Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

Polecane serwisy

 

 

Rok psa Leppera - Krzysztof Mazur Wysłane sobota, 11, lutego 2006 przez Krzysztof Pawlak

W czasie gdy w sejmowych zakamarkach czaili się puczyści, premier kontynuował gospodarskie wizyty po kraju, a marszałek Lepper wizytował Chiny, kraju gdzie statystycy przez pomyłkę zaniżyli tamtejszy PKB, a gdy pomyłkę skorygowali - to okazało się, że kraj ten nie jest siódmą tylko już czwartą potęga gospodarczą na świecie. Wydawałoby się "daj Boże" wszystkim takie pomyłki, ale niestety - mandarynom z "Gazety Wyborczej" "socjalistyczne marzenie" nie wywietrzało jeszcze z półgłówek zauroczonych teoriami Jeremiego Rifkina.

Dlatego też Leppera wracającego z Chin przywitał komentarz gazety zatytułowany "Lepper buduje drugie Chiny", w którym "zachwycenie" przewodniczącego Samoobrony "niskimi kosztami pracy, niskimi podatkami, obniżeniem ZUS" napotkało miażdżącą krytykę. Jej głównym elementem było to, że "takich rzeczy nie wygaduje nawet chińska propaganda". I rzeczywiście, gdyż chińska propaganda polega na tym, że wzrost gospodarczy szacuje się na 8 proc., po czym po roku chińscy oficerowie ideologiczni ze skruchą przyznają, iż z powodu przejściowych trudności z metodologią liczenia okazało się, że wzrost ten wyniósł 16 proc. Cóż za kompromitacja, nie to co u nas, u nas w Polsce, a tym bardziej w obszernych gmaszyskach Eurostatu - taka konfuzja byłaby nie do pomyślenia, u nas w Europie, gdzie policja ostrą amunicją strzela jedynie przez pomyłkę na juwenaliach, statystycy szacują, że wzrost wyniesie 5 proc., po czym co najwyżej stwierdzają, iż wyniósł 3,5 proc (wersja dla europejskich tygrysów) lub, że wyniesie 1,15 proc., a wyniósł 0,85 proc. (wersja dla dojrzałych demokracji zachodnich).
Co oburza jeszcze redaktorów "GW", to fakt, że "zgodnie z chińską tradycją o starych rodziców dba nie państwo, lecz dzieci", że "w Chinach obowiązuje polityka jednego dziecka", a "starość bez emerytury, gdy ma się tylko jedno dziecko - Pan to sobie wyobraża?"... To rzeczywiście skandal, że o rodziców muszą dbać dzieci, a nie państwo, ale nawet pomijając ten drażliwy wątek państwa jako kibucu, należałoby zauważyć, że w Europie pomimo, że państwo nie prowadzi "polityki jednego dziecka", ba!, nawet wypłaca becikowe, to tak jakoś od wielu lat "polityka jednego dziecka", a nawet polityka "bez dziecka" rozwija się w najlepsze. A czy Pani redaktor Kruczkowska wyobraża sobie, co to oznacza w repartycyjnym systemie ubezpieczeń emerytalnych?
W Chinach "są pacjenci, których nie przyjmuje się do szpitala, bo nie mają pieniędzy" - a w Polsce pacjentów przyjmuje się do szpitala, po czym nie podaje się im leków, bo są za starzy albo chorują nie na to na co według NFZ powinni chorować. W Chinach "są dzieci, które nie chodzą do szkoły, bo rodziców nie stać na 10 dol. czesnego", w Polsce mamy zadekretowane powszechne studia licencjackie, których absolwenci masowo zapadają na takie choroby cywilizacyjne jak dysleksja, dyskalkulacja i dysonans poznawczy.
Komentarz wstępny z pierwszej strony odsyła chętnych do pogłębienia swojej wiedzy o niedoli nieszczęsnych Chińczyków na str. 2., gdzie red. Uhlig pisze o "odbieraniu chłopom ziemi " i "krwawo tłumionych buntach, zabijanych ludziach" a red. Kuźmicz donosi, że pracownik w fabryce elektroniki "jeśli przyśnie ze zmęczenia - straci rękę" oraz na str. 11., gdzie znajdziemy barwny opis potyczek adwokata walczącego "o odszkodowania dla bezrękich i beznogich ofiar specjalnej strefy ekonomicznej Shenzhen".
Niestety, mandaryni z "GW" mający ambicje kontrolowania naszych myśli nie potrafią upilnować linii swojej gazety, gdyż na str. 24. tego samego wydania gazety można przeczytać artykulik pt. "Oszczędny jak Chińczyk" autorstwa tej samej pani red. Kruczkowskiej, która we wstępniaku tak ubolewa nad "chińskim holokaustem" czynionym rękami tamtejszych faszystów-przedsiębiorców. Tym razem jednakże p. redaktor wspominając, że 29 stycznia rozpoczyna się w Chinach Rok Psa, potrafiła zauważyć, że państwo chińskie niczego Chińczykom nie gwarantując, jednocześnie "nie wyciąga ręki po pieniądze obywateli", dzięki czemu "Chińczycy odkładają grosz do grosza" i "na kontach mają 1,7 bln dol.", czyli "tyle, ile wynosi roczny PKB Francji i czterokrotnie tyle co w Polsce". Dalej można przeczytać, że "w Chinach istnieje już klasa średnia (65-240 mln osób)", która "jest względnie zamożna", chociaż "ma węża w kieszeni", "w Chinach jest pod dostatkiem dobrych prywatnych szkół i przedszkoli oraz nowoczesnych szpitali", "urynkowione szpitale same na siebie zarabiają", a "chińscy rodzice odejmują sobie od ust, by zapewnić dziecku odpowiednie wykształcenie".
Czyli jednak jak dobrze spojrzeć, to mimo, że odejmują sobie od ust, to jednak kształcą swoje dzieci, skoro są nowoczesne szkoły i szpitale - to jednak ma kto do nich uczęszczać i w nich się leczyć poza członkami Biura Politycznego. Skoro jest od 60 do 240 mln ludzi zamożnych, to jest to jednak spory odsetek populacji nawet tak licznej jak chińska, a skoro pan adwokat - "mściciel robotników Chinach" "niemal zawsze wygrywa" prowadzone sprawy - to widocznie i z tym zamordyzmem i wyzyskiem nie jest do końca tak, jak chcieliby widzieć nasi wrażliwi demokraci. Ciekawe czy p. Zhou Litai podjąłby się roli oskarżyciela w procesie przeciwko generałowi Jaruzelskiemu lub Kiszczakowi, nie mówiąc już o wygraniu sprawy?
Ale niestety tak to już jest, jeżeli rzeczywistość chce się dopasować do wyznawanej ideologii, a jeżeli rzeczywistość nie przystaje do ideologii politycznej poprawności zabarwionej socjalistyczną homofilią - to wzorem leninowskiej zasady - tym gorzej dla rzeczywistości. Nie jest to rzecz nowa, gdyż już na początku XX w. autor cytowanej niedawno przeze mnie komunistycznej broszury zatytułowanej "Głód-mocarz" potrafił na tej samej stronie zmieścić dwie następujące uwagi: (1) "obecnie zostało już stwierdzone, że w latach, kiedy panuje głód, więzienia są przepełnione. A ileż razy to się zdarza, że w wielkich miastach ludzie popełniają przestępstwa w oczach przechodniów umyślnie, aby się dostać do więzienia (...), byleby tylko dostać się do »ciepłego i gościnnego« domu - do więzienia", (2) "Z jakiejkolwiek strony będziemy rozpatrywali kapitalizm, wszędzie zauważymy to samo - owoce jego to rozpusta, występek i śmierć. Przestępcy duszą się w więzieniach...". Tak więc z jednej strony ludzie z głodu popełniają przestępstwa, aby dostać się do "ciepłego i gościnnego" więzienia tak, by przetrwać zimę, a z drugiej strony przestępcy - jakżeby inaczej: owoce kapitalizmu - duszą się w więzieniach. Coś mi się wydaje, że podobna logika dotyczy również postępowych obserwatorów chińskich przemian. Biedni Chińczycy giną z głodu i padają z wycieńczenia w obozach pracy, ale mimo wszystko masowo ciągną do tego "ciepłego i gościnnego" więzienia Shenzhen, zwanego dla niepoznaki specjalną strefą ekonomiczną.
Jedno jest pewne, przewodniczący Lepper "zachwycony" niskimi kosztami pracy, niskimi podatkami, ZUS-ami itp. natychmiast po przejściu odprawy bagażowej energicznie przystąpił do forsowania 800-złotowego zasiłku dla każdego oraz wspierania senioralnego, rolniczego, oświatowego, paliwowego i innych pomysłów zmniejszających koszty pracy i podatki.
W Chinach rozpoczyna się Rok Psa, a w Polsce - kolejny rok pod psem.

Krzysztof Mazur

Publicystyka Krzysztofa Mazura na ASME


UWAGA: System komentatorski tylko dla zarejestrowanych użytkowników!

Chcesz się zarejestrować? Tutaj

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME