Historia powtarza się farsą przy okazji "likwidacji Krajowej Rady Radia i Telewizji" - Łukasz Perzyna o realizacji zapewnień wyborczych PO i PiS o "przywróceniu mediów elektronicznych społeczeństwu" Wysłane sobota, 19, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Zaczyna się kolejna w Polsce polityczna wojna o telewizję publiczną. Żadne to zaskoczenie, ponieważ jeszcze w momencie kiedy Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość - w tej właśnie kolejności, mając poparcie w sondażach, deklarowały mocną wolę współrządzenia, zmieniania układu politycznego i medialnego, w niemal jednobrzmiący sposób podkreślały zamiar likwidacji Krajowej Rady Radia i Telewizji. Wiadomo, że jest to pasożytnicze ciało mieszczące się w pałacyku przy warszawskiej ulicy Sobieskiego, który wcześniej był domem publicznym - później w nim funkcjonariusze SB robili wypisy z nasłuchu zachodnich stacji radiowych, z Monachium, Londynu czy Waszyngtonu. Teraz funkcjonariuszom KRRiTV żyło się w nim tak, że żyć a nie umierać - ich status materialny był powyżej statusu posła - wiadomo: posłów jest 460, urzędników KRRiTV - tylko dziewięcioro" - Łukasz Perzyna, publicysta ASME i "Tygodnika Solidarność" komentuje tegotygodniowe zawirowania wokół "porządkowania" przez "partie prawicowe" spraw medialnych w PRL-bis.| # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | kontur@cc.uni.torun.pl |
| Data: | niedziela, 20, listopada 2005 |
| ip: | 81.190.27.247 |
| Komentarz | |
| KRRiTV w pierwszych latach istnienia miała JEDNEGO etatowego pracownika (a raczej pracowniczkę). W kilka lat później czytałem w prasie, że ta liczba wzrosła podobno do ponad 200. Załogi etatowych pracowników w Kancelariach: Prezydenta, Senatu i Sejmu (ba, nawet z zwykłym starostwie powiatowym) są znacznie liczniejsze niż były w II RP. Mimo tak znacznego postępu techniki komunikacyjnej i biurowej w ciagu mininych 70 lat! Co dowodnie pokazuje, że postęp postępu jest szybszy niż postep techniki, przynajmniej w Polsce. "Co tam panie w polityce? Socjalizm trzyma się mocno?" -- można by zapytać, parafrazując pierwsze zdanie wielkiej literatury polskiej w XX wieku ("Wesele" Wyspiańskiego).
Konrad Turzyński |
|
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.