Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Belka w oku - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 24, stycznia 2006 przez Krzysztof Pawlak

Pojawienie się możliwości powstania koalicji rządowej bez Platformy Obywatelskiej wprawiło ścisłe kierownictwo "twardej opozycji" w nastrój bliski paniki. Świadczy o tym nie tylko pomysł pójścia do prezydenta Lecha Kaczyńskiego na skargę na Jarosława Kaczyńskiego, że Platformę "zdradził", nie tylko mobilizacja razwiedki, która przy pomocy swoich kreatur i stacji telewizyjnych stwarza apokaliptyczną atmosferę, nie tylko objawy rozpadu terenowych struktur tej partii, ale również niebywałe natężenie ataków na Radio Maryja. Akurat miałem okazję uczestniczyć w telewizyjnej debacie poświęconej tej sprawie, w towarzystwie m.in. pana senatora PO Jarosława Gowina. Zarzuciłem mu, że swoje pretensje do toruńskiej rozgłośni drapuje w ewangeliczny kostium, bo tak mu jest wygodniej ze względów politycznych. Z obfitości serca usta jednak mówią i pan senator Gowin wreszcie zarzucił Radiu Maryja, że bywają tam dygnitarze rządowi, jakby dygnitarzom wolno było pojawiać się tylko w rozgłośniach i stacjach założonych przy udziale funduszy wywiadu wojskowego i zatrudniających tajnych współpracowników służb specjalnych. Na koniec powiedział, że wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko w Radiu Maryja zmienił się dyrektor. Wprawdzie nie zdążył powiedzieć, kto byłby najlepszy na miejsce ojca Rydzyka, ale tego rodzaju zarzuty i postulaty potwierdzają podejrzenia, iż jedyną zbrodnią toruńskiej rozgłośni jest złamanie monopolu beneficjantów "okrągłego stołu" na informacje i opinie. Gdyby tak dyrektorem Radia Maryja został red. Michnik, albo chociaż jakiś reprezentant michnikowszyzny, to czyż wszystko nie byłoby w jak najlepszym porządku?
Podstawowym zarzutem, formułowanym przez niektórych przedstawicieli hierarchii kościelnej wobec Radia Maryja, jest polityczne zaangażowanie, stwarzające wrażenie angażowania w politykę "Kościoła instytucjonalnego". Czy jednak jest to krytyka szczera? Kiedy okazało się, że w rozmowach koalicyjnych z PiS-em uczestniczy również Samoobrona, a pan Andrzej dopuścił sobie do głowy, by zostać "pierwszym wicepremierem", JE abp Józef Życiński na spotkaniu opłatkowym radia ER bardzo pryncypialnie ten pomysł skrytykował, wypowiadając się expressis verbis przeciwko uczestnictwu Andrzeja Leppera w rządzie w charakterze wicepremiera. Niezależnie od tego, czy merytorycznie ma rację, czy nie, tego rodzaju wypowiedź jest niewątpliwie "wtrąceniem się" w politykę w jak najbardziej dosłownym jej rozumieniu. Okazuje się, że arcybiskup metropolita lubelski jest przeciwny udziałowi Samoobrony w koalicji rządowej. Być może wypowiada w tym momencie osobistą opinię obywatela Józefa Życińskiego, ale problem polega na tym, że obywatela Józefa Życińskiego nie da się oddzielić od JE abpa Józefa Życińskiego, ordynariusza archidiecezji lubelskiej, uczestniczącego w Konferencji Episkopatu Polski, a więc - wybitnego reprezentanta "Kościoła instytucjonalnego". Jest to jedna i ta sama osoba, więc i opinie przez nią wypowiadane mogą być uważane za opinie Kościoła.
A przecież Konferencja Episkopatu Polski, o ile mi wiadomo, nie zajęła stanowiska w sprawie koalicji rządowej - jakie ugrupowania parlamentarne mogłyby ewentualnie w niej uczestniczyć, a jakie - już nie i prawdopodobnie nie ma zamiaru takiego stanowiska zajmować. W tej sytuacji wygląda na to, jakby Ekscelencja wtrącał się do polityki na własną rękę, wykorzystując osobistą pozycję w strukturze "Kościoła instytucjonalnego" i stwarzając przez to wrażenie, jakby ta osobista opinia była podzielana przez Kościół czy wręcz była "opinią Kościoła". Zwracam na to uwagę również i z tego powodu, że JE abp Józef Życiński należy - obok JE bpa Tadeusza Pieronka, który w wywiadzie dla "GW" wyraził radość, iż audytorium Radia Maryja się kurczy i nadzieję - że stopniowo zaniknie - oraz JE abpa Tadeusza Gocłowskiego - do najsurowszych krytyków Radia Maryja i jego dyrektora o. Tadeusza Rydzyka właśnie za "angażowanie autorytetu Kościoła" do polityki. Najwyraźniej Ekscelencja nie dostrzega belki we własnym oku.
Dlaczego nie dostrzega belki we własnym oku i demonstruje hipokryzję, na widok której sam Pan Bóg Wszechmogący musi chyba dostawać mdłości - mniejsza o to. Odnoszę w dodatku wrażenie, że postępowanie Ekscelencji jest trochę niekonsekwentne. Nie tyle chodzi mi o wybieganie przed orkiestrę i "angażowanie autorytetu Kościoła" w spekulacje, kto ma być wicepremierem, chociaż i to, zwłaszcza w świetle niedawnego Komunikatu Nuncjatury Apostolskiej, wygląda wyjątkowo niefortunnie, co o pewną nielogiczność. Ekscelencja bowiem przy wielu okazjach dawał do zrozumienia, że jest szczerym demokratą, a w takim razie nie bardzo rozumiem, skąd ta nagła awersja do pana Andrzeja, który, cokolwiek by o nim nie powiedzieć, jest przedstawicielem "ludu", a w każdym razie sprawia takie wrażenie. Inna rzecz, że w lubelskim okręgu wyborczym na Samoobronę głosowało zaledwie 57 881 obywateli, co w proporcji do 1.347.355 głosów oddanych na tę partię w skali kraju, stanowi zaledwie niewiele ponad 4 procent, a to pozwala zrozumieć, dlaczego Ekscelencja odnosi się do tej partii z pewną rezerwą. Jest to oczywiście podejście raczej demokratyczne niż ewangeliczne, ale do tego, w przypadku Ekscelencji, zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić?

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME