| Myśli samobójcze - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 25, października 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Jeżeli uznajemy, że środki przekazu winny pomagać obywatelom w wyborze polityków i wyjaśniać konsekwencje proponowanych przez nich programów, a także ujawniać brak programu i demagogię wypowiedzi, to trzeba stwierdzić, że nad tą powinnością dominowała powierzchowność i poszukiwanie sensacji" - napisała w swoim oświadczeniu z 16 października br. Rada Etyki Mediów. Rada Etyki Mediów działa od 1996 roku, kiedy to powołali ją sygnatariusze Karty Etycznej Mediów. Karta Etyczna Mediów została sporządzona w 1995 roku przez prezesów spółek zajmujących się mediami i przedstawicieli organizacji dziennikarskich. Jeśli chodzi o prezesów, to są to szefowie państwowej telewizji i państwowego radia oraz stacji i rozgłośni komercyjnych. Organizacje dziennikarskie są trzy: Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej i Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich. Dlaczego aż trzy? Za komuny było jedno, tj. SDP, które uznawało "przewodnią rolę" partii, bo inaczej nie mogłoby istnieć. W okresie pierwszej Solidarności doszło do ostrych podziałów środowiskowych na tle politycznym; jedni dziennikarze sympatyzowali z antykomunistyczną rewolucją, a inni stanęli po stronie "porządku konstytucyjnego", jak komunistyczne samodzierżawie nazywał najpoważniejszy humorysta wśród konfidentów, gen. Wojciech Jaruzelski. Stan wojenny te podziały pogłębił, bo WRON powyrzucała wówczas z pracy wielu przeciwników "porządku konstytucyjnego", a nawet powsadzała ich do paki, czemu zwolennicy owego "porządku" nie tylko ochoczo przyklaskiwali, ale w dodatku uwięzionych szkalowali i wyszydzali. Dzięki michnikowszczyźnie, po "transformacji ustrojowej" nie tylko włos nie spadł im z głowy, ale jeszcze dostali za darmo tytuły prasowe w ramach tzw. spółdzielni, no i tak sobie żyją, obcinając kupony od swego kurewstwa i mentorując nam nie tylko na odcinku demokratycznym, ale i "etycznym". Również bowiem i oni mają wpływ na skład Rady Etyki Mediów, co nadaje tej, trochę samozwańczej instytucji, niezamierzony charakter komiczny. Na przykład w pierwszym (1996) i drugim (2001) składzie Rady Etyki Mediów był co najmniej jeden b. Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa. Ale powiedzmy, że to był wypadek przy pracy. Znacznie poważniejszym problemem jest to, że w składzie Rady Etyki Mediów zasiadają osobistości, które też mają swoje sympatie i antypatie ideologiczne, polityczne i towarzyskie. Na przykład, należą do Salonu, gdzie podstawowym obowiązkiem salonowca jest obcmokiwanie innych salonowców. W ten sposób tworzą się towarzyskie kręgi wtajemniczenia oraz skomplikowana hierarchia autorytetów moralnych: intelektualista, autorytet moralny i niewątpliwy autorytet moralny. Wykonywanie tych salonowych obowiązków siłą rzeczy musi wpływać na etyczną ocenę rozmaitych zjawisk medialnych, bo człowiek jest jednością duszy i ciała, i skoro sam, dajmy na to, politykuje, to jego sumienie także. O prezesach mediów już nawet nie wspominam, bo albo zostali rzuceni na ten odcinek frontu ideologicznego z konkretnymi zadaniami propagandowymi, albo wykonują misję przekazaną im przez razwiedkę razem z pieniędzmi na uruchomienie stacji telewizyjnej czy rozgłośni radiowej. Można powiedzieć, że dzięki temu konstytucyjna zasada zrównoważonego rozwoju została jak dotąd zrealizowana przede wszystkim na odcinku korupcji; dotyka ona w jednakowym stopniu wszystkie bez wyjątku instytucje naszego życia publicznego.| # 3 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | olbrycht@neostrada.pl |
| Data: | wtorek, 25, października 2005 |
| ip: | 83.29.5.86 |
| Komentarz | |
|
Celny felieton. Powiem szczerze: mdłości dostaję, widząc tych szpicli, durniów i usłużnych w roli dziennikarz. Na czle oczywiście z panią Olejnik, stojacą na czele sfory hien dziennikarskich. Jak oni wszyscy wiedzą, na kogo się rzucić i kogo rozszarpać. Przykład to sprawa Tuska i jego dziadka, zamieniona w sprawe KUrskiego. Wywiad Olejnik z nim to pokaz sprostytuowania dziennikarstwa do dna. Pozdrawiam MJ Olbrycht |
|
| # 2 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | olbrycht@neostrada.pl |
| Data: | wtorek, 25, października 2005 |
| ip: | 83.29.5.86 |
| Komentarz | |
|
Celny felieton. Powiem szczerze: mdłości dostaję, widząc tych szpicli, durniów i usłużnych w roli dziennikarz. Na czle oczywiście z panią Olejnik, stojacą na czele sfory hien dziennikarskich. Jak oni wszyscy wiedzą, na kogo się rzucić i kogo rozszarpać. Przykład to sprawa Tuska i jego dziadka, zamieniona w sprawe KUrskiego. Wywiad Olejnik z nim to pokaz sprostytuowania dziennikarstwa do dna. Pozdrawiam MJ Olbrycht |
|
| # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | olbrycht@neostrada.pl |
| Data: | wtorek, 25, października 2005 |
| ip: | 83.29.5.86 |
| Komentarz | |
|
Celny felieton. Powiem szczerze: mdłości dostaję, widząc tych szpicli, durniów i usłużnych w roli dziennikarz. Na czle oczywiście z panią Olejnik, stojacą na czele sfory hien dziennikarskich. Jak oni wszyscy wiedzą, na kogo się rzucić i kogo rozszarpać. Przykład to sprawa Tuska i jego dziadka, zamieniona w sprawe KUrskiego. Wywiad Olejnik z nim to pokaz sprostytuowania dziennikarstwa do dna. Pozdrawiam MJ Olbrycht |
|
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.