Publicystyka
Antysocjalistycznego Mazowsza
| ANTONI KOPACZEWSKI, SYN "LWA" - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane piątek, 12, stycznia 2007 przez Krzysztof Pawlak |
13 grudnia 1981 r., podobnie jak tysiące działaczy "Solidarności", został internowany. Więziony w wielu miejscach - m.in. Ostródzie, w Pałacu Mostowskich, na Montelupich. Antoni Kopaszewski, twórca i pierwszy przewodniczący rzeszowskiej "Solidarności" aż do końca komuny był represjonowany, pozbawiony możliwości pracy. W wolnej Polsce działacz samorządowy, od wielu lat radny miasta Rzeszowa. 31 sierpnia br. w Gdańsku, podczas centralnych uroczystości 26. rocznicy wydarzeń Sierpnia 1980 r. i powstania NSZZ "Solidarność", prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.On i jego rodzina byli szykanowani praktycznie przez cały okres PRL. Matka, mimo iż ukończyła szkołę handlową, nie mogła znaleźć pracy. Z Państwowego Domu Towarowego w Lublinie została zwolniona, gdy namierzyła ją ubecja. W końcu zatrudniła się w sklepie, dzięki pomocy prezesa Lubelskiej Spółdzielni Spożywców, byłego żołnierza jej męża z czasów niemieckiej okupacji. Kuzyn, uwięziony na zamku w Lublinie, opowiadał o potwornych torturach, krwi na ścianach i dramatycznych napisach w celi. Ojczym był trzymany na Zamku dwa lata, następne trzy spędził we Wronkach, mimo, że był tylko prostym żołnierzem. Ale powód represji był inny. Były odwetem za powojenną działalność "Lwa" - Antoniego Kopaczewskiego, ojca późniejszego przywódcy rzeszowskiej "Solidarności".
Antoni Kopaczewski - syn - zanim rozpoczął działalność związkową - też długo pozostawał bez środków do życia. W końcu, z rodzinnej Lubelszczyzny przeniósł się do Rzeszowa. Pracę znalazł w tamtejszej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Ale tam też zorientowali się, kim jest. Niewiele brakowało, aby trafił do więzienia.
REWANŻ ZA REAKCYJNĄ BANDĘBył 1982 r. Stan wojenny. W rzeszowskich "Nowinach", ówczesnym organie KW PZPR, Ryszard Bereś napisał reportaż z Piask, rodzinnej miejscowości Kopaczewskiego: "Gdy w prasie i programach telewizyjnych zaprezentowano ekstremalne antysocjalistyczne poglądy i działalność przewodniczącego MKR [Międzyzakładowego Komitetu Robotniczego - TMP] »Solidarność« Regionu Rzeszowskiego - Antoniego Kopaczewskiego, tutejsze społeczeństwo skojarzyło te fakty z »wyczynami« osoby o tym samym imieniu i nazwisku, znanej tutaj pod pseudonimem »Lew«. Antoni Kopaczewski »Lew« był bowiem w latach 1944 - 1946 dowódcą bandy WiN, oddziału reakcyjnego podziemia, mającej na swym koncie kilkadziesiąt morderstw, szereg napadów i rabunków, będącej wówczas postrachem dla mieszkańców gminy Piaski i okolicznych wiosek".
Bereś zebrał szereg relacji na temat "bandy terrorystyczno-rabunkowej »Lwa«" i działalności jego syna. I tak, Stanisław Kasprzak, w latach 1945 - 1950 komendant MO w Piaskach, działacz ZBoWiD, mówił: "Z niepokojem i trwogą obserwowałem rozwój wydarzeń w ub. r. Te miesiące niepokojów, których doświadczyliśmy za sprawą takich »działaczy« jak Antoni Kopaczewski - junior, przypominały mi chwilami okres sprzed 36 lat, czasy, gdy byliśmy terroryzowani i prześladowani przez ludzi »Lwa«. Brakowało tylko strzałów. Jak się dziś przekonujemy, i one były wpisane w scenariusz »Solidarności«. Realizację tych awanturniczych i zbrodniczych planów przecięła jedynie słuszna decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego".
Ryszard Bereś przenikliwie zauważał: "Zastanawia mnie duże podobieństwo godła z opisem widniejącym na nielegalnej gazecie "Wolność i Niezawisłość" kolportowanej przez bandę WiN Antoniego Kopaczewskiego »Lwa« (oglądałem ją w archiwum KW MO w Lublinie) z prawie identycznym symbolem umieszczonym na sztandarze Komisji Zakładowej NSZZ »Solidarność« w rzeszowskiej WSK, której głównym założycielem i patronem był przecież Antoni Kopaczewski - junior. Nie sądzę, że stało się to za sprawą cudownego zbiegu okoliczności".
Lucjan Świetlicki, dyrektor Zbiorczej Szkoły Gminnej w Piaskach: "poczynania Antoniego Kopaczewskiego, ekstremalnego przewodniczącego »Solidarności« w Rzeszowie, były próbą odwetu, rewanżu za tamte lata".
Anna Dziedzic, która przez kilka miesięcy prowadziła sprawy kadrowe w rzeszowskiej MKR do końca "zdemaskowała" przywódcę "Solidarności": "Niewątpliwie wszyscy pomniejsi »bogowie« z MKR wzorowali się wiernie na przewodniczącym Antonim Kopaczewskim. Jest to człowiek, którym kieruje mściwość, zawiść, ogromna wściekłość i nienawiść do ustroju, do władzy, do wszystkiego, co pachnie »czerwonymi«".
Antoni Kopaczewski potwierdza: - Zawsze akcentowałem antykomunizm, na prywatnych spotkaniach, manifestacjach. To było we mnie. Gdy widziałem komunistę miałem stany wymiotne, z rozpaczy.
SŁOŃCE DZIWNIE ZACHODZIŁOBył 8 września 1946 r. W Ignasinie nieopodal Piask na Lubelszczyźnie funkcjonariusze UBP z Lublina i Krasnegostawu wsparci przez milicjantów przeprowadzili obławę na Antoniego Kopaczewskiego "Lwa" i jego podkomendnych, ukrywających się na terenie gospodarstwa związanej z oddziałem rodziny Dziachanów.
Antoni Kopaszewski, syn - wspomina: - Miałem wówczas pięć lat. Matka mówiła ojcu, żeby skończył z partyzantką. Ciągle przychodziły informacje o rozstrzelaniach, wywózkach na Syberię. Czułem potworny strach. Któregoś dnia - pamiętam to jak dziś - miałem przeczucie, że stanie się coś złego. Słońce tak jakoś dziwnie zachodziło.
Ppor. Antoni Kopaczewski zginął po kilkugodzinnej walce. Razem z nim poległo pięciu jego żołnierzy. W płonących zabudowaniach śmierć ponieśli także Helena i Stanisław Dziachan wraz z czteroletnią córką Anną. Cztery osoby zostały aresztowane.
Kopaczewskiego i kolegów wydał Władysław Ziętek ps. Kulawy, były żołnierz "Lwa". Po aresztowaniu przez UB nie wytrzymał tortur i zdradził miejsce kwaterowania oddziału.
Reżimowy "Sztandar Ludu" donosił: "PUBP Lublin likwiduje NSZ-towską bandę »Lwa«". Dopiero po dwóch dniach "Gazeta Lubelska" prostowała, że nie była to "banda" Narodowych Sił Zbrojnych, ale WiN. Po zamordowaniu Kopaczewskiego i jego żołnierzy raport do centrali MBP w Warszawie przygotował szef WUBP w Lublinie Franciszek Piątkowski, późniejszy zastępca komendanta obozu w Jaworznie, Salomona Morela.
Antoni Kopaczewski: - Długo nie wiedzieliśmy, co się stało z ojcem. Dopiero po trzech latach dowiedzieliśmy się, że pochowali go przy ul. Unickiej w Lublinie. Ludzie mówili, że przywieźli rąbankę.
ZAMORDOWANY ZA WINDlaczego Antoni Kopaczewski "Lew" musiał zginąć? Ten syn ziemi lubelskiej, przedwojenny absolwent szkoły podoficerskiej w Nisku (rocznik 1918), żołnierz kampanii wrześniowej, potem pierwszej organizacji konspiracyjnej na Lubelszczyźnie - "Baonów Zemsty", a następnie ZWZ-AK w Piaskach, również po wkroczeniu Sowietów nie złożył broni. Po aresztowaniu szefa placówki AK w Piaskach, "Lew" odbudował struktury konspiracyjne i - nie wierząc w prawdziwość amnestii dla żołnierzy niepodległościowego podziemia - jesienią 1945 r. wstąpił do Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Jako zawodowy podoficer był już poszukiwany przez NKWD.
Kopaczewski podporządkował się rozkazom mjr. Hieronima Dekutowskiego, "Zapory", dowódcy zgrupowania WiN - największej antykomunistycznej organizacji na Lubelszczyźnie, jednej z pięciu największych w powojennej Polsce (na tych terenach pozostała ona konspiracją zbrojną). Na Lubelszczyźnie żołnierze Dekutowskiego panowali niemal niepodzielnie.
Oddział Antoniego Kopaczewskiego odpowiadał m.in. za drukowanie antykomunistycznych ulotek i konspiracyjnego pisma "Wolność i Niezawisłość". Walkę z Sowietami i ich polskimi sługusami dane mu było prowadzić tylko przez rok. Potem z rąk UB ginęli kolejni dowódcy lubelskiego WiN - Hieronim Dekutowski "Zapora", Zdzisław Broński "Uskok", Stanisław Kuchcewicz "Wiktor". Ostatni - w październiku 1963 r. - Józef Franczak "Lalek" (
pisaliśmy o nim szerzej na łamach ASME), wydany przez agenta.
WSPÓŁTWÓRCA ROLNICZEJ "SOLIDARNOŚCI"Początek lipca 1980 r. Antoni Kopaczewski wrócił do Rzeszowa z Lublina, gdzie właśnie trwał strajk przeciwko podwyżkom cen żywności i warunkom pracy. - To był powiew wolności. Ludzie wreszcie przestali się bać. Wiedziałem, że to samo musimy zrobić w WSK - opowiada. - W strajku wzięło udział 14 tys. osób. Wysunęliśmy 70 postulatów - przede wszystkim ekonomicznych, sprawy polityczne zeszły wówczas na dalszy plan.
Strajki ogarnęły wiele zakładów w kraju. W Gdańsku, w ramach Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego "Solidarności", Kopaczewski zarejestrował najpierw Komisję Zakładową "S" WSK Rzeszów, a w końcu rzeszowski MKZ i jako jego przedstawiciel został wybrany do Komisji Krajowej Związku. Dużo jeździł po kraju, co zaowocowało m.in. połączeniem zalążków solidarnościowego ruchu chłopskiego w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych. - Ciągle bałem się, żeby to, co robimy, nie zostało przerwane - wspomina.
Styczeń 1981 r. Władze odmawiają rejestracji rolniczej "Solidarności", co wywołało strajki chłopskie. 18 lutego 1981 r. Antoni Kopaczewski, jako jeden z sygnatariuszy, podpisał porozumienie między Komitetem Strajkowym w Rzeszowie, działającym w imieniu Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych a delegacją rządową. Gwarantowało ono m.in.: nienaruszalność chłopskiej własności ziemi, zmianę cen produktów rolnych, emerytury dla rolników.
20 lutego 1981 r. Antoni Kopaczewski, Lech Wałęsa i Bogdan Lis podpisali porozumienie między Komitetem Strajkowym w Ustrzykach Dolnych a przedstawicielami władzy. Do historii rozmowy te przeszły jako porozumienia rzeszowsko-ustrzyckie. Dzięki nim, na początku marca, zarejestrowano Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych "Solidarność".
Podczas obrad Komisji Krajowej "Solidarności" w Rzeszowie Antoni Kopaczewski został wybrany przewodniczącym Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ "Solidarność". Po kilku miesiącach przyszła noc stanu wojennego, represje i działalność w podziemiu.
***
8 września br. w Ignasinie koło Piask na Lubelszczyźnie, przy obelisku, upamiętniającym miejsce śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego "Lwa" i jego podkomendnych zebrali się przedstawiciele lokalnych władz i Instytutu Pamięci Narodowej. Odprawiono mszę świętą. W listopadzie br. Antoni Kopaczewski, pierwszy przewodniczący rzeszowskiej "Solidarności", został wybrany na kolejną kadencję radnym miasta Rzeszowa.
TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKIArtykuł pierwotnie opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska".Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.