Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Szwecja/USA: Afery, aferki z obu stron sceny politycznej Wysłane sobota, 4, marca 2006 przez Krzysztof Pawlak

Kraj naszych północnych, zabałtyckich sąsiadów jest od początków minionego wieku kojarzony wyłącznie z państwem opiekuńczym, wyrosłym w duchu lewicowej ideologii wszechwładnego państwa, nieustająco czuwającego nad swym poddanym od kołyski po grób na kiedyś luterańskim cmentarzu, dzisiaj - w spalarni zwłok, zwanej krematorium. Jest to terytorium zarządzane- co powoduje niezmienny ból zębów u tzw. monarchistów - formą rządów niby-królewskich, w rzeczywistości wszechwładna demokracja stosowana totalnie.
I w niej co jakiś czas okazuje się, że ludzkie instynkty pierwotne, związane z nieprzepartą chęcią posiadania, biorą górę nad nieubłaganym dla wyznawców "zmiatającego przeszłość parowozu dziejów" dialektyki historycznej, postępem komunistycznym. Z racji małej obecności w życiu politycznym Szwecji prawicowych ruchów - muszą w swej przeważającej sile występować wśród przedstawicieli zarówno Zewnętrznej jak i Wewnętrznej Partii, co unaocznił czytelnikom swego dzieła "Rok 1984" w postaci bohatera Winstona Smith, George Orwell aka Eryk Artur Blair.

Gazeta "Rzeczpospolita" przyniosła w swym wydaniu z 28 lutego 2006 r. relację swej korespondentki ze Sztokholmu, ukazującą typowe traktowanie lewicowo zorientowanych osobników "wspólnego, społecznego majątku", w tym konkretnym przypadku działacze ze szwedzkiej Federacji Związków Zawodowych i z partii socjaldemokratycznej przyznawali sobie przed 2004 r. atrakcyjne mieszkania i domki letniskowe, przeznaczone przez fundacji Anny Johansson-Visborg dla kobiet z niskimi dochodami.
Zamysł fundatorki polegał na udostępnieniu mieszkań z rabatem na czynsz robotnicom, które niewiele zarabiają. 30 proc. lokali miało być przeznaczone dla pracownic przemysłu spożywczego. Czynsz w pozostałych mieszkaniach miał być ustalany na warunkach rynkowych, a zysk z wynajmu przeznaczany na działalność fundacji - stypendia na edukację i zasiłki dla kobiet. Jak widać, jest to realizacja chrześcijańskiej dobroczynności, a więc ogólnie szczytny cel, godzien poparcia w każdych warunkach. Wszystko działoby się zapewne dobrze, gdyby nie.. pośrednictwo w przedsięwzięciu właśnie związków zawodowych i prominentów socjaldemokracji - ugrupowania werbalnie dbającego o nieustanną poprawę materialnych warunków życia swych wyborców. Była przewodnicząca rady nadzorczej fundacji załatwiła co najmniej cztery mieszkania dla siebie i swoich dzieci. Jej dzieci dostały także kredyty dla personelu i stypendia, a nawet zatrudnienie w fundacji. Można by raczej spodziewać się, że powinna być to typowa dla raczej prawicowo zorientowanych ideowo dbałość o przyszłość progenitury. Lewak, lewicowiec powinien w zasadzie oddać swe potomstwo na wychowanie państwowym instytucjom, tak jak radziła to towarzyszka Kołłątaj i inni zwolennicy "wolnej miłości". Szwedzka fundacja dysponuje też wypoczynkowymi domkami letnimi dla podobnych celów, nimi też zainteresowali się towarzysze socjaldemokraci i związkowcy. Najbardziej atrakcyjny domek z własną plażą i molo zagarnął sekretarz fundacji i rzecznik Federacji Związków Zawodowych. Przez ponad dziesięć lat za roczny wynajem płacił 7500 koron (ok. 2900 zł), przy rocznych dochodach wynoszących ok. 253 tys. zł. Niektóre domki przerobiono na obiekty konferencyjne i sale, w których urządzano przyjęcia dla kierownictwa Federacji Związków Zawodowych. Wyszło także na jaw, że kierownictwo fundacji Anny Johansson-Visborg i związanej z federacją związków spółki Annebergs Utbildnings AB ma w planach sprzedaż działek należących do fundacji. Miały tam powstać ekskluzywne mieszkania własnościowe. Analogiczną sytuację można było zobaczyć w naszej stolicy lat 80. ub. wieku, kiedy powstawało osiedle zwane uprzejmie przez warszawską ulicę "Zatoką Czerwonych Świń" - przy drodze do Wilanowa, dzisiaj południowe tereny, najbardziej ekskluzywne i najdroższe grunty na granicy miasta i suburbalnych miasteczek, są wykupione przez establiszmęt komunistyczny i post(?)komunistyczny byłych wielkorządców PRL-owskiego folwarku. Wygląda na to, że najszybsza droga do zdobycia indywidualnego bogactwa i zabezpieczenia materialnego rodziny wiedzie wciąż przez aparat partyjny spadkobierców tow. MELS-a, zwyczajowo - z pogwałceniem wszelkich kodeksów prawa. Czyli - bolszewizm w czystej postaci.

Trochę inaczej, bo jak spadać - to z wysokiego konia, wedle popularnego porzekadła - dzieje się w USA, gdzie kongresmen z Partii Republikańskiej 64-letni Randy "Duke" Cunnigham, zmuszony w zeszłym roku do oddania mandatu poselskiego, otrzymał mimo zaawansowanego wieku, kłopotów ze zdrowiem i okazania skruchy - maksymalny wymiar kary, czyli spędzi na koszt podatników 10 lat pod kuratelą służby więziennej. To najwyższy zasądzony wymiar kary od 40 lat, na który "zasłużył" parlamentarzysta północnoamerykański. Były kongresmen zgromadził przez wiele lat swego posłowania domy, jachty, luksusowe samochody i antyki o łącznej wartości 2,4 mln dol., co stanowiło "wynagrodzenie" za ciężką rolę "lobbysty" firm sektora obronnego, pilnującego zamówień rządowych i umiejętne kierowanie ich we właściwym kierunku oraz inne zakazane prawem Stanów Zjednoczonych usługi i świadczenia. W "polskim regionie UE" jak na razie właściwie tylko jeden "lobbysta", związany z poprzednim obozem rządzącym, post(?)komunistów pod wodzą kamrata Leszka Muellera (pisownia europejska nazwiska), Marek Dochnal spędza przymusowe wakacje na koszt regionalnych podatników, lecz jego los jest póki co mało znany...
Partia Republikańska nie ma dobrej passy w ostatnich latach - trwa śledztwo w sprawie lobbysty Jacka Abramoffa, w którą uwikłanych jest kilku posłów, a w Teksasie toczy się proces Toma DeLaya, byłego przywódcy większości republikańskiej w Kongresie, któremu zarzuca się pranie brudnych pieniędzy.
Dla "wyrównania" amerykańskich proporcji w zawodach siłowych z nienasyconym nigdy i nigdzie urzędem podatkowym, trwającym od momentu utworzenia urzędu celno-podatkowego, warto przypomnieć, że w 2002 roku za przyjmowanie łapówek skazany został pochodzący z Ohio James Traficant, który wcześniej przeszedł z Partii Republikańskiej do Demokratycznej, a w 1988 roku karę ośmiu lat więzienia otrzymał Mario Biaggi, Demokrata z Nowego Jorku za wymuszenie prawie 2 mln dol od firm sektora obronnego.

Wspominając szczytne zapewnienia prominentów "prawicawego" ugrupowania PiS z czasów zeszłorocznej kampanii wyborczej o szczególnym nadzorze własnych szeregów w nadziei ustrzeżenia ich czystości względem zasad etycznych i bezwzględnej walce z przejawami łamania Prawa na terenie całego podległego jego rządowi terytorium, na szczęście coraz szybciej ujawnianymi przez "w miarę niezależne" merdia - dobrze mieć w pamięci te i inne przykłady z obu stron barykad politycznych szerokiego świata.
Bo o innych polskich ugrupowaniach parlamentarnych, ich nieustających sojuszach "ezelde" (nasz maleńki rejestr "korzyści" postkomuszych) - PO (powracający "układ warszawski" z Pawełkiem Piskorskim na czele) - (nasz maleńki rejestr "korzyści" PZPR-owców trzecioligowych) Samoobrona i coraz bardziej niezrównoważonej politycznie LPR - to już hadko pisać...


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME