"Pakt stabilizacyjny" dla wyjątkowo dokładnego stukania poselskim palcem w klawiaturę - Łukasz Perzyna o kolejnym udanym pomyśle szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego Wysłane sobota, 21, stycznia 2006 przez Krzysztof Pawlak |
"W polskiej polityce robi karierę kolejne określenie: pakt stabilizacyjny. Co to jest? To po prostu politologiczna, dworna nazwa maszynki do głosowania, którą zmontował Jarosław Kaczyński, kiedy była mu potrzebna do uzyskania poparcia dla rządu Kazimierza Marcinkiewcza, bez koalicji z PO, która wtedy, przed wyborami wydawała się być nieuchronna. Rząd potrzebował wtedy wsparcia, by zafunkcjonować, i to poparcie wtedy otrzymał. Podobnie było przy okazji uchwalania ustawy medialnej. Aż przyszły ostatnie dni ubiegłego roku, kiedy w dwóch sprawach strategicznych zawiązano niespodziewaną, »tęczową koalicję«: SLD-PO-Samoobrona-LPR-PSL. Wtedy okazało się, że w kwestii terminu wyborów w Warszawie, a także w przypadku »podwójnego becikowego« - premii dla każdej matki z okazji urodzenia dziecka, a nie tylko pomocy socjalnej - zawiązały się niewyobrażalne niegdyś sojusze. Bracia Kaczyńscy wtedy przegrali - Jarosław nie chciał dezawuować swojego image'u polityka prospołecznego" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i naszej witryny ASME, analizuje powody "ustabilizowania" sceny politycznej w naszym, "polskim regionie UE".Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.