Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Towarzysz Lepper wspólnym kandydatem na "prezia" stolycy zgodnego obozu PiS-SLD-SdPl-UP... "demokratów"... PO... Instytutu Schillera...! Wysłane poniedziałek, 27, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak

Niespełnione marzenia są częstym źródłem wielu zgryzoto oraz niepokojów sennych, dlatego powinno się czynić wiele, by uniknąć nadmiernej koncentracji żółci w zdrowym ciele, którym kieruje wesoły i pewny siebie duch. Ta zdroworozsądkowa konstatacja na pewno towarzyszy podejmowaniu znaczącej liczby decyzji w światku obrotowej sceny politycznej rodzącej się w bólach Rzeczpospolitej numer już czwarty. Nie zostanie też pominięta przez Wysokie Układające się Strony przy niechybnym zawiązywaniu kolejnej koalicji - być może teraz już rządowej pomiędzy prawicawą formacją Prawo i Sprawiedliwość a wywodzącą się - wydawałoby się - z zupełnie innych, mrocznych rejonów bez-myśli politykierskiej Samoobroną, której szeregi wypełniają towarzysze z PZPR-erii sortu trzeciego.
Ponieważ po stronie "solidarnościowej" trwają niezrozumiałe dla sporej części obserwatorów desek scenicznych wahania i krygacje przed podpisaniem aktu małżeństwa, spieszymy ze zgrabnym - w naszym mniemaniu - rozwiązaniem dylematu o marzeniach wypełniających głębiny dusz kreatorów współczesnej polityczki rodem z PiS, co to chciałby nadal rządzić, sztukując swe pochodzenie rodowodem z ekipy przedwrześniowych sanatorów ówczesnej II Rzeczypospolitej, później Armii Krajowej, a w końcu - "tradycji Solidarności", czyli niezłomnej walki o Najjaśniejszą - i rodem z jakuboszelowego panoptikum, które z wytężeniem czeka na swój czas chwały i "godnego miejsca w rządzie" (za WP).
Otóż przed kilkunastoma godzinami usłużne publikatory doniosły o zawiązaniu pewnego rodzaju sojuszu w łonie miotu post-PZPR-owskiego, jakim jest Unia Pracy, Socjaldemokracja Polska oraz "ezelde" w ramach zwierania zwier.., tj. szeregów przed wyborami samorządowymi w stolicy, czyli walki o prezydencki stołek w Pierwszym Ratuszu Polski. Chwilowo także tam trwają drobne niesnaski, gdyż jedni proponują szlachetnego niegdysiejszego subiekta dżinsowego z minionych Domów Centrum, czyli tow. Borowskiego primo voto Bermana, co jest słuszną koncepcją, jak mawiał zaangażowany reżyser Zagajny, gdyż wsparła Go wcale oczekiwanie sama "Gazeta Wyborcza" (no, a jak wsparł kogoś ten tabloid, to..!), zaś inni suflują uczynnie szczerego do bólu, uczciwego socjalistę Ryszarda Bugaja, który swoim rodakom miejskim nieba (!) by przychylił, pod warunkiem, że wpierw by je zasekwestrował towarzysz komornik. Z całą pewnością tzw. lewica ma istotny kłopot w doborze jej jedynego reprezentanta w warszawskim kastingu, gdyż aktorzy mają swoje od lat znane mankmenta, na jednego krzywo spod łba spoziera towarzycho wyrośniętych spadkobierców "dobrotliwego wujka Mietka" oraz "szlachetnego" Franciszka z byłego PRL-owskiego MSW lat 60. ub. wieku, zaś drugi nie wzbudza wielkiego entuzjazmu wśród nomenklaturowo urządzonych wyjątkowo dostatnie przez okres "transformacji ustrojowo-gospodarczej" towarzyszy krezusów "przedsiębiorczych", chwilowo reprezentowanych przez "loże" kapitałowe z Pałacu Lubomirskich.
Wyjściem pośrednim, takim "środkowym" byłaby kandydatura wywodzącego się przecież tych samych oparów i szuwarów tow. A. Leppera, który stanowi jeszcze siłę daleko przewyższającą stan elektoralny obu wcześniej inkryminowanych kamratów w socjalistycznym dziele.
Nie od rzeczy będzie w tym miejscu zwrócenie uwagi na ożywioną życzliwość pozostającej na razie w cieniu tych układów Platformy Obywatelskiej, która mając niejaki kłopot z prącym ponownie do konfitur stołecznych minionym prezydencikem Piskorskim Pawełkiem - zawsze będzie mogła ze spokojnym sumieniem poprzeć tę wybitną osobowość kandydacką, twierdząc nie bez słuszności, że "nie tylko wszak u nas trafiają się..."...
Dla socjalizującej "niepodległościowo", a więc - nomen omen, jak niemal tow. Ziuk! - partii PiS byłoby te rozwiązaniem honorowym wyjściem z kłopotów, bo wskazując na odbytą niedawno drogę do najwyższego stolca Najjaśniejszej przez JE Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który po 10-leciu arcyżenujących "rządów'" diskopolowego przebierańca w roli Pierwszego reprezentanta Wszystkich UB-eków jawi się niemal z godnością boską, a przynajmniej - z przyzwoitością na tym urzędzie - będą jej przedstawiciele dyskretnie wskazywać żądnemu zaszczytów warchołowi szosowemu wcale nie mirażową perspektywę usłanej różyczkami (symbol wszak socjaldemokracji w całej postempowym eurokołchozie) drogi do wyśnionego celu. Podrzucenie tow. Leppera jego kamratom ze wspólnego korzeniowo obozu oddali też obraz Polski widoczny bez mącących filtrów medialnych ze wszystkich stron świata naszego państwa, gdzie etosiarsko koronujący się na jedynego spadkobiercę tradycji niepodległościowej Populizm i Socjalizm, które to pojęcie zostało wynalezione i rozpowszechnione przez naszą witrynę już przed wieloma laty (archiwum służy), byłby postrzegany jako dorównujący poziomem formacji byłych władców PRL, nobilitujących do rangi najwyższych urzędów (ale właściwie czy to jest wywyższenie?) osobników o ewidentnych trudnościach w przestrzeganiu prawa. Tow. Olek "Disko-prezio" mógł sobie w ostatnich godzinach sprawowania urzędu w Pałacu Namiestnikowskim ułaskawić kumpla z Jego przestępczej ferajny, bo to jest właściwy styl zachowania tamtego obozu, funkcjonariusze PiS zdają się silnie jednak dryfować w tym samym kierunku, co może być dla niektórych zagranicznych obserwatorów zaskoczeniem, a z całą pewnością będzie dla wielu post(?)komunistów chwilą cennej satysfakcji, że "oni" wcale nie są lepsi, a właściwie to "...myśwa som jak jedna rodzina"...

Tak więc: jak w przysłowiu, i wilk cały, i owca usatysfakcjonowana pożyciem małżeńskim... W odwodzie kandydackim zawsze pozostanie "psychiczny" niedoszły "prezio" warszawski Marek Balicki - także z PZPR, bo w końcu ktoś z odpowiednim doświadczeniem musi dbać o stan dusz kompletnie już zagubionego, wręcz ustabilizowanego do imentu elektoratu PiS, LPR, Samejbrony, "ezelde", "demokratów.il", PO...
Jak to mawiałaby warsiawska ulica, gdyby nie tow.tow. socjaliści Hitler i Stalin - jak już taki bajer - to na full!:
"Bo wszyscy Polacy, to jedna rodzina/ Starszy czy młodszy chłopak czy dziewczyna...!".

Krzysztof Pawlak


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME