Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Konspiracja jest w krwi Sakiewiczów - redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz opisuje charakterystyczny, wielopokoleniowy rodowód "elementu antysocjalistycznego" oraz członka opozycji antykomunistycznej Wysłane czwartek, 10, listopada 2005 przez Krzysztof Pawlak

"Mam przyjemność przedstawić Państwu Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego tygodnika "Gazeta Polska", przedstawiciela najmłodszego pokolenia opozycji antykomunistycznej" - zapowiedział Gościa TV ASME red. Antoni Zambrowski.

"Moje korzenie są wyryte w kamieniu - jeżeli ktoś z Państwa będzie miał okazję odwiedzić kościół pw. św. Stanisława Kostki na Żoliborzu - tam obok grobu księdza Jerzego są tabliczki z nazwiskami mojej rodziny. To był Walerian Raba, brat mojego dziadka, który zginął śmiercią męczeńską na Ukrainie. Ksiądz Raba, potomek senatorów Rzeczyspospolitej, uwierzył w Polskę, w jej powstawanie i działając w "Skałacie", w Tarnopolskiem, zginał za nią, zamordowany przez ukraińskich nacjonalistów.
Z kolei Szymon Budny był człowiekiem, który pierwszy przetłumaczył Biblię na język polski. Wielu moich przodków można spotkać, przeglądając herbarze polskie.
Dziadek Sakiewicz bił się w 1920 pod Lwowem, dostał się we Wrześniu 1939 r. do niewoli sowieckiej, ale nie podzielił losu innych oficerów w Katyniu, Miednoje czy Charkowie, później konspirował w Terespolu, po wpadce z 1941 r. zginął w Oświęcimiu. Ale wtedy już konspirował jego syn, a mój Ojciec. Bił się w Powstaniu Warszawskim, gdzie został ciężko ranny. Spotkał się w czasie okupacji z księdzem Wyszyńskim, który kazał jemu i innym młodzieńcom - przeżyć...
Moja własna działalność opozycyjna zaczęła się właściwie z dniem wprowadzenia stanu wojennego, kiedy nagle nie było w telewizji "Teleranka"... Wtedy razem z moimi kolegami zastanawialiśmy się czy "zrobią to" "nasi" czy "Ruscy". Okazało się, że wystarczyli "nasi". Oczywiście wydawaliśmy jakieś ulotki i pisemka... Chodziłem do specyficznego liceum w Warszawie, na Bielanach, do "Dewulotu", gdzie co drugi syn to było dziecko albo wojskowego, albo milicjanta, a mimo to - a może właśnie dlatego - mieliśmy strasznie dużo "członków wspierających" nasze dziecięce działania opozycyjne.
Na bazie parafialnym i znajomości licealnych spróbowaliśmy później stworzyć coś poważniejszego: przybrało to nazwę Ruch Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej, wydalaliśmy gazetkę "Słowo Niepodległe" i byliśmy z siebie bardzo zadowoleni, bo pisaliśmy z dużo większym polotem niż starsi koledzy. Bezpieka nas jednak nie ruszała, choć obserwowała. Na wydziale psychologii UW, gdzie zdałem, nie mogliśmy znaleźć tego Pierwszego NZS-u, być może się tak zakonspirowali albo wszyscy już pokończyli studia. Więc wpadliśmy na pomysł zawiązania II NZS-u, ale nie chcieliśmy utajniać niczego, zawiesiliśmy nawet na tablicy ogłoszeń pełen jego skład na wydziale wraz z numerami telefonów... Po strajkach z lat 80. zdecydowaliśmy podłączyć się pod grupę "Głosu" Macierewicza i poszukać polityków "profesjonalnych"...
Do ZChN wstąpiłem w 1988 i byłem najmłodszym w tym towarzystwie, ale odtąd można mówić o końcu działalności opozycyjnej, a rozpoczęciu politycznej. Jednak trwała ona bardzo krótko, gdyż wypisałem się z ZChN po dwóch latach i zająłem się dziennikarstwem, gdyż doszedłem do wniosku, że jest to właściwsza forma budowania nowej Rzeczypospolitej...

Nagranie trwa 32 minuty i jest dostępne w Sieci do 24 XI 2005 r. W Klubie TV ASME - pełna wersja o dobrej jakości.




# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: r.wilczur@aescuap.edu.pl
Data: piątek, 11, listopada 2005
ip: 81.190.27.247
Komentarz
Coś tu nie gra. ZCh-N w 1988 r. nie istniało,
powstało dopiero pod koniec 1989 r.

Antoni Kosiba


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME