Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Dzień Barabasza - Krzysztof Mazur Wysłane niedziela, 9, kwietnia 2006 przez Krzysztof Pawlak

"Co stało się z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie
Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę...."

Zbigniew Herbert

"Niechciany owoc polskiej demokracji" (R. A. Ziemkiewicz, "Rz"), "produkt rozkładu polskiej demokracji" (P. Wroński, "GW") czy "cudowne dziecko polskich mediów" (rzecznik policji P. Biedziak)? - to oczywiście tylko niektóre określenia odnoszące się do A. Leppera i kierowanej przez niego Samoobrony. Od czasu, gdy oceny te zostały przedstawione, Lepper znacznie zmienił swój wizerunek, zmieniły się sądy o nim niektórych jego dawniejszych krytyków, zasadniczo - obecnych polityków PiS i niektórych dziennikarzy obawiających się utraty dobrego mniemania o sobie w oczach Jarosława Kaczyńskiego, vide publicystyka Bronisława Wildsteina w stylu "na dwoje babka wróżyła".


Na jednym z wiodących portali internetowych głównym solenizantem i patronem 11 czerwca został obwieszczony Barabasz. W różnych kalendarzach pod tą datą figurują: Feliks, Leon, Filip, Rodomił i Barnaba. Pewnie nastąpiło przejęzyczenie w stosunku do tego ostatniego, ale będące swoistym signum temporis.
Wat Tyler i Jan Ball, przywódcy powstania chłopskiego w XIV w. w Anglii, G. Winstanley i diggerzy (angielska lewicowa organizacja chłopska działająca w latach 1649 - 1653), Ned Ludd i luddyści (działalność luddystów polegała na niszczeniu maszyn, podpalaniu budynków fabrycznych i niszczeniu gotowych już towarów), J. Cavalier i kamizardowie we Francji, a także okres Wielkiej Trwogi w czasie "rewolucji francuskiej", podczas której uzbrojeni w strzelby, kosy i widły chłopi palili zamki i opactwa, mordowali szlachtę, niszczyli archiwa, Jakub Szela i rabacja galicyjska oraz Samoobrona Leppera - jako różne, bardziej lub mniej demoniczne wcielenia starożydowskich sikkerów.
Gustaw Herling-Grudziński w "Dzienniku pisanym nocą" pisał "...przyśnił mi się Głos, potężny Głos jakby z zaświatów, że nie doceniamy roli Barabasza w historii świętej. Może mi się tylko wydawało, ale słyszałem w tym Głosie ostrzeżenie: istnieje siła, która każe wam jej nie doceniać. (...) Kapłani i podjudzony przez nich lud wiedzieli, dlaczego właśnie on powinien być »uwolniony zamiast Niego« przez Prokuratora Judei".
Czy dzisiejsi sadyceusze i faryzeusze wiedzą, dlaczego w życiu narodu nadchodzą momenty, gdy niektóre osoby zamiast grzać więzienną pryczę, stają sie jedynie pretendentami do ministerialnych gabinetów i najwyższych godności?
"Im większe trudności gospodarcze, im większe bezrobocie, tym większy poziom frustracji i tym większa akceptacja dla Leppera" - pisała "GW", ale Lepper nie mówi i nie proponuje nic innego niż przedstawiciele wielu innych partii, jego populizm czy demagogia nie wykracza poza demagogię innych partyjnych liderów.
Kiedyś dziennikarze pisali wzburzeni, gdy Lepper nazywał Kwaśniewskiego leniem i pasożytem, Balcerowicza - ekonomicznym analfabetą, a Cimoszewicza - kanalią. Dzisiaj o łże-elitach i lumpenliberalizmie mówi w sejmie lider partii rządzącej, a Lepper jako wicemarszałek udziela w sejmie głosu ekonomicznemu analfabecie.
Tzw. judaszki będące kiedyś domeną Samoobrony są nadal praktykowane, słomianą kukłę Judasza, którą w Wielki Czwartek włóczono, a "na koniec to się rozsypywały te śmiecie, te wory, to wyciągali do rzeki i tam go podpalili, spalili i tylko samą głowę wzięli na drugi rok, na tę formę, żeby krawiec uszył tę formę tej głowy, a resztę to topili" (za miesięcznikiem "Midrasz"), zastąpiły inne kukły, chociaż obrzęd pozostał niezmieniony.
"Zwolennicy Samoobrony przynieśli transparenty (...), a także kukłę. Jedni mówili, że to kukła Millera inni, że Balcerowicza" (relacja z protestów Samoobrony z 25 czerwca). "Tu protestujący związkowcy spalili kukłę ministra pracy" (doniesienia prasowe z 04.2002), "protestujący spalili kukłę przedstawiającą prezydenta George'a W. Busha" (10.2001), "demonstranci spalili kukłę przedstawiającą Jelcyna" (02.2001), "związkowcy z »Sierpnia '80« (...). Spalili kukłę Krzaklewskiego" (05.2000), "hinduscy nacjonaliści spalili kukłę Jana Pawła II" (12.1999), "Związkowcy spalili kukłę szefa tego resortu Janusza Onyszkiewicza" (11.1999)... Jak widać: forma ta sama, tylko co chwilę jakiś inny "krawiec szyje tę formę tej głowy".
A dzieje się tak, gdyż, jak przed wiekami pisał Polibiusz, jeśli "...życie prywatne staje się zbytkowniejsze, a dusza obywateli ogarnia większe niż przystoi ambicje piastowania rządów i innych zamysłów. (...) Tę zaś zmianę wyzyska lud, jeżeli wskutek chciwości jednych będzie się uważał za pokrzywdzonego, a przez pochlebiającą mu ambicję drugich da się unieść dumie. Wtedy rozsierdzony i folgując tylko namiętności we wszystkich obradach, nie zechce już słuchać przełożonych ani nawet równe mieć z nimi prawa, lecz zapragnie wszystko, lub jak najwięcej, sam posiadać. Gdy dojdzie do tego, przybierze wprawdzie ustrój państwa najpiękniejszą nazwę, tj. wolności i demokracji, w samej jednak rzeczy stanie się najgorszym, mianowicie ochlokracją".
Co nastąpiłoby, gdyby partia Samoobrony rządziła, czy "ochlokracja, państwo "oligarchii" manipulującej wiecami, wieczny bałagan z rządami tłumu, nieustanna bijatyka wszystkich ze wszystkimi"? Chyba raczej to, co przydarzyło się mieszkańcom miasteczka Nijar w pobliżu Almerii i co opisuje Ortega y Gasset w "Buncie mas". We wrześniu 1759 r. z okazji objęcia tronu przez Karola III mieszkańcy miasteczka najpierw urządzili pijacką orgię, następnie opróżnili miejskie spichlerze ("zasłaniając się immunitetami, posłowie Samoobrony wysypali na tory niemiecką pszenicę z czterech wagonów"), potem miejską kasę, a na końcu pozbyli się własnych zapasów żywności i zboża, niszcząc tym samym w ciągu kilkudziesięciu godzin podstawy swojego ekonomicznego bytu - "z przywiązania do życia stracili rację bytu". Ortega y Gasset konkluduje, że "masa, jaka bądź (...) pozostawiona sama sobie, ma zawsze skłonność - z chęci życia - do niszczenia podstaw własnej egzystencji".
Najtrafniej ewolucję stylu sprawowania rządów przedstawił W. Łysiak, pisząc ("Flet z mandragory"), jak to kolejno władzę sprawowali: król, cywile, generałowie, pułkownicy, majorowie, kapitanowie, aż "dopiero kiedy po władzę sięgnęli kaprale, ich przedstawiciel (...) w wojskowej koszuli rozpiętej głęboko. (...) Przez długą chwilę stał przed kamerą. (...) W końcu zbliżył do obiektywu swą wielką siną piąchę i wygłosił (...) - Uuuuuuch, k..wa wasza mać!!!". Szybko zbliżyliśmy się do rządów kaprali.
Niezależnie od okoliczności patrząc na - mimo pozorów luzu - spiętą sylwetkę przywódcy Samoobrony, jego twarz, na której wrażenie tępoty miesza się z arogancją, ale i gdzieś głębiej skrywanym strachem, gdy słychać jego skrzekliwy głos, ale przede wszystkim widząc jego determinację w zdobyciu władzy i niewrażliwość na jawne oznaki wzgardy i niechętne sygnały nawet ze strony potencjalnego koalicjanta - zawsze kojarzy się to z ostatnimi zdaniami znakomitej powieści Jamesa Clavella: "Zostały tylko owady. I szczury (...) Wiele ich padło, bo ci którzy je schwytali, zapomnieli o nich. Ale najsilniejsze żyły nadal. Adam żarł pazurami siatkę, żeby przedrzeć się na drugą stronę, do jedzenia. Rzucał się na nią i szarpał z tą samą zawziętością, z jaką robił to niezmiennie od dnia, w którym go zamknięto. I wytrwałość jego została nagrodzona. Ścianka klatki puściła. (...) Bo Królem był zawsze najsilniejszy (...). Królem wśród szczurów".

Krzysztof Mazur

Publicystyka Krzysztofa Mazura na ASME


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME