Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

UE: Łotwa broni się rozpaczliwie, Brytyjczycy w oparach państwa homopolicyjnego Wysłane piątek, 16, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak

Czy trzeba walić w tarabany, bo nadchodzi kres cywilizacji zachodnioeuropejskiej (a może i atlantyckiej) z powodu "potopu" zachowań dewianckich, usilnie lansowanych przez ogólnoświatowe (zachodnie) media? Jeszcze niekoniecznie, należy tylko wczytywać się w te mniej nagłaśniane przez te same środki masowego przekazu informacje o narastającej kontrreakcji dla propagandy upowszechniającej zboczenia w naszym kręgu kulturowym. Oto serwisy witryn Onet i WP z dnia dzisiejszego doniosły za agencją PAP o dość istotnym zwrocie polityczno-obyczajowym na krańcu Wspólnot Europejskich, zwanych przez konserwatywnych liberałów Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich:

"Łotwa: Zakaz małżeństw homoseksualnych
Sejm Łotwy przyjął w ostatecznym trzecim czytaniu poprawki do konstytucji, zakazujące małżeństw homoseksualnych.
Za poprawkami wniesionymi przez chadecką Pierwszą Partię Łotwy (LPP) głosowało 65 ze 100 posłów, przeciw było 6.
LPP wniosła poprawki po pierwszym w historii Łotwy lipcowym marszu mniejszości seksualnych. W pochodzie uczestniczyło mniej niż 70 osób, jednak towarzyszyły mu wielotysięczne demonstracje przeciwników homoseksualistów, rzucających jajkami i próbujących atakować przedstawicieli mniejszości seksualnych. Policjantom, których było znacznie więcej niż uczestników pochodu, udało się zapobiec poważnym incydentom".

Wbrew pozorom - nie jest to jednak optymistyczna wiadomość, gdyż w obronie podstaw kulturowych ustawodawca łotewski został zmuszony do sięgnięcia po środki nadzwyczajne: zapis w ustawie zasadniczej normy kulturowej, jaka do tej pory nie podlegała kodeksowym normowaniom, pozostając w sferze obyczajowości, powszechnego poczucia smaku oraz hierarchii społecznej. Intensywna medialna propagacja zachowań dewiacyjnych doprowadziła najwyższych reprezentantów społeczeństwa do czynu radykalnego i wydaje się, że rozpaczliwego, co obrazuje stan niepewności tych przedstawicieli wobec przemożnej rewolucyjnej polityki obyczajowej decydentów ZSRE i poczucia zagrożenia wywołanego przez działania ustawodawcze związane z tzw. Kartą Praw Człowieka i Obywatela, na którą powołują się hunwejbini Nowego Wspaniałego Świata w wydaniu eurosocjalizmu. W odróżnieniu od dość purytańskiego socjalizmu chowu moskiewskiego, którego wpływowi podlegaliśmy przez ponad 40 lat okupacji sowieckiej, socjalizm UE jest wyjątkowo libertyński, gdyż najwidoczniej jego prominentni wyznawcy doszli do wniosku, że ta drogą ma o wiele większe szanse powodzenia w wojnie z "społeczeństwem zamkniętym, represyjnym, kapitalistycznym oraz zdroworozsądkowym" w celu urzeczywistnienia kolejnej utopii, tym razem w postaci "społeczeństwa otwartego", lansowanego energicznie przez "tynk tanki" pokroju Fundacji Batorego, szuflowanej przez "międzynarodowego filantropa" za cudze pieniądze (także - kryminalisty uznanego przez wymiar sprawiedliwości "regionu francuskiego UE", o czym taktownie milczą główne media) George'a Sörösa, pochodzenia prawniczego.

Na zachodnim krańcu Starego Kontynentu (choć to oczywiście dość obraźliwe przyporządkowanie dla mieszkańców Wysp Brytyjskich, ale po osławionym "żartobliwym" liście ambasadora W. Brytanii, ujawnionym w mijającym tygodniu chyba można pozwolić sobie na chwilę "facecji kontynentalnej") postępy postępu zaszły już oczywiście o wiele dalej. Ujawnione przez znakomitego obserwatora systemów totalitarnych George Orwella "dwójmyślenie" zdobywa nowe przyczółki i już dzisiaj Brytyjczycy muszą kontrolować swoje wypowiedzi pod kątem "zachowań homofobicznych", gdyż w przeciwnym przypadku czeka ich na początek wizyta policji w domu, a scenariusz dalszych wydarzeń jest jeszcze nieznany, choć zapowiada się oczywiście ciekawie. Jak może on w przyszłości wyglądać na Łotwie, oczywiście - także i w "polskim regionie UE", widać po doniesieniu m.in. dziennika "Rzeczpospolita":

"Homofobia czy wolność słowa

Policja wszczęła śledztwo w sprawie autorki książek o wychowywaniu dzieci, która uważa, że zezwolenie parom homoseksualnym na adopcję może być ryzykowne.
W Wielkiej Brytanii, gdzie swobody obywatelskie i prawa jednostki są świętością, wywołało to oburzenie. »George Orwell byłby z was dumny" - napisał "Daily Mail«. »Nie można bezpiecznie wyrażać opinii, które są sprzeczne z etosem coraz bardziej autorytarnej elity, pragnącej przeszczepić swe poglądy i standardy całemu społeczeństwu« - komentował jeden z czytelników »Daily Telegraph«.
- Nigdy wcześniej w naszym kraju nie słyszeliśmy o czymś takim - powiedziała »Rz« Sally Pook, dziennikarka »Daily Telegraph«, która opisała całą sprawę. Oskarżona, Lynette Burrows, jest znaną specjalistką od spraw rodziny i wychowywania dzieci, autorką setek artykułów i kilku książek.
Kilka dni temu brała udział w dyskusji na antenie radia BBC. Wyraziła wówczas przekonanie, że nie powinno się pozwalać na adoptowanie dzieci przez pary osób tej samej płci. Zastrzegła, że powierzenie małego chłopca dwóm homoseksualistom byłoby równie ryzykowne, jak przekazanie małej dziewczynki dwóm heteroseksualistom.
Następnego dnia do mieszkania pani Burrows zadzwoniła policjantka z komisariatu w Fulham. Poinformowała zaskoczoną kobietę, że dopuściła się »homofobicznego incydentu«. Okazało się, że organy ścigania otrzymały od jednego ze słuchaczy donos na panią Burrows.
W wyniku burzy, która rozpętała się w mediach, sprawa zostanie prawdopodobnie umorzona, choć wszystko wskazuje na to, że Lynette Burrows znajdzie się na liście osób, które dopuściły się »zachowań homofobicznych«. Zdaniem obserwatorów sprawa jest bardzo poważna, bo naruszone zostało podstawowe prawo człowieka, jakim jest wolność słowa.
Londyńska policja przyznała, że od pewnego czasu obowiązują ją nowe przepisy odnośnie do przestępstw, którymi trzeba się zajmować w pierwszej kolejności. Należą do nich »incydenty homofobiczne i rasistowskie oraz przemoc domowa«.
Co ciekawe, BBC nie wzięła swojego gościa w obronę. Wprost przeciwnie, stacja zapewniła, że nie podziela jej poglądów. "Czasami zdarza się, że na antenie wyrażane są wyzywające i nieprzyjemne opinie" - wyjaśniono w specjalnym oświadczeniu.
»(...) Przypuszczam, że w Polsce homoseksualiści też wcześniej czy później wystąpią z postulatem adopcji dzieci. Wszędzie ma to podobny przebieg. Środowiska homoseksualne zaczynały od umiarkowanych postulatów, by oswoić opinię publiczną. Z czasem domagały się więcej. Wiem, że wielu homoseksualistów jest do głębi wstrząśniętych tym, że ich orientacja seksualna, ich prywatność zostały zawłaszczone przez głośną, agresywną i rozpolitykowaną grupę, która żąda specjalnych przywilejów«" - ocenia sama zainteresowana "przestępczyni homofobiczna" Lynette Burrows.

Lewica - jak widać - uważa dziecko za towar, który "należy się" osobnikom nie mającym nic wspólnego z darem narodzin życia ludzkiego. Osobnikom, którzy swoją dewiację podnoszą do rangi cnoty i zachowań społecznych równorzędnych do otaczanych przez wszystkie systemy kulturowe i państwowe związków rodzinnych, potocznie określanych małżeństwem. Bezwzględna wojna wydana przez wrogów człowieczeństwa w jego najbardziej intymnej i najgłębszej istocie rozgrywa się w tej chwili na poziomie próby zmiany zawartości leksykalnej pojęci "małżeństwo", ale jak i ten przykład z Wielkiej Brytanii, i inne, z innych "regionów europejskich", m.in. Szwecji, Holandii, Belgii, Francji, Hiszpanii pokazują, że są już przygotowane kolejne etapy oraz płaszczyzny konfliktu mające doprowadzić do rozkładu i zaniku pierwotnej tkanki społecznej, istniejącej od dziesiątków tysięcy lat ludzkiej cywilizacji - rodziny...


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME