grudnia 15, 2011 - stycznia 12, 2012

Senat wybrany w JOW: lepszy czy gorszy? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane czwartek, 12, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Dr Jarosław Flis, politolog z UJ, opublikował tekst zatytułowany "Senat - osoba i opcja", który jest podsumowaniem jego obszerniejszej analizy wyborów senackich sporządzonej dla bardziej uczonego grona na łamach "Nowej Politologii". W odróżnieniu od innych politologów zabierających dotychczas w tej sprawie głos, którzy triumfalnie ogłaszali, że "mit jednomandatowych" okręgów wyborczych runął (Leski), że "zwolennicy JOW powinni zamilknąć przynajmniej na jedno pokolenie" (Chwedoruk), że "wybory do Senatu pokazały, że JOW to mrzonka" (Janicki i Władyka), dr Flis przeprowadza rzeczową analizę wyników tych wyborów i stawia ważne pytania. Przeprowadzona analiza prowadzi go do wniosku, że w 10 przypadkach na 100 osobiste cechy konkurujących kandydatów przeważyły nad "bazowym poparciem", jakiego udzielały im partie polityczne i zapytuje, czy 10% to dużo czy mało?

Dużo czy mało, to zależy od tego z czym porównujemy: (1) ze swoimi oczekiwaniami; (2) z wynikiem poprzednich wyborów do Senatu; (3) czy z wynikami wyborów do Sejmu?

Jeżeli chodzi o moje oczekiwania, to dużo, gdyż wydawało mi się, że bez poparcia głównych partii politycznych żadnemu kandydatowi nie uda się sforsować zapory, jaką zbudowała ordynacja wyborcza i warunki polityczne. Na tę "zaporę" składały się, przede wszystkim, (1) bezczelny gerrymandering, w wyniku którego okręgi wyborcze wielkością różniły się przeszło trzykrotnie; (2) rażące naruszenia zasady równości finansowej, pozwalające partiom politycznym wydać 5 razy więcej pieniędzy niż kandydatom bezpartyjnym; (3) szykanowanie kandydatów bezpartyjnych wymogami rejestracyjnymi; (4) rażące dysproporcje w dostępie do środków publicznego przekazu; (5) krótka kampania wyborcza, w której zmieścić musieli się kandydaci bezpartyjni. Pomimo tej zapory sztuka zdobycia mandatu udała się niezależnemu kandydatowi Jarosławowi Obremskiemu! Pozostałych 3 "niezależnych" nie liczę, bo mieli oni wszechstronne poparcie partyjne i medialne, więc ich niezależność nadaje się między bajki. Tymczasem przeciwko Obremskiemu PO wystawiła Leona Kieresa, a PiS poparło Kornela Morawieckiego. Jest więc Jarosław Obremski bardzo pozytywnym przykładem skuteczności JOW, nawet w tak niekorzystnych warunkach jak wybory do Senatu 2011.

Dlatego jedynym wartościowym porównaniem byłoby porównanie z wynikami wyborów do Sejmu. Z analizy dra Flisa wynika, że 54 senatorów uzyskało mandat dzięki "dodatniej składowej osobistej", cokolwiek to znaczy, ale zakładam, że chodzi tu o jakieś ważne pozytywne składowe wizerunku osobistego, pod którymi mógłbym się podpisać (36 z PO, 16 z PiS i 2 z PSL, razem 54). To oznaczałoby, że co najmniej w 54% Senat składa się z ludzi, którzy mają "dodatnie składowe osobiste". I właśnie to wypadałoby porównać ze składem Sejmu: czy w Sejmie RP jest więcej, czy mniej posłów o tak zdefiniowanych (przez dra Flisa) "dodatnich składowych osobistych"? A ten procent w Senacie nawet jest wyższy, bo zakładam, że niezależny senator Jarosław Obremski, też charakteryzuje się "dodatnimi składowymi osobistymi".

Ponadto, dr Flis informuje, że według jego oceny w Senacie zasiada 44 senatorów (29 z PO i 15 z PiS) z "ujemną składową osobistą". Ale czy ta "ujemna składowa osobista" nie była jednak bardziej "dodatnia" od ich partyjnych kontrkandydatów?

I to jest istota sporu o ordynację wyborczą: czy ordynacja wyborcza premiuje ludzi o "dodatnich składowych osobistych", czy przeciwnie, czy wybór jest - w oczach opinii publicznej - selekcją pozytywną czy negatywną? Badania opinii publicznej od lat pokazują, że Sejm i posłowie znajdują się na samym dole drabiny prestiżu i szacunku społecznego, co oznacza, że opinia publiczna w Polsce ma w tej sprawie wyrobione, negatywne zdanie. Gdyby selekcja do Senatu była tylko w 55% pozytywna, to by oznaczało, że taki sposób wyboru stanowi znaczący, ważny postęp. A nie ma wątpliwości, że ten procent by wzrósł, gdyby usunąć, a co najmniej obniżyć tę ZAPORĘ, która stoi na drodze ludzi o "dodatnich składowych osobowych".

I dopiero takie porównanie mogłoby nam dać "naukową" odpowiedź na postawione w zakończeniu artykułu Jarosława Flisa pytanie.

Jerzy Przystawa
12 stycznia 2012


Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


"Zorganizowana przestępczość" w armii objęta ochroną kontrwywiadowczą? - Stanisław Michalkiewicz o śmiesznostkach życia polityczno-tajno-społecznego obecnej PRL-bis Wysłane środa, 11, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, sekwencja wydarzeń zapoczątkowana zatrzymaniem przez katowicką prokuraturę generała Gromosława Czempińskiego doprowadziła do tego, czego można się było spodziewać i co zapowiadałem od samego początku: do wojny "na górze" i to gdzie! Między najważniejszymi prokuratorami w państwie. Ofiary więc muszą być i to nie między jakimiś cywilami, jak na przykład między byłym prezydentem naszego nieszczęśliwego kraju a jakimiś redaktorami! Tutaj generałowie najważniejsi między sobą wojują! Więc ofairy muszą być "prawie śmiertelne". Pan prokurator wojskowy, pułkownik Mikołaj Przybył chciał popełnić samobójstwo, ale - na szczęście! - mu się to nie udało... co niektórzy złośliwcy interpretują jako symboliczny wyraz skuteczności działań naszej niezwyciężonej armii. Albo pan pułkownik słabo strzela, albo - wręcz przeciwnie! - strzela bardzo bardzo precyzyjnie - by dużo huku było i wrażenie jak największe i krzywdy sobie nie zrobić - i tak się właśnie stało... Więc być może niesłusznie pana pułkownika ci złośliwcy podejrzewają o nieudolność" - Stanisław Michalkiewicz, uważny obserwator i analityk życia robaczkowego, wewnętrznego kulisów życia polityczno-społeczno-tajnego scen aktorskich naszego "polskiego regionu UE", komentuje najnowsze doniesienia z pola "walki buldogów pod dywanem".

Najważniejsze jest jednak to, co pan pułkownik Przybył powiedział, zanim doszło do tego zadziwiającego zdarzenia pistoletowo-twarzowego. Otóż powiedział on, że nasza niezwyciężona armia jest "żerowiskiem zorganizowanej przestępczości"! Jest to ważna informacja z kilku powodów. Po pierwsze: to, z e akurat armia jest tym żerowiskiem rzuca trochę światła na charakter owej przestępczości. Armie jest środowiskiem trochę trudniej przenikliwym dla "zorganizowanej przestępczości" niż jakiekolwiek inne środowisko. Z kogo mogłaby więc się składać owa "zorganizowana przestępczość"? Przecież nie z kaprali i sierżantów, co to najwyżej mogą nadwyżki magazynów mundurowych "przekręcać"! Natomiast poważnym "żerowiskiem" armia mogłaby być dla przestępców wyższych rangą, nie poruczników i kapitanów... Dodatkową uwagą jest to, że armia jest objęta "ochroną kontrwywiadowczą". Jest to przecież dodatkowa trudność, chyba że... Chyba, że ta "ochrona kontrwywiadowcza" była... trzonem tej "zorganizowanej przestępczości"! To stawia te rewelacje pan pułkownika Przybyła w nowym oświetleniu. Już dawni Rzymianie, którzy swoje spostrzeżenia ubierali w sentencje, mówili "Kto upilnuje samych strażników?". Po trzecie: taka "zorganizowana przestępczość" nie powstaje w ciągu jednego dnia! Oznacza to, że nasza niezwyciężona armia stała się "żerowiskiem dla zorganizowanej przestępczości" jeszcze podczas istnienia Wojskowych Służb Informacyjnych pod dowództwem pana generała Marka Dukaczewskiego, których już oficjalnie nie ma, ale ta "oficjalna nieobecność stanowi jedynie wyższą formę nieobecności"... - przypomina publicysta.
Kiedy widzimy, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych trwa "rzeź schetyniątek", kiedy widzimy, że w Ministerstwie Środowiska trwają spektakularne aresztowania na tle jakichś korupcji związanych ze złożami gazu łupkowego - to tylko patrzeć, kiedy ta fala dojdzie do Ministerstwa Obrony Narodowej. Państwo polskie już przeżywa paroksyzmy, kiedy dwaj najważniejsi prokuratorzy - prokurator Andrzej Seremet, prokurator generalny i naczelny prokurator wojska polskiego, pan generał Krzysztof Parulski na oczach całej Polski ściągali sobie nawzajem kalesony... Sekwencja wydarzeń, która zapoczątkowana została aresztowaniem generała Czempińskiego - może rzeczywiście zachwiać fundamentami III Rzeczypospolitej i chyba najwyższy czas, by albo "nasza złota pani Aniela", albo jakiś inny Don Corleone - tę sekwencję przerwał. Inaczej scenariusz rozbiorowy może być przyspieszony w taki sposób, jakiego się nie spodziewaliśmy... - prorokuje Stanisław Michalkiewicz.
Tym bardziej że nastąpił szalenie niemiły zgrzyt w związku z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy: w sytuacji, kiedy "cały narut jest po stronie Jurka Owsiaka", kiedy niechętne spojrzenie czy skrzywienie się dyfamuje krzywiącego się - nagle okazało się, że jedynym, który OFICJALNIE podważa wiarygodność Jurka Owsiaka i całej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jest... pan przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak! - zwraca uwagę nasz współpracownik.

Nagranie trwa ponad 10 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna PEŁNA wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Zorganizowana przestępczość" w armii objęta ochroną kontrwywiadowczą? - Stanisław Michalkiewicz o śmiesznostkach życia polityczno-tajno-społecznego obecnej PRL-bis Wysłane środa, 11, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












"Obowiązek doktora Mengele", czyli refundacja leków dla Polaków, a na Śląsku opolskim czeka już "narodowość śląska"- Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych wydarzeniach na scenach i terytoriach "polskiego regionu UE" Wysłane środa, 4, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, witam Państwa już w Nowym Roku 2012! Nasz nieszczęśliwy kraj powoli wychodzi ze świąteczno-noworocznej nirwany, głównie za sprawą pana ministra Bartosza Arłukowicza, którego Siły Wyższe za pomocą Donalda Tuska rzuciły na newralgiczny odcinek frontu ideologicznego, poprzednio »uporządkowany« przez panią minister Kopacz - sama przynajmniej tak mówiła. Ale nauczyliśmy się nie wierzyć w żadne słowo mówione przez panią Kopacz po różnych »smoleńskich sekcjach«... No i pan »doktor, minister« Arłukowicz wywołał od razu konflikt między urzędnikami ministerstwa a lekarzami i aptekarzami na temat zakresu eutanazji, jaki ma w Polsce obowiązywać w Polsce de facto - no bo oczywiście nie de iure oczywiście! Aż tak niemądry pan premier Tusk nie jest, żeby się kompromitować jakimiś ustawami..." - Stanisław Michalkiewicz, stały współpracownik witryny ASME i znakomity analityk polityczny, opisuje najnowsze wydarzenia na scenach komediodramatu politykierskiego "polskiego regionu UE", jak od wielu lat jest opisywane część terytorium Rzeczpospolitej, przypadłe w rozbiorowych traktatach XX-wiecznych i XXI-wiecznych Związkowi Socjalistycznych Republik Europejskich, przez konserwatywnych liberałów, którzy tak od lat 90. ubiegłego wieku nazywają Unię Europejską.

Eutanazja w naszym kraju de facto będzie się odbywała dlatego, że jeśli ceny leków będą wzrastać, a będą - oczywiście dla naszego dobra", bo - jak Państwo wiecie - jak człowiek niewiele płaci za leki, to sobie nie ceni zdrowia, jak płaci dużo - to sobie zdrowie ceni! O to chodzi, byśmy zdrowi byli... Ludzie idący do aptek korzystają ze światłej porady pani ministerki Kozłowskiej, która radziła, by "szukać ludzkich aptekarzy", bo "nieludzcy" - wiadomo - nie uznają recepty, leków nie sprzedadzą! Widzimy, na jakie psy zeszło nasze "demokratyczne państwo prawne": wszystko zależy od tego, czy ktoś jest "ludzki" czy "nieludzki" - żadne prawa nie obowiązują w tej dżungli. Leczenie ludzi bardzo zubaża budżet, więc Państwo rozumiecie - te pieniądze można byłoby zużyć na pomoc dla Włoch czy Grecji, a tak - trzeba leczyć tych "starych dziadów, którzy i tak przecież kiedyś umrą"! Chodzi o to, KTO ma to nadzorować, urzędnicy państwowi chętnie by przerzucili ten obowiązek na lekarzy, by lekarz nie tylko badał pacjenta, co mu jest, ale także, by badał czy przysługuje mu refundacja leków. Ani lekarze, ani aptekarze robić tego nie chcą - no bo niby z jakiej racji? Urzędnicy zaś jak mogą zrzucić z siebie "obowiązek doktora Mengele", to oczywiście chętnie z siebie zrzucają. Widzimy, że "polityka miłości" zaczyna przynosić wreszcie rezultaty - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.
Najważniejszą sprawą, która - wydaje się mi - będzie miała długofalowe konsekwencje polityczne, jest umorzenie śledztwa przeciw generałowi Gromosławowi Cz. Okazało się, że nie "tego" śledztwa, tylko "tamtego", bo przeciw generałowi Gromosławowi Cz. toczyły się jeszcze starsze śledztwa, o których żeśmy nic nie wiedzieli! No i "tamte" śledztwo - zostało umorzone. Generał miał jakieś zarzuty "korupcyjnej pomocy firmie telekomunikacyjnej", której nawet nazwy nie udało się ustalić "niezależnej prokuraturze", więc ta "wzięła i umorzyła" śledztwo... Warto zwrócić uwagę na pewną koincydencję: otóż prokuratura umorzyła te śledztwo po tym, jak "krakowscy eksperci" wykryli jakieś "nowe słowa" na kopiach czarnych skrzynek z katastrofy smoleńskiej, które oni pracowicie analizują. Nie wiadomo, jakie były te słowa i czy są takowe w polskim języku, ale widać, że razwiedka wojskowa się przyczaiła i zastosowała wobec razwiedki SB-eckiej taktykę "porozumienia i walki", którą "gienierał LWP" Jaruzelski zastosował wobec "Solidarności", a którą bardzo ładnie swego czasu streścił Janusz Szpotański... Razwiedka SB-ecka bardzo się rozzuchwaliła po katastrofie smoleńskiej, sądziła, że uda się jej doprowadzić do "nowego rozdania", według którego watahy bezpieczniackie łupią nasz nieszczęśliwy kraj. Tymczasem razwiedka wojskowa się przyczaiła, czego wyrazem było, że tow. generał Gromosław Cz. został aresztowany... ale "towarzysz generał" też nie jest dziecko! Eskalowanie tej wojny byłoby więc "niekorzystne" dla wszystkich stron wojujących, więc wszystko zakończy się wesołym oberkiem. "Towarzyszu - z nami zgoda, wtedy i Dzierżyński rękę poda!" - nawet trawestując Fredrę, wszystko się rymuje i rytmuje! Zgoda więc musi zapanować z uwagi na "nowe zadania", jakie czekają bezpieczniackie watahy: otóż 21 grudnia sąd rejonowy w Opolu "uznał narodowość śląską"! Przeze wiele lat nie można było do tego doprowadzić, a tu - proszę: nasza "złota pani Aniela" widocznie wsłuchała się uważnie w przebieg debaty nad berlińskim wystąpieniem naszego ministra zagranicznego Radosława Sikorskiego i uznała, że warto przejść do "następnego etapu"... Warto w związku z tym "uznaniem narodowości śląskiej" przypomnieć dwa precedensy. Pierwszy - to precedens tzw. Litwy Środkowej i tzw. precedens kosowski. Tzw. Litwa Środkowa, czyli "republika" założona przez "zbuntowane" oddziały dywizji litewsko-białoruskiej dowodzonej przez generała Lucjana Żeligowskiego w jesieni 1920 roku, w lutym 1921 roku w wyniku uchwały jej sejmu przyłączyła się do Polski. Zaś "precedens kosowski" polega na tym, że w 2008 roku Kosowo, powołując się na zasadę "samostanowienia narodów", w którym rzeczywiście dominowali mieszkańcy pochodzenia albańskiego, proklamowało swoją "niepodległość". Dwa lata później Międzynarodowy Trybunał w Hadze uznał, że ta proklamacja "nie była nielegalna", ponieważ "prawo międzynarodowe nie zabrania wydawania takich deklaracji"... Tytułem pikantnego szczegółu warto dodać, że "Gazeta Wyborcza", która bardzo się w sprawę "niepodległości Kosowa" angażowała, wymyśliła nawet odrębny naród - "Kosowerów"! W Kosowie któż w końcu może mieszkać, jak nie "Kosowery"? Podobnie jak na Mazowszu - mieszkają "Mazowery" - Tadeusz i "ten drugi", młodszy... Teraz więc mamy "narodowość śląską". Wprawdzie pan Kuc zarzeka się, że nie będzie jakiejś irredenty dokonywać, ale "bliżej klasztora niż przeora", więc jeżeli "nasza złota pani Aniela" czy inny "umiłowany przywódca niemiecki" dojdzie do wniosku, że "jednak trzeba", to oczywiście "umiłowani przywódcy narodowości śląskiej" też zaczną "śpiewać z innego klucza" - rozwija scenariusz przyszłych wydarzeń na terenach "polskiego regionu UE" publicysta.

Nagranie trwa ponad 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna PEŁNA wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Obowiązek doktora Mengele", czyli refundacja leków dla Polaków, a na Śląsku opolskim czeka już "narodowość śląska"- Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych wydarzeniach na scenach i terytoriach "polskiego regionu UE" Wysłane środa, 4, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |













Znieśmy przymus edukacyjny powyżej wieku gimnazjalnego! - Artur Dziambor, kandydat Kongresu Nowej Prawicy w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych z listy w Gdyni Wysłane niedziela, 1, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem, Stanisławem Michalkiewiczem oraz członkami Kongresu Nowej Prawicy:

- Demokracja, w której żyjemy wygląda w taki sposób, że najpierw ustala się wynik wyborów, a potem wybory się ogłasza - Michał Marusik, prezes Rady Sygnatariuszów UPR/KNP, kandydat Kongresu Nowej Prawicy w tegorocznych wyborach parlamentarnych z Gdyni

- Prawicowe kobiety zajmują się przede wszystkim domem, dziećmi, a nie polityką - Elżbieta Marusik, kandydatka Kongresu Nowej Prawicy w tegorocznych wyborach parlamentarnych z Gdyni

- Życzenia na Nowy Rok 2012 Janusza Korwin-Mikkego

- Wigilijne życzenia Janusza Korwin-Mikkego, prezesa UPR/KNP AD 2011

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

"Mam zaszczyt być liderem naszej listy w okręgu gdyńsko-słupskim, jestem nauczycielem, zawód ten wykonuję od 2001 roku. Zarówno prywatnie, jak i państwowo. Prowadzę również od trzech lat własną szkołę językową. Nie wszyscy to sobie uświadamiają - szkoły państwowe to jeden z największych reliktów komunizmu, jaki do dzisiaj pozostał. Upokarzające dla nauczyciela jest na przykład to, że uczeń wie, że nauczyciel pracuje w szkole za »tysiąc dwieście«... Miałem już takie sytuacje, że uczeń-gimnazjalista mówił do mnie: »Panu się jeszcze chce?«. »Mój brat tyle panu przyniesie, pan się odpieprzy ode mnie!«. To są straszne rzeczy. Najgorsze jest to, że mamy państwowo ustalone pensje, powyżej pewnych widełek się nie podskoczy. Państwowy nauczyciel zarabia 17-18 złotych za godzinę, prywatny - 50..." - opisywał podczas spotkania z Januszem Korwin-Mikkem stan szkolnictwa Artur Dziambor, lider listy Kongresu Nowej Prawicy w Gdyni, w zeszłorocznych wyborach.

Żeby zostać nauczycielem "mianowanym", trzeba... "zasiedzieć" w szkole przez 10 lat. Nic więcej! Wszystkie awanse przebiegają mechanicznie, rozwój nauczyciela jest pozorowany. W szkole prywatnej albo jest się dobrym nauczycielem, albo... się nie jest nauczycielem. W szkole państwowej awans zależy od tego czy (najczęściej) dyrektorka lubi nauczycielką, czy nie. Jak lubi - nie rzuca kłód pod nogi, nie przeprowadza kontroli, podpisuje mechanicznie konspekty lekcyjne, a po 10 latach... Dlatego my jesteśmy za prywatyzacją szkolnictwa! Oczywiście ona nie nastąpi już tak, "od dziś", bo spowodowałoby to coś niesamowitego: ot, nagle wszyscy by wyszli na ulice, gdyby musieli natychmiast zacząć płacić za szkoły. Trzeba się zastanowić, co zrobiono do dziś z reformą szkolnictwa: to, że istnieję gimnazja, to już wszyscy wiedzą, że to był poroniony pomysł. Podział na podstawówki i licea był bezsprzecznie lepszy... Ale co jest podstawowe: powinien zostać zniesiony przymus edukacyjny powyżej pewnego wieku, niektórzy powinni mieć możliwość zakończenia nauki na przykład po gimnazjum i podjęcie pracy tam,gdzie nie potrzeba wykształcenia. Teraz muszą udawać, że się uczą... - mówił Artur Dziambor.

Nagranie trwa ponad 5 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja relacji II części wrześniowego spotkania z Januszem Korwin-Mikkem w gdyńskim klubie "Bohema" w najlepszej jakości.




Dług publiczny to kradzież - prof. Michał Wojciechowski Wysłane niedziela, 1, stycznia 2012 przez Krzysztof Pawlak

Przez jedną kadencję dług publiczny wzrósł o jakieś 300 miliardów złotych, a niektórzy sądzą, że o więcej. Nowy budżet sytuacji nie zmieni, zadłużenie Polski ma dalej wzrastać. Jest to powszechnie postrzegane jako problem gospodarczy i polityczny.

Ale zadłużanie państwa ma też wymiar moralny. Może nawet przede wszystkim moralny, gdyż jest nieuczciwe wobec obywateli i przyszłych pokoleń. Spłata nie jest przecież tak naprawdę problemem "ich", władzy, lecz naszym, jako podatników. To my, każdy pracujący dorosły, będziemy musieli wysupłać dodatkowe 20 tysięcy złotych plus procenty, żeby zapłacić za ubiegłe cztery lata budżetowej lekkomyślności. Rządzący nam na dłuższą metę szkodzą, zadłużenie zahamuje i wzrost gospodarczy, i konsumpcję.

Kto i komu zabiera

Zadłużanie państwa nie jest widziane jako kradzież czy ogólniej przestępstwo, gdyż jest oczywiście legalne, choć pozostaje nieodpowiedzialne i szkodliwe. Ta formalna legalność okazuje się pokusą, gdyż i rząd centralny, i samorządy, i rozmaite instytucje, i fundusze państwowe, w tym ZUS i Fundusz Drogowy, chętnie zaciągają pożyczki na spory procent. Ustawowe ograniczenie możliwości zaciągania długów ma tym samym potężnych przeciwników. Nie dotyczy to samej Polski, czy tym bardziej partii aktualnie rządzących, gdyż sytuacja jest taka sama w znacznej większości świata. W USA noworodek przychodzi na świat z 45 tysiącami dolarów długu.

Pożyczanie, tak w życiu publicznym, jak prywatnym, miewa oczywiście sens. Wtedy mianowicie, gdy korzyści, jakie mamy z pożyczki, na przykład zrealizowanie pilnej inwestycji, przewyższają koszty w postaci oprocentowania. Bardzo ryzykowne są natomiast pożyczki konsumpcyjne, które polegają na tym, że wydajemy pieniądze, których jeszcze nie mamy, a za dobra płacimy tym samym więcej, bo do ceny dochodzą odsetki.

Zapożyczanie się przez rządy wynika właśnie z nadmiernych wydatków typu konsumpcyjnego, na przykład na pensje urzędnicze i specjalnego typu emerytury. Taka sama jest faktyczna przyczyna wzrostu podatków. Oficjalnie są to pożyczki na inwestycje itp. Jednakże, gdyby administracja wszystkich szczebli nie urosła przez 20 lat trzy- czy czterokrotnie, nie byłoby wcale dziury w budżecie i potrzeby pożyczania! Tymczasem o redukcji administracji i upraszczaniu przepisów tylko się mówi.

Weźmy przykład. Zatrudnienie w administracji rośnie szacunkowo o 25 tysięcy osób rocznie. Koszt jednego urzędnika, jego pensji, związanych z nią składek itp., oraz miejsca pracy to jakieś 100 tysięcy rocznie. Oczekiwane wpływy z tytułu niedawnego podniesienia VAT o 1 punkt procentowy szacowano na 5 - 6 miliardów złotych rocznie. A więc ta podwyżka podatków wynikła po prostu ze wzrostu liczebności administracji przez poprzednie dwa lata! Nie licząc szkody, jaka wynika stąd, że tej sumy nie wyda się na rzeczy pożyteczne.

Za obecny dług zapłacą obywatele. Powiększanie długu publicznego staje się więc zamaskowaną formą kradzieży. Tracimy my, korzystają aktualni rządzący, zbędni urzędnicy oraz lobby bankowe, spekulanci pożyczający pieniądze rządom. W skrajnym przypadku może od tego zbankrutować cały kraj. Oznacza to, że zaciąganie pożyczek przez rządzących narusza przykazanie "nie kradnij!" i właściwie powinno być ścigane przez prawo.

Definicja prawna

Wyciąganie pieniędzy od obywateli można nazwać kradzieżą nie tylko na zasadzie intuicji czy publicystycznej przesady. Tradycyjna prawna definicja kradzieży brzmi: "Potajemne zabranie rzeczy cudzej z chęci zysku". W przypadku długu publicznego wszystko się zgadza!

Potajemne: rząd zaciąga długi, nie informując ogółu, o co tu chodzi, czym naprawdę jest deficyt budżetowy i pokrycie go przez emisję obligacji itd. Jeśli pojawi się informacja o kwocie zadłużenia, nie towarzyszą jej dane o kosztach oprocentowania. Tym bardziej nie dostaniemy kwitu z informacją, ile spadnie na nas samych i naszych potomków. Natomiast mydli się ludziom oczy zapowiedziami, ile to hojna władza przeznaczy na różne pożyteczne cele.

Zabranie: nikt nas nie pyta o zgodę, będziemy musieli przymusowo spłacać poprzez podatki. A jeśli przyjąć, że dług pozwala sfinansować jakieś wydatki pożyteczne, a obywatele, odnosząc z tego korzyści, pożyczanie zatwierdzą, nadal mamy do czynienia z kradzieżą. Wtedy bowiem aktualnie żyjący okradają następne, nieświadome jeszcze niczego pokolenia, którym zostawią rachunek za swoje obecne wydatki.

Rzeczy cudzej: przecież rząd spłaca długi naszymi pieniędzmi, a nie swoimi. Nigdy dość powtarzania, że władza niczego nie produkuje, lecz wyłącznie zabiera nasze pieniądze i nimi obraca. Obraca nieefektywnie, marnuje, dlatego gospodarczo szkodliwy jest każdy wzrost wydatków państwowych innych niż na bezpieczeństwo.

Z chęci zysku: gdyż premier, minister, burmistrz, wójt, dyrektor chcą mieć komfort finansowy teraz, zamaskować kryzys i pustki w kasie, wygrać następne wybory. Dbają o tegoroczny budżet, a nie o sytuację rządu, gminy, obywateli za lat kilka i więcej, a tym bardziej nie o następne pokolenia, które będą musiały obecne długi spłacać. To samo dotyczy posłów i radnych, którzy uchwalają budżety. Nie myślą o naszej sytuacji, lecz o korzyściach i życzeniach swojej grupy.

Nazywać po imieniu

W czasach, gdy o sukcesie politycznym decyduje piar, dobre wrażenie w telewizji, a przepisy prawa chronią polityków przed ostrzejszą krytyką, specjalnego znaczenia nabiera nazywanie rzeczy po imieniu. Nazwa kradzieży na określenie wielu poczynań dzisiejszych państw może być poczytana za obraźliwą. Trudno.

Skądinąd, jak wiadomo, kwitnie upiększanie rzeczywistości we wszelkich dziedzinach przez zmiany nazw. Na przykład podatki na cele socjalne nazywa się składkami. Zwolennik eurobiurokracji, państwa opiekuńczego i polityczno-poprawnej cenzury wobec inaczej myślących nazywa siebie liberałem. Zabijanie dzieci przed narodzeniem otrzymuje nazwę zabiegu, przerwania ciąży czy sztucznego poronienia (czyli za łaciną - aborcji). Bojówkarze zamiast za faszystów podają się za antyfaszystów.

A zatem: przez wysokie podatki, dług publiczny i inflację rządy biurokratyczne okradają obywateli, a przez propagandę ich oszukują.

Inne formy

Kradzieżą w ogólnym, potocznym sensie tego słowa można nazwać i inne formy działalności władzy. Podatki nie są nadużyciem, jeśli służą pożytkowi publicznemu. Ale jeśli są przejadane i marnowane przez pasożytniczą biurokrację (nie mówiąc już o korupcji), zbliżają się do kradzieży. Kradzieżą były konfiskaty majątku przez komunistów. Brak reprywatyzacji zbliża się zatem do paserstwa.

Następnie kradzieżą jest wywoływanie inflacji przez emisję pustego pieniądza i lewych papierów wartościowych, praktyka powszechna. Inflacja powoduje bowiem utratę wartości pieniędzy, jakie mamy. Analogiczny charakter mają manipulacje stopą procentową: za wysoka (jak obecnie w Polsce) zapewnia nadmierne zyski bankom, za niska oznacza karanie oszczędnych.

Cechy oszukańczej piramidy finansowej ma system emerytalny, w którym składkami ściągniętymi dziś spłaca się stare zobowiązania, a płacącym obiecuje, że kiedyś przyszły rząd coś im da. Tylko że ten przyszły rząd nie bardzo będzie miał z kogo ściągać. Rodzice chcieliby mieć więcej dzieci, ale przy obecnym systemie podatkowym ich nie stać. A młodzi podatnicy emigrują.

Nic nowego

Te wszystkie formy kradzieży mają oczywiście skutki gospodarcze w postaci znikomego wzrostu gospodarczego w całym świecie zachodnim. Warunkiem zdrowej gospodarki jest bowiem przestrzeganie przykazania "nie kradnij!" - także i przede wszystkim przez rządzących! Wiadomo z historii, że chciwość i rozrzutność władz w sposób nieunikniony towarzyszy instytucji państwa. Jeśli z nią jednak nie walczyć, rządzący nas zrujnują.

Cytat: "Ilekroć banda złodziei uchwyci w pewnym stopniu władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku".

Są to słowa ze starożytnego komentarza do Dekalogu pióra żydowskiego filozofa Filona z Aleksandrii... Zatem nic nowego pod słońcem (tym razem zdanie biblijne z Księgi Koheleta). A Biblia mówi jeszcze, że król buduje kraj sprawiedliwością, a niszczy uciskiem podatkowym (Księga Przysłów 29,4). A obok (13,22): "Mąż dobry zostawia dziedzictwo wnukom". Dziś zostawiamy im długi.

Michał Wojciechowski

Pierwotnie artykuł zamieszczony w dzienniku "Rzeczpospolita" z dn. 27.12.2011 r. Śródtytuły pochodzą z redakcji tego dziennika.


Autor jest ekspertem Centrum im. Adama Smitha i świeckim profesorem teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, biblistą. Napisał m.in. książki "Moralna wyższość wolnej gospodarki", "Biblia o państwie", "Między polityką a religią".

Publicystyka prof. Michała Wojciechowskiego na ASME


Demokracja, w której żyjemy wygląda w taki sposób, że najpierw ustala się wynik wyborów, a potem wybory się ogłasza - Michał Marusik, prezes Rady Sygnatariuszów UPR/KNP, kandydat Kongresu Nowej Prawicy w tegorocznych wyborach parlamentarnych z Gdyni Wysłane sobota, 31, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Życzenia na Nowy Rok 2012 Janusza Korwin-Mikkego

- Wigilijne życzenia Janusza Korwin-Mikkego, prezesa UPR/KNP AD 2011

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

"Jeśli nawet fakt, że znalazłem się tej liście wyborczej, miałby świadczyć, że zamierzam bawić się w demokrację, to jest tylko pewien sposób. Otóż demokracja - czyli kartki wyborcze wrzucane do pudełek - NICZEGO W HISTORII NIE ZMIENIAJĄ, nie zmieniły i nie zmienią! Historia toczy się według innych reguł, według innych kryteriów. Młodsi pewnie nie pamiętają, ale starsi na pewno pamiętają "listę krajową" wyborczą, która kartkami wyborczymi została odrzucona, a jednak wszyscy z niej weszli do sejmu. A więc reguły gry ustalane są inaczej!" - mówił w gdyńskim klubie "Bohema" Michał Marusik, przewodniczący Rady Sygnatariuszów Unii Polityki Realnej - Kongresu Nowej Prawicy, kandydujący w tegorocznych wyborach parlamentarnych do sejmu RP.

Demokracja, w której żyjemy wygląda w taki sposób, że najpierw ustala się wynik wyborów, a potem wybory się ogłasza. Nie miejmy więc złudzeń, tym nie mniej wart w te klocki grać. Nie dlatego, że tą metodą możemy wygrać, tą metodą na pewno nie wygramy: w polityce nie jest tak, że wygrywa sprawa słuszna. Wygrywa ta, o którą najlepiej walczono, wygrywają elementy siły! Wygrywają ci, którzy posiadają w ręku elementy władzy rzeczywistej, nie możliwość wrzucania do pudełek karteczek. To tacy decydują o biegu historii. To tacy spowodowali nam koszmar komunizmu w całym XX wieku i to tacy mogą nas z tego koszmaru wydobyć. Natomiast istnieje pewien problem: sparszywiałe narody nie są w stanie iść drogą normalności. My mamy być tą "głową", która pokaże, że te narody, a w szczególności nasz naród - dojrzały do tego, że wiedzą, jaką drogą należy pójść, jaka drogą jest mądra, uczciwa i skuteczna. Jesteśmy tutaj w takim gronie, że nie trzeba przekonywać nikogo, że ustrój głupi, obłudny, niesprawiedliwy nie jest wart tego, by go kontynuować. Ustrój oparty o wartości etyczne jest ustrojem skutecznym - problem w tym, by za takim ustrojem stanęła siła, żeby ci, którzy dzierżą rzeczywistą siłę i rzeczywistą władzę, zechcieli poprzeć Prawo pisane przez duże "P" i odwrócili się od tego komunistycznego bardaku, jaki nam narzucono w XIX wieku.
Temu narodowi potrzebna jest głowa. I trzeba wierzyć, że ta głowa jest tu! W tych wyborach starujemy, by pokazać, że normalna Polska ma swoją głowę! I ta głowa mówi "Wolność! Własność! Sprawiedliwość!". Dysponenci siły muszą to usłyszeć i muszą uwierzyć, że możemy mieć Polską normalną, wolną, uczciwą, sprawiedliwą, która nie będzie nas dręczyć, gnębić, upokarzać, poniewierać, okradać i oszukiwać! - kończył swoje wystąpienie Michał Marusik.

Nagranie trwa ponad 5 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja relacji II części wrześniowego spotkania z Januszem Korwin-Mikkem w gdyńskim klubie "Bohema" w najlepszej jakości.




Spotkanie w gdyńskim klubie "Bohema" z Januszem Korwin-Mikkem - część 2 Wysłane piątek, 30, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Życzenia na Nowy Rok 2012 Janusza Korwin-Mikkego Wysłane piątek, 30, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |











Życzenia na Nowy Rok 2012 Janusza Korwin-Mikkego Wysłane piątek, 30, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Wykład "Prawem i Lewem" Janusza Korwin-Mikkego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 06.04.2011

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

"Szanowni Państwo! Mija równe pół wieku, odkąd świadomie przystąpiłem do zwalczania nonsensów, które się plenią w naszym świecie. I takie rzeczy zupełnie oczywiste, zarówno w dziecinie gospodarki, jak i w dziedzinie społecznej, politycznej. Rzeczy wydawałoby się - oczywiste, ale muszę powiedzieć - ciężka to praca. Pół wieku walki z elementarnymi głupotami..." - mówi Janusz Korwin-Mikke prezes UPR/KNP.

Oczywiście, takie same rzeczy mówili już Aleksy de Tocqueville, Fryderyk Bastiat, Ludwig von Mises, Fryderyk von Hayek, Milton Friedman i cała kupa różnych ludzi, którzy wyśmiewali się z tych nonsensów, zwalczali je, opisywali je.. I - proszę Państwa - NIC NIE POMAGA! Dlaczego nic nie pomaga? Z bardzo prostej przyczyny. Ponieważ zrozumieć to może zaledwie parę procent ludzi, może kilkanaście, a głosuje 100%, z czego 50% to są zupełni debile - w sensie politycznym, bo o swój interes to oni umieją dbać. Ale - to oni decydują! Trzeba powiedzieć jasno: dopóki nie zlikwidujemy demokracji, dopóki nie wprowadzimy zasady, że dwóch debili NIE jest ważniejszych od jednego mądrego (bo tak właśnie w demokracji jest!), to nie naprawimy świata...
Trzeba tylko liczyć, że ktoś weźmie tę władzę w swoje ręce, jak to się wszystko zacznie załamywać i będzie mógł zrobić porządek. Bo my możemy tylko przekonywać. No i przekonać możemy z piętnaście procent - w porywach... Dlaczego w Polsce tylko 15%, a w Ameryce 25% ludzi popiera Partię Herbatki? Bo te 10% wyjechało z Polski i z krajów europejskich do Ameryki - oczywiście! - uśmiecha się Janusz Korwin-Mikke.

To, co trzeba robić - to pomóc (nawet za wysoką cenę!) w obaleniu tego najgłupszego z ustrojów, jakim jest demokracja, a potem - to już tylko przekonanie tego Autokraty, który będzie rządził, a On już powinien dobrze rozumieć swój interes...
Życzę Państwu, ale i przede wszystkim - sobie, by po tym półwieczu zdołał przekonać tych, od których zależą losy Polski i byście Państwo mi w tym zbożnym dziele dopomogli! - mówi Janusz Korwin-Mikke.

Zapraszamy do zapoznania się z nagraniem TV ASME.

Nagranie trwa ponad 3 minuty.




Nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem


Jak demokraci ludowi radzą sobie z demokracją - prof. Jerzy Przystawa Wysłane piątek, 30, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

W przedświątecznym numerze tygodnika "Polityka" ukazał się tekst znakomitych komentatorów politycznych, Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki "10 mitów polskiej polityki", którego autorzy, podobnie jak i inni równie wybitni polscy analitycy, bezkompromisowo rozprawiają się z postulatem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach parlamentarnych, jako remedium na wady ustroju państwa. "Ostatnie wybory do Senatu..., pokazały, że to mrzonka".

Differenzia specifica demokracji ludowej


Wyższa forma demokracji, nazywana u nas przez pół wieku demokracją ludową, tym się różni od demokracji zwykłej, że wszystkie demokratyczne instytucje takiego państwa wprowadzane są "od góry do dołu", a więc przez jakąś tajemniczą elitę, która skądś tam się wzięła - czasem wiadomo skąd, a czasem nie bardzo - i ta "elita" określa zasady życia zbiorowego, a w szczególności procedury jej wyłaniania i reprodukcji. Wszystko to legitymizują wybory powszechne, oczywiście tajne, równe i bezpośrednie, bez których wielki świat żadnej takiej "demokracji" nie przyjąłby do wiadomości. Differenzia specifica demokracji bloku sowieckiego było radykalne uproszczenie procedur wyborczych, poprzez założenie, że kandydaci do Sejmu zgłaszani być mogli tylko na jednej liście wyborczej, na którą, pluralistycznie, wchodzili zgodnie przedstawiciele wszystkich partii i stronnictw, organizacji społecznych, związków zawodowych i co tam tylko warte było uwzględnienia.

I zmiana formuły

Wielka transformacja ustrojowa roku 1989 dokonała korekty w tej formule "wyższej demokracji", sprowadzającej się do tego, że kandydatów do politycznej elity umieszczano nie na jednej, a na wielu listach wyborczych. Problemem było tylko, jak zapewnić, żeby w tych nowych warunkach wybory wygrywali ci, którzy powinni? I to był główny temat twardych, męskich (kobiety w nich raczej nigdzie nie uczestniczyły) rozmów we wszystkich historycznych "magdalenkach", jakie odbywały się na wielkim obszarze od Łaby do Władywostoku.

W tych męskich rozmowach nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem: a jaka procedura wyborcza najbardziej odpowiadałaby nam, wyborcom, obywatelom wolnej Polski, Czechosłowacji, Węgier czy Rosji? Nigdy i nigdzie "elita polityczna" nie pozwoliła sobie na to, żeby powiedzieć swoim poddanym: patrzcie, tak wybierają się Francuzi, tak Niemcy, tak Amerykanie, a tak Szwedzi. Który z tych sposobów uważacie za najbardziej właściwy? Jest wiele wypróbowanych propozycji do wyboru, niech SUWEREN, a więc wolne społeczeństwo, zdecyduje o tym, jak chce wybierać swoją elitę? Jeśli się pomyli, jeśli wybrany sposób okaże się kiepski, nie spełniający oczekiwań, to przecież będziemy mogli dokonać korekty i wybrać sobie inny!

Nic takiego się nie stało. Samozwańcza elita uznała, że ona sama i tylko ona ma prawo decydowania i rozstrzygania o tej sprawie, a społeczeństwo nie ma tu nic do gadania. Wprowadzali więc różne procedury, zmieniali je wielokrotnie, ale zawsze wyłącznie pod kątem swoich grupowych interesów, nie pytając obywateli o zdanie i nie biorąc go pod uwagę.

Nasi "demokraci" doszli do wniosku, że najlepszym sposobem obezwładnienia społeczeństwa jest utrzymywanie go w niewiedzy. Przede wszystkim w niewiedzy odnośnie tego, jak wyglądają procedury wyborcze w cywilizowanych krajach, które są demokratyczne nie tylko z nazwy.

Czy w XXI wieku można ukryć jak się wybierają inne nacje?

Czy to możliwe? Czy w nowych warunkach cywilizacyjnych, w dobie internetu, telefonów komórkowych, setek różnorodnych programów telewizyjnych i radiowych, zadeklarowanej powszechnie wolności słowa, możliwe jest utrzymywanie Polaków w niewiedzy odnośnie tego, jak wybierają się Anglicy, Amerykanie, Kanadyjczycy czy Francuzi?

20 lat walki Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych o referendum w sprawie ordynacji wyborczej dowiodły, że jest możliwe jak najbardziej, że panując nad mediami komunikacji społecznej, można swobodnie manipulować nawet nowoczesnym społeczeństwem, że można przed nim ukryć prawdę o podstawowym elemencie demokracji, jakim jest kwestia demokratycznych wyborów powszechnych. Co więcej, udało im się przekonać szerokie rzesze wyborców, że sprawa procedury wyborczej jest sprawą bez znaczenia, że najważniejsze to jest "dobrze wybierać", a czy to będzie tak, czy siak, to wszystko jedno i nie ma o co kruszyć kopii. W tej sytuacji można było spokojnie zmieniać granice okręgów wyborczych, liczby mandatów poselskich na okręg, różne metody przeliczania głosów na mandaty, warunki kandydowania, przepisy finansowe itp., nie zwracając uwagi opinii publicznej i nie prowadząc żadnej otwartej debaty nad sensownością tych zmian.

Powstanie Ruchu JOW zainspirowały wydarzenia z początku lat 90. we Włoszech i powstanie tam wielkiego Ruchu "Maggioritario", który w krótkim czasie doprowadził do referendum w sprawie ordynacji wyborczej. W 1991 roku miało miejsce to niezwykłe referendum, w którym udział wzięło 65,1% Włochów i w którym 95,6% głosujących opowiedziało się za reformą systemu wyborczego. Ze względu na konstytucyjną specyfikę referendów włoskich konieczne było referendum kolejne, w roku 1993, w którym wzięło udział 77,1% Włochów, a 82,7% z nich opowiedziało się za odrzuceniem systemu wyborów proporcjonalnych. Ta frekwencja i odzew zadały kłam rozpowszechnianym opiniom, że sprawa ordynacji wyborczej jest bez znaczenia, że nikogo nie interesuje, że są sprawy ważniejsze i bardziej społecznie poruszające.

Jakie było echo tych historycznych wydarzeń w Polsce? Żadne. Nie pisały o nich opiniotwórcze gazety i tygodniki, nie rozmawiali o nich wybitni polityczni komentatorzy wydarzeń światowych w stacjach telewizyjnych i radiowych! Zupełnie tak, jakby Włochy leżały gdzieś na jakiejś innej, niedostępnej planecie, gdzie nie ma tysięcy polskich dziennikarzy, komentatorów, uczonych różnych specjalności i Papieża - Polaka! Trudno było wprost uwierzyć i pojąć, że taka blokada informacyjna jest, pod koniec XX wieku, możliwa w sercu Europy, w kraju, w którym Włochy są ulubionym miejscem podróży i odpoczynku.

W takiej sytuacji już nie dziwi fakt blokady informacyjnej na dwa referenda, które miały miejsce w Rumunii, w roku 2007 i 2009, bo Rumunia to kraj, który rzeczywiście Polaków wydaje się mało obchodzić. Pamiętam rozmowę z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, którego chciałem zainteresować referendum konstytucyjnym w Rumunii: "Rumunia? A kogo to może interesować? Kto by chciał się czegokolwiek uczyć od Rumunów?!".

Jednakże nawet przy tego rodzaju postawach zdziwienie ma prawo budzić kompletne przemilczenie w mediach w Polsce historycznego referendum o ordynację wyborczą, jakie odbyło się 5 maja 2011 na Wyspach Brytyjskich! Zjednoczone Królestwo jest bowiem miejscem pracy już chyba ok. 2 milionów młodych Polaków, którzy tam poszukują rozwiązania swoich problemów egzystencjalnych. Są to wszystko ludzie energiczni i przedsiębiorczy, otwarci, wydawało by się, na świat i światową politykę. A jednak! A jednak i w tym przypadku temat fundamentalnego problemu demokracji brytyjskiej nie spotkał się z żadnym zainteresowaniem, nie odbyły się żadne publiczne debaty i analizy, a nawet wzmianki o tych wydarzeniach próżno szukać w polskich środkach przekazu! Sprawa nie zainteresowała ani rzesz młodych polskich absolwentów wszelkiego rodzaju studiów politologicznych, ani ich wspaniałych nauczycieli, jak Wiesław Władyka czy inni, nie mniej wybitni. Nawet przeszukując internet, trudno cokolwiek znaleźć (poza tekstami ludzi Ruchu JOW, naturalnie). Jakiż to kontrast między tym milczeniem, a hałasem medialnym w sprawie referendum o wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, do którego jednak na razie na szczęście nie dojdzie, bo Parlament Brytyjski nie wyraża zgody!

Kwaśniewski wymyślił, Komorowski zrealizował

Propozycję wprowadzenia JOW w wyborach do Senatu, chyba jako pierwszy, wysunął jeszcze Aleksander Kwaśniewski za czasów swojej pierwszej kadencji prezydenckiej. Przyznał wtedy, że to dobry sposób wybierania, ale nie do Sejmu, gdyż do wyborów w JOW do Sejmu polskie społeczeństwo "jeszcze nie dojrzało". Jakoś Kwaśniewskiemu zrealizowanie pomysłu się nie udało, trzeba było dopiero prezydentury Bronisława Komorowskiego. Ale Ruch JOW, który od samego początku postuluje właśnie wybory w JOW do Sejmu - a nie do Senatu! - w różnych internetowych publikacjach, ten ersatz ustrojowy krytykował, widząc w nim przede wszystkim okazję do tego, co dzisiaj robią panowie Janicki i Władyka, a razem z nimi i dziesiątki innych oficjalnych komentatorów politycznych: do przedstawiania postulatu JOW jako zbędnego i bezskutecznego usiłowania naprawy polskiej sceny politycznej.

Ale czego tak się boją?

Nie ma sensu i potrzeby, żebym tutaj odpowiadał na enuncjacje Janickiego i Władyki, i wykazywał ponownie, dlaczego ich krytyka JOW na podstawie wyników wyborów do Senatu jest tylko zabiegiem socjotechnicznym, korzystającym z tego, że zwolennicy JOW nie mają możliwości podjęcia z nimi polemiki w środkach masowego przekazu. W internecie jest cały szereg artykułów, w których wykazujemy fałszywość i bezzasadność ich argumentacji. Kto ciekaw, łatwo te artykuły odnajdzie, wystarczy choćby wpisanie w wyszukiwarce internetowej mojego nazwiska. Postawię tylko raz jeszcze wieczne pytanie: czego tak się boicie, panowie elici? Skoro ordynacja wyborcza jest bez znaczenia, to dlaczego nie można dopuścić do publicznej dyskusji na ten temat? Dlaczego ani "Polityka", ani żadne "Uważam Rze", ani jakiekolwiek inne tzw. opiniotwórcze pismo nie dopuści do głosu przedstawicieli Ruchu JOW?

Zdarzyło się przed laty, że red. Bronisław Wildstein zaprosił do studia telewizyjnego mnie i paru profesorów - propagatorów systemu proporcjonalnego. Wydawało mu się, że może wynikiem tego spotkania będzie interesująca dyskusja. Niestety, "guru" polskich konstytucjonalistów, Stanisław Gebethner, uciekł ze studia w momencie wchodzenia na wizję, pod pretekstem, że rażą go światła, a on ma chore oczy!

Strach "ludowych demokratów" przed przedstawieniem Polakom jak naprawdę wyglądać mogą prawdziwe wybory parlamentarne dowodzi tylko słuszności i zasadności naszego postulatu ustrojowego. Otwartym pozostaje pytanie czy w XXI wieku można w nieskończoność utrzymywać w niewiedzy obywateli państwa w środku Europy?

Ale mury runą, Panowie Elici, nawet mury blokujące dostęp do środków masowego przekazu! Czego nam wszystkim, na Nowy Rok 2012 życzę z całego serca.

Jerzy Przystawa

Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Prawicowe kobiety zajmują się przede wszystkim domem, dziećmi, a nie polityką - Elżbieta Marusik, kandydatka Kongresu Nowej Prawicy w tegorocznych wyborach parlamentarnych z Gdyni Wysłane piątek, 30, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Wigilijne życzenia Janusza Korwin-Mikkego, prezesa UPR/KNP AD 2011

- Kongres Nowej Prawicy popiera jedno działanie rządu PO-PSL: NIE dla walki z emisją CO2

- Przedsiębiorcy pikietowali przed Sejmem przeciwko bezprawnym działaniom ZUS

- Pikieta antypodatkowa Oddziału Warszawskiego Kongresu Nowej Prawicy na pl. Zamkowym, 25 czerwca

- Wiec Kongresu Nowej Prawicy w Koninie: Robert Maurer i Janusz Korwin-Mikke wzywają do walki z eurosocjalizmem

- Prawdziwe Becikowe, czyli 20 tys. zł długu na początek - warszawska pikieta Kongresu Nowej Prawicy na Dzień Dziecka

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

Dlaczego tak mało jest kobiet na listach UPR-owskich? (KNP-owskich - przyp. ASME) Bo kobiety prawicowe zajmują się przede wszystkim domem, dziećmi i wszystkim, co dookoła domu się dzieje, a nie polityką. Politykę zostawiamy panom - niech oni w tych przepychankach uczestniczą, a nas niech trzymają od tego z daleka. No, ale jest teraz parytet, więc - poczucie obowiązku... Ostatnie piętnaście lat byłam dyrektorką zespołu szkół imienia Jana Pawła II na Zaspie. No i tu taki dysonans - prawicowe poglądy, a tu - szkoła socjalistyczna według tych wszystkich wytycznych ministerstwa edukacji. Gdyby weszła do sejmu - to oczywiście - ministerstwo precz! Do tego chyba państwa przekonywać nie muszę... - mówiła podczas spotkania w gdyńskim klubie "Bohema" Elżbieta Marusik, kandydatka z listy gdyńskiej (niestety, nie zarejestrowanej przez PKW - przyp. ASME) w tegorocznych wyborach parlamentarnych.



Nagranie trwa ponad 3 minuty. W Klubie TV ASME - jest dostępna pełna wersja relacji II części wrześniowego spotkania z Januszem Korwin-Mikkem w gdyńskim klubie "Bohema" - w najlepszej jakości.




Wigilijne życzenia AD 2011 Janusza Korwin-Mikkego, prezesa UPR/KNP Wysłane sobota, 24, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |












Wigilijne życzenia Janusza Korwin-Mikkego AD 2011 Wysłane piątek, 23, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem oraz Stanisławem Michalkiewiczem:

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Kongres Nowej Prawicy Mieczysława Burcherta - 25.05.2011 r.

- Pikieta antypodatkowa Kongresu Nowej Prawicy w Warszawie 23.05.2011

- Kongres Nowej Prawicy - przemarsz uczestników Kongresu ulicami Warszawy oraz więc kończący przemarsz pod kolumną króla Zygmunta III Wazy na placu Zamkowym

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Stanisława Michalkiewicza, publicysty oraz ideologa środowiska konserwatywnych liberałów

- Kongres Nowej Prawicy - wystąpienie Janusza Korwin-Mikkego, prezesa partii UPR-WiP

- Wykład "Prawem i Lewem" Janusza Korwin-Mikkego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 06.04.2011

- Pikieta w obronie oskarżonego o spalenie tzw. flagi Unii Europejskiej wiceprezesa partii Wolność i Praworządność Mieczysława Burcherta

- Pikieta antypodatkowa przed sejmem z udziałem Janusza Korwin-Mikkego oraz Stanisława Michalkiewicza - 25.01.2011

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

- "Okrągły stół" i jego konsekwencja: III RP - dyskusja z udziałem Stanisława Michalkiewicza i historyka IPN, prof. Antoniego Dudka

- Wykład "Wizja Polski" Janusza Korwin-Mikkego podczas Warsztatów Analiz Socjologicznych Instytutu Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego - 01.12.2010

- Walczymy z von Fiskusem - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (pilot)

"Idą Święta. Spędzamy je być może po raz ostatni w niepokoju, marazmie, ale i w pewnej stabilizacji. To tak,jak z płytami tektonicznymi - przez pewien czas się nasuwają, przesuwają, a w pewnym momencie następuje a to trzęsienie ziemi, a to wybuch wulkanu. Coś się zmienia. Rok 2012 na pewno będzie rokiem bardzo ważnych rozstrzygnięć" - mówi Janusz Korwin-Mike, prezes i założyciel Unii Polityki Realnej, obecnie sformowanej pod nazwą Kongresu Nowej Prawicy - w swym wigilijnym wystąpieniu.

Od roku mówię, że na jesieni 2012 dojdzie do siłowych rozstrzygnięć - raczej na zachodzie Europy, choć może i u nas. Właściciele III Rzeczypospolitej też to wiedzą, bo szykują na lipiec podwyżki żołdu dla wojska i policji. Ale nie ma co się martwić - bo im szybciej odejdzie to, co jest w tej chwili - tym prędzej zbudujemy nowy ustrój! Wszystko zależy od zdrowych sił - czy takie są w naszym wojsku - nie wiem, mam nadzieję, że są, czy takie są w policji - nie wiem, mam nadzieję, że są... Jeśli ich nie będzie - będzie bardzo niedobrze. Jednak - spokojnie! Z głodu nikt nie umrze, damy sobie radę. Ważne jest to, by usunąć tych, co teraz rządzą! Życzę wszystkim z okazji tych Świąt, by rządziły takie normalne wartości, jak: Sprawiedliwość, żeby nasza Własność była chroniona, byśmy pamiętali o naszych tradycjach, byśmy pamiętali, że istnieje coś takiego jak Honor, byśmy pamiętali, że istnieje coś takiego jak Prawda... Obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia jest wspaniałą tradycją, ludzie w odróżnieniu od zwierząt odróżniają dzień świąteczny od dnia powszedniego...
Chrystus się narodził! Coś niesie światu! Wszystkiego najlepszego! - mówi Janusz Korwin-Mike.

Zapraszamy do zapoznania się z nagraniem TV ASME.

Nagranie trwa ponad 3 minuty.




Nagrania TV ASME z Januszem Korwin-Mikkem


Koniec "pieredyszki": poseł Macierewicz do sądów kiblowych oraz nieobecność WSI i kary śmierci jako "wyższa forma obecności" - Stanisław Michalkiewicz o eschatologicznych znakach końca okresu PRL-bis Wysłane wtorek, 20, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, wszyscy jesteśmy nieutuleni w żalu! Po śmierci Kin Dzong Ila, Umiłowanego Przywódcy, nie wiem, co się dzieje w Korei Północnej poza tym, że trwa tam żałoba, bo kiedy umarł Wielki Wódz, Umiłowany Przywódca Kim Ir Sen, to »wszystkie ptaki przestały w Korei śpiewać, a jaskółki płakały żywymi łzami«! Świat wstrzymał wtedy oddech, teraz - też. Umarł również Wacław Havel, w którego blasku usiłują się ogrzać różni inni »umiłowani przywódcy« pomniejszego płazu - mówię o całej tej michnikowszczyźnie... Redaktor Michnik usiłuje porównywać do Havla i »drogiego Bronisława«, i Leszka Kołakowskiego. Podobieństwa oczywiście są - wszyscy byli »umiłowanymi przywódcami«, z tym, że o ile mi wiadomo - Havel nigdy nie był komunistycznym działaczem!" - Stanisław Michalkiewicz, współpracownik naszej witryny, opisuje nie tylko funeralne zjawiska związane z ostatnimi wydarzeniami ze sfer aktorskich ziemskich i pozaziemskich trup artystyczno-politycznych.

"Drogi Bronisław" (tow. Geremek - przyp. ASME) oraz towarzysz Kołakowski właśnie byli komunistycznymi działaczami - i to w okresie, kiedy Partia (PZPR) "łamała kości za Stalina i strzelała w tył głowy". Potem przestali, a le to już w okresie, kiedy "można było przestać" , a nawet - można było dostać za te przestanie - sowite wynagrodzenie! Tow. Kołakowski cechował się "wielkim umiłowaniem prawdy", choć nie cały czas - tej samej... "umiłowanie prawdy" podsuwało mu "prawdę, która się najlepiej opłacała".
Tymczasem w naszym nieszczęśliwym kraju, który z wolna pogrąża się w nirwanie przedświątecznej, mamy objawy końca "pieredyszki". Po pierwsze: Prokuratura Apelacyjna rozważa wystąpienie o likwidację immunitetu poselskiego posłowi Antoniemu Macierewiczowi, oczywiście - za jego Raport o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych. Z drugiej strony - koniec tej "pieredyszki" widać z okazji końca procesu słynnego kibica, niejakiego "Starucha", który to proces był procesem "kiblowym". Jak widać - wracają "procesy kiblowe", nie wiadomo, dlaczego ów proces utajniono! - zastanawia się prawnik Stanisław Michalkiewicz.
Warto też przypomnieć, że w przyszłym roku przypada okrągła 220. rocznica 27 kwietnia Konfederacji Targowickiej. Została zawiązana w Moskwie 27 kwietnia, a ogłoszona została na Podolu w miasteczku Targowica 15 maja - można więc przeprowadzić bardzo szeroką rekonstrukcję historyczną z udziałem najwyższych władz państwowych Najjaśniejszej Rzeczypospolitej - pod honorowym protektoratem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Tym razem to nie targowiczan, ale emerytowani funkcjonariusze nieistniejących Wojskowych Służb informacyjnych mogli "powywieszać" dzisiejszych chojraków spod znaku "antyrosyjskich ruchawek", jak to określa kolega Engelgard "spiskowców 3-majowych" - oczywiście nie tak znowu dosłownie, bo przecież kary śmierci u nas już nie ma, choć - jak Państwo już wiecie - na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki cały czas znajdują się zapisy o obrocie 'narzędziami służącymi do tortur i wykonywania kary śmierci", więc to nieobecność WSI i kary śmierci może być tylko "wyższą formą obecności" - uśmiecha się publicysta, życząc jednocześnie "mimo wszystko" - w oczekiwaniu na "brak znudzenia z władzą radziecką" wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

Nagranie trwa ponad 7 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna PEŁNA wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Koniec "pieredyszki": poseł Macierewicz do sądów kiblowych oraz nieobecność WSI i kary śmierci jako "wyższa forma obecności" - Stanisław Michalkiewicz o eschatologicznych znakach końca okresu PRL-bis Wysłane wtorek, 20, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |













"Niezachwiany patriotyzm" tow. generała LWP Jaruzelskiego wspierany przez Salon i Ałtorytety Moralne, ale przed Świętami Bożego Narodzenia prokurator Seremet i premier Waldemar Pawlak szkolą "torturantów" i wykonawców kary śmierci nie tylko na karpiach - Stanisław Michalkiewicz o ciekawostkach czasów współczesnych i ostatecznych Wysłane piątek, 16, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Inne nagrania TV ASME ze Stanisławem Michalkiewiczem:

- "Współczesne formy niewolnictwa" - wykład Stanisława Michalkiewicza podczas spotkania w warszawskiej Jazzowni Liberalnej 22.07.2011

- Piknik Kongresu Nowej Prawicy w Skorzęcinie - ognisko ze Stanisławem Michalkiewiczem

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 3.)

- Jaka przyszłość czeka Polskę? - dyskusja Stanisława Michalkiewicza z Jerzym Robertem Nowakiem i Rafałem Ziemkiewiczem pod patronatem posła na sejm RP z ramienia PiS Artura Górskiego (część 2.)

- ANTYPOLONIZM - wykład Stanisława Michalkiewicza w "Klubie Inteligencji Polskiej" przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego 07.02.2011 r. (2)

- Happening partii Wolność i Praworządność - "Ostatni dzień palenia flagi UE!" - Warszawa 30.11.2009

- Stanisław Michalkiewicz opuszcza Unię Polityki Realnej

- "Polska wobec kryzysu gospodarczego" - wykład Stanisława Michalkiewicza w narodowym Klubie Nowogrodzka 44

"Proszę Państwa, minęła 30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku. Z tej okazji wytworzyła się już »nowa świecka tradycja«, że towarzysz generał Jaruzelski powiada »Ja, ludu kochany, jestem niewinny, bo wybrałem >>mniejsze zło<< i gdybym miał wybrać jeszcze raz, to też bym wybrał >>mniejsze zło<<«... »Mniejsze zło« to jest już właściwie prawie że dobro, w związku z czym towarzysz generał jest już czczony przez cały Salon i Ałtorytety Moralne, w czym upatruję pewną ciągłość i pewną konieczność. Salon i Ałtorytety Moralne są zmuszone do żyrowania każdego kłamstwa tow. generał Jaruzelskiego, dlatego że gdyby tego nie robiły, podważyłoby to moralne podstawy »umowy >>okrągłego stołu<<«. Jak wiadomo - tą podstawą była kłamliwa, ale jakże »moralna« teza do dzisiejszego dnia podtrzymywana, że »patrioci« z »razwiedki« wojskowej porozumieli się z »patriotami« z »lewicy laickiej« i z tej sodomii niewinnej narodziła się III Rzeczypospolita..." - Stanisław Michalkiewicz, publicysta i analityk robaczkowej sceny tzw polskiej polityki, omawia najnowsze wydarzenia dane do wiary przez media "mainstreamowe" w ostatnich dniach.

W związku z tym żadna z cegiełek z tej konstrukcji nie może wypaść i jedna z tych cegiełek jest konieczność żyrowania "niezachwianego patriotyzmu" towarzysza "generała LWP" Jaruzelskiego. Obie strony są więc na siebie skazane i mają obowiązek krytykować zdanie wszystkich innych, którzy mają zdanie przeciwne. A tu zdarzyło się "świętokradztwo", czyli "obraza" dokonana przez reżysera Grzegorza Brauna i reportera Jana Pospieszalskiego na osobie śp. Bronisława Geremka. Został pokazany dokument pochodzący z akt NRD-owskiej służby bezpieczeństwa StaSi, wskazujący na to, że profesor Geremek w rozmowie z tow. Stanisławem Cioskiem już w 1981 roku zapowiadał to, co się zresztą później stało: "zreorganizowanie "Solidarności" "od góry do dołu", a nie jak było wcześniej - "od dołu do góry"... - przypomina publicysta.
Dzisiaj z kolei w Sejmie awantura: premier Tusk zaprezentował pomysł przekazania przez nasz nieszczęśliwy kraj w charakterze "zrzutki" w Międzynarodowego Funduszu Walutowego części rezerw Narodowego Banku Polskiego . Mówi się o transferze od 6 do nawet 17 miliardów euro! Wielka Brytania nie chce przekazać nic, Szwedzi się wahają, Czesi się wahają, Węgrzy się wahają - a MY oczywiście chcemy być w w samym centrum wydarzeń, a za takie "uczestnictwo" trzeba "zapłacić i odsiedzieć", jak mówił pewien adwokat swemu klientowi, dla którego "wygrał" proces... Jednak uchwalenie takiego transferu wymaga trybu 90. Konstytucji i ustawy w Sejmie, a połączone kluby folksdojczów, czyli Platforma Obywatelska, klub PSL, klub SLD i Park Jurajski posła Palikota nie dysponują większością 2/3 potrzebną do przeprowadzenia takiej ustawy - zauważa nasz współpracownik.
Przed Świętami z zagadkowym ostrzeżeniem wystąpił prokurator generalny. p. Andrzej Seremet. Przypomniał podległym sobie prokuratorom, że nie wolno "osobom nieupoważnionym" zabijać sobie karpi przed Wigilią. Taki zabójca karpi musi mieć co najmniej wykształcenie zawodowe i "specjalne przeszkolenie"! A gdzie można odbyć takie przeszkolenie? Jakie szkoły kształcą zbójców karpi i zabójców w ogóle? Pewne światło na to rzuca informacja znajdująca się na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki, podległego premierowi Waldemarowi Pawlakowi. Jest tam "wydział zezwoleń", który się reklamuje, że do jego zadań należy m.in. "udzielanie zezwoleń na przywóz, wywóz i udzielanie pomocy technicznej w obrocie towarowym towarów służących do wykonywania kary śmierci lub tortur"! A więc w Polsce takie towary są "w obrocie"! Idąc dalej - być może są w Polsce tajne szkoły szkolące "torturantów", tajne - bo formalnie w Polsce kara śmierci jest przecież zakazana... - uśmiecha się Stanisław Michalkiewicz.

Nagranie trwa prawie 12 minut. W Klubie TV ASME - jest dostępna PEŁNA wersja w najlepszej jakości.



Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


"Niezachwiany patriotyzm" tow. generała LWP Jaruzelskiego wspierany przez Salon i Ałtorytety Moralne, ale przed Świętami Bożego Narodzenia prokurator Seremt i premier Waldemar Pawlak szkolą "torturantów" i wykonawców kary śmierci nie tylko na karpiach - Stanisław Michalkiewicz o ciekawostkach czasów współczesnych i ostatecznych Wysłane czwartek, 15, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

| Pobierz |













"Opluskwianie" ubeka - Tadeusz M. Płużański Wysłane czwartek, 15, grudnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Jerzy Kędziora - sadysta z bezpieki - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (10) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (9) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (8) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (7) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (6) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie, (5) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie, (4) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (3) - Tadeusz M. Płużański

- Bestie (2) - Tadeusz M. Płużański

- Mordercy narodu polskiego - Tadeusz M. Płużański

- "Generał smród" skazany - artykuł Tadeusza M. Płużańskiego

Starszy pan lubi spotykać się z młodzieżą, promując swoją książkę o mordercach z OUN-UPA na Wołyniu. Prowadzi też bloga i aktywnie uczestniczy w dyskusjach na forach - głównie kresowych, obok takich osób jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski czy Ewa Siemaszko. Ale ów kresowy autorytet i literat Łukasz Kuźmicz to ta sama osoba, co Łukasz K., były szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Jarosławiu. Rzeszowski IPN właśnie oskarżył go o popełnienie 197 zbrodni komunistycznych. Tylu zarzutów nie miał dotąd żaden ubek.

Łukasz Kuźmicz podpisuje się pod apelami do parlamentu i rządu, np. w imieniu środowisk kresowych do ministra sprawiedliwości protestując przeciwko wybielaniu w Polsce ukraińskich nacjonalistów: "Gdy ponad dwadzieścia lat temu rozpoczęły się w Polsce przemiany ustrojowe, nasze społeczeństwo żywiło nadzieję, że uda się wreszcie przerwać zmowę milczenia i odsłonić prawdę o ludobójstwie dokonanym przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińską Powstańczą Armię na obywatelach II Rzeczypospolitej...".
Więcej, Kuźmicz domaga się kary dla zbrodniarzy: "Działająca w ramach IPN Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prawdziwych zbrodniarzy z OUN-UPA wybiela i umarza śledztwa, prowadzi natomiast setki spraw wydumanych o nieistniejącej komunie i zbrodniarzach komunistycznych, a często przeciwko tym, którzy walczyli z OUN-UPA".
Kuźmicz stosuje podwójną miarę: żąda rozliczenia zbrodni ukraińskich, a nie ruszania komunistycznych ("»funkcjonariuszem państwa komunistycznego« nie byłem, bo nie było takiego państwa w Polsce"). Nie robi tego bezinteresownie. Cel jest jasny: odwrócić uwagę od własnych przestępstw, do których rzecz jasna nie przyznaje się. "Wyjaśnienia złożone w toku przesłuchania przez Łukasza K. pozostają wyraźnej sprzeczności ze zgromadzonym obszernym i spójnym materiałem dowodowym zawartych w 46 tomach akt głównych śledztwa" - napisał prokurator rzeszowskiego IPN.

Prześladował setki osób

Akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi K. trafił do sądu w Jarosławiu. Zdaniem prokuratury, znęcał się fizycznie i psychicznie nad więźniami, a na stosowanie tortur pozwalał także podwładnym. Czyli - ubecki standard. Ale liczba poszkodowanych - tych ustalonych - nie jest już standardowa. To setki osób.
O jakie konkretnie zbrodnie komunistyczne, będące jednocześnie zbrodniami przeciwko ludzkości chodzi? To bezprawne - bez żadnych podstaw - pozbawianie wolności, a potem przetrzymywanie bez postanowienia o tymczasowym aresztowaniu - do 14 dni i dłużej. To trwające często przez kilka dni i nocy przesłuchania prowadzone przez zmieniających się funkcjonariuszy (tzw. konwejer). To znieważanie wulgarnymi i obraźliwymi słowami, obrażanie godności osobistej zatrzymanych, grożenie śmiercią. To rażenie prądem, zamykanie w karcerze. Zmuszanie do robienia przysiadów, skakania w pozycji kucznej (tzw. żabki), siedzenia na nodze od taboretu. W końcu bicie, również taboretem, kopanie i wykręcanie palców u rąk i nóg.
Łukasz K. chciał w ten sposób nie tylko zmusić aresztowanych do przyznania się do winy, ale także - jak czytamy w akcie oskarżenia - wywrzeć wpływ na sposób głosowania w referendum w 1946 r., i w wyborach do Sejmu rok później. Od rodzin - które też prześladował - chciał wydobyć dokumenty potwierdzające "przestępczą", czyli niepodległościową działalność ich synów i mężów. Taryfy ulgowej nie stosował nawet wobec nieletnich - IPN potwierdził zatrzymanie kilkorga z nich.
Ofiary Kuźmicza były więzione w ciemnych, wilgotnych i nie ogrzewanych celach, spały na betonowej podłodze bez okrycia, możliwości skorzystania z toalety i łaźni. Celowo wydzielano im zmniejszone racje żywnościowe. Taki los spotkał m.in. "podejrzanych o przynależność" do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wymienionych przestępstw Łukasz K. dopuścił się od 11 maja 1946 r. do marca 1948 r.

Jaruzelski w mikroskali

A kim jest Łukasz Kuźmicz? Jako bloger określa swoją branżę: "Wymiar sprawiedliwości lub Bezpieczeństwo", a wśród zainteresowań wymienia: "wędkarstwo, historia, polityka". Ulubione książki to... jego własne. Na stronie jednej z nich - o zbrodniach UPA przedstawił swój życiorys: "Mjr Łukasz Kuźmicz, urodził się 18.04.1925 r. we wsi Kuśniszcze II, pow. Luboml na Wołyniu, gdzie mieszkał do 1943 roku. Po zamordowaniu przez UPA w dniach 29 i 30 sierpnia 1943 r. w sąsiednich wsiach i okolicach 15 tys. Polaków i po napaści na jego dom, wraz z rodziną przeszedł późnej całą gehennę zbrodniczej działalności UPA. W 1944 r. w składzie jednostek II Armii WP, przybył do Rzeszowa, gdzie formowała się 10. Dywizja Piechoty WP. Z 2 zap. pp, w którym przebywał, skierowany został do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego".


O tym, że w styczniu 1947 r. ten wiejski chłopak był już szefem UB w Jarosławiu w stopniu porucznika - już na swojej stronie nie napisał. Kuźmicz to taki Jaruzelski w mikroskali. Lansuje swoją wersję historii, a to, że jest sprzeczna z faktami - kogo to interesuje? Zainteresowało prokuratora IPN Mirosława Puzanowskiego. No, takiej zniewagi ubek nie mógł odpuścić. Zarzucił prokuratorowi kłamstwa, nieuctwo i niskie pobudki, pisząc m.in.: "Z tytułu pełnionych w Rzeszowie i w województwie podkarpackim różnych funkcji zawodowych i społecznych jestem osobą znaną, a postawione zarzuty podważają moje dobre imię".
Bo przecież bohaterstwo Kuźmicza jest namacalne, co skrzętnie wyliczył na swojej stronie: "Autor książki odznaczony jest: Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi - dwukrotnie, srebrnym medalem Zasłużony na Polu Chwały - dwukrotnie, Medalem Zwycięstwa i Wolności oraz wieloma innymi odznaczeniami państwowymi".
W jego dobre imię wieżą zresztą inni. Na jednym z blogów czytamy wpis: "Mieszkam w Jarosławiu od lat i znałem Pana Kuźmicza. To był wyjątkowo mądry i wspaniały oficer. W tym czasie wydał wszystkim myśliwym w Jarosławiu zezwolenia na broń i chodził z nami na polowania. W innych rejonach nie wydawali tak szybko zezwoleń na broń. Zawsze Pana Kuźmicza mile wspominam i życzę mu długich lat życia. Wspaniały człowiek..."

Urzędnik państwowy

Zadałem sobie trud i przeczytałem wersję "wspaniałego człowieka". Oto najlepsze fragmenty: "W PUBP w Jarosławiu była stołówka dla własnych 25 pracowników (razem z kucharkami i sprzątaczkami), prowadzona na bazie ich własnych deputatów, które otrzymywały w naturze. Jeżeli jakaś jedna czy dwie osoby były zatrzymane przypadkowo na 48 godzin, to korzystały z posiłków stołówki, ale na dalszą metę było to niemożliwe i nikogo dłużej nie trzymano".
"Piwnic nie było w budynku, a były podpiwniczenia. (...) nie było też w podpiwniczeniach PUBP w Jarosławiu żadnego zmyślonego karceru, a pomieszczenie, w którym sprzątaczki trzymały wiadra, miotły, pojemniki na węgiel, szufle i inne przedmioty do codziennego sprzątania wszystkich pomieszczeń w budynku i ogrzewania ich piecami kaflowymi, w których palili".
Za książką Zbigniewa Nawrockiego "Zamiast wolności. UB na Rzeszowszczyźnie 1944 - 1949", Kuźmicz podaje (choć innym razem - gdy jest mu to wygodne - tego historyka opluwa): "Celem akcji [Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość - TMP] wobec rozszerzającego się terroru UB [w innej wersji Kuźmicz fragment o terrorze wyciął - TMP], było wywarcie presji psychicznej na najbardziej aktywnych funkcjonariuszy UB, MO i członków PPR oraz zastraszenie drogą oskarżeń, pogróżek i fikcyjnych wyroków śmierci".
A teraz sam Kuźmicz: "Te wyroki śmierci - jak pisze się teraz - nie były fikcyjne. W PUBP w Jarosławiu w latach 1944 - 1947 zamordowano aż 18 funkcjonariuszy. Nie byli to agenci z Moskwy, ani komuniści czy działacze, a po prostu wiejska młodzież, która należała do ZMW RP "Wici", Stronnictwa Ludowego, BCh i PPR - synowie okolicznej biedoty wiejskiej, której nowy ustrój dawał szansę awansu społecznego do oświaty i lepszego życia. Za to byli zabijani, tam gdzie łatwo można było ich zabić: w szpitalu, w domu a nawet w zakładzie fryzjerskim". A więc za powojenny terror odpowiedzialny był WiN, który obrzydzał, a nawet mordował "niewinnych przedstawicieli ludowej władzy". Taka jest wersja Kuźmicza, jakże podobna do tłumaczeń innych ubeków. Ale Kuźmicz jest bardziej wyrafinowany: "Prokurator IPN powinien oskarżyć najpierw Prezydenta USA, Premiera Wielkiej Brytanii i Premierów tych wielkich mocarstw o powołanie państwa komunistycznego (choć nie ma nawet takich dokumentów i faktów), a dopiero po udowodnieniu tym osobom (włącznie ze Stanisławem Mikołajczykiem i Wincentym Witosem) oskarżyć Łukasza Kuźmicza, który został jedynie zatrudniony do jednego z urzędów tworzonych w warunkach wojennych przez ten rząd. (...) Ja oskarżony jestem za prace w urzędzie państwowym w latach 1946 r. - 1948 r.".

Budujmy lepszą przyszłość

Dalej jest o "opluskwianiu": "Propaganda opluskwiania rozpoczęta przez "WiN" w 1946 roku, trwa do dziś, bo publicznie rozpowszechnia się w różnych publikacjach nienawiść do każdego kto był funkcjonariuszem UB. W szkołach podstawowych i gimnazjach, naucza się młodzież pogardy i nienawiści do funkcjonariuszy UB, SB i MO, według zmyślonych scenariuszy, opracowanych w siedzibach IPN. (...) A czymże innym jak nie opluskwianiem byłych funkcjonariuszy UB i SB były publiczne wystawy TWARZE BEZPIEKI. Czymże innym jak nie wyrokami było obniżenie do minimum emerytur, a potem wytaczanie spraw karnych i wtrącanie do więzienia na podstawie sfałszowanych materiałów jak TE [przeciwko Kuźmiczowi - TMP].
Pod tekstem Kuźmicza czytamy wzruszający, patriotyczny komentarz: "Wielu naszych pradziadów, dziadów i ojców walczyło o wolność Polski i wielu z nich za tą wolność oddało życie - za wolność i demokrację! (...) Czy warto było? Czy oni na pewno marzyli o takiej wolności, gdzie bezkarnie i bezwstydnie można obrzucać błotem innego człowieka. (...) Nasuwa się pytanie, czy nie miał przypadkiem racji były poseł Drzewiecki mówiąc: "Polska to ... dziki kraj..."?
Ale Kuźmicz jest dobrej myśli: "Całe szczęście dla Polski, że w Sądach zasiadają wykształceni prawnicy, którzy szanują prawo, nim się posługują i nie zajmują się takimi paszkwilami jak pozbawieni rozsądku, a zacietrzewieni, przypadkowi amatorzy historii i prawa". I kończy: "Pamiętając o tragicznej przeszłości, budujmy lepszą przyszłość - dla następnych pokoleń". Oczywiście pamiętając o zbrodniach OUN-UPA, a zapominając o tych autorstwa UB, czy Informacji Wojskowej.

Tadeusz M. Płużański

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.