Publicystyka Antysocjalistycznego Mazowsza

Wśród wyborczej ciszy - Krzysztof Mazur Wysłane wtorek, 27, września 2005 przez Krzysztof Pawlak

"A gdy się zejdą, raz i drugi,/ kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach,/ bardzo się męczą, męczą przez czas długi,..." pisała Agnieszka Osiecka, jakby przewidując trudną miłość - prawie oficjalnie już zaręczonych - Platformy Obywatelskiej i PiS-u. Wprawdzie niektórzy uwierzyli, że szprycowana sondażami Platforma może wybić się na samodzielność, ale uważni obserwatorzy przedwyborczych harców mogli zauważyć, że liderom PO taka perspektywa jest mniej miła niż podzielenie się odpowiedzialnością z koalicjantem. I słusznie, w końcu co się mają samogwałcić, skoro można konsumować przyjemności rządzenia w związku uświęconym wolą elektoratu? Pierwszy tak wyraźnie ukierunkowany przekaz wysłał Donald Tusk, który wyraźnie skrępowany ponad czterdziestoparoprocentowym poparciem wyznał prosto w oczy redaktorce Olejnik, że mimo wszystko wolałby sprawować rządy wspólnie z koalicyjnymi partnerami, a wyraz twarzy potwierdzał, że samodzielne rządzenie nie jest marzeniem "człowieka z zasadami". No, ale skoro Platforma wolałaby "męczyć się przez czas długi" w koalicji niż rządzić samodzielnie, to widocznie politycy tej partii, którzy przecież z niejednej legitymacji partyjnej już korzystali, uznali, że ból samodzielnego rządzenia może być w rezultacie większy niż skutki kohabitacji. W związku z tym "Tu nie dojdzie do zamętu:/ Charakterów tyle mdłych,/ Ani krzty temperamentu,/ Ani czci dla haseł swych" i po raz kolejny resorty gospodarcze trafią pod kuratelę fachowców "liberałów" z dawnego KLD i UD, a że "farsa zamienia się w dramat", więc nadbudową, czyli uwiarygadnianiem kolejnych reform gospodarczych, zajmą się antykomuniści z PiS-u poparci przez związek zawodowy "Solidarność", a co najmniej przez "Solidność", gdyż progenitura prawdziwej "Solidarności" startuje przecież z ostatniego miejsca listy PO.
Podczas gdy w szeregach SLD zapanowała żałoba po stracie kandydata W.C., w mediach i na politycznych salonach rozgorzały kalkulacje, na kogo poleci porzucony elektorat marszałka, przy czym dyskusje towarzyszące tym kalkulacjom były znacznie bardziej dociekliwe niż te dotyczące wpływu obniżenia akcyzy na cenę paliwa w dystrybutorach. A niesłusznie: wszak i w jednym, i w drugim przypadku mieliśmy do czynienia z decyzją, która zapadła w wysokich gabinetach u szczytu władzy i wpływem tej decyzji na sprawy, które te przepisy regulują. Podobnie jak pośrednicy paliwowi, którzy po ogłoszeniu decyzji ministra finansów mieli co najmniej kilka dni na przemyślenie, ile i na jakim etapie uszczknąć z tej obniżki dla siebie, tak zapewne "analitycy" zatrudnieni przez firmy sondażowe niezawodnie opracowują właściwe algorytmy rozdziału powstałej superaty pomiędzy pozostałych kandydatów na "prezia". Tacy właśnie fachowcy wynajęci przez "GW" wyliczyli, że najbardziej optymalnym rozbiorem elektoratu W.C. będzie jedna trzecia dla Tuska, jedna trzecia dla Kaczyńskiego i Borowskiego, niewielki ułamek na pozostałych kandydatów, a pozostali - powinni pozostać w domu. Ale pomijając działania politycznych programistów działających przecież na zlecenie, warto pomimo tego zauważyć wyraźny spadek obywatelskiej spostrzegawczości i zdrowego osądu spraw, który niczym ptasia grypa na Wschodzie zatacza w polskim społeczeństwie coraz szersze kręgi. Oto trzymając się sprawy Cimoszewicza, komentator "Rz" kalkuluje, że przyczyną "zejścia" Cimoszewicza były problemy z finansowaniem kampanii, co miałby potwierdzać jeden z członków sztabu W.C. A gdzie się podziewają te zastępy SLD, nie mówiąc o najliczniejszym klubie parlamentarnym tego ugrupowania, gdzie kilkusetosobowa kancelaria prezydenta i rzutka w zdobywaniu funduszy prezydentowa? Gdzie linie kredytowe (czyżby banki uznały, że marszałek Cimoszewicz i Nałęcz nie posiadają zdolności kredytowej), gdzie wreszcie ":rynki finansowe"... No, chyba że "rynki finansowe" i "fundusze portfelowe" postawiły jednak na Tuska. "Kolego złoty, niech go kolega ratuje! Nie idzie o pieniądze, bo ci, którzy mu ufają, zbiorą je i wydobędą choćby spod ziemi, ale o jego dobrą sławę" - tłumaczył sztabowi Cimoszewicza bohater powieści Kornela Makuszyńskiego, tylko sztabowcy lewicy nie czytają już niepostępowych powieści.
Z kolei redaktor Lis na łączach internetowego portalu zapytywał retorycznie, czy ciosy zadawane poniżej marszałkowego pasa nie bolały jego i jego rodziny, wyrażając jednocześnie obawę, czy aby SLD przekroczy próg wyborczy, gdyż co to byłaby za strata dla polskiego parlamentaryzmu, gdyby rolę opozycji mieli pełnić jedynie posłowie Samoobrony i LPR-u! Oczywiście redaktorzynie nie przyszłoby nigdy do głowy zapytać, jak bolały ciosy rozdawane przez antenatów marszałka, gdyż to kłóciłoby się z jego postępową postawą i wysublimowanym poczuciem politycznego smaku, ale osobiście uczestniczyłem w jednym z przewdwyborczych spotkań Cimoszewicza, na którym marszałek co i rusz tłumaczył PRL-owską rzeczywistość "okolicznościami" i "kontekstem". A jakie to katusze wycierpiała rodzina marszałka, których nie sprokurowałby sam sobie troskliwy "mąż i ojciec", co to zresztą za wirtualne tortury przeżywał W.C., którymi codziennie reżimowe media nie głaskałyby antysalonowych polityków? Korwin-Mikkemu do etykiety oszołoma dorobiono gębę "chama", Giertychom czystość ideologiczną do trzeciego pokolenia badali ci sami, którym grymas wykrzywia twarze na wspomnienie o przeszłości antenatów Kwaśniewskiego, Cimoszewicza, Michnika czy Borowskiego, który według życiorysu umieszczonego na oficjalnej stronie kandydata na prezydenta urodził się od razu jako licealista, ale nie on jeden wszak jest to życiorys typowy dla osób przestrzegających biograficznego kaszrut. Jak to pisał biskup Ignacy Krasicki: "Patrz jak się zsenatorzył. Był filut, jest możny,/ Wczoraj ledwo mościom pan, dziś jaśnie wielmożny...".
Tenże sam Borowski (ciekawe, jaką pieszczotliwą nazwę nosiłyby "borówki", gdyby rodzina pozostała przy rodzinnym nazwisku - czyżby "barmani"?), jakby wtórując trosce redaktora Lisa o los SLD, zaczął straszyć wyborców wizją "zagrażającej nam monokultury prawicy". Oczywiście Borowski, znany agrarysta, wolałby zapewne, aby wiodącym typem zagospodarowania politycznej działki była trójpolówka, tzn. "Żydy", "Chamy" i "Solidność" jako reprezentant tzw. strony społecznej, a wiadomo, że właściwą kolejność odłogowania każdej z tych frakcji zapewnić może jedynie "monokultura lewicy", z którą zresztą niezmiennie mamy do czynienia. Przykładem takiej monokultury jest zresztą od pewnego czasu publicystka uprawiana na łamach "Rz", nie mogło być również inaczej po rejteradzie Cimoszewicza, na którą gazeta kierowana przez red. Gaudena zareagowała trójpolówką reprezentowaną przez Rolickiego, Sierakowskiego i Semkę. Jak widać, parytet ideologicznego doboru komentatorów jest całkowicie zgodny z postulatem zwalczania "monokultury prawicy", zresztą i tak dobrze, że zaproszono red. Semkę, a nie Majcherka.
Podczas gdy część elektoratu i redakcji opłakiwała Cimoszewicza, najmniej zaistniałym faktem wydawali się martwić aktywiści "chamów", tj. Miller, Oleksy i Dyduch. Ba, można było nawet odnieść wrażenie, że upadek nowego wcielenia Doriana Greya przyjęli z trudno skrywaną satysfakcją, w końcu nadal w tym gronie obowiązuje powiedzenie, że "prawdziwego kandydata poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy", chociaż w przypadku Cimoszewicza bardziej akuratną maksymą byłoby "jak zaczął, tak i skończył". Ale wracając do wspomnianego triumwiratu, to podobno SLD będzie się skłaniał do poparcia w wyborach kandydata Kalinowskiego, co byłoby zresztą całkiem logiczną kontynuacją dotychczasowej tradycji, gdyż pod względem obłudy PSL bije na głowę nawet środowisko "ludzi rozumnych", zarządzane chwilowo przez naturalizowanego inteligenta Frasyniuka. Sytuacja robi się zresztą bardzo ciekawa, gdyż za sprawą posła Zygmunta Wrzodaka, jednego z liderów LPR-u, popieranym przez ową partię kandydatem do Senatu jest m.in. Aleksander Bentkowski, który po wieloletnim procesie lustracyjnym szczęśliwie nie okazał się agentem ps. Arnold (1 lutego 2005 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie Wydział V Lustracyjny wydał orzeczenie (kolejno szóste w tej sprawie), że były poseł złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne), m.in. dzięki świadectwie pani prokurator Anny Sieradzkiej-Żukowskiej, która z kolei po wieloletnim procesie równie szczęśliwie nie okazała się agentką SB (dopiero Sąd Najwyższy oczyścił panią prokurator z zarzutów, uznając, że wątpliwości w jej sprawie należy rozstrzygnąć na korzyść lustrowanej). I tak jak zawsze procentuje taktyka, co to "panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek" podstawia, co zresztą świadczy, że i PSL-owskie goje jak zechcą, to rabinicznym intelektem i talmudyczną moralnością mogą zabłysnąć. Z tego też względu plakaty i spoty wyborcze ludzi PSL-u, w których dominuje słowo "skuteczny", są jednymi z nielicznych, które odpowiadają rzeczywistości. Partia Skutecznych Lawirantów, skutecznie mamiąca i komunistów, i narodowców, jak w bajce La Fontaine'a: "...o kogucie luby,/ Znijdź z drzewa: niechaj pojednanie nasze/ Uścisk braterski uwieńczy,/ A za twą całość lis honorem ręczy./ - Ach lisie! - odparł kogut - jakaż dla mnie radość,/ Że mogę nazwać ciebie bratem i kolegą!/ Twemu żądaniu wnet uczynię zadość,/ Bo oto widzę, charty tutaj biegną./ Założę się, że tak spieszą,/ Aby nam hasło pokoju zwiastować./ Zejdę więc i będziemy mogli całą rzeszą/ Serdecznie się wycałować".
Ciekawe, że politykom PSL-u notorycznie udaje się sztuka cerowania cnoty, tak że znajdują coraz to nowych admiratorów, a całe zło rasputinowskiej legendy przylgnęło do elementu skupionego obecnie w Partii Demokratycznej. Nikt jakoś nie chce pamiętać, że i premier Pawlak dokazywał przy NFI, że PSL aktywnie współrządziło z wicepremierem Tigerem i Minimem oraz premierem Olinem i Careksem, że sprzedawało Bank Handlowy, KGHM, PBK, Celulozę Świecie itp., a także sprzedawało polską suwerenność za dopłaty i kwoty mleczne, które i tak sami sobie musimy sfinansować. Jeżeli obecny poseł Kalinowski, a dawny wicepremier, kadzi, jakim był skutecznym negocjatorem, to nie mówi nic innego ponadto, że traktuje nasze państwo i naszą narodową suwerenność jak przedmiot merkantylnej transakcji. W jednym wywiadzie Kalinowski mówi o "uzależnieniu polskiej polityki od kapitału spekulacyjnego, na które pozwolono przez ostatnie 10 lat", by obok Pawlak mógł się chwalić, że dobrze było "w latach 1993 - 1997, kiedy PSL miało większy wpływ na bieg wydarzeń w kraju". "O kunszcie krasomówski w skutkach niepojęty!/ Kunszcie, co możesz bielić, to co było czarnym"! Z drugiej strony co dla uniezależnienia się od kapitału spekulacyjnego zrobił obecny członek RPP Mirosław Pietrewicz, były prezes rządowego Centrum Studiów Strategicznych, były zastępca przewodniczącego Komisji Finansów Publicznych, były wiceprezes RM i minister skarbu państwa, wreszcie były kierownik Centralnego Urzędu Planowania? Zawsze skuteczni i zawsze blisko koryta, ale jak widać - dla niektórych "chamów" trwanie przy korycie jest wyraźnym znakiem niekoszerności, a wiadomo, że kto nie przestrzega kaszrut, ten nie sprzyja lichwiarskiej międzynarodówce, ergo - nadaje się na koalicjanta.
Nie łudźmy się: ani Tusk z Rokitą nie uczynią z Polski drugiej Irlandii, ani Kaczyńscy nie spowodują rewolucji moralnej wszak "i z Cyceronem w senacie siedział Katylina", o zdesperowanych chłopach z Włodawy wkrótce media zapomną, a lud nie pójdzie szturmować więzienia, lud woli tracić energię na bijatyki z policją w obronie poszkodowanych kiboli, lud nawet krzywo spogląda na tych, którzy ośmielają się siłą bronić swojego domu i rodziny przed nocnymi agresorami, stąd "Polsko w przyszłość patrz spokojnie!/ Byle był w tym kraju wikt/ O domowej u nas wojnie/ Nie pomyśli nikt a nikt/ Tu nie dojdzie do zamętu:/ Charakterów tyle mdłych,/ Ani krzty temperamentu,/ Ani czci dla haseł swych"...

Krzysztof Mazur

Publicystyka Krzysztofa Mazura na ASME


Komentarz (0)

Wyszukiwarka ASME


Pole wyszukania:


Wiadomości z kraju

Publicystyka

Demokracja grecko-belgijsko-polska - prof. Jerzy Przystawa - czwartek, 10, maja 2012

Mazowsze

TV-felietony

Boją się, że przykład Tymoszenko będzie zaraźliwy! - Janusz Korwin-Mikke o machlojkach urzędników rządzących w UE i w Berlinie, Warszawie, Paryżu, Rzymie... - czwartek, 17, maja 2012

Janusz Korwin-Mikke z kibicami przed meczem Polska - Niemcy na PGE Arena w Gdańsku 06.09.2011 - wtorek, 15, maja 2012

"Osób rządzących nie można sądzić w procesie karnym!" - Stanisław Michalkiewicz o dewiacjach u niektórych polityków nie tylko z "polskiego regionu UE" - piątek, 11, maja 2012

Niewidzialna ręka ryku i widzialna łapa rządu - Janusz Korwin-Mikke o szkodach, jakie czynią ingerencje biurokratów w życie gospodarcze - czwartek, 10, maja 2012

Nie mieszać sportu z polityką! - Janusz Korwin-Mikke o planowanych protestach w czasie EURO 2012 - nagranie z "miasteczka protestu" związku zawodowego "Solidarność" - środa, 9, maja 2012

Prąd z atomu w każdym domu! - pikieta fundacji "Volenti non fit iniuria" oraz Kongresu Nowej Prawicy "wsparta" przez Zielonych 2004 - poniedziałek, 7, maja 2012

Czekamy na mężów stanu razem z biskupem Józefem Michalikiem - Stanisław Michalkiewicz o przejściu recydyw saskiej w stan recydywy stanisławowskiej - niedziela, 6, maja 2012

Chcą być bydlętami u żłoba - dlatego nie głosują na KNP/UPR! - ostatnia cześć nagrania spotkania Janusza Korwin-Mikkego w Nowym Dworze Mazowieckim z jego mieszkańcami i sympatykami liberalnego konserwatyzmu - sobota, 5, maja 2012

EURO 2012: Mieszanie sportu z polityką to powrót do komuny! - konferencja prasowa Kongresu Nowej Prawicy z udziałem jego prezesa Janusza Korwin-Mikkego - piątek, 4, maja 2012

Polska to bogaty kraj: dołożymy 8 miliardów do Euro 2012, dokładamy miliard do produkcji jajek z powodu "regulacji unijnych" - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - czwartek, 3, maja 2012

90% posłom nawet bym nie powierzył ułożenia regulaminu PGR-ów - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - środa, 2, maja 2012

Problem nie w tym, że urzędnicy kradną, ale że marnują pieniądze! - prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke na spotkaniu z sympatykami KNP oraz mieszkańcami w Nowym Dworze Mazowieckim - wtorek, 1, maja 2012

Spotkanie prezesa Kongresu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego z sympatykami KNP w Nowym Dworze Mazowieckim - część 1 - poniedziałek, 30, kwietnia 2012

Bliskie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim jak spotkania z jeżem - Stanisław Michalkiewicz nie tylko o efektach demonstracji w sprawie stacji TV TRWAM - piątek, 27, kwietnia 2012

Janusz Korwin-Mikke (KNP/UPR) vs Łukasz Abgarowicz (PO) - Emerytura 67 lat???" - debata w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi'ego w Józefowie - piątek, 27, kwietnia 2012

Zagranica

Notki wydawnicze / Recenzje

Ciekawostki o lewicy

PZPR ->SLD/SDPl


UP


Samoobrona


AW"S" -> PO - PiS

Wiadomości z UPR

ARCHIWUM

Stare ARCHIWUM


Najlepszy kandydat Niemiec na "prezia" - Donald Tusk

Witryna Kary Śmierci

 

 


Polecane serwisy

 

strona główna | kontakt | © Krzysztof Pawlak 1998 - 2008