI SPISEK W MEDIACH - Antoni Zambrowski

- ADAM MICHNIK ŁŻE JAK GROSS - ANTONI ZAMBROWSKI

- ANTYSEMITYZM CZY LUDOBÓJSTWO - artykuł Antoniego Zambrowskiego

- Geszefty wokół Jedwabnego - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

- Jak Hollywood zakłamuje polską historię: "Opór" przeciw Polakom - Tadeusz M. Płużański

W 11. miesięcznicę katastrofy polskiego samolotu rządowego z delegacją prezydencką na pokładzie w Smoleńsku - przed Pałacem Prezydenckim przy warszawskim Krakowskim Przedmieściu 10 marca odbyły się dwie manifestacje. Obie uzyskały akceptację biura prezydentki Hanny Gronkiewicz-Waltz do przeprowadzenia o tej samej, 18. godzinie i w tym samym miejscu. Spodziewanych demonstrantów już od samego początku rozdzieliły kordony policjantów oraz barierki. Jak co miesiąc przed przynoszonymi ze sobą krzyżami manifestowali sympatycy jednego z tygodników prawicowych oraz "obrońcy krzyża", przez drugą stronę określani jako "molestatorzy krzyża", z drugiej strony pojawili się sympatycy organizatora ubiegłorocznych przepychanek sierpniowych, znanych jako "Akcja Krzyż", Dominika Tarasa, kucharczyka z Akademii Sztuk Pięknych, obecnie warszawskiego przedstawiciela tzw. Ruchu Poparcia Palikota.

O zapowiadanej przez obie stronie godzinie 18.00 jako czasie "starcia" pojawiło się bardzo niewielu manifestantów, co świadczyło o dość nikłej skuteczności medialnego wsparcia, jakie zwolennikom urządzenia prześmiewczego spotkania pod wezwaniem uczczenia 71. rocznicy urodzin amerykańskiego aktora filmów sztuk walk Wschodu Chucka Norrisa udzieliły media koncernów AGORA oraz ITI. Pod taką ideą mieli "manifestować" zwolennicy kucharza z ASP oraz niechętni partii Prawo i Sprawiedliwość warszawiacy. Grupa "obrońców krzyża" również nie była zbyt liczna, oba obozy zwiększyły swoje liczebności dopiero około godziny 21., kiedy przed Pałac Prezydencki przybył prezes PiS Jarosław Kaczyński z partyjną świtą, a za barierkami pojawiał się sam kucharz Dominik Taras. Grupa sympatyków partii PiS według relacji medialnych liczyła kilkaset osób, ich przeciwników – kilkudziesięciu młodych ludzi z gwizdkami, którymi usiłowali zakłócić odprawiane przez stojących przed wejściem do Pałacu ludzi modlitwy oraz przemówienia wiecowe.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości bez uciążliwości reklam.




11. miesięcznica katastrofy w Smoleńsku - polityczny sprawdzian na warszawskim Krakowskim Przedmieściu przed rocznicą tragedii Wysłane sobota, 12, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Stalinówki i "Platerówki" od drugiej strony
Przechodnie Polowe Żony - nie ma dowodów? - Tadeusz M. Płużański
Wysłane czwartek, 10, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Tego autora na temat bandytów ze zbrodniczego systemu terroru sowieckiej okupacji i ich ofiar:

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- Po 1948 roku zamordowanych w więzieniu mokotowskim w Warszawie grzebano potajemnie na Powšzkach
Wiemy, gdzie spoczywa generał Fieldorf - Tadeusz M. Płużański

- Jeden z oprawców, którzy w stalinizmie wykonywali wyroki śmierci na polskich patriotach, do dziś pobiera wysoką emeryturę
To oni strzelali w tył głowy - Tadeusz M. Płużański

- Czy wolna Polska zdobędzie się na skazanie krwawego stalinowskiego prokuratora Kazimierza Graffa? Osąd historii nie wystarczy - Tadeusz M. Płużański

- Sprawa stalinowskiego prokuratora Kazimierza Graffa Nie osądzony nawet za część swoich zbrodni

W jaki sposób kobiety dochodziły na szczyty komunistycznej władzy? Nie były szczególnie ładne, ale miały inną, ważniejszą cechę. Taka np. Julia "Luna" Brystygier, która była nieformalnym, "piątym wiceszefem" Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po wojnie w różnych strukturach stalinowskiego państwa - głównie tych siłowych - pełno było też "Platerówek". Czemu zawdzięczały karierę?

Mimo ukończenia przed wojną humanistyki na uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie związki Brystygier z Polską były żadne. Już od 1931 r. należała do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Swoją antypolską działalność mogła rozwinąć po wkroczeniu Sowietów w 1939 r. Raz, dzięki mężowi - lwowskiemu syjoniście Natanowi Brystygierowi, ale też zdolnościom własnym - donosom do NKWD, nawet na kom-partyjnych kolegów. Józef Goldberg (Jacek Różański) skarżył się nawet Izaakowi Fleischfarbowi (Józefowi Światło): "pomyślcie, towarzyszu, że ta... napisała raport na mnie. Ale tow. Luna zapomina, że ja mam dłuższą karierę w NKWD niż ona". Brystygier, prócz Goldberga, nienawidziła też innego wysoko postawionego NKWD-zistę Fleischfarba.

BOLEK-JEBAKA

Donosy nie były jednak sprawą zasadniczą, najważniejszy był status PPŻ. Płk Anatol Fejgin, dyrektor X departamentu MBP, mówił płk Henrykowi Piecuchowi: "Zanotowałem, jak to Kożuszko [Mikołaj Kożuszko, oficer sowieckich służb specjalnych, szef Wydziału Informacji WP - TMP], między jednym a drugim łapaniem i rozstrzeliwaniem dezertera, zabawiał się z PPŻ. (...) Otóż PPŻ to nic innego jak przechodnia polowa żona. Krótko mówiąc, taka sekretarka".
Gen. Sokorski napisał, że Bierut "zapracował nawet na przydomek Bolek-jebaka. On nie przepuścił żadnej kobiecie. Miał kilka "żon" i różne dzieci rozsiane po kraju. Wcale się nie krył ze swoją namiętnością".
Jedną z PPŻ Bieruta, której (w zasadzie) pozostał wierny do końca życia, była Małgorzata Fornalska. Swoje PPŻ miał Światło, Różański, a także Karol Świerczewski.
Światło: "w swej bogatej karierze Brystygierowa była w Rosji przez dłuższy czas równocześnie kochanką Bermana, Minca i Szyra [Jakub Berman - "numer drugi" w stalinowskiej Polsce; Hilary Minc - "spec" od gospodarki; Eugeniusz Szyr - dąbrowszczak, ekonomista - TMP]. Dwaj pierwsi zwłaszcza mają w związku z tym wobec niej poważne zobowiązania. I dzięki temu, jak Brystygierowa chce coś przeprowadzić, nawet przeciw Radkiewiczowi czy Romkowskiemu [szefowi i wiceszefowi MBP - TMP] w bezpiece, to wszystko może zrobić. Ileż to razy Radkiewicz nie zdążył jeszcze zreferować jakiejś sprawy Bierutowi, a już Bierut, czy Berman dzwonili do niego z zapytaniem: "słuchaj no, jest u ciebie taka a taka sprawa, dlaczego nam o tym nic nie mówisz?" (...) Oni już wiedzieli, bo oczywiście Brystygierowa referuje im wszystko nocami".
Kochanek "Luny" Jakub Berman w książce Teresy Torańskiej "Oni" tak ją opisuje: "Była wyjątkowo inteligentną kobietą o dosyć miłej powierzchowności, choć niezbyt zgrabna".
Stefan Staszewski (wpływowy członek PPR i PZPR "od kultury") potwierdzał: "Twarz miała dosyć ładną, ale była potwornie niezgrabna, kwadratowa, niska, bardzo grube nogi. Agresywna, zaborcza. Była to pani z tych, które mówią, kto ma dziś ją do domu odprowadzać".
Podobnie "urodziwa" była inna PPŻ - Helena Wolińska, "Lena", późniejsza krwawa stalinowska prokuratorka, konkubina ważnego AL-owca, twórcy MO i bezpieczniaka, gen. Franciszka Jóźwiaka. Stanisława Sowińska "Barbara" (też PPŻ - kochanka swojego przełożonego, szefa Informacji AL Mariana Spychalskiego, późniejszego komunistycznego "marszałka" Polski) w swoich wspomnieniach "Lata walki" tak opisywała "Lenę": "Tęga, rubaszna, pewna siebie dziewczyna. (...) Umiała niezgorzej po partyzancku kląć, w czym prześcigała nas wszystkich - kobiety i mężczyzn". PPŻ nie znosiły się - w końcu konkurencja.

OBCOWANIE
TOWARZYSZKI


Berman opowiada o początkach "współpracy" ze swoją PPŻ: "Lunę poznałem w Moskwie, pracowała w Zarządzie ZPP. Potem przyjechała do Lublina. (...) Jak mi potem sama opowiadała [zapewne nie podczas oficjalnego spotkania - TMP], do pracy w Bezpieczeństwie zmusili ją Gomułka i Bierut. Podobno nie bardzo chciała, bojąc się odpowiedzialności i uważając, że niezbyt zna się na tej robocie. (...) Po niedługim czasie okazało się, że decyzja Bieruta i Gomułki była słuszna. (...) Na tle innych dyrektorów czy naczelników nie odznaczających się wielkimi talentami i stosującymi dosyć toporne często metody zdecydowanie się wyróżniała". Ale czy jest sens źle wspominać kochankę?
Wspomniany Stefan Staszewski mówił Torańskiej, że Bolesława Piaseckiego i jego kolegów przekazał "Lunie" prawdopodobnie wywiad radziecki "i ona się nimi zajmowała do końca".
"- Wciągając do współpracy? - pyta Torańska.
- Przede wszystkim do łóżka. Luna to był typowy dywersant polityczny, miała pod swoją opieką Kościół, inteligencję. Nie brała udziału w walce ze zbrojnym podziemiem, nie zajmowała się wymuszaniem zeznań czy montowaniem procesów, przydzielano jej zadania wymagające dużej inteligencji, typowo dywersyjnej. Kulturalna, elokwentna, wcale nie krzykliwa, taka pani do towarzyskiego obcowania".
Światło ujawniał, że Bierut, prócz Piaseckiego, aby infiltrować i rozbijać Kościół, zwerbował za pośrednictwem "Luny" innego agenta - Dominika Horodyńskiego [dziennikarz, redaktor naczelny "Kultury" - TMP]. "Horodyńskiego można było często spotkać w mieszkaniu prywatnym pułkownika Brystygierowej przy Alei Przyjaciół 6". PPŻ - na kolejnym etapie wprowadzania socjalistycznej praworządności - działał nadal.
Po rozwiązaniu MBP, jako Julia Prajs została szefową "Naszej Księgarni". Osoba, która wcześniej, w istniejących od stycznia 1940 r. komunistycznych "Nowych Widnokręgach" systematycznie opluwała Polskę, miała czelność pisać opowiadania, m.in. dla polskich dzieci. Ale podobno zawsze chciała zostać pisarką... Julia "Luna" Brystygier zmarła w 1975 r.

JEDLI, PILI, BAWILI SIĘ

Ale PPŻ "Luna" Brystygier obok Wandy Wasilewskiej była też - jeśli można tak rzec - "mózgiem" 1. Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki. A w jej skład wszedł 1. Samodzielny Batalion Kobiecy im. Emilii Plater. Powstał 6 maja 1943 r. na mocy rozkazu Stalina, który postanowił "załatwić pozytywnie prośbę Związku Patriotów Polskich". W tej ściśle tajnej uchwale jest punkt: "Powołać do służby w oddziałach pomocniczych dywizji (lekarze, pielęgniarki, sanitariuszki, łącznościowcy) - 500 kobiet Polek w wieku od 18 do 30 lat". Ciekawe, dlaczego taki przedział wiekowy był najbardziej w cenie?
Od nazwiska swojej patronki kobiety zostały "Platerówkami". Nie brały udziału w żadnych działaniach bojowych, stanowiły zaplecze frontu (służba wartownicza, sanitarna), przede wszystkim jednak były wykorzystywane propagandowo - do wychwalania Stalina, Armii Czerwonej, a z drugiej strony opluwania "polskiego reakcyjnego podziemia". Po wojnie zresztą wiele "Platerówek" podziemie to czynnie zwalczało, robiąc karierę w UB, Informacji Wojskowej, prokuraturze i sądownictwie wojskowym.
A jakie były stosunki w 1. SBK? Czy wzorem "Luny" Brystygier znany był tu proceder PPŻ, czyli przechodnich polowych żon? Najwięcej na ten temat mówią raporty samych kobiet-żołnierek. "Wieczorem 10.X.1943 była dowódcą warty baonu kobiecego w Sielcach. Oficer inspekcyjny przyszedł do niej z żądaniem, aby poszła do jednego z pomieszczeń warty, gdzie bawi się dowódca baonu kobiecego z dziewczętami. Sieńkowska odmówiła nie chcą pójść, ponieważ są tam osoby z baonu kobiecego. Oficer inspekcyjny poszedł sam i napisał po powrocie protokół, w którym jakoby było uwidocznione, że zastał tam śpiących dowódcę baonu kobiecego por. Maca z sierżantem Wysocką i z-cę d-cy ds. wyszkolenia ppor. Holzera z sierż. Turkiewiczówną oraz podoficera Morelówną pracującą w kwatermistrzostwie, która nie spała. Oficer inspekcyjny zażądał od Sieńkowskiej podpisania protokółu. Sieńkowska odmówiła. Pytana przeze mnie sierż. Turkiewicz wyjaśniła, że w niedzielę po kolacji zawołał ją ppor. Holzer razem z sierż. Wysocką i powiedział: - Pojedziemy. Dokąd jedzie nie wiedziała, myślała, że może do teatru. Razem z nimi pojechał d-ca baonu i podoficer Morelówna. Pojechali do Sielc, gdzie jedli, pili, bawili się, potem poszli spać. Wrócili do obozu ok. 5-tej rano..."

"JAKBY NIE DAWAŁY,
TO BY NIE ŻYŁY"


Inny raport: "(...) jedna z dziewcząt, która była przydzielona do sprzątania w ziemiance dowódcy i ppor. Holzera - Szalówna, z 2 komp. strzelców - wieczorem 10.X. przybiegła przerażona, że dowódca w stanie nietrzeźwym chciał ją zgwałcić i zmuszał ją rozkazem i krzykami "baczność" do posłuszeństwa, chwytał za ręce, ciągnął na łóżko. Krzykami i prośbą uwolniła się. Wtedy dowódca kazał jej zawołać saninstruktora Kozieł, z którą się zamknął i kazał Szalównie wyjść. W tym czasie do dowódcy zachodzili niektórzy oficerowie. W ziemiance było ciemno, drzwi zamknięte i głos dowódcy odpowiadał »nie wolno«".
Raport za okres: 11.XI i 14.XI informuje, że znaczna część oficerów upiła się. Bili się, strzelali, chodzili po ziemiankach i obejmowali dziewczęta. Najgorzej zachowywali się ci z kompanii 4 pp. "Żołnierze rzucali się na dziewczęta, bili je po twarzy, przemocą wydzierali karabiny, których dziewczęta nie chciały oddać, kopali dziewczęta, bili kolbami, były próby gwałtów. Dowódca kompanii kpt. Lola [? - mało czytelne] nie reagował na to, a wręcz jeszcze podniecał swoich żołnierzy...".
Przed laty w "Dzienniku Łódzkim" pojawiła się wypowiedź ppor. Marii Wolańskiej: "Podczas zlotu w Platerówce sama słyszałam - niektóre dziewczyny mówiły, że »jakby nie dawały, to by nie żyły«. To były bardzo rozgoryczone dziewczyny". W tym samym artykule czytamy: "Sama [M. Wolańska] ma złe wspomnienia z ruskimi oficerami-dowódcami, których było sporo i u Berlinga. (...) Do niej też dobierali się... Chcieli z niej zrobić »peżet« [inne określenie na PPŻ]. Np. taki kpt. Lipicki potem, po wojnie ją odszukał i przepraszał. Sporo było dowódców, którzy tak myśleli. Więc, krótko mówiąc, dziewczyny zachowywały się różnie. Niektóre żyły z żołnierzami. Frontowe ciąże też się zdarzały, a i o skrobankach coś niecoś wie". Czy dlatego w 1. SBK odbywały się comiesięczne przeglądy ginekologiczne?

RÓWNOUPRAWNIENIE
W NOWYM USTROJU


Ppłk Adam Bromberg, zastępca dowódcy pułku w 1. DP, politruk, później dyrektor PWN i inicjator Wielkiej Encyklopedii Powszechnej: "Nasza dywizja była większa od przeciętnej sowieckiej - trzy pułki (...), batalion fizylierek [tak nazywano 1. SBK] do służby wartowniczej i łączności, z których najładniejsze zabierano o kancelarii dywizji, pułków, batalionów. (...) Naszkowski zostawił mi również swoją sekretarkę, Dankę, i zgodnie z wojskowym zwyczajem miejsce przy niej na łóżku polowym. (...) Danka była bardzo atrakcyjna i łatwo nawiązywała kontakty, nawet z kilkoma oficerami na raz (...) a pili wszędzie - na postojach, w marszu i w warunkach bojowych. W każdym czołgu jechał kanister z wódką, przy każdym czołgu kręciła się dziewczyna. (...) Danka miała w brygadzie wielkie powodzenie i choć od dawna nie utrzymywałem z nią kontaktów seksualnych, w przekonaniu oficerów, którzy się z nią zabawiali, przyprawiała Żydowi rogi".
Zygmunt Berling we wspomnieniach: "za rozpowszechnione i niczym nie hamowane pijaństwo i pewną demoralizację korpusu oficerskiego, w tym daleko idące rozluźnienie dyscypliny w oddziałach odpowiedzialny był Świerczewski. (...) Świerczewski znany był jako nałogowy pijak". Ten sam Berling napisał do żony, że po powrocie do obozu "zastał w Sielcach burdel". Podobno imprezy w Sielcach odbywały się nawet w czasie osławionego boju pod Lenino.
Wszystkie te żołnierskie obyczaje w Wojsku Polskim - pijaństwo, demoralizacja, gwałty, przechodnie polowe żony - przypominały te z Armii Czerwonej, a wręcz były ich kalką. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Do WP oddelegowano ok. 21 tys. oficerów i generałów AC.
Gustaw Herling-Grudziński w "Innym świecie" o kobietach wykorzystywanych seksualnie w łagrze: "Dla Rosjan, nawykłych do »ślubów za pięć rubli« i kopulacji uprawianej na wzór potrzeb fizjologicznych w wychodkach publicznych, nie był to właściwie problem istotny i służył raczej za przedmiot drwin z równouprawnienia kobiet w nowym ustroju".

W DUCHU POLSKOŚCI

Jedną z bardziej znanych "Platerówek" (zastępcą dowódcy ds. polityczno-wychowawczych) była Irena Sztachelska. Już przed wojną zaangażowała się w komunę (Związek Lewicy Akademickiej "Front", KZMP). Za działalność antypaństwową skazana w 1935 r. - w więzieniu spędziła cztery dni.
Po sowieckim najeździe na Litwę posłanka na Sejm, a następnie członkini Rady Najwyższej Litewskiej SRR. Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej ewakuowana w głąb ZSRS, wstąpiła do Armii Czerwonej (16. Litewska Dywizja Piechoty). Potem były "Platerówki" i Związek Patriotów Polskich. Tak gorliwie kolaborowała z Sowietami, że w grudniu1942 r. Sąd Specjalny Rzeczypospolitej wydał na nią i męża Jerzego (później PPR-owiec, PZPR-owiec, poseł na Sejm PRL oraz bierutowski minister zdrowia i cyrankiewiczowski kierownik Urzędu do Spraw Wyznań) wyrok od trzech do piętnastu lat więzienia. W komunistycznej Polsce posłanka na Sejm (1947 - 1956) i przewodnicząca Zarządu Głównego Ligi Kobiet Polskich (1945 - 1950). Pracowała jako pediatra w Instytucie Matki i Dziecka. Rewizjonistką została dopiero w 1981 r. w proteście przeciwko stanowi wojennemu. Lewicowym (czytaj sowieckim) ideałom pozostała wierna do 8 czerwca 2010 r, kiedy zmarła.
W rewizjonistycznej "Gazecie Wyborczej" Związek Kombatantów RP (wcześniej ZboWiD) i towarzyszki broni napisali: "Wychowywała nas - Platerówki - w duchu polskości i umiłowania Ojczyzny".
W duchu polskości i umiłowania Ojczyzny Irena Sztachelska, razem z innymi "Platerówkami": Adelą Żurawską (dowódczyni kompanii, po wojnie prokuratorka - prawa ręka Heleny Wolińskiej), Krystyną Jodkowską (dowódczyni plutonu) i Ludwiką Bibrowską (zastępczyni dowódcy ds. polityczno-wychowawczych) wytoczyła Henrykowi Piecuchowi proces za poniżenie, bo śmiał wspomnieć, jakie obyczaje panowały w 1. Samodzielnym Batalionie Kobiecym im. Emilii Plater.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

W tekście korzystałem z książki Andrzeja Zasiecznego "Polowanie na pułkownika. Sprawa VI K 394/96 Fakty i mity o 1. Samodzielnym Batalionie Kobiecym im. E. Plater", Warszawa 2010

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Wyborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP - czy Dominik Jafra zostanie liderem bezpartyjnych kandydatów w Polsce? (cz. 3) Wysłane poniedziałek, 7, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- JOW w Sądzie RP (2) - prof. Jerzy Przystawa

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 4)

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business centre Club Marek Goliszewski

Pan Dominik Jafra, emeryt ze Szczecina, podpisał podczas przedwyborczej akcji w 2007 roku, zorganizowanej przez Platformę Obywatelską, listę poparcia dla wprowadzenia okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu RP, które partia zapowiadała wprowadzić po zdobyciu władzy. W sumie podpisało się pod nią ponad 750 tys. obywateli, sama akcja zaś została zainicjowana przez Obywatelski Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Pan Dominik Jafra domagał się od Platformy Obywatelskiej symbolicznej złotówki za doznane straty moralne w związku z tym, że partia ta nie wprowadziła - jak obiecywała - jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu.

01.03.2011 r. podczas posiedzenia Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia oddalił pozew Dominika Jafry, uznając że pozew nie ma oparcia w żadnych przepisach prawnych. W tej sytuacji - jak argumentował sąd - nie ma także do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych, gdyż Jafra nie wykazał tego w swoim wniosku.

Podczas rozprawy obecni byli przedstawiciele Obywatelskiego Ruchu na Rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Trzymali transparent: "Najwięcej demokracji w jednomandatowej ordynacji. 1 okręg - 1 poseł - 1 tura wyborów".

Na rozprawie nie pojawili się przedstawiciele Platformy Obywatelskiej...

Zapraszamy Państwa do zapoznania się z III częścią reportażu JOW TV z tego wydarzenia.

Nagranie trwa prawie 5 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.



Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Wyborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP - czy Dominik Jafra zostanie liderem bezpartyjnych kandydatów w Polsce? (cz. 3) Wysłane poniedziałek, 7, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |













Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.) Wysłane niedziela, 6, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 1.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

21 lutego br. w auli Biblioteki Wojskowej na warszawskiej Pradze miała odbyć się dyskusja panelowa pt. "Jaka przyszłość czeka Polskę?" pod patronatem posła na Sejm RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Artura Górskiego. Niestety, na kilka dni przed terminem poseł został poinformowany przez dyrekcję Biblioteki Wojskowej, że umawiając z Nim termin spotkania, zapomnieli poinformować Go o spodziewanym remoncie i z tego powodu wynajęcie auli bibliotecznej nie może dojść do skutku. Poseł Górski wynajął więc "w trybie awaryjnym" salę gimnastyczną pobliskiej szkoły, by jednak dyskusja tak znamienitych osobistości życia publicystyczno-politycznego mogła się odbyć. W ten sposób umówiony patronat medialny naszej TV ASME też mógł się odbyć i prezentujemy Państwu III część nagrania z tej dyskusji...


Nagranie trwa ponad 43 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.) Wysłane niedziela, 6, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Geny polskiego parlamentaryzmu - prof. Jerzy Przystawa Wysłane niedziela, 6, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Ruch Obywatelski na rzecz JOW, który mam zaszczyt tutaj reprezentować, wysuwa od wielu lat postulat ustrojowy, sprowadzający się do żądania wyboru posłów do Sejmu na wzór brytyjski, a więc w małych jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), z jednakowym dla wszystkich prawem do kandydowania i gdzie zwycięzcą zostaje ten kandydat, który uzyskuje największą liczbę głosów wyborców. Najczęściej wysuwanym zarzutem wobec tego projektu jest twierdzenie, że taki system wyborczy może dobrze działać w krajach, w których mamy do czynienia z dojrzałą demokracją, taką jak w Anglii czy w Ameryce, podczas gdy społeczeństwo polskie do takiego systemu jeszcze nie dojrzało, że nasza demokracja jest jeszcze zbyt młoda na tego rodzaju rozwiązania. Opinię taką znajdziemy nie tylko na wszystkich forach internetowych, na których problem JOW jest dyskutowany, ale przede wszystkim w wypowiedziach ważnych polityków, także tych najważniejszych, jak na przykład prezydent Aleksander Kwaśniewski czy śp. prezydent Lech Kaczyński. Nasi oponenci wywodzą, że wbrew prawom socjologicznym, które głoszą, że brytyjski system JOW (First-Past-The-Post) tworzy dwubiegunową, czy też, jak popularnie się mówi, dwupartyjną scenę polityczną, to w Polsce byłoby najzupełniej inaczej, że scena polityczna byłaby rozdrobniona, od Sasa do Lasa, byłoby 460 "wolnych elektronów", wyłonienie rządu byłoby niemożliwością, podobnie jak uchwalenie jakiejkolwiek ustawy.

Zaborcy i Sowieci zagłuszyli, i zasypali popiołem dorobek ustrojowy Królestwa Polskiego i I Rzeczypospolitej, dlatego dzisiaj, młody człowiek, poszukujący zarobku w Anglii czy we Francji i zaskoczony tym, jak działa demokracja brytyjska czy amerykańska, nie zdaje sobie sprawy, że pochodzi z kraju, w którym te zdobycze wolnościowe i w zakresie praw człowieka na wiele lat, wręcz na setki lat, wyprzedziły rozwiązania brytyjskie czy francuskie. A przecież powinien wiedzieć, że polskie Neminem captivabimus (1433) o 246 lat wyprzedza angielskie prawo Habeas corpus; że nasze Formula Processus (1523) o 281 lat wyprzedza Kodeks Napoleoński, że monteskiuszowski trójpodział władz miał miejsce w I Rzeczypospolitej na 225 lat przed pojawieniem się "O duchu praw" Monteskiusza. Oczywiście, tradycje parlamentaryzmu są w Polsce równie stare jak w Anglii, ponieważ od roku 1493 mieliśmy dwuizbowy Sejm Walny, z Izbą Wyższą, obradującą pod przewodnictwem króla i Izbą Niższą, pod przewodnictwem marszałka.

To, co w zasadniczy sposób odróżnia tę wielką demokrację polską od angielskiej, francuskiej czy amerykańskiej - to fakt, że polska demokracja powstała w wyniku długotrwałego i pokojowego procesu dziejowego, podczas gdy angielska była reakcją na krwawą tyranię Tudorów, francuska powstała z okrutnego i barbarzyńskiego żniwa "rewolucji francuskiej", a amerykańska była wynikiem wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.

Ten proces pokojowy, trwający przez pokolenia, nie mógł pozostać bez wpływu na postawy Polaków i odcisnął się na naszej mentalności i świadomości zbiorowej, wszedł nam w nasze narodowe geny. Profesor Norman Davies taką laurkę wystawia naszym przodkom: "Inspiracją tego procesu była zakorzeniona wiara w wolność jednostki i swobody obywatelskie, która - jak na owe czasy - była czymś wyjątkowym" ("Boże igrzysko", tom 2, Wydawnictwo Znak, Kraków 1989, str. 427). I dzisiaj, kiedy uważnie spojrzymy na naszą narodową historię, wiemy że ta wiara przetrwała, że przeżyła wszystkie zabory, że przeżyła II Wojnę Światową i przeżyła pół wieku sowieckiej indoktrynacji.

Z tym poczuciem wolności wiązała się podstawowa, fundamentalna zasada demokracji: zasada równości obywateli wobec prawa. Mam wrażenie, że nie znajdziemy innego kraju, w którym ta cecha tak wyraźnie odbijałaby się w charakterze obywateli tak, jak to miało miejsce w postawach Polaków, w ich działaniach, zarówno tych, z których jesteśmy dumni, jak i tych, które często przywoływane były jako przykłady warcholstwa, awanturnictwa, braku dyscypliny i skłonności do podziałów i niezgody. Ale czy efektem tego poczucia, że "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" była niemożność zgodnego i spójnego działania? W moim długim życiu widziałem wiele filmów i seriali ilustrujących tamte czasy, czasy szlacheckiego sejmowania itp. Prawie zawsze były to komiczne i krytyczne obrazy szlacheckich opojów, pijących wino dzbanami, kłótliwych, skłonnych do wyciągania szabli i bigosowania tych, którzy ośmielali się nie zgadzać. Ale historyk brytyjski inaczej o tym pisze. Ze zdumieniem, opisując proces sejmowego podejmowania decyzji i o tak ostro zawsze krytykowanej zasadzie liberum veto, pisał: "Jednakże proces, dzięki któremu ta zgraja uzbrojonych jeźdźców ostatecznie osiągała jednomyślną decyzję, wybierając jednego spośród dziesiątków kandydatów i jedną spośród dziesiątków opinii, można opisać jedynie jako akt zbiorowej intuicji" (Ibidem, str. 439).

Kiedy patrzę na starych Polaków, na obywateli I Rzeczypospolitej, przez pryzmat przeczytanych książek i opracowań historycznych, to nie mam problemów ze zrozumieniem ich postaw, ich działań, ich zachowań. Czuję się wtedy obywatelem tamtej Rzeczypospolitej. I zastanawiam się, czy obywatel tamtego czasu pojął by i zrozumiał, to co dzieje się dzisiaj, czy zrozumiałby postawy dzisiejszych Polaków, czy zrozumiałby polską demokrację i polski parlamentaryzm XXI wieku? I myślę sobie, że dziwiłby się bardzo i nie mógłby pojąć tego, co dzisiaj robią jego potomkowie.

Kiedy w brytyjskiej Izbie Gmin jeden poseł zwraca się publicznie do drugiego, to nie używa nazwiska, tylko mówi The Honourable Gentleman of Clacton, of Christchurch, of Witney itp., itd. A więc jest posłem określonego okręgu, określonej ziemi. I tak też było w Sejmie Walnym I Rzeczypospolitej: był poseł ziemi, kaliskiej, sieradzkiej, przemyskiej etc. Po tym ich rozróżniano i to stanowiło ich legitymację, i powód do noszenia głowy wysoko. W Sejmie III RP nie ma po tym żadnego śladu. Posłowie nie reprezentują już swoich ziem, nie reprezentują już ludzi, którzy ich do Sejmu posłali. Co więcej, art. 104. Konstytucji expressis verbis stwierdza: posłowie są reprezentantami narodu i nie wiążą ich instrukcje wyborcze. Tego obywatele I Rzeczypospolitej nie byliby w stanie zrozumieć. To jest - dla obywatela tamtej Polski postawienie sprawy na głowie. W tamtej Polsce poseł musiał zaprzysiąc że będzie skrupulatnie wypełniał instrukcje, jakie mu dali obywatele jego ziemi. A kiedy się temu zobowiązaniu sprzeniewierzył, wtedy czekały go nieprzyjemności, łącznie ze sławetnym "bigosowaniem".

Dzisiaj, kiedy o tym mówimy, to światli obywatele dzisiejszej Polski mówią nam, że taka postawa to anachronizm, że to nie pasuje już do współczesności, do XXI wieku. A jednak w innych krajach, w tych, w których demokracja rosła i rozwijała się równolegle do I Rzeczypospolitej, tak jest do dzisiaj. A filozof polityki, Karl Popper, pisze wprost: "jedynym obowiązkiem posła jest odpowiedzialność wobec jego wyborców". Więc gdzie indziej to wcale nie jest anachronizm, to jest jak najbardziej współczesna praktyka parlamentarna.

I druga fundamentalna różnica, coś czego nie pojąłby polski obywatel XVI czy XVII wieku, to jest to, co się stało z jego obywatelskim, wolnym, niczym nie ograniczonym prawem do kandydowania na prawo do reprezentowania jego ziemi, do bycia posłem, a więc to co się stało z tym, co nazywamy dzisiaj biernym prawem wyborczym. Każdy obywatel tamtej Rzeczypospolitej miał prawo kandydować na posła, tak jak miał prawo kandydować na króla. Zależało to tylko od jego zgody i od woli innych, równych mu obywateli. Jestem przekonany, że dla szlachcica owego czasu, tak jak i dzisiaj dla mnie, to co się stało z tym podstawowym prawem obywatelskim, byłoby w równym stopniu nie do pojęcia i nie do zaakceptowania w żadnych warunkach. Mój szesnastowieczny czy siedemnastowieczny przodek nie potrafiłby zrozumieć, że istnieją jakieś gremia, od których zgody zależy to czy on może kandydować na posła, ani że może on kandydować pod warunkiem, że razem z nim kandydować będzie jeszcze jakaś kilkunastoosobowa grupa innych panów, a na dodatek, że w tej grupie muszą jeszcze być damy i to w określonej liczbie! I do zrozumienia sensu takiego kandydowania nie wystarczyłoby mu wypicie nawet kilku dzbanów wina!

I moi przodkowie nie zrozumieliby nigdy, że to, czy oni wejdą do Sejmu, jako posłowie, powiedzmy ziemi sieradzkiej, mogłoby zależeć od tego, czy posłami zostaną jednocześnie jacyś ich nieznani koledzy z ziemi podlaskiej czy leszczyńskiej!

I wiem, że w tym niezrozumieniu obywatele I Rzeczypospolitej byliby bliżsi dzisiejszym obywatelom Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej niż swoim potomkom - obywatelom III Rzeczypospolitej.

Jestem głęboko przekonany, że ta tradycja I Rzeczypospolitej zasługuje nie tylko na refleksję i wspomnienie z naszej strony, ale że w całej pełni zasługuje, żeby do niej nawiązać i powrócić. I wierzę, że powrót do tych wspaniałych polskich tradycji w ogromnym stopniu pomógłby naszej Ojczyźnie w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca we współczesnej Europie i świecie.

Wystąpienie w Debacie Historycznej na Zjeździe Potomków Sejmu Wielkiego
Warszawa, Zamek Królewski, AD 5 marca 2011

Jerzy Przystawa


Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


yborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP (cz. 2) Wysłane sobota, 5, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Wyborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP (cz. 2) Wysłane piątek, 4, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- JOW w Sądzie RP (2) - prof. Jerzy Przystawa

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 4)

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business centre Club Marek Goliszewski

Pan Dominik Jafra, emeryt ze Szczecina, podpisał podczas przedwyborczej akcji w 2007 roku, zorganizowanej przez Platformę Obywatelską, listę poparcia dla wprowadzenia okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu RP, które partia zapowiadała wprowadzić po zdobyciu władzy. W sumie podpisało się pod nią ponad 750 tys. obywateli, sama akcja zaś została zainicjowana przez Obywatelski Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Pan Dominik Jafra domagał się od Platformy Obywatelskiej symbolicznej złotówki za doznane straty moralne w związku z tym, że partia ta nie wprowadziła - jak obiecywała - jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu.

01.03.2011 r. podczas posiedzenia Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia oddalił pozew Dominika Jafry, uznając że pozew nie ma oparcia w żadnych przepisach prawnych. W tej sytuacji - jak argumentował sąd - nie ma także do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych, gdyż Jafra nie wykazał tego w swoim wniosku.

Podczas rozprawy obecni byli przedstawiciele Obywatelskiego Ruchu na Rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Trzymali transparent: "Najwięcej demokracji w jednomandatowej ordynacji. 1 okręg - 1 poseł - 1 tura wyborów".

Na rozprawie nie pojawili się przedstawiciele Platformy Obywatelskiej...

Zapraszamy Państwa do zapoznania się z II częścią reportażu JOW TV z tego wydarzenia.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna wersja o doskonałej jakości.



Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW





Wyborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP (cz. 1) Wysłane piątek, 4, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |














JOW w Sądzie RP (2) - prof. Jerzy Przystawa (repost) Wysłane czwartek, 3, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Dzisiaj, tj. 28 lutego 2011 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy - Śródmieście, II Wydział Karny, odbyła się rozprawa w związku z zażaleniem Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze" na postanowienie Prokuratury odmawiającej wszczęcia śledztwa w sprawie zniszczenia podpisów pod wnioskiem obywatelskim o referendum "4 razy TAK", w którym jedno z pytać brzmieć miało: "Czy jesteś za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu?". Film Tomasza Sekielskiego "Władcy marionetek", wyemitowany rok temu w TVN, przedstawił jak niszczono ponad 750 tysięcy podpisów, zanim jeszcze Sejm zdążył rozpatrzyć wniosek referendalny.

31 marca 2010 Stowarzyszenie wystąpiło do Prokuratora Generalnego z powiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko wyborom i referendum z artykułów 248 pkt. 3, 276 i 288&1 kodeksu karnego. Prokuratura jednak, bez uzasadnienia, odmówiła zajęcia się sprawą. Od roku Stowarzyszenie wymienia pisma z Prokuraturą, domagając się wyjaśnień i uzasadnienia tej decyzji. Sytuacja do żywego przypomina kapitalną scenę z filmu "Rejs" - grę w "salonowca" (niektórzy mówią w tym miejscu o grze w dupaka) we dwóch: jeden ciągle bije, a drugi zgaduje i nigdy nie może odgadnąć, kto go zdzielił w sempiternę. W efekcie sprawa znalazła się w Sądzie.

Rozprawa była krótka. Przedstawiciel Prokuratury nie przybył, stawili się tylko przedstawiciele Stowarzyszenia. SSR Izabela Magdziarz zażądała opuszczenia Sali przez wszystkie osoby poza członkami Zarządu i nie zezwoliła na fotografowanie i filmowanie rozprawy (JOW TV). Po wysłuchaniu krótkich wystąpień prezesa, wiceprezesa i skarbnika Stowarzyszenia, Sąd zamknął posiedzenie i zapowiedział ogłoszenie Postanowienia o godzinie 15.40.

Spodziewaliśmy się, że sprawa na tym posiedzeniu zostanie zakończona, że Sąd albo podtrzyma decyzję Prokuratury, albo zgodzi się ze skarżącymi i odeśle sprawę do ponownego rozpatrzenia. Tymczasem Sąd zdecydował, że musi zwrócić się do Kancelarii Sejmu o wyjaśnienia odnośnie okoliczności i podstawy prawnej zniszczenia podpisów referendalnych! W rezultacie następna rozprawa odbędzie się 30 marca 2011 o godzinie 11.20, w tej samej sali 448.

Tak więc, na pozór błaha sprawa proceduralna, okazała się skomplikowana. Nie tylko zajęła prawie rok kilku prokuratorom, którzy nie byli w stanie w sposób jasny i zrozumiały przedstawić swojego stanowiska, to jeszcze zmusili Sąd do przeprowadzenia samodzielnego dochodzenia. A przed nami wszystkimi nadal stoi pytanie bez odpowiedzi: czy obywatele RP mają konstytucyjne prawo do referendum i czy Sejm Rzeczypospolitej ma obowiązek rozpatrzenia właściwie, zgodnie z przepisami Ustawy, złożonego wniosku o referendum, czy też może to wszystko zlekceważyć, a zebrane podpisy po prostu przepuścić przez niszczarkę?

Kto wie, może odpowiedź padnie 30 marca 2011 w Sądzie Rejonowym. II Wydział Karny dla Warszawy - Śródmieścia? Na barkach młodego i sympatycznego Sądu, w osobie SSR Izabeli Magdziarz, spoczywa nie byle jaka odpowiedzialność.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Zapraszamy do zapoznania się z materiałem JOW TV z tej rozprawy.

Nagranie trwa ponad 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.



Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW

Wyborca Platformy Obywatelskiej skarży partię za niezrealizowanie obietnic wyborczych - brak wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP (cz. 1) Wysłane czwartek, 3, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- JOW w Sądzie RP (2) - prof. Jerzy Przystawa

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 4)

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business centre Club Marek Goliszewski

Pan Dominik Jafra, emeryt ze Szczecina, podpisał podczas przedwyborczej akcji w 2007 roku, zorganizowanej przez Platformę Obywatelską, listę poparcia dla wprowadzenia okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu RP, które partia zapowiadała wprowadzić po zdobyciu władzy. W sumie podpisało się pod nią ponad 750 tys. obywateli, sama akcja zaś została zainicjowana przez Obywatelski Ruch na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Pan Dominik Jafra domagał się od Platformy Obywatelskiej symbolicznej złotówki za doznane straty moralne w związku z tym, że partia ta nie wprowadziła - jak obiecywała - jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu.

01.03.2011 r. podczas posiedzenia Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia oddalił pozew Dominika Jafry, uznając że pozew nie ma oparcia w żadnych przepisach prawnych. W tej sytuacji - jak argumentował sąd - nie ma także do czynienia z naruszeniem dóbr osobistych, gdyż Jafra nie wykazał tego w swoim wniosku.

Podczas rozprawy obecni byli przedstawiciele Obywatelskiego Ruchu na Rzecz Zmiany Systemu Wyborczego Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Trzymali transparent: "Najwięcej demokracji w jednomandatowej ordynacji. 1 okręg - 1 poseł - 1 tura wyborów".

Na rozprawie nie pojawili się przedstawiciele Platformy Obywatelskiej...

Zapraszamy Państwa do zapoznania się z I częścią reportażu JOW TV z tego wydarzenia.

Nagranie trwa ponad 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja o doskonałej jakości.



Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Zamiast szyneczki - ogórek: JOW w Sądzie kolejny raz - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 2, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- JOW w Sądzie RP (2) - prof. Jerzy Przystawa

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- Stowarzyszenie JOW zawiadamia Prokuratora Generalnego o popełnieniu przestępstwa w Sejmie RP

- "Poseł z każdego powiatu - propozycje i perspektywy reformy prawa wyborczego" - konferencja Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW w Suchej Beskidzkiej (część 4)

- I Debata Ustrojowa - dyskusja pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich, p. Janusza Kochanowskiego o wprowadzeniu ordynacji JOW w wyborach parlamentarnych w Polsce - część III z udziałem publicystów największych tytułów prasowych Polski

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business centre Club Marek Goliszewski

Sprawa p.Dominika Jafry ze Szczecina, który pozwał do sądu Platformę Obywatelską o zapłatę 1 złotówki za straty moralne stała się wydarzeniem dnia i przyciągnęła (we wtorek 1 marca 2011) do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście niewiarygodną wprost (jak dla uczestnika Ruchu JOW!) liczbę dziennikarzy wszelkich mediów. Kiedy nie bez trudu przecisnąłem się na salę rozpraw, to ściana operatorów mikrofonów i kamer telewizyjnych zupełnie zasłoniła Wysoki Sąd, który, całkiem słusznie, uznał, że w tych warunkach rozprawy prowadzić się nie da. Przepytał tylko, do protokołu, jakie media reprezentowane są na sali oraz z kogo składa się zgromadzona publiczność i poprosił, żeby te straszne narzędzia medialnej manipulacji zechciały opuścić pomieszczenie.

Sama rozprawa była krótka. Jak wolno sądzić, Sąd miał wyrok przygotowany już przed rozprawą i czynił tylko zadość procedurze, prosząc powoda, żeby zechciał jeszcze raz przedstawić swoją skargę. Ponieważ żaden przedstawiciel strony pozwanej, a więc Platformy Obywatelskiej, nie stawił się, więc sprawa szybko została zamknięta, a Sąd zapowiedział, że za dwie godziny ogłosi wyrok. W efekcie "proces" odbywał się w kuluarach, gdzie wszystkie te liczne kamery i radia, przez kilka godzin, przepytywały p. Jafrę oraz młodego posła Platformy Obywatelskiej Marka Wójcika, który, nieoczekiwanie i całkiem prywatnie, zaszczycił rozprawę swoją uwagą.

Pan Poseł stawał po kolei przed wszystkimi kamerami i, korzystając z nielimitowanego czasu, obszernie przedstawiał stanowisko Platformy. Nie było to łatwe, bo wprawdzie media były posłowi raczej przychylne, to jednak licznie zgromadzeni woJOWnicy gwałtownie i bez pardonu przeszkadzali, ile mogli, zadając posłowi nieprzyjemne pytania i stawiając zarzuty, które podważały dobrą wolę PO i jej przedstawicieli. Marek Wójcik przyniósł ze sobą większą liczbę kopii Dziennika Ustaw z nowo uchwalonym Kodeksem Wyborczym i cierpliwie wyjaśniał, że PO jest jak najbardziej, i wciąż, za JOW w wyborach do Sejmu, tylko nie ma możliwości wywiązania się z tej obietnicy, ponieważ uniemożliwia jej to "arytmetyka sejmowa", nie ma po prostu niezbędnej większości, ale poza tym robi, co może, czego dowodem jest wprowadzenie JOW w wyborach do Senatu i do rad gmin poza miastami powiatowymi. WoJOWnicy z kolei atakowali Posła, że przecież PO zobowiązywała się do wprowadzenia JOW do Sejmu, a Senat obiecywała zlikwidować, a więc, że w efekcie, wyborcy dostali zamiast szynki skwaśniałego ogórka, który i tak nadaje się tylko na kompost.

Obie strony korytarzowego sporu, naturalnie, pozostały na swoich stanowiskach, a Sąd w wydanym wyroku pozew oddalił, wyjaśniając p. Jafrze, że jego skarga nie ma podstaw prawnych, nie poniósł bowiem żadnych rzeczywistych szkód ani materialnych, ani nie zapadł na zdrowiu, ani też Platforma go nie zniesławiła. Sąd może, ewentualnie, przesłać mu uzasadnienie wyroku na piśmie i wtedy będzie się mógł odwoływać, co też p. Jafra zapowiedział uczynić.

Pod salą rozpraw czyhały czujne kamery, więc jej opuszczenie przedstawiało pewien problem. Pan Jafra odpowiadał, przez dobrych kilkanaście minut, na pytania, a ci którzy nie potrafili opuścić sali czekali, aż te wywiady się skończą. Wreszcie Sędzia musiała zadzwonić po pomoc, która ostudziła emocje i pozwoliła Sądowi pracować.

A przed nami wszystkimi nadal stoi pytanie: czy w cywilizowanym i podobno demokratycznym kraju może być tak, żeby wysocy przedstawiciele władzy politycznej namawiali obywateli do akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum, te podpisy zbierali, a potem wszystko to wrzucali do niszczarki i milionowi obywateli pokazali figę? Nie miałem możliwości obejrzeć, jaki użytek ze swego pobytu w Sądzie zrobiły kamery TVP, Polsatu, Superstacji TV i co tam jeszcze było, ale z telefonów od przyjaciół i znajomych dowiaduję się, że nie było tam uznania dla obywatelskiej postawy emeryta ze Szczecina, który postanowił zaprotestować publicznie przeciwko takiemu traktowaniu obywateli. Podobno w Polsce mamy dzisiaj jakąś silną opozycję polityczną wobec rządzącej Platformy, ale sprawą nie zainteresował się żaden opozycyjny poseł czy senator. Oczywiście, jak usłyszałem z ust jednego z dziennikarzy: do czego by to doszło, gdyby politycy mieli obowiązek dotrzymywać obietnic składanych obywatelom? Skóra cierpnie na samą myśl o takiej okropności.

PS. Naturalnie, całemu wydarzeniu towarzyszyła niezłomna kamera JOWTV, której relacja warta jest polecenia.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


"Biłgorajsko nuta" rządzi teraz Polską mimo "obywatelskiej zmowy" tropicieli klasowych wrogów z dawnych stalinowskich, młodzieńczych lat - Stanisław Michalkiewicz o kuluarach i blasku pełnych scen teatru aktorskiego "polskiego regionu UE" Wysłane wtorek, 1, marca 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (1)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Interes sitwy oraz wpływów zagranicznych, czy interes nas wszystkich i naszego państwa? - Stanisław Michalkiewicz o powodach kryzysu politycznego oraz ekonomicznego w województwie polskim UE

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2)

- Prawica po eurowyborach - debata w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 1)

- "Okršgły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Cykl "Cesarstwo Niemieckie i Cesarstwo Rosyjskie wracają do gry" - Stanisław Michalkiewicz o pomyśle, powstawaniu, konsekwencjach rozwoju Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej

Proszę Państwa, ponieważ Władysław Bartoszewski w Izraelu wystawił Polsce recenzję, że jest najbardziej filosemickim krajem z wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej - i to bez względu na barwy polityczne - bo wszystkie ugrupowania zasiadające w parlamencie są »tak samo życzliwe, a nawet prześcigają się w życzliwości« dla »bezcennego Izraela« - to i potępieńcze swary musiały ucichnąć, w związku z czym zaktywizowali się pojedynczy parlamentarzyści i wydarzeniem tygodnia stał się wyczyn posła Błaszczaka, który bez zezwolenia opuścił studia Radia ZET, zanim pani redaktor Monika Olejnik zakończyła przesłuchanie. Sama pani redaktor skomentowała to w ten sposób, że pan poseł specjalnie ją sprowokował, żeby stworzyć sobie pretekst do wyjścia... Mamy więc prawie idyllę, ale zbliża się 10 kwietnia, kiedy to będziemy mieli rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem i ów termin powoduje jaskółczy niepokój wśród obywateli uczestniczących w tak zwanej obywatelskiej zmowie..." - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik naszego serwisu ASME, komentuje doniosłe wydarzenia z kuluarów i pełnych blasku reflektorów scen teatru politykierskiego "polskiego regionu UE".

Jedno z nazwisk tej "obywatelskiej zmowy" to pani Halina Bortnowska - oczywiście "bez swojej wiedzy i zgody", podobnie jak w ten sposób stała się KO SB PRL, czyli "Kontaktem Operacyjnym" Służby Bezpieczeństwa PRL - drugie zaś to pan profesor Jerzy Jedlicki, czasu swojej burzliwej młodości - prawdziwy, nieprzejednany stalinowiec o wręcz szeroko zapoznanym "czarnym podniebieniu", obecnie członek stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, dalej tropiący klasowych wrogów, czyli - kiedyś "kontrrewolucjonistów", obecnie określanych jako "ksenofobi" i "antysemitnicy". "Obywatelska zmowa" wyraziła swoje zaniepokojenie, by "rocznica katastrofy smoleńskiej nie została zmonopolizowana"! Dziwaczna i obłudna to obawa, tak to z "demokratów" wychylają się totalniacy... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
A niedawno też prezes Jarosław Kaczyński stwierdził, że "zagraża Polsce demokracja fasadowa". Zawsze miałem prezesa Kaczyńskiego za "wirtuoza intrygi", a więc za człowieka niezwykle spostrzegawczego, to jednak tutaj spostrzegawczość ta najwyraźniej go opuściła, bo nie zauważył, że już od 1989 roku w Polsce jest demokracja fasadowa, także w czasie gdy był on premierem, rządziły nią tajne służby, a najtwardszym ich jądrem była i jest nadal razwiedka wojskowa, która przy pomocy takich nieudolnych narzędzi jak panowie Kaczmarek i Kornatowski przyczyniła się do wysadzenia w powietrze jego rządu... A teraz Polską rządzi "biłgorajsko nuta", dlatego należy oddać sprawiedliwość proroczemu artyście - Grzegorzowi Ciechowskiemu! - jeszcze szerzej uśmiecha się publicysta.

Nagranie trwa ponad 8 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja w najlepszej jako�ci.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME