A jednak szambo - Krzysztof Mazur Wysłane piątek, 13, sierpnia 2010 przez Krzysztof Pawlak
Podróże z pewnością kształcą, o czym zawsze przekonuję się, zmuszony do jazdy samochodem, bo jest to praktycznie jedyna okazja, aby posłuchać radia. Ostatnio w Trzecim Programie PR wysłuchałem m.in. dowcipu o starszej pani, która zgłosiła się do pana doktora z pewną nietypową dolegliwością, polegającą na mimowolnym puszczaniu bąków, które według tej pani były nieszkodliwe, bo bezzapachowe, ale jednak nieco krępujące. Pan doktor najpierw poprosił o zaprezentowanie takiego bezzapachowca, a następnie szybko przepisał tabletki i kazał przyjść pacjentce po miesiącu do kontroli. Nie minął jednak miesiąc, jak staruszka przybiegła rozzłoszczona do doktora, krzycząc od progu, że tabletki nie tylko, że nie pomogły, ale na dodatek bąki stały się jeszcze nieznośnie smrodliwe. Wtedy niezrażony medyk oświadczył starszej pani, że tabletki okazały się bardzo skuteczne, o czym świadczy odzyskanie przez pacjentkę powonienia.
Zniesmaczonych ową dawką skatologi z góry odsyłam z pretensjami do zarządu państwowego Polskiego Radia, ale dowcip powyższy wydaje się doskonałą ilustracją pewnych zmian, jakie nastąpiły na linii stosunków pomiędzy niektórymi dziennikarzami a Jarosławem Kaczyńskim i prominentnymi przedstawicielami PiS-u. Zaczęło się, jak wiadomo, od skromnego felietonu redaktora naczelnego "Rz", pana Pawła Lisickiego, który po czterech miesiącach od katastrofy smoleńskiej odważył się skreślić kilka wniosków, które dla niektórych - w tym niżej podpisanego - były oczywiste znacznie wcześniej. Tak samo dla każdego, kto miał oczy i uszy otwarte było oczywiste, że Kaczyński i jego partyjni akolici próbowali, i nadal próbują zbudować wokół smoleńskiej katastrofy legendę mającą służyć za podstawowy argument w ich walce o polityczną władzę. Z niezrozumiałych powodów spora część prawicowych dziennikarzy (w tym nawet tak dotychczas spostrzegawczy jak np. p. Stanisław Michalkiewicz) zaczęła udawać, że tego szaleństwa nie dostrzega, co gorsze - wielu zaczęło Jarosława Kaczyńskiego i jego kapciowych w tym szaleństwie utwierdzać (z oczywistych względów nie odwołuję się do opinii dziennikarzy "GW" i całego lewicowego "salonu"). Ale jak to zwykle bywa, któraś kropelka wypełniła puchar cierpliwości i felieton red. Lisickiego pt. "Dreszcz z 10 kwietnia" okazał się tym samym co okrzyk dziecka z bajki "Nowe szaty króla". Nagle następny, w tym niezłomny dotychczas członek klubu "poszukiwaczy sprzeczności smoleńskich", czyli red. Ziemkiewicz zauważyli, że król jest nagi. Tzn. jeszcze pewnie tego etapu nie osiągnęli, gdyż na razie dziennikarze z kręgu "Rz" zachowują się jak autorzy prac naukowych publikowanych w PRL-u. Jak wiadomo, każdy kto chciał wtedy obronić pracę naukową lub wydać jakąś publikację dotyczącą problemów innych niż ideologia komunizmu, musiał na wstępie obowiązkowo zacytować jakąś "złotą myśl" Lenina lub pochwalić centralizm demokratyczny, by dopiero dalej przejść do właściwego tematu. Tak samo jest obecnie z nowo narodzonymi krytykami Kaczyńskiego, którzy obowiązkowo muszą na początek przywalić Tuskowi, Komorowskiemu i PO, następnie pozżymać się na niegdysiejsze oszczerstwa wobec śp. prezydenta Kaczyńskiego i dopiero dalej przejść do krytyki niektórych poczynań prezesa PiS-u (modelowy przykład takiego stylu w ostatnim artykule Ziemkiewicza pt. "Kaczyński znów czeka na cud" - "Rz" z 13.08.2010). Pytanie, co pomogło owym publicystom w odzyskaniu powonienia, pozostaje na razie otwarte, tak samo jak otwarte pozostaje pytanie, kiedy owo powonienie odzyska o. Rydzyk i dziennikarze czytający z jego warg, faktem jest, że Kaczyński w swojej małostkowości nie wybaczy już Lisickiemu zarzutu obłudy, chociaż ci przestraszeni swoją odwagą mogą jeszcze próbować prezesa PiS-u udobruchać. Tak jak np. senator Romaszewski, który spostrzegłszy swój błąd sprzed kilku miesięcy, kiedy to przy okazji sprawy Piesiewicza opuścił klub PiS-u, zgrywa teraz na wyprzódki religijnego taliba. Wątpię, aby mu to specjalnie pomogło, tak sami jak zignorowani przez Kaczyńskiego zostali niegdysiejsi rebelianci spod znaku Polski Plus, którzy widząc posuchę takiej opozycji, postanowili udobruchać prezesa PiS swoim poparciem w wyborach prezydenckich. I przy tej okazji jeszcze jedna refleksja. Otóż było w Polsce w minionych kilku miesiącach kilka osób - w tym niżej podpisany - którzy potrafili formułować uzasadnione wątpliwości co do Kaczyńskiego i PiS-u jako alternatywy obecnego prezydenta i rządu, którzy potrafili prezentować w miarę rzeczowe hipotezy i sądy na temat tego wszystkiego, co wyrabiano w naszym kraju wokół katastrofy smoleńskiej. Okazuje się, że tak jak i przez wszystkie poprzednie lata w Polsce, tak i obecnie można przedstawić nawet najrozumniejszy program czy wyjaśnienie jakiegoś problemu i zawsze wynalazek ten będzie krążył po peryferiach opinii publicznej, jeżeli jego autorem nie będzie ktoś komu salon - obojętnie lewicowy czy prawicowy - nie przyznał wcześniej certyfikatu autorytetu lub "poważnego" dziennikarza vel publicysty. "Poważne" są więc takie publicystyczne miernoty jak redaktorka Lichocka, redaktor Sakiewicz, filozof Sierakowski, doktor socjolog Migalski, redaktor "drętwe pióro" Wildstein czy wreszcie redaktor Pospieszalski. "Poważny" jest też (chociaż już nie dla Kaczyńskiego) redaktor Lisiewicz, dlatego też dopiero kiedy on dosłownie powtórzył (nawet nie musiał się już wysilać na oryginalność, gdyż wszystkie hipotezy, które w banalny sposób streścił w swoim felietonie miał już wcześniej podane na tacy) kilka oczywistych obserwacji, dopiero wtedy to co wcześniej traktowano jako platformerską propagandę lub wymysły "stronnictwa ruskiego" nabyło rangi równoprawnej politycznej hipotezy. Tak jest też ten nasz prawicowy salon oparty na wyłonionych na podstawie bliżej nieznanych kryteriów autorytetach i "poważnych" dziennikarzach.
PS. Wcześniejsze komentarze dotyczące wywiadu abp. Michalika dla "Rz" dotyczącego m.in. tumultów wokół krzyża pominęły co najmniej dwie istotne wypowiedzi, które świadczą, że z klarownym myśleniem i obiektywizmem u naszych hierarchów (i nie tylko) jest nadal cokolwiek na bakier. Po pierwsze, nie bardzo wiadomo, dlaczego ks. abp. potwierdzając na kogo głosował w pierwszej turze, tak zdecydowanie uchylił się od odpowiedzi kogo poparł w drugiej ("Na to pytanie nie odpowiem"), po drugie - na stwierdzenie dziennikarki, że wielu publicystów zarzucało Kościołowi zaangażowanie w kampanie po stronie PiS, przewodniczący episkopatu odparł: "Te zarzuty to nieodpowiedzialne oszczerstwo. Wypowiadał się także w ten sposób rzecznik zwycięskiego ugrupowania, co pokazuje, że partia ta w istocie jest antyklerykalna...". Odpowiedź taka jest nie tylko nieadekwatnie ostra do wagi sprawy, gdyż oszczerstwo jest nie tylko grzechem, ale w świetle prawa także przestępstwem. Tymczasem wcale nie jest wykluczone, że największy odsetek duchowieństwa popierał właśnie Kaczyńskiego (jeżeli nie w pierwszej to w drugiej turze - w końcu Marek Jurek natychmiast po ogłoszeniu wyników pierwszej tury swoje skromne poparcie scedował na Kaczyńskiego), a w potocznych określeniach poparcie jakiejś grupy mierzy się właśnie większością. Tak samo uogólnia się, że "wieś poparła Kaczyńskiego", tak samo wielu niechętnych PO uogólnia, że media są wrogie PiS (chociaż w istocie PiS-owi sprzyjały wszystkie "media toruńskie", wszystkie gazety wymienione w rzeczonym wywiadzie przez abp. Michalika, "Gazeta Polska", "Rz" czy wreszcie zdominowana przez koalicję PiS-SLD telewizja publiczna). Czyż takim samym nadużyciem, by nie rzec oszczerstwem - nie jest aby stwierdzenie, że skoro rzecznik PO wyraził daną opinię, to PO jest partią antyklerykalną. Lub wcześniejsza opinia, że "Platforma nie wykazuje wrażliwości na rytm życia narodu". Tylko Platforma? Oj, bo coś tu zaczyna nie grać.
Deregulacja dla prawie wszystkich zawodów! - Janusz Korwin-Mikke o pomyśle ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina podczas konferencji prasowej przed MS 21.05.2012 - poniedziałek, 21, maja 2012
Sprawiedliwość a sprawiedliwość społeczna - Janusz Korwin-Mikke o różnicach między tymi pojęciami - sobota, 19, maja 2012
Epidemia praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, choć NATO ma nas w... - Stanisław Michalkiewicz o kolejnych objawach recydywy czasów stanisławowskich w obecnej PRL-bis - piątek, 18, maja 2012
Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012
Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012
"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012
Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012
Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012
Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012
Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012
Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012
EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012
Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012
90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012
Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012