Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Pan Andrzej wskaże prezydenta - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 18, października 2005 przez Krzysztof Pawlak

"Klasa polityczna w Polsce kompletnie się zdyskredytowała, torując drogę niepohamowanemu populizmowi" - napisała niemiecka gazeta "Berliner Zeitung", komentując pierwszą turę wyborów prezydenckich w naszym kraju. Trudno nie zgodzić się z tą oceną, jeśli wziąć pod uwagę zarówno wyniki wyborów parlamentarnych, jak i rezultaty pierwszej tury wyborów prezydenckich. W moim przekonaniu prawdziwym zwycięzcą i jednych, i drugich został niewątpliwie pan Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony. Może się uważać i powinien być uważany za prawdziwego zwycięzcę co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, w odróżnieniu od ugrupowań, które uzyskały najwyższe wyniki w tych wyborach, Samoobrona nie jest na polskiej scenie politycznej efemerydą. Udowodniła to po raz kolejny, bo i w wyborach w roku 2001 i w wyborach tegorocznych. Warto zwrócić uwagę, że spośród obecnych ugrupowań parlamentarnych najdłużej istniejącą partią jest PSL. Zaraz po nim - Samoobrona, bo już SLD, jako partia polityczna o tej nazwie, jest od Samoobrony młodszy. Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość i ze względu na swój rodowód, i ze względu na swoje ideologie, bardziej przypominają partie jednorazowego użytku, której najlepszym przykładem była Akcja Wyborcza "Solidarność". Akcja Wyborcza "Solidarność" była nawet pomyślana jako bezideowa partia władzy, swego rodzaju wspólnota rozbójnicza, której celem był podział zdobytych na "państwie", czyli współobywatelach łupów, dzięki którym mogłaby zrównać się z inną wspólnotą rozbójniczą, czyli Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Taki był prawdziwy cel utworzenia AW"S", chociaż, ma się rozumieć, nie wypadało o tym głośno mówić. Głośno wypadało odwoływać się do patriotyzmu i chrześcijańskich wartości, na co dało się nabrać również wielu przedstawicieli duchowieństwa, zwłaszcza tych, co wiedzę o świecie, gospodarce i polityce czerpią bardziej z natchnienia Ducha Świętego niż z gruntownej znajomości rzeczy. Warto zwrócić uwagę, że znaczna część obecnych wyborczych zwycięzców w tamtej wspólnocie rozbójniczej uczestniczyła, chociaż dzisiaj nie lubi, gdy im o tym przypominać. Drugi powód, jeszcze ważniejszy od pierwszego, to ten, że panu Andrzejowi udało się przekonać prawie wszystkich swoich politycznych konkurentów do schlebiania ignorancji tzw. ludzi prostych i podtrzymywania w nich przekonania, że "państwo" posiada "skarb", czyli jakieś niezmierzone bogactwa, które trzeba tylko sprawiedliwie rozdzielić między ludzi i wszystko będzie w jak najlepszym porządku. Żeby było jasne, dotyczy to również Platformy Obywatelskiej, a w każdym razie tych, którzy obecnie tę efemeryczną formację tworzą. Przedtem bowiem uczestniczyli oni - jak np. Stefan Niesiołowski - w AW"S" albo - jak Donald Tusk - w Unii Wolności, która, jako partia wielokrotnie rządząca i jako środowisko opiniotwórcze, uczyniła wszystko, co tylko można było uczynić, dla recydywy socjalizmu w Polsce. Nie tylko sama nie zdobyła się na radykalną zmianę modelu państwa wtedy, gdy była ona jeszcze możliwa, tzn. przed 1993 rokiem, kiedy władzę przejęła koalicja SLD-PSL, ale również, poprzez mobilizację chóru wpływowych półgłówków, stanowiących jej polityczne zaplecze, zablokowała nawet samą taką możliwość. Czyniła tak z poczucia lojalności wobec swoich partnerów od "okrągłego stołu", dla których zapomniała o lojalności wobec narodu, do którego odwoływała się w wyborach. W rezultacie w samym centrum politycznej sceny rozparł się dzisiaj pan Andrzej, uboczny produkt arogancji Unii Wolności, który - trzeba to wyraźnie powiedzieć - wyznaczy Polsce następnego prezydenta, bo to jego poparcie może przesądzić o zwycięstwie jednego bądź drugiego. Czego za to poparcie zażąda i jaka cenę w efekcie Polska będzie musiała zapłacić - tego jeszcze nie wiemy, ale jedno jest wysoce prawdopodobne - może to Polskę kosztować jeszcze więcej niż dwie kadencje Aleksandra Kwaśniewskiego.
Przejrzałem sobie właśnie kilkadziesiąt projektów ustaw, jakie w minionej kadencji Sejmu złożyli posłowie Samoobrony. Przeważająca większość z nich ma charakter drobnych zmian istniejących już ustaw, by załatwić jakąś sprawę czasami słuszną, (jak np. w przypadku ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym - żeby wiejskie gorzelnie nie musiały "zabezpieczać" podatku akcyzowego w przypadku transportowania surowego spirytusu do Polmosów), a czasami wątpliwą (nacjonalizacja infrastruktury cieplnej i kanalizacyjnej w ustawie o zmianie ustawy o samorządzie powiatowym). Większość tych inicjatyw prowadzi do bezpośredniego lub pośredniego obciążenia budżetu państwa, a więc podatników, a w gruncie rzeczy żaden projekt nie ma charakteru regulacji kompleksowej. Potwierdza to podejrzenia, że Samoobrona jest zwyczajnie niezdolna nawet do samodzielnego administrowania kryzysem, do czego od kilku lat sprowadza się "rządzenie" Polską, tylko do funkcjonowania w charakterze hałaśliwej opozycji. Nie byłoby to ani niebezpieczne ani nawet niepokojące nawet w sytuacji, gdy na pana Andrzeja głosuje aż 24 procent mieszkańców wsi, gdyby nie to, że ugrupowania szykujące się do rządzenia są w gruncie rzeczy tak samo bezradne, a "Polska solidarna" w praktyce jest tylko mutacją projektu ustawy Samoobrony o "minimum socjalnym". Dowodem tej bezradności jest przejmowanie przez nie retoryki Samoobrony, ufundowanej na fałszywych wyobrażeniach ludzi prostych o funkcjonowaniu państwa, a zwłaszcza - finansów publicznych. Na przykład filipiki wygłaszane pod adresem "liberalnego eksperymentu" w kraju, w którym pod osłoną wolnorynkowych deklamacji, już w ciągu pierwszych 10 lat dokonała się recydywa socjalizmu (w 1999 r. reglamentacja, tzn. koncesje i licencje wróciły aż do 202 obszarów działalności gospodarczej), świadczą albo o kompletnym zerwaniu kontaktu z rzeczywistością, albo o świadomym robieniu ludziom wody z mózgu. Z kolei osłanianie liberalną retoryką programu ratowania układu "okrągłego stołu", który do tej recydywy socjalizmu we własnym interesie doprowadził, jest chyba jeszcze większym łajdactwem, bo dyskredytując liberalizm, blokuje możliwość przekonania ludzi do takich rozwiązań w przyszłości. W tej sytuacji nic dziwnego, że najwyraźniej sam Pan Bóg musiał się zniecierpliwić, na dowód czego ukazał się znak w postaci pana Andrzeja, wyznaczającego Polsce prezydentów.

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


# 2
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: N/A
Data: sobota, 22, października 2005
ip: 83.142.112.10
Komentarz
zapomina Pan że to właśnie dzięki powstaniu AWS możliwe było dzisiejsze zwycięstwo centroprawicy. Chłopaki zakumulowali wtedy kapitał i dziś zbierają owoce. Gdyby za Buzka nie kradli tylko działali dla dobra wspólnego to nie mieliby dziś kasy na reklamę, na niszczenie SLD, na niszczenie Cimoszewicza, na przyjazne media itp.


# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: olbrycht@neostrad.pl
Data: wtorek, 18, października 2005
ip: 83.29.20.89
Komentarz
Myslę, że Pan Michalkiewicz przesadza.
Samoobrona to rzeczywiście niezbyt dystyngowana i intelektualna formacja. Ale czy półgłówki i ćwiercinteligenci z Unii Wolnośc czy SLD to jest cos lepszego? Na pewno ich bełkot jest przyjemnieszy dla ucha, ale wyraża rzeczy zblizone do wynurzeń pana Leppera.
Retoryka i program PISu mają wiele cech socjalistycznych, ale jesli reoryka i quasi-program PO są inne, to ja jestem papieżem.
W POlsce bez złożenia hołdu socjalizmowi chyba nic się obecnie nie zrobi, bowiem lata ogłupiania ludzi i życia w bandyckim kraju zrobiły swoje. Oby hołd ten wiazał się tylko z jak najmniejszą ofiarą, i oby uczyniono wreszcie kilka kroków naprzód.

Pozdrawiam
MJ Olbrycht



Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME