Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Kto opóźnił nadejście IV RP? - Krzysztof Mazur Wysłane poniedziałek, 31, października 2005 przez Krzysztof Pawlak

Jak pewnie wielu jeszcze pamięta, 4 czerwca 1989 r. aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła Polakom, że "właśnie skończył się komunizm", które to oświadczenie stało się w późniejszych latach pretekstem do wielu pobłażliwych w tonie aluzji do bieżących wydarzeń politycznych, gdyż każdy kto miał trochę oleju w głowie, wyraźnie dostrzegał, że mechanizmy rządzące III RP stanowiły jedynie bardziej wyrafinowaną mutację PRL-u. Nie wiem, czy uchodzący za prawicowca Jan Pospieszalski prowadzący audycję telewizyjną pt. "Warto rozmawiać" oświadczając w następny dzień po II turze wyborów prezydenckich, iż "oto obudziliśmy się w IV RP", zdawał sobie sprawę, że został - zapewne mimowolnie - narzędziem cezury IV RP tak jak wypowiedź p. Szczepkowskiej stała się symbolem początku III RP. No cóż, niektórzy twierdzą, że artyści mają szczególnie rozbudowaną inteligencję emocjonalną, która jest taką psychiczną odmianą sprawiedliwości społecznej, faktem jest, że także wielu komentatorów politycznych i polityków gotowych jest werdykt wyborców z 23 października traktować jako "nowy początek".

Zastanawiałem się również nad tym problemem, zwłaszcza że niedawno na tych łamach starałem się udowadniać, że prawdziwą cezurą IV RP mogłaby być jedynie fundamentalna zmiana ustrojowa, np. istotna zmiana konstytucji, zmiana systemu wyborczego, zakaz deficytu budżetowego itp. Delimitacja systemów ustrojowych nie jest zajęciem łatwym, zapewne ustrojową linią demarkacyjną trudno byłoby określić pierwsze przemówienia prezydenta elekta czy podziękowania jego brata skierowane m.in. do Ryszarda Bugaja i Adama Gierka, co zresztą w przypadku tego ostatniego nie może być jakimś wielkim zaskoczeniem, gdyż hasła "Polski solidarnej" przypominają słynne hasło programowe Edwarda Gierka: "No to jak, towarzysze – pomożecie?...". Praktycznie w tym samym czasie gdy Pospieszalski oznajmiał rodakom, że obudzili się w IV RP, jedna ze stacji komercyjnych nadawała film największego "mistyka" współczesnego kina M. Night Shyamalana pt. "Znaki", którego credo sprowadzało się do często cytowanej przez p. Michalkiewicza tezy śp. ks. Bronisława Bozowskiego, że "nie ma przypadków, są tylko znaki". Kierując się tą sugestią, należałoby trochę zrehabilitować znaczenie inteligencji emocjonalnej i na ostatnie wydarzenia spojrzeć właśnie pod kątem owych znaków. Moim skromnym zdaniem nic tak nie oddało symboliki ostatecznego werdyktu elektoratu jak casus p. Jana - palacza c.o. z Legnicy, o którego istnieniu dowiedziała się 23 października cała Polska. Otóż jak pewnie większości wiadomo, p. Jan - palacz z Legnicy, dzierżył klucze do jednego z tysięcy rozsianych po całym kraju lokali wyborczych i przypadek chciał (a jak wiadomo - nie ma przypadków, są tylko znaki), że nawalił budzik p. Jana, przez co drzwi do lokalu zostały otwarte kilkanaście minut później niż przewidywały postanowienia i uchwały organów państwowych. Wszystko być może skończyłoby się na krótkiej, roboczej odprawie na poziomie rzeczonej lokalnej komisji, ale PKW mając na uwadze, że telewizja publiczna jak i komercyjna TVN kilkadziesiąt sekund po godz. 20.00 miały podać przedwstępne wyniki wyborów, podjęła decyzję o wydłużeniu ciszy wyborczej o 20 minut właśnie z powodu wspomnianego zajścia w Legnicy. Tym samym skromny palacz z Legnicy, a właściwie jego budzik - w niezamierzony sposób odsłonili pewną istotną prawdę o ustroju III RP. Przede wszystkim należałoby zauważyć, że PKW z zasłużonym dla III RP przewodniczącym Ferdynandem Rymarzem podejmując decyzję o wydłużeniu ciszy wyborczej, uznała, że informacja mediów o wynikach sondaży powyborczych mogłaby wpłynąć na wynik głosowania poprzez kilkunastominutowe głosowanie w jednym skromnym obwodzie głosowania! Jak to miałoby niby wyglądać? Ano, chyba tak, że setki osób w Legnicy, którzy nie poszli do urn do 20.00, siedzieliby z uszami przy głośnikach telewizorów i kilka minut po 20.00 poinformowani, że prowadzi Kaczyński - w te pędy, tak jak stali, ruszyliby szturmem do komisji, by oddać głos, mimo że wcześniej albo z powodów ideowych, albo z braku przekonań i lenistwa do urn nie poszli. Zakładając, że taka nagła mobilizacja byłaby w ogóle możliwa i ludziska zdążyliby dopaść urny przed 20.20, to warto zapytać: co byłoby, gdyby PKW zignorowała awarię budzika palacza z Legnicy i nie poinformowała przez wszystkie media o wydłużeniu czasu głosowania w danym obwodzie? Ciekawe, że żadne media, które 20 długich minut musiały trzymać Polskę na bezdechu, a Lechowi Kaczyńskiemu przedłużały możliwość zameldowania o wykonaniu zadania, nie poinformowały, ilu wyborców głosowało w Legnicy między 20.00 a 20.20. Ale właściwie nie chodzi w tym wszystkim o to czy PKW postąpiła słusznie, czy nie, ważne - dlaczego tak postąpiła i dlaczego budzik palacza z Legnicy wstrzymał nadejście IV RP o 20 minut? Oczywiście powodem tym był fakt, że wyniki wyborów ogłaszają media i gdyby nie fakt, że PKW zezwoliła na prowadzenie pod lokalami wyborczymi wywiadów ankietowych, sponsorowanych przez tzw. układ medialny, to nie byłoby problemu z dwudziestominutowym opóźnieniem jednej z komisji wyborczych, wyniki z 10 proc. obwodów, czyli z próby 1,5-milionowej, kilkunastokrotnie większej i bardziej wiarygodnej od sondaży, zostały podane już przed 23.00 (pierwotnie przewidywano, że będzie to możliwe wkrótce po 22.00), więc o co tyle krzyku i forsy wydanej na sondażownie? Otóż zdecydował zapewne prime time, gdyż co innego oznacza dla telewizji godzina 20.00, a co innego godzina przed północą, co oznacza, że PKW zezwala sondażowniom prowadzić badania przed lokalami, by telewizja mogła natychmiast ogłosić i to koniecznie we wspomnianym "prime time", kto został prezydentem, by ten w zaaranżowanym orędziu do narodu mógł zastrzegać się, że jako "prawdopodobny prezydent...." ...i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie budzik palacza c.o.

I sprawa druga, bardziej istotna. Otóż okazuje się, że pomimo ciszy wyborczej firma sondażowa prowadząca badania przed lokalami, regularnie (w praktyce co godzinę) podawała wyniki wyborów swoim sponsorom, ci zaproszonym do swoich redakcji i studiów gościom, ci innym znajomym, tamci sztabom wyborczym, tak, że liderzy PiS-u mogli zgromadzonym jeszcze podczas ciszy wyborczej podpowiadać, że za chwilę wystąpi przed nimi prezydent Polski. I właśnie ten fakt najlepiej oddaje istotę III RP, gdyż cisza wyborcza obowiązywała oficjalnie, natomiast niektórych nie obowiązywała, a jak się można domyślić - nie obowiązywała także wielu z tych, którzy w komisjach śledczych dużo rozprawiali o grupach trzymających władzę, a mimowolnie do porządku dziennego przechodzą nad istnieniem równych i równiejszych. Równych obowiązuje cisza wyborcza tak jak wszystkie zresztą głupie i szkodliwe prawa III RP, równiejsi mogą mieć dostęp do zaplecza demokracji, gdyż nawet jak zrobią użytek z informacji - to przecież dla dobra demokracji. Pisałem nie tak dawno w związku z casusem "zastępcy pośredniego" Cimoszewicza, że naczelną zasadą ustrojową III RP jest "co wolno wojewodzie, to nie tobie smro...", to znaczy: obywatelu równy w prawach i obowiązkach. Przypadek palacza c.o. z Legnicy ową ustrojową hipokryzję symbolicznie zaznaczył w ostatnim dniu III RP i dał do zrozumienia, że tym co się w tej dziedzinie z pewnością w IV RP zmieni, to ci, którzy od tej chwili będą równiejsi. Równy będzie palacz z Legnicy, przez którego - a nie przez sondaże i media - cisza wyborcza została niemiłosiernie wydłużona o całe 20 minut. Równiejsi będą znajomi króliczka, można być prawie pewnym, że nadal największą rolę w doborze kadr będą odgrywały nie kwalifikacje, ale to kto, gdzie, kiedy i przy kim stał... A właściwie - to przy kim stoi obecnie, gdyż polityka PiS-u jest bardzo podobna do polityki założyciela rodu Rothschildów, który swoich synów porozsyłał po wszystkich znaczących stolicach Europy tak, że niezależnie od tego kto był w danej chwili górą, rodzina zawsze miała "dojścia" potrzebne do realizacji zamierzonego przedsięwzięcia.

Usłużne media już doniosły, że kandydatką premiera Marcinkiewicza na ministra finansów ma być pani prof. Lubińska, zapewne tylko przypadkowo niegdysiejsza kierowniczka jego seminarium doktorskiego i spiritus movens szkoły wyższej funkcjonującej w rodzinnym mieście premiera (chociaż sprężyną przedsięwzięcia to był raczej premier Marcinkiewicz, a pani profesor - warunkiem ustawowym). Pani profesor uchodziła również niegdyś za "liberałkę" i należała do UW. Także pierwsza ujawniona twarz nowej kancelarii prezydenta - pani Jakubiak, jak się okazało - pracowała w kancelarii czołowego działacza liberałów z KLD, p. Kurczewskiego, a pracę w kancelarii prezydenta Warszawy zdobyła, gdyż jej nazwisko znalazło się na karteczce spisanej przez Jerzego Woźniaka z romantyczną adnotacją: "polecam ci to, co mam najlepszego". Ciekawe, co powiedziałby np. poseł Wasserman, gdyby odnalazła się słynna kartka od ministra Ungiera do ministra Kaczmarka, a na niej oprócz nazwisk znajdowałaby się adnotacja "polecam ci to, co mam najlepszego"? Zapewne nie miałby wątpliwości, że rzecz ocierałaby się o protekcję, ale co tam szczegóły - najwięcej o stanie rzeczy i powadze sytuacji mówi fakt, że pani Jakubiak jest specjalistką od rewalidacji po kierunku "pedagogika specjalna".

Jak zwykle niezastąpiony w diagnozach sytuacji okazał się poseł Michał Kamiński, który zapytany o ocenę sondażowych przekrętów, stwierdził, że taka pomyłka to kompromitacja i frajerami będą ci, którzy wyłożą jeszcze kiedyś pieniądze na zlecenia dla firm przeprowadzających badania przedwyborcze. Frajerem to jest pan poseł Kamiński, jeżeli faktycznie wierzy, że "przestrzelenie" szacunków było - posiłkując się formułą, jaką użyto w sprawie słynnego oświadczenia majątkowego Cimoszewicza - "nieświadomą pomyłką"! Sondaże przedwyborcze były jak najbardziej świadomym łgarstwem, a firmy wiedziały, za co biorą pieniądze - tak jak i zleceniodawcy wiedzieli, za co płacą. Mimo, że nie jestem wielkim zwolennikiem nieustających komisji śledczych, to przydałaby się na początek jakaś komisja, która gruntownie zbadałaby kulisy kampanii wyborczej. Ale czy w obnażaniu kulisów demokracji byłaby zainteresowana zwycięska partia, która oficjalnie na marketing wyborczy przeznaczyła ponad 35 mln zł? Jeszcze nie daj, Panie Boże, a okazałoby się, że przekonanie wyborców do idei "polski solidarnej" jest zasadniczo wypadkową pieniędzy pochodzących z kieszeni podatników, którymi futruje się kieszenie macherów od public relations.

Nieprzypadkowo również dzień po wyborach na prezydenta RP, które potwierdziły kompromitację, a właściwie - polityczną usłużność największych sondażowni, p. Lena Kolarska-Bobińska wysmażyła na łamach "Rz" łzawy artykulik pt. "Czerwona kartka wyborcza", którego sens sprowadzał się w zasadzie do odwrócenia uwagi od medialno-sondażowej porażki, jak zwykle zwracając uwagę publiczności na "niską frekwencję i brak więzi polityków z narodem". Pani profesor "od spraw publicznych" zaapelowała oczywiście o utworzenie - jakżeby inaczej! - Państwowego Instytutu Wyborczego, który zajmowałby się m.in. "promowaniem postaw obywatelskich" i "edukacją obywatelską, zwłaszcza młodzieży". No jasne! Zwłaszcza, że za kilka lat tacy wyborcy wyedukowani obywatelsko przez Państwowy Instytut Wyborczy z postawą "wypromowaną" przez Narodowy Ośrodek Sondażowy z pewnością nie dopuściliby, by wyniki głosowania były inne niż te przepowiadane przez "obop-y" i inne "najmimordy" z medialnego towarzystwa wzajemnej adoracji. Gdyby nadszedł taki dzień, to nawet p. Jan z Legnicy mógłby spać spokojnie bez obawy, że jego budzik opóźni nadejście zmiany ustrojowej.

Krzysztof Mazur

Publicystyka Krzysztofa Mazura na ASME


Komentarz (1)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Spotkanie prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego z sympatykami KNP w Nowym Dworze Mazowieckim - część 1 - poniedziałek, 30, kwietnia 2012

Bliskie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim jak spotkania z jeżem - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o efektach demonstracji w sprawie stacji TV TRWAM - piątek, 27, kwietnia 2012

Janusz Korwin-Mikke (KNP/UPR) vs Łukasz Abgarowicz (PO) - Emerytura 67 lat???" - debata w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi'ego w Józefowie - piątek, 27, kwietnia 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008