Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

"Ja mogie być i leberal - tylko wy mnie o tym powiedzcie!"
Liberalny etatyzm programu Platformy Obywatelskiej - programem narodu!
Wysłane wtorek, 15, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak

"Przeciwnikami finansowania partii z budżetu są politycy PO. W kampanii zapowiadali zmianę przepisów. Co teraz poczną ze swymi dziesiątkami milionów? - Postaramy się przekonać posłów pozostałych partii, aby wszystkie zrezygnowały z budżetowych pieniędzy - mówi "Rz" Mirosław Drzewiecki, skarbnik Platformy. (...)".
"PO wie już, na co przeznaczy te pieniądze. Ugrupowanie zamierza »sfinansować działania w terenie«. A dokładniej utworzyć etaty dla działaczy w powiatach. (...) Chcemy mieć dobrze funkcjonujące struktury we wszystkich powiatach. Biura powinni więc prowadzić etatowi pracownicy. Dzięki temu będziemy lepiej obsługiwać wyborców i działaczy - podkreśla Drzewiecki. Dodaje, że na początek w grę wchodzi jakieś 250 etatów.
Platforma zamierza też opłacać z dotacji budżetowych ekspertów i druk biuletynów dla mieszkańców. (...)".
Pierwszy z cytatów popełnił tow. leberał Drzewiecki Mirosław (primo voto Mumia Od Wolności, nr 77. na liście "najbogatszych Polaków" tygodnika "Wprost") w rozmowie z żurnalistą Andrzejem Stankiewiczem reprezentującym wielce przychylną dla zawodowych "alles, alles liberales" gazetę "Rzeczpospolitą", w której to wyznanie drukiem ukazało się dzisiaj, tj. 15.11.2005 r.. Elektorat liberalny dostał swoją porcję pociechy. Drugi cytat przyszedł z tegosamodniowego wydania gazety "Życie Warszawy", która swoich odbiorców/czytelników lokuje raczej wśród szerszych warstw urzędniczych chowu post(?)komunistycznego, dlatego też i program lyberalny tow. Drzewieckiego został odpowiednio przykrojony do gustów potencjalnych przyszłych wyborców.
Żurnalistka "Rzeczpospolitej" Małgorzata Czyczło ujawniła w swym artykule sumy, jakie zostaną przyznane ugrupowaniom, które dostały w minionych wyborach wystarczające zaufanie, by ich reprezentanci zajęli poselskie fotele przy ul. Wiejskiej. Silnie etatystyczne PiS będzie dysponowało w okresie czterech lat prawie 100 milionami złotych, poprzednio należącymi do podatników, a werbalnie liberalna Platforma Obywatelska - kwotą niewiele mniejszą. Całość zabawy w politykę kosztuje Polaków ok. 400 milionów zł. Formacje wywodzące się z post(?)komunistycznych środowisk - SLD i Samoobrona będą dysponowały po 12 mln zł rocznie. LPR - 8,7 mln, PSL - 7,8. Nie wiadomo jeszcze, czy wobec złamania ustawy o finansowaniu partii zostanie przyznana subwencja 4,6 mln ugrupowaniu "czystych post(?)komunistów" - SDPL.
W poprzednim podziale zrabowanych podatnikom pieniędzy Platforma nie brała udziału - gdyż nie mogła, nie będąc zarejestrowana jako partia, a jedynie jako komitet wyborców. Takiej instytucji pieniądze z mocy ustawy nie przysługiwały, niemniej jej prominenci gromko zapewniali po sam kres ostatniej kampanii przedwyborczej, że i tak nie skorzystaliby z "brudnych i nieuczciwych źródeł finansowania".
Po niekorzystnych dla PO wynikach wyborów parlamentarnych i prezydenckich (choć w swej pysze reprezentanci PO niemal się juz widzieli jako samotni zwycięzcy obu maratonów) z całą pewnością wśród szeregów wiernych pretorianów "liberalizmu gospodarczego" zapanował popłoch wynikający z ruiny planów życiowych chętnych do życia na koszt podatników politykierów z bożej łaski. Funkcjonariuszom PiS nie można przynajmniej zarzucić hipokryzji, gdyż nigdy nie ukrywali swej chęci wzmacniania etatyzmu, fundowanego na państwowotwórczym patriotyzmie, co było już sprawdzoną metodą rządów w II Rzeczypospolitej. Z tego mniej więcej powodu zostali obdarzeni etykietką "sanatorów" współczesnej jej wersji. Ale PO i wizja opłacanych etatów partyjnych z kieszeni podatników? Na taki temat nie było ani słowa podczas prezentacji w środkach masowego rażenia, a wręcz przeciwnie: ukojeni szerokim horyzontem powszechnego dostatku wynikającego z programu minimalizacji państwa i odciążenia fiskalnego gospodarki, pracodawców oraz pracowników, wyborcy czuli zwiększający się ciężar portfeli i blask obrazu promiennej przyszłości kreślonego przez propagandystów post-UW-olskich.
Magia "różowych" szamanów nie była, jak widać, pierwszej próby, szybko więc szczezła, a na scenie pozostał widok kilkuset biurek zarękawionych "leberałów" w pocie czoła wdrażających program Partii w trud życia codziennego Narodu.

Krzysztof Pawlak


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME