Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Czy ludzie są głupi? - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 15, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak

Niedawno gawędziłem sobie z pewną panią profesor o nauce społecznej Kościoła. Z tą nauką społeczną jest w ogóle pewien problem; jedni się na nią bezustannie powołują, podczas gdy inni podają w wątpliwość samo istnienie czegoś takiego. W koszmarnych latach stanu wojennego, podczas jakiegoś spotkania zapytałem ojca Stanisława Opielę, podówczas redaktora naczelnego jezuickiego "Przeglądu Powszechnego", co nauka społeczna Kościoła sądzi na jakiś temat. - "Nauka społeczna Kościoła - zdziwił się ojciec Opiela - a co to takiego? Nie pamiętam". Jakiś czas później ojciec Opiela znalazł się w Nowosybirsku, gdzie, zdaje się, przebywa do dzisiaj. Mam nadzieję, że nie za to, iż nie wierzył w naukę społeczną Kościoła, bo - o ile wiem - żaden katolik nie jest zobowiązany w nią wierzyć. Są to bowiem poglądy na sprawy społeczne i gospodarcze, formułowane przez wybitnych przedstawicieli Kościoła, m.in. w papieskich encyklikach, ale nie po to, by ludzie w nie "wierzyli", tylko po to, by np. polityków katolickich skłonić do przełożenia zasad katolickiej moralności na język rozstrzygnięć prawnych i rozwiązań ekonomicznych.
Poruszyliśmy z panią profesor m.in. bardzo w nauce społecznej Kościoła eksponowaną zasadę pomocniczości. Polega ona na tym, by możliwie jak najwięcej kompetencji pozostawiać strukturom niższym, a dopiero, gdy z jakimiś sprawami nie mogą one sobie poradzić - przekazywać je do kompetencji struktur wyższych. Jest to postulat bardzo rozsądny i właściwie nie byłoby powodu, by się nad tym rozwodzić, gdyby nie kwestia, jakie właściwie struktury są najniższe, a w związku z tym - jakie - jako najniższe - powinny mieć możliwie najwięcej kompetencji. Potocznie przyjmuje się, że taką najniższą "strukturą" jest jakiś organ władzy publicznej, np. samorząd gminny. Czy jednak aby na pewno? Władzy publicznej, nawet na szczeblu gminnym, przydajemy jakieś kompetencje przecież tylko dlatego, że potrafi ona oceniać, wybierać i podejmować decyzje. Ale umiejętność oceny, wyboru i podejmowania decyzji ma nie tylko władza publiczna. Ma je również każdy człowiek. Co więcej; władza publiczna tylko dlatego ma te umiejętności, bo mają je ludzie tworzący organy władzy publicznej. Wygląda zatem na to, iż najniższą strukturą nie jest, dajmy na to, nawet gmina, tylko pojedynczy człowiek! W takim razie, zgodnie z zasadą pomocniczości, najwięcej kompetencji trzeba by pozostawić właśnie jemu. Władzy publicznej zatem należałoby przyznać kompetencję tylko w takich sprawach, z którymi pojedynczy człowiek z natury rzeczy nie potrafi sobie poradzić albo którymi nie powinien się zajmować. Np. pojedynczy ludzie nie powinni zajmować się stosowaniem przemocy, gdyż od tego właśnie mamy państwo, jako monopol na przemoc. Pojedynczy ludzie nie powinni zajmować się wymierzaniem sprawiedliwości, zwłaszcza gdy są stroną w sporze. Krótko mówiąc, pojedynczy ludzie nie powinni zajmować się dziedzinami, których wspólnym mianownikiem jest przemoc, chociaż oczywiście mogliby sobie z nimi poradzić, przynajmniej teoretycznie. Z jakimi natomiast innymi sprawami pojedynczy człowiek z natury rzeczy nie potrafiłby sobie poradzić?
Jeśli o mnie chodzi, to nie potrafiłbym wymienić żadnej takiej dziedziny i w związku z tym powiedziałem mojej rozmówczyni, że zasada pomocniczości wydaje mi się najsilniejszym argumentem przeciwko interwencjonizmowi państwowemu i za modelem państwa-minimum, państwa-stróża nocnego, które zarządza sektorem publicznym ograniczonym do dziedzin związanych z przemocą, ustanawia prawa i pilnuje ich przestrzegania. Jednak pani profesor nie zgodziła się ze mną i ku mojemu zaskoczeniu powiedziała, że to postulat nierealny, ponieważ ludzie nie potrafią kierować własnymi sprawami, a w tej sytuacji ich sprawami musi pokierować władza publiczna. Na przykład spora część ludzi nie zadbałaby o zabezpieczenie na starość i dlatego władza publiczna powinna zmuszać ich do oszczędzania w ramach ubezpieczeń społecznych. Z tego powodu władza publiczna musi mieć znacznie większy zakres kompetencji, niżby to wynikało z zasady pomocniczości, zwłaszcza pojmowanej "po mojemu".
Moje zaskoczenie wzięło się stąd, że nie bardzo potrafię zrozumieć, jak w takim razie nauka społeczna Kościoła może akceptować demokrację polityczną? Albo bowiem ludzie są tak głupi, nie potrafią właściwie pokierować nawet własnymi sprawami, a w takim razie, jakże można powierzać im - już to jako wyborcom, już to jako przedstawicielom - kierowanie sprawami państwa albo wcale tacy głupi nie są, a w takim razie dlaczego odbierać im kompetencje i powierzać je organom władzy publicznej? Przecież w demokracji politycznej dochodzi do częstej zmiany ról; w jednej chwili szary "głupi" obywatel, staje się nagle "mądrym" przedstawicielem, np. posłem czy ministrem, ale i odwrotnie - "mądry" poseł staje się szarym, "głupim" obywatelem. I co - mamy wierzyć, że w zależności od przypadkowej liczby uzyskanych głosów doznaje iluminacji albo zostaje jej pozbawiony? Wreszcie sprawa podstawowa; w demokracji politycznej wszystkie decyzje podejmuje większość: albo większość przedstawicieli, albo większość obywateli. Jeśli zatem ludzie są tak głupi, że nie potrafią odpowiednio pokierować nawet własnymi sprawami, to jakim cudem zebrawszy się do kupy mogą podjąć mądrą decyzję i ustanowić mądre prawa?
Wydaje się że, choćby w świetle tych wątpliwości, zasada pomocniczości, a właściwie odpowiednia jej interpretacja, wymagałaby głębokiego przemyślenia zwłaszcza u nas, gdzie "nauka społeczna Kościoła", cokolwiek by się pod tym określeniem nie kryło, nie jest przedmiotem refleksji, tylko celebry, a w rezultacie zajmujemy się "dalszym doskonaleniem" etatystycznego modelu państwa i coraz głębiej brniemy w socjalizm. Wyjaśnienia wymagałaby zwłaszcza kwestia, czy ludzie są głupi, czy nie, bo - jak się okazuje, właściwie wszystko od tego zależy.

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


# 3
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: hladami@yahoo.com
Data: wtorek, 10, stycznia 2006
ip: 69.228.230.59
Komentarz
Wszelkie denominacje kościelne w tym katolicyzm to pewne wstępne wrastanie w Jezusa Chrystusa.
Nigdy nie można twierdzić o jakiejś osobnej bez Jezusa Chrystusa ''nauce kościoła''. Kościół Chrystusowy to NIE Koścół Katolicki albo protestancki itd ale ci którzy narodzili się z Ducha Sw i trwają w Jezusie Chrystusie, chodzą w Jego Duchu i Słowie. To nie jest filizofia katolicka albo inna, to są słowa Jezusa Chrystusa z wielu Jego nauczań. Kościół Katolicki jest niedojrzały Duchowo aby być kościołem, czyli ciałem Jezusa Chrystusa. Uzurpacja tej organizacji jest wielka, ale to Pan ocenia kto jest Jgo a nie kościół. Demokracja polityczna. to humanistyczna koncepcja której prawdziwe sformułowanie można znaleźć w powiedzeniu Jezusa Chrystusa do apostołów: nie sądzie, że jesteście wyżsi od innych braci. Wszyscy wobec siebie równi jesteście. Ja tylko jeden jestem Mistrzem.
wobec siebie my jesteśmy równi sobie bez względu na jakiekolwiek pozycje, mądrość, posiadanie etc.
Sługami wobec siebie wzajemnie jesteśmy. Jeśli trwamy w Jezusie Chrystusie. Poza Nim jest to diabelski chaos, który udaje i tworzy jakieś ''porządki''. Służymy Jezusowi Chrystusowi, kiedy służymy sobie wzajemnie. Swiat to tego nigdy nie dorośnie, ale dorosną ci którzy w Nim trwają. To jest słowo Boże, które nigdy nie przemija. Wszystko przemija ale słowo Moje nie przemija. To nie jest ludzka koniunktura ani filozoficzne dyskusje.


# 2
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: hladami@yahoo.com
Data: wtorek, 10, stycznia 2006
ip: 69.228.230.59
Komentarz
Wszelkie denominacje kościelne w tym katolicyzm to pewne wstępne wrastanie w Jezusa Chrystusa.
Nigdy nie można twierdzić o jakiejś osobnej bez Jezusa Chrystusa ''nauce kościoła''. Kościół Chrystusowy to NIE Koścół Katolicki albo protestancki itd ale ci którzy narodzili się z Ducha Sw i trwają w Jezusie Chrystusie, chodzą w Jego Duchu i Słowie. To nie jest filizofia katolicka albo inna, to są słowa Jezusa Chrystusa z wielu Jego nauczań. Kościół Katolicki jest niedojrzały Duchowo aby być kościołem, czyli ciałem Jezusa Chrystusa. Uzurpacja tej organizacji jest wielka, ale to Pan ocenia kto jest Jgo a nie kościół. Demokracja polityczna. to humanistyczna koncepcja której prawdziwe sformułowanie można znaleźć w powiedzeniu Jezusa Chrystusa do apostołów: nie sądzie, że jesteście wyżsi od innych braci. Wszyscy wobec siebie równi jesteście. Ja tylko jeden jestem Mistrzem.
wobec siebie my jesteśmy równi sobie bez względu na jakiekolwiek pozycje, mądrość, posiadanie etc.
Sługami wobec siebie wzajemnie jesteśmy. Jeśli trwamy w Jezusie Chrystusie. Poza Nim jest to diabelski chaos, który udaje i tworzy jakieś ''porządki''. Służymy Jezusowi Chrystusowi, kiedy służymy sobie wzajemnie. Swiat to tego nigdy nie dorośnie, ale dorosną ci którzy w Nim trwają. To jest słowo Boże, które nigdy nie przemija. Wszystko przemija ale słowo Moje nie przemija. To nie jest ludzka koniunktura ani filozoficzne dyskusje.


# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: N/A
Data: poniedziałek, 12, grudnia 2005
ip: 83.18.39.242
Komentarz
Nie da się zaprzeczyć, że istneiją jednostki nie zdolne do radzenia sobie w życiu. Niemniej jednak ludzie,przymuszeni koniecznością, zawsze są wystarczającą mądrzy, aby sobie poradzić. Obecnie, w demokratycznym państwie, obywateli się głaszcze, robi wszystko za nich, roztacza się przed ich oczami iluzje bezpieczeństwa, strasząc, że nie poradzą sobie z ogromem biurokracji, ze skomplikowanym systemem sami, bez ludzi o odpowiedniej wiedzy i przeszkoleniu. W związku z tym większość ludzi jest ubezwłasnowolnionych. Wygodnictwo i konsumpcjonizm, fałszywe poczucie ucywilizowania, nie tyle, co zabija, ale wycisza, tłumi w ludziach instynkt samozachowawczy. Demokratyczny, wygodniczyy sposób życia, który eliminuje wszelkie troski i niewygody, czyni z dorosłych ludzi po prostu dzieci, nie zdolne do samostanowienia o sobie bez ingerencji z zewnątrz.


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME