Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Nadchodzi czas sytości dla komentatorów polskowo atdieła "krótkiego kursu WKP(b)"? Wysłane środa, 23, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak

Co za wysyp materiałów!? Ambarasse de richese! I "Rzeczpospolita", i niezawodne "Życie Warszawy" (co prawda nie podpisany kolega-sprawozdawca), i równie wszędobylski "Super Express", szpryngierowski "Fakt" nie nadążył - widać, że po parlamentarnej i prezydenckiej wpadce pro-niemieckiej Platformy dyżurny oficer czasopisma wypadł z układu, małopolski "Dziennik Polski" też nie dostał wierszówki, no a brukowiec "GW" jak zawsze - widzi zagrożenie "tylko na prawicy", dlatego zajmuje się hipotezami o "inwigilacji prawicy przez rząd Suchockiej oraz jej kanclerza Jana Marię Władysława", nie zaś najnowszym tematem zleconym...

Jednak i stacje radiowe w mijającym właśnie dniu, i serwisy witryn Wirtualnej Polski, Onet czy INTERII, tak samo jak wymienione wcześniej trzy gazety - zajmowały się sprawą pozostawaniu przy życiu kluczowego świadka dla rozwikłania sprawy morderstwa, mianowanego co prawda przez funkcjonariuszów "ezelde", byłego komendanta Policji, generała Marka Papały (przegląd dostępny na Witrynie Kary Śmierci). Świadek nazywa się Edward Mazur i póki co - pozostaje do usług na kontynencie amerykańskim, konkretnie w znanym z drugiej co do liczebności populacji wielkomiejskiej Polaków - Chicago, zwanego nieformalnie Czykagowem. Świadek jest (wciąż żyje) doskonałym i zażartym znajomym wielu tzw. osobistości życia robaczkowego politykierstwa polskiego z jego lewej, tej serdecznej strony, sięgającym w swej komitywie kamrackiej wyżyn najwyższych, świadomość którego faktu w połączeniu z niezaplanowanym przez wielkie układające się nad Polską strony zwycięstwem ugrupowania Braci K. spowodowała trwałą szarość cery na obliczach Najdostojniejszej Dla PT Post(?)komunistów Pary, do 22 XII 2005 r. wycierającej jeszcze swoimi podeszwami posadzki Pałacu Namiestnikowskiego.
Nie tylko u tych dwojga osobników życia politykierskiego lewizny odcień pobladłego różu jest od wielu dni widoczny dla wnikliwych obserwatorów scen teatru "regionu polskiego UE". Nerwowość ekstremalną zaczął przejawiać elektryczny i ekscentryczny eksprezydent "Waliizaa", tak pięknie odmieniany przez spikerów krajów zagranicznych. Na razie - zajął się oskarżaniem oskarżających Go wcześniej o intensywne i wielorakie stosunki z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa żurnalistami i osobistościami "podziemia antykomunistycznego". Trochę wcześniej - jego osławiony "kapciowy" Wachowski, były sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP w czasu pierwszej "post(?)komunistycznej" vel "solidarnościowej" prezydentury. Wtedy to doszło (pierwsza połowa lat 90. ub. wieku) do wydania zadziwiającego aktu łaski dla bandyty o wdzięcznej ksywie "Słowik", który ponownie stał się na dniach bohaterem łam pismaczych - a to ze względu na ujawnioną już bez ogródek jego znacząca rolę w akcie mordu komendanta Policji. Przez lata prezydentowania towarzysza Olka "Disko Polo" Kwaśniewskiego prokuratury wielu instancji wykazywały się zadziwiającą nieruchawością i niezgulstwem w toku swoich postępowań, co zostało skwitowane przez "ŻW":
"W połowie grudnia może dojść do rozprawy ekstradycyjnej Edwarda Mazura. Śledczy boją się jednak, że do tego czasu biznesmen ucieknie z Ameryki lub zginie w »niejasnych okolicznościach«.
- Amerykanie są skłonni wydać Mazura, jednak boją się, że wycieki informacji dotyczące śledztwa, które powstają za sprawą ludzi chroniących biznesmena, utrudnią procedurę przed sądem ekstradycyjnym - mówi policjant związany z wyjaśnianiem tajemnicy zabójstwa gen. Marka Papały. (...) Według naszych informacji, przez cały czas trwania śledztwa w sprawie śmierci generała w Ministerstwie Sprawiedliwości działała grupa osób torpedujących pracę prokuratorów i policjantów. Przez podstawionych świadków próbowano kierować śledztwo na boczne tory. Wskazywano na absurdalne wątki, których weryfikowanie zajmowało czas specgrupy. »Opiekunowie« Mazura próbowali również rozpętać wielką kampanię medialną, mającą na celu obronę poszukiwanego listem gończym biznesmena".
Swoje dopowiada żurnalista "SE":
"Mazura obciążają zeznania Artura Z. - płatnego zabójcy z Trójmiasta. Według niego to Mazur w 1998 r. szukał »killera«, który przyjmie zlecenie na zabójstwo generała. Biznesmenowi w tych poszukiwaniach towarzyszył boss gangu pruszkowskiego, Andrzej Z., ps. Słowik. Niebawem jemu również śledczy zarzucą udział w zbrodni. Jedyną osobą, która obecnie ma zarzuty w tej sprawie, jest płatny zabójca Ryszard B.
W tle bulwersującej zbrodni są ludzie kojarzeni z PRL-owskimi służbami specjalnymi. Zdaniem śledczych, taka nieformalna grupa stała za Mazurem. Generał zginął, bo miał wiedzę o jej lewych interesach".
O co daje chodzi - precyzuje wywiadowca "Rz":
"Na początku listopada "Rz" ujawniła, że opolscy śledczy przesłuchali już wszystkich świadków, a śledztwo zostanie umorzone. Po tej publikacji prokuratorzy zmienili zdanie - zdecydowali, że powinni przesłuchać jeszcze Barbarę Piwnik, która w 2002 r. kierowała resortem sprawiedliwości. (...) Jeden ze świadków przesłuchanych przez opolskich oskarżycieli zeznał bowiem, że funkcjonariusz byłego UOP mógł wywierać nacisk na prokuratorów, by Mazura nie zatrzymywać. Świadek mówił o płk. Ryszardzie Bieszyńskim, który wtedy był szefem Zarządu Śledczego UOP. O tym, że prokuratorzy chcą przedstawić zarzuty Mazurowi, Bieszyński wiedział co najmniej od jesieni 2001 roku. Dyskutowano o tym na naradach w Ministerstwie Sprawiedliwości. Rok temu "Rz" ujawniła, że Bieszyński na tych naradach sprzeciwiał się wiązaniu Mazura ze zleceniem zabójstwa policjanta".

O tym, że w m.in. produkcję i "eksport" syntetycznych narkotyków na terenie Polski zamieszani byli i są byli funkcjonariusze SS PRL - wie chyba każdy student prawa, z wyłączeniem może żaków z kierunków politologicznych i "zarządzania oraz markietingu". O tym, że na terenie USA zostali przed pewnym czasem zlokalizowani uczestnicy tego łańcuszka szczęścia i funkcjonariusze DEA nakłonili ich do zwierzeń - też w tym roku stało się głośno, kiedy tygodnik "Wprost" opublikował artykuł swoich "śledzi" pt. "Wielka wsypa". Jak to było zorganizowane przez ulokowanych w Stanach funkcjonariuszów "wywiadu" SS PRL, można dowiedzieć się z łam pism amerykańskich: ot - chociażby opisana już sprawa filadelfijskich członków "The Kielbasa Posse", importujących od "europejskich hurtowników" (także - izraelskich oraz oczywiście rosyjskich) "produkty do sprzedaży", o czym już w 2002 r. rozpisał się żurnalista śledczy tygodnika "Philadelphia City Paper".
W tym samym czasie w "polskim regionie UE" zaczęły być słyszalne uporczywe plotki o powiązaniu z "dilerami" śmiercionośnych ekstraktów już wcale nie garażowo-chałupniczego przemysłu chemicznego z byłymi bardzo wysokimi urzędnikami administracji państwowej. Padły nawet spiżowe wskazania na atlantyckie rejsy jachtu należącego do superbliskiego otoczenia byłego prezydenta RP. Odpowiednikiem osobistości w zaprzeszłej kadencji był do niedawna wypróbowany towarzysz specjalny Marek U., któremu udzielono dymisji wiosną tego tego roku, ale "tą razą" była to już kancelaria tow. "prezia" Kwaśniewskiego, no i ciekawym zwrotem w tej historii jest fakt, że w minionej (?) sytuacji politycznej nadzorem obrotem metaamfetaminy i jej pochodnych zajmowały się kręgi wywodzące się ze Służby Bezpieczeństwa, a obaj podlegli zainteresowaniu dzisiejszych prokuratorów należą do kompanii nie-cywilnej.

Skoordynowana akcja wypływu kolejnych strzępów materiałów ze śledztw dotyczących obrotu "materiałami strategicznymi" wskazuje, że w strukturze bynajmniej niecywilnej ujawniła się przynajmniej jej część skłonna w zamian za "przetrzymanie" akcji "rozwiązywania wiejskiej potańcówki" podzielić się swoimi spostrzeżeniami i głębokimi - po równie głębokim namyśle - przemyśleniami. Ujawniona - ze strony zwycięskiego obozu PiS - przed kilkoma dniami zapowiedź, że "nie zostaną rozwiązane kontrwywiad i wywiad wojskowy, a jedynie zmieniona struktura tych służb", jak widać, przyniosła pierwsze efekty.

Teraz żądnej spektakularnych efektów gawiedzi pozostaje poczekać na powołanie zapowiadanych w czasie kampanii przedprezydenckiej i przedparlamentarnej specjalnych komisji śledczych, przed którymi - za pomocą obiektywów kamer i w świetle fleszów aparatów fotograficznych - z odpowiednio dozowanymi stopniami ponoszonego napięcia zostanie ujawniona...

...mała część krótkiej historii oddziału "polskiego" WKP(b), czyli "pezetperii"...

Krzysztof Pawlak


# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: N/A
Data: piątek, 25, listopada 2005
ip: 172.152.141.15
Komentarz
Ja też tracę nadzieję na dobre intencje lub możliwości obecnie rządzących,ale jako niepoprawny optymista czekam cierpliwie do 23 grudnia,kiedy to,przynajmniej teoretycznie,ręce już nie będą kneblowane.A więc panowie Kaczyńscy,czakamy cierpliwie ale z wielkim niepokojem.


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME