Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Zanim przemówią Pasterze - Stanisław Michalkiewicz Wysłane poniedziałek, 5, grudnia 2005 przez Krzysztof Pawlak

"Ani góry wysokie, ani morza szerokie nie wstrzymają Pochodu Przyjaźni" - wyśpiewywała postępowa młodzież świata w czasach, gdy obozowi Postępu przewodził jeszcze Nauczyciel Całej Ludzkości. Dzisiaj, kiedy Nauczyciel Całej Ludzkości jest już dość starym nieboszczykiem, a raczej - piekłoszczykiem, Pochodów przyjaźni na razie nikt nie organizuje, ale ponieważ natura nie znosi próżni - organizowane są Parady Równości. Jak można się z tej nazwy domyślić, organizatorami i uczestnikami Parad są równiachy płci obojga. Równiachom chodzi o zmuszenie tych, którzy równiachami nie są, żeby podziwiali ich za "naturalność". Dzisiaj bowiem u partyjnych w modzie jest naturalność, czyli postępowanie zgodne z głosem instynktu. To ciekawe, bo dotychczas powszechnie uważano, że cywilizacja polega m.in. na wykształceniu umiejętności panowania nad instynktami. Na przykład naturalną czynnością jest załatwianie fizjologicznej potrzeby, ale ludziom cywilizowanym nie przyjdzie do głowy, by zadośćuczyniać takim potrzebom, dajmy na to, na środku sali balowej podczas balu u prezydenta. Cywilizacja polega m.in. na tym, że tego rodzaju czynności otacza się pewną dyskrecją, a nie forsuje się ich, jako przedmiotu dumy. Tymczasem organizatorzy Parad Równości demonstrują "dumę" z powodu sposobu zaspokajania popędu seksualnego i próbują uczynić z tego probierz dla demokracji. Nieprawdopodobne, a jednak. Od strony intelektualnej wspiera ich Komitet Helsiński, tzn. grupka filutów, z łaski "filantropa", czyli międzynarodowego finansowego grandziarza Jerzego Sörösa, dysponująca sporym budżetem; z Budapesztu dostają 600 tys. dolarów rocznie, z Fundacji Forda - milion dolarów, z Fundacji Batorego - 1.200 tys. zł, nie licząc pomniejszych dotacji. Rzuca to pewne światło na przyczyny, dla których Komitet cieszy się autorytetem moralnym, zaś Parady Równości - życzliwym zainteresowaniem "niezależnych" merdiów.
Ze względu na forsowanie pewnego ideału, Parady Równości wzbudzają wiele wątpliwości natury moralnej, ale w tych gorących dniach szczytowego napięcia między "demokracją" a "faszyzmem", zabrakło głosu naszych duchowych przewodników. Ani JE bp Tadeusz Pieronek, ani JE abp Józef Życiński nie zabrali głosu, chociaż przy innych okazjach wypowiadali się bardzo skwapliwie, oczywiście zawsze po jedynie słusznej stronie, nie szczędząc "potępień" dla tych, którzy mieli nieszczęście opowiedzieć się po stronie niesłusznej. Co prawda nasi przewodnicy duchowi wyjechali akurat z wizytą ad limina, co poniekąd usprawiedliwia ich milczenie, ale nie do końca, bo przecież wykorzystali tę podróż do złożenia Jego Świątobliwości donosu. O tym donosie wspominał już wcześniej JE abp Gocłowski, wskazując, że "angażowanie się niektórych mediów w Polsce po stronie określonego nurtu politycznego jest zjawiskiem niepokojącym i problem ten należy omówić w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej". Ten "określony" nurt polityczny, to nurt przeciwny popieranemu przez razwiedkę, "Gazetę Wyborczą" i Jasnogród. Gdyby "niektóre media" angażowały się po stronie razwiedki, "Gazety Wyborczej" i Jasnogrodu, żadnego powodu do "niepokoju", rzecz prosta, by nie było. Np. w telewizji Puls, która uchodzi za "katolicką", zauważyłem red. Pawła Wrońskiego z "Gazety Wyborczej" w charakterze prowadzącego. Domyślam się, że musiało dojść do jakichś przepływów kapitałowych, wskutek których "Agora" przejmuje kuratelę nad tym "katolickim" merdium, podobnie jak nad "Tygodnikiem Powszechnym" kuratelę przejęli chłopcy z "Krytyki Politycznej", będącej organem starych, poczciwych trockistów. Czy to jakiś uboczny rezultat bankructwa Stelli Maris, czy też dyskretna interwencja "filantropa", który nie tylko z "otwartym społeczeństwem", ale i z "Kościołem otwartym" wiąże pewnie jakieś swoje nadzieje - na razie trudno zgadnąć.
Tak czy owak, znaleźliśmy się w tych dniach niczym owce bez pasterzy, toteż musimy poradzić sobie z Paradami Równości od strony teologicznej po amatorsku, żeby nie powiedzieć - po ciwuńsku. Cóż tedy na temat homosiów powiada Pan Bóg Wszechmogący? W Księdze Kapłańskiej Starego Testamentu czytamy, że "ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość" (Kpł.20.13.) Tak "Pan powiedział do Mojżesza" (Kpł.20.1.). A to ci dopiero historia! "Popełnia obrzydliwość"... Czy można odczuwać dumę z "obrzydliwości"? Czy godzi się naciągać mechanizmy demokratyczne do zmuszania ludzi, by tolerowali "obrzydliwość" na terenie publicznym? Pan Bóg Wszechmogący nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że nie, ba - idzie znacznie dalej, postulując ukaranie obydwu "śmiercią". Oczywiście dzisiaj o żadnej "śmierci" nie może być mowy; Unia Europejska surowo jej zakazuje, więc w takiej sytuacji musimy przejść do porządku nad opinią Pana Boga, bo w przeciwnym razie nie dostaniemy oczekiwanych srebrników w ramach subwencji. Ale Unia Europejska daje też do zrozumienia, by zmienić zapatrywania i nie uważać homoseksualizmu za "obrzydliwość", tylko za szlachetną "orientację". Ponieważ nasi przewodnicy duchowi po wizycie w Brukseli w listopadzie 1997 roku opowiedzieli się za przyłączeniem Polski do UE, to chyba nie ma innej rady - będziemy musieli nie tylko oswoić się z manifestacjami "obrzydliwości" na terenie publicznym, ale chyba też i instruktażem w tym zakresie w publicznych szkołach, bo jużci - jak długo można ukrywać przed dziećmi powaby "orientacji"? Jak się powiedziało: "a", to trzeba powiedzieć "b", nawet jeśli natrafia się przy tym na sprzeczności z opiniami samego Pana Boga Wszechmogącego. Na szczęście może się okazać, że jest to sprzeczność pozorna, bo tak naprawdę, to Pan Bóg Wszechmogący chciał powiedzieć coś zupełnie innego. Do umiejętnego wyjaśniania prawdziwego sensu takich wypowiedzi służy teologia, więc jeśli uzbroimy się w cierpliwość, na pewno zostaniemy wynagrodzeni efektowną opinią, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bo tak, jak "ani góry wysokie, ani morza szerokie" nie były ongiś w stanie powstrzymać Pochodu Przyjaźni, tak i teraz nic nie powstrzyma nieubłaganego Marszu Równości, który wyrównuje wszystko.

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME