Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Manipulacja, manipulacje... Orwell: kto panuje nad przeszłością - panuje nad teraźniejszością Wysłane poniedziałek, 28, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak

Nagłośnione z niebywałym przepychem przez mainstreamowe mass media demonstracje środowisk lewackich, anarchistycznych i skupiających osobników o dewiacyjnym sposobie zaspokajania popędu płciowego odbyły się w sobotę i niedzielę 26 i 27 listopada w kilku miastach Polski. Ich bezpośredni organizatorzy mieli nadzieję wywołać żywe zainteresowanie mediów, które w większości cały czas pozostają w dyspozycji grup związanych z minionym (?), post(?)komunistycznym ośrodkiem władzy. Chciano osiągnąć taki efekt poprzez wywołanie wrażenia sporego zainteresowania tzw. opinii publicznej sprawami marginalnych grup dewiantów seksualnych w postaci dużej liczebności osób manifestujących poparcie dla ich publicznych wystąpień.
Cała akcja spaliła jednak na panewce, gdyż weekendowe zajścia nie zebrały więcej w czasie 2 dni niż około dwóch tysięcy osób w 38-milionowym kraju. Przypomnijmy, że choćby czerwcowa, jednodniowa manifestacja zwolenników ordynacji wyborczej opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych w jednym mieście - Warszawie - zgromadziła podobną liczbę swoich uczestników.
Wierne zasadom marksizmu kulturowego i nieocenionym nakazom swego zawodowego guru, wybitnego propagandysty narodowo-socjalistycznego, dr. Józefa Goebbelsa, środowiska żurnalistów w wielu redakcjach przystąpiły do "poprawiania rzeczywistości", by w przyszłości zatrzeć niemiły fakt kompletnej klapy przedsięwzięcia.
Odbywało się to za pomocą "pompowania", czyli podwyższania w miarę upływu czasu liczby demonstrantów, co przybrało najbardziej karykaturalną formę w stolic "polskiego regionu UE", czyli Warszawie.

Oto, jak wyglądał ten proceder:

Jeszcze we wczesnych godzinach popołudniowych doniesienia serwisu PAP z miejsca wydarzenia (pl. Konstytucji, zachodnia pierzeja placu), powtarzane przez serwisy portali dostarczały liczby około 200 manifestantów (Onet - PAP):

"200 osób uczestniczy w warszawskim wiecu równości

Około 200 osób zebrało się na warszawskim Placu Konstytucji, by wziąć udział w wiecu pod hasłem »Reanimacja demokracji - Marsz Równości idzie dalej«.
Organizatorzy przewidują, że uczestników wiecu będzie około tysiąca; w kierunku Placu Konstytucji ciągle zmierzają duże grupy ludzi.
Wiec jest chroniony przez policję. Kilkaset metrów od zebranych stoją kilkuosobowe grupki przypatrujących się zgromadzeniu młodych ludzi. Część z nich ma na szyi szaliki w barwach klubów piłkarskich.
Uczestnicy wiecu to m.in. środowiska homoseksualistów, feministek, anarchistów. Jest też wielu zwykłych warszawiaków. Są również politycy. Silnie reprezentowany jest SLD, m.in. przez szefa partii Wojciecha Olejniczaka, eurodeputowanego Marka Siwca, posłankę Jolantę Szymanek-Deresz i b. marszałka Senatu Longina Pastusiaka. (...)".

Na pamiątkę zrobiliśmy skan tego artykułu - z godziny 12:15:



W trochę późniejszych godzinach - relacja z godz. 16:50 - demonstrantów oczywiście "przybyło", jednak nie przekroczyli liczby "kilkuset" (Onet - za IAR):

"(...) W Warszawie w wiecu na Placu Konstytucji uczestniczyło kilkaset osób, w tym artyści i politycy, głównie z partii lewicowych. Manifestację usiłowała zakłócić grupa kilkunastu młodych osób, które twierdziły, że też mają prawo do wyrażania swoich poglądów. Podczas przemówienia Borowskiego zaczęli wykrzykiwać hasła: »Precz z komuną« oraz »SLD-KGB«. Policja natychmiast usunęła ich z miejsca manifestacji. (...)"

Pod wieczór, kiedy demonstracja warszawska zakończyła się po godz. 16, ALE GODZINA NADANIA RELACJI POZOSTAŁA - 14:20!!! (wyjaśnimy to poniżej), pojawiły się całkiem nowe wyliczenia, podparte autorytetem rachmistrzów policyjnych (znowu Onet - PAP):
"Zakończył się wiec równości w Warszawie
Zakończył się wiec równości w Warszawie. Jego uczestnicy rozchodzą się do domów. Według policji, w manifestacji wzięło udział około 1500 osób, według organizatorów - kilka tysięcy.
Na zakończenie demonstracji jej uczestnicy ułożyli na placu Konstytucji ze zniczy napis »Art.57« symbolizujący artykuł konstytucji mówiący o wolności zgromadzeń. (...)".

Sfetyszyzowana liczba "1500" demonstrantów została powtórzona w wydaniach gazet z następnego dnia. "Życie Warszawy" 27.11.2005:
"Tysiące osób w całym kraju wzięło udział w marszach
Od 1,5 tysiąca (według policji) do kilku tysięcy osób (według organizatorów) wzięło udział we wczorajszym Marszu Równości w Warszawie. Wiecowano też w wielu innych miastach Polski. (...)".

Dziennik "Rzeczpospolita" 27.11.2005:
"Marsze równości przeszły przez Polskę
»A mury runą« śpiewało 1500 (według policji; według organizatorów kilka tysięcy) uczestników manifestacji w Warszawie. (...)".

Najbardziej karykaturalną relację przedstawił oczywiście bulwarowiec "Gazeta Wyborcza":
"Kilka tysięcy osób wzięło udział w wiecach równości
Warszawa - 2 tysiące

Na pl. Konstytucji przyszli - oprócz organizatorów - mieszkańcy, aktorzy, politycy (m.in. liderzy SLD, UP, PD). Na ustawionej scenie spotkali się ludzie z różnych środowisk. (...)".

Też zrobiliśmy z tego skrajnej liczebnie relacji pamiątkę w postaci skanu:



Tak ładnie i bezboleśnie proces przebiegał w ciągu kilku godzin - liczba 200 (dwieście osób) rozmnożyła się dziesięciokrotnie! I - to tylko w Warszawie!

Z relacji wiszącej jeszcze na tym samym serwisie portalu Onet - IAR możemy dowiedzieć się, że w pozostałych miastach: Katowicach, Łodzi, Gdańsku, Rzeszowie, Elblagu, Toruniu i Wrocławiu - brało udział odpowiednio: (około) K100, Ł200, G200, R100, E200, T150, W600 osób. W sobotnich demonstracjach w Krakowie i Poznaniu wzięło udział około - odpowiednio - K200 i P250 osób. Razem: 1900 - 2000 osób. To są dane podawane oficjalnie w relacjach serwisów sieciowych, opartych na doniesieniach agencji PAP i IAR.

Teraz wyjaśnienie, jak to się stało że w jednej relacji (późniejszej, 16.50) jest podana liczba manifestantów mniejsza niż w relacji wcześniejszej (14.20). Każdy, kto para się edycją tzw. contentu, czyli zawartości serwisów, doskonale wie, że niemal każdy zautomatyzowany system tego rodzaju umożliwia dokonywanie wymiany tekstu PO jego pierwotnej edycji - i tak się działo i w tym przypadku: edytorzy w miarę napływu nowych depesz agencyjnych dokonywali wymiany zawartości poszczególnych "niezmiennych" kolejnych informacji na wersje uwspółcześnione. W jednym przypadku (inna agencja - IAR) stało się jednak inaczej: przyczyną pozostawienie sprzecznego z pozostałymi przekazu było jego pochodzenie z innego źródła - należałoby w tym momencie dokonać kasacji całej wiadomości, co byłoby dużo łatwiej zauważone, gdyż są jeszcze na tym świecie dociekliwi obserwatorzy, którzy interesują się powstawaniem "białych plam" w rzeczywistości, nawet tej najbardziej ulotnej, jaką jest rzeczywistość wirtualna. Lepiej było pozostawić ją - przygniatając wielością innych depesz z innego źródła, popartych wspomnianym już autorytetem policyjnych liczykrupów, licząc na jej "zaginiecie" w natłoku nowszych informacji. Już zupełnie kompromitującej pierwszej depeszy PAP z godz. 12:15, liczbą zaledwie około 200 demonstrantów na pl Konstytucji - w bloku poświęconym temu wydarzeniu z niedzieli 27.11 - nie można odnaleźć, mają do niej dostęp tylko ci, którzy w pamięci swych przeglądarek umieją odszukiwać takie dane.

Odpowiedź na pytanie - po co te wszystkie starania z wyolbrzymieniem liczby "popierających" akcje osobników z zaburzonym popędem seksualnym, inspirowane ze znacznie dalszych pozycji przez odsuwane od władzy grupy interesów związane z post(?)komunistycznym ośrodkiem politycznym - jest wręcz narzucająca się: by w przyszłości można było szybko zapominającej "opinii publicznej" wmawiać, że "był ten czas, gdyśmy wszyscy - (wtedy już) dziesiątki tysięcy! stali ramię w ramię w obliczu rozszalałego i podnoszącego głowę hydry FASZYZMU PRAWICY i walczyli o wspólną sprawę: o wolność i poszanowanie praw człowieka i obywatela, towarzysze!".

A co, proszę szanownej publiczności - inżynierowie dusz i społeczni mieliby się wtedy szczycić demonstracjami ledwie ponad OKOŁO DWÓCH TYSIĘCY osobników w 38-milionowym kraju? Jak to by wyglądało przed obliczem "postępowej Europy"???!!!

"Kto rządzi przeszłością w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w jego rękach jest przeszłość" - mówi jeden ze sloganów Partii... Partia wcale nie przestała istnieć, ona istnieć będzie zawsze - o czym doskonale wiedział George Orwell.

Krzysztof Pawlak

Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME