Dla kogo pracował Jacek Kurski i dlaczego padło oświadczenie "Nie wiedziałem!" jednego z kandydatów do najwyższego urzędu w "polskim regionie UE"? - TV-felieton Łukasza Perzyny Wysłane sobota, 15, października 2005 przez Krzysztof Pawlak |
"Czym różnią się kandydaci w II turze wyborów prezydenckich? Można powiedzieć, że to widać na pierwszy rzut oka. W USA z analiz wypadało jednoznacznie, że w wyborach od 1900 aż do 1968 wygrywał kandydat wyższy, wyższy wzrostem po prostu. W Polsce przełożyło się to na specyficzne zachowania pretendentów: Lech Kaczyński zachowywał się jak challenger, jak ten, który atakuje I miejsce, a nie je broni. Teraz widać, jak bardzo zatarły się różnego gatunku podziały, jak bardzo wykreowane wizerunki kandydatów nie przystają do ich elektoratów i poczucia rzeczywistości. Kandydatem Polski zamożnej, Polski, która daje sobie radę, jest Donald Tusk, wicemarszałek Sejmu, polityk, który nie przejmował się specjalnie polityką, który swój wizerunek budował na piłce nożnej, i to On uzyskuje wśród bezrobotnych 38% głosów w I turze. Lech Kaczyński przedstawia się jako kandydat »Polski solidarnej«. Jego przeciwnicy jednak zaznaczają, że solidarność to specyficzna - gdyż bogatsi będą musieli się podzielić swoim bogactwem z uboższymi. Kaczyński jednak przegrał w »ośrodkach >Solidarności<«, w których opór przeciw komunistycznej dyktaturze był najsilniejszy i najbardziej zdecydowany: Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie. W czterech z sześciu śląskich okręgów wyborczych wygrał Tusk. Oznacza to, że jednak ktoś z tych symbolicznych "górników" musiał poprzeć tego kandydata, a nie Kaczyńskiego, który w kampanii podkreślał bardzo mocno, że górnictwo jest silnym i dochodowym przemysłem i trzeba tworzyć tam miejsca pracy" - Łukasz Perzyna, publicysta "Tygodnika Solidarność" i ASME komentuje przedostatni tydzień przedwyborczy kampanii prezydenckiej.| # 3 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | r.wilczur@aesculap.edu.pl |
| Data: | niedziela, 16, października 2005 |
| ip: | 81.190.21.18 |
| Komentarz | |
| cz. 3
Brat p. Jacka Kurskiego, p. Jarosław Kurski, od dawna związany z "Gazetą Wyborczą", może coś więcej wie na ten temat? Obaj bracia Kurscy podobno niedawno ożywili swoje wzajemne kontakty, więc może red. Adam Michnik (podobno - GURU "dziennikarstwa śledczego"?) zrobi na ten temat wywiad z red. Jarosławem Kurskim? Albo red. Jarosław Kurski - z posłem Jackiem Kurskim? Może także zasięgną informacji o p. Jacku Kurskim we wszystkich (pięciu? czterech? - chyba: ZCh-N, ROP, AWS, PiS) partiach, w których p. Jacek Kurski dotychczas działał? Przy okazji może wyjaśni się, co to są "poważne źródła na Pomorzu"? Może poza archiwum w Niemczech (gdzie byli dziennikarze z TVN) i poza przedmową książki p. D. Tuska jest jakieś "poważne źródło" (albo: są takowe - w liczbie mnogiej), które warto by wreszcie udostępnić CAŁEJ opinii publicznej? Jakaś komisja śledcza powinna chyba przesłuchać p. Jacka Kurskiego w sprawie owych "poważnych źródeł"?! I to jeszcze ZANIM ewentualnie Niemcy owe "poważne źródła" znajdą, przewiozą do swojego archiwum i skatalogują! (Niewykluczone, że tym jedynym "poważnym źródłem" jest sam p. Donald Tusk? Może więc zostanie kustoszem w owym niemieckim archiwum jako tzw. "Zwangsarbeiter"?) I wreszcie na zakończenie: Wielka popularność kandydata Tuska wśród aresztantów i więźniów zapewne NIE wynika z dociekań o jego dziadku (zresztą I tura wyborów pokazała to PRZED "rewelacjami" red. Kurskiego i TVN!) i ci ludzie bez pomocy p. Jacka Kurskiego albo TVN już DOBRZE wiedzieli, dlaczego wolą Donalda niż Kaczora. Mądremu dość! Antoni Kosiba (autor wszystkich trzech części tego komentarza) |
|
| # 2 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | r.wilczur@aesculap.edu.pl |
| Data: | niedziela, 16, października 2005 |
| ip: | 81.190.21.18 |
| Komentarz | |
| Czy jest regułą w Polsce sprawdzanie tego, co w życiu robili przodkowie znaczących polityków? Na razie opisano dość dokładnie Jędrzeja Giertycha (ojciec Macieja G., dziadek Romana G.). Ojcowie Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Borowskiego, Adama Michnika są jakoś na obrzeżach pola widzenia. Może by tak prześwietlić, skąd wzięli się i co robili dawniej tacy kandydaci na prezydenta jak np. Leszek Bubel albo Bernard Tejkowski? Episkopat prześwietlił rodowód kandydata Tadeusza Mazowieckiego o kilka lub kilkanaście pokoleń wstecz (ale tylko pod względem pochodzenia narodowościowego).
Kandydat Stanisław Tymiński (w 1990 r.) został pomówiony o bliżej nieokreślone kontakty z Libią (a już domyślności adresatów propagandy pozostawiono domniemanie, że to agent sowiecki). Ten sam minister Kozłowski, który w porze największej oglądalności posłużył się takim pomówieniem, potem (kiedy już był ogłoszony wynik II tury pierwszych wyborów prezydenckich), odwołał swoje twierdzenie, ale... petitem na dalszych stronicach gazet. Zarzuty przeciwko p. Tymińskiemu dot. jego życia prywatnego wysuwane przez TVP były przedmiotem procesu, jaki p. Tymiński wytoczył Telewizji Polskiej -- i go wygrał! No, ale p. Stanisław Tymiński był "człowiekiem znikąd", nie dało się wytykać błędów na wcześniejszych etapach jego działalności politycznej, bo ich (w Polsce przynajmniej) nie było. Czyżby wyborcy polscy byli aż tak nierozgarnięci, że trzeba im podpowiadać, jak mają głosować, za pomocą informacji o dziadkach kandydata zamiast - o samym kandydacie? P. Donald Tusk (podobnie jak jego obecny rywal) jest człowiekiem od dawna dobrze znanym w Polsce właśnie jako polityk, więc w jego dorobku jest chyba wystarczająco wiele do pochwalenia albo do skrytykowania, aby nie trzeba było pisać o nim za pomocą pisania o jego dziadkach! Oburzenie kandydata Tuska na p. Jacka Kurskiego (DT zarzucił JK "oszczerstwo"!) i wyrzucenie p. Jacka Kurskiego najpierw ze sztabu wyborczego kandydata Kaczyńskiego a potem z partii PiS wygląda na jakiś wyreżyserowany spektakl dla gawiedzi! Po "rewelacjach" TVN p. Tusk okazywał wielkie zaskoczenie. Ale: z wypowiedzi p. Donalda Tuska w odnośnej książce zdaje sie wynikać, że on WIEDZIAŁ już PRZED kampanią wyborczą o służbie swego dziadka w wojsku niemieckim. |
|
| # 1 | |
| Użytkownik: | Anonymous Unregistered |
| E-mail: | r.wilczur@aesculap.edu.pl |
| Data: | niedziela, 16, października 2005 |
| ip: | 81.190.21.18 |
| Komentarz | |
| cz. 1:
Skąd red. Jacek Kurski wiedział o tym, że dziadek kandydata Donalda Tuska służył w Wehrmachcie? Z książki napisanej przez p. Donalda Tuska (którą jakoby źle zrozumiał, bo tam jest podobno to, ale o BRACIE dziadka), z "poważnych źródeł na Pomorzu" czy może skądinąd? A może w wywiadzie dla "Angory" p. Jacek Kurski miał na myśli innego dziadka p. Donalda Tuska, tego ze strony matki? Może niemieckie archiwum zażąda od p. Kurskiego ujawnienia tych "źródeł", aby mogło je dołączyć do swojego zasobu? W dniu 14 X 2005 r. TVN i TVP ogłosiły, że jednak znalazło się potwierdzenie pierwotnej wypowiedzi Kurskiego w tej sprawie. Czy zatem TVN i TVP też zostały podmówione przez PiS do zaszkodzenia p. Tuskowi? (Dotychczas wydawało się, że obie te stacje telewizyjne sprzyjają raczej p. Tuskowi...) Czyżby TVN i TVP należały do tzw. "koncernu medialnego", który pod wodzą o. Tadeusza Rydzyka chce jakoby "zatopić Platformę"? Może "punkt widzenia zależy od... punktu siedzenia", jak powiada p. Lech Wałęsa? Niektórzy w 1990 r. ogłosili kandydata na prezydenta Lecha Wałęsę "antysemitą". Zaś po wizycie prez. L. Wałęsy w Izraelu niektórzy (inni) ogłosili go Żydem i "odkryli", że "naprawdę" nazywa się "Lejba Kohne"! Czy to dopiero wtedy stało się sensacją, kiedy wiadomość od dziadku w Wehrmachcie sygnował sztabowiec z konkurencyjnego obozu? To przypomina historię twierdzenia, że p. Lech Wałęsa to TW "Bolek". Pisano o tym WIELE, począwszy od 1992 r. Wypowiedzi na ten temat były sygnowane nazwiskami p. Anny Walentynowicz, pp. Joanny i Andrzeja Gwiazdów oraz różnych innych bardziej i mniej znanych. Ale DOPIERO, gdy w Radiu Maryja w lutym 2005 r. powiedział o tym p. Krzysztof Wyszkowski, ze sprawy "Bolka" uczyniono problem narodowy. Widocznie mówił o tym ten środek przekazu, któremu "nie było wolno" tego mówić? Tak jak "nie było wolno" p. Jackowi Kurskiemu, natomiast p. Donaldowi Tuskowi "było wolno"? Kiedy (już wybrany) prezydent Austrii (Kurt Waldheim) okazał się człowiekiem, który służył Wehrmachtowi (jako tłumacz), skandal był z tego na cały świat... |
|
Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.