Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Demokratyczne państwo interpretacji prawa - Krzysztof Mazur Wysłane poniedziałek, 27, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak

Spory dotyczące interpretacji konstytucyjnego terminu podpisania ustawy budżetowej przez prezydenta ucichły głównie z powodu podpisania ustawy przez Lecha Kaczyńskiego. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w przypadku rozwiązania sejmu, tzw. konstytucjonaliści zasypywaliby się obecnie wzajemnie sprzecznymi interpretacjami w tym zakresie, tak jak to miało miejsce np. w sprawie czynności maklerskich byłego marszałka Cimoszewicza.

Dzisiejsze praktyki związane z taką interpretacją ustawowych zapisów, jaka akurat odpowiada określonym stronom procesu, stały się już pewnego rodzaju standardem, wydaje się, że doszliśmy do takiego etapu rozwoju państwa prawa, w którym nawet najbardziej oczywiste znaczenie określonego przepisu może zostać podważone i zinterpretowane po swojemu. Oto w momencie, kiedy po raz kolejny zaczęły trzeszczeć podstawy tzw. paktu stabilizacyjnego, PiS-owscy liderzy po raz kolejny zaczęli wyciągać straszaka w postaci przyśpieszonych wyborów - "Dlatego też z nami niech partie się liczą, /Bo my dzisiaj górą! I dobrze! I byczo!", z tym, że aby straszenie mogło dać lepsze efekty, to i rekwizyty muszą ulegać ewolucji, dlatego też obok wizji nowych wyborów wyciągnięto pomysł zmiany ordynacji wyborczej. Zaproponowano mianowicie tzw. ordynację mieszaną, czyli proporcjonalno-jednomandatową, która nie dość, że utrzymywałaby próg wyborczy, to jeszcze faktycznie podnosiłaby ten próg, gdyż system jednomandatowych okręgów wyborczych jest systemem większościowym, a więc całkowicie eliminującym kandydatów, nawet tych, którzy uzyskują 49,99 proc. ważnych głosów. Ordynacja taka dla partii typu PSL czy LPR, dla których poparcie oscyluje wokół granicy progu wyborczego, oznaczałaby w praktyce wyeliminowanie z politycznej gry, a dla partii typu Samoobrona, mającej mało ideowy elektorat i zróżnicowane poparcie w określonych regionach kraju, w dość prawdopodobnym scenariuszu skutkowałyby uszczupleniem reprezentacji parlamentarnej.
Tym, co do niedawna stanowiło główną przeszkodę w zmianie prawa wyborczego, była konstytucja, jak wiadomo - konstytucja jest obecnie taka sama jak kilka lat czy kilkanaście miesięcy temu, ale nagle jakby ręką odjął: jej przepisy stały się bardziej przyjazne projektowanej ordynacji. Nagle okazało się, że dla przeprowadzenia chcianych projektów wystarczy coś w rodzaju prowizorium konstytucyjnego albo po prostu inna wykładnia obowiązujących przepisów. I tak jak poprzednio, znawcy problemu podzielili się na tych, którzy nie widzą sprzeczności ustawy zasadniczej z proponowanym systemem proporcjonalno-większościowym oraz na tych, którzy straszą prawdopodobnym odrzuceniem takich zmian przez TK. "Więc pierwszy z wariatów na podium wszedł blondyn, I mówił, że radio, że prasa, że Londyn... Gdy blondyn zszedł z podium, na podium wszedł łysy/ I mówił: - Poznaliśmy wszystkie kulisy".
Jakich więc argumentów używają "blondyni" i "łysi"? Prof. Wieczorek z UW twierdzi, że "…konstytucja nakazuje, by wybory były w całości proporcjonalne, a ordynacja mieszana kłóciłaby się z tym przepisem", zapominając przy tym wytłumaczyć, że konstytucja również nie wspomina o progu wyborczym, a przecież wystarczyłoby, aby podnieść ten próg do 15 proc. i… mamy system dwupartyjny. Czy 15 proc. to znowu tak dużo, może być 5, to mogłoby i 15, wszak dlaczego 5, a nie 4, 5, a nie 7 itd.? Ale co tam tak subtelne dywagacje "podprogowe", skoro inny utytułowany profesor Działocha z Wrocławia uważa, że wprawdzie ordynacja większościowa naruszałaby konstytucję - ale ordynacja mieszana pozostawiałaby porządek konstytucyjny nienaruszony. Czyli jajeczko częściowo znakomite w dekadzie ptasiej grypy jest bytem jak najbardziej uzasadnionym. "Panie ministrze spraw wewnętrznych!/ Może pan ze mnie zrobić jajko na miękko - ale ja muszę się wywnętrzyć...".
Ciekawe tylko, czy gdyby trzy czwarte posłów wybierano w systemie JOW, a pozostałych według dotychczasowych przepisów - to taka konstrukcja prawna wykraczałaby już poza przepisy ustawy zasadniczej czy jeszcze nie, a jeżeli nie to gdzie należałoby taką granicę wyznaczyć? Najdalej idącej odpowiedzi udzielił prof. Przystawa, który powołując się - jakżeby inaczej - na opinie konstytucjonalisty Bernarda Owena aż z Uniwersytetu Paryskiego, stwierdził, że tenże paryski konstytucjonalista, powołując się z kolei na innych europejskich konstytucjonalistów, uważa, iż "zasadę proporcjonalności można interpretować jako zasadę proporcjonalnego rozdziału mandatów na jednostki terytorialne". Ale skoro konstytucyjny zapis o wyborach proporcjonalnych mógłby oznaczać proporcję mandatów do np. liczby ludności, to tym samym okręg jednomandatowy były takim okręgiem, w którym ta proporcja wynosiłaby jak jeden mandat do x wyborców. Quod est absurdum, ale i równocześnie quod erat demonstrandum. A to oznaczałoby, że niezależnie, jaki system wyborczy zostałby wprowadzony, to z pewnością nie byłby sprzeczny z konstytucyjną proporcjonalnością. Osobiście bardzo mi się taka interpretacja podoba, gdyż przez analogię - możliwym byłoby inne wyinterpretowanie zasady tajności, równości i powszechności prawa wyborczego, a może i konstytucyjnej zasady "demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasadę sprawiedliwości społecznej". Wszak jak pokazano na kilku przykładach powyżej, prawo zależy od jego interpretacji, a jeżeli braknie interpretacji, to pomoże np. medycyna, jak pokazuje przypadek Miloševica. Jak więc widać, z trzech członów definiujących nasz najlepszy ustrój, prawo oznacza taką interpretację litery, jaka komu się w danej chwili podoba, ale i z ideą państwa nie jest chyba najlepiej.
Oto prof. Cezary Józefiak pisząc w "Rz" o konflikcie rząd - UniCredito, pyta niby retorycznie: "Jeśli pozostawić odpowiednim organom rozwiązanie sporu prawnego, pozostaje pytanie, czy jest jakieś uzasadnienie ekonomiczne trzymania się klauzuli umowy prywatyzacyjnej z 1999 r.?". Po czym, aby nie było wątpliwości, natychmiast odpowiada: "Moim zdaniem, takiego uzasadnienia nie ma". Pytanie tylko czy o wypełnianiu postanowień umowy ma decydować uzasadnienie ekonomiczne, skoro jedna ze stron, w tym wypadku polski rząd, nie chce takiej zmiany warunków umowy, jakie jednostronnie podyktowała druga strona - zagraniczna instytucja finansowa, za którą ujmuje się brukselska administracja, znana ze swojego... umiłowania do wolnorynkowych reguł. Po co w takim razie państwo, skoro nie może ono chronić interesów narodowych, nie może bić własnej "monety", ani pozwalać jej bić innym podmiotom, prawo stanowione przez instytucje tego państwa jest wtórne wobec prawa innej ponadpaństwowej instytucji etc.? W takim rozumieniu państwo jest chyba jedynie po to, aby zdzierać podatki i futrować nimi kieszenie bankierów trzymających rządowe obligacje oraz dbać, by nie rozprzestrzeniała się homofonia i ptasia grypa. Tak oto wygląda konstytucyjna idea "państwa prawa".
A co do demokracji, to okazuje się, że cenzus pięcioprocentowego progu wyborczego okazał się również niewystarczającym gwarantem systemu dwupartyjnego, a przecież nie na darmo wszystkie postępowe media usiłują nas przekonywać, że byłoby trendy, gdyby były góra dwa światopoglądy, ludzie głosowali na dwa ugrupowania, a na rynku były dwa banki. Byłby prawdziwy pluralizm, byłaby partia rządząca i opozycyjna (nie to co na Białorusi), no i UOKiK miałby uzasadnienie swojego bytu.
O ile pakt stabilizacyjny były stabilniejszy gdyby został zawarty pomiędzy Kaczyńskim, Gosiewskim i Dornem lub pomiędzy Rokitą, Tuskiem i Komorowskim! A ileż to zachodu sporządzić kilka opinii wybitnych konstytucjonalistów, które wskazywałby, że zwycięskie ugrupowanie bierze 75 proc. mandatów, drugie w kolejności resztę i że takie rozwiązanie jest nie tylko zgodne konstytucją - ale i z poczuciem praworządności, którego ideałem przechowywanym w tradycji niczym wzorzec metra będzie postawa naszego "bankiera roku" na posiedzeniu Komisji Nadzoru Bankowego. Najważniejsze, aby były proporcje... Być może, gdy najwybitniejsze umysły prawnicze wyinterpretują wreszcie kompromis w sprawie prezesa NBP i UniCredito oraz ustalą, kto naruszył prawo, a właściwie poczucie praworządności Leszka Balcerowicza, to wtedy może i wspomniane niedopatrzenie w ordynacji wyborczej da się również jeszcze wyprostować?

Krzysztof Mazur

Publicystyka Krzysztofa Mazura na ASME


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Deregulacja dla prawie wszystkich zawodów! - Janusz Korwin-Mikke o pomyśle ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina podczas konferencji prasowej przed MS 21.05.2012 - poniedziałek, 21, maja 2012

Sprawiedliwość a sprawiedliwość społeczna - Janusz Korwin-Mikke o różnicach między tymi pojęciami - sobota, 19, maja 2012

Epidemia praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, choć NATO ma nas w... - Stanisław Michalkiewicz o kolejnych objawach recydywy czasów stanisławowskich w obecnej PRL-bis - piątek, 18, maja 2012

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008