Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

Sanatorium świętego Judasza? - Stanisław Michalkiewicz Wysłane wtorek, 13, września 2005 przez Krzysztof Pawlak

Wrzesień mamy pogodny, niczym w 1939 roku, więc zanim znowu padnie salwa, humory jeszcze dopisują. To znaczy - dopisywałyby, gdyby nie kampania wyborcza, podczas której gwałtownie wzrosło społeczne zapotrzebowanie na niewinność. Weźmy takiego marszałka Cimoszewicza; straszliwa intryga, jaką z inspiracji Donalda Tuska, a jeśli nie jego, to może "premiera" Jana Marii Rokity, uknuć mieli pułkownicy Miodowicz i Brochwicz przy pomocy pani Jaruckiej, omal nie wtrąciła do szeolu, gdzie, jak wiadomo, panują "ciemności zewnętrzne" oraz płacz i zgrzytanie zębów. Na szczęście Prokuratura Okręgowa w Warszawie stanęła na wysokości zadania i na poczekaniu oczyściła pana marszałka ze wszystkich zarzutów sprawniej od szopa pracza. Można powiedzieć, że pan marszałek wręcz wypławił się i wytarzał w niewinności, dzięki czemu każdym nieubłaganym palcem swoich czystych rąk może kłuć w oczy swoich politycznych rywali, zanim, ma się rozumieć, znowu nie połączy ich Polska. Taka operacja przywrócenia niewinności na poczekaniu wywołała szalone zainteresowanie również w środowiskach autorytetów moralnych, odczuwających gwałtowną potrzebę regeneracji swoich cnót, które w zetknięciu ze spiżowym procesem dziejowym, często podoznawały rozmaitych szwanków. Aliści nawet co wolno wojewodzie, to nie tobie... no, mniejsza z tym, a cóż dopiero - co wolno samemu marszałkowi? Do czego by to doszło, gdyby tak prokuratury zaczęły świadczyć usługi regenracji cnót nie tylko dla dygnitarzy, a w ogóle, dla ludności? Co jeden człowiek zakrył, to drugi odkryje, więc zaraz rozpoczęłyby się jakieś wycieki, przecieki i docieki, powstałyby plotki, od których ucierpiałaby i nasza młoda demokracja, i społeczna moralność. Jak mawiał Stefan Kisielewski, nic tak nie gorszy, jak prawda, więc gwoli ochrony przed publicznym zgorszeniem trzeba prawdy unikać jak ognia, a przynajmniej szczelnie owijać w bawełnę. No dobrze, ale co w takim razie mają robić autorytety moralne, którym zwichnęła się aureola, albo - horrible dictu - cnota się rozkalibrowała?
Potrzeba jest matką wynalazków i oto najpierw pan Leon Kieres, prezes IPN, postanowił osobiście i ręcznie sterować dostępem dziennikarzy do zasobów archiwalnych IPN, a zaraz potem pani Ewa Kulesza, piastująca groteskową posadę Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych dała do zrozumienia, że teczki winny wrócić tam, skąd przyszły. W tak sprzyjających okolicznościach przyrody JE abp Józef Życiński mógł już ogłosić utworzenie Zespołu Ocen Etycznych "Sumienie i Pamięć", który ma "wypracować zasady etyczne rozliczeń z historią, w tym - zasady lustracji". Jak wiadomo, od pewnego czasu lustracja pozostaje przedmiotem nieustającej duszpasterskiej troski Ekscelencji, co budzi, ma się rozumieć, nie tylko rozmaite zamyślenia, ale też - co tu ukrywać - w środowiskach autorytetów moralnych również i nadzieje na uruchomienie gabinetu odnowy moralnej. W takim gabinecie, w atmosferze pełnej dyskrecji i wzajemnego zrozumienia, można by poddawać się terapii regenerującej autorytet moralny z dala od wścibskich oczu i mięsistych nosów. Ogłoszenie o utworzeniu Zespołu oznacza, że przedsięwzięcie wyszło poza ramy chałupnictwa, przyjmując formę sui generis spółki prawa handlowego, a przynajmniej spółdzielni pracy. Wśród uczestników Zespołu jest oczywiście JE bp Tadeusz Pieronek, aktualnie zdaje się bez konkretnego przydziału, więc mógłby zostać krajowym Duszpasterzem Konfidentów. Panowie Władysław Bartoszewski i Wiesław Chrzanowski teraz już chyba coraz częściej będą się wynajmować w charakterze listków figowych, pani prof. Barbara Skarga, podobnie jak pan prof. Andrzej Zoll i ks. prof. Andrzej Szostek, przytłoczy wszystkich sceptyków autorytetem naukowym, patronat medialny obejmie pani red. Magdalena Bajer, zaś dr Andrzej Grajewski pewnie będzie zabezpieczał całość od strony IPN. I wreszcie pan prof. Karol Modzelewski! "Pan Karol - polityk o sławie światowej, mąż stanu, budziciel sumienia...", "Gdy esej pan Karol napisze, to zaraz drukują go w »Mondzie« i w »Borbie«...", no i wreszcie "Pan Karol, jak myśli, to myśli szeroko i mnóstwo ogarnia perspektyw...". Skoro takie proroctwa wspierały Janusza Szpotańskiego jeszcze w roku 1982, to czyż nie jest to nieomylny znak zbliżania się "dni ostatnich", przynajmniej jeśli chodzi o słoneczną pogodę? Uczestnictwo Ekscelencji z kolei gwarantuje ekwilibrystykę moralną na najwyższym poziomie, niczym u poznańskiego jezuity snobującego się na arystokrację. Kiedy spowiadająca się hrabina wyznała mu zdradę małżeńską, odparł: jestem pewien, że czyniąc to, nie miałaś nic złego na myśli. Czyż to nie piękny przykład zasady etycznej, której przydatność "do rozliczeń z historią", a już specjalnie do lustracji po prosu aż rzuca się w oczy?
Kiedy zatem wspomniany Zespół wypracuje już cały katalog takich zasad, autorytety moralne nie mogące skorzystać z zastrzeżonych usług kąpielowych prokuratury będą do niego walić drzwiami i oknami. Wychodząc tedy gwałtownemu społecznemu zapotrzebowaniu na oczyszczające kąpiele w niewinności, trzeba będzie utworzyć ośrodek pielgrzymkowo-terapeutyczny dla konfidentów, takie sanatorium świętego Judasza. Gdyby w Lublinie, to mogłoby ono obsługiwać obszar Europy Środkowo-Wschodniej podobnie jak Instytut założony przez prof. Jerzego Kłoczowskiego, znanego "Historyka".

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME

Stanisław Michalkiewicz jest niezależnym kandydatem do Senatu RP z listy LPR w okręgu nr 19 (warszawskim "obwarzanku").


# 1
Użytkownik: Anonymous Unregistered
E-mail: kontur@cc.uni.torun.pl
Data: niedziela, 18, września 2005
ip: 81.190.18.76
Komentarz
Chyba nie przeboleję faktu, że NIE MOIM
duszpasterzem będzie JE ks. bp. Pieronek!

Por.:

<http://www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2290&token=>

Konrad Turzyński


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME