| Manewry pozorantów - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 13, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak |
Od momentu parafowania Paktu Stabilizacyjnego, walka o wolność słowa w Polsce zaostrza się, niczym walka klasowa w Sowietach za Stalina. "Niezależni dziennikarze", którzy dotychczas dopuszczali się rażącej stronniczości, nagle zaczęli drapować się w płaszcze Konrada. Jak dotąd nikomu nie udało się przelicytować red. Gaudena z "Rzeczpospolitej", który zamieścił karykatury Mahometa. "Gazeta Wyborcza" bardzo go za to piórem red. Marcina Bosackiego chwali, powołując się na opinię Orwella, że wolność słowa obejmuje również swobodę mówienia rzeczy nieprzyjemnych dla innych. To oczywiście prawda, ale problem jest w tym, że i red. Bosacki i "Gazeta Wyborcza" i red. Gauden nie są w swojej zapamiętałości szczerzy. Podobnie jak wtórujący im Aleksander Smolar, narzekający na "terror", wprowadzany przez wyznawców islamu. Ale przecież nie tylko wyznawcy islamu wprowadzają terror w zakresie swobody wypowiedzi. Znacznie wcześniej i jeszcze bardziej dotkliwy terror wprowadzili wyznawcy judaizmu i menażerowie holokaustowej industrii. Przecież to nie "islamiści" założyli w Wiedniu centralę policji myśli, która monitoruje i represjonuje w Europie wszystkie wypowiedzi nieprzyjemne dla Żydów czy Izraela. To nie muzułmanie grozili Marlonowi Brando, czy szczuli na Mela Gibsona. Czyż "Gazeta Wyborcza" nie wyrażała aprobaty dla penalizacji tzw. kłamstwa oświęcimskiego? Nie wzięła udziału w nagonce na dra Dariusza Ratajczaka? Czyż to nie ona właśnie w zaciekłej, rzec by można - zoologicznej nietolerancji dla wszelkich wypowiedzi "antysemickich" nie da się wyprzedzić nikomu? Gdyby "Gazeta Wyborcza" opublikowała, dajmy na to, jakieś złośliwe karykatury Mojżesza, skrytykowała represje stosowane wobec historyków-rewizjonistów Holokaustu, zażądała zlikwidowania wiedeńskiego gestapo i zaczęła wykazywać tolerancję wobec antysemityzmu, to jej walka o wolność słowa wyglądałaby bardziej wiarygodnie. W przeciwnym razie mogą zrodzić się podejrzenia, że z tymi karykaturami Mahometa w gazetach dla Europejczyków nie tyle chodzi o manifestowanie wolności słowa, co raczej o sprowokowanie narodów muzułmańskich do antyeuropejskich wystąpień, by dzięki temu rządy państw europejskich łatwiej dały się namówić do wzięcia udziału w montowanym przez rząd izraelski najeździe na Iran. Jeśli ktoś uważa, że taka podejrzliwość jest przesadna, to niech przypomni sobie kryzys sueski z roku 1956.
Zresztą po cóż sięgać od razu do przykładów z wielkiej polityki, kiedy w mniejszej polityce dzieje się podobnie? Przyjrzyjmy się przygotowaniom do zakończenia badania przyczyn katastrofy budowlanej w Chorzowie. Oto najpierw nieśmiało, a teraz coraz częściej i głośniej słychać opinie, że przyczyną tej katastrofy były "ruchy gruntu". Ano, wszystko jest możliwe, zwłaszcza w sytuacji, kiedy właściciel zawalonej hali, firma Międzynarodowe Targi Katowickie należy do Grupy Expomedia, której właścicielem jest żydowska familia Shashoua. Czyż ewentualne żądanie odszkodowań od tej firmy nie zostałoby aby uznane za najjaskrawszy przejaw "organicznego polskiego antysemityzmu"? W obliczu takiej możliwości nawet najtwardszymi przedstawicielami "organów" targa bezkształtny niepokój, a w tej sytuacji uznanie "ruchów gruntu" za przyczynę katastrofy jest coraz bardziej prawdopodobne. Jak o tym pisał Mickiewicz? "Policmajster powinność swej służby zrozumiał"? Naturalnie żaden z "niezależnych dziennikarzy", tak "współczujących" ofiarom i zajętych walką o "wolność słowa" ani się o tym nie zająknie. A jużci! "Dałaby świekra ruletkę mu!". Każdy wie, że bezpieczniej jest walczyć o prawo wystawiania Matki Boskiej z rogami, Jezusa Chrystusa z telefonem komórkowym czy wreszcie - krzyża z umęczonym penisem, bo Kościół katolicki już nie może nadążyć z przepraszaniem Żydów, że jeszcze istnieje, a dodatkami kombatanckimi w dzisiejszych ciężkich czasach nikt przecież nie pogardzi. "W pysk dadzą sobie napluć za tyle a tyle; gębę potem obetrą, a forsę przeliczą". To co prawda o giełdziarzach, ale azaliż tylko dla giełdziarzy Pan Bóg stworzył rzeczy smaczne?
Właśnie 6 lutego minęła 17. rocznica rozpoczęcia obrad "okrągłego stołu". Warto przyjrzeć się tym razem ówczesnej "stronie rządowej". Cofając się do 1980 roku, nie możemy wykluczyć, że właśnie wtedy "partia wewnętrzna", czyli tajne służby wojskowe i cywilne zdominowały "partię zewnętrzną", która zwyczajnie się rozleciała. Bezpieczniacy przeprowadzili stan wojenny, zaś symbolicznym znakiem marginalizacji partii było internowanie Gierka. Zabójstwo ks. Popiełuszki stworzyło bezpieczniakom wojskowym: Jaruzelskiemu i Kiszczakowi okazję wzięcia pod kontrolę bezpieczniaków cywilnych. Symbolem przejęcia tej kontroli było usunięcie arcyubeka Mirosława Milewskiego. Odtąd Wojskowe Służby Informacyjne, to najtwardsze jądro PRL-u, jako niekwestionowany hegemon politycznej sceny, robią i "okrągły stół i "transformację ustrojową", przez którą przechodzą nietknięte i kręcą całym państwem, gospodarką, Salonem i większością mediów aż do dnia dzisiejszego. Podpisanie Paktu Stabilizacyjnego stwarza możliwość rozwiązania tej struktury, będącej kręgosłupem układu "okrągłego stołu". Czyż w tej sytuacji można się dziwić, że zaostrza się walka kla..., tj. pardon - oczywiście walka o wolność słowa?
Stanisław Michalkiewicz
Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME
UWAGA:
System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!
Chcesz
się zarejestrować? Tutaj
Komentarze
pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.
powrót
do strony głównej ASME