Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Dokąd zmierza Wielka Brytania? - prof. Jerzy Przystawa Wysłane środa, 27, kwietnia 2011 przez Krzysztof Pawlak

Na ten temat:

- Nagrania JOW TV i TV ASME

- System proporcjonalny prowadzi do zaniku zarówno intelektualnego, jak i demokratycznego ducha organizacji partyjnych - rzecznik praw obywatelskich, dr Janusz Kochanowski

- W partiokracji wyborca nie ma nic do powiedzenia, system JOW tworzy relację między wyborcą a posłem - prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski

- Obecny system polityczny i metoda wyboru do niego przedstawicieli obywateli Rzeczypospolitej jest systemem fasadowym. Potrzebne są teraz tak duże zmiany, jak te z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku - wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski

- Jednomandatowe okręgi wyborcze: ja to przerabiałem, kiedy mieszkałem w Anglii i wiem, jak to znakomicie funkcjonuje - publicysta wysoko nakładowych dzienników ogólnopolskich Maciej Rybiński

- Prezydent RP z wielkim szacunkiem podchodzi do ludzi, którzy troszczą się o nasz kraj - IV Marsz woJOWników na Warszawę w relacji JOW TV cz. II

- IV Marsz woJOWników na Warszawę - w relacji JOW TV

- W europejskich państwach, gdzie jest ordynacja proporcjonalna, partie polityczne realizują interes swoich przywódców, a przywódcy są zblatowani z establiszmentem - Rafał Ziemkiewicz, publicysta prawicowy

- W Polsce nadszedł czas, byśmy rządzili się tak, jak wymaga tego demokracja i system gospodarki rynkowej, czyli - jednomandatowe okręgi wyborcze - Prezes Zarządu Business Centre Club Marek Goliszewski

- Widzę podstawową zaletę JOW: konieczność stałej współpracy posła z wyborcą, który będzie kontrolował, czy jego reprezentant dba o najpierw państwo, potem o drogę przed domem - prezydent Poznania Ryszard Grobelny

- Mamy podstawy i uzasadnienie, żeby domagać się bezpośrednich wyborów i idących za tym uprawnień, marszałków, starostów, prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych wszystkich szczebli wojewódzkich - prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki

- Jednomandatowe okręgi wyborcze - tak powinien wyglądać dobór tych, którzy będą decydować w naszym imieniu o losach samorządowych bądź państwowych - prezydent Torunia Michał Zaleski

Już za kilka dni, w czwartek, 5 maja, obywatele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przystąpią do referendum w sprawie systemu wyborczego i odpowiedzą na pytanie sformułowane następująco: "Obecnie Zjednoczone królestwo wybiera członków Izby Gmin w systemie first past the post. Czy system ten powinien być zmieniony na system alternative vote?". Odpowiedź TAK będzie oznaczała, że wyłanianie posłów będzie się odbywało podobnie, jak w Australii - drogą głosowania preferencyjnego - a odpowiedź NIE, że Brytyjczycy pozostaną przy starym systemie, w którym "zwycięzca bierze wszystko", a więc kandydat, który uzyskuje w okręgu największą liczbę głosów, dostaje mandat. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku wybory odbywać się będą w okręgach jednomandatowych (JOW), ale zwycięzcę tych wyborów wyłaniać się będzie inaczej. Zilustrujmy to na przykładzie.

W okręgach jednomandatowych zgłasza się, przeciętnie, 5 kandydatów na jedno miejsce parlamentarne. Wyobraźmy sobie, że w jakimś okręgu, liczącym 100 tysięcy wyborców, wyniki głosowania były następujące:

KandydatLiczba głosówProcent poparcia
White (Partia Demokratyczna)60006,0%
Smith (Partia Pracy)45.00045,0%
Jones (Partia Liberalna)35.00035,0%
Johnson (Zieloni)10.00010,0%
Davies (Niezależni)4004,0%


W dotychczasowym systemie First Past The Post mandat od razu otrzymałby Smith, którego poparło najwięcej, bo 45 tysięcy wyborców (45%). W systemie AV głosy należy ponownie przeliczyć. Wyborcy, przed wrzuceniem głosu do urny, zobowiązani byli ponumerować kandydatów według swoich preferencji, numerami od 1 do 5. Odkłada się więc na bok głosy, w których numer 1 uzyskał ten, kto zdobył najmniej głosów (Davies) i przydziela się te głosy pozostałym kandydatom, zamieniając numer 2 na 1, numer 3 na 2, 4 na 3 i 5 na 4.

Przypuśćmy, że połowa wyborców Daviesa dała numer 2 Smithowi, a połowa Jonesowi. W ten sposób Smith i Jones mają o 2 tysiące głosów więcej, co daje im, odpowiednio, 47 000 i 37 000. Nadal nie ma więc zwycięzcy, bo żaden z nich nie przekroczył 50%.

W następnym kroku odkłada się na bok głosy oddane na White'a (6 tysięcy) i przydziela je pozostałym kandydatom w ten sam sposób. Gdyby teraz się okazało, że w tych głosach nieco więcej niż 3 tysiące wskazało Smitha jako nr 2, to Smith miałby już ponad 50% i mandat. Jeśli nie, to procedurę należałoby powtórzyć. Postępując podobnie z głosami oddanymi na Johnsona.

Na Wyspach Brytyjskich trwa energiczna kampania referendalna, a w tej kampanii ostre, często emocjonalne i demagogiczne wypowiedzi zwolenników "NO" i zwolenników "YES". Koalicja rządząca jest podzielona: Konserwatyści są w całości za "NO", a Liberałowie - inicjatorzy tego referendum - za "YES". W pozostałych partiach jest różnie, Laburzyści są podzieleni. Obecny szef Partii Pracy uważa referendum za stosowną okazję do obalenia Camerona, który wypowiada się stanowczo przeciw AV. Jednak była przewodnicząca Partii Pracy i minister Spraw Zagranicznych w rządzie Toniego Blaira, Margaret Beckett, sformułowała swój stosunek zwięźle: "Nasz system jest prosty, uczciwy i decyduje o tym, kto sprawuje rządy. AV natomiast jest kosztownym i skomplikowanym politycznym bublem" (complicated political fudge).

Przeciwko obecnemu systemowi wysuwa się zarzuty o marnowaniu głosów, o niesprawiedliwości i niereprezentatywności, a podnosi się jako zaletę, że system AV zapewnia ponad 50-procentowe poparcie zwycięskiemu kandydatowi. Ale czy to prawda?

Na stronie internetowej Australian Electoral System znajduje się przykład wyborów z 1990 roku w okręgu Richmond, w którym szef rządzącej partii, National Party of Australia, Charles Blunt, przegrał z mało znanym kandydatem Neville Newellem. W "pierwszej rundzie" Blunt uzyskał 40,9% głosów poparcia, a Neville Newell 26,7%. Głosy trzeba było redystrybuować i przeliczać siedmiokrotnie, zanim wyłoniono zwycięzcę! Za siódmym przeliczeniem, kiedy już odrzucono i rozdystrybuowano głosy pozostałych sześciu konkurentów, wygrał Newell z poparciem 50,5% wobec 49,5% Blunta. Czy taki rezultat przekonuje nas do bezwzględnej przewagi jednego kandydata nad drugim?

Przeciwko AV wystąpiło, z listem otwartym, 25 znanych brytyjskich historyków, takich jak Niall Fergusson, David Starkey, Simon Sebag-Montefiore, Anthony Beevor i inni. Piszą oni, że system AV jest "głęboko nie-brytyjski" (profoundly un-British) i podkopuje zasady demokracji, przede wszystkim zasadę równości głosów wyborców, gdyż głosy jednych liczy się po wiele razy, a innych tylko raz. Przywołuje się opinię Winstona Churchilla z 1931 roku (wtedy też była batalia o wprowadzenie AV), że "w systemie AV o wyborze decydują najbardziej bezwartościowe głosy oddane na najbardziej bezwartościowych kandydatów", że o wyborze decyduje ślepy traf, co obniża szacunek dla Parlamentu i procedur parlamentarnych. Nic więc dziwnego, że z przykładu głosowania australijskiego skorzystały, do tej pory, jedynie Fidżi i Nowa Gwinea, które zresztą wcale z takiego sposobu wyborów nie wydają się być zadowolone.

W kampanii politycznej, w której chodzi o zwycięstwo jednej partii nad inną, trudno o prawdę i wyważone argumenty. Z polskiej perspektywy o tyle trudno wyrobić sobie dobrze uzasadnioną opinię, że oba konkurujące tam systemy, to dwa systemy JOW, oba gwarantujące odpowiedzialność posłów przed wyborcami, oba respektujące zasady demokracji w stopniu nieporównywalnym z tym, co dzieje się w Polsce, oba gwarantujące obywatelom ich bierne i równe prawo wyborcze. Być może najbardziej istotną między tymi systemami różnicę wskazał premier David Cameron: gdy Zjednoczone Królestwo wprowadzi u siebie australijski system AV, to rządy koalicyjne staną się regułą, a nie wyjątkiem, jak do tej pory! W istocie, rząd Camerona jest pierwszym brytyjskim rządem koalicyjnym po II wojnie światowej.

Porównajmy te dwa systemy przez lupę historii: od 1919 roku Australijczycy 36 razy wybierali swój Parlament. W tym 25 razy w wyniku wyborów powstawały rządy koalicyjne, a tylko 11 razy jedna partia obejmowała władzę. Jak więc widzimy, jest to zupełne przeciwieństwo sytuacji brytyjskiej. Pod tym względem skutki AV zbliżone są do skutków tzw. ordynacji proporcjonalnej, gdzie koalicyjność jest żelazną regułą, a sytuacji, w której w wyniku wyborów jedna partia przejmuje władzę (i odpowiedzialność za państwo!) nie podobna znaleźć ze świecą.

Czy ogół Brytyjczyków, tak jak ich Liberałowie, życzy sobie koalicyjnych rządów? Czy podoba im się sytuacja podobna do polskiej, gdzie zawsze premier ma na kogo zwalić winę za niepowodzenia swego rządu i usprawiedliwiać swoje braki tym, że on nic nie może, bo wszyscy są przeciwko niemu? Niedawno słyszeliśmy jak Donald Tusk wyjaśniał w ten sposób dlaczego jeszcze nie zrealizował swego koronnego postulatu: wyborów jednomandatowych do Sejmu! Podobnie tłumaczył się stale Jarosław Kaczyński i podobnie wszyscy ich poprzednicy.

Ale to sprawa Brytyjczyków. Chcą słabego brytyjskiego rządu - daj im Boże zdrowie! A my? Czy my też chcemy słabych brytyjskich rządów? Mój ulubiony pisarz polityczny, Stanisław Cat-Mackiewicz, zapewniał, że każdy Polak Anglików, z roku na rok, coraz bardziej nienawidzi, więc też życzy im wszystkiego najgorszego. Idąc zatem śladem historycznych upodobań, odpowiem: ależ proszę bardzo! Niech Anglicy, jak najbardziej, mają słabe, jak najsłabsze rządy i jak najsłabsze państwo! Dość już nam naszkodzili i naoszukiwali! Nie potrzebne nam silne Zjednoczone Królestwo!

Tylko wygląda mi na to, że i Unia Europejska też nie bardzo przepada za Brytyjczykami i za ich rządami. Unii Europejskiej też nie w smak silne brytyjskie państwo. Bez wątpienia biurokracja brukselska najbardziej kocha słabe rządy, bo one wtedy nie podskakują, przyjmują spokojnie brukselskie dyrektywy i pozwalają unijnej biurokracji robić co się jej podoba. Jak widzimy przez każde okno, Unia Europejska popiera na całym Kontynencie, listy partyjne i tzw. wybory proporcjonalne.

Dlatego wynik brytyjskiego referendum będzie miał wielkie znaczenie dla całej Europy. Jeśli zwycięży "NO dla AV", to będzie to znak, że przynajmniej tam, pod drugiej stronie Kanału, konserwatywne społeczeństwo, przywiązane do zasad demokracji praktykowanych tam od stuleci, nie daje sobie narzucić unijnego wędzidła, że chce nadal samo stanowić o swoim losie, o swojej gospodarce, o swoich instytucjach, o swoich wojnach.

Jeśli Brytyjczycy ulegną egoistycznej, partyjnej, lewackiej propagandzie i dadzą sobie narzucić obcy im system wyborczy, to będzie oznaczało, że kolejnym krokiem będą listy partyjne i podbój dumnego i zarozumiałego Albionu stanie się nieunikniony. Mimo mojej antypatii wobec Anglików, nie wiem czy wypada mi się na to cieszyć.

26 marca 2011 r.

Jerzy Przystawa


Publicystyka prof. Jerzego Przystawy na ASME.

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Deregulacja dla prawie wszystkich zawodów! - Janusz Korwin-Mikke o pomyśle ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina podczas konferencji prasowej przed MS 21.05.2012 - poniedziałek, 21, maja 2012

Sprawiedliwość a sprawiedliwość społeczna - Janusz Korwin-Mikke o różnicach między tymi pojęciami - sobota, 19, maja 2012

Epidemia praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, choć NATO ma nas w... - Stanisław Michalkiewicz o kolejnych objawach recydywy czasów stanisławowskich w obecnej PRL-bis - piątek, 18, maja 2012

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2009