Strona Główna

Konferencja Uniosceptyczna AD 2003

Konferencja eurosceptyków

Witryna Kary Śmierci

 

My panią bardzo przepraszamy... - Stanisław Michalkiewicz Wysłane czwartek, 18, sierpnia 2005 przez Krzysztof Pawlak

Nie da się ukryć, że historia, jeśli się powtarza, to najczęściej jako farsa. 14 sierpnia 1385 roku w Krewie zawarta została umowa polsko-litewska. Władysław Jagiełło, w zamian za poślubienie polskiej królowej Jadwigi i objęcie tronu polskiego, zobowiązał się przyjąć chrzest wraz z całym Wielkim Księstwem Litewskim, przyłączyć je do Polski i odzyskać od Krzyżaków Pomorze. 15 lipca 1410 roku wojska polsko-litewsko-ruskie pobiły Krzyżaków pod Grunwaldem. Była to realizacja zobowiązań wynikających z umowy w Krewie, ale przezorny Witold (być może i Jagiełło też) wolał wzmacniać Litwę, niż Polskę. W traktacie toruńskim z 1411 r. Krzyżacy zrezygnowali ze Żmudzi, ale zachowali większość swego stanu posiadania na Pomorzu. Paweł Jasienica w swojej "Polsce Jagiellonów" dawał do zrozumienia, że alians polsko-litewski osłabiał Polskę, ponieważ ta musiała poświęcać własne interesy dla obrony litewskiego stanu posiadania, jak nie przez Krzyżakami, to przed Moskwą. Czy myślał tak naprawdę, czy tylko musiał tak reagować na "społeczne zamówienie" Luny Brystygerowej - Bóg jeden wie, chociaż wyjaśnienie tej kwestii niewątpliwie wzbogaciłoby naszą wiedzę nie tylko o historii, ale i o literaturze.
Ale wtedy i Polacy, i Litwini musieli myśleć inaczej, skoro 2 października 1413 roku zawarta została unia horodelska, w której ustalono, żeby zgodnie wybrać następnego króla i wielkiego księcia po śmierci Jagiełły i Witolda i w ogóle uzgadniać wszystkie inne posunięcia. W rezultacie, za króla Kazimierza Jagiellończyka Polska w pokoju toruńskim po wojnie trzynastoletniej (1466) Polska odzyskała Pomorze Gdańskie i zachodnią część Prus, a wschodnia, pozostała przy Krzyżakach, stała się polskim lennem. W ogóle lenna polskie w tym okresie sięgają aż pod Szwajcarię, więc można powiedzieć, iż Polska wybija się na mocarstwo. W 1525 r. Albrecht Hohenzollern, ostatni wielki mistrz krzyżacki przed sekularyzacją zakonu, złożył królowi Zygmuntowi Staremu hołd lenny na rynku w Krakowie. 34 lata później stany ziem inflanckich poddały się zwierzchnictwu króla polskiego Zygmunta Augusta w zamian za ochronę przez Rosją. 28 listopada 1561 roku w Wilnie zawarta zostaje unia między Polską a Inflantami. Kurlandia staje się polskim lennem, a ziemie na lewym brzegu Dźwiny zostają włączone do Polski lub Litwy. Wreszcie 28 czerwca 1569 roku dochodzi do najważniejszego aktu - Unii Lubelskiej, na mocy której Polska, zwana Koroną i W. Księstwo Litewskie tworzą jedno państwo, tzn. mają wspólnego króla, wspólny Sejm, wspólną walutę i politykę zagraniczną, chociaż urzędy, wojsko i skarb nadal mają jednakowe, ale osobne. Warto zwrócić na to uwagę przy okazji dyskusji nad konstytucją europejską, która - jak zapewniają europejsy - nie tworzy jednego państwa, chociaż tworzy wspólny rząd, parlament, walutę i politykę zagraniczną, a nawet policję i wojsko. Tak, oczywiście w telegraficznym skrócie, wyglądała realizacja koncepcji politycznej, nazywanej "jagiellońską".
Potem było już, niestety, gorzej, aż wreszcie doszło do rozbiorów i wymazania Polski z mapy Europy. Poza tym w wieku XIX dominującą pozycję zdobyła w Europie ideologia nacjonalizmu, której istotą jest przekonanie, że każda grupa etniczna, zwana narodem, powinna mieć własne państwo. Do takiego wniosku doszli też Rusini, czyli Ukraińcy i mówiący po litewsku Litwini. W rezultacie na przełomie XIX i XX wieku doszło do "rozwodu Jadwigi z Jagiełłą" i ruch narodowy litewski oraz ukraiński przyjął zdecydowanie antypolskie oblicze. W tych warunkach realizowanie tzw. programu federacyjnego, który po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1918 był cieniem polityki jagiellońskiej, stawało się szalenie trudne, również ze względu na słabość odradzającego się państwa. Było ono jeszcze zdolne do obrony przed bolszewicką inwazją, ale już niezdolne do ustanawiania państw buforowych wbrew woli Rosji. Dlatego też, po zwycięstwie nad bolszewikami w roku 1920 Naczelnik Państwa Józef Piłsudski, odwiedzając oficerów armii ukraińskiej, ściskał im ręce i zakłopotany powtarzał: "ja panów bardzo przepraszam".
To, co uprawia obecnie minister spraw zagranicznych RP pan Rotfeld, to już nawet nie cień - to tylko tandetna namiastka polityki jagiellońskiej, a właściwie - jej karykatura. Dopuszczając do sytuacji, w której białoruscy Polacy, a ściślej - działacze i sympatycy tamtejszego Związku Polaków stali się już nawet nie awangardą, a po prostu jedyną opozycją przeciwko reżimowi prezydenta Łukaszenki, min. Rotfeld wystawił ich na wszelkie niebezpieczeństwa, bez jakichkolwiek możliwości efektywnego przyjścia z pomocą. Właściwie nie min. Rotfeld, tylko prezydent Kwaśniewski, który teraz nie tylko nie wie, co zrobić, ale nawet - co powiedzieć. Wbrew bowiem tromtadrackim deklaracjom, że Polska tamtejszych Polaków "nie zostawi", władze naszego państwa ograniczają się do groźnego kiwania palcem w bucie i prężenia cudzych muskułów. Jakże inaczej bowiem nazwać odgrażania, że "Unia Europejska wam pokaże"? Tymczasem Unia Europejska ani myśli dawać wciągać się w pokazywanie czegokolwiek prezydentowi Łukaszence. Po pierwsze dlatego, że "kolorowe rewolucje" uważa nie bez racji za imprezy amerykańskie, do których z zasady odnosi się niechętnie. Widać to już choćby po pokazaniu figi Ukrainie. Po drugie - że takie np. Niemcy wyżej cenią sobie "strategiczne partnerstwo" z Rosją niż umizgi Polski, która i tak siedzi w ich kieszeni, A w ramach takiego "partnerstwa", czyli polityki katarzyńsko-fryderycjańskiej, dla Polski, a już na pewno - dla polskich ambicji nie ma miejsca. Najwyraźniej trzeba będzie pani Andżelice Borys powiedzieć to, co Piłsudski mówił ukraińskim oficerom - my panią bardzo przepraszamy.

Stanisław Michalkiewicz

Publicystyka Stanisława Michalkiewicza na ASME i nagrania TV ASME


Użytkownik:
E-mail:
Hasło:

Komentarz:

 

Komentarze pozostają własnością ich twórców - redakcja ASME nie bierze za nie odpowiedzialności.

powrót do strony głównej ASME