Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Poczytaj Mamie o SLD:
My z "ezelde", my z "ezelde", reakcji (prawnej) nie boim siem!
... bo to tylko Kronika nasza Towarzy-&-ska: dla posłanki minionej Szynalskiej dwa lata (jak dla siostry... w zawiasach), a dla towarzysza URZĘDUJĄCEGO prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego Matusewicza nieprawomocny przecież zakaz pełnienia "funkci" na pięć lat (no i 4 lata na koszt podatników...)
Wysłane poniedziałek, 20, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak

Cytat podstawowy: "Obiektywnie socjaldemokracja jest umiarkowanym skrzydłem faszyzmu" Józef Stalin (Np. Onet.pl)


Także:

Poczytaj Mamie o PZPR/SLD: My z "ezelde", my z "ezelde", reakcji (prawnej) nie
boim siem! ...bo kiedyś to za takie błachie przewinienia nie szło się na partyjny dywanik! Posłanka Szynalska R. z "ezelde" upolowała na szosie... 18-latka

Zaczęło się! Idący na pasku faszyzującej kliki bankrutów politycznych, stanowiący hańbę dla publicznie i demokratycznie wysoko uznanego za zawód zaufania społecznego sędziowie z okolic Warszawy poszli na lep antykomunistycznych podszeptów i wykonali morderczy spektakl na towarzyszce Szynalskiej, OSOBIŚCIE zasłużonej dla wielu wybitnych kameraden z centralnej Polski, skazując ją na karę dwóch lat (w zawieszeniu na pięć) za incydentalny wpadek, jaki jej się przytrafił okazjonalnie i jednorazowo przed dwoma laty, kiedy to student (pewnie z jugendówki PiS-iorskiej!) dokonał aktu zamachnięcia się na przejściu dla pieszych na rozpędzony w poszukiwaniu straconego cennego czasu posłanniczego, na drodze krajowej wiodącej bezpośrednio do parkingu przy ulicy Wiejskiej. Miniona posłanka, towarzyszka Szynalska będzie musiała - dodatkowo udręczona przez popleczników karłów reakcji - wynająć szofera, by móc się przemieszczać po polskim regionie UE w sprawach najwyższej wagi socjaldemokratycznej i agitować za dalszym pogłębieniem wielorakich i wytężonych stosunków z przodującą klasą decydencką Nowej Wspaniałej Europy. Szczytem zaś nietolerancji ze strony lejących wiadomą wodę na młyn rewanżyzmu antykomunistycznego, niezawisłych jeszcze w obliczu wzbierającego gniewu ludu europejskiego i posłusznych swym nowym panom sędziów pruszkowskiej karykatury wymiaru tzw. sprawiedliwości było przyznanie racji z przyczyn oczywistych nie mającemu jej, wynajętemu tzw. biegłemu toksykologowi, który zapewne w odruchu bezprzykładnej niechęci (i mowy nienawiści!) do wielokrotnie już na naszych łamach opisywanej, naturalnej dla kamratów PZPR-owskich metody nieustannego testowania poziomu lojalności wewnątrzgrupowej za pomocą produktów krajowego przemysłu monopolowego (bo partyjniacy zawsze wspierali narodowe w formie działania "naszego" przemysłu!), przedstawił jawnie wrogą jedynej klasie wybranej do rządzenia interpretację chuchu posłanki. Minionej, to fakt - ale za to wielokrotnej (trzy kadencie)! A więc - do adrema! Jak podał serwis Onet-u:

"Była posłanka skazana za jazdę po pijanemu
Na karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat oraz odebranie prawa jazdy na 3 lata skazał w poniedziałek sąd w podwarszawskim Pruszkowie byłą posłankę Renatę Szynalską (SLD, później niezrzesz.).
Sąd uznał, że jest ona winna spowodowania wypadku samochodowego w stanie nietrzeźwym - miała powyżej 0,8 promila alkoholu we krwi.
Sąd skazał ponadto b. posłankę na karę 7 tys. zł grzywny i ok. 9 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonego - potrąconego przez nią przechodnia na przejściu dla pieszych. (...)
Sędzia powołała się na opinię biegłego toksykologa, który na podstawie tzw. badań retrospektywnych wydychanego powietrza (Szynalska została poddana badaniu alkomatem około cztery godziny po wypadku), stwierdził, że oskarżona w chwili wypadku miała od 0,8 do 1,2 promila alkoholu we krwi. »Trzeba podzielić opinię biegłego« - powiedziała sędzia.
Zdaniem sądu, nie można dać też wiary wyjaśnieniom oskarżonej, że ktoś w serwisie samochodowym, gdzie trafiła po wypadku, dolał jej alkoholu do kawy. »Osoba dorosła wyczułaby alkohol w napoju« - podkreśliła sędzia.
Szynalska nie stawiła się na ogłoszenie wyroku. (...)".

Należy przy tej okazji odnotować szczególnie szybką reakcję redakcji wspaniałego dziennika "Życie Warszawy" (pod właścicielskim kierownictwem wypróbowanego Pana Sołowowa), która pospieszyła dzisiaj, tj. 20.02.2006 r. z odsieczą, publikując jak raz artykuł o możliwych przyczynach lekkiej niedyspozycji minonej posłanki SLD, towarzyszki Sz., w którym wskazuje na społecznie już rozległy problem agresji kobiet w stosunku do mężczyzn:
"Kobiety biją coraz częściej
O połowę wzrosła liczba pań znęcających się nad najbliższymi

Już nie tylko mężczyźni biją swoich bliskich. Panie też coraz chętniej wcielają się w rolę domowych oprawców. Zdaniem specjalistów, to zjawisko będzie się nasilać. (...)
Dlaczego nasila się przemoc w wykonaniu kobiet? - Tak jak u mężczyzn, w 80 proc. przypadków odpowiedzialny jest za to alkohol, a także trudna sytuacja ekonomiczna, np. brak pracy - przekonuje Andrzej Nagiel (...)".
Z pewnością przerażająca perspektywa utraty opłacanego przez społeczeństwo stanowiska posłanniczego przez tow. Sz. mogła i musiała oczywiście dla wszystkich Prawdziwych Demokratów - wpłynąć na jej determinację, by odreagować niesłychaną postawę studenta (pewnie z jugend-PiS!) wtargnuj..., wtargające..., no: wtargniętego na pasy dla pieszych w Nadarzynie!

Tej formy pomocy nie doświadczył niestety (!) wypróbowany i również wybitny towarzysz z Piotrkowa Trybunalskiego, którego sędziowscy kolaboranci "kaczowszczyzny" i sitwy anty-lewicowej zlinczowali publicznie w robotniczym mieście Łuodź, o czym doniósł swym odbiorcom serwis WP z 15 lutego 2006 r.:
"Prezydent Piotrkowa Trybunalskiego skazany na cztery lata więzienia
Na karę czterech lat więzienia i 25 tys. zł grzywny skazał Sąd Okręgowy w Łodzi urzędującego prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego Waldemara Matusewicza, oskarżonego o łapownictwo. Sąd zabronił też Matusewiczowi pełnienia funkcji publicznych przez pięć lat. (...)
Łódzka prokuratura oskarżyła Matusewicza, że w latach 1999- 2000, kiedy był marszałkiem województwa łódzkiego z ramienia SLD i miał wpływ na obsadę stanowisk, zażądał ponad pół miliona złotych i przyjął prawie 43 tys. zł łapówek od ówczesnego prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi Marka K. oraz osób powiązanych ze spółkami-córkami Funduszu. Łapówki - zdaniem prokuratury - przyjmował zarówno w gotówce, jak i w formie opłacenia rachunków w restauracjach. Część z tych pieniędzy miała zasilić konto SLD".

Tak więc widzicie, towarzysze! Walka przybiera na sile, w miarę jak czyni nieubłagane z powodów histerycznej dialektyki i dekonstrukcji społecznej postępy - SOCJALIZM!

Czymajta siem! Sie ma! "Che", "Che", "Che"...kajcie unijnego wyzwolenia!


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME