Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Lewicowa hydra podnosi łeb - TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI Wysłane wtorek, 3, stycznia 2006 przez Krzysztof Pawlak

Nastąpił renesans historii. Historii prawdziwej, nie zakłamanej. Duży w tym udział nowych władz stolicy, a teraz państwa. Z należnym szacunkiem obchodzimy narodowe rocznice: wybuchu Powstania Warszawskiego, Polskiego Sierpnia, dramatu Katynia. Ostatnio, gdzie nie spojrzeć, mieliśmy serial prawdy o stanie wojennym. Osłabionej lewicy trudno przełknąć taką dawkę patriotyzmu, dlatego - gdzie jeszcze może - podnosi łeb i bruździ.

W poprzedniej kadencji rządzący SLD obchodził zupełnie inne rocznice, np. powołania KBW czy "wielkich sukcesów militarnych" Armii Ludowej, na które wysyłał oficjalne delegacje partyjno-państwowe. Teraz zepchnięci do narożnika (oczywiście lewego) niedawni prominentni działacze znacznie mniej mogą, więc ograniczają się głównie do sabotażu i dywersji. Ostatnio żywo zareagowali na odtajnienie przez nowego szefa MON Radka Sikorskiego akt Układu Warszawskiego (przypomnijmy, że była wśród nich m.in. "mapa ćwiczebna" z 1979 r., z której wynikało, że w przypadku wojny nuklearnej z NATO Sowieci wyznaczyli Polsce rolę poligonu doświadczalnego - zmiecione zostałyby 43 polskie miasta, a śmierć poniosłoby 2 miliony Polaków - to miało być tylko preludium do totalnej zagłady).

UKŁAD WARSZAWSKI WIECZNIE ŻYWY

Jak gdyby nigdy nic, różnej maści lewacy zgodnym chórem intonowali starą melodię, że Układ Warszawski wcale nie miał charakteru agresywnego, tylko gwarantował równowagę sił, a zatem pokój. Krzysztof Pilawski szukał w "Trybunie" prawdziwych winnych planowanego unicestwienia Polski: "Warto więc upowszechnić wiedzę o sprzyjaniu przez rząd londyński i antykomunistyczne podziemie w Polsce wybuchowi III wojny światowej" i konkludował: "W przedstawianiu najnowszych dziejów Polski zbliżamy się do momentu krytycznego. Gdy niepowstrzymywane właściwie przez nikogo ideologiczne, zupełnie ahistoryczne spojrzenie na naszą przeszłość przybierze postać komicznej karykatury. Przekroczenie progu śmieszności sprawi, że zaczniemy na nowo odkrywać XX wiek i Polskę Ludową..."
Przez 16 lat żaden rząd (z wyjątkiem szybko unicestwionego gabinetu Jana Olszewskiego) nie zdecydował się na zasadniczą rewizję historii. I choć odważną decyzją minister obrony uchylił tylko rąbka tajemnicy świata za dawną żelazną kurtyną, i tak zagrożona postkomuna podniosła larum: że to gra polityczna (znana, nie tylko zresztą lewacka śpiewka), narażanie się na gniew Rosji, a przede wszystkim ukryte pod pozorem interesu III RP bezprawie. Poprzednik Sikorskiego, Jerzy Szmajdziński powoływał się na umowę likwidacyjną Układu Warszawskiego z 1991 r., która miała wykluczać ujawnianie dokumentów. Z kolei Dariusz Szymczycha z w radiowej "Zetce" z wrodzoną sobie szczerością oświadczył, że przed opublikowaniem dokumentów min. Sikorski mógł chociaż poinformować o tym… państwa byłych stron Układu Warszawskiego.
Prof. Paweł Wieczorkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego uznał decyzję min. Sikorskiego za przyjazną historii, wykpiwając przy tym zagrożenie naruszenia tajemnicy: "Były to układy podpisane z nieistniejącym państwem - Związkiem Sowieckim - i dotyczyły nieistniejącej organizacji".

Z "CHE" NA KOSZULCE

Zasadnicza rewizja nastąpiła też w przypadku oceny stanu wojennego. Obchodzona przed trzema tygodniami 24. rocznica jego wprowadzenia po raz pierwszy od 1989 r. była przedstawiana bez fałszu. Uroczystości, sesje naukowe, a nawet dużo ciekawej publicystyki i dokumentów w "publicznej" telewizji (np. o Komitecie Prymasowskim na ul. Piwnej). Doszło do tego, że w programie Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" transmitowano na żywo spotkanie pod willą generała (ul. Ikara na warszawskim Mokotowie, w nocy z 12 na 13 grudnia). Czy takie prowokacje były możliwe za czasów Roberta Kwiatkowskiego?
Do studia Pospieszalski zaprosił m.in. matkę zamordowanego w stanie wojennym ucznia oraz robotnika postrzelonego w Grudniu 1970 r. na stacji Gdynia-Stocznia (dostał 6 kul). Do grona publicystów zaproszono nawet naszego redakcyjnego kolegę Antoniego Zambrowskiego.
Pod generalską willę też przyszło więcej ludzi, niż ostatnimi laty. Na ekranach telewizorów wypowiadali się organizatorzy manifestacji z młodzieżówki PiS; podziemny i obecny wydawca Adam Borowski, a w końcu, punkt dwunasta, wystąpił historyk Jan Żaryn z IPN. Wzorowa organizacja, oddanie hołdu zamordowanym, połączone z happeningiem (ZOMO-wcy legitymujący przechodniów, SKOT-y na ulicach - młodszym czytelnikom przypominam, że SKOT to Średni Kołowy Opancerzony Transporter OT-64, owoc bratniej współpracy polsko-czechosłowackiej, dziś najkorzystniej można go kupić za 7 tys. zł od Agencji Mienia Wojskowego, ale trzeba się spieszyć, bo PiS chce zlikwidować AMW).
Na ul. Ikara nie mogło oczywiście zabraknąć kontrmanifestacji młodych lewaków, broniących człowieka honoru, z transparentami ZSMP i jakimiś anty-Kaczyńskimi hasłami. Tak na marginesie, nie wiem, w czym młodzieżówki lewicy są lepsze od prawicowych, ale tylko o tych ostatnich w kółko trąbią media: że naziści, ksenofobi, antysemici, (choć to oni m.in. współorganizowali spotkanie na Ikara); a że lewaccy młodzieńcy paradują w koszulkach ze zbrodniczym sierpem i młotem czy mordercą "Che" Guevarą, prowokują zachowaniem i słownictwem - to już nikogo nie razi. Tych samych osobników widać zresztą na akcjach "gejowskich" i ekologicznych. Tym razem szczęśliwie tylko statystowali, może nie chcieli wszczynać burd pod świątynią swojego guru?

MNIEJSZEGO ZŁA NIE BYŁO

Spotkanie pod willą generała odbywa się tylko raz w roku, przez pozostałe 364 (5) dni generał ma spokój, prócz udzielania wywiadów i pisania książek (kiedy jest zdrów) oraz zaglądania do skrzynki po nowe wezwania sądowe, z których na ogół jednak nie korzysta (wtedy jest chory) i lektury doniesień prasowych o agencie "Wolskim" (choroba pogłębia się). Teraz jednak do willi mogą coraz częściej zaglądać nowi wielbiciele generała, wydziedziczeni w PRL-u i domagający się zwrotu nieruchomości dawni właściciele.
Wracając do medialnej oprawy rocznicy stanu wojennego. Przekaz (m.in. dzięki wykorzystaniu najnowszej wiedzy historyków z IPN), był wreszcie jasny i nie zmanipulowany: żadnego mniejszego zła nie było, a Jaruzelski dopraszał się o "pomoc", ale Sowieci kilkakrotnie wyraźnie powiedzieli: NIE. Tylko nieliczni, np. Stanisław Ciosek zdecydowali się powtarzać przed kamerą stare dyrdymały, że generał bronił nie stołka i komunistycznego układu, ale przede wszystkim narodu, ale jego "argumenty" zaraz zbijali Czesław Bielecki i Wojciech Roszkowski.
Przez lata czekaliśmy na tak godne i rzetelne historycznie upamiętnienie rocznicy wybuchu wojny jaruzelsko-polskiej. Cień na rocznicowe obchody rzuca tylko jedna, ale zasadnicza kwestia natury prawnej. Wśród relacji pojawiły się wywiady z prokuratorami katowickiego IPN, prowadzącymi śledztwo w sprawie odpowiedzialności Jaruzelskiego. Do oskarżenia już podobno blisko, co cieszy. Smutne jest jednak to, że generała można ścigać tylko za złamanie ówczesnego prawa - niekonstytucyjny tryb wprowadzenia stanu wojennego, a więc sam fakt był w porządku. Jaruzelskiemu i kolegom z dawnej i dzisiejszej lewicy tylko w to graj.

WINNYCH BRAK

Lewicowa hydra nie tylko, już od lat, broni "wyborów" generała na łamach "Trybuny", pod willą Jaruzelskiego, ale także w Sejmie. Ostatnio zablokowała projekty uchwał oddających hołd ofiarom Grudnia 70. i stanu wojennego. Klubowicze z SLD oprotestowali wypracowany przez pozostałe pięć klubów kompromisowy tekst obu projektów. Powód? W uchwałach wskazano winnych.
W projekcie PiS, który był podstawą prac nad uchwałą upamiętniającą tragedię robotników Wybrzeża, czytamy: "35 lat temu w całej rozciągłości ujawniło się prawdziwe oblicze władzy komunistycznej, która w imię utrzymania totalitarnego systemu pozbawiającego obywateli nadziei na godne życie nie wahała się zabijać tych, którzy się jej sprzeciwiali". Oj, nie dobrze tak nazywać rzeczy po imieniu. Lewicę najbardziej rozjuszył jednak inny fragment: "osoby, które w tamtym czasie swoimi decyzjami i działaniami doprowadziły do masakry na Wybrzeżu, a w szczególności ówczesny minister obrony narodowej oraz inni członkowie władz centralnych i wojskowych, powinny ponieść odpowiedzialność karną i moralną".
W uchwale dotyczącej stanu wojennego Wojskową Radę Ocalenia Narodowego określono jako "całkowicie pozakonstytucyjny twór mający cechy junty".
Łukasz Zbonikowski (PiS), autor pierwotnego tekstu: "SLD nie chce uznać tej prawdy, mimo że Aleksander Kwaśniewski przeprosił za stan wojenny, a w czasie kampanii wyborczej SLD eksponowało 21 postulatów Stoczni Gdańskiej". Ten młody poseł PiS przypomniał, że przez 16 lat wolnej Polski Sejm nie zdobył się na potępienie stanu wojennego. W 2002 r. upamiętniono jedynie ofiary, ale bez oceny samego wydarzenia.

STRZAŁY NIE HAŃBIĄ

Rocznicowe uchwały poparły: PO, PSL, Samoobrona (choć ostatnio wpływowy poseł tej partii Łyżwiński stwierdził, że stan wojenny był słuszny, a internowanie poprawiało dobre samopoczucie i krzepę) i LPR (dzisiejszy uniodeputowany Maciej Giertych w przeszłości podziwiał gen. Jaruzelskiego).
Najbardziej aktywna w zwalczaniu wrogich treści okazała się wiceszefowa klubu SLD Jolanta Szymanek-Deresz. Powiedziała to, co zwykle mówi lewica, gdy chce coś storpedować: że sprawa budzi kontrowersje, utrwala podziały, a więc nie służy pojednaniu oraz zgodzie narodowej. Szymanek-Deresz wtórował szef klubu Sojuszu Jerzy Szmajdziński: "PiS redaguje historię Polski i wydaje instrukcje dla wymiaru sprawiedliwości, mnoży podziały wśród Polaków, zamiast je zasypywać. Są przecież różne oceny stanu wojennego czy zasadności jego wprowadzenia i Sejm musi to uwzględniać".
Mariusz Kamiński, poseł PiS i szef powstającego Urzędu Antykorupcyjnego skomentował: "Taka postawa SLD jednoznacznie pokazuje, jak zakłamane były wszystkie deklaracje postkomunistów, uznające historyczne racje Solidarności. Dla nich strzelanie do robotników nie jest czymś haniebnym. SLD w swoim uporze i zakłamaniu jest bezwstydne".
Sprzeciw SLD spowodował, że wszystkie projekty uchwał trafią teraz do komisji kultury, gdzie będą ponownie "analizowane". A więc znów lewacki sabotaż i dywersja. O tyle to szkodliwe, że na przyjęcie uchwał przez aklamację nie ma raczej co liczyć, co znacznie obniża ich rangę. SLD przygotował własny projekt (bez "winnych") i przedstawił go jako wniosek mniejszości. Dodać trzeba - mniejszości głośnej i jątrzącej. Przyjęcie uchwał miało odbyć się przed świętami.

Z MŁODYMI NAPRZÓD IŚĆ

Lewica robi też porządki we własnych, topniejących szeregach. W ramach odmładzania kadr lider SLD Wojciech Olejniczak spotyka się z kombatantami i weteranami lewicy. Przekonuje ich, że chce budować nową, znów zjednoczoną lewicę i w tej budowie nie zapomni o starej gwardii, patronach komunizmu. "Nie odcinamy się od korzeni ani od starszych pokoleń SLD" - tymi słowy młody działacz zjednywał sobie dawny aktyw i dyktatorów proletariatu. Tak właśnie wygląda nowy, jeszcze bardziej europejski i postępowy wizerunek Sojuszu. "Z drugiej strony doceniamy, że młodzież nie zapomina o swoich, jakże chlubnych tradycjach. Trzeba wiedzieć, skąd się przyszło. A partia będzie przez to jeszcze bardziej przejrzysta".
Á propos korzeni. Nie próżnuje także wiceprzewodniczący Sojuszu, prof. Andrzej Jaeschke. Pod koniec listopada, na spotkaniu z bardzo zakurzonymi dziś (dawno wyszli z roli czołowych propagandystów komunizmu) lewackimi historykami w siedzibie SLD na warszawskiej Rozbrat (ta część kamienicy szumnie nazywa się Centrum Kultury Rozbrat) patronował zawiązaniu się Zespołu Historyków Lewicy. Celem ZHL jest krzewienie lewicowej historii, głównie wśród eseldowskiej młodzieży, a nade wszystko danie odporu coraz bardziej nachalnie lansowanej, kłamliwej, prawicowej wizji naszych najnowszych dziejów. Wszystko po to, aby renesans prawdziwej historii nie był zbyt głęboki.

TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

Publicystyka Tadeusza M. Płużańskiego na ASME.


Komentarz (2)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Deregulacja dla prawie wszystkich zawodów! - Janusz Korwin-Mikke o pomyśle ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina podczas konferencji prasowej przed MS 21.05.2012 - poniedziałek, 21, maja 2012

Sprawiedliwość a sprawiedliwość społeczna - Janusz Korwin-Mikke o różnicach między tymi pojęciami - sobota, 19, maja 2012

Epidemia praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, choć NATO ma nas w... - Stanisław Michalkiewicz o kolejnych objawach recydywy czasów stanisławowskich w obecnej PRL-bis - piątek, 18, maja 2012

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008