Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

UPRzejmy punkt widzenia (6) - Wojciech Popiela Wysłane niedziela, 12, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak

"Ludzie dzielą się na kapitalistów i socjalistów. Jedni i drudzy potrzebują pieniędzy. Różnią ich tylko metody zdobywania. Jeżeli kapitalista potrzebuje pieniędzy, ostro zabiera się do pracy. Jeżeli socjalista potrzebuje pieniędzy, rzuca robotę i innych namawia, by poszli w jego ślady. (...) W naszym społeczeństwie wszystko stoi na głowie. U nas też każdy potrzebuje forsy, jednak powszechnie uważa się, że nie uchodzi rozmawiać o pieniądzach, a robić je - to przestępstwo" (Wiktor Suworow, "Akwarium").
"Prawo do pracy jest jedynym poważnym prawem, (...) tymczasem prawo to jest (...) konfiskowane na każdym kroku. Przeciwko bezrobociu - »strukturalnemu«, jak i »koniunkturalnemu« - czas już, wraz z hasłem robót publicznych, wysunąć hasło ruchomej skali roboczogodzin. Związki zawodowe i inne organizacje masowe winny powiązać zatrudnionych i bezrobotnych solidarną odpowiedzialnością zbiorową. Dana praca dzielona jest na wszystkie robotnicze ręce, zgodnie z czym określa się wymiar roboczego tygodnia. Średni zarobek każdego robotnika pozostaje ten sam co i przy dawnym roboczym tygodniu. Płaca zarobkowa, przy surowo zabezpieczonym minimum, podąża za ruchem cen. Żadnego innego programu na obecny katastrofalny okres przyjąć nie wolno. (...) tylko bank państwowy będzie mógł ustalić dla farmerów, rzemieślników i drobnych handlowców warunki ulgowego, tj. taniego kredytu". (Lew Dawidowicz Trocki, "Program przejściowy")
Jak doniósł w części biznesowej portal INTERIA.PL, Ministerstwo Finansów przedstawiło pierwszą odsłonę zmian w systemie podatkowym. O ile zyskają akceptację parlamentu, w którym rząd ma liberalną większość, wejdą w życie od przyszłego roku. Pakt stabilizacyjny taką większość zapewnił. Większość można uznać za liberalną, ponieważ PiS wysunęło na stanowisko premiera osobę uchodzącą tam za liberała wzorującego się na pani premier Thatcher i panu prezydencie Reaganie: pani wicepremier Zyta Gilowska jest chrześcijańską liberałką, sam pan Lepper ogłosił się socjalistycznym-liberałem, co jest według pana Rosatiego przyszłością świata, a i książkowe poglądy gospodarcze szefa LPR mogą na polskim tle uchodzić za liberalne. Tak więc Ministerstwo Finansów ogłosiło, że proponowane zmiany, korzystne dla podatników, będą kosztowały budżet państwa około 11-12 miliardów złotych. W tłumaczeniu na nasze - Polakom zostać ma dzięki tym propozycjom 11 miliardów w kieszeniach.
Przedstawione propozycje zakładają m.in.: wycofanie się ze złodziejskich pomysłów przymusu montowania kas fiskalnych niemal wszędzie, na temat czego UPR zorganizowała w swoim czasie ogólnopolską akcję protestacyjną taksówkarzy, częściowe zniesienie podatku od spadków i darowizn, waloryzacja progów podatkowych, odejście od akcyzy na kosmetyki, obniżenie składki rentowej o 3 punkty procentowe, ułatwienia w przekazywaniu 1 procenta podatku na dopuszczone przez rząd cele.
Wszystko to brzmi przyjemnie dla ucha. Niestety - nie dla kieszeni polskich podatników. Pani wicepremier, pytana na konferencji o "źródła finansowania kosztów budżetowych tych zmian" miała odpowiedzieć: nie wiem. Resort cały czas szuka pieniędzy na realizację pomysłów pani minister. Gdzie szuka tych 11 miliardów? A gdzie może je znaleźć? W kieszeni polskich podatników. I robi się jaśniej. Co prawda, jak argumentował panu Stanisławowi Michalkiewiczowi śp. pan Krzysztof Dzierżawski - lepiej, gdy wielki ciężar dźwigamy pod górę w plecaku niż przywiązany sznurem do szyi, tym niemniej widać, że rząd mający za sobą liberalną większość stosuje prowadzącą do poniewierania się w piekle zasadę: daje i nieco innym sposobem - odbiera. Utwierdza w tym przekonaniu pomysł likwidacji akcyzy na samochody i wprowadzenie podatku ekologicznego, a zwłaszcza uzasadnienie tej ustawy i omówienie jej skutków. Charakterystyczne, że brakuje tam omówienia skutków dla kupującego - podatnika. Są skutki dla budżetu, skutki dla producentów samochodów, skutki dla blacharzy i założenie, że, przynajmniej na papierze, uda się zedrzeć z podatnika więcej, choć w praktyce może wyjdzie na to samo co z akcyzy.
Tymczasem dla pomyślności Polski i Polaków potrzeba zmian daleko korzystniejszych niż okraszane becikowym zamienianie siekierki na kijek. Potrzeba likwidacji przymusu ZUS i wolnego wyboru ubezpieczeń, zniesienia koncesji, zezwoleń i pozwoleń, oddania ludziom ich pieniędzy i pozostawienia w rękach polityków oraz biurokracji jedynie dziedzin związanych z administracją i używaniem siły. Potrzeba konkurencyjności w dziedzinach objętych dotychczas państwowym nadzorem i praktycznie monopolem, wycofania się państwa z działalności gospodarczej. Potrzeba wolności zamiast skutego socjalizmem i życzeniowością etatyzmu, który przy okazji kolejnych wyborów może być znów do dyspozycji SLD czy innego przepotworzenia PZPR czy towarzyszy "okrągłego stołu".
"Podczas pobytu w Krakowie lider PiS Jarosław Kaczyński wywiedział się przeciwko sprzedaży (prywatyzacji) firm komunalnych, takich jak wodociągi, MPEC i komunikacja miejska. Na spotkaniu w Klubie »Pod Gruszką« powiedział: wolę szybkie, punktualne i bezpieczne państwowe koleje francuskie niż niebezpieczne i niepunktualne sprywatyzowane koleje angielskie. O wypowiedź w sprawie epidemii prywatyzacji firm komunalnych (także w Krakowie) zaapelowali członkowie Samorządnego Krakowa (...). Sprzeciw wobec wyprzedaży firm komunalnych jest jednym z podstawowych celów programowych Stowarzyszenia »Samorządny Kraków«" (9 lutego 2002, biuletyn "Samorządny Kraków").
"Trzeba zmienić model państwa, które musi być nakierunkowane na dobro obywateli i rodziny, a nie na zysk. (...) Pakt stabilizacyjny daje możliwość wypracowania w ciągu 12 miesięcy ustaw, które zmienią obecny model pomocy społecznej, ale na wdrożenie nowego potrzeba wielu lat". Jednym z elementów nowego programu ma być "bardziej sprawiedliwy podział zysków, bo obecna rozpiętość płac jest niezdrowa i nieuzasadniona społecznie" (Barbara Niemiec, luty 2006, z wypowiedzi na konferencji "Ku zamożnemu społeczeństwu" (sic!) zorganizowanej w siedzibie Zarządu Regionu Małopolskiej "Solidarności").
Czas pokaże, czy prekursorzy IV RP wyjdą poza krąg niemożności i zejdą z drogi ku zamożności wiodącej przez nowy model pomocy społecznej. Póki co, w przytaczanej przez "Życie Warszawy" wypowiedzi, pan Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha stwierdził, że "być może koszty, jakie trzeba będzie zapłacić za stworzenie trwałej większości parlamentarnej będą mniejsze niż korzyści, jakie uzyskamy dzięki szansie przeprowadzenia reform systemowych. Mamy oddzielną administrację, która ma dzielić środki dla najbardziej potrzebujących, a która przejada jedną trzecią tych pieniędzy. W tym kontekście wprowadzenie senioralnego, na które rocznie potrzeba miliard złotych, nie jest dużym zagrożeniem dla gospodarki. Natomiast jeśli administracja państwowa zacznie poszerzać kontrolę nad gospodarką, to jeszcze bardziej będzie rosnąć szara strefa. W końcu ubiegłego roku po raz pierwszy Główny Urząd Statystyczny poinformował, ile stworzono miejsc pracy w... szarej strefie".
A tymczasem w mijającym tygodniu kolejne setki, a może tysiące wykształconych w Polsce osób, dzięki osiągnięciom dotychczasowych rządów - wyjechały "za chlebem" poza granice Polski...

Wojciech Popiela


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME