Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Mieszana ordynacja wyborcza - czy jej chcemy? - Jerzy Gieysztor Wysłane sobota, 25, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak

Na łamach "Niedzieli" z dnia 6.06.2005, tekstem "Czas na Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW)", przypominałem znane z dotychczasowej praktyki patologie ordynacji wyborczej tzw. proporcjonalnej i konieczność wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu.
Tymczasem wybory 2005 przeprowadzono wg ordynacji dotychczasowej, co kolejny raz obniżyło wyborczą frekwencję, tym razem do poziomu już tylko 40 %.
Co gorsze, od jesiennego głosowania jesteśmy też świadkami politycznego pata, rezultatu ordynacji wyborczej, która jeszcze nigdzie na świecie nie pozwoliła jednej partii uzyskać większości pozwalającej na samodzielne rządy. Nawet oponenci przyznają, że dla wyłonienia takiej większości, zdolnej do samodzielnych rządów - a za tym i ponoszenia pełnej za te rządy odpowiedzialności - konieczne jest przeprowadzenie wyborów w JOW.
I chociaż konieczności wprowadzenia JOW nie da się pozamiatać pod dywan, to ten postulat przez czołowych uczestników polskiej sceny politycznej jest ciągle traktowany instrumentalnie. Świadczy o tym ponownie lansowana propozycja wprowadzenia tzw. mieszanej ordynacji wyborczej. Nota bene, już raz odrzuconej przez Sejm. Zakłada ona partyjną nominację połowy ilości posłów, a warunkowany partyjną zgodą wybór drugiej połowy w okręgach jednomandatowych. To rozwiązanie pozbawia wyborców jakiegokolwiek wpływu na wybór posłów w części partyjnej, a w części jednomandatowej, zdobywcom większości głosów nie gwarantuje mandatów. Okręgi jednomandatowe byłyby więc tylko listkiem figowym, nie posiadającym znaczenia innego niż osłona wyborczej farsy. Nawet w porównaniu z obecną ordynacją byłoby to cofnięcie się na drodze budowania demokracji i nie zapewniłoby uzyskania w Sejmie większości, niezbędnej do samodzielnych rządów. A jednocześnie ideę JOW skompromitowałoby w oczach mniej uświadomionych.
Ordynacja mieszana nie posłuży więc ani obywatelom, ani ich państwu, ale tym, których wypowiedzi nagłaśniane przez media przedstawiają ordynację mieszaną, jako „kompromis, posiadający szansę realizacji”. Tak więc, dla utrzymania partyjnego przywileju sterowania wyborami, instrumentalnie traktowane jest także prawo: mieszaną ordynację przedstawia się jako rzekomo jedyną, której wprowadzenie nie wymaga zmiany Konstytucji. A samą Konstytucję interpretuje się w zależności od potrzeb partyjnych przywódców.
I tak, kiedy wymagała tego aktualna taktyka to, 12 kwietnia 2001 roku, 57 posłów (w tym wielu prominentnych) zaskarżyło w Trybunale Konstytucyjnym ordynację tzw. proporcjonalną, jako sprzeczną z Konstytucją, pomimo, że dzięki niej sami zostali posłami. Gdy ustały taktyczne powody, wniosek do TK wycofano (jego uzasadnienie, dostępne w sejmowym archiwum, jest zbieżne z argumentacją zwolenników JOW).
Ale przede wszystkim, jako niekonstytucyjną, chcieliby widzieć jak najdłużej ordynację w pełni jednomandatową pomimo, że zapewnia ona wynik wyborów bardziej proporcjonalny niż tzw. proporcjonalna.
Poszukując rozwiązania optymalnego, przywołajmy rozumowanie oparte na zasadach uniwersalnych:
Jeżeli ordynacja ma służyć wybieraniu przedstawicieli Narodu do działania na rzecz dobra wspólnego, a to działanie - jak każde, z wypełniających przykazanie miłości - warunkowane jest odpowiedzialnością, to skutkowanie odpowiedzialnością powinno być podstawową miarą oceny przy porównywaniu różnych rodzajów ordynacji.
Przypomnijmy, że największą odpowiedzialność posłów przed wyborcami zapewnia ordynacja jednomandatowa.

Jerzy Gieysztor

Wrocław, 24.03.2006 r.

Autor jest jednym z promotorów Obywatelskiego Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Witryna ASME Antysocjalistycznego Mazowsza jest najstarszym serwisem w Sieci - oprócz witryny tematycznej JOW - propagującym ideę JOW


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME