Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| Rozterki mniej wartościowych - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 6, marca 2007 przez Krzysztof Pawlak |
W Chicago, gdzie od 24 lutego spotykam się z tutejszymi Polakami, korzystam tylko z internetowych wydań polskich dzienników, więc może w wydaniach papierowych wyglądało to inaczej, ale przeglądając "Gazetę Wyborczą" z 27 lutego, nie zauważyłem w niej informacji o przybyciu do Warszawy delegacji żydowskiej w celu negocjowania z polskimi władzami państwowymi kształtu ustawy o rekompensatach. "Rzeczpospolita" o przybyciu delegacji informuje, a "Gazeta Wyborcza" - nie. Skąd takie zlekceważenie "obowiązku rzetelnego informowania"? Czyżby z tego samego powodu, dla którego mieszkańcy domu wisielca unikają mówienia o sznurach i linach?Nie wiem, jak to wygląda w Polsce, ale w Chicago wizyta żydowskiej delegacji w Warszawie budzi wielkie zainteresowanie, podszyte nutką niepokoju, czy aby pan prezydent Kaczyński nie zacznie ustępować pod tak przemożnym naciskiem. Wprawdzie głośne dawanie wyrazu takiemu niepokojowi nie jest dzisiejszych Stanach Zjednoczonych uznawane za bezpieczne, ale niepokoić się cicho jeszcze można, więc każdy wprost nie może się tą wolnością wypowiedzi nacieszyć. Jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że przynajmniej z tego punktu widzenia Rosja, a nawet Białoruś mogą stać się oazami swobody, za które zresztą w oczach tamtejszych obywateli uchodziły i wcześniej. Świadczyła o tym anegdotka z koszmarnych czasów komunistycznych, jak to Amerykanin przekomarzał się z Rosjaninem, a właściwie - z człowiekiem sowieckim, gdzie jest większa wolność słowa. "U nas, w Ameryce, każdy może skrytykować prezydenta - twierdził Amerykanin, na co uradowany Rosjanin zauważył, że to tak samo, jak w Związku Sowieckim, gdzie też każdy może skrytykować amerykańskiego prezydenta". Z żydowską delegacją sprawa wygląda całkiem inaczej; w jej składzie nie ma ani jednego amerykańskiego prezydenta, którego wolno byłoby nam skrytykować, natomiast jest pan Izrael Singer, który może krytykować nas, podczas gdy my jego - już niekoniecznie. Pan Izrael Singer, jeszcze jako sekretarz Światowego Kongresu Żydów, w kwietniu 1996 roku odgrażał się, że jeśli Polska nie zadośćuczyni żydowskim roszczeniom majątkowym, to "będzie upokarzana na arenie międzynarodowej". Późniejsze wydarzenia pokazały, że chyba nie rzucał słów na wiatr, toteż przybył do polskiej stolicy niemal w charakterze triumfatora, przed którym nasi dygnitarze skaczą z gałęzi na gałąź. Taki, dajmy na to, ja uważam, że pan Izrael Singer za tamte pogróżki pod adresem naszego kraju powinien być uznany w Polsce za osobę niepożądaną, ale pewnie właśnie dlatego nie jestem żadnym dygnitarzem. "W Poroninie na jedlinie wiszą gacie po Leninie; kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować" - głosił wierszyk popularny w koszmarnych czasach komuny. Komuny, gadają, już nie ma, ale czyjeś gacie całować trzeba nadal, bo przecież jakaś ciągłość państwowa musi być. Pan Singer, dobry kupiec, to on pewnie coś u pana prezydenta utarguje, a potem wszyscy się złożymy i zapłacimy. Jak bowiem wiadomo, jednym ludziom pieniądze psują charakter, podczas gdy innym przeciwnie - poprawiają. "Na tym się świata ład opiera, że jeden sieje, drugi zbiera" - pouczał Janusz Szpotański w "Towarzyszu Szmaciaku". Z doniesień "Rzeczpospolitej" wynika, iż wśród delegatów pojawił się pogląd, by po zaspokojeniu potrzeb wszystkich firm reprezentowanych w delegacji, wygospodarować jeszcze jakąś nadwyżkę dla Izraela. Dlaczego akurat Izraela, skoro własność została odebrana obywatelom polskim? Okazuje się, że chociaż narody, zgodnie z nieubłaganym prawami dziejowymi, spokojnie sobie zanikają, dzięki czemu na naszych oczach powstaje "jedna rasa - ludzka rasa", to jeśli chodzi o pieniądze, narodowość jak najbardziej liczy się nadal. Naturalnie nie każda, bo co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie, więc zasada ta nie dotyczy narodów mniej wartościowych, których wybitni przedstawiciele nie chcą zrozumieć, iż państwo powinno utrzymywać stosunki i prowadzić negocjacje wyłącznie z innymi państwami, bo w przeciwnym razie zaciąga zobowiązania jednostronne. Któż nam bowiem zaręczy, że po szczęśliwym zainkasowaniu rekompensat, każda z organizacji reprezentowanych w delegacji zwyczajnie się rozwiąże, a potem założy na nowo, pod nieco zmienionymi nazwami i te nowe organizacje znowu utworzą delegację, przed którą nasi dygnitarze ponownie zaczną skakać z gałęzi na gałąź? Jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie, więc nic nam nie pomoże, nawet gdybyśmy zorganizowali demokratyczne referendum. Demokratyczne referendum można bowiem organizować jedynie w słusznej sprawie, a nie w sprawach głęboko niesłusznych. Na przykład słuszną sprawą jest konstytucja eurokołchozu, więc tutaj referendum może być, chociaż oczywiście lepiej, żeby nie było, bo po cóż zaprzątać takimi sprawami głowę całemu ludowi, kiedy wystarczy dogadać się ze starszyzną? Na takim właśnie nieubłaganym stanowisku stanęła "Gazeta Wyborcza" w sprawie autostrady w dolinie Rospudy. Żadnej demokracji dla Podlasiaków być nie może, bo jeszcze zafundowaliby sobie autostradę w miejscu, w którym nawet Andrzej Wajda w odruchu protestu przykułby się do drzewa, oczywiście po uprzednim wyścieleniu go pluszem, a które - kto wie - może Unia Europejska już przeznaczyła na mauzoleum pana red. Adama Michnika? Stanisław MichalkiewiczPublicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME
|
Wyszukiwarka
ASME
Wiadomości
z kraju
| Polacy wypowiadają się przez "policyjnych przedstawicieli" - mówi minister Boni w sprawie ACTA - piątek, 3, lutego 2012 |
| Bestie w Markach - piątek, 20, stycznia 2012 |
Publicystyka
| Sąd skazał krwawego ubeka Jerzego Kędziorę na 4 lata więzienia - Tadeusz M. Płużański - poniedziałek, 6, lutego 2012 |
Mazowsze
TV-felietony
Demokraci na barykadach internetu - Piotr "Vagla" Waglowski, Jarosław Lipszyc, Mirosław Wróblewski i Katarzyna Szymielewicz - paneliści Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu, Warszawa 04.02.2012 - poniedziałek, 6, lutego 2012 |
Demokraci na barykadach internetu - impresja na temat Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu, Warszawa 04.02.2012 - poniedziałek, 6, lutego 2012 |
"...syny" mordują ojców: wersja o katastrofie smoleńskiej coraz mniej prawdziwa - Stanisław Michalkiewicz o wydarzeniach w kuluarach i w świetle rampy "polskiego regionu UE" - wtorek, 31, stycznia 2012 |
NIE dla ACTA! Demonstracja w dniu otwarcia Stadionu Narodowego - niedziela, 29, stycznia 2012 |
Fałszywi obrońcy internautów: Kaczyński, Ziobro, Palikot - głosowali za ACTA! - Stanisław Michalkiewicz o najważniejszych ostatnich wydarzeniach na deskach teatrów krajowego i zagranicznego - piątek, 27, stycznia 2012 |
Ogłaszamy bojkot towarów amerykańskich jeśli USA będą forsowały układ ACTA! - konferencja Kongresu Nowej Prawicy - piątek, 27, stycznia 2012 |
NIE dla ACTA! Demonstracja protestacyjna internautów w Warszawie 24.01.2012 - wtorek, 24, stycznia 2012 |
W sprawie układu ACTA występuję jako człowiek środka, ale rządy w ochronie praw autorskich i patentowych poszły za daleko! - prezes UPR/KNP Janusz Korwin-Mikke o układzie Anti-counterfeiting trade agreement - poniedziałek, 23, stycznia 2012 |
Wybieram Europę Ojczyzn, suwerennych krajów w Unii Europejskiej - poseł Artur Górski z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości - środa, 18, stycznia 2012 |
Unią Europejską, czyli Związkiem Socjalistycznym Republik Europejskich rządzą już nie bandyci, jak to było w Związku Sowieckim, ale "tylko" złodzieje! - prezes UPR/KNP Janusz Korwin-Mikke podczas studenckiej "Debaty sejmowej 2012" - środa, 18, stycznia 2012 |
Krakowscy eksperci na usługach Bonnie i Clyde'a w eksporcie-imporcie polsko-izraelskim - Stanisław Michalkiewicz o najnowszym scenariuszu polityczno-bezpieczniackim - środa, 18, stycznia 2012 |
Zagranica
Notki
wydawnicze / Recenzje
Ciekawostki
o lewicy
PZPR
->SLD/SDPl
UP
Samoobrona
AW"S"
-> PO - PiS
Wiadomości
z UPR
ARCHIWUM
Stare
ARCHIWUM

|