Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Wielka Koalicja Strachu, czyli komunizująca freudowsko się z telewidzami posłanka Senyszyn o PO: "dzieje się coś niedobrego" Wysłane piątek, 13, stycznia 2006 przez Krzysztof Pawlak

Jak w każdym - parę spraw miało swój czas i miejsce w mijającym tygodniu. Oto były kolega NZS-iacki, który konsekwentnie drapał się na szczyt biurokratycznej kariery, aż w końcu się tam dodrapał, czyli Mariusz Kamiński, nieopatrznie chlapnął swym za długim organem wysublimowanego smaku, że panowie towarzysze "byznessmeni" Kulczyk, Krauze i Gudzowaty powinni się mieć na baczności, bo on ich nie lubi - a może swe uczucia okazywać już urzędowo! Na co natychmiast kolegialny organ "byzneSSu" post-PZPR-owskiego, czyli "lożowata" organizacja Business Centre Club zaapelowała do Sejmu o odrzucenie projektu ustawy powołującej Centralne Biuro Antykorupcyjne, któremu przewodzi, na razie w stadium organizacji, poseł Kamiński. Ponieważ ma to być główny urząd zaprojektowany przez PiS jako narzędzie walki z patologiami obecnej PRL-bis (al;e czy jakikolwiek urząd coś kiedy realnie dokonał??? - zapyta konserwatywny liberał), wiadomość tę traktujemy jako kolejny krok w zapowiedzianej w trakcie kampanii przedwyborczej likwidacji wpływów agentury komunistycznej i Służb Specjalnych PRL i na razie obserwujemy z dużą życzliwością. Ta jest tym większa, im więcej protestów dochodzi ze strony "byzneSSu" post(?)komunistycznego. Dlatego nie bez kozery można zauważyć zwiększony niepokój osobistości pokroju pp. Kulczyka, Krauzego i Gudzowatego, którzy lokują swoje sympatie raczej po stronie Platformy Obywatelskiej, która według ocen wielu analityków politycznych "polskiego regionu UE" ma stanowić jądro konsolidacji przyszłego układu post-"PD-alsko"-SLD-owskiego pod egidą niezapomnianej jeszcze niestety pamięci tow. "Disko-prezia" Kwaśniewskiego, jak tylko ten powróci z inspekcji kont PZPR-owskich nadzorowanych w Szwajcarii przez mordercę Petera Vogla vel Piotra Filipkowskiego, syna byłego wysokiego czynownika nomenklatury, który został niedawno zidentyfikowany przez służby śledcze i wobec którego zostało wystosowane żądanie ekstradycji.

Z dużym napięciem komentatorzy życia robaczkowego polskich "jelit" politykierskich czekali na ostateczne rozstrzygnięcie przepychanek sejmowych z drugiej połowy tygodnia nad pospiesznie zgłoszonymi przez rządzące PiS autorskimi poprawkami budżetowymi, skrzętnie zasuflowanymi przez Braci K. pozostałym uczestnikom parlamentarnej zabawy. W wyniku tego umiejętnego zagrania socjotechnicznego po raz pierwszy ukazała się wcale już nie zdumionej widowni naturalna koalicja strachu, która zgromadziła wszystkie pozostałe ugrupowania sejmowe. Wspólnie w obronie stołków parlamentarnych stanęli i poseł Gadzinowski, i poseł specjalny Komorowski z posłem OMC - "O Mało Co" premierem Rokitą, wspierani przez posłów Giertycha z Kotlinowskim na czele klubu LPR oraz Waldkiem "panie Waldku, niech Pan się nie boi...!" Pawlakiem, który tym razem porzucił maskę pacjenta po trepanacji i okazał trochę uczuć do kamer telewizyjnych.
Uczuciem dominującym na szlachetnych obliczach poselskich i posłankowskich od tow.tow. Kalisza R. i Wenderlicha J. po syna Arkadego Fiedlera - też Arkadego, ale już mało pis-matego, za to wielce sPOlegliwego - było przerażenie.
Ten silny stan emocjonalny był widoczny u wszystkich posłów poza reprezentantami PiS. Dzień wcześniej został opublikowany pierwszy w tym roku wynik ankiety jednej z tzw. sondażowni, która przeprowadziła swoje odczyniania czarów nad "targetami elektorskimi" na zlecenie opiniotwórczej gazety "Rzeczpospolita". Okazało się, że ugrupowanie prawicawych konserwatystów, zwane uprzejmie przez warszawską ulicę Populizmem i Socjalizmem - w hipotetycznie bliskich, kolejnych wyborach parlamentarnych mogłoby osiągnąć bez problemu przewagę parlamentarną. Tego jeszcze było mało, gorsze wieści przyszły dla przedstawicieli ugrupowań LPR, PSL i post(?)komunistycznego "ezelde". Ich dalszy pobyt w sejmowych i senackich progach przestał być pewien: ankieterzy nie dali im nawet przekroczyć progu 5%. Szczekliwego ratlerka ostatnio widzianego pod zawołaniem "PeDały.pl", który podwójnie przegrał ostatnie, zeszłoroczne losowanie szczęśliwych numerków z konserwatywno-liberalną Unią Polityki Realnej - nikt już nigdzie nie widział. Spokój zachował tylko tow. Lepper A., którego formacja III ligi byłych PZPR-owców oraz współpracowników PRL-owskich służb specjalnych przekroczyłaby 7% poparcia, co było wynikiem lepszym niż poprzednio wyczytanym z tras przelotu ptactwa wędrownego przez uczynnych szamanów od stawiania prognoz pogody politycznej. Następnego dnia, a więc już w trakcie bezpardonowej walki o swój korzystny wizerunek markietingiarski gangów politykierskich, w brukowej gazetce, wydawanej przez półinteligentów dla ćwierćinteligentów, jak ją określa nasz współpracownik Stanisław Michalkiewicz, czyli "Gazecie Wyborczej" pojawił się kontrsondaż, wyprodukowany przez konkurencyjny klan szamanów spod totemu sopockiej Pracowni Badań Społecznych - ale też wielce korzystny dla rządzącego obecnie ugrupowania. To było ponad siły triumwiratu Tusk-Rokita-Schetyna i wspierających go "sił demokratycznych", dlatego przy wydatnej pomocy wicemarszałka Kotlinowskiego z LPR doszło do swoistego puczu "demokratycznego", kiedy to wicemarszałek narodowo-konserwatywny pokazał marszałkowi prawicawo-konserwatywnemu Markowi Jurkowi, gdzie ten drugi może sobie schować mniemanie o procedurach i regulaminie sejmowym. Licytacja była wysoka, ale sprawdzenie nastąpiło ze strony PiS, kiedy to w czwartek wieczorem Jarosław Kaczyński wystosował zaproszenie do spotkania dla OMC prezydenta Tuska, którym ten sznurkorękonogi polityk... wzgardził.

Efektem było zaproszenie do rozmów o koalicji rządowej, wystosowane przez Braci K. pod adresem towarzyszy samoobronnych, "obrotowych" "chłopów z ulicy Grzybowskiej" oraz Ligi Polskich Rodzin, która jednak chyba się na wstąpienie do rządu Kazimierza Marcinkiewicza nie zdecyduje.
Prominentni przedstawiciele "jedynie susznej" formacji w oczach, uszach i dłoniach dzierżących pióra polemiczne żurnalistycznej hałastry, czyli Platformy Obywatelskiej - zaczęli od samego poranka strasznie dla nich pechowego, piątkowego 13 stycznia 2006 r. narzekać, że "po raz trzeci chyba dostaliśmy... eeee... zostaliśmy na lodzie"..., w czym dzielnie wspierały ich usłużne media, co było widać po przeglądzie prasowym, jaki zaserwował swoim odbiorcom serwis WP z tego (13.01.2006 r.) dnia :
"Większość piątkowych gazet ogólnopolskich, komentując dwudniowy sejmowy kryzys, jaki rozpętał się wokół terminu debatowania nad budżetem, zarzuca Prawu i Sprawiedliwości działanie szkodliwe dla państwa. Jedynie "Nasz Dziennik" widzi sprawę inaczej.
Publicystka »Gazety Wyborczej« (..) Ewa Milewicz zarzuca rządzącej partii, że wobec innych ugrupowań stosuje pokaz siły. Podkreśla, że PiS powinien w końcu pojąć, że nie da się rządzić bez stabilnej większości, a opozycja to pełnoprawny składnik Sejmu, a nie wychowankowie poprawczaka o zaostrzonym rygorze. Redaktor naczelny »Rzeczpospolitej« uważa, że PiS uprawia grę szkodliwą dla państwa. (...) Redaktor naczelny »Trybuny« [to taki fanzin dla byłych UB-eków i milicjantów "obywatelskich" - przyp. ASME] pisze, że »Jarosław Kaczyński i jego wierni giermkowie robią sobie żarty z demokracji«"... Oj, będzie musiał jeszcze wiele lat pracować zespół prawicawych konserwatystów z PiS, by osiągnąć minimalizację żywo okazywanej przez "czwartą władzę" niechęci, to tak łatwo i bezboleśnie samo nie nastąpi!
Najzabawniejszy komentarz do swojego stanu umysłowego dała publicznie, na wizji ekranów TV z włączoną stacją TVN 24, posłanka post(?)komunistyczna Senyszyn: "No, skoro SLD ramię w ramię z LPR, PO, PSL i Samoobroną zjednoczyły się przeciwko PiS to znaczy, że z PiS dzieje się coś niedobrego"

Ale chyba ma w jednym, freudowskim - więc oczywiście lewackim - punkcie rację: z Platformą Obywatelską na jej własne życzenie "dzieje się coś niedobrego"...

Krzysztof Pawlak


# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: zbigniewbloch@interia.pl
Data: wtorek, 17, stycznia 2006
ip: 81.190.154.0
Komentarz
Tak pięknie napisanego felietonu już dawno nie czytałem


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME