SB wobec księży w czasach PRL - wykład prof. Jana Żaryna i ks. Stanisława Małkowskiego w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa (cz. 2) Wysłane wtorek, 17, listopada 2009 przez Krzysztof Pawlak
Na temat komunazistowskiej represji wobec Kościoła katolickiego:
"Jak wygląda obecnie w IPN opracowanie inwigilacji Kościoła, a szczególnie - pielgrzymek?" - zadano pytanie z sali podczas spotkania z profesorem Janem Żarynem i księdzem Stanisławem Małkowskim
Z tego co wiem, nie ma historyka IPN-owskiego, który by się specjalnie tym zajmował, natomiast zachęcam do przeczytania mojej książki "Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce (1944 - 1989)", choć w niej jest zawarty materiał tylko do roku 2003, który przeczytałem - teraz jestem już znacznie mądrzejszy - szczególnie z katowickiego IPN-u, i tam zajmuje się nim dwójka historyków, którzy napisali bardzo dużo cennych artykułów m.in. na temat pielgrzymek na Jasną Górę - Adam Dziurok i Łucja Marek. Są to luźne na razie artykuły, ale opisują nie tylko te wspaniałe dzieło Kościoła, ale także inwigilację wszystkich struktur SB, nie tylko na poziomie VI Wydziału czy Departamentu, kiedy to było jeszcze województwo katowickie, ale także Biuro "W" i bezpośredniej obserwacji, struktury techniki obserwacyjnej czy Wydział III, czyli ten, który interesował się opozycją w latach 70., opozycją zwaną "demokratyczną". Oni interesowali się z poziomu tych osobistości opozycji, które były zapraszane na pielgrzymki, by wygłosić tam prelekcje. Z początku byli to Bohdan Cywiński czy Andrzej Wielowiejski, potem Czumowie czy Leszek Moczulski pod koniec lat 70. No i cała gama działań tzw. grupy "D", czyli działań dezintegrujących, np. dziurawienia opon samochodów ciężarowych, by nie mogły zdążyć przewieźć plecaków na czas i by to wywoływało napięcia wśród pielgrzymów... - mówił prof. Jan Żaryn.
"Jeśli chodzi o strukturę komórki »D«, czyli Wydziału VI Departamentu IV, której naczelnikiem był przez pewnie czas, do 1983 roku Grzegorz Piotrowski, to ta struktura miała swoje terytorialne jednostki, nie była tylko strukturą centralną, więc obecność Grzegorz Piotrowskiego w różnych miejscach kraju nie jest niewytłumaczalna" - odpowiadał na kolejne pytanie z sali prof. Jan Żaryn. "Natomiast istotne jest to, że ci »nieznani sprawcy« mieli doskonałą umiejętność - za pośrednictwem innych instytucji państwowych takich jak prokuratura czy organy dochodzeniowe w PRL - tuszowania i mataczenia spraw. W tzw. Raporcie Rokity podanych jest w sumie ponad 100 przypadków z lat 80. - śmierci, które miały miejsce w niewyjaśnionych okolicznościach i są to sprawy osób, które nie tylko na pewno zostały zamordowane przez Służbę Bezpieczeństwa PRL, ale także sprawy osób, które zostały bezprawnie i z naruszeniem prawa nie dokończone w latach 80. Możliwości dotarcia do prawdy zostały w PRL mocno zawłaszczone przez komunistów w różny sposób. Już na poziomie śledztw Milicji Obywatelskiej, prokuratury, ale także na poziomie agentów, który byli lekarzami i diagnozowali np. pobicia jako "utratę czynności przez kolejne narządy wewnętrzne". To była cała mechanika "zatupywania" możliwości dojścia do prawdy materialnej już w latach 80. ubiegłego wieku tak, żeby do dziś nie stanowiła zagrożenia dla funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Dziś pion śledczy IPN prowadzi sprawę, która jest częścią większego śledztwa, obejmującego lata 1956-89, dotyczącego instytucji zbrodniczej pod nazwą Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (PRL), ale na szczęście nie jest te śledztwo prowadzone tak, by dopiero zakończenia całości mogło skutkować jednym wspólnym aktem oskarżenia. I dlatego jest możliwe "wyciąganie" z niego rożnych wątków, np. śledztwa w sprawie morderstwa księdza Jerzego Popieluszki. Te śledztwo w sensie formalnym jest nadal tajne, w związku z tym ja - opierając się o wiedzę tam zawartą - nie mogę teraz o nim mówić. Natomiast mogę się odnieść do niego, wspierając się opowieściami prokuratora Witkowskiego, który był nadzorcą tego śledztwa przez jakiś czas. I jego opowieści rozbijają logikę stworzoną przez proces toruński w czasach PRL (mowa o procesie, w którym za morderstwo ks. Jerzego skazano funkcjonariuszy SB Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękalę, Waldemara Chmielewskiego - przyp. ASME), ale też wcale nie można jeszcze powiedzieć, że wątki opowiedziane przez prokuratora Witkowskiego tworzą w miarę logiczną, alternatywną wersję wydarzeń związanych z morderstwem księdza Jerzego. Kiedy mecenas Jan Olszewski w latach 80. dostawał dokumenty przed procesem toruńskim, też dało się dostrzec czynności "brakowania dokumentów", bo jednego dnia dostawał teczkę z pełną zawartością, a następnego - już pewnych dokumentów w niej nie było. W ogóle jest już ciężko ustalić prawdę obiektywną o tamtych czasach: nawet ja, jako historyk mam trudności w dotarciu do prawdy choćby w takim wydawałoby się prostym fakcie: czy ksiądz Jerzy miał w końcu jechać do Rzymu, czy nie? Jedni mówią, że tak - inni zarzekają się, że nie, a wszyscy mówią, że to oni byli tymi, którzy rozmawiali "na godzinę przed zniknięciem księdza" z Nim jako ostatni. A przecież dla nas, dla księdza Jerzego i dla samej SB - był to fakt najważniejszy! - mówił prof. Jan Żaryn.
Ja uważam, że tzw. lustracja w Kościele - ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie lubi tego słowa - powinna się dokonać! Ksiądz Tadeusz uważa jest ona nieuchronna, ale jak nie będzie prowadzona przez ludzi Kościoła - to będzie prowadzona przez innych. Różnych ludzi: życzliwych i nieżyczliwych Kościołowi. Jeśli dotknęło to hierarchów, to mogą przecież nadal być szantażowani, uzależnieni od ludzi Służby Bezpieczeństwa PRL. Symptomatyczne jest zwierzenie z końca lat 70. pewnego księdza, kurialisty, żyjącego i cały czas cieszącego się dobrą opinią: "My o księżach wszystko dobrze wiemy, bo nam informacje dostarcza Służba Bezpieczeństwa!". SB lubiła się "zaprzyjaźniać" z duchownymi, czasami przybierało to formę groteskową: kiedyś, gdzieś jakiś proboszcz na prowincji czuł niekochany, niedopieszczany przez "władzę ludową", a tu nagle przyjeżdża oficer z Warszawy, i "kawka", i "koniaczek"... pamięta o jego imieninach, o jego urodzinach i nawet (!) - kwiatki podsyła...! (Ja, słuchając tego, nawet mam przed oczami konkretne nazwisko! - wtrąca się prof. Jan Żaryn) I dlatego uważam, że ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski słusznie postępuje... - opowiadał ksiądz Stanisław Małkowski. W KIK-u warszawskim w połowie lat 60. dominował nurt tzw. Kościoła Otwartego, jak sami jego członkowie go nazywali, w którym to nurcie istniała tendencja do poszukiwania porozumienia i ideowego, i personalnego między socjalizmem a katolicyzmem - czyli grupy "ZNAK"-u z ekipą Władysława Gomułki, a konkretnie - z Zenonem Kliszką, który był "dobrodziejem" dla tej grupy (Mazowiecki opublikował w 1972 roku książkę o tytule "Rozdroże i wartości", która byłą wielką pochwała socjalizmu - wtrącił ksiądz Stanisław Małkowski). Koło "ZNAK"-u było zainteresowane prowadzeniem gry politycznej z komunistami, która miała według nich doprowadzić jeśli nie do zawarcia konkordatu ze Stolicą Apostolską, to przynajmniej do roboczych stosunków z Watykanem, i uznali, że Ksiądz Prymas Wyszyński w tej perspektywie im przeszkadzał! Mówię to na podstawie donosów agentów, którzy byli w latach 60. w warszawskim KIK-u, a byli to inteligentni ludzie - donosili syntetycznie. Na przykład - ewidentnie antyprymasowskie (przeciw kardynałowi Wyszyńskiemu - przyp. ASME) przemówienia wygłaszane w KIK-u przez Tadeusza Mazowieckiego, bardzo niegrzeczne wobec prymasa Wyszyńskiego, albo inny donos, który trafił na stolik Władysława Gomułki - z rozmów pana profesora Konrada Górskiego z kardynałem Casarollim - gdzie pan Górski wręcz oskarża prymasa Wyszyńskiego o "bycie endekiem, bycie wstecznym kapłanem, który nie rozumie czasów i ten obrzydliwy program endecki zaszczepia w Kościele, niszcząc Kościół w Polsce" - to są cytaty! - mówił profesor Żaryn. Te działania doprowadziły do pęknięcia w warszawskim KIK-u, który był fundamentem poselskiego koła "ZNAK" - na dwa obozy: popierający Kliszkę i Gomułkę i popierający "nowych" wśród komunistów: czyli Moczara i Gierka - jako przyszłych władców PRL - wyjaśniał zawiłości i meandry lat okupacji sowieckiej i rządów ich polskich kolaborantów w latach 60. prof. Żaryn.
Nagranie trwa ponad 1 godz. 27 min. W Klubie TV ASME - jest dostępna wersja w najlepszej jakości bez uciążliwości reklam.
Wszystkie
nagrania publikowane na witrynie ASME pozostają
w wyłącznych prawach ich właścicieli - producentów
i nie mogą być powielane, dystrybuowane, przetwarzane
w fragmentach lub całości bez uprzedniej zgody
Z "nowoczesnością" nie ma żartów: nasi wybitni przywódcy będą mordować starców i dzieci spośród tubylczych, a nie podbitych narodów, a Prawdziwym Dobroczyńcą Porozumień Sierpniowych jest tow. Józef Stalin - Stanisław Michalkiewicz o rocznicowych wydarzeniach w ostatnich dniach wakacji - środa, 1, września 2010
Kandydat na prezydenta Warszawy Janusz Korwin-Mikke oddaje hołd moskiewskiej wiktorii Polaków - poniedziałek, 30, sierpnia 2010
Z front walki o coraz bardziej "nowoczesną Polskę": Palikot z Senyszyn poszukują "punktu G", a by nie poddać się eutanazji, a naukowcy potwierdzają tezy nazistów - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach z końca letniej kanikuły - sobota, 28, sierpnia 2010
Niedługo pewnie zamiast "pokaż cycki" Młodzi, Wykształceni z Dużych Miast będą wołać "Pokaż ptaka!" - Stanisław Michalkiewicz o ostatnich wydarzeniach w wojnie "nowoczesności" z "ciemnogrodem" - sobota, 21, sierpnia 2010
"Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 2) - piątek, 20, sierpnia 2010
"Debaty średniowieczne" - Spotkanie Drugie - Janusz Korwin-Mikke na polach Grunwaldu 15 - 17.07.2010 r. (część 1) - sobota, 14, sierpnia 2010
"Noc polityki krzyżowej" - pilot filmu TVASME o nocy konfrontacji "obrońców pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego" ze zwolennikami przeniesienia "krzyża smoleńskiego" do kościoła pw. św. Anny w Warszawie - środa, 11, sierpnia 2010